Kot (a raczej kociczka) i staruszki terrorystki cd

29.08.02, 09:40
Kontynuuje watek...
Co do imienia - to koty doskonale znaja swoje imiona i na nie reaguja...ale
wtedy, kiedy chca. Pamietajmy, ze kazdy kot to indywidualista i ma swoje
zdanie na kazdy temat oraz chodzi swoimi drogami.
Panie Lago!!! Znowu sie usmialam serdecznie z kolejnej opowiesci o kociczce.
Slowo panu daje, Pan moglby o tym ksiazke napisac!!! Brawo, brawo, stworzyl
Pan naprawde cudowny watek!!!
Klaniam sie nisko!!!
    • agga7775 ... nazywanie kotkow.... 29.08.02, 10:09
      po pierwsze, fajnie ze jest nowy watek bo sie zaczelam gubic.
      a co do nazywania futrzakow. Mysle ze wielu milosnikow wyzej wymienionych zna
      albo slyszalo o musicalu "CATS" A.L.Webbera. Dla mnie bomba. Muza i teksty
      (pewnie mnie ktos poprawi ale czesc z nich to wiersze T.S. Elliota)super.
      I jest tam wszystko co przecietny uzytkownik o kotach wiedziec powinien. Jestem
      pewna ze wiele osob sluchajac piosenki 'Mungojerrie And Rumpelteazer' o dwoch
      kotach przestawiajacych dom "do gory nogami" stwierdzi 'moj/moja tez tak
      robi' :))).... No i oczywiscie niesmiertelne 'Memory'.....
      A Panu_Ladze polecam piosenke 'The Naming Of Cats'

      Szacuneczek
      agga
      • pan_laga Re: ... nazywanie kotkow.... 30.08.02, 00:49
        agga7775 napisała:

        > po pierwsze, fajnie ze jest nowy watek bo sie zaczelam gubic.
        > a co do nazywania futrzakow. Mysle ze wielu milosnikow wyzej wymienionych zna
        > albo slyszalo o musicalu "CATS" A.L.Webbera. Dla mnie bomba. Muza i teksty
        > (pewnie mnie ktos poprawi ale czesc z nich to wiersze T.S. Elliota)super.
        > I jest tam wszystko co przecietny uzytkownik o kotach wiedziec powinien.
        Jestem
        >
        > pewna ze wiele osob sluchajac piosenki 'Mungojerrie And Rumpelteazer' o dwoch
        > kotach przestawiajacych dom "do gory nogami" stwierdzi 'moj/moja tez tak
        > robi' :))).... No i oczywiscie niesmiertelne 'Memory'.....
        > A Panu_Ladze polecam piosenke 'The Naming Of Cats'
        >
        > Szacuneczek
        > agga

        oj nie znam tej literatury nic. nie jestem tak skotowany tj.
        skołowany............
        ukłony
        laga
        • agga7775 Re: ... nazywanie kotkow.... 02.09.02, 20:13
          poslusznie melduje ze braki naprawione.....
          teraz tylko czytac Panie_Lago....

          Szacuneczek,

          agga
    • Gość: Paweł Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 29.08.02, 10:18
      ...brawo! brawo, panie Sułku kochany!
      ...
      ...ciiicho pani Elizo...
    • eela Re: OT/ przygarnianie kotów 29.08.02, 10:27
      Pisze tak na marginesie wątku pana_lagi.
      W domu moich znajomych, pani mieszkająca na parterze zajmuje sie kotami w
      porozumieniu ze schroniskiem na Paluchu. Ma ich aktualnie 5, widziałam
      wszystkie, bo siedziały w oknie, osłoniętym siatką, zeby nie wyskoczyły.
      Wszystkie duże, ładne i bardzo zadbane. Być może, że ta kobieta dostaje jakies
      pieniądze na utrzymanie zwierzaków.
      • pan_laga Re: OT/ przygarnianie kotów 30.08.02, 00:26
        eela napisała:

        > Pisze tak na marginesie wątku pana_lagi.
        > W domu moich znajomych, pani mieszkająca na parterze zajmuje sie kotami w
        > porozumieniu ze schroniskiem na Paluchu. Ma ich aktualnie 5, widziałam
        > wszystkie, bo siedziały w oknie, osłoniętym siatką, zeby nie wyskoczyły.
        > Wszystkie duże, ładne i bardzo zadbane. Być może, że ta kobieta dostaje
        jakies
        > pieniądze na utrzymanie zwierzaków.

        niektóre gminy mają umowy z `cywilami` i dają szmal, takę na prywatne
        schroniska. w sumie powinno się im oplacać, bo wtedy tylko jedzenie fundują.
        laga
    • pan_nielaga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 29.08.02, 14:45
      Koty wszędzie koty. Ten ma kota, tamten ma kota, wkrótce cała Warszawa będzie
      miała kota. Co tam Warszawa, może nawet cała Polska, świat cały. I to dlaczego
      się pytam? Bo jeden kot i to mały zresztą i to nie kot nawet a kotka zechciał
      wleźć do ogrodu imć pana lagi. Wlazła i nie wylazła, bo tak jej się spodobało.
      A pan laga zamiast wziąć lagę i przegonić ogrodowego szkodnika przyhołubił
      toto, rozczulił się i rozpisał na jego temat. A gdzie są zasady panie lago,
      gdzie elementarne poczucie sprawiedliwości? Inne koty to się goniło, wodą
      pryskało, a teraz co – przyszła koza do woza. A to moja kociczka wlazła, a
      moja głupolka wylazła, a lagunia tu a srunia tam. Jeden nie pracuje, inny nie
      śpi, a wszystko to bo jeden facet sprawił sobie KOTA. Gdyby to był pies
      chociaż, zwierzę mądre, wierne i przywiązane do człowieka nie tylko smyczą to
      bym zrozumiał to bym przyklasnął. A tak to mowię głośno i wyraźnie: Masz pan
      kota panie lago i to pana zgubi, wspomnisz pan moje słowa kiedyś i pokiwasz
      głową, ale już będzie za późno, a kotka będzie jak kobita chciała więcej i
      więcej. Czasu, pieniędzy i miłości, no wpadłeś pan jak śliwka w kompot. To by
      było na tyle na tym zakicianym forum mej drogiej stolicy.
      Pan Nielaga
      • agga7775 Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 29.08.02, 19:15
        ....dobrze jest miec kota na punkcie kota....
      • zuzia69 Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 29.08.02, 19:51
        Przez pana to chyba zwykła zazdrość przemawia, drogi panie. Koty. Koty cudne i
        mądre, nie przywiązane smyczą(niech pan spróbuje ze smyczą - powodzenia i
        proszę o wyniki tego eksperymentu). Sama mam dwa futrzaki i DUUUUUUUUUŻEGO, na
        ich punkcie, kota. Kocham ten stan. Pozdrawiam.
        Radzę spróbować i zaprzyjaźnić się z tymi zwierzakami. Sama rozkosz. miauuuuu,
        mrrrrrrrrrrr.
        • mist3 Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 29.08.02, 20:00
          Dziękuję za stworzenie nowego wątku na temat kotki Pana Lagi w imieniu swoim i
          innych posiadaczy przestarzałego sprzętu komputerowego:) Mam nadzieję, że Pan
          Laga się tutaj przyłączy i że jego oczy wytrzymają odpisywanie na liczne posty
          innych zakręconych fanów kotów (oraz malkontentów - patrz Pan Nielaga).
          Pozdrawiam Was koty i Waszych właścicieli:)
          • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 30.08.02, 00:52
            mist3 napisała:

            > Dziękuję za stworzenie nowego wątku na temat kotki Pana Lagi w imieniu swoim
            i
            > innych posiadaczy przestarzałego sprzętu komputerowego:) Mam nadzieję, że Pan
            > Laga się tutaj przyłączy i że jego oczy wytrzymają odpisywanie na liczne
            posty
            > innych zakręconych fanów kotów (oraz malkontentów - patrz Pan Nielaga).
            > Pozdrawiam Was koty i Waszych właścicieli:)

            moje oczy kiepskie, ale kociczki mej coraz ładniejsze. nauczyłem sie SAM
            SAMIUTKI jej ślepia zakrapiać i ona mówi, ze robię to bardzo dobrze, jak
            weterynarz. nawet mi się nic nie rozlewa, ale to dlatego, ze ta mała bardzo
            grzeczna - nic, a nic się nie wyrywa i nawet nie drgnie, gdy jej wlewam krople.
            i już przestają jej slepia ropieć i bardzo ładne się zrobiły.
            i ja pozdrawiam Ciebie
            laga
        • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 30.08.02, 00:14
          zuzia69 napisała:

          > Przez pana to chyba zwykła zazdrość przemawia, drogi panie. Koty. Koty cudne
          i
          > mądre, nie przywiązane smyczą(niech pan spróbuje ze smyczą - powodzenia i
          > proszę o wyniki tego eksperymentu). Sama mam dwa futrzaki i DUUUUUUUUUŻEGO,
          na
          > ich punkcie, kota. Kocham ten stan. Pozdrawiam.
          > Radzę spróbować i zaprzyjaźnić się z tymi zwierzakami. Sama rozkosz.
          miauuuuu,
          > mrrrrrrrrrrr.

          nie-laga, to wie. przekomarza się......................
          laga
      • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 30.08.02, 00:37
        pan_nielaga napisał:

        > Koty wszędzie koty. Ten ma kota, tamten ma kota, wkrótce cała Warszawa będzie
        > miała kota. Co tam Warszawa, może nawet cała Polska, świat cały. I to
        dlaczego
        > się pytam? Bo jeden kot i to mały zresztą i to nie kot nawet a kotka zechciał
        > wleźć do ogrodu imć pana lagi. Wlazła i nie wylazła, bo tak jej się
        spodobało.
        > A pan laga zamiast wziąć lagę i przegonić ogrodowego szkodnika przyhołubił
        > toto, rozczulił się i rozpisał na jego temat. A gdzie są zasady panie lago,
        > gdzie elementarne poczucie sprawiedliwości? Inne koty to się goniło, wodą
        > pryskało, a teraz co – przyszła koza do woza. A to moja kociczka wlazła,
        > a
        > moja głupolka wylazła, a lagunia tu a srunia tam. Jeden nie pracuje, inny nie
        > śpi, a wszystko to bo jeden facet sprawił sobie KOTA. Gdyby to był pies
        > chociaż, zwierzę mądre, wierne i przywiązane do człowieka nie tylko smyczą to
        > bym zrozumiał to bym przyklasnął. A tak to mowię głośno i wyraźnie: Masz pan
        > kota panie lago i to pana zgubi, wspomnisz pan moje słowa kiedyś i pokiwasz
        > głową, ale już będzie za późno, a kotka będzie jak kobita chciała więcej i
        > więcej. Czasu, pieniędzy i miłości, no wpadłeś pan jak śliwka w kompot. To
        by
        > było na tyle na tym zakicianym forum mej drogiej stolicy.
        > Pan Nielaga

        panie nielaga, chyba pan jest leonem buńczucznym z kadr, panem pndzelkiem,
        panem lagą, jachem - mam rację ? co do zguby mej - jużem zgubion - wcale nie
        wiem czym śliwką jest w kompocie czy kompotem w śliwce. kocia od dziś
        prezentuje nową postawę koci oswojonej z lekką zaledwie domieszką dzikości, ale
        za to z normalnym u kotów, ponoć,indywidualizmem. ach mój panie ! teraz dopiero
        mozna na serio rozważać o posiadaniu kota na punkcie kota. cóż to za urocza
        panienka z tej małej sie w tydzień czasu ledwie zrobiła................
        amen
        pan laga
        • Gość: beata_ Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 00:43
          pan_laga napisał:

          > panie nielaga, chyba pan jest leonem buńczucznym z kadr, panem pndzelkiem,
          > panem lagą, jachem - mam rację ? co do zguby mej - jużem zgubion - wcale nie
          > wiem czym śliwką jest w kompocie czy kompotem w śliwce. kocia od dziś
          > prezentuje nową postawę koci oswojonej z lekką zaledwie domieszką dzikości,
          ale
          >
          > za to z normalnym u kotów, ponoć,indywidualizmem. ach mój panie ! teraz
          dopiero
          >
          > mozna na serio rozważać o posiadaniu kota na punkcie kota. cóż to za urocza
          > panienka z tej małej sie w tydzień czasu ledwie zrobiła................
          > amen
          > pan laga

          Czyżby kocia, to było Kocia właściwie? Proszę o info, bo pęknę!:-)

          Ps
          pana nielagę (czy kto to tam jest) po prostu żal za zadek ściska i tyle! Bo i
          cóż to za porządki, żeby się taki spokojny i puchaty wątek rozplenił na forum!
          Sodomia i Gomoria!:-)))

          Pozdrawiam kocio i jak najserdeczniej
          • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 30.08.02, 01:00
            Gość portalu: beata_ napisał(a):

            >
            > Czyżby kocia, to było Kocia właściwie? Proszę o info, bo pęknę!:-)
            >
            > Ps
            > pana nielagę (czy kto to tam jest) po prostu żal za zadek ściska i tyle! Bo i
            > cóż to za porządki, żeby się taki spokojny i puchaty wątek rozplenił na forum!
            > Sodomia i Gomoria!:-)))
            >
            > Pozdrawiam kocio i jak najserdeczniej

            nie beatuś. kocia ma inne imię. a z innej beki - niektórym brak odwagi, by po
            prostu zanurzyć się w puchatość tego wątku i dać się zamruczeć jemu. a propoś
            mruczenia, to wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia z powodu dnia wczorajszego - bo
            ja naprawdę nigdy w dzień nie sypiam, a ona mnie jak matka dziecko tymi
            mruczankami uspiła i potem sobie z sofy poszła się bawić. śmiszna jest.
            a co u Twoich słychać kociów ?
            łapki - wiadomo, co z nimi.................
            laga
            • Gość: beata_ Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 01:17
              pan_laga napisał:

              > Gość portalu: beata_ napisał(a):
              >
              > >
              > > Czyżby kocia, to było Kocia właściwie? Proszę o info, bo pęknę!:-)
              > >
              > > Ps
              > > pana nielagę (czy kto to tam jest) po prostu żal za zadek ściska i tyle! B
              > o i
              > > cóż to za porządki, żeby się taki spokojny i puchaty wątek rozplenił na fo
              > rum!
              > > Sodomia i Gomoria!:-)))
              > >
              > > Pozdrawiam kocio i jak najserdeczniej
              >
              > nie beatuś. kocia ma inne imię. a z innej beki - niektórym brak odwagi, by po
              > prostu zanurzyć się w puchatość tego wątku i dać się zamruczeć jemu. a propoś
              > mruczenia, to wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia z powodu dnia wczorajszego -
              bo
              >
              > ja naprawdę nigdy w dzień nie sypiam, a ona mnie jak matka dziecko tymi
              > mruczankami uspiła i potem sobie z sofy poszła się bawić. śmiszna jest.
              > a co u Twoich słychać kociów ?
              > łapki - wiadomo, co z nimi.................
              > laga

              Niech ja (i inni) poznam wreszcie to imię, bo stanie się to co już
              zapowiedziałam, a tu noc cicha, koty śpią, i jeszcze się huku pękajacej mnie
              przestraszą:(
              Koty tak mają - zaczarują, zamruczą do cna i robisz to, co one chcą - nawet
              śpisz na zawołanie:-)
              Moje koty, jak to koty - śpią i rozrabiają na zmianę, z przerwami na
              jedzenie...nie są już tak zabawne jak kociaki, ale fantazja i u nich się czasem
              objawia niesłychana:-)

              łapkom bardzo miło, jak zwykle - reszta też zadowolona:-)

              Ps
              Strachajłów wszelkiej maści i zazdrośników lekceważyć tylko można - i tyle!
        • zarlaczka Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 01.09.02, 01:03
          Panie Laga!
          Zakotowałeś się Pan kompletnie. Budujące jest czytanie takich tekstów
          napisanych przez mężczyznę na temat swojej kici. Myślałam, że to głównie
          kobietom odbija na tym punkcie, fajnie, że facetom również.
          Jesteś Pan super!
          Wniebowzięta Żarłaczka
          • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 01.09.02, 02:02
            zarlaczka napisała:

            > Panie Laga!
            > Zakotowałeś się Pan kompletnie. Budujące jest czytanie takich tekstów
            > napisanych przez mężczyznę na temat swojej kici. Myślałam, że to głównie
            > kobietom odbija na tym punkcie, fajnie, że facetom również.
            > Jesteś Pan super!
            > Wniebowzięta Żarłaczka

            ja mam nadzieję, iżem nie został malo po męsku zakot /ł/owany. ja tylko, gdy
            juz mam w domu zwierzę jakies, to staram się, by mu było dobrze i by zdrowy był.
            a taka opieka nad każdym maluchem chyba wciąga. takie toto
            bezbronne..............
            kłaniam
            laga
            • zarlaczka Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 01.09.02, 02:06
              Panie Laga!
              Zakotowanie, czy zakocenie jest bardzo, ale do bardzo męskie. Bo prawdziwy
              mężczyzna jest wrażliwy, czyż nie.
              Pozdrowienia dla Prawdziwego Mężczyzny i prawdziwej koteczki
              Żarłaczka
    • Gość: Samanta Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 29.08.02, 21:37
      Koty reaguja na imie tylko musza je posiadac.
      Moj kot przychodzi jak go wolam po imieniu (Ricardo)
      Bylam raz w hodowli gdzie bylo 34 koty (!!!) i pani chciala pokazac jednego z
      nich ale nie wiedziala gdzie on sie podziewa wiec zawolala po imieniu i z
      towarzystwa wylonil sie osobnik i spytal sie "miau?" Ja bylam o tyle
      zaskoczona ze ta pani pamietala wszystkie imiona .

      Jesli kotka pana_lagi jeszcze nie ma nazwy to rzuce tu pare przykladow ktore
      wpadly mi wlasnie do glowy:
      GOSPOSIA ,HULAJNOGA , MOTORYNKA, SKAKANKA , MELODIA , PULAPKA, HOSTESSA,
      BALETKA,MUZA, HEKSA ,LOVE ,MASKOTKA, AMIGA ,LEILA,SZECHEREZADA ,LOLITA
      To na tyle czesc na razie

      • pan_laga kicia moja ma już imię 29.08.02, 23:58
        Gość portalu: Samanta napisał(a):

        > Koty reaguja na imie tylko musza je posiadac.
        > Moj kot przychodzi jak go wolam po imieniu (Ricardo)
        > Bylam raz w hodowli gdzie bylo 34 koty (!!!) i pani chciala pokazac jednego z
        > nich ale nie wiedziala gdzie on sie podziewa wiec zawolala po imieniu i z
        > towarzystwa wylonil sie osobnik i spytal sie "miau?" Ja bylam o tyle
        > zaskoczona ze ta pani pamietala wszystkie imiona .
        >
        > Jesli kotka pana_lagi jeszcze nie ma nazwy to rzuce tu pare przykladow ktore
        > wpadly mi wlasnie do glowy:
        > GOSPOSIA ,HULAJNOGA , MOTORYNKA, SKAKANKA , MELODIA , PULAPKA, HOSTESSA,
        > BALETKA,MUZA, HEKSA ,LOVE ,MASKOTKA, AMIGA ,LEILA,SZECHEREZADA ,LOLITA
        > To na tyle czesc na razie
        >

        naprawdę większość Waszych propozycji mi sie podobała. z tych teraz
        najbardziej, lolitka, a z kolei z `love` zrobilbym `lovely` i z `hostessy` -
        `tess`. ale dziś okazało się wreszcie kim moja kicia jest. już to imię jako
        prawdopodobne wymieniałem. tylko zupełnie nie byłem doń przekonany, bo, jak tu
        słusznie zauważyliście, trzeba kota poznać, by wiedzieć jak ma na imię. no i ja
        już wiem.....................................
        amen
        pan laga
        • eela Re: kicia moja ma już imię 30.08.02, 00:06
          No to jak ma na imię? Czekamy z niecierpliwością!
          • pan_laga Re: kicia moja ma już imię 30.08.02, 00:41
            eela napisała:

            > No to jak ma na imię? Czekamy z niecierpliwością!

            Elu, a jak tam pogoda u Cię dziś ? u mnie ciepło. i pomyśleć, ze to koniec
            sierpnia. ależ mi mielim w kraju lato piekne. a ja dopiero jesienią lub zimą
            wypuszczam się do krajów ciepłych.
            laga
            • eela Re: kicia moja ma już imię 30.08.02, 00:51
              U mnie tez ciepło. Lato było piekne, jeszcze jest! Dobrze, ze nigdzie nie
              wyjeżdzałam do ciepłych krajów. Rzadko się ostatnio zdarzały takie bezdeszczowe
              letnie miesiące.
              pozdrawiam
    • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 30.08.02, 00:06
      draconessa napisała:

      > Kontynuuje watek...
      > Co do imienia - to koty doskonale znaja swoje imiona i na nie reaguja...ale
      > wtedy, kiedy chca. Pamietajmy, ze kazdy kot to indywidualista i ma swoje
      > zdanie na kazdy temat oraz chodzi swoimi drogami.

      nie mam doświadczeń, ale wiele osób mówi to samo. i mnie się zdaje, ze tak
      własnie jest. dokladnie już teraz to wlasne zdanie widac u mojej małej - o tym,
      co w danej chwili bedzie robić, to ona SAMA chce decydować.

      > Panie Lago!!! Znowu sie usmialam serdecznie z kolejnej opowiesci o kociczce.
      > Slowo panu daje, Pan moglby o tym ksiazke napisac!!! Brawo, brawo, stworzyl
      > Pan naprawde cudowny watek!!!

      nadmiar łaski, Draco.......wszyscy piszą fajne rzeczy,bo ten wątek, choć
      niektórym stanął w gardle i starają się go zepsuć, taki łagodny, puszysty i
      pachnący czytym kotem......., ale dzięki za kawałek dobrego słowa.

      > Klaniam sie nisko!!!
      >
      • pan_laga kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła 30.08.02, 01:04
        nareszcie zaczęła jeść, jak człowiek i bardzo dziś wiele postępów w oddziczaniu
        zrobiła. a na imie ona ma........................zaraz. muszę iść, bo ktos
        dzwoni.
        amen
        pan laga
        • Gość: Samanta Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 30.08.02, 01:08
          Zgaduje ze ma na imie ... TAJEMNICA czy tak????
          Panie_lago zlituj sie pan nad nami i oglos juz to imie !!!
        • eela Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła 30.08.02, 01:08
          Panie lago, nie męcz ludzi. Wkrótce pierwsza zmiana forumowa zwali sie tu.
        • Gość: beata_ Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 01:20
          pan_laga napisał:

          > nareszcie zaczęła jeść, jak człowiek i bardzo dziś wiele postępów w
          oddziczaniu
          >
          > zrobiła. a na imie ona ma........................zaraz. muszę iść, bo ktos
          > dzwoni.
          > amen
          > pan laga

          Akurat dzwoni!!! To my zębami dzwonimy z niepierpliwości!!!:-)
          • pan_laga Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła 30.08.02, 01:24
            Gość portalu: beata_ napisał(a):

            > > dzwoni.
            > > amen
            > > pan laga
            >
            > Akurat dzwoni!!! To my zębami dzwonimy z niepierpliwości!!!:-)

            no to dziś własnie, gdy ja z powodzeniem tak jej te oczy zielone i bystre
            zakrapiałem - spojrzałem nań i krzyknąłem :- eureka! więc jednak ty, kociu,
            jesteś j....!!!!!!!!!!!!!!!
            laga
            • Gość: beata_ Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 01:26
              pan_laga napisał:

              > Gość portalu: beata_ napisał(a):
              >
              > > > dzwoni.
              > > > amen
              > > > pan laga
              > >
              > > Akurat dzwoni!!! To my zębami dzwonimy z niepierpliwości!!!:-)
              >
              > no to dziś własnie, gdy ja z powodzeniem tak jej te oczy zielone i bystre
              > zakrapiałem - spojrzałem nań i krzyknąłem :- eureka! więc jednak ty, kociu,
              > jesteś j....!!!!!!!!!!!!!!!
              > laga

              j.........ajo za chwilę zniosę! Proszę dalej!!!
              • pan_laga Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła 30.08.02, 01:33
                a Ty znowu po nocach nie śpisz.........................
                łapki................
                oraz nosek
                buźka czółko zdrówko
                laga
                • Gość: beata_ Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 01:40
                  pan_laga napisał:

                  > a Ty znowu po nocach nie śpisz.........................
                  > łapki................
                  > oraz nosek
                  > buźka czółko zdrówko
                  > laga

                  Urlopuję jeszcze do końca tygodnia /jak by to miało jakieś znaczenie:-)/, ale
                  jutro wstać muszę nieco wcześniej, zatem w sama porę rozwiazanie zagadki
                  nastąpiło:-)))

                  Odwzajemniam - z wyjątkiem łapek, jeśli można:-)))
                  • pan_laga Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła 30.08.02, 01:50
                    Gość portalu: beata_ napisał(a):

                    >
                    > Urlopuję jeszcze do końca tygodnia /jak by to miało jakieś znaczenie:-)/, ale
                    > jutro wstać muszę nieco wcześniej, zatem w sama porę rozwiazanie zagadki
                    > nastąpiło:-)))
                    >
                    > Odwzajemniam - z wyjątkiem łapek, jeśli można:-)))

                    można ! trzeba !!! gdyby były łapki, to by mi wstyd było i zaraz ze stópkami,
                    bym ja musiał poszaleć..........................
                    dobranoc Pani Łyżeczko.........................
                    laga
                    • Gość: beata_ Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 01:56
                      pan_laga napisał:

                      > Gość portalu: beata_ napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > Urlopuję jeszcze do końca tygodnia /jak by to miało jakieś znaczenie:-)/,
                      > ale
                      > > jutro wstać muszę nieco wcześniej, zatem w sama porę rozwiazanie zagadki
                      > > nastąpiło:-)))
                      > >
                      > > Odwzajemniam - z wyjątkiem łapek, jeśli można:-)))
                      >
                      > można ! trzeba !!! gdyby były łapki, to by mi wstyd było i zaraz ze stópkami,
                      > bym ja musiał poszaleć..........................
                      > dobranoc Pani Łyżeczko.........................
                      > laga

                      Tak też myślałam, że niezręcznie by było:-))
                      A ze stópkami, to lepiej nie - łaskotki mam niemożebne!:-))))

                      Ps
                      Łyżeczki chyba nie zaskoczyłam, a pewnie powinnam:( Śpiąca nieco jestem i może
                      to dlatego:((
                      Ale i tak mi się podoba:-)
                      Dobranoc
                      • pan_laga Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła 30.08.02, 02:15
                        Gość portalu: beata_ napisał(a):

                        >
                        >
                        > Tak też myślałam, że niezręcznie by było:-))
                        > A ze stópkami, to lepiej nie - łaskotki mam niemożebne!:-))))
                        >
                        > Ps
                        > Łyżeczki chyba nie zaskoczyłam, a pewnie powinnam:( Śpiąca nieco jestem i
                        może
                        > to dlatego:((
                        > Ale i tak mi się podoba:-)
                        > Dobranoc

                        nie załapałaś, bom nie pomyślał - sądziłem, ze z powodu Uszaciątka bedziesz
                        wiedziała, ale wszak Uszatka za młoda..................taka dobranocka kiedys
                        była i mnie z niej piosenka wpadła o tej Łyżeczce.
                        nosek
                        buźka
                        czółko
                        zdrówko'
                        laga
                        • Gość: beata_ Re: kocia nie dość, ze ma imię, to jeść zaczeła IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 02:20
                          pan_laga napisał:

                          > Gość portalu: beata_ napisał(a):
                          >
                          > >
                          > >
                          > > Tak też myślałam, że niezręcznie by było:-))
                          > > A ze stópkami, to lepiej nie - łaskotki mam niemożebne!:-))))
                          > >
                          > > Ps
                          > > Łyżeczki chyba nie zaskoczyłam, a pewnie powinnam:( Śpiąca nieco jestem i
                          > może
                          > > to dlatego:((
                          > > Ale i tak mi się podoba:-)
                          > > Dobranoc
                          >
                          > nie załapałaś, bom nie pomyślał - sądziłem, ze z powodu Uszaciątka bedziesz
                          > wiedziała, ale wszak Uszatka za młoda..................taka dobranocka kiedys
                          > była i mnie z niej piosenka wpadła o tej Łyżeczce.
                          > nosek
                          > buźka
                          > czółko
                          > zdrówko'
                          > laga

                          Aaaaaaaaa, teraz kojarzę - rzeczywiście była taka dobranocka i rzeczywiście
                          wcześniej niż Uszatka:-))))
            • pan_laga ta kotka to...................................... 30.08.02, 01:31
              dziękujemy wszystkim, ktorzy wymyślali imię dla kiciaka, ale okazało się, ze
              nie trzeba zastanawiać się, kto ona ma być, bo po odkryciu dzis przez nią
              kolejnych furt do poznania jej osobowości, wyszło na jaw, iż ta kotka ma na
              imię julka, julcia, julitka, julinka, julia, julianek, juleczka,
              julik, juluś, julusinda, julinka, julianka, jula,
              julo......................................
              wszystkie proponowane przez Was imiona, w tem `laguna`, które zdobyło chyba
              najwięcej zwolenników, będą dodane do pierwszego imienia kici, by
              zrekompensowac jej podłe dzieciństwo, kiedy to sama nie wiedziała, jak ma na
              imię, była bez domu, a potem nawet bez mamy i rodzeństwa. razem zatem julka
              nosiła bedzie 147 imion czem zapozoruje królewskie swe pochodzenie i bedzie
              szpanować w kocim towarzystwie.
              dzieki Wam wszystkim
              laga

              • Gość: beata_ Re: ta kotka to.................................. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 01:36
                pan_laga napisał:

                > dziękujemy wszystkim, ktorzy wymyślali imię dla kiciaka, ale okazało się, ze
                > nie trzeba zastanawiać się, kto ona ma być, bo po odkryciu dzis przez nią
                > kolejnych furt do poznania jej osobowości, wyszło na jaw, iż ta kotka ma na
                > imię julka, julcia, julitka, julinka, julia, julianek, juleczka,
                > julik, juluś, julusinda, julinka, julianka, jula,
                > julo......................................
                > wszystkie proponowane przez Was imiona, w tem `laguna`, które zdobyło chyba
                > najwięcej zwolenników, będą dodane do pierwszego imienia kici, by
                > zrekompensowac jej podłe dzieciństwo, kiedy to sama nie wiedziała, jak ma na
                > imię, była bez domu, a potem nawet bez mamy i rodzeństwa. razem zatem julka
                > nosiła bedzie 147 imion czem zapozoruje królewskie swe pochodzenie i bedzie
                > szpanować w kocim towarzystwie.
                > dzieki Wam wszystkim
                > laga
                >

                Noooooo, to spokojnie mogę iść spać wreszcie....
                Julka (i pozostałe 146) to akuratne imię dla koci - będzie się na pewno dobrze
                nosić:-))
              • Gość: Samanta Re: ta kotka to.................................. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 30.08.02, 01:42
                Niech zyje JULKA !!!
                Bardzo fajne i trafne imie z wieloma odmianami
                Dzieki ze pan oglosil bo mysza mi juz zdycha od klikania a nie mam zapasowych
                baterii i musze pozegnac dzis komputer i wszystkich forumowiczow
                oraz nasza Julie Julcie Juleczke ....i naszego Romeo !
                Dobranoc !!!
                • pan_laga Re: ta kotka to.................................. 30.08.02, 01:55
                  Gość portalu: Samanta napisał(a):

                  > Niech zyje JULKA !!!
                  > Bardzo fajne i trafne imie z wieloma odmianami
                  > Dzieki ze pan oglosil bo mysza mi juz zdycha od klikania a nie mam zapasowych
                  > baterii i musze pozegnac dzis komputer i wszystkich forumowiczow
                  > oraz nasza Julie Julcie Juleczke ....i naszego Romeo !
                  > Dobranoc !!!

                  dobranoc Sam.............o !a pod mój pokój komputerowy własnie juleczka
                  przytupała. biega pod tym pokojem niczym gepard. koty to szybkie są i zgrabnie
                  sie ruszają. ludzie toporne takie przy nich.......................
                  ahoj
                  pan laga
                  • glory Re: ta kotka to.................................. 30.08.02, 04:20
                    Nie chce straszyc szanownego pana L. ale kotom nie wolno dawac ludzkich imion.
                    Graham Masterton w swojej powiesci "Snowman" bardzo drastycznie opisuje co sie
                    dzieje z wlascicielem kota o ludzkim imieniu. Wymienie tylko pare:
                    podwyzszone cisnienie krwi,
                    nagla otylosc i lysina,
                    poczucie naglego osamotnienia,
                    depresja,
                    naduzywanie alkoholu i innych uzywek,
                    i tak dalej i tak dalej.
                    No nic - zycze powodzenia!

                    • e._ Re: ta kotka to.................................. 30.08.02, 11:12
                      glory napisał:

                      > Nie chce straszyc szanownego pana L. ale kotom nie wolno dawac ludzkich imion.
                      > Graham Masterton w swojej powiesci "Snowman" bardzo drastycznie opisuje co
                      sie
                      > dzieje z wlascicielem kota o ludzkim imieniu. Wymienie tylko pare:
                      > podwyzszone cisnienie krwi,
                      > nagla otylosc i lysina,
                      > poczucie naglego osamotnienia,
                      > depresja,
                      > naduzywanie alkoholu i innych uzywek,
                      > i tak dalej i tak dalej.
                      > No nic - zycze powodzenia!
                      >


                      Znam paru takich, którzy mają wszystkie opisane powyzej objawy, ale w zyciu nie
                      mieli kota, a co dopiero mówić o nadawaniu mu imienia!

                      Co na to niezawodny Graham Masterton?!
                      • Gość: beata_ Re: ta kotka to........do e. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 17:52
                        e._ napisała:

                        > glory napisał:
                        >
                        > > Nie chce straszyc szanownego pana L. ale kotom nie wolno dawac ludzkich im
                        > ion.
                        > > Graham Masterton w swojej powiesci "Snowman" bardzo drastycznie opisuje co
                        >
                        > sie
                        > > dzieje z wlascicielem kota o ludzkim imieniu. Wymienie tylko pare:
                        > > podwyzszone cisnienie krwi,
                        > > nagla otylosc i lysina,
                        > > poczucie naglego osamotnienia,
                        > > depresja,
                        > > naduzywanie alkoholu i innych uzywek,
                        > > i tak dalej i tak dalej.
                        > > No nic - zycze powodzenia!
                        > >
                        >
                        >
                        > Znam paru takich, którzy mają wszystkie opisane powyzej objawy, ale w zyciu
                        nie
                        >
                        > mieli kota, a co dopiero mówić o nadawaniu mu imienia!
                        >
                        > Co na to niezawodny Graham Masterton?!
                        >
                    • pan_laga Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 02:10
                      glory napisał:

                      > Nie chce straszyc szanownego pana L. ale kotom nie wolno dawac ludzkich imion.
                      > Graham Masterton w swojej powiesci "Snowman" bardzo drastycznie opisuje co
                      sie
                      > dzieje z wlascicielem kota o ludzkim imieniu. Wymienie tylko pare:
                      > podwyzszone cisnienie krwi,
                      > nagla otylosc i lysina,
                      > poczucie naglego osamotnienia,
                      > depresja,
                      > naduzywanie alkoholu i innych uzywek,
                      > i tak dalej i tak dalej.
                      > No nic - zycze powodzenia!
                      >

                      i w ten sposób, przez kotkę i jej imię zostanę pozbawion na wieki mego wdzięku
                      i czaru. i włosów. hańba.
                      amen
                      pan laga
                      • zarlaczka Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 12:26
                        Ale przynajmniej będzie Pan mógł nadużywać bezkarnie.
                        • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:54
                          zarlaczka napisała:

                          > Ale przynajmniej będzie Pan mógł nadużywać bezkarnie.

                          Hmmmm. Ja dotąd za bardzo nie nadużywałem, to moze faktycznie czas najwyższy
                          czegos nadużywnąć co nieco.
                          laga
                          • zarlaczka Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 23:44
                            Nieznaczne nadużywnięcie czegoś niecoś przyjemnem być może, a czasem i
                            pouczającem. Spróbuj!
                            Żarłaczka
                  • draconessa Re: ta kotka to.................................. 30.08.02, 09:15
                    No wreszcie...Julcia!!! To teraz tylko sprawdzic, kiedy ma immieniny i szalec
                    mozna... panie Lago, gratuluje decyzji ( bo juz sie balam, ze ta kociczka do
                    konca zycia bedzie bezimienna)
                    • Gość: melitele Re: ta kotka to.................................. IP: *.acn.waw.pl 30.08.02, 09:25
                      No to trzeba zrobić uroczyste nadanie imienia! Weekend nadchodzi, moxna się
                      zabawić. Panie lago, myślę, że powinieneś zaprosić wszystkie okoliczne koty na
                      przyjecie. Wszak to znajomi Julki (a i twoi w pewnien sposób)! Niech kocina
                      wie, że stało się w jej życiu coś wielkiego: cała kocio-internaucia
                      społeczność, zgromadzona wokół tego wątku, myślała i kombinowała, no i wreszcie
                      mamy Julkę!
                      A swoją drogą, zazdroszczę kota, który pozwala sobie zakropić oczy. Żaden z
                      moich nawet nie jest w stanie zażyć tabletki, bo czuje, że to jakaś ściema, a
                      nie karma, więc nie mam żadnych sposobów na ich leczenie. Ostatnio wyrzuciłąm w
                      błoto ładne parę złotychv na tabletki odrobaczające. Ani mieszanie z jedzeniem,
                      ani z mlekiem, ani bezpośrednio do ryjka... Nic. Ciesz się, że masz kulturalną
                      Julkę!
                      me
                      • Gość: anmanika Re: ta kotka to.................................. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.08.02, 09:36
                        Panie Lago tylko nie stój przed domem i wołaj Julka bo ci się pół osiedla zleci
                        dziewczątek małoletnich i możesz posądzonym zostać o uwodzenie nieletnich.
                        Swoją drogą imię Julia jakoś bardzi pasuje mi do futerkowych dam.
                        Co to jest zakrapianie kropelek do oczu: ja musiałam przez ponad miesiąc kotu
                        robić zastrzyki!!! I to kocicy której weterynarz się bał dotknąć. Miała
                        koszmarne zapalenie uszu, co ciekawe czyściłam jej te uszy 2 razy dziennie oraz
                        robiłam jej zastrzyk 1 dziennie. Hałasu, prychania, fukania było na cały dom
                        ale co ciekawe ani razu nawet mnie nie zadrasnęła. Musiałam ją trzymać jedną
                        ręką a drugą robiłam zastrzyk, wystarczyło odwinąć się i pacnąć mnie łapką
                        pazurzastą, nigdy tego nie zrobiła a musiało ją boleć bo na początku wprawy w
                        robieniu zastrzyków nie miałam.
                        Ostatnio tak kujnęłam kotkę sąsiadki, że nawet się nie odwróciła.
                        Ha doszłam do mistrzostwa:)))
                        • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:55
                          Gość portalu: anmanika napisał(a):

                          > Panie Lago tylko nie stój przed domem i wołaj Julka bo ci się pół osiedla
                          zleci
                          >
                          > dziewczątek małoletnich i możesz posądzonym zostać o uwodzenie nieletnich.
                          > Swoją drogą imię Julia jakoś bardzi pasuje mi do futerkowych dam.
                          > Co to jest zakrapianie kropelek do oczu: ja musiałam przez ponad miesiąc kotu
                          > robić zastrzyki!!! I to kocicy której weterynarz się bał dotknąć. Miała
                          > koszmarne zapalenie uszu, co ciekawe czyściłam jej te uszy 2 razy dziennie
                          oraz
                          >
                          > robiłam jej zastrzyk 1 dziennie. Hałasu, prychania, fukania było na cały dom
                          > ale co ciekawe ani razu nawet mnie nie zadrasnęła. Musiałam ją trzymać jedną
                          > ręką a drugą robiłam zastrzyk, wystarczyło odwinąć się i pacnąć mnie łapką
                          > pazurzastą, nigdy tego nie zrobiła a musiało ją boleć bo na początku wprawy w
                          > robieniu zastrzyków nie miałam.
                          > Ostatnio tak kujnęłam kotkę sąsiadki, że nawet się nie odwróciła.
                          > Ha doszłam do mistrzostwa:)))

                          dzięki za przypomnienie o tem, jak łatwo można być posądzonym o molestowanie
                          małolat. jak by co, to będę tubalnie wołał : jula do domu! narody świata,
                          słyszyta mnie ?! narodom świata pragnę uświadomić, ze jula to kotka, a nie mała
                          dziewczynka, której zapragnął lubieżny laga, tfu, ohydny dziadyga !!! -
                          długo trochę bedzie trwało takie do domu wzywanie, ale przynajmniej będę
                          zabezpieczon.
                          a kto Cię nauczył koty zastrzykować ? jula najbardziej mnie zdziwiła, gdy nie
                          drgnęła w czasie szczepienia i ........................nie przestała na chwilę
                          mruczeć zadowolona, ze dotykamy ją wespół z lekarzem. a Twoja kicia musiała
                          antybiotyki dostawać w zastrzyku czy co ?
                          pozdrawiam
                          laga
                          • Gość: anmanika Re: ta kotka to.................................. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 02.09.02, 09:42
                            Szanowny p lago,
                            Zastrzyków musiałam nauczyć sie sama dawać przez fakt posiadania licznej rzeszy
                            znajomych weterynarzy którzy uważają, że skoro oni umieją robić zastrzyky to ja
                            też. I tak musiałam sama byłyskawicznie opanować tę sztukę.
                            Chętnie udzielę korepetycji:)))
                            Tak, kicia miała tak ostre zapalenie uszu, że dostawała anybiotyk w zastrzyku
                            przez 3 tygodnie.
                            Pozdrawiam Julę
                            Gość portalu: pan_laga napisał(a):

                            > Gość portalu: anmanika napisał(a):
                            >
                            > > Panie Lago tylko nie stój przed domem i wołaj Julka bo ci się pół osiedla
                            > zleci
                            > >
                            > > dziewczątek małoletnich i możesz posądzonym zostać o uwodzenie nieletnich.
                            > > Swoją drogą imię Julia jakoś bardzi pasuje mi do futerkowych dam.
                            > > Co to jest zakrapianie kropelek do oczu: ja musiałam przez ponad miesiąc k
                            > otu
                            > > robić zastrzyki!!! I to kocicy której weterynarz się bał dotknąć. Miała
                            > > koszmarne zapalenie uszu, co ciekawe czyściłam jej te uszy 2 razy dziennie
                            >
                            > oraz
                            > >
                            > > robiłam jej zastrzyk 1 dziennie. Hałasu, prychania, fukania było na cały d
                            > om
                            > > ale co ciekawe ani razu nawet mnie nie zadrasnęła. Musiałam ją trzymać jed
                            > ną
                            > > ręką a drugą robiłam zastrzyk, wystarczyło odwinąć się i pacnąć mnie łapką
                            >
                            > > pazurzastą, nigdy tego nie zrobiła a musiało ją boleć bo na początku wpraw
                            > y w
                            > > robieniu zastrzyków nie miałam.
                            > > Ostatnio tak kujnęłam kotkę sąsiadki, że nawet się nie odwróciła.
                            > > Ha doszłam do mistrzostwa:)))
                            >
                            > dzięki za przypomnienie o tem, jak łatwo można być posądzonym o molestowanie
                            > małolat. jak by co, to będę tubalnie wołał : jula do domu! narody świata,
                            > słyszyta mnie ?! narodom świata pragnę uświadomić, ze jula to kotka, a nie
                            mała
                            >
                            > dziewczynka, której zapragnął lubieżny laga, tfu, ohydny dziadyga !!! -
                            > długo trochę bedzie trwało takie do domu wzywanie, ale przynajmniej będę
                            > zabezpieczon.
                            > a kto Cię nauczył koty zastrzykować ? jula najbardziej mnie zdziwiła, gdy nie
                            > drgnęła w czasie szczepienia i ........................nie przestała na
                            chwilę
                            > mruczeć zadowolona, ze dotykamy ją wespół z lekarzem. a Twoja kicia musiała
                            > antybiotyki dostawać w zastrzyku czy co ?
                            > pozdrawiam
                            > laga
                      • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:54
                        Gość portalu: melitele napisał(a):

                        > No to trzeba zrobić uroczyste nadanie imienia! Weekend nadchodzi, moxna się
                        > zabawić. Panie lago, myślę, że powinieneś zaprosić wszystkie okoliczne koty
                        na
                        > przyjecie. Wszak to znajomi Julki (a i twoi w pewnien sposób)! Niech kocina
                        > wie, że stało się w jej życiu coś wielkiego: cała kocio-internaucia
                        > społeczność, zgromadzona wokół tego wątku, myślała i kombinowała, no i
                        wreszcie
                        >
                        > mamy Julkę!
                        > A swoją drogą, zazdroszczę kota, który pozwala sobie zakropić oczy. Żaden z
                        > moich nawet nie jest w stanie zażyć tabletki, bo czuje, że to jakaś ściema, a
                        > nie karma, więc nie mam żadnych sposobów na ich leczenie. Ostatnio wyrzuciłąm
                        w
                        >
                        > błoto ładne parę złotychv na tabletki odrobaczające. Ani mieszanie z
                        jedzeniem,
                        >
                        > ani z mlekiem, ani bezpośrednio do ryjka... Nic. Ciesz się, że masz
                        kulturalną
                        > Julkę!
                        > me

                        no jakoś z tem przyjęciem mi się odroczyło, ale kocina chyba naprawdę wie, ze
                        dobrze się stało, iż tu trafiła. przez pierwsze dwa dni łaziła koło okien i
                        wtykała nos w żaluzje, chcąc wyjść, a dziś już okna olewa totalnie, czeka tylko
                        rano, bym wstał i wtedy sama ożywa. już nie jest bojąkwą - bez pytania włazi mi
                        na łózko i układa się zawsze po swojej stronie na swej częsci koca. a gdy tam
                        spi, tak, jak teraz, to wywija się na grzbiet, ryj odchyla - widać, jak mi tu
                        pisaliście o grzbietowym sie kotów układaniu, iż czuje się bezpieczna. z tymi
                        kropelkami faktycznie jest bardzo grzeczna, a takie cos od robaków, to jej
                        lekarz raz podał z tubki z pastą i nie było problemu. za miesiąc tylko będzie
                        miała powtórkę. może też z tą pastą antyrobaczą spróbuj. psu to zawijałem
                        tabletkę w kawałek mięsa i było po problemie......................
                        uklony
                        laga
                  • ann.k Re: ta kotka to.................................. 30.08.02, 09:28
                    panie_lago moj drogi, nie znasz pan najstarszego w swiecie dowcipu o kotku?

                    "Poranek po ciezkim przepiciu. Facet budzi sie na podlodze, otwiera oczy i
                    widzi, ze do niego podchodzi jego kotek. Facet spojrzal na kotka ze zbolala
                    mina i jeknal:
                    -Moj Boze, kocie czy ty musisz tak straszliwie tupac?"

                    co do imienia, juz dawno mialam Ci powiedziec, ze najlepiej kotom pasuja te
                    imiona, ktore po prostu cisna sie same na usta, kiedy sie na kociaka patrzy;
                    przez to patrzenie, moj jeden kocur dostal imie Hilary :)

                    caluski i pozdrowionka dla Ciebie i Juleczki z zyczeniami coby nie musiala
                    tupaniem budzic ;)
                    • eela Re: ta kotka to.................................. 30.08.02, 10:41
                      Dobrze, ze kotek ma wreszcie imię. Julia, to ładnie brzmi. W dodatku pan_laga
                      jako Romeo
                      • lucy_z Re: ta kotka to Julka??? Ho, ho...świetne imię:)) 30.08.02, 17:33
                        Tak, rzeczywiście fajne imię! Mnie się kojarzy z taką rozrabiaką ;))
                        Pozdrawiam niezmiennie i życzę wielu miłych chwil z przyjaciółką Julką:))

                        Przeczytałam, że jeszcze piesek ma być wzięty, hmmm???;)
                        Z pieskiem chyba będzie więcej roboty. Do kuwety nie pójdzie tylko stanie
                        lejek i nasiusia;) Ale będzie zabawa, ha, ha, ha:) Mam na myśli zabawę kotka z
                        pieskiem:)

                        Pozdrawiam:))))
                        • pan_laga julka w galopie 30.08.02, 20:55
                          hmmmmmm................trzeba przyznać, ze z taką julką wariatką ma się sporo
                          uciechy. julka od wczoraj nie bywa juz kotemnapoważnieprzestraszonym, tylko
                          wyraźnie lubi się powygłupiać i udaje czasem, że się boi, gdy do niej
                          podchodzę, bo chce galopować. a kiedy julka galopuje, to słychac w domu tętent,
                          choć przecież zazwyczaj głupolka chodzi i biega tak, że żadne ucho nie
                          posłyszy. ale galopada rozrywkowa julki z podniesionym ogonkiem, hohoho, to już
                          zupełnie co innego jest. w tem wypadku przecież chodzi o to, by wszyscy
                          słyszeli, że julka jest gdzies blisko i by chcieli się puścić za nią w
                          natychmiastową pogoń, oczywiście bez żadnych szans za capnięcie choćby
                          koniuszka julcinego ogonka. zresztą tak naprawdę, to kto normalny by łapal za
                          ten biedny, zwichrowany ogonek, który swoje już przecierpiał nadszarpnięty
                          przez psa albo źle wychowanego dzieciaka.zabawy julki i galopady mają
                          bezposredni wpływ na przebieg mego dnia. julce trzeba, na przyklad, zakraplać
                          oczy 3 razy dziennie. dumny, ze mi się udaje to zrobić, choć zajęcie to raczej
                          dla kobitek i dłoni subtelniejszych, chciałem julkę zakraplać rano, w południe
                          i wieczorem czyli normalnie. tylko, że, jesli wstanę rano później od julci i
                          ona już jest po siusianiu i śniadaniu, to nic z tego. po zwyklych porannych
                          czynnosciach bowiem, jula jest w nastroju zabawowym : galopuje, kryje się,
                          chroni przed tym cholernie natrętnym lagą do takich skryjb, gdzie ten łajdus,
                          nawet najbardziej ręce wyciągając, nie sięgnie.no i czekać muszę z tymi
                          kroplami do oczu, póki julitka się nie zmorduje i nie najdzie ją senność -
                          wtedy łatwo ją dorwać, lub pragnienie czułości - po mizianie wreszcie od
                          wczoraj zaczyna niesmiało sama przychodzić. tak czy inaczej, jestem trochę
                          dumny, bo jest tu ta jula mała chyba tydzień dopiero, była całkiem dzika, bez
                          apetytu, szkapowata, z ropiejącymi oczami. teraz oczy ma zielone, wielkie,
                          piękne i czyste i , gdy tylko nie chce się juli spać, niezmiennie bystre. od
                          wczoraj też zaczął się juli zaokrąglać jej biały, puchaty brzuszek. ale przede
                          wszystkim to zachowanie - przejść koło niej nie możn było, bo się płoszyła.
                          teraz sama wskoczy na sofę, wlezie mi pod ramię, przytuli się, liźnie w ryj,
                          którego też uzywa, by sie oń ocierać i by ostrzyć pazurki o zarost. po prostu
                          kawał pięknej panny się robi z julii, laguny
                          .................................../i tu leci jej dalszych 145-146 imion/
                          amen
                          pan laga
                          • Gość: samanta Re: julka w galopie IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 30.08.02, 22:41
                            Bardzo sie ciesze ze Julka tak sie zadomowila i ze pan ma rowniez z nia tyle
                            uciechy. Koty bardzo lubia sie bawic w berka i chowanego - niech pan jej sie
                            schowa to bedzie pana szukac a jak pana wypatrzy to zwieje i ja z kolei treba
                            scigac .
                            Ale ja tu w sparwie pana podrapanej brody .
                            To nie jest wlasciwa drapaczka dla Julki a przynajmniej nie na dluzsza mete!
                            Nie wiem czy w Polsce produkuje sie mebelki dla kotow jesli nie to jakis
                            rzemieslnik powinien sie tym zainteresowac.
                            Ja przesylam tutaj 2 strony z przykladami kocich palacow prosze to przejrzec
                            www.catpalace.nl/index2_uk.htm
                            W linkach small midium i large jest wiele zdjec z ktorych mozna czerpac
                            pomysly
                            Trzeba tylko troche smykalki majsterkowicza a jesli sie nie ma to poprosic
                            kumpla :-)
                            Materialy to glownie deski wykladzina dywanowa lub plusz i sizal
                            www.catpalace.com/photos.htm
                            Jesli by byly jakies trudnosci w odnalezieniu strony to prosze szukac przez
                            LYCOS jako catpalace
                            To sie moze przydac nie tylko julce ale rowniez innym kotom wpinajacym sie po
                            zaslonach i pilujacych paznokietki na krzeslach

                            Pozdrawiam serdecznie !
                            • eela Re: julka w galopie 30.08.02, 22:54
                              Och, panie_lago, masz szanse zostac stolarzem artystycznym :-))))
                              • Gość: pan_laga Re: julka w galopie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:55
                                eela napisała:

                                > Och, panie_lago, masz szanse zostac stolarzem artystycznym :-))))

                                Elu, nie kombinuj. ze stolarstwa dziedziny,to ja tyle tylko, że stołek kupic
                                umiem, a nawet stół. i sto lat zaspiewać, choć nie lubię tej akurat pieśni
                                ludowej. i jeszcze łódki z kory dziobałem za młodych lat namiętnie.
                                ściskam
                                laga
                            • pan_laga Re: julka w galopie 01.09.02, 01:51
                              Gość portalu: samanta napisał(a):

                              > Bardzo sie ciesze ze Julka tak sie zadomowila i ze pan ma rowniez z nia tyle
                              > uciechy. Koty bardzo lubia sie bawic w berka i chowanego - niech pan jej sie
                              > schowa to bedzie pana szukac a jak pana wypatrzy to zwieje i ja z kolei treba
                              > scigac .
                              > Ale ja tu w sparwie pana podrapanej brody .
                              > To nie jest wlasciwa drapaczka dla Julki a przynajmniej nie na dluzsza mete!
                              > Nie wiem czy w Polsce produkuje sie mebelki dla kotow jesli nie to jakis
                              > rzemieslnik powinien sie tym zainteresowac.
                              > Ja przesylam tutaj 2 strony z przykladami kocich palacow prosze to przejrzec
                              > <a
                              href="http://www.catpalace.nl/index2_uk.htm"target="_blank">www.catpalace.nl
                              > /index2_uk.htm</a>
                              > W linkach small midium i large jest wiele zdjec z ktorych mozna czerpac
                              > pomysly
                              > Trzeba tylko troche smykalki majsterkowicza a jesli sie nie ma to poprosic
                              > kumpla :-)
                              > Materialy to glownie deski wykladzina dywanowa lub plusz i sizal
                              > <a
                              href="http://www.catpalace.com/photos.htm"target="_blank">www.catpalace.com/
                              > photos.htm</a>
                              > Jesli by byly jakies trudnosci w odnalezieniu strony to prosze szukac przez
                              > LYCOS jako catpalace
                              > To sie moze przydac nie tylko julce ale rowniez innym kotom wpinajacym sie po
                              > zaslonach i pilujacych paznokietki na krzeslach
                              >
                              > Pozdrawiam serdecznie !

                              dzięki Sam...... i ja pozdrawiam. miałaś rację co do chowanego ! faktycznie.
                              ona galopuje i sie chowa, bo chce byc szukana i mnie szukac ! ale smieznota ! a
                              z domkami dla kotów i drapaczkami, to tu jest ok. - są w sklepach, zatem mój
                              ryj nie bedzie wiecznie wyglądał jak pysk Wyrzynaka Antoniego, gdy żona go wita
                              po całonocnym chlaniu. tak czy inaczej piękne dzieki za namiary.
                              dzis byłem w kinie na dwóch filmach pod rząd, zatem sporo mnie w domu nie było.
                              gdy wróciłem jula moja całkiem skociokwiczała - wariowała, galopowała,
                              widzierala się na meble i zwalała różne rzeczy - dobrze, ze niczego nie
                              potłukła.
                              laga
                          • Gość: beata_ Re: julka w galopie IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 31.08.02, 20:18
                            pan_laga napisał:

                            > hmmmmmm................trzeba przyznać, ze z taką julką wariatką ma się sporo
                            > uciechy. julka od wczoraj nie bywa juz kotemnapoważnieprzestraszonym, tylko
                            > wyraźnie lubi się powygłupiać i udaje czasem, że się boi, gdy do niej
                            > podchodzę, bo chce galopować. a kiedy julka galopuje, to słychac w domu
                            tętent,
                            >
                            > choć przecież zazwyczaj głupolka chodzi i biega tak, że żadne ucho nie
                            > posłyszy. ale galopada rozrywkowa julki z podniesionym ogonkiem, hohoho, to
                            już
                            >
                            > zupełnie co innego jest. w tem wypadku przecież chodzi o to, by wszyscy
                            > słyszeli, że julka jest gdzies blisko i by chcieli się puścić za nią w
                            > natychmiastową pogoń, oczywiście bez żadnych szans za capnięcie choćby
                            > koniuszka julcinego ogonka. zresztą tak naprawdę, to kto normalny by łapal za
                            > ten biedny, zwichrowany ogonek, który swoje już przecierpiał nadszarpnięty
                            > przez psa albo źle wychowanego dzieciaka.zabawy julki i galopady mają
                            > bezposredni wpływ na przebieg mego dnia. julce trzeba, na przyklad, zakraplać
                            > oczy 3 razy dziennie. dumny, ze mi się udaje to zrobić, choć zajęcie to
                            raczej
                            > dla kobitek i dłoni subtelniejszych, chciałem julkę zakraplać rano, w
                            południe
                            > i wieczorem czyli normalnie. tylko, że, jesli wstanę rano później od julci i
                            > ona już jest po siusianiu i śniadaniu, to nic z tego. po zwyklych porannych
                            > czynnosciach bowiem, jula jest w nastroju zabawowym : galopuje, kryje się,
                            > chroni przed tym cholernie natrętnym lagą do takich skryjb, gdzie ten łajdus,
                            > nawet najbardziej ręce wyciągając, nie sięgnie.no i czekać muszę z tymi
                            > kroplami do oczu, póki julitka się nie zmorduje i nie najdzie ją senność -
                            > wtedy łatwo ją dorwać, lub pragnienie czułości - po mizianie wreszcie od
                            > wczoraj zaczyna niesmiało sama przychodzić. tak czy inaczej, jestem trochę
                            > dumny, bo jest tu ta jula mała chyba tydzień dopiero, była całkiem dzika, bez
                            > apetytu, szkapowata, z ropiejącymi oczami. teraz oczy ma zielone, wielkie,
                            > piękne i czyste i , gdy tylko nie chce się juli spać, niezmiennie bystre. od
                            > wczoraj też zaczął się juli zaokrąglać jej biały, puchaty brzuszek. ale
                            przede
                            > wszystkim to zachowanie - przejść koło niej nie możn było, bo się płoszyła.
                            > teraz sama wskoczy na sofę, wlezie mi pod ramię, przytuli się, liźnie w ryj,
                            > którego też uzywa, by sie oń ocierać i by ostrzyć pazurki o zarost. po prostu
                            > kawał pięknej panny się robi z julii, laguny
                            > .................................../i tu leci jej dalszych 145-146 imion/
                            > amen
                            > pan laga

                            Też byłam ciężko zdziwona, po raz pierwszy słysząc tupot kota w galopie!:-)))
                            Wyobraź sobie co się dzieje przy dwóch galopujących kotach!:-)
                            Cieszę się, że Julka nabiera z każdym dniem cech kota domowego:-) Jak z
                            wychodzeniem do ogrodu - próbowaliście już?

                            Ps
                            Pilnuj, żeby nie siusiała w ogrodzie - trawa wypalona na wieki wieków i nic tam
                            już nie wyrośnie (w każdym razie nieprędko)
                            • pan_laga Re: julka w galopie 01.09.02, 01:56
                              byłem raz z nią - miała uprząż założoną, ale ta uprząż za duza i ona się z niej
                              umie wysmyknąć, więc się boję. nie sprawiała wrażenia chętnej do ucieczki, ale
                              wielki świat ją bardzo pociagał. najbardziej, to by mi pasowało, gdyby ten swój
                              kibel miała w ogrodzie i gdyby wypuszczana laziła sobie po trawie i nigdzie
                              dalej nie szła, zeby jej nikt nie ukrzywdził. ale domyslam się, ze tak sie nie
                              da.
                              łapki - wiadomo
                              nosek też
                              laga
                              • Gość: beata_ Re: julka w galopie IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 01.09.02, 02:08
                                pan_laga napisał:

                                > byłem raz z nią - miała uprząż założoną, ale ta uprząż za duza i ona się z
                                niej
                                >
                                > umie wysmyknąć, więc się boję. nie sprawiała wrażenia chętnej do ucieczki,
                                ale
                                > wielki świat ją bardzo pociagał. najbardziej, to by mi pasowało, gdyby ten
                                swój
                                >
                                > kibel miała w ogrodzie i gdyby wypuszczana laziła sobie po trawie i nigdzie
                                > dalej nie szła, zeby jej nikt nie ukrzywdził. ale domyslam się, ze tak sie
                                nie
                                > da.
                                > łapki - wiadomo
                                > nosek też
                                > laga

                                Z moją kićką eksperymenty uprzężowe się nie udały - za późno było - albo się
                                kładła i nie chciała maszerować, albo gnała przed siebie, ciągnąc niczym sporej
                                wielkości pies, albo znów szorując brzuchem po ziemi usiłowała wrócić do domu:(
                                A Julka, puszczona (z czasem)luzem pewnie ogrodu trzymać się nie będzie...
                                Nie wiem czy kibelek w ogrodzie zimą może być - ktoś może wie, to poradzi..

                                skoro bez stópek, to ode mnie nosek:-)
                        • pan_laga Re: ta kotka to Julka??? Ho, ho...świetne imię:)) 01.09.02, 02:06
                          lucy_z napisała:

                          > Tak, rzeczywiście fajne imię! Mnie się kojarzy z taką rozrabiaką ;))
                          > Pozdrawiam niezmiennie i życzę wielu miłych chwil z przyjaciółką Julką:))
                          >
                          > Przeczytałam, że jeszcze piesek ma być wzięty, hmmm???;)
                          > Z pieskiem chyba będzie więcej roboty. Do kuwety nie pójdzie tylko stanie
                          > lejek i nasiusia;) Ale będzie zabawa, ha, ha, ha:) Mam na myśli zabawę kotka
                          z
                          >
                          > pieskiem:)
                          >
                          > Pozdrawiam:))))

                          z pieskami, to mam doświadczenie - szybko i bezstresowo je uczę siurać, gdzie
                          trzeba. przez kota mi sie te pieski `odsuną w terminie`, ale mam nadzieję, ze
                          nie na dlugo bardzo.
                          dziękujemy ja i jula za serdeczności i slemy nawzajem.
                          laga
                          • Gość: ja Re: ta kotka to Julka??? Ho, ho...świetne imię:)) IP: bierki:* / 192.168.9.* 12.01.03, 18:45
                            fajnie miec i psa i kota i patrzec jak one zyja jak pies z kotem
                    • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:55
                      ann.k napisała:

                      > panie_lago moj drogi, nie znasz pan najstarszego w swiecie dowcipu o kotku?
                      >
                      > "Poranek po ciezkim przepiciu. Facet budzi sie na podlodze, otwiera oczy i
                      > widzi, ze do niego podchodzi jego kotek. Facet spojrzal na kotka ze zbolala
                      > mina i jeknal:
                      > -Moj Boze, kocie czy ty musisz tak straszliwie tupac?"
                      >
                      > co do imienia, juz dawno mialam Ci powiedziec, ze najlepiej kotom pasuja te
                      > imiona, ktore po prostu cisna sie same na usta, kiedy sie na kociaka patrzy;
                      > przez to patrzenie, moj jeden kocur dostal imie Hilary :)
                      >
                      > caluski i pozdrowionka dla Ciebie i Juleczki z zyczeniami coby nie musiala
                      > tupaniem budzic ;)

                      Ann Urocza, dzięki za dowcip. jula tak własnie tupac umie, ze tupot słyszalny
                      jak by się na kacu gigancie było ale nie tak niemiły. smieszny tylko - sama
                      wiesz.
                      z imieniem właśnie tak było, jak mówisz - mizialiśmy się na sofie, ona utopiła
                      się w moich ślepiach na moment, ja w jej i wiedziałem , ze to julka, julcia,
                      juleczka....................
                      i ja moc ucałowań dla Ciebie ślę i ekipy Twych podopiecznych. jula Was słodko
                      obmrukuje.
                      laga
              • zarlaczka Re: ta kotka to.................................. 31.08.02, 21:26
                Panie Laga!
                Gratuluje wyboru imienia i to podwójnie, bo jeden z moich kotków wabi się tak
                samo.
                Historia mojego spotkania z Julką jest specyficzna. Pięć miesięcy po śmierci
                mojej ukochanej i nieodżałowanej kotki Zuzi pojechałam na jej grób. Wracając,
                gdy czekałam na autobus do Warszawy, nagle zza płotu wybiegło małe, zabidzone,
                wychudzone stworzeniem. Gdy mnie zobaczyło zaczęło pędzić w moją stronę z
                okrzykiem na ustach. Przybiegło, stanęło na 2 łapkach, włączyło mruczenie i
                wetknęło mi swój łepek w rękę. Po kilku sekundach byłam ugotowana. Wiedziałam,
                że rodzina się powiększy.
                Okazało się, że Julka ma 5 miesięcy. Jestem pewna, że jest to albo kolejne z 9
                wcieleń Zuzi, albo Zuzia, widząc moją rozpacz, przysłała mi ją na pociechę.
                Julcia okazała się słodką przylepą, która ubóstwia być, jak to Pan określa,
                miziana.
                Pozdrowienia dla Pana i Julci od Żarłaczki i Julci, a także Melci, Tycka i Bolka
                • pan_laga Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 01:37
                  zarlaczka napisała:

                  > Panie Laga!
                  > Gratuluje wyboru imienia i to podwójnie, bo jeden z moich kotków wabi się tak
                  > samo.
                  > Historia mojego spotkania z Julką jest specyficzna. Pięć miesięcy po śmierci
                  > mojej ukochanej i nieodżałowanej kotki Zuzi pojechałam na jej grób. Wracając,
                  > gdy czekałam na autobus do Warszawy, nagle zza płotu wybiegło małe,
                  zabidzone,
                  > wychudzone stworzeniem. Gdy mnie zobaczyło zaczęło pędzić w moją stronę z
                  > okrzykiem na ustach. Przybiegło, stanęło na 2 łapkach, włączyło mruczenie i
                  > wetknęło mi swój łepek w rękę. Po kilku sekundach byłam ugotowana.
                  Wiedziałam,
                  > że rodzina się powiększy.
                  > Okazało się, że Julka ma 5 miesięcy. Jestem pewna, że jest to albo kolejne z
                  9
                  > wcieleń Zuzi, albo Zuzia, widząc moją rozpacz, przysłała mi ją na pociechę.
                  > Julcia okazała się słodką przylepą, która ubóstwia być, jak to Pan określa,
                  > miziana.
                  > Pozdrowienia dla Pana i Julci od Żarłaczki i Julci, a także Melci, Tycka i
                  Bolk
                  > a

                  urokliwa historia, Żarłaczko Miła. fajna z Ciebie laseczka. julka moja Was
                  lizakuje, a ja miziam za uszami. a teraz powiedzcie mi - czemu kociary i
                  kociarze tu przez mnie napotkani tak często i chętnie biorą na chatę po parę
                  kotów ? wiem, ze gdy już raz mają więcej, niż jednego, to mogą się w tym
                  rozlubować, bo 2 koty są fajniejsze, niż jeden. ja miałem kiedys 2 psy -
                  własciwie przypadkowo i było tak fajnie się na nie gapic, ze potem już zawsze
                  chciałem mieć co najmniej dwa. ale chodzi mi właśnie o powody - czy to
                  przypadek, konieczność czy co, ze macie po kilka. np. z Twoją Julą, to
                  przypadek. a pozostałe bractwo ? i jak to wygląda miec kilka kotów - jeden
                  kibel mają ? a jak są i koty i kotki, to nie dostają kociokwiku ?
                  laga
                  • zarlaczka Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 02:03
                    Panie Laga!
                    Pierwszą moją kicię, Zuzię, znalazła moja siostra (konkretnie znalazła 2
                    kilkumiesięczne kotki, z których jedną więłam ja, a ona drugą - jej cieszy się
                    dobrym zdrowiem do dzisiaj). Moja kotka miała poważne problemy psychiczne
                    (godzinami miauczała, siusiała do doniczek, a czasem i do łóżka). Nie
                    wiedziałam co robić i wymyśliłam, że może powinna mieć dzieci. Zabawiłam się
                    więc w swatkę i sprowadziłam do domu kocura. Kicia urodziła 4 kociaki. Trzy z
                    nich zatrzymałam, a czwaterego siłą i przemocą fizyczną odebrała mi siostra.
                    Tak więc dorobiłam się 4 kotów.
                    Zuzi faktycznie to pomogło, stała się najmilszą i najsłodszą pod słończem
                    kicią. Niestety los pozwolił mi cieszyć się nią tylko 5 lat.
                    Gdy znalazłam Julcię bałam się, nie tego, że moje koty zrobią jej krzywdę, ale,
                    że ona się będzie ich bała. Na szczęście mała okazała się huliganką. Już na
                    drugi dzień wszystkie tłukła. Teraz żyją ze sobą w zgodzie, aczkolwiek kocicki
                    za sobą nie przepadają.
                    Nie ma piękniejszego widoku niż śpiące w objęciach lub liżące się koty. Dlatego
                    warto mieć co najmniej dwa.
                    Robią do jednej kuwety.
                    Ucałowania
                    Żarłaczka
                    • Gość: Samanta Re: ta kotka to.................................. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 01.09.02, 05:38
                      Po pierwsze to pozdrowienia dla Pana_lagi i Julki
                      Pan_Laga tak slicznie potrafi ujac w slowach dzien spedzony z kotka ze nie
                      mozna sie odpedzic od tego watku .
                      Co z tym nawyrezonym ogonkiem? Czy lekarz powiedzial ze jest zlamany czy to
                      wroci do normy?
                      Pan_laga rowniez tak pieknie pisze o zakrapianiu zielonych oczek i o swoich
                      klopotach ze wzrokiem....komputeryzacja... jeszcze troche pobawie sie z
                      kompem a tez bede musiala odwiedzic okuliste bo widze ze zaczynam miec
                      trudnosci z czytaniem malych liter.
                      W ogole to pan_laga ma taki talent pisarski ze czyta sie 'jednym tchem' i
                      zostaje zawsze duzo do myslenia bo niby zwyklym rzeczom nadaje koloryt i
                      przedstawia wszystko jako cos szczegolnego
                      Panie _laga powinien pan napisac ksiazke na byle jaki temat (najlepiej o panu
                      i Julce) bo styl jest wchlaniajacy !

                      Radze panu potrzymac Julke jeszcze pare tygodni w domciu a potem pokazac jej
                      ogrodek .Niech sie pan nie martwi ze Julka sie zgubi bo ona zna wszystkie
                      okolice i pobliskie zakamarki lepiej niz pan.
                      To duzo roznica jak np z moim kotem ktory nigdy nie byl na zewnatrz .Moj by
                      sie zgubil a poza tym panicznie boi sie obcych

                      Problem tyklo w tym czy Julia nie wpadnie pod samochod albo sasiedzi nie truja
                      szczurow i kotow przy okazji

                      Ma pan 3 warianty - 1 kot domowy nie znajacy swiata
                      2 - kot zewnetrzny dochodzacy glownie na jedzenie i ewentualnie zimowe
                      wieczory ale w gruncie rzeczy zyjacy swoim wlasnym niezaleznym zyciem
                      3 kot domowo- ogrodkowy ktorego wypuszcza sie na zewnatrz w czasie dnia i on
                      nigdzie nie odejdzie , naslucha sie odglosow jezdni i napatrzy na motoryzacje
                      trzyma sie domu gdzie jest lozko , pan _laga i whiskasy czy feliksy pod reka
                      (takich kotow nie wypuszczac na wieczor !) i maja one swoj kibelek rowniez w
                      domu czyli sa takie pol -na pol (takie sa najszesliwsze zawsze zazdrosze kotu
                      z dolu ze ma trawnik a moj mieszka na drugim pietrze i ma trawke tylko w
                      doniczce)
                      Prosze pana aby pan pisal nadal o Julci bo to tak pieknie brzmi!!

                      w ogole to zazdroszcze panu tej goraczki i bezradnosci (??) wokol nowego
                      malego mieszkanca domu
                      wiem jak to jest
                      • Gość: Samanta Re: ta kotka to.................................. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 01.09.02, 06:48
                        no...te galaupujace koty i tumult kocich lap - niby to sprzeczne z natura
                        kocia ale czasem kot w biegu nie przejmuje sie tym ( jesli nie sciga muchy)
                        to jakby stado horsow przelecialo ..a niektore koty nawet warcza ( to jak
                        trzesienie ziemi ale nic z mruczydlem powiazane )
                        Moj to taki pajac ze raz staral sie prychnac, syknac (po 3,5 roku zycia ) ale
                        byl show i tyle smiechu ze kot ze juz wiecej nie probowal
                        Dobranoc wszystkim a w szczegolnosci Julce i panu _ladze
                        • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:55
                          Gość portalu: Samanta napisał(a):

                          > no...te galaupujace koty i tumult kocich lap - niby to sprzeczne z natura
                          > kocia ale czasem kot w biegu nie przejmuje sie tym ( jesli nie sciga muchy)
                          > to jakby stado horsow przelecialo ..a niektore koty nawet warcza ( to jak
                          > trzesienie ziemi ale nic z mruczydlem powiazane )
                          > Moj to taki pajac ze raz staral sie prychnac, syknac (po 3,5 roku zycia )
                          ale
                          > byl show i tyle smiechu ze kot ze juz wiecej nie probowal
                          > Dobranoc wszystkim a w szczegolnosci Julce i panu _ladze

                          biedny artysta Twój koci niedoceniony ! a w ogóle to ile taki kot przeciętnie
                          żyje ?
                          calujemy z julką
                          laga
                      • frenchvanilla Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 12:39

                        > 3 kot domowo- ogrodkowy ktorego wypuszcza sie na zewnatrz w czasie dnia i
                        on
                        > nigdzie nie odejdzie , naslucha sie odglosow jezdni i napatrzy na
                        motoryzacje
                        > trzyma sie domu gdzie jest lozko , pan _laga i whiskasy czy feliksy pod
                        reka
                        > (takich kotow nie wypuszczac na wieczor !) i maja one swoj kibelek rowniez w
                        > domu czyli sa takie pol -na pol (takie sa najszesliwsze zawsze zazdrosze
                        kotu
                        > z dolu ze ma trawnik a moj mieszka na drugim pietrze i ma trawke tylko w
                        > doniczce)
                        dlaczego wypuszczac tylko w dzien? moje obie kicie wychodza tylko wieczorem.
                        jest wtedy o wiele bezpieczniej- mniej samochodow, psow i innych kocich
                        wrogow. hasaja sobie w spokoju po dworze kilka godzin i wracaja nad ranem do
                        domu. w zimie takie spacerki trwaja kilka minut. chociaz, musze przyznac, ze z
                        wiekiem coraz mniej sa zainteresowane kilkugodzinnymi eskapadami. wyskakuja
                        tylko na kwadrans sprawdzic, czy wszystko jest na swoim miejscu i czy
                        przypadkiem nie pojawil sie jakis nowy kot w okolicy. mieszkam na parterze,
                        wiec zadanie jest ulatwione - wystarczy uchylic okno. pragne tylko dodac, ze
                        obydwie sa wysterylizowane.
                        pozdrawiam,
                        fv
                        ps prawdziwe damy nie zalatwiaja sie w miejscach publicznych, wiec po powrocie
                        do domu kieruja swoje kroki w strone kuwetki. jezeli juz wysiusiaja sie na
                        dworze, to tylko i wylacznie dlatego, ze ktos sie zagapil i nie uprzatnal
                        kociej ubikacji.
                        • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:55
                          frenchvanilla napisała:

                          > dlaczego wypuszczac tylko w dzien? moje obie kicie wychodza tylko wieczorem.
                          > jest wtedy o wiele bezpieczniej- mniej samochodow, psow i innych kocich
                          > wrogow. hasaja sobie w spokoju po dworze kilka godzin i wracaja nad ranem do
                          > domu. w zimie takie spacerki trwaja kilka minut. chociaz, musze przyznac, ze
                          z
                          > wiekiem coraz mniej sa zainteresowane kilkugodzinnymi eskapadami. wyskakuja
                          > tylko na kwadrans sprawdzic, czy wszystko jest na swoim miejscu i czy
                          > przypadkiem nie pojawil sie jakis nowy kot w okolicy. mieszkam na parterze,
                          > wiec zadanie jest ulatwione - wystarczy uchylic okno. pragne tylko dodac, ze
                          > obydwie sa wysterylizowane.
                          > pozdrawiam,
                          > fv
                          > ps prawdziwe damy nie zalatwiaja sie w miejscach publicznych, wiec po
                          powrocie
                          > do domu kieruja swoje kroki w strone kuwetki. jezeli juz wysiusiaja sie na
                          > dworze, to tylko i wylacznie dlatego, ze ktos sie zagapil i nie uprzatnal
                          > kociej ubikacji.

                          Ja jednak bym wolał, by jula w ogrodzie upatrzyła sobie jakies miejsce na
                          toaletę. No ale skoro damy muszą w domu, to już bedzie tak, jak ona sama zechce.

                          amen
                          pan laga
                        • Gość: Samanta Re: ta kotka to.................................. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 02.09.02, 16:13
                          frenchvanilla napisala

                          > dlaczego wypuszczac tylko w dzien? moje obie kicie wychodza tylko wieczorem.
                          > jest wtedy o wiele bezpieczniej- mniej samochodow, psow i innych kocich
                          > wrogow. hasaja sobie w spokoju po dworze kilka godzin i wracaja nad ranem do
                          > domu

                          Mnie sie wydaje ze to wlasnie w nocy koty gina na jezdni oslepione przez
                          swiatla
                          W dzien nie wlocza sie tylko posiedza na trawie w ogrodku zaczerpna
                          powietrza a noce spedzaja w domu gdzie moga spac w lozku

                          • frenchvanilla Re: ta kotka to.................................. 02.09.02, 16:30
                            Gość portalu: Samanta napisał(a):


                            > Mnie sie wydaje ze to wlasnie w nocy koty gina na jezdni oslepione przez
                            > swiatla
                            > W dzien nie wlocza sie tylko posiedza na trawie w ogrodku zaczerpna
                            > powietrza a noce spedzaja w domu gdzie moga spac w lozku
                            >
                            to pewnie zalezy od miejsca, w ktorym sie mieszka. moja ulica bardzo ruchliwa
                            za dnia pustoszeje calkowicie w nocy. wydaje mi sie rowniez, ze noca lepiej
                            slychac nadjezdzajace auto, niz w dzien, gdy panuje halas przez caly czas.
                            moich kotow niestety nie odstraszaly od wloczenia zgielk i swiatlo dzienne.
                      • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 23:31
                        Gość portalu: Samanta napisał(a):

                        > Po pierwsze to pozdrowienia dla Pana_lagi i Julki
                        > Pan_Laga tak slicznie potrafi ujac w slowach dzien spedzony z kotka ze nie
                        > mozna sie odpedzic od tego watku .
                        > Co z tym nawyrezonym ogonkiem? Czy lekarz powiedzial ze jest zlamany czy to
                        > wroci do normy?
                        > Pan_laga rowniez tak pieknie pisze o zakrapianiu zielonych oczek i o swoich
                        > klopotach ze wzrokiem....komputeryzacja... jeszcze troche pobawie sie z
                        > kompem a tez bede musiala odwiedzic okuliste bo widze ze zaczynam miec
                        > trudnosci z czytaniem malych liter.
                        > W ogole to pan_laga ma taki talent pisarski ze czyta sie 'jednym tchem' i
                        > zostaje zawsze duzo do myslenia bo niby zwyklym rzeczom nadaje koloryt i
                        > przedstawia wszystko jako cos szczegolnego
                        > Panie _laga powinien pan napisac ksiazke na byle jaki temat (najlepiej o
                        panu
                        > i Julce) bo styl jest wchlaniajacy !
                        >
                        > Radze panu potrzymac Julke jeszcze pare tygodni w domciu a potem pokazac jej
                        > ogrodek .Niech sie pan nie martwi ze Julka sie zgubi bo ona zna wszystkie
                        > okolice i pobliskie zakamarki lepiej niz pan.
                        > To duzo roznica jak np z moim kotem ktory nigdy nie byl na zewnatrz .Moj by
                        > sie zgubil a poza tym panicznie boi sie obcych
                        >
                        > Problem tyklo w tym czy Julia nie wpadnie pod samochod albo sasiedzi nie
                        truja
                        > szczurow i kotow przy okazji
                        >
                        > Ma pan 3 warianty - 1 kot domowy nie znajacy swiata
                        > 2 - kot zewnetrzny dochodzacy glownie na jedzenie i ewentualnie zimowe
                        > wieczory ale w gruncie rzeczy zyjacy swoim wlasnym niezaleznym zyciem
                        > 3 kot domowo- ogrodkowy ktorego wypuszcza sie na zewnatrz w czasie dnia i on
                        > nigdzie nie odejdzie , naslucha sie odglosow jezdni i napatrzy na motoryzacje
                        > trzyma sie domu gdzie jest lozko , pan _laga i whiskasy czy feliksy pod reka
                        > (takich kotow nie wypuszczac na wieczor !) i maja one swoj kibelek rowniez w
                        > domu czyli sa takie pol -na pol (takie sa najszesliwsze zawsze zazdrosze kotu
                        > z dolu ze ma trawnik a moj mieszka na drugim pietrze i ma trawke tylko w
                        > doniczce)
                        > Prosze pana aby pan pisal nadal o Julci bo to tak pieknie brzmi!!
                        >
                        > w ogole to zazdroszcze panu tej goraczki i bezradnosci (??) wokol nowego
                        > malego mieszkanca domu
                        > wiem jak to jest
                    • Gość: pan_laga Re: ta kotka to.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:55
                      zarlaczka napisała:

                      > Panie Laga!
                      > Pierwszą moją kicię, Zuzię, znalazła moja siostra (konkretnie znalazła 2
                      > kilkumiesięczne kotki, z których jedną więłam ja, a ona drugą - jej cieszy
                      się
                      > dobrym zdrowiem do dzisiaj). Moja kotka miała poważne problemy psychiczne
                      > (godzinami miauczała, siusiała do doniczek, a czasem i do łóżka). Nie
                      > wiedziałam co robić i wymyśliłam, że może powinna mieć dzieci. Zabawiłam się
                      > więc w swatkę i sprowadziłam do domu kocura. Kicia urodziła 4 kociaki. Trzy z
                      > nich zatrzymałam, a czwaterego siłą i przemocą fizyczną odebrała mi siostra.
                      > Tak więc dorobiłam się 4 kotów.
                      > Zuzi faktycznie to pomogło, stała się najmilszą i najsłodszą pod słończem
                      > kicią. Niestety los pozwolił mi cieszyć się nią tylko 5 lat.
                      > Gdy znalazłam Julcię bałam się, nie tego, że moje koty zrobią jej krzywdę,
                      ale,
                      >
                      > że ona się będzie ich bała. Na szczęście mała okazała się huliganką. Już na
                      > drugi dzień wszystkie tłukła. Teraz żyją ze sobą w zgodzie, aczkolwiek
                      kocicki
                      > za sobą nie przepadają.
                      > Nie ma piękniejszego widoku niż śpiące w objęciach lub liżące się koty.
                      Dlatego
                      >
                      > warto mieć co najmniej dwa.
                      > Robią do jednej kuwety.
                      > Ucałowania
                      > Żarłaczka

                      ale psy, gdy się tulą i lizakują też są fajne. mój jamnikopodobny, schorowany
                      starzec, który wtulał się w ciepły brzuch młodziutkiej mojej i 5 razy od niego
                      większej suki, a ona lizakowała mu ryja i bawiła się delikatnie jego
                      ogonem............. - polecam i takie widoki.
                      ta bezdzietność jednak kocic, wynika z tego, co mówisz, o wiele gorszymi moze
                      objawami skutkować, niż u suk to bywa. a czy to prawda, ze kotki syjamskie mogą
                      pożerać swe małe ?
                      ogrom uczucia masz dla swych kotów - w ogóle, nieomal wszyscy z tego wątku,
                      potencjał uczuciowy dla swych zwierzaków nieprzebrany mają...........
                      a wczoraj to sobie pytanie zadałem czy antykociarze zabijający okna od piwnic
                      dechami przed kotami, mają świadomość tego, co działoby się w ich mieście, w
                      ich piwnicach, gdyby szczury i myszy nie bały się kotów ? chyba tylko na wsi to
                      wiedzą ludzie...................
                      ucałowania Żarłaczko
                      laga
                      • zarlaczka Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 22:01
                        Panie Laga!
                        Bardzo lubię wszystkie zwierzaki, choć odkąd mam koty, nie ukrywam, że uważam
                        je za najwspanialsze stworzenia na ziemi.
                        Co do "ludzi" zabijających okna w piwnicy, czy w ogóle dręczących zwierzęta, to
                        myślę, że należy współczuć im i ich rodzinom, bo ileż w nich musi być złości i
                        nienawiści. A życie z nienawiścią w sercu musi być straszne. Przecież kto nie
                        lubi zwierząt, nie lubi także ludzi, więc niech Pan pomyśli jakie ich życie
                        musi być tragiczne.
                        Julcia (była chuliganka) i cała reszta liżą buźkę swojej imienniczki i Pana.
                        Żarłaczka
                        Ps. Psa również znalazłam, niestety chciał skonsumować moje koty, więc
                        wylądował u rodziców
                  • melitele Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 19:18
                    My zdecydowaliśmy się na drugiego kota, żeby naszemu pierwszemu Kotu się nie
                    nudziło. Wychodzimy do pracy rano, wracamy wieczorem, a kocisko siedzi cały
                    dzień samo. Uradziliśmy więc, że trzeba mu dostarczyć rozrywki. Z ogłoszenia w
                    gazecie znaleźliśmy więc kociołkę, która nie mogła zostać u swoich państwa, bo
                    dziecko było uczulone na koty. Zabraliśmy ją do siebie no i sie zaczęło! Kot
                    patzrył nieufnie, a kocia schowała się na szafie (jak się udało zdjąć ją ze
                    szafy, to schowała się pod łóżkiem - i tak przez jakieś 3 dni). No, ale potem
                    koty się zakolegowały. Nie jest to wielka miłośc, ale bawią się razem,
                    urządzają wyścigi, fruwają po szafach. Od samego patzrenia na nie można się
                    posikać ze śmiechu. Jestem pewna, że lepiej mieć 2 koty niż jednego. Chętnie
                    przygarnęlibyśmy jeszcze jednego, ale wynajmowane mieszkanie przypomna od czasu
                    do czasu, że nie należy przesadzać...
                    Panie lago,razem z moimi kociołkami życzymy ci drugiego kotka!
                    me
                    • zarlaczka Re: ta kotka to.................................. 01.09.02, 23:05
                      I wielu, wielu następnych.
                  • ann.k Re: ta kotka to..... 02.09.02, 10:58
                    nie wiem jak to z tym sikaniem dam jest, bo moje obie damy zdecydowanie wola
                    wykotlowac dziurke w ogrodku, ktora potem mozna dlugo i namietnie zakopywac,
                    niz sikanie do kuwety, gdzie zakopywanie jest straszliwa udreka, bo wiadomo:
                    cala sprawa wyglada jakby byla tylko pro forma; ani to zaden dolek, ani tez
                    zakopac sie porzadnie nie da; szczerze mowiac czasami mam wrazenie, ze moim
                    damom nie tyle o sikanie chodzi co o to dolkow kopanie i zasypywanie - radosc
                    jaka sie na ich mordkach w trakcie tej czynnosci maluje jest po prostu
                    po_wa_la_ja_ca :);

                    zas na Twoje pytanie, Lago drogi, dotyczace ilosci zwierzakow odpowiem, ze to
                    nie ma roznicy czy koty sa dwa, trzy czy jeden; koszt utrzymania praktycznie
                    taki sam, a jak juz sie przygarnelo jednego, mozna i drugiego ucieszyc cieplym
                    katem i wygodnym poslaniem; czasami zima jak wracam do domu i wiem, ze tam
                    czeka na mnie moje wygrzane w lozku i lozkiem pachnace kocisko, to mam chec
                    pozgarniac te wszystkie kocie bidulki marznace pod smietnikiem i pozwolic im
                    spac na lozku;
                    pierwszego kota mialam zupelnie przypadkowo; kolezanka miala w domu trzy
                    dwumiesieczniaki do oddania, a kolega chcial dac bratanicy w prezencie kotka;
                    wzielam wiec jedna bidulke do siebie z wiedza, ze za tydzien kociatko pojdzie
                    dalej; w miedzyczasie jednak rodzinka sie rozmyslila i kiedy przyszlo do
                    oddawania zwierzatka poinformowali mnie, ze sie rozmyslili; no to co mialam
                    zrobic? dalam mu imie wanilka (a byl samczykiem), przygotowalam porzadne spanie
                    i kocisko sie przygarnelo; niestety strul mi sie czyms w wieku pol roku, a ja
                    sie tak przyzwyczailam do kota w mieszkaniu, ze natychmiast wzielam nowa
                    kocice; kiedys tam mialam od niej malego kocurka Hilarego, ale oddalam go, bo
                    nie mialam serca na kastracje, ani ochoty na smrodki:(; a ostatni zenski
                    nabytek, Zuzia zwana tez Zuziaczkiem, zostala sila zagarnieta do domu jak sie
                    zima zblizala, a ona byla slodkim polrocznym kocieciem;
                    • frenchvanilla Re: ta kotka to..... 02.09.02, 11:27
                      ann.k napisała:

                      > nie wiem jak to z tym sikaniem dam jest, bo moje obie damy zdecydowanie wola
                      > wykotlowac dziurke w ogrodku, ktora potem mozna dlugo i namietnie zakopywac,
                      > niz sikanie do kuwety, gdzie zakopywanie jest straszliwa udreka, bo wiadomo:
                      > cala sprawa wyglada jakby byla tylko pro forma; ani to zaden dolek, ani tez
                      > zakopac sie porzadnie nie da; szczerze mowiac czasami mam wrazenie, ze moim
                      > damom nie tyle o sikanie chodzi co o to dolkow kopanie i zasypywanie -
                      radosc
                      > jaka sie na ich mordkach w trakcie tej czynnosci maluje jest po prostu
                      > po_wa_la_ja_ca :);


                      no tak, twoje kotki posiadaja ogrodek. moje korzystaja ze wspolnego podworka.
                      jezeli chodzi o zasypywanie, masz calkowita racje. robia to z wielkim
                      namaszczeniem i nie ukrywana radoscia. moga swoje kopanie uprawiac, gdyz
                      pancia, nie zwazajac na koszty i konicznosc czestego odkurzania, sypie im tego
                      grysiku 'od serca'. z luboscia zanurzaja lapki w czystym i pachnacym zwirku i
                      KOPIA.
                      to zamilowanie kotow do zakopywania objawia sie czasem w zabawny sposob.
                      potrafia przejsc obok mojego talerza, z ktorego wlasnie jem obiad i 'zakopac'
                      jego zawartosc na pozniej. poszuraja wtedy bezskutecznie lapka po stole kilka
                      razy i odejda. kiedys myslalam, ze zakopuja, bo zapach niektorych potraw ich
                      drazni, ale wkrotce przekonalam sie, ze zakopuja nawet ulubione potrawy, ale
                      chilowo nie maja na nie ochoty.

                      • ann.k Re: ta kotka to..... 02.09.02, 12:10
                        mojej Milce, o kurcze za 18 dni skonczy diablica 10 lat:))), kiedys tez sypalam
                        zwirku tak od serca, ale przestalam, bo ona niestety rowniez od serca w nim
                        grzebala i zwirek fruwal mi po calym przedpokoju; teraz sypie malo, ale za to
                        sprzatam po kazdym seansie, co przy dwoch kotach jest niezbedne; mialam kiedys
                        kocura, ktory byl takim higienista, ze nie wlazl do raz zasikanej kuwety;
                        musialam mu szybko wybierac brudy, bo demonstrujac niechec sikal w dywanik;

                        a co do ogrodka; to wlasnie bardzo ciekawe, bo moje kocice na codzien mieszkaja
                        w bloku i tylko w weekendy jezdza do domu z ogrodkiem; a wtedy kuweta jest
                        omijana szerokim lukiem i w zasadzie stoi tylko po to, zeby koty mialy gdzie
                        sie zalatwiac w nocy;
                        • frenchvanilla Re: ta kotka to..... 02.09.02, 13:11
                          pozazdroscic. moje uparcie, jak dobre gospodynie, przynosza do domu. tez mam
                          kupe roboty z rozsypywanym zwirkiem, ale kuwetka stoi w ubikacji, a poniewaz
                          nie ma tam wykladziny, latwiej sprzatac. jak jest malo zwirku, to wszystko
                          przesiaka na dno i natychmiast trzeba myc kuwete. czy twoje kotki tez odczuwja
                          potrzebe w jakies 3 sekundy po umyciu kuwety?

                          swoja droga to zabawne, jak wszyscy zgodnie stwierdzamy, ze koty to wielcy
                          indywidualisci i zarazem szukamy cech dla nich wspolnych:)
                          ja jednak tak uwielbiam koty, ze moge czytac takie dyskusje w nieskonczonosc.
                          pozdrawiam,
                          fv
                          • ann.k Re: ta kotka to..... 02.09.02, 13:26
                            niestety odczuwaja; i to obie na raz co oczywiscie konczy sie przezabawnym
                            wyscigiem do kuwety, ktora pierwsza; jak tylko widza, ze zabieram kuwete,
                            natychmiast usadawiaja sie obok w oczekiwaniu na swiezy zwirek; co ciekawe,
                            zawsze maja czym sikac, nawet jesli sprzatam zaraz po tym jak sie jedna z druga
                            wyproznily; one maja jeszcze jedna dziwna ceche wspolna - jak sie jednej
                            zachce, to i drugiej automatycznie tez; co jeszcze ciekawsze wstawienie drugiej
                            kuwety nic nie zmienilo; one po prostu uwielbiaja robic do jednej:)

                            kot jest indywidualista z punktu widzenia czlowieka; z kociego punktu widzenia
                            sa do siebie podobne tylko moze bardziej konformistyczne...; nie wiem jak to
                            jest u Ciebie, ale ilekroc mialam po dwa koty, zawsze jeden sie
                            podporzadkowywal drugiemu i go nasladowal; nigdy nie mialam dwoch zupelnie
                            odmiennych futrzakow;
                            • frenchvanilla Re: ta kotka to..... 02.09.02, 16:14
                              to pierwszy koci duet jaki zamieszkuje moj dom, wiec nie mam skali
                              porownawczej. na dodatek jest to mamusia i coreczka. mala bardzo wiele sie
                              nauczyla od swojej matki, ale charakter ma zupelnie inny. jest lagodna jak
                              owieczka, a ze starej to kawal cholery. malenstwo jest bardziej lakome,
                              staruszek je z rozsadku. stara uwielbia sie calowac, mala woli byc glaskana.
                              moglabym mnozyc przyklady, ale jezeli chodzi o wymuszanie na mnie spelnienia
                              kocich zachcianek to dzialaja wyjatkowo zgodnie i uzupelniaja sie wzajemnie.
                              koncerty na dwa glosy maja opanowane do perfekcji.
                              pozdrawiam,
                              fv
                              • lucy_z Re: kot i pies 02.09.02, 19:33
                                Moja kotka została wyrwana z ramion dziecięcych, duszących nieświadomie, małe
                                bezbronne stworzenie. Chętnych do duszenia, czytaj przytulania, było więcej,
                                ustawiła się prawie kolejka. Przypuszczam, że ktoś kocię podrzucił bo nie widać
                                było nigdzie matki!Było to takie malusieńkie stworzonko jak Pana Julka. I to
                                był powód do zmartwienia, co z tym robić. Wyrzucić broń Boże! Komu dać, kto
                                zechce kotka?!!! A problem był bo w domu jest pies, 7 -letni! Pierwsze
                                zetknięcie z psem było nad podziw spokojne, nie licząc nerwów psa. Pies zaczął
                                się trząść, nie wiem czy z emocji czy ze strachu. Kocia nic sobie z tego nie
                                robiła, chętnie zjadła i wypiła to co daliśmy i obchodziła mieszkanie . Szybko
                                skombinowało się jakieś pudełeczko i piaseczek z piaskownicy a ona już
                                wiedziała co się tam robi! Pies się przyglądał po czym obwąchał maleństwo nic
                                mu nie robiąc. Szybka decyzja, 2 głosy za, 1-przeciw i wiadomo jak się
                                skończyło;))Na drugi dzień weterynarz, zakupy i...mamy kotkę:)) Na noc, z obawy
                                jednak, żeby pies nic nie zrobił rozdzielało się towarzystwo do oddzielnych
                                pokoi, jak również wtedy kiedy wychodziliśmy. Kotka tak samo jak u Pana
                                rozrabiała, buszowała po nocach, upodobała sobie moje palce u nóg;)) Wstawałam
                                jak do dziecka bo ciągle gdzieś znajdowała jakiś papierek, jakąś zabaweczkę i
                                szurała, zrzucała różne rzeczy a najbardziej dostawało się kwiatom i psu. Pies,
                                odzwyczajony od harców, do tej pory leniwie wylegujący się na rogu kanapy, był
                                atakowany przez rozbawioną kocię. Albo czaiła się za paprotkami, które stoją na
                                niziutkich stołeczkach i raptownie wyskakiwała za nich, wprost na psa. Czasami
                                nie wiadomo skąd wypryskiwała wprost na kark psa i trochę się udawało na nim
                                przejechać:)))
                                Pies, do tej pory leniwiec zaczął się z nią bawić, do tej pory nie widzieliśmy,
                                żeby tak potrafił. Cwaniara rosła, apetyt dopisywał, przyjaźń kwitnie z psem.
                                Pies ucieka przed nią raczej bo zakłóca mu jego spokój. Często kotka wygania
                                psa z jego wygrzanego miejsca, a on szuka sobie innego. Już tak nie rozrabia,
                                noce raczej są przespane ale czasami budzi zawodzącym głosem swojego
                                ukochanego pana bo chce wyjść na spacer, nie przeszkadza jej to, że jest to 4
                                godzina w nocy. Wtedy wkraczam ja, mnie słucha jedynie!!!:)))
                                Mało mruczy, prawie wcale, ale jak chce się popieścić robi do mnie słodkie oczy
                                i ja wiem co ona chce. Biorę ją na ręce, przytulam a ona mruczy szczęśliwa,
                                tylko na moich rękach. Chodzą za mną po całym mieszkaniu dwa zwierzaki,wszędzie
                                tam gdzie się przemieszczam. Pies do łazienki nie wchodzi a kotka i owszem,
                                wszędzie tam gdzie coś się dzieje. Jedyny problem wystąpił to problem z
                                urlopem. Musieliśmy jeździć na zmiany bo nie wiedziałam jak kot by się
                                zachowywał w samochodzie, jak w nowym miejscu.
                                Ale się rozpisałam:)) O tym można by godzinami.....;)))
                                Dziękuję za to, że nie zapomina Pan o tym wątku:)))
                                Z przyjemnością czytam o wyczynach Julki jak i o innych kotkach!
                                Serdecznie pozdrawiam:)))
                          • Gość: beata_ Re: ta kotka to..... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.09.02, 20:50
                            frenchvanilla napisała:

                            > pozazdroscic. moje uparcie, jak dobre gospodynie, przynosza do domu. tez mam
                            > kupe roboty z rozsypywanym zwirkiem, ale kuwetka stoi w ubikacji, a poniewaz
                            > nie ma tam wykladziny, latwiej sprzatac. jak jest malo zwirku, to wszystko
                            > przesiaka na dno i natychmiast trzeba myc kuwete. czy twoje kotki tez
                            odczuwja
                            > potrzebe w jakies 3 sekundy po umyciu kuwety?
                            >
                            > swoja droga to zabawne, jak wszyscy zgodnie stwierdzamy, ze koty to wielcy
                            > indywidualisci i zarazem szukamy cech dla nich wspolnych:)
                            > ja jednak tak uwielbiam koty, ze moge czytac takie dyskusje w nieskonczonosc.
                            > pozdrawiam,
                            > fv

                            To teraz ja:-)))
                            Moją Kićkę odzwyczaiłam od zakopywania siuśków (sama nie wiem jak)- robi to
                            bardzo rzadko - najczęsciej wychodzi z kuwetki jak ta królewna, a zaraz za nią
                            do kuwety leci Rudy i grzecznie po niej zagarnia - noooo, ten to ma do tego
                            melodię!:-)) Będzie kotłował, dopóki go nie pogonię!:-) Kuweta też w łazience
                            stoi - są płytki na podłodze, więc problemu z zamieceniem nie ma - muszę to
                            robić dość często. Acha - Kićka przestała zakopywać zanim jeszcze nastał Rudy,
                            teraz przestała tym bardziej:-))))

                            A w czysty piaseczek, to mój Rudy natychmiast robi - nawet gdyby sikał 5 minut
                            wcześniej!:-))))
                            • Gość: KOCIE SPRAWY Do Pana Lagi od red. miesiecznika "Kocie Sprawy" IP: 2.4.STABLE* / 192.168.1.* 02.09.02, 23:07
                              Szanowny Panie Laga,
                              zachwycila mnie opisana przez Pana historia.
                              Bardzo chcialabym nawiazac z Panem kontakt.
                              Prosze, jezeli Pan zechce, podac mi swoj mail lub numer telefonu komorkowego
                              wysylajac list pod adres: martamara@wp.pl
                              Mam do Pana sprawe powazna wielce.

                              Redaktor Naczelna miesiecznika "Kocie Sprawy"
                              M.W.
                              • Gość: beata_ Re: Do red. miesiecznika 'Kocie Sprawy" IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.09.02, 23:19
                                Gość portalu: KOCIE SPRAWY napisał(a):

                                > Szanowny Panie Laga,
                                > zachwycila mnie opisana przez Pana historia.
                                > Bardzo chcialabym nawiazac z Panem kontakt.
                                > Prosze, jezeli Pan zechce, podac mi swoj mail lub numer telefonu komorkowego
                                > wysylajac list pod adres: martamara@wp.pl
                                > Mam do Pana sprawe powazna wielce.
                                >
                                > Redaktor Naczelna miesiecznika "Kocie Sprawy"
                                > M.W.

                                Ja bardzo przepraszam, ze głupie może pytanie zadaję, ale czy Redakcja tak
                                szacownego miesięcznika wszystkim redaktorom funduje darmowe konta pocztowe?

                                Ps
                                Bez urazy proszę - ciekawi mnie tylko....
                              • pan_laga Re: Do Pana Lagi od red. miesiecznika 'Kocie Spra 03.09.02, 01:19
                                Gość portalu: KOCIE SPRAWY napisał(a):

                                > Szanowny Panie Laga,
                                > zachwycila mnie opisana przez Pana historia.
                                > Bardzo chcialabym nawiazac z Panem kontakt.
                                > Prosze, jezeli Pan zechce, podac mi swoj mail lub numer telefonu komorkowego
                                > wysylajac list pod adres: martamara@wp.pl
                                > Mam do Pana sprawe powazna wielce.
                                >
                                > Redaktor Naczelna miesiecznika "Kocie Sprawy"
                                > M.W.

                                Szanowna Pani Redaktor,
                                czemu Pani Redaktor nie podpisała się imieniem i nazwiskiem ? chyba nie wstydzi
                                się Pani szefować tak wspaniałemu pismu, jakim niewątpliwie są `kocie sprawy` ?
                                i co za kryzys u Państwa, że Pani osobiście kontaktuje się z jakimś tam
                                internautą, zamiast zlecić to sekretarzowi redakcji czy swemu z-cy ? Mało ludzi
                                w redakcji, Pani Redaktor ? ech, ten przedłużający się zastój gospodarczy i
                                wciąż kiepski rynek reklam...............ale bedzie lepiej, Pani Redaktor.
                                miejmy nadzieję, ze kotom też. mój e-mail, to adres stąd - z portalu gazety,
                                jak nietrudno się domyśleć widząc, że się loguję.
                                a numeru telefonu, Pani wybaczy, nie podaję komuś, kogo nazwiska nawet nie znam.
                                wie Pani, czasem trudno mi się opędzić potem od niektórych pań i panów.
                                amen
                                pan laga
                                • Gość: pan_laga agga 7775.................................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 02:44
                                  aggo,
                                  to ja raz jeszcze dziękuję za tekst bardzo. właśnie do czytania się zabieram.
                                  pozdrawiam
                                  laga
                                  • Gość: pan_laga Żarłaczko.............................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 02:45
                                    Miła Żarlaczko, jak Ty mnie pięknie wyciągasz z nędzy myślenia o sobie samym,
                                    żem skotowial mało męsko.
                                    dziękuję
                                    /postanowiłem. nadużywnę. jak już nadużywnę, to dam odgłos jak jest./
                                    ukłonów od cholery i trochę
                                    laga
                                    • zarlaczka Re: Żarłaczko.............................. 04.09.02, 13:18
                                      Gość portalu: pan_laga napisał(a):

                                      > Miła Żarlaczko, jak Ty mnie pięknie wyciągasz z nędzy myślenia o sobie samym,
                                      > żem skotowial mało męsko.
                                      > dziękuję
                                      > /postanowiłem. nadużywnę. jak już nadużywnę, to dam odgłos jak jest./
                                      > ukłonó w od cholery i trochę
                                      > laga

                                      Drogi Panie Laga!
                                      O tym, żeś Pan jest męski okrutnie świadczą posty postowniczek, a nie moje
                                      mizerne zdanie. Bo jak mocno trzeba działać na płeć przeciwną, żeby ta do
                                      podstępu się uciekała, byleby tylko zdobyć Pana telefon.
                                      Za podziękowania dziękuję!
                                      Ukłonów jeszcze więcej
                                      Żarłaczka
                                  • Gość: pan_laga anmaniko................... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 02:46
                                    anmaniko - no to widzę, ze zdolna z Ciebie laseczka,  oby umiejętności Twe
                                    zastrzykowania chorych były jak najrzadziej potrzebne. czego życzą Tobie i
                                    ewentualnym zastrzykowanym
                                    jula z lagą
                                  • Gość: pan_laga dziewuszki............................ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 02:50


                                    dziewczyny, poczytałem sobie dziś Wasze o kotach donosy - faktycznie - mile się
                                    o tych kotach czyta. no i co najmniej jedną cechę wspólną to one mają - siurają
                                    natychmiast do świezo posprzątnego kibla ich. dziś, zanim u mojej łobuzicy pani
                                    lidia, posprzątala, to jej już tam nie pasowalo, choć nic nie było czuć
                                    jeszcze. ale jula postanowila zaszczyć swą obecnością donicę olbrzymią z
                                    kwiatem i tam sobie kwestie fizjologii załatwić. no ale jej nie pozwolilismy,
                                    p. lidia zrobiła porządek z kuwetą i julka natychmiast tam wystartowała. mnie
                                    się zdaje, ze te koty, choć tak lubią czystość, to chcą też natychmiast
                                    zaznaczyć swą obecność w tej kuwecie. choć jednocześnie zakopują też te swoje
                                    ślady istnienia....................ee, nie wiem. nie wyszła mi logicznie ta
                                    moja hipoteza -czemu skoro lubią czyste, to szybko robią z czystego brudne.
                                    a julka dziś całkiem zamieniła dzień z nocą. tamtej noy szalała w holu, toczyła
                                    swe zabawki, skakała znow po sprzętach i opanowała na dobre otwieranie takiej
                                    jednej szafki i wywalania stamtąd na podłogę - aparatu fotograficznego i innego
                                    sprzętu. zaczęła też ze straszną namiętnością wlazić na stół, choć, chyba wie,
                                    ze tego nie pochwalam, bo pryska, gdy mnie widzi. ale już udalo jej sie stamtąd
                                    zrzucić kluczyki, ktorych potem godzinę szukałem.
                                    i jeszcze - julka coraz bardziej się rozjada, a najbardziej lubi to, co
                                    mówiliście mi tu - wołowinę surową i kurczaka gotowanego. narobiła mi tu dla
                                    niej p. lidia porcji na cały tydzień i ma jeszcze zrobić jej tych wątróbek czy
                                    innych takich - cos tam nakupiła. ale ładnie taki kot zaczyna wyglądać, gdy się
                                    zmienia z chudziaka w normalnego zwierza ! acha - i ktoś mi prorokowal, ze
                                    doczekam czasów, gdy julcia będzie po mnie, jak po łące spacerować. no to już
                                    doczekałem. gdy się kładę, jula wskakuje na mnie i maszeruje, ogląda mnie
                                    dokładnie i układa się do snu w zgięciu ramienia czy pod pachą - najczęściej
                                    dziobem do telewizora. ale w nocy ją wywalam do holu i idzie spać do szafy -
                                    musze teraz mieć tę szafe ciągle otwartą. dziś w dzień odsypiała noc i ranek w
                                    trakcie kórego nie dała mi spać, bo wlazła mi do wyra i zaczęła się wiercić z
                                    powodu mycia swego cielska. a potem wariowała. teraz śpi. założę się, ze huczną
                                    balangę zamierza rozpocząć ledwo tylko ujrzy, ze do spania ja zmierzam.
                                    wszytkie dziewczęta i ich zwierzaczki pozdrawiam, ściskam, podgłaskuję
                                    piszcie, bo to ładne i ciekawe oraz pouczające dla matołów, co mówita, laseczki
                                    laga
                                    z julką oszołomem
                                    • Gość: beata_ Re: dziewuszki............................ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.09.02, 03:02
                                      Ale fajna Dobranocka:-)) Lecę spać...

                                      Ps
                                      Koty śpią jak bąki - ciekawe kiedy wstaną...?
                                      • Gość: beata_ no to 'setuchna' ! :-))) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.09.02, 03:04
                                        Nie mogłam sobie odmówić przed snem...setnego pościka oczywiście:-)))
                                        • Gość: jucha Re: no to 'setuchna' ! :-))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 13:51
                                          A to treras tu piszecie o tych kotach EEela mi muwiła ze tu. Eeela jka chcesz
                                          to Ci pokazre te koty kolo mnie i tego pirata ja tak naniego muwie. Nawt czasem
                                          tej pani co,s daje dla niego cogo karmi.
                                          • eela Re: no to 'setuchna' ! :-))) 03.09.02, 14:08
                                            Jeśli w tych stronach, gdzie się poruszam, to czemu nie?
                                            • iwa.ja Re: no to 'setuchna' ! :-))) 03.09.02, 23:14
                                              Tak na wszelki wypadek, czerwieniąc się tu i ówdzie z powodu mam psa nie kota,
                                              podnoszę watek, bo śliczny.
                                              • pan_laga Re: no to 'setuchna' ! :-))) 06.09.02, 02:28
                                                iwa.ja napisała:

                                                > Tak na wszelki wypadek, czerwieniąc się tu i ówdzie z powodu mam psa nie
                                                kota,
                                                >
                                                > podnoszę watek, bo śliczny.

                                                ucałunków cztery
                                                laga
                                • Gość: Agnieszka Re: Do Pana Lagi od A.S. IP: 2.4.STABLE* / 192.168.1.* 03.09.02, 23:47
                                  pan_laga napisał:

                                  > Gość portalu: KOCIE SPRAWY napisał(a):
                                  >
                                  > > Szanowny Panie Laga,
                                  > > zachwycila mnie opisana przez Pana historia.
                                  > > Bardzo chcialabym nawiazac z Panem kontakt.
                                  > > Prosze, jezeli Pan zechce, podac mi swoj mail lub numer telefonu komorkowe
                                  > go
                                  > > wysylajac list pod adres: martamara@wp.pl
                                  > > Mam do Pana sprawe powazna wielce.
                                  > >
                                  > > Redaktor Naczelna miesiecznika "Kocie Sprawy"
                                  > > M.W.
                                  >
                                  > Szanowna Pani Redaktor,
                                  > czemu Pani Redaktor nie podpisała się imieniem i nazwiskiem ? chyba nie
                                  wstydzi
                                  >
                                  > się Pani szefować tak wspaniałemu pismu, jakim niewątpliwie są `kocie
                                  sprawy` ?
                                  >
                                  > i co za kryzys u Państwa, że Pani osobiście kontaktuje się z jakimś tam
                                  > internautą, zamiast zlecić to sekretarzowi redakcji czy swemu z-cy ? Mało
                                  ludzi
                                  >
                                  > w redakcji, Pani Redaktor ? ech, ten przedłużający się zastój gospodarczy i
                                  > wciąż kiepski rynek reklam...............ale bedzie lepiej, Pani Redaktor.
                                  > miejmy nadzieję, ze kotom też. mój e-mail, to adres stąd - z portalu gazety,
                                  > jak nietrudno się domyśleć widząc, że się loguję.
                                  > a numeru telefonu, Pani wybaczy, nie podaję komuś, kogo nazwiska nawet nie
                                  znam
                                  > .
                                  > wie Pani, czasem trudno mi się opędzić potem od niektórych pań i panów.
                                  > amen
                                  > pan laga
                                  >

                                  Przepraszam - to chyba nie byl dobry pomysl...
                                  Prawde powiedziawszy to prosbe o kontakt napisalam ja - Agnieszka.
                                  Podpisalam sie M.W. bo wlasnie ta osoba prosila mnie o nawiazanie z Panem
                                  kontaktu.
                                  Wyszlo niezrecznie - przepraszam.
                                  Napewno nie bylo moim zamiarem naruszenie Pana spokoju.
                                  Zapewniam tez, ze Pani M.W. jest wspaniala osoba i zywie do niej wielki
                                  szacunek. Niestety dzieki mojej nieostroznosci i nieprzemyslanym ujawnieniu jej
                                  inicjalow narazilam ja na nieprzyjemne docinki internautow.
                                  Dlatego prosze o zrozumienie i nie kontynuowanie tego tematu dalej na tym forum.
                                  Przepraszam wszystkich, ktorych urazilam zamieszczajac moja prosbe wsrod
                                  Waszych wypowiedzi.
                                  Zycze Wam powodzenia.
                                  Agnieszka S.
                                  • 0k0 Re: Do A.S. 04.09.02, 00:46
                                    Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

                                    > pan_laga napisał:
                                    >
                                    > > Gość portalu: KOCIE SPRAWY napisał(a):
                                    > >
                                    > > > Szanowny Panie Laga,
                                    > > > zachwycila mnie opisana przez Pana historia.
                                    > > > Bardzo chcialabym nawiazac z Panem kontakt.
                                    > > > Prosze, jezeli Pan zechce, podac mi swoj mail lub numer telefonu komo
                                    > rkowe
                                    > > go
                                    > > > wysylajac list pod adres: martamara@wp.pl
                                    > > > Mam do Pana sprawe powazna wielce.
                                    > > >
                                    > > > Redaktor Naczelna miesiecznika "Kocie Sprawy"
                                    > > > M.W.
                                    > >
                                    > > Szanowna Pani Redaktor,
                                    > > czemu Pani Redaktor nie podpisała się imieniem i nazwiskiem ? chyba nie
                                    > wstydzi
                                    > >
                                    > > się Pani szefować tak wspaniałemu pismu, jakim niewątpliwie są `kocie
                                    > sprawy` ?
                                    > >
                                    > > i co za kryzys u Państwa, że Pani osobiście kontaktuje się z jakimś tam
                                    > > internautą, zamiast zlecić to sekretarzowi redakcji czy swemu z-cy ? Mało
                                    > ludzi
                                    > >
                                    > > w redakcji, Pani Redaktor ? ech, ten przedłużający się zastój gospodarczy
                                    > i
                                    > > wciąż kiepski rynek reklam...............ale bedzie lepiej, Pani Redaktor.
                                    >
                                    > > miejmy nadzieję, ze kotom też. mój e-mail, to adres stąd - z portalu gazet
                                    > y,
                                    > > jak nietrudno się domyśleć widząc, że się loguję.
                                    > > a numeru telefonu, Pani wybaczy, nie podaję komuś, kogo nazwiska nawet nie
                                    >
                                    > znam
                                    > > .
                                    > > wie Pani, czasem trudno mi się opędzić potem od niektórych pań i panów.
                                    > > amen
                                    > > pan laga
                                    > >
                                    >
                                    > Przepraszam - to chyba nie byl dobry pomysl...
                                    > Prawde powiedziawszy to prosbe o kontakt napisalam ja - Agnieszka.
                                    > Podpisalam sie M.W. bo wlasnie ta osoba prosila mnie o nawiazanie z Panem
                                    > kontaktu.
                                    > Wyszlo niezrecznie - przepraszam.
                                    > Napewno nie bylo moim zamiarem naruszenie Pana spokoju.
                                    > Zapewniam tez, ze Pani M.W. jest wspaniala osoba i zywie do niej wielki
                                    > szacunek. Niestety dzieki mojej nieostroznosci i nieprzemyslanym ujawnieniu
                                    jej
                                    >
                                    > inicjalow narazilam ja na nieprzyjemne docinki internautow.
                                    > Dlatego prosze o zrozumienie i nie kontynuowanie tego tematu dalej na tym
                                    forum
                                    > .
                                    > Przepraszam wszystkich, ktorych urazilam zamieszczajac moja prosbe wsrod
                                    > Waszych wypowiedzi.
                                    > Zycze Wam powodzenia.
                                    > Agnieszka S.

                                    Na moje oko, to ktoś tu tnie głupa!
                                  • pan_laga Re: Do Pana Lagi od A.S. 06.09.02, 02:28
                                    Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

                                    >
                                    > Przepraszam - to chyba nie byl dobry pomysl...
                                    > Prawde powiedziawszy to prosbe o kontakt napisalam ja - Agnieszka.
                                    > Podpisalam sie M.W. bo wlasnie ta osoba prosila mnie o nawiazanie z Panem
                                    > kontaktu.
                                    > Wyszlo niezrecznie - przepraszam.
                                    > Napewno nie bylo moim zamiarem naruszenie Pana spokoju.
                                    > Zapewniam tez, ze Pani M.W. jest wspaniala osoba i zywie do niej wielki
                                    > szacunek. Niestety dzieki mojej nieostroznosci i nieprzemyslanym ujawnieniu
                                    jej
                                    >
                                    > inicjalow narazilam ja na nieprzyjemne docinki internautow.
                                    > Dlatego prosze o zrozumienie i nie kontynuowanie tego tematu dalej na tym
                                    forum
                                    > .
                                    > Przepraszam wszystkich, ktorych urazilam zamieszczajac moja prosbe wsrod
                                    > Waszych wypowiedzi.
                                    > Zycze Wam powodzenia.
                                    > Agnieszka S.

                                    mnie nie, i chyba nikogo tu, nie uraziłaś zamieszczając swą prosbę, lecz,
                                    ewidentnie coś kręcąc, nieco zniesmaczyłas. moze to jakas kolejna kpina miała
                                    byc i nie bardzo sie udała..........................
                                    amen
                                    pan laga
    • Gość: anmanika Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.09.02, 08:59
      P Lago dziękuję za słowa uznania i życzę małej Julci by nie musiała być kłuta w
      pupelasa. Niech mruczy na wieki............
      • iwa.ja Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 05.09.02, 20:51
        Panie Lago. Niezbędne są dalsze informacje o Julce. Społeczeństwo czeka!
        • mrouh Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 05.09.02, 21:41
          Panie Lago. ja wiem, że się powtarzam, ale nie mogę
          sie powstrzymać...Jest Pan tak cudny w tym duecie z
          Julką, że ja bym chciała być Pana drugą kocicą. Może w
          przyszłem życiu...A tak swoją drogą jak czytam drugi tom
          tego wątku, to staję się coraz bardziej pewna, że Pan był
          w zeszłym którymś swym życiu Kotem. Ja jeszcze do takiej
          doskonałości nie doszłam. Najpierw muszę stać się
          właścicielką kociołki (jak mi sie to podoba! to chyba
          będzie imię mojej kocicy), żebym wiedziała dobrze, jak
          być porządnym kotem.
          Pociesza mnie też, że Julka Pana usypia. Ja mam problemy
          ze spaniem straszne i dobrze by było, żeby mnie tak kocur
          ukołysał.
          Ja znowu Pana Kocham, Panie Lago.
          Sto lat wątkowi, Panu i Julci.
          meooow
          • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 06.09.02, 02:28
            pozdrawiam z julą wszystkie laseczki i wszystkich faciów. dzięki za wyrazy.
            ukłony
            pan laga
        • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 06.09.02, 02:26
          iwa.ja napisała:

          > Panie Lago. Niezbędne są dalsze informacje o Julce. Społeczeństwo czeka!


          no, skoro tak................................

          jula pięknieje, robi się przemądrzała, oczytana, podlewa ogród i coraz lepiej
          gra dorszami w pilkę nożną tj. w nożnego dorsza. ale po kolei :

          <jula waży lagę>
          choć wydawało się to już niemożliwe, julcia jeszcze wypiękniała. dziś też
          zważyłem siebie, potem siebie z małą i w ten sposób dowiedziałem się, ze jula
          już pół kilo przytyła i waży całe dwa kilosy. wielkoludka i tyle.

          <jula, a legia warszawa>
          rozróby zaś robi kazdego dnia coraz większe i większe. w chwili, gdy to piszę,
          gra w swoje chrupki z wołowiny. z miski wyjmuje chrupki łapką, strzepuje je na
          środek holu, a sama układa się koło swej szafy z lustrem. potem wpatruje się w
          swe odbicie, przybiera postawę kota czatującego-bez miłosierdzia dla ofiary, a
          następnie wykonuje wielkiego susa na chrupkę i dalej ślizg pod samą szafę,
          gdzie załatwia tez odmownie swe odbicie. za jednym zamachem więc pokonuje
          chrupkę i tego durnego kota, ktory ją przedrzeźnia, a nawet, jełop, nie ma
          zapachu kociego i jest zimny, niczem zwykłe lustro. dziadek mróz cholerny.
          a pewien mój kolo, chłopak z woli, widząc ostatnio jak julka gra rybą,
          przypominam - dorszem lubi grać ona w piłkę nożną, rzekł był, iż `trzeba
          przyznać, ze ma ona klej w łapach. jakbyśmy w legii wiecej takich mieli to by
          było...................`.

          <juli wiara w wartość reklamy i pustotę mediów>
          od wczoraj też julinka zaczęła czytać gazety. takie specyficzne gazetki to są.
          znaczy ona od początku dość poważnie się mediami interesowała, ale głównie
          wtedy, gdy ja czytałem gazeciska na sofie się wylegując i zerkając w telewizor-
          ona lubiła mi towarzyszyć skupiając sie na donosach telewizyjnych, a do prasy
          tylko czasem zerkając łapą. teraz, jako niegłupia babeczka, skapnęła się już,
          że media kłamią i drugi dzień mija jak nie ogląda telewizji, ale za to czyta
          reklamówkę jakiegos supermarkietu, którą mi tu podrzucono. czyta ona bardzo
          szczegółowo, rzec można każdy kawałeczek tej gazecinki - czyta ryjkiem i
          pazurkami. co ciekawe, nawet jak jej się wczoraj zabrało tę gazetkę i wpakowało
          w stos innych, przeczytanych pism, jula dziś ponownie wzięla się do lektury,
          nie biorąc pierwszej z brzegu, tylko odnajdując tę swoją osobistą, nieco zużytą
          od czytania reklamówę.

          <juli opiekun wychodzi na idiotę>
          ale największą przygodą juleczki dzisiaj była wyprawa ze mną do ogrodu w celu
          podlania tegoż. założyłem julce jej czerwoną, nowiutką uprząż dla kota i, mając
          nadzieję, ze mnie nikt nie przyuważy i nie obsmieje - wielkiego facia, co to
          się prowadza z malutkim kotkiem na czerwonej smyczy, wymknąłem się z julą do
          ogrodu. naturalnie zaraz mnie przydybał sąsiad, taki przyjemny staruszek, a ja
          zachowałem się, jak głupek, bo zacząłem mu sie gorączkowo z tego kota tłumaczyć
          - takie tam - że psy chciałem mieć, ale kot się przyplątał no i tak
          przypadkiem tego owego, tego owego, tiu, tiu, tiu, szkoda było zwierzaka itd.
          i chyba z tego nadmiernego gadania mego i kota widoku na smyczy czerwonej, na
          twarzy tego staruszka, miast oczekiwanego przeze mnie poważnego zroumienia i
          współczucia, że mi sie życie tak skomplikowało, wykwitł uśmiech od ucha do
          ucha. pojąłem byłem, że już lepiej nic mi było nie gadać o tym przybłąkiwaniu
          się biednych kotów, bo jeszcze gorzej wygląda ma sytuacja przez to wyjaśnianie
          całe. a zważywszy tez i na to, ze julke cały czas miałem na smyczy - także i tę
          smycz winienem wyjasnić, a tego już nijak bym nie umiał zrobić w miarę szybko,
          by nie wyjść na debila nr jeden na mazowszu i w okolicach. no bo jak tu szybko
          wyjasnić, ze jula doznała na dworze samotrzeć latając tylu nieszczęść, mało nie
          umarła i ze teraz musi dobrze do domu przywyknąć, nim ją samą do ogrodu
          puszczę. no i nic. zawarłem japę, a staruszek skwitował był tylko te moje
          skwapliwe wyjaśnienia : - dobrze, dobrze - i uśmiechając się poszedł sobie.

          <jula namawia mnie do zdrady>
          mała usilowała wydobyć się z uprzęży, co mogło jej się udać, bo ta uprząż
          jeszcze za luźna na dzieciaka. ale nie robiła tego zbyt namiętnie i
          dramatycznie. zresztą ja jej nie ciągałem na siłę, tylko za nią łaziłem. a
          potem podlewałem. co ciekawe, ona w ogóle nie boi sie tego strumienia wody -
          chyba pamięta, ze ja jej nigdy nie polałem wodą. a potem wziąłem ją troche na
          ręce, by sie po okolicy rozejrzała. patrzymy, a za płotem biegnie jakiś wielki
          kot z obrożą na szyi. i za tym kotem puścił sie pies kudłaty. a ten kot wcale
          nie miał drzewa ani niczego do ucieczki, więc zawrócił i się pod tym psem
          prześlizgnął, chcial na mój płot wskoczyć, ale się wody bał, a pies za nim tuż
          tuż znowu. a jula się tuli do mojego ucha in coś nadaje. i wtedy dokonalem
          zdrady ohydnej psiego rodu, com sobie go dawno umilował. pusciłem tę wodę na
          psa zlewając go calutkiego. kot uciekł. pies poleciał na skargę do swej pańci
          otrząsając się cały czas z wody, a jula spojrzała na mnie czule : - you are my
          hero.................
          - ja tylko dlatego go polałem, ze na takiej prostej drodze on mógł tego kota
          złapać. byłaby krwawa jatka - tłumaczyłem julce, ale chyba jej nie przekonałem.

          <jula wybiera dom>
          a później to ją uwiązałem na chwilę do krzaka i zaczeła wokół niego ganiać jak
          koń aż się zaplątała, więc ją puściłem wolno, bo sie bałem, ze nas zdybie
          następny sąsiad i pomyśli, ze jestem jakiś męczydusza koci. nie zdjąłem jej
          uprzęży, bym w razie czego mógł łatwiej ją dogonić przydeptując koniec smyczy.
          ale ona nie zaczęła latać po ogrodzie tylko przyszła do mnie. siadła na
          tyłeczku w tej swojej zgrabniutkiej, wyczekującej pozycji i mówi, ze chce na
          ręce jeszcze. no tom ją wziął, a ona się tuli : że widok tego psa ją
          zdenerwował, że ten pies nie miał racji, że kot mu nic nie zrobił, nawet nie
          nabluzgał i że ona, jula, jest pacyfistką raczej i takie sytuacje wojenne ją po
          prostu WY-KAŃ-CZA-JĄ. więc została wygłaskana i rzekłem jej : - jula, nie
          szczyp się. jak jestes ze mną, to cię nikt nie skrzywdzi. potem ją pusciłem, a
          ona powoli lazła w kierunku domu. usiadła w progu, chwile popatrzała, jak
          podlewam, obróciła się, kiwneła do mnie : - tej, faciu, to idę, bo za
          bezpiecznie tu nie jest jednak - psy jakies biegają jak dzikie i straszą
          ciebie, potem cię muszą maleńkie kotki ratować.........- i wzdychając pod
          różowym noskiem z malutką czarną kropeczką na dole nozdrzy, weszła do chałupy.
          no to ja byłem dumny, ze ona wybrała dom, a nie próby hasania po dworze.
          /ale muszę też sie przynać, zem zabezpieczył julkę nie tylko smyczą.
          wziąłem ci ja też tę antykocinę, com ją onegdaj zakupił był i rozsypałem w
          ogrodzie nimem z julą z domu tam podreptał. to takie suszone zioła różne, które
          kupiłem do odstraszania tych grubasów od sąsiadów, co mi chatę zasikują. te
          grubasy to jednak jakieś prymitywy są gruboskórne i olały ten zapach, ktory
          miał koty odstraszać. ale moja juleczka pewno ma zmysły delikatne i moze
          niekoniecznie z miłości do domu polazła z tego ogrodu, ale dlatego, ze ten
          zapach na nią działał źle. tak czy inaczej chyba się przekonała, ze ze mną jest
          bezpieczna, tylko w kółko teraz ględzi, ze uprząż ją poniża. a wieczorem sama
          odnalazła tę uprząż w szafie wśród wielu innych paskow srasków, zdjęła ją i się
          mściła na niej całą gębą./
          amen
          pan laga
          • ann.k Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 06.09.02, 12:33
            drogi panie_lago!
            blad, blad i jeszcze raz blad!!! a wiesz dlaczego? bo wierzysz, ze jak Julcia
            wolnosci zapragnie, a w uprzezy bedzie, to ja zdazysz przydepnac (smycz, nie
            Julcie ;)) i wolnosc wymarzona ukrocic; otoz kot potrafi zwiac majac uwiazana
            smycz; wiem cos o tym, bo mnie to nieszczescie gonienia kota kilka razy
            spotkalo; kot, diabel jeden, ma niesamowite wrecz zdolnosci sprinterskie;
            • mist3 Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 06.09.02, 20:40
              Ja tylko chciałam podnieść ten wątek wyżej:)
              Pozdrowienia dla wszystkich kotków i ich właścicieli, a przede wszystkim
              oczywiście dla pana lagi, założyciela wątku nr 1 oraz draconessy, założycielki
              wątku nr 2:)
              • Gość: samanta Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 06.09.02, 23:56
                Panie Lago kochany!
                Wlasnie znalazlam panskie wpisy z wyprawy julki do ogrodu i bardzo sie siesze
                bo tu ostatnio na forum troche zamieszania sie porobilo a panski watek o
                kotce i jej bialych zmeczonych lapeczkach wystajacych z szafy to najmilsza
                rzecz na tym forum
                Z radoscia przeczytalam ze Jula nie czmychnela gdzies w panice tylko jak na
                prawdziwa dame przystalo wrocila do domu.
                Prawdopodobnie dziewczyna tez miala pietra czy znowu nie bedzie musiala
                blakac sie po okolicach glodna i uciekac przed psami wiec schowala sie tam
                gdzie jest najbezpieczniej.
                A z pana to sie usmialam i stoi mi obrazek przed oczami jak pan z wezem w
                reku i Julka na reku polewa psa woda ! :-))
                Wspaniala historia !
                Prosze pisac dalej Panie Lago widze ze panscy czytelnicy (nie tylko ja)
                uwielbiaja pana opowiesci wszystko co pan tu pisze brzmi tak pieknie.

                Usciski dla bialych lapek i dla Pana - Samanta


                • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 01:13
                  Gość portalu: samanta napisał(a):

                  > Panie Lago kochany!
                  > Wlasnie znalazlam panskie wpisy z wyprawy julki do ogrodu i bardzo sie siesze
                  > bo tu ostatnio na forum troche zamieszania sie porobilo a panski watek o
                  > kotce i jej bialych zmeczonych lapeczkach wystajacych z szafy to najmilsza
                  > rzecz na tym forum
                  > Z radoscia przeczytalam ze Jula nie czmychnela gdzies w panice tylko jak
                  na
                  > prawdziwa dame przystalo wrocila do domu.
                  > Prawdopodobnie dziewczyna tez miala pietra czy znowu nie bedzie musiala
                  > blakac sie po okolicach glodna i uciekac przed psami wiec schowala sie tam
                  > gdzie jest najbezpieczniej.
                  > A z pana to sie usmialam i stoi mi obrazek przed oczami jak pan z wezem w
                  > reku i Julka na reku polewa psa woda ! :-))
                  > Wspaniala historia !
                  > Prosze pisac dalej Panie Lago widze ze panscy czytelnicy (nie tylko ja)
                  > uwielbiaja pana opowiesci wszystko co pan tu pisze brzmi tak pieknie.
                  >
                  > Usciski dla bialych lapek i dla Pana - Samanta
                  >
                  >
                  dzięki Sam.................., ale Ty też pisz. i ja bym chcial poczytać,
                  zwłaszcza, ze duzo z tego, co piszecie juz wykorzystałem praktycznie.
                  jula dziś zaczeła juz bez żadnego pardonu skakać do mnie na sofę i do ryja mi
                  się tulić. a ja lubię z nia leżeć, bo wtedy zawsze mruczy i to miłe jest i
                  kojące bardzo. ciagle nie mogę się nadziwić jakie to czyste zwierzątko. łazi
                  też za mną jak pies i .......................Sam................ona mnie chyba
                  lubi !
                  buziaki
                  laga
                  • eela Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 07.09.02, 01:23
                    Gość portalu: pan_laga napisał(a):

                    .
                    > jula dziś zaczeła juz bez żadnego pardonu skakać do mnie na sofę i do ryja mi
                    > się tulić. a ja lubię z nia leżeć, bo wtedy zawsze mruczy i to miłe jest i
                    > kojące bardzo. ciagle nie mogę się nadziwić jakie to czyste zwierzątko. łazi
                    > też za mną jak pies i .......................Sam................ona mnie
                    chyba
                    > lubi !

                    A to nowina! :-))
                    • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 01:40
                      eela napisała:


                      >
                      > A to nowina! :-))

                      no bo tak łazi jak pies i rano zawsze czeka w holu i się cieszy, gdy wyłażę ze
                      swej sypialni. widzę, ze on lubi byc w pobliżu mnie. a teraz naturalnie
                      rozpoczęły się jej nocne wariacje. ale tupie.....................
                      laga
                      • eela Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 07.09.02, 01:53
                        Szybciutko się oswoiła...widocznie poprzednio króciutkie zycie dało jej dobrze
                        w kość, dlatego była nieufna. U mnie na działce sa bezpańskie koty. Trzy lata
                        temu było 7 małych kotków, przynosiłam im jedzenie. Poczatkowo, mimo, ze
                        głodne, podchodziły do miski dopiero wtedy, gdy ja odeszłam. Po pewnym czasie
                        nie tylko wchodziły za mną do domku, ale nawet właziły mi na plecy i stół.
                        Poczuły sie po prostu pewnie, widziały, ze krzywda im sie nie stanie.
                        pozdrawiam
              • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 01:19
                mist3 napisała:

                > Ja tylko chciałam podnieść ten wątek wyżej:)
                > Pozdrowienia dla wszystkich kotków i ich właścicieli, a przede wszystkim
                > oczywiście dla pana lagi, założyciela wątku nr 1 oraz draconessy,
                założycielki
                > wątku nr 2:)

                bardzo dziekuję i nawzajem z uściskami i miłą mruczanką juli.
                laga
            • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 01:19
              ann.k napisała:

              > drogi panie_lago!
              > blad, blad i jeszcze raz blad!!! a wiesz dlaczego? bo wierzysz, ze jak Julcia
              > wolnosci zapragnie, a w uprzezy bedzie, to ja zdazysz przydepnac (smycz, nie
              > Julcie ;)) i wolnosc wymarzona ukrocic; otoz kot potrafi zwiac majac uwiazana
              > smycz; wiem cos o tym, bo mnie to nieszczescie gonienia kota kilka razy
              > spotkalo; kot, diabel jeden, ma niesamowite wrecz zdolnosci sprinterskie;

              i co ja bym bez Ciebie zrobił ?! dziekuję szczerze. wierze na słowo i już tak
              nie zrobię, choc prawie jestem pewien, ze ona by daleko nie uciekła. tak czy
              inaczej, teraz to by było bardzo źle, gdyby prsyneła - jest już na dobrej
              drodze do zdrowia i dobrego wychowania. ma jeszcze jedno odrobaczanie tylko
              przed sobą. a zachowanie się zmieniło jej calkowicie. nawet jak przychodzą
              znajomi, to się kompletnie nie boi. wszystkich uwodzi. jedni to nawet się
              okropnie najarali, ze też chca kota , bo ona taka ładna i miła. jakbym znalazł
              jej rodzeństwo, to moze im wcisne z jednego choć.
              uscisków moc
              laga
              • Gość: samanta Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 07.09.02, 02:23
                Panie Lago !
                Zawsze moge posluzyc rada bo mialam w zyciu z piecioma kotami do czynienia (
                + jeden pies)i to w roznych warunkach bo jedna kotka ktora najmilej wspominam
                nie nalezala do mnie ale bylysmy bardzo zzyte i tez byla
                laciatka .Wlascicielka pozbyla sie jej bo musiala wyjechac na wakacje i dala
                kotu wolnosc :-((
                Moj pierwszy kot to byl w okresie kiedy chodzilam do podstawowki a wtedy
                nikt w miescie i na dodatek w bloku nie trzymal kota .
                O kastracji chyba wtedy nikt jeszcze nie slyszal pobieralo sie piasek z
                piaskownicy a i tak smierdzialo w mieszkaniu . Fotele byly przykryte kocami
                a noga od stolu w kuchni sluzyla za drapadlo.
                Pamietam jak naiwnie z mama bralysmy kota na spacer na podworko gdzie albo
                wlazl na drzewo ( bez smyczy oczywiscie bo jak smycz dla kota ?) albo uciekl
                pod samochody skad juz latwiej bylo go wywabic. Balkon mial otwarty i
                balansowal po poreczy a 2 razy nawet skoczyl wiec potem mielismy na uwadze
                pilnowanie balkonu.

                Najfajniejszy numer jaki wspominam w naszym naiwniactwie to jak zabralismy
                kota do lasu na grzyby.
                Traktowalismy go jak psa ale kot uciekl na sosne siedzial wysoko a mysmy go
                nawolywali.

                Byl placz w koncu ojciec mowi : odjedziemy kawalek samochodem moze Jacek
                zlezie z drzewa.
                I tak sie stalo - ojciec zapalil silnik trabanta i powoli odjezdzal a tu nasz
                Jacek wystraszony zeskoczyl z sosny i wrocilismy do domu szczesliwi .
                Pierwsza moja wizyta na zachodzie Europy- nie wierzylam wlasnym oczom !
                Sklep dla zwierzat , ubranka a nawet deseczki do drapania dla kota jakby nie
                bylo zwyklych desek (!! :-))
                Takie sa moje wspomnienia o pierwszym kocie ktory wtedy byl ewenementem jako
                zwierze domowe bo zwykle koty byly uzywane do lapania myszy na wsi.

                Kocury sa takie inne niz kotki ja zawsze wolalam kotki one sa takie kochane
                jak zywe misie do poduszki.
                Przytuli sie takie , zamruczy i usypia czlowieka w blogosci.
                Mialam kotke ktora jak widziala ze ide do lozka leciala pierwsza i zajmowala
                miejce przy scianie z mruczeniem do samego rana.
                Inna jak sie jej nie przytrzymalo az zaczela sie rozluzniac i mruczec to
                niby uciekala z lozka ale po zgaszeniu swiatla "wkradala" sie do lozka i
                czesto budzilam sie ze slodkim ciezarem na piersi .
                Te dwa kocury w moim zyciu zawsze uciekaly z lozka ( byly lazil po mnie
                wzdluz rano a obecny nie odstepuje mnie na krok przez caly dzien ale nigdy
                nie da sie zaciagnac do spania ) Spi obok ale nigdy w poscieli mimo ze byl
                goraco zapraszany.

                Dlatego ucieszylam sie ze Julka to dziewczyna bo wiem ze kotki sa
                najukochansze .
                Panie Lago sam mnie pan namowil do pisarstwa tutaj i widze ze sie bardzo
                rozpisalam ja mysle ze moglabym dluzej niz pan pisac ale to by byla nuda i
                nikt tego nie poczytal.
                W kazdym razie pozdrawiam i caluski posylam dla pana i julki





                • mrouh do Samanty (i innych piszących o kotach) 07.09.02, 10:41
                  Samanta, to nieprawda, że nikt Twoich postów nie poczyta.
                  Pan Laga ma oczywiście styl niepowtarzalny, Ty masz
                  zupełnie inny, ale jedno jest najważniejsze: Ty też
                  piszesz o kocurach z wielką miłościa i toną czułości i to
                  jest to coś, co sprawia, że dla mnie ten wątek to jak
                  bajka na dobranoc o tym, że swiat jest piękny, wesoły i
                  pełen miłości. Dowód: pierwsze co robię po właczeniu
                  komputerka, to sprawdzam co się tu w nocy wydarzyło.
                  Pozdrawiam mrucząco
                  • pan_laga Re: do Samanty (i innych piszących o kotach) 07.09.02, 22:08
                    mrouh napisała:

                    > Samanta, to nieprawda, że nikt Twoich postów nie poczyta.
                    > Pan Laga ma oczywiście styl niepowtarzalny, Ty masz
                    > zupełnie inny, ale jedno jest najważniejsze: Ty też
                    > piszesz o kocurach z wielką miłościa i toną czułości i to
                    > jest to coś, co sprawia, że dla mnie ten wątek to jak
                    > bajka na dobranoc o tym, że swiat jest piękny, wesoły i
                    > pełen miłości. Dowód: pierwsze co robię po właczeniu
                    > komputerka, to sprawdzam co się tu w nocy wydarzyło.
                    > Pozdrawiam mrucząco
                    >
                    >
                  • Gość: samanta Re: do Samanty (i innych piszących o kotach) IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 08.09.02, 07:48
                    Dzien dobry wszyskim kociarzom !
                    Przede wszyskim dziekuje " mrouch" za pozytywne slowo o moich wywodach bo
                    naprawde zawsze czekalam na nowinki od pana lagi a tu sie okazalo ze ktos
                    mnie podczytuje rowniez przy kawce :-0
                    Ale nie w tym widz aby mnie akurat czytac ja przytaczam takie sobie rozne
                    wspomnienia a tu najwazniejsza jest Julka.
                    Po tej historii z Jula przejrzalam forum zwierzeta i tam wiele ludzi pisze ze
                    kotka po ciazy sie bardzo zmienila tzn nie daje sie dotknac i staje sie
                    agresywna i ten stan pozostaje .Na dlugo a moze na zawsze

                    Ludzie pisza rowniez ze kotki nie maja instynku macierzynskiego jak niektore
                    suki czyli sterylizacja jest najlepszym rozwiazaniem dla obu stron jako
                    kotki i czlowieka .
                    Nie wiem mialam akurat kotke wysterylizowana zawsze sie martwilam ze biedna
                    nie bedzie nigdy czula macierzynstwa ale widze teraz ( z forum) ze to
                    naprawde nie ma dla niej znaczenia

                    inaczej jest z kocurami one tyja i musza jesc specjalna karme o swoim
                    kocurze napisalam na forum zwierzeta pt " Jak moj kot radzi sobie z sexem"

                    Dlatego mysle ze Julke dobrze bedzie wysterylizowac bo to dla niej nic nie
                    znaczy ( uwaga - opieram sie na forumowiczach weterynarza sie spyatc to
                    wiadomo ze to jego chleb powszedni)
                    Moj weterynarz byl czlowiek i tak dobrze doradzil mimo ze mogl na tym
                    zarobic to nie zrobil tego i teraz kot jest szczesliwy
                    Czasem jest lepiej zasiegnac opinii wlascicieli kotow niz zwyklego weta
                    ktory musi z czegos zyc - wiadomo .
                    nie chce tutaj obrazic jakiegos weta ale wiecie sami jak jest - sa
                    doktorzy ktorzy kochaja zwierzta a sa i tacy co tylo kochaja pieniazki i po
                    to skonczyli studia aby wozic dupe na ludzkich uczuciach

                    Ja osobiscie tak jak bardzo kocham zwierzaki to nie moglabym byc
                    weterynarzem mimo ze chcialabym ale po obejrzeniu brytyjskego serialu
                    dokumentalnego "Vets in practice" widze ze to nie tylko pomaganie kotkom i
                    pieskom ale rowniez depresja dla lekarzy jak trzeba podjac decyzje
                    finansowa aby uratowac zwierzaka lub starac sie za wszelka cene pomoc a
                    milusinski umiera w trakcie narkozy i potem tlumaczyc dzieciakom ze zwierze
                    poszlo do nieba . Nie umialabym tego shandlowac naprawde
                    Na razie tyle pozdrowienia dla Juli i kotowiczow -Samanta

                    • ann.k Re: do Samanty (i innych piszących o kotach) 09.09.02, 09:43
                      > Dlatego mysle ze Julke dobrze bedzie wysterylizowac bo to dla niej nic nie
                      > znaczy ( uwaga - opieram sie na forumowiczach weterynarza sie spyatc to
                      > wiadomo ze to jego chleb powszedni)

                      Sam... niestety nie jestes w stanie tego ocenic :(( jak rowniez weterynarz nie;
                      w wiekszosci przypadkow ludzie decyduja sie na kastracje lub sterylizacje tylko
                      ze zwyklej wygody WLASNEJ, w ogole nie liczac sie ze zdaniem i psychika kota;
                      no bo sama pomysl, dlaczego mialabys sterylizowac kotke, ktora siedzi w bloku i
                      nie wychodzi z mieszkania?!?! przeciez w ciaze nie zajdzie! ludzie jednak wola
                      ja wysterylizowac niz sluchac jej wycia (jakiez ono drazniace...) albo chodzic
                      na zastrzki hormonalne; jeszcze rozumiem kastracje kocura, bo nie da sie
                      wytrzymac w mieszkaniu, ktore on oznaczy, ale.... po prostu mozna nie brac do
                      domu kocura; albo sa tacy co kastruja lub sterylizuja, zeby zwierze bylo...
                      spokojniejsze!!!! dla mnie ktos kto bierze do domu kota i go krzywdzi tylko
                      dlatego, ze nie lubi agresywnych zwierzat (a wiekszosc kotow taka jest), jest
                      po prostu kompletnym kretynem; niech sobie wezmie swinke morska albo chomika;

                      kot sobie moze nie zdaje sprawy z samego zabiegu i jego znaczenia dla niego,
                      ale nie jest prawda, ze nie ma to wplywu na jego psychike; jeszcze nie wiem jak
                      kotka sie wtedy zachowuje (jedna mam sterylizantke, ale ona lazi po podworku i
                      juz raz byla kotna), ale kocur na pewno staje sie mniej terytorialny,
                      spokojnieszy, smutno to mowic, ale... przestaje byc SAMCEM; kotka co prawda nie
                      odczuwa tego, co niektore kobiety po sterylizacji, czyli tzw. "pustego
                      brzucha",ale na pewno ma to jakis wplyw na nia;
                      • zarlaczka Re: do Samanty (i innych piszących o kotach) 09.09.02, 11:44
                        ann.k napisała:

                        > > Dlatego mysle ze Julke dobrze bedzie wysterylizowac bo to dla niej nic ni
                        > e
                        > > znaczy ( uwaga - opieram sie na forumowiczach weterynarza sie spyatc to
                        > > wiadomo ze to jego chleb powszedni)
                        >
                        > Sam... niestety nie jestes w stanie tego ocenic :(( jak rowniez weterynarz
                        nie;
                        >
                        > w wiekszosci przypadkow ludzie decyduja sie na kastracje lub sterylizacje
                        tylko
                        >
                        > ze zwyklej wygody WLASNEJ, w ogole nie liczac sie ze zdaniem i psychika kota;
                        > no bo sama pomysl, dlaczego mialabys sterylizowac kotke, ktora siedzi w bloku
                        i
                        >
                        > nie wychodzi z mieszkania?!?! przeciez w ciaze nie zajdzie! ludzie jednak
                        wola
                        > ja wysterylizowac niz sluchac jej wycia (jakiez ono drazniace...) albo
                        chodzic
                        > na zastrzki hormonalne; jeszcze rozumiem kastracje kocura, bo nie da sie
                        > wytrzymac w mieszkaniu, ktore on oznaczy, ale.... po prostu mozna nie brac do
                        > domu kocura; albo sa tacy co kastruja lub sterylizuja, zeby zwierze bylo...
                        > spokojniejsze!!!! dla mnie ktos kto bierze do domu kota i go krzywdzi tylko
                        > dlatego, ze nie lubi agresywnych zwierzat (a wiekszosc kotow taka jest), jest
                        > po prostu kompletnym kretynem; niech sobie wezmie swinke morska albo chomika;
                        >
                        > kot sobie moze nie zdaje sprawy z samego zabiegu i jego znaczenia dla niego,
                        > ale nie jest prawda, ze nie ma to wplywu na jego psychike; jeszcze nie wiem
                        jak
                        >
                        > kotka sie wtedy zachowuje (jedna mam sterylizantke, ale ona lazi po podworku
                        i
                        > juz raz byla kotna), ale kocur na pewno staje sie mniej terytorialny,
                        > spokojnieszy, smutno to mowic, ale... przestaje byc SAMCEM; kotka co prawda
                        nie
                        >
                        > odczuwa tego, co niektore kobiety po sterylizacji, czyli tzw. "pustego
                        > brzucha",ale na pewno ma to jakis wplyw na nia;

                        Na początku, gdy znalazłam swoją pierwszą kotkę, miałamy podobne zdanie do
                        Twojego. Jak można okaleczać zdrowego kota, narażać go na cierpienie dla
                        własnej wygody. Przez ponad dwa lata dawałam kotce (a potem 2 kotkom)
                        zastrzyki, bo ruja była nie tylko męcząca dla mnie, ale także dla niej. Jednak
                        weterynarz ciągle ostrzegał mnie, że zastrzyki są niedoskonałe i większość
                        kotek po kilku latach dostają ropomacicza. Po wielu dyskusjach z weterynarzami,
                        przeczytaniu kilku książek i przemyśleniach, zdecydowałam się na na zabieg.
                        Czułam się okropnie gdy zawiozłam 2 zdrowe kotki a odebrałam półprzytomne po
                        operacji. Na szczęście szybko doszły do siebie. Nie zauważyłam żadnych zmian w
                        ich psychicze, a bacznie je obserwowałam. Nigdy bym nie zdecydowała się na
                        takie rozwiązanie, gdybym nie uznała, że jest ono najlepsze dla kotek, ja 100
                        razy bardziej wolałabym dawać im zastrzyki, niż narażać je na operację.
                        • ann.k Re: do Samanty (i innych piszących o kotach) 09.09.02, 12:09
                          dlatego moja blokowa kocica wyje nocami; ma 10-lat i nie ma klopotow z
                          narzadami rodnymi, a lekarz stwierdzil, ze teraz to juz nie ma sensu jej
                          sterylizowac;
                          nie, nie; w sumie niech inni robia co chca, ale ja nigdy bym nie wziela do domu
                          kocura, ani nie wsyterylizowala kotki, ktora nie bylaby zagrozona ciaza; tej
                          drugiej, malej tez bym nie tknela, gdyby mi w 10 miesiacu zycia z brzuchem nie
                          przylazla do domu;
                          • zarlaczka Re: do Samanty (i innych piszących o kotach) 09.09.02, 12:56
                            ann.k napisała:

                            > dlatego moja blokowa kocica wyje nocami; ma 10-lat i nie ma klopotow z
                            > narzadami rodnymi, a lekarz stwierdzil, ze teraz to juz nie ma sensu jej
                            > sterylizowac;
                            > nie, nie; w sumie niech inni robia co chca, ale ja nigdy bym nie wziela do
                            domu
                            >
                            > kocura, ani nie wsyterylizowala kotki, ktora nie bylaby zagrozona ciaza; tej
                            > drugiej, malej tez bym nie tknela, gdyby mi w 10 miesiacu zycia z brzuchem
                            nie
                            > przylazla do domu;
                • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 07.09.02, 22:00
                  piękna historia. chyba o każdym zwierzaku, gdy się z nim dłuzej obcuje mozna
                  cos niebanalnego i zabawnego opowiedzieć. smutnego też, niestety.
                  ukłon w pas
                  laga
                • zarlaczka Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 07.09.02, 22:22
                  Droga Samanto!
                  Myślę, że wszyscy bardzo chętnie przeczytali Twoją opowieść o kotach. Cieszę
                  się, że jest taki wątek, gdzie kociarze mogą wygadać się na temat swoich
                  zwierzaków.
                  Nie mogę się zgodzić jednak z Tobą w kwestii kocurów. Mam dwie kotki i dwa
                  kocurki. Cała czwórka śpi ze mną w łóżku, latem obok mnie, zimną na mnie.
                  Chodzą za mną jak psy. Nawet w nocy wstanę coś zrobić, czują się w obowiązku mi
                  towarzyszyć. Myślę, że nieważna płeć, ale osobowość.
                  Dużo gorących pozdrowień
                  Żarłaczka
                  • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.02, 02:45
                    to ich chodzenie za człowiekiem jest jednak miłe chyba. nie wiem - mi jakos
                    przyjemnie, gdy ta mała bździągwa czeka kiedy ja wstanę i tup, tup za mną
                    wszędzie z falującym ogonkiem do góry. i tak od trzech dni już. przed chwilą
                    wlazła mi do biurka, ale już heeeeeen poleciała, bo znów ma napad szaleństwa i
                    galopady po domu.
                    buziak
                    laga
                • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 10.09.02, 23:20
                  Sam..................
                  jeszcze zapomniałem Ci powiedzieć a propos tego, co napisałaś, ze te wszystkie
                  trudy posiadania zwierzaka w dawnych czasach tez przeżyłem, tyle, ze z psem. z
                  kotami było na pewno gorzej, ale i dla psa trudno i o jedzenie , skoro dla
                  ludzi były puste półki i w ogóle - takie sklepy za zachodzie dla zwierzaków ,
                  to przecież u nas wysmiewano jako jakieś wydziwianie.....................
                  całuję
                  \laga
              • ann.k Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 07.09.02, 20:42
                jak juz Ci sie przyznalam, tez sobie zgarne jednego maluchado domu, tylko
                czekam az mi sie kocica okoci - lazi mi taka bezdomna po podwroku, na papu
                przychodzi, ale taka diablica nieufna, ze sie dotknac nie da; za to dzieci
                miewa sliczne - rok temu jej tez zwinelam maluchy; kota dalam sasiadce, kotke
                zabralam do siebie;

                a co do uciekania z domu; kot nie ucieknie z domu, w ktorym go kochaja i do
                ktorego ma zaufanie; moja Milka kiedys, kiedy miala niecaly rok zostala sama na
                tydzien na wsi, bo musielismy wyjechac ; nie bylo jej komu oddac, a niestety
                nie mogla jechac z nami; z bolem serca zostawilismy ja w towarzystwie kotow z
                sasiedztwa wiedzac, ze jedzenie bedzie miala, bo sasiadka nasze koty zawsze
                karmila jak nas nie bylo; po tygodniu, kiedy wrocilismy, Milka wparowala na
                nasze podworko i jak paszcze rozdarla to.... z godzine wyla z zalu i rozpaczy,
                oczywiscie nas ochrzaniajac, ze musiala zostac sama na tak dlugo; miala okazje
                zdziczec - dwa lata pozniej kolezance tak kot zdziczal kiedy zrobila to samo co
                ja i wyslala go na tydzien na wies na wakacje - ale widac dobrze jej z nami
                bylo i nie uciekla; ja mysle, ze Julcia jak bedzie chciala, to sama zglosi
                zapotrzebowanie na spacerek i nie pojdzie tam, gdzie nie bedzie sie czula
                pewnie; kot, mimo wszystko jest rozsadniejszy niz ciekawski :)

                moje koty tez za mna spaceruja jak psy; zwlaszcza jak na dluzej wyjezdzam, co
                zdarza mi sie przynajmniej raz w miesiacu, to po powrocie mi spokoju nie daja;
                chodza za mna nawet do lazienki :)

                a przy okazji? czy Julcia juz odkryla jak intrygujaca potrafi byc woda plynaca
                z kranu? mialam kiedys kocurka, ktory tylko czekal az pralka zacznie wypuszczac
                wode, albo az ktos do wanny wlezie; a najbardziej to lubil kapiele, bo wtedy
                mogl wkladac koniuszek ogona do wody ;)
                • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 07.09.02, 22:20
                  właśnie mi dziś znajomi opowiadali o kotach /pięciu !/ ich znajomych, ktore moi
                  znajomi chodzą oporządzac do mieszkania tamtych, gdy tamci wyjeżdząją. te ich
                  koty, ponoć, gdy tylko widzą walizy i pakowanie się ich państwa , to sie
                  obrazają. odwracają się pupami i traktują tych ludzi, jak powietrze. a jak moja
                  znajoma chodzi je karmic i tam sprzatac, to przez pierwsze dni jedzą tyle co
                  wróble i najcześciej gdzieś po katach sie chowają. dopiero potem tęsknota im
                  mija i normalnie jedzą. a jak tamci wracają, to one tak, jak ta Twoja - drą
                  się, ze oni tak podle postapili.
                  a moja malucha, to już się wodą interesuje, ale na razie troche się jej lęka.
                  śmieszne miny robi jak tę wodę widzi. dziwne - w ogrodzie sie węża nie boi i
                  nie dziwi wodzie.
                  ona w ogóle z dnia na dzień pokazuje coraz większe wariactwa. dzis rano miala
                  napad dywanowo-serwetowo-ogonowy - najpotężniejszy napad szaleństwa, jaki u
                  niej widzialem. na zmianę toczyła bitwę z dywanem, zawijała sie weń, robiła z
                  siebie kreta dywanowego, odgryzała frędzle, wkręcala sie w dywan, rolowała,
                  wiła, turlała, a w przerwach polowała na serwetę z frędzlami ze stolu i swój
                  ogon. faktycznie - było to widowisko przezabawne - oglądałem ją wybierając jej
                  `program`, niz discovery, ktory akurat włączyłem............................
                  buziak
                  laga
                  • Gość: Zaczarowana Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 08.09.02, 00:28
                    Zaczarowaliście mnie totalnie.Kark boli , oczy przecieram ze zmęczenia,krzesło
                    twarde a ja nie mogę oderwać się od kocich opowieści.Jak tak dalej będziecie
                    moi Mili kocie spojrzenia i mruczenia przesyłać na całą Polskę to wkrótce
                    każdy kotek znajdzie swoją Panią/Pana .Czy zdajecie sobie sprawę jaką epidemię
                    możecie rozprzestrzenić ? I jak o nas będą mówić w Unii ? Każdy Polak ma kota !
                    Osobiście nic przeciwko takim skojarzeniom nic nie mam i jak jeszcze dalej
                    będę Was czytać to przygarnę kotka i też się do Was przyłączę zauroczona
                    kocim wdziękiem .Dzięki za miły wieczór spędzony przy komputerze.
                    Przenoszę Was Wszystkich i Wasze kotki do Ulubionych.Czekam na dalszy koci
                    rozwój akcji . Serdecznie pozdrawiam.Hanka.
                    • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.02, 02:38
                      Gość portalu: Zaczarowana napisał(a):

                      > Zaczarowaliście mnie totalnie.Kark boli , oczy przecieram ze zmęczenia,krzesło
                      > twarde a ja nie mogę oderwać się od kocich opowieści.Jak tak dalej będziecie
                      > moi Mili kocie spojrzenia i mruczenia przesyłać na całą Polskę to wkrótce
                      > każdy kotek znajdzie swoją Panią/Pana .Czy zdajecie sobie sprawę jaką epidemię
                      > możecie rozprzestrzenić ? I jak o nas będą mówić w Unii ? Każdy Polak ma kota
                      !
                      > Osobiście nic przeciwko takim skojarzeniom nic nie mam i jak jeszcze dalej
                      > będę Was czytać to przygarnę kotka i też się do Was przyłączę zauroczona
                      > kocim wdziękiem .Dzięki za miły wieczór spędzony przy komputerze.
                      > Przenoszę Was Wszystkich i Wasze kotki do Ulubionych.Czekam na dalszy koci
                      > rozwój akcji . Serdecznie pozdrawiam.Hanka.

                      to chyba nikt sie nie obrazi, gdy powiem, w imieniu wszystkich , ze nam miło
                      bardzo jest. najbardziej zaś będziemy oczekiwać na kotka w Twoim domu i szybką
                      opowieść co i jak. jeszcze chciałem dodać, ze dziś zrozumiałem czytając Samantę
                      i wracając do innych tu opowieści kotowariatów /trafiłas do I części tego wątku
                      ?/ czemu tak lekko i z ciekawością się czyta o tych kotach. prosta sprawa. mają
                      one wiele wspólnego, ale też są takimi indywidualistami, ze u kazdego inne
                      szaleństwo odnaleźć mozna - jeden moczy ogon w wannie, inny pije tylko ze
                      szklanki, jeszcze inny tratuje w nocy spiącą opiekunkę, bo przez jej łoże
                      biegnie do lustra. w sumie, gdyby tak mówiono w unii o polakach,jak piszesz, to
                      byłoby dobrze. stalibyśmy sie dla świata ciekawym narodem rozpoznawalnym i
                      wyróżniającym się jako naród skotowany.
                      buzi
                      laga
                      /weź kotka - nawet ja daję z kotem radę i byłem dziś sprawdzić raz jeszcze czy
                      nie został ktoś z rodzeństwa julki do wzięcia. chyba jednak nie. gdyby został,
                      no np. jeden kotek, którego nikt nie chce, to nie wiem, czy nie byłoby mi
                      głupio go zostawić samopas. chyba by było. chyba bym go zaprosił do odwiedzin
                      siory. chyba po odwiedzinach, bym mu nie mógł rzec: - a teraz pa./
                      • mrouh na poboczu wątku -ciekawostka 08.09.02, 10:21
                        Witajcie po nocy!
                        Jak zwykle mam dzięki Wam baardzo pogodny ranek.
                        Przechadzając sie po necie w poszukiwaniu pewnych
                        informacji trafiłam na stronę z jakimiś płytami
                        metalowymi (QUO Vadis itp.), które zebrane były pod
                        szyldem IN KOT WE TRUST, a wchodziło się tam przez link
                        nazwany DYWIZJA KOT. Nie przepadam za tego typu muzyką,
                        ale już ich uwielbiam za tego KOTA...Jeszcze nie mam kota
                        prawdziwego i jakikolwiek kot, którego spotkam powoduje
                        moja radość. Nawet metalowy...:) A propos, znacie
                        opowiadanie Jacquesa Sternberga "Koty" ? Nie wiem czy
                        było tłumaczone kiedykolwiek. Jeśli uda mi się znależć
                        troszkę czasu, to przetłumaczę Wam chociaż kawałek. Ten
                        facet też ma kota na punkcie kota!
                        --
                        mrouh

                        Świat jest to szaleństwo pewnego Supermózgu, co się na
                        własnym tle wściekł w sposób bezkresny.
                        S.Lem
                  • ann.k Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 09.09.02, 09:29
                    za mlodych lat Milka uwielbiala wlazic na oparcie krzesla (sa obite materialem)
                    i robic wokol oparcia fikolki tak jak to mysmy robili za mlodu na trzepaku;
                    tyle, ze ona miala cel - upolowanie konca wlasnego ogona :)
                    co do jedzenia, to moje diablice jak zostaja same w domu potrafia nie jesc
                    nawet i dwa dni, ani nie pic; mlodsza na poczatku zzerala wszystko, ale teraz
                    nauczyla sie od starszej "oszczedzac" zarcie;

                    przeczytala w innym watku o tym co powiedzial Twoj kolega na temat milosci do
                    kotow i psow; mowi to samo co ja; nie kazdy moze kochac kota, bo kot jest zbyt
                    wielkim indywidualista i trzeba miec charakter do niego zblizony, zeby z nim
                    dobrze zyc; sa tacy co mowia, ze to nie czlowiek ma kota, ale kot ma czlowieka;
                    ja mysle, ze cos w tym jest;

                    pozdrawiam serdecznie Julinke i jej Czlowieka ;)
    • 6an Moje trzy grosze... 09.09.02, 11:59
      I ja po dłuższej absencji na tym wątku znów chciałabym się dołączyć.

      Zacznę od porad praktycznych:

      Raz. W moim, a raczej mojej Wariatki przypadku zdawała egzamin smycz
      rozciągana, taka jak dla małego pieska. Kota się rozpędzała na trawniku i nawet
      po drzewach trochę skakała a ja nie musiałam za nią jak jakiś pędziwiatr
      biegać. Trzeba tylko uważać na to, że nawet taka rozwijana smycz swój koniec ma
      i rozpędzony Głupolek może nagłe szarpnięcie odczuć gdy się w porę jego pędu
      łagodnie nie wyhamuje.

      Dwa. Wycie i tarzanie się po dywanie – czyli „chcę mieć dzieci”. Moje
      uwielbienie dla Paskudy i niechęć do okaleczania jej jest na tyle skuteczne, że
      jakoś potrafię ścierpieć te kilka dni „koncertów”. Ale. Mam w szufladzie
      tabletki przez weterynarza przepisane, odłożone na czarną godzinę gdy moja
      cierpliwość lub mego Chłopa się skończy (On z gatunku tych co raczej kotów nie
      lubią). Podobno aplikując je w tych szczególnych dniach można przebieg tego
      zjawiska złagodzić.

      Mój kot też raczej z rodziny tych postrzelonych jest, co dzień bez rozróby za
      dzień stracony uważają. Mam trochę wyrzutów sumienia, że większość dnia sam
      spędza i chętnie jakiegoś towarzysza niedoli bym mu sprawiła. Niestety nie
      mogę. Mój Chłop, który wziął mnie z dobrodziejstwem inwentarza twardy warunek
      postawił i póki co wgrywa, bo jeszcze razem z nim a nie z dwoma kotami jestem.
      Ale pożyjemy zobaczymy...;)

      Pozdrawiam razem z Paszkwilem
      The End

      PS Te różne określenia to na jednego zwierza, które takie a nie inne imiona w
      zależności od humoru swojego i mojego ma.
      • pan_laga czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 10.09.02, 13:47
        Witajcie Narody Świata, zmartwiony jestem. julka dziś dziwnie długo spała. niby
        chciała się bawić, ale za bardzo jej nie wychodziło. wskakiwała więc do mnie do
        łóżka i widać było, że nie może ni bawić się, ni zasnąć, tylko tak drzemała
        sobie. miałem też wrażenie, ze ją gardło boli przy przełykaniu. niby zjadła
        wołowinę surową /podgrzałem jej tylko odrobinę w mikroafali, by zimnego mięsa
        nie łykała/, ale jakoś mi ona niewyraźnie wygląda. nie jest osowiała, ale
        normalnie o tej porzed dnia jest zawsze wukanem szaleństwa. czy leciec z nią
        już do doktora ? być moze jestem przewrażliwiony, ale parę lat temu umarł mi w
        3 dni cudowny, kochany, młody pies, który był zaszczepiony na wszystkie możliwe
        choroby i którego prawie natychmiast poddałem leczeniu.
        serdeczności
        laga 

        /teraz nawet poczytać nie mam czasu, co tu się nowego pojawilo - wpadnę później
        - uściski/
        • lucy_z Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 10.09.02, 14:07
          Witam!:) Może Julka się przejadła??? Ale jakby tak dalej się zachowywała to
          jednak trzeba do lekarza! W każdym razie nic proszę nie dawać a broń Boże
          aspirynę czy z tej grupy leki, bo są dla kota trujące. Pozdrawiam!!!:)
          • lucy_z Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 10.09.02, 14:29
            Ponieważ słabą dałam poradę więc może wrzucę taką stronkę, która kiedyś może
            się przydać! 217.96.55.7/kotc-02.htm
            Pozdrawiam i proszę o wiadomość jak Julka dalej będzie się zachowywać!!!:)
          • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 11.09.02, 00:36
            lucy_z napisała:

            > Witam!:) Może Julka się przejadła??? Ale jakby tak dalej się zachowywała to
            > jednak trzeba do lekarza! W każdym razie nic proszę nie dawać a broń Boże
            > aspirynę czy z tej grupy leki, bo są dla kota trujące. Pozdrawiam!!!:)
            >
        • ann.k Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 10.09.02, 14:40
          za wczesnie na jednoznacza diagnoze i niepokoj; kot potrafi sobie na dzien, dwa
          odmowic jedzenia i nic w tym zlego - on w ten sposob dba o zdrowie; oczywiscie
          jesli poza tym zachowuje sie normalnie;
          ze sie nie bawi i nie szaleje, to tez chyba zaden powod do niepokoju, w koncu
          ile mozna ;)

          powinienes chyba ja poobserwowac dzisiaj i jutro, i dopiero wtedy zglosic sie
          do pana doktora; zaden z moich diablow nigdy nie mial powaznych problemow
          zdrowotnych i jesli ogladaly lekarzy to tylko w celu szczepien i drobnych
          zabiegow operacyjnych, wiec tutaj niewiele mam wiedzy praktycznej i niewiele
          moge poradzic, poza obserwacja;
          moze jakas osc od rybki utknela jej w gardle, albo cos innego opchnela; w
          zasadzie koty sie nie dlawia, ale wszystko sie moze zdarzyc;

          jak jej nie minie do jutra, albo by sie pogorszylo, lec do lekarza;

          zdrowka
          • Gość: samanta Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 10.09.02, 16:16
            Och bardzo sie zmartwilam biedna Julka , pan zaobserwuje jej oczka bo moj
            kot raz wygladal na bardzo chorego mialczal przy dotknieciu i mial cale oczy
            ubabrane i mokre i nic nie jadl .
            Widac bylo ze jest chory myslalam ze to moze po kapieli poprzedniego dnia.
            Poszlismy zaraz do lekarza i dostal jakies kocie tabletki potem byl juz OK.
            Zadna powazna choroba na szczescie ale doktor powiedzial ze przez oczy
            dochodzi do infekcji drog oddechowych.
            Ale mysle ze moze Julcia ma po prostu zly humor bo to juz czas na zmiane
            zabkow . Prosze zajrzec do pyszczka czy tam nic nowego nie rosnie ?
            Zabkowanie moze byc troche bolesne ale potem bedzie jej latwiej wolowine
            gryzc i chrupki. Na razie chyba lepiej dawac miekki pokarm albo mieso zmielone.
            Acha , kot nie moze jesc w zadnym wypadku surowej wieprzowiny !
            Pozdrawiam Julke i pana_lage bardzo serdecznie zycze szybkiego powrotu do
            zdrowia !

            • lucy_z Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 10.09.02, 17:32
              Ale ja jestem gapa! Przecież u nas, na forum jest lekarz weterynarz!Można pytać:
              www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=525
              • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 11.09.02, 00:36
                lucy_z napisała:

                > Ale ja jestem gapa! Przecież u nas, na forum jest lekarz weterynarz!Można
                pytać
                > :
                > <a
                href="www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=525"target="_bl
                > ank">www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=525</a>
                >
            • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 11.09.02, 00:36
              Gość portalu: samanta napisał(a):

              > Och bardzo sie zmartwilam biedna Julka , pan zaobserwuje jej oczka bo moj
              > kot raz wygladal na bardzo chorego mialczal przy dotknieciu i mial cale oczy
              > ubabrane i mokre i nic nie jadl .
              > Widac bylo ze jest chory myslalam ze to moze po kapieli poprzedniego dnia.
              > Poszlismy zaraz do lekarza i dostal jakies kocie tabletki potem byl juz OK.
              > Zadna powazna choroba na szczescie ale doktor powiedzial ze przez oczy
              > dochodzi do infekcji drog oddechowych.

              a moze to przez te krople do oczu ?! bo jak zakraplam, to ona przełyka zawsze -
              widać, ze przez slepka jej do gardła się dostają ! moze to byc to, Sam !!!
              dobrze, ze ja jej dzis juz nie chciałem męczyć i nie zakrapiałem oczu. one są
              normalne te ślepka już tylko smutne dzis i zaspane.

              > Ale mysle ze moze Julcia ma po prostu zly humor bo to juz czas na zmiane
              > zabkow . Prosze zajrzec do pyszczka czy tam nic nowego nie rosnie ?

              wiesz, co ?Ty chyba trafiłas i z jednym i z drugim. nad jednym kiełkiem jest
              czerowne dziąsło ! a ona ma około 3 mies. - to teraz koty zmieniają zęby ?
              ona ma zęby prześmiesznie, cudacznie, niemożliwie drobniutkie. prawie ich nie
              widać. a już tych przednich, to calkiem. chyba to jest to !!! mogą byc 2 rzeczy
              na raz. i te krople i zęby. thanks Sam . jakby co, to najwyżej jeszcze jutro
              skoczę z nią do weterynarza. ale już jestem spokojniejszy.

              > Zabkowanie moze byc troche bolesne ale potem bedzie jej latwiej wolowine
              > gryzc i chrupki. Na razie chyba lepiej dawac miekki pokarm albo mieso
              zmielone.

              no to właśnie ja jej kupiłem pełno tatara......................

              > Acha , kot nie moze jesc w zadnym wypadku surowej wieprzowiny !

              a ja jej raz zacząłem dawać, bo mi zabraklo wolowiny, ale tylko troche jej
              dałem, bo usilowałem sobie przypomnieć, czy ktoś mówił tu, ze mozna też tą
              wieprzowiną kota karmić i nic takiego nie wygrzebalem w pamięci. to było gdzieś
              z 5 dni temu. malutko tylko zjadła, ale czy to moze jakoś zaszkodzić - jakies
              pasozyty jej dac mogłem czy co ?! ale baran ze mnie . kura woda !
              teraz kupiłem trzy kilo tego tatara - przyjdzie pani tu porobić ład w domu, to
              jej to poporcjuje i wpakuje do zamrażary, to bedzie miała zapas.

              > Pozdrawiam Julke i pana_lage bardzo serdecznie zycze szybkiego powrotu do
              > zdrowia !
              >
              dzięki Sam. julka spi - przekaże jej potem
              całusy
              laga
              • Gość: beata_ Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 11.09.02, 00:49
                pan_laga napisał:

                > Gość portalu: samanta napisał(a):
                >
                > > Och bardzo sie zmartwilam biedna Julka , pan zaobserwuje jej oczka bo mo
                > j
                > > kot raz wygladal na bardzo chorego mialczal przy dotknieciu i mial cale o
                > czy
                > > ubabrane i mokre i nic nie jadl .
                > > Widac bylo ze jest chory myslalam ze to moze po kapieli poprzedniego dnia.
                > > Poszlismy zaraz do lekarza i dostal jakies kocie tabletki potem byl juz O
                > K.
                > > Zadna powazna choroba na szczescie ale doktor powiedzial ze przez oczy
                > > dochodzi do infekcji drog oddechowych.
                >
                > a moze to przez te krople do oczu ?! bo jak zakraplam, to ona przełyka
                zawsze -
                >
                > widać, ze przez slepka jej do gardła się dostają ! moze to byc to, Sam !!!
                > dobrze, ze ja jej dzis juz nie chciałem męczyć i nie zakrapiałem oczu. one są
                > normalne te ślepka już tylko smutne dzis i zaspane.
                >
                > > Ale mysle ze moze Julcia ma po prostu zly humor bo to juz czas na zmiane
                > > zabkow . Prosze zajrzec do pyszczka czy tam nic nowego nie rosnie ?
                >
                > wiesz, co ?Ty chyba trafiłas i z jednym i z drugim. nad jednym kiełkiem jest
                > czerowne dziąsło ! a ona ma około 3 mies. - to teraz koty zmieniają zęby ?
                > ona ma zęby prześmiesznie, cudacznie, niemożliwie drobniutkie. prawie ich nie
                > widać. a już tych przednich, to calkiem. chyba to jest to !!! mogą byc 2
                rzeczy
                >
                > na raz. i te krople i zęby. thanks Sam . jakby co, to najwyżej jeszcze jutro
                > skoczę z nią do weterynarza. ale już jestem spokojniejszy.
                >
                > > Zabkowanie moze byc troche bolesne ale potem bedzie jej latwiej wolowine
                >
                > > gryzc i chrupki. Na razie chyba lepiej dawac miekki pokarm albo mieso
                > zmielone.
                >
                > no to właśnie ja jej kupiłem pełno tatara......................
                >
                > > Acha , kot nie moze jesc w zadnym wypadku surowej wieprzowiny !
                >
                > a ja jej raz zacząłem dawać, bo mi zabraklo wolowiny, ale tylko troche jej
                > dałem, bo usilowałem sobie przypomnieć, czy ktoś mówił tu, ze mozna też tą
                > wieprzowiną kota karmić i nic takiego nie wygrzebalem w pamięci. to było
                gdzieś
                >
                > z 5 dni temu. malutko tylko zjadła, ale czy to moze jakoś zaszkodzić - jakies
                > pasozyty jej dac mogłem czy co ?! ale baran ze mnie . kura woda !
                > teraz kupiłem trzy kilo tego tatara - przyjdzie pani tu porobić ład w domu,
                to
                > jej to poporcjuje i wpakuje do zamrażary, to bedzie miała zapas.
                >
                > > Pozdrawiam Julke i pana_lage bardzo serdecznie zycze szybkiego powrotu d
                > o
                > > zdrowia !
                > >
                > dzięki Sam. julka spi - przekaże jej potem
                > całusy
                > laga

                Tego tatara. to podzielic na ciupki trzeba, bo potem z siekierą będziesz do
                niego podchodził:-)))
                No i pytanie - ten tatar, to chyba 'goły' jest, bo jak z solą albo i czym
                innym - to do kitu!
            • frenchvanilla Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 11.09.02, 11:58
              Gość portalu: samanta napisał(a):

              > Acha , kot nie moze jesc w zadnym wypadku surowej wieprzowiny

              dlaczego koty nie moga jesc wieprzowiny? moja kota uwielbia nerki wieprzowe.
              wiem, ze nie powinna ich jesc zbyt duzo ( mozna 'przedawkowac' witamine a),
              ale jakie sa inne przeciwskazania?
              • Gość: samanta Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 11.09.02, 15:28
                frenchvanilla napisała
                >
                > dlaczego koty nie moga jesc wieprzowiny? moja kota uwielbia nerki wieprzowe.
                > wiem, ze nie powinna ich jesc zbyt duzo ( mozna 'przedawkowac' witamine a),
                > ale jakie sa inne przeciwskazania?


                Czytalam w ksiazkach o kotach ze chodzi glownie o pryszczyce i toxoplazmoze
                ale z tego co wiem to i ludzie nie powinni jesc surowej wieprzowiny
                Syn znajomej wyhodowal sobie kiedys tasiemca z takiego miesa ( znajoma
                pracowala w kontroli w zakladach miesnych a jednak...)

                Poza tym nie widzialam nigdy wieprzowych konserw dla kotow - co to moze
                oznaczac ?
                Lepiej gotuj kotu te wieprzowe nerki albo dawaj kurze podroby ale tez w
                malych ilosciach

          • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc ? 11.09.02, 00:36
            ann.k napisała:

            > za wczesnie na jednoznacza diagnoze i niepokoj; kot potrafi sobie na dzien,
            dwa
            >
            > odmowic jedzenia i nic w tym zlego - on w ten sposob dba o zdrowie;
            oczywiscie

            ale ona je właśnie. moze nie aż tyle, co zawsze, ale je.

            > jesli poza tym zachowuje sie normalnie;

            nie. jest senna, malutko sie bawi.

            > ze sie nie bawi i nie szaleje, to tez chyba zaden powod do niepokoju, w koncu
            > ile mozna ;)
            >
            ale ja właśnie wiem, ze ona moze bardzo duzo. a dziś dostała drapak w kształcie
            ryby , kolorowy z czyms hałasującym w środku i nic. nie drapie, nie bawi się
            nim. przy okazji - dobrze zaopatrzone jest stoisko zwierzęce w carrefourze na
            bemowie. takie zabawki dla kota i wybór taniego żwirku, jakiego nie ma nawet w
            sklepach zoo .

            > powinienes chyba ja poobserwowac dzisiaj i jutro, i dopiero wtedy zglosic sie
            > do pana doktora; zaden z moich diablow nigdy nie mial powaznych problemow
            > zdrowotnych i jesli ogladaly lekarzy to tylko w celu szczepien i drobnych
            > zabiegow operacyjnych, wiec tutaj niewiele mam wiedzy praktycznej i niewiele
            > moge poradzic, poza obserwacja;
            > moze jakas osc od rybki utknela jej w gardle, albo cos innego opchnela; w
            > zasadzie koty sie nie dlawia, ale wszystko sie moze zdarzyc;
            >
            coś Ty ! ość to w życiu. ona tylko ryby bez ości dostaje i to WYMACANE
            dokładnie czy jakas ostka się nie przemknęła. ta pani lidia, co tu przychodzi
            okrzatnąć chatę, to ma fisia na punkcie ości i tym podobnych - kazdą cząstke
            ryby dla niej sprawdza palcami. ona wie, ze jakbysmy tego kota niechcący
            zamordowali rybą, tfu, tfu, tfu przez lewe ramię, to ja bym wolał kitę odwalić,
            niż w lustro popatrzeć potem.

            > jak jej nie minie do jutra, albo by sie pogorszylo, lec do lekarza;
            >
            > zdrowka
            polecę
            też zdrówka
            laga
        • zarlaczka Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 10.09.02, 19:25
          Może to być albo zapalenie gardła, albo coś utkwiło Julci w przełyku. Ja bym
          mimo wszystko poszła do weterynarza, chociażby po to żeby się uspokoić. Mój
          kotek miał kiedyś podobne objawy (było to zapalenie gardła)i po 1 czy 2
          zastrzykach wrócił do normy.
          Zmartwiona Żarłaczka
          • iwa.ja Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 10.09.02, 19:34
            Jestem słaba z kotów, ale wiem, że czasami (a właściwie zawsze) histeria mamci
            lub tatuńcia "się opłaca". Moje piesio miewało na przykład stany niejedzenia i
            niebawienia, a ja, uczuciem doń przepełniona, natychmiast zwierzątko pod pachę
            i do weteryniarza. I pokazywało się na przykład, że: w sierści zadomowił się
            wredny kleszcz, że piesiowi wrastają pazurki, że ma zapalenie oskrzeli (!) itd.
            Bierz, Panie Lago, Julię naszą forumową i spiesz, proszę Cię. Najwyżej
            weteryniarz powie, że to Ty jesteś chory (z uczucia do niej).
            A poza tym polecam pana weteryniarza z ul. Janowskiego na Ursynowie (sąsiedztwo
            komisariatu jest najzupełniej przypadkowe).
            • Gość: beata_ Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.09.02, 20:51
              iwa.ja napisała:

              > Jestem słaba z kotów, ale wiem, że czasami (a właściwie zawsze) histeria
              mamci
              > lub tatuńcia "się opłaca". Moje piesio miewało na przykład stany niejedzenia
              i
              > niebawienia, a ja, uczuciem doń przepełniona, natychmiast zwierzątko pod
              pachę
              > i do weteryniarza. I pokazywało się na przykład, że: w sierści zadomowił się
              > wredny kleszcz, że piesiowi wrastają pazurki, że ma zapalenie oskrzeli (!)
              itd.
              >
              > Bierz, Panie Lago, Julię naszą forumową i spiesz, proszę Cię. Najwyżej
              > weteryniarz powie, że to Ty jesteś chory (z uczucia do niej).
              > A poza tym polecam pana weteryniarza z ul. Janowskiego na Ursynowie
              (sąsiedztwo
              >
              > komisariatu jest najzupełniej przypadkowe).

              Z tego, co wiem przypadkiem, Panu Ladze na Ursynów bardzo po drodze:-))))
              Przepraaaaaszam, że się podśmiewam - tak mi się tylko skojarzyło i mam
              nadzieję, że ani Ty, Iwo.Ty, ani sam Zainteresowany nie weźmiecie mi tego za
              złe:-))
              Pozdrawiam kotowato:-)
              • Gość: samanta Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 10.09.02, 21:21
                Zanim Pan_laga wroci i powie nam co z Jula ....
                Chodzi mi po glowie wierszyk (chyba Brzechwy ) pt PAN KOTEK

                Pan kotek byl chory i lezal w lozeczku
                i przyszedl pan doktor
                -Jak sie masz koteczku ?
                -Zle bardzo ! i lapke wyciaga do niego ....

                Ktos pamieta co bylo dalej ? To byl fajny wierszyk i akurat mi sie
                przypomnial
                bo mowa o chorym kotku ale wiecej nie pamietam
                • Gość: beata_ Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.09.02, 21:27
                  Gość portalu: samanta napisał(a):

                  > Zanim Pan_laga wroci i powie nam co z Jula ....
                  > Chodzi mi po glowie wierszyk (chyba Brzechwy ) pt PAN KOTEK
                  >
                  > Pan kotek byl chory i lezal w lozeczku
                  > i przyszedl pan doktor
                  > -Jak sie masz koteczku ?
                  > -Zle bardzo ! i lapke wyciaga do niego ....
                  >
                  > Ktos pamieta co bylo dalej ? To byl fajny wierszyk i akurat mi sie
                  > przypomnial
                  > bo mowa o chorym kotku ale wiecej nie pamietam

                  Przepraszam, Sam - to nie Brzechwa...,ale kotek chory był i biedny:((((

                  Ps.
                  Co ja wyrabiam dzisiaj najlepszego?:((
                • Gość: beata_ Pan Kotek...ps IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.09.02, 21:29
                  ...Jachowicz to był...

                  • Gość: samanta Re: Pan Kotek...ps IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 11.09.02, 00:27
                    myslalam ze Brzechwa ale czy nikt nie pamieta dalszego ciagu?
                    • Gość: samanta Re: Pan Kotek...ps IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 11.09.02, 00:34
                      Beata dzieki za tego Jachowicza wlasnie znalazlam strone z chorym kotkiem !

                      sp3tar2.republika.pl/jachowicz.htm
                      • Gość: beata_ Re: Pan Kotek...ps IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 11.09.02, 01:00
                        Gość portalu: samanta napisał(a):

                        > Beata dzieki za tego Jachowicza wlasnie znalazlam strone z chorym kotkiem !
                        >
                        > <a
                        href="http://sp3tar2.republika.pl/jachowicz.htm"target="_blank">sp3tar2.repu
                        > blika.pl/jachowicz.htm</a>

                        A ja tylko z dziciństwa w oczach mam okładkę, ciemnoróżową z biało-
                        kaligrafowanym tytułem, odpadającą nieco (książkę po starszym bracie
                        odziedziczyłam), no i w pamięci te pierwsze wersy....Ciekawe czy dobrze
                        pamiętam i czy ktoś miał podobne wydanie - duży format (większy niż A4), chyba
                        Nasza Księgarnia...

                        Ps
                        Dzięki za link:-)))
                        • pan_laga Re: Pan Kotek...ps 11.09.02, 02:06
                          Gość portalu: beata_ napisał(a):

                          > Gość portalu: samanta napisał(a):
                          >
                          > > Beata dzieki za tego Jachowicza wlasnie znalazlam strone z chorym kotkiem
                          > !
                          > >
                          > > <a
                          > href="http://sp3tar2.republika.pl/jachowicz.htm"target="_blank">sp3tar2.repu
                          > > blika.pl/jachowicz.htm</a>
                          >
                          > A ja tylko z dziciństwa w oczach mam okładkę, ciemnoróżową z biało-
                          > kaligrafowanym tytułem, odpadającą nieco (książkę po starszym bracie
                          > odziedziczyłam), no i w pamięci te pierwsze wersy....Ciekawe czy dobrze
                          > pamiętam i czy ktoś miał podobne wydanie - duży format (większy niż A4),
                          chyba
                          > Nasza Księgarnia...
                          >
                          > Ps
                          > Dzięki za link:-)))

                          jam nie miał jachowicza znanego z okrutnych wierszy. chory kotek to i tak jeden
                          z tych łagodniejszych w kórych sie kotka nie żaluje tylko mu wypomina obżarstwo
                          i zakazuje jeśc myszek oraz sadła.
                          wiadomo co /dziś wszystko, wszysciutko/
                          laga
                          • Gość: beata_ Re: Pan Kotek...ps IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 11.09.02, 02:18
                            pan_laga napisał:

                            > Gość portalu: beata_ napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: samanta napisał(a):
                            > >
                            > > > Beata dzieki za tego Jachowicza wlasnie znalazlam strone z chorym ko
                            > tkiem
                            > > !
                            > > >
                            > > > <a
                            > > href="http://sp3tar2.republika.pl/jachowicz.htm"target="_blank">sp3tar2
                            > .repu
                            > > > blika.pl/jachowicz.htm</a>
                            > >
                            > > A ja tylko z dziciństwa w oczach mam okładkę, ciemnoróżową z biało-
                            > > kaligrafowanym tytułem, odpadającą nieco (książkę po starszym bracie
                            > > odziedziczyłam), no i w pamięci te pierwsze wersy....Ciekawe czy dobrze
                            > > pamiętam i czy ktoś miał podobne wydanie - duży format (większy niż A4),
                            > chyba
                            > > Nasza Księgarnia...
                            > >
                            > > Ps
                            > > Dzięki za link:-)))
                            >
                            > jam nie miał jachowicza znanego z okrutnych wierszy. chory kotek to i tak
                            jeden
                            >
                            > z tych łagodniejszych w kórych sie kotka nie żaluje tylko mu wypomina
                            obżarstwo
                            >
                            > i zakazuje jeśc myszek oraz sadła.
                            > wiadomo co /dziś wszystko, wszysciutko/
                            > laga

                            Ja w ogóle nie pamiętam tych okrutnych wierszy - pamięć dziecka potrafi jednak
                            działać cuda!:-) Pamiętam początek "Kotka" (jak wszyscy) i samą książkę...i
                            tyle! Moze jednak jestem w miarę normalna?:-))))

                            Ps
                            Przejadać się nie należy i tak :-)))
              • iwa.ja Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 10.09.02, 22:04
                Gość portalu: beata_ napisał(a):

                > Z tego, co wiem przypadkiem, Panu Ladze na Ursynów bardzo po drodze:-))))
                > Przepraaaaaszam, że się podśmiewam - tak mi się tylko skojarzyło i mam
                > nadzieję, że ani Ty, Iwo.Ty, ani sam Zainteresowany nie weźmiecie mi tego za
                > złe:-))
                > Pozdrawiam kotowato:-)

                Ależ śmiej się, Śmieju! Przecież wiem, że pan Laga grasuje po Ursynowie. Laga,
                grzej na Janowskiego, tam 24 godziny na h (za przeproszeniem). I proszę o post-
                relancje. Trzymię kciuki.
                Poruszona iwa
                • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 00:39
                  iwa.ja napisała:

                  > Gość portalu: beata_ napisał(a):
                  >
                  > > Z tego, co wiem przypadkiem, Panu Ladze na Ursynów bardzo po drodze:-))))
                  > > Przepraaaaaszam, że się podśmiewam - tak mi się tylko skojarzyło i mam
                  > > nadzieję, że ani Ty, Iwo.Ty, ani sam Zainteresowany nie weźmiecie mi tego
                  > za
                  > > złe:-))
                  > > Pozdrawiam kotowato:-)
                  >
                  > Ależ śmiej się, Śmieju! Przecież wiem, że pan Laga grasuje po Ursynowie.
                  Laga,
                  > grzej na Janowskiego, tam 24 godziny na h (za przeproszeniem). I proszę o
                  post-
                  > relancje. Trzymię kciuki.
                  > Poruszona iwa

                  nie polecę, bo to faktycznie wygląda na zęby. u psa, to ja bym sam o tym
                  pomyslał, bo wiem jak i kiedy. ale z kotów to ja też jestem cienki.
                  buzi
                  laga
              • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 00:36
                Gość portalu: beata_ napisał(a):

                > iwa.ja napisała:
                >
                > > Jestem słaba z kotów, ale wiem, że czasami (a właściwie zawsze) histeria
                > mamci
                > > lub tatuńcia "się opłaca". Moje piesio miewało na przykład stany niejedzen
                > ia
                > i
                > > niebawienia, a ja, uczuciem doń przepełniona, natychmiast zwierzątko pod
                > pachę
                > > i do weteryniarza. I pokazywało się na przykład, że: w sierści zadomowił s
                > ię
                > > wredny kleszcz, że piesiowi wrastają pazurki, że ma zapalenie oskrzeli (!)
                >
                > itd.
                > >
                > > Bierz, Panie Lago, Julię naszą forumową i spiesz, proszę Cię. Najwyżej
                > > weteryniarz powie, że to Ty jesteś chory (z uczucia do niej).
                > > A poza tym polecam pana weteryniarza z ul. Janowskiego na Ursynowie
                > (sąsiedztwo
                > >
                > > komisariatu jest najzupełniej przypadkowe).
                >
                > Z tego, co wiem przypadkiem, Panu Ladze na Ursynów bardzo po drodze:-))))
                > Przepraaaaaszam, że się podśmiewam - tak mi się tylko skojarzyło i mam
                > nadzieję, że ani Ty, Iwo.Ty, ani sam Zainteresowany nie weźmiecie mi tego za
                > złe:-))
                > Pozdrawiam kotowato:-)

                nie po drodze. a i tej policji, co to Iwo o niej nadmienia, wolimy z julą
                unikać. taka jula przyszła nieomal znikąd - nie znam jej przeszłości i nie mam
                wiedzy na temat jej powodów ucieczki od rodziny. a moze ona ma przeszłość
                kryminalną i polismeni jej szukają ................?
                całuję lagowato
                laga
                • zarlaczka Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 00:47
                  > nie po drodze. a i tej policji, co to Iwo o niej nadmienia, wolimy z julą
                  > unikać. taka jula przyszła nieomal znikąd - nie znam jej przeszłości i nie
                  mam
                  > wiedzy na temat jej powodów ucieczki od rodziny. a moze ona ma przeszłość
                  > kryminalną i polismeni jej szukają ................?
                  > całuję lagowato
                  > laga

                  Panie Lago Drogi!
                  Toż Julcia chyba w kołysce będąc musiałaby coś przeskrobać. A powody ucieczki
                  są znane, porzuciła najbliższą rodzinę by Panu życie osłodzić. Pan to ma farta.
                  Najgorętsze ucałowania i życzenia zdrówka dla obojga
                  Żarłaczka

            • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 00:36
              iwa.ja napisała:

              > Jestem słaba z kotów, ale wiem, że czasami (a właściwie zawsze) histeria
              mamci
              > lub tatuńcia "się opłaca". Moje piesio miewało na przykład stany niejedzenia
              i
              > niebawienia, a ja, uczuciem doń przepełniona, natychmiast zwierzątko pod
              pachę
              > i do weteryniarza. I pokazywało się na przykład, że: w sierści zadomowił się
              > wredny kleszcz, że piesiowi wrastają pazurki, że ma zapalenie oskrzeli (!)
              itd.
              >
              > Bierz, Panie Lago, Julię naszą forumową i spiesz, proszę Cię. Najwyżej
              > weteryniarz powie, że to Ty jesteś chory (z uczucia do niej).
              > A poza tym polecam pana weteryniarza z ul. Janowskiego na Ursynowie
              (sąsiedztwo
              >
              > komisariatu jest najzupełniej przypadkowe).

              hej Iwo, ja tak własnie się obawiałem, że pan doktor mnie obsmieje, bo w sumie
              ona i je, i z kiblowaniem ok.i nie płacze. ale ja widzę, ze jest smutna i senna.
              całkiem inna, niż zwykle. boję się, bo przyjaciół i ukochane osoby mozn a, tfu,
              tfu, tfu - trzy razy prze lwewe ramię, tak szybko stracic.
              jutro polece do wet. chyba, choc troszkę ktos mnie tu natchnął, ze moze jej sie
              ząbki wyrzynają tylko.....................
              caluję
              laga histeryk
              • zarlaczka Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 01:02

                > hej Iwo, ja tak własnie się obawiałem, że pan doktor mnie obsmieje, bo w
                sumie
                > ona i je, i z kiblowaniem ok.i nie płacze. ale ja widzę, ze jest smutna i
                senna
                > .
                > całkiem inna, niż zwykle. boję się, bo przyjaciół i ukochane osoby mozn a,
                tfu,
                >
                > tfu, tfu - trzy razy prze lwewe ramię, tak szybko stracic.
                > jutro polece do wet. chyba, choc troszkę ktos mnie tu natchnął, ze moze jej
                sie
                >
                > ząbki wyrzynają tylko.....................
                > caluję
                > laga histeryk

                Panie Lago ulubiony!
                Gdy kilka lat temu znalazłam psa, wymacałam mu na brzuchu jakąś narośl. W te
                pędy poleciałam do weterynarza, po czym okazało się, że to pępek. Śmiał się
                zaledwie przez 15 minut, ale zniosłam to dzielnie i z powagą.
                Dużo buziaków
                Żarłaczka
                • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 01:34
                  zarlaczka napisała:

                  >
                  > > hej Iwo, ja tak własnie się obawiałem, że pan doktor mnie obsmieje, bo w
                  > sumie
                  > > ona i je, i z kiblowaniem ok.i nie płacze. ale ja widzę, ze jest smutna i
                  > senna
                  > > .
                  > > całkiem inna, niż zwykle. boję się, bo przyjaciół i ukochane osoby mozn a,
                  >
                  > tfu,
                  > >
                  > > tfu, tfu - trzy razy prze lwewe ramię, tak szybko stracic.
                  > > jutro polece do wet. chyba, choc troszkę ktos mnie tu natchnął, ze moze je
                  > j
                  > sie
                  > >
                  > > ząbki wyrzynają tylko.....................
                  > > caluję
                  > > laga histeryk
                  >
                  > Panie Lago ulubiony!
                  > Gdy kilka lat temu znalazłam psa, wymacałam mu na brzuchu jakąś narośl. W te
                  > pędy poleciałam do weterynarza, po czym okazało się, że to pępek. Śmiał się
                  > zaledwie przez 15 minut, ale zniosłam to dzielnie i z powagą.
                  > Dużo buziaków
                  > Żarłaczka

                  czytając to Moja Zarłaczucho, i jam się od ucha po drugie ucho, niczem diaz
                  cameron co to ma na codzien , rozszerzył z gębiną. dobre. jutro idę do lekarza
                  , jeśli jej humor się nie poprawi, bo inaczej ciągle będę taki spięty jak Wąski.
                  całuję, miaukuję i w ogóle
                  laga
          • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 00:36
            zarlaczka napisała:

            > Może to być albo zapalenie gardła, albo coś utkwiło Julci w przełyku. Ja bym
            > mimo wszystko poszła do weterynarza, chociażby po to żeby się uspokoić. Mój
            > kotek miał kiedyś podobne objawy (było to zapalenie gardła)i po 1 czy 2
            > zastrzykach wrócił do normy.
            > Zmartwiona Żarłaczka

            utkwić to nic nie mogło - przynajmniej nie z jedzenia - chyba , ze cos sama
            znalazła. ale ona nie bierze do ust jakichś świństw. ona tylko, gdy połyka
            slinę do tak wysuwa pyszczek do przodu - jakby jej trudnośc sprawiało
            połykanie. ale jednocześnie ma apetyt i je normalnie. tylko cały prawie dzień
            była senna - w ogóle do niej niepodobne.
            buziak
            laga
            • zarlaczka Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 00:55
              pan_laga napisał:

              > zarlaczka napisała:
              >
              > > Może to być albo zapalenie gardła, albo coś utkwiło Julci w przełyku. Ja b
              > ym
              > > mimo wszystko poszła do weterynarza, chociażby po to żeby się uspokoić. Mó
              > j
              > > kotek miał kiedyś podobne objawy (było to zapalenie gardła)i po 1 czy 2
              > > zastrzykach wrócił do normy.
              > > Zmartwiona Żarłaczka
              >
              > utkwić to nic nie mogło - przynajmniej nie z jedzenia - chyba , ze cos sama
              > znalazła. ale ona nie bierze do ust jakichś świństw. ona tylko, gdy połyka
              > slinę do tak wysuwa pyszczek do przodu - jakby jej trudnośc sprawiało
              > połykanie. ale jednocześnie ma apetyt i je normalnie. tylko cały prawie dzień
              > była senna - w ogóle do niej niepodobne.
              > buziak
              > laga

              Tylko jeden?
              • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 01:27
                zarlaczka napisała:

                >
                > Tylko jeden?

                czy cztery byłyby do przyjęcia, Żarłaczusiu ?
                laga
                • zarlaczka Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 01:34
                  pan_laga napisał:

                  > zarlaczka napisała:
                  >
                  > >
                  > > Tylko jeden?
                  >
                  > czy cztery byłyby do przyjęcia, Żarłaczusiu ?
                  > laga

                  Więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 01:54

                    >
                    > > zarlaczka napisała:
                    > >
                    > > >
                    > > > Tylko jeden?
                    > >
                    > > czy cztery byłyby do przyjęcia, Żarłaczusiu ?
                    > > laga
                    >
                    > Więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    >
                    pięć w porywach do sześciu ?!
                    • zarlaczka Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 02:00
                      pan_laga napisał:

                      >
                      > >
                      > > > zarlaczka napisała:
                      > > >
                      > > > >
                      > > > > Tylko jeden?
                      > > >
                      > > > czy cztery byłyby do przyjęcia, Żarłaczusiu ?
                      > > > laga
                      > >
                      > > Więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      > >
                      > pięć w porywach do sześciu ?!

                      Panie Lago!
                      Jesteś Pan drogi Panie Lago skompiradłem wielkiem. Proszę dużo, dużo więcej!
                      Szkoda, że człowiek w tych czasach o wszystko się musi targować.
                      Niedoucałowana Żarłaczka

              • Gość: samanta Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 11.09.02, 01:33
                Panie_lago
                Moze sie zle wyrazilam ale mialam na mysli ze przez infekcje oczu moze dojsc
                do infekcji gardla a nie przez stosowanie kropli.
                Dlatego sie pytalam czy julka ma oczy w porzadku i pan mowi ze sa OK to
                dobrze.

                Jak ma zaczerwienione dziaslo i takie malusienkie zabki jak pan opisuje -to
                sa jeszcze mleczaki (jak szpileczki ) ktore w ciagu paru dni wypadna ale
                rosna juz wieksze zeby , ktore wypchna te malutkie .
                Moze pan sprawdzic czy one sie ruszaja ?
                Czasem tez kotu utknie w zebie jakis kawaleczek smakolyku i przeszkadza , tez
                trzeba zajrzec do mordki i czasem pomoc to wyjac .

                Mam nadzieje , ze to tylko to skoro Julka sie normalnie zalatwia i je
                ale .....lepiej trzymac oczy otwarte

                Jak pan ma watpliwosci ze doktor pana wysmieje bo "Julka sie nie bawi"
                to przypomina mi sie jak jedna znajoma wezwala lekarza do domu
                zeby mu pokazac ze pies jest chory bo nie wskakuje na kanape tylko smutno
                patrzy na mebel (a zawsze wskakiwal)
                To byl niewielki pudelek . Doktor wzial go na rece i ledwo udzwignal !
                Mowi : ten pies jest zapasiony i niedlugo nie bedzie nawet mogl chodzic !
                Nalezy pieska odchudzic i koniec
                Niby glupia sprawa a tu doktor mial racje bo pudelek wazyl 4 kilo za duzo
                i po diecie mogl znow wskakiwac na swoje miejsce :-))

                pozdrawiam



                • pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 02:01
                  no ale te krople mogły jej moze gardło podrażnic. te ząbki drugie, to widać
                  faktycznie rosnące na mleczakach. ale czemu ona tak nagle z dnia na dzień
                  posmutniała z tego powodu. w ogóle nie ten kotek. jak nie zacznie z rana
                  wariowac, to idę do doktora z nią, bo jeszcze cos sie stanie no i ja też ciagle
                  łazę ja ogladac - nie sprawdziłem teraz czy cos sie jej rusza w paszczęce, bo
                  taka spiąca lerzy i biedna - żal mi ja niepokoić - dzis wciąż ją nachodzę.
                  serdeczności
                  laga
                  /jaki ja tam 'pan' dla Cię....................../
                  • ann.k Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 09:48
                    ja w kwestii tego drapaka; moja mama i babcia kazda sprawila sobie po kocie (bo
                    im sie moje diably spodobaly) i obie dokupily kotom drapaczki; coz.... rzadko
                    sie zdarza, ze kot sie nauczy z niego korzystac; dostalam od nich te drapaki i
                    tez zero zainteresowania; moje koty odkryly radosc niszczenia dwoch mebli -
                    fotela, co mnie martwi, i stolu - co mnie nie martwi, bo stol niszcza w
                    niewidocznym miejscu; niestety chyba niedlugo sie zaczne zastanawiac co zrobic,
                    bo wyrzucam, ten stol i kupuje nowy.... tego byloby mi zal ;) kiedys gdzies
                    wyczytalam, ze to trzeba kota zlapac za lapki jak sie przyuwazy na skrobaniu
                    mebla i pokazac, ze ma skrobac drapak... ale ja tego nigdy nie stosowalam;

                    a jak Julinka?

                    caluje

                    • miltonia Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 15:37
                      ann.k napisała:

                      > ja w kwestii tego drapaka; moja mama i babcia kazda sprawila sobie po kocie
                      (bo
                      >
                      > im sie moje diably spodobaly) i obie dokupily kotom drapaczki; coz.... rzadko
                      > sie zdarza, ze kot sie nauczy z niego korzystac; dostalam od nich te drapaki
                      i
                      > tez zero zainteresowania; moje koty odkryly radosc niszczenia dwoch mebli -
                      > fotela, co mnie martwi, i stolu - co mnie nie martwi, bo stol niszcza w
                      > niewidocznym miejscu; niestety chyba niedlugo sie zaczne zastanawiac co
                      zrobic,
                      >
                      > bo wyrzucam, ten stol i kupuje nowy.... tego byloby mi zal ;) kiedys gdzies
                      > wyczytalam, ze to trzeba kota zlapac za lapki jak sie przyuwazy na skrobaniu
                      > mebla i pokazac, ze ma skrobac drapak... ale ja tego nigdy nie stosowalam;
                      >
                      > a jak Julinka?
                      >
                      > caluje
                      >
                      Ja tak próbowałam i nic nie pomogło. Pogodziłam się już z tym, że kanapy będą
                      postrzępione.
                      Pozdrowienia. Miltonia.
                    • Gość: samanta Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 11.09.02, 15:49
                      Wedlug mnie najlepszy drapak to taki z sizalowym slupkiem i jakas polka
                      czy budka.
                      Wtedy kot jest zainteresowany drapaniem i wspinaniem sie na ten swoj mebelek.
                      Moj kot gimnastykuje sie tam codziennie , wlazi do budki i spi .
                      Nic innego w domu nie niszczy . Mam zestaw 3 roznych takich drapakow i
                      najlepszy jest taki najwyzszy podwojny po nim kot sie wspina jak na drzewo
                      aby wlezc na gorna polke
                  • frenchvanilla Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 12:20
                    chcialabym sie tylko spytac jaka byla wczoraj pogoda w warszawie? moje koty
                    reaguja na zmiane cisnienia. robia sie senne, osowiale, traca chec do zabawy i
                    sprawiaja wrazenie smutnych, gdy zanosi sie na deszcz. gdy pada, spia
                    calusienka dobe ( z przerwa na jedzonko i siusiu, oczywiscie).
                    mam nadzieje, ze julcia nie cierpi na nic powaznego, ale ja i tak poszlabym do
                    lekarza. kiedys moja starsza kicie uzadlila w lapke osa. lapka sie zrobila
                    jakies 4 razy wieksza niz normalnie. nie minelo piec minut, juz bylysmy u
                    weterynarza. akurat bylo duzo pacjentow i zanim przyszedl czas na nas,
                    opuchlizna zeszla.
                    ja sie jednak nie przejmuje takimi wpadkami i wole dmuchac na zimne. niestety,
                    znam zbyt duzo przykladow zaniedban wlascicieli futrzakow. za duzo
                    postanowien 'jezeli przez dwa dni mu nie przejdzie, to pojdziemy do lekarza'.
                    nie raz i nie dwa jezdzilam poznym wieczorem do kliniki weterynaryjnej na, tak
                    zwany, ostry dyzur. kot nie powie co go boli i dlaczego jest smutny i zadanie
                    ich opiekunow polega, miedzy innymi, na obserwowaniu czy nasze zwierzatko jest
                    chore. jeszez nie spotkalam weterynarza, ktory wysmialby czlowieka
                    zamartwiajacego sie, ze kocie jest smutne. wszak bywa, ze jest to objaw
                    choroby!
                    a zreszta, nawet jezeli stalabym sie obiektem drwin, to co jest wazniejsze-
                    opinia o mnie jakiegos idioty, czy zdrowie ukochanej kici?
                    pozdrawiam i prosze ucalowac juleczke w czolko
                    fv
                    • lucy_z Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 18:12
                      No i co z Julką??? Panie Lago, zlituj się!;) Ja jestem niespokojna i moje
                      współ...forumowiczki;) Pozdrawiam i czekam na wiadomość:)
                      Zaniepokojona:(((
                      • Gość: pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 22:14
                        ja tylko na chwilkę na razie. rano wydawało mi się, ze julka nawet głos ma
                        ochrypnięty, gdy miauczy. i już się wybierałem z nią do pana doktora, ale
                        wpadła koleżanka - ta od mego dobrego kolesia, ktora jest nieco skotowana.
                        obejrzala julę i powiedziala, ze ja swiruję. dała julce tatara na sniadanie i
                        jula zjadła z apetytem. potem chciala sie bawić, ale jakby jej siły brakło i
                        usnęła na wyrze. potem ja z tą kociarą gadalem o julci. ona powiedziala, ze
                        julka gorączki nie ma i w ogole nic, tylko mniejsza chęć do zabawy i ze to moze
                        być tysiąc powodów, ale zeby nie panikować. a potem julka wstała i skończyła te
                        wwszystkie dyskusje, bo zaczęła szudrać sie pod sofą bardzo. ja ją odganiałem,
                        bo myslałem ,ze chce łącze od telefonu wygrzebać. a w końcu spojrzałem tam i
                        okazało się, ze tkwi tam myszka zielona - ukochana zabawka julii. a julia nią
                        się bawiła poprzedniego dnia, tj. próbowała się bawic. zatem pamiętała, ze tam
                        jej ta myszka wpadła i olała wszystkie piłeczki, sreczki, inne zabaweczki i jak
                        jej tę myszkę dałem, to sie okazało, ze juz z julą lepiej, bo zaczeła szaleć.
                        no i nie poszliśmy do lekarza. ale już ewidentnie jest weselsza. wczoraj
                        przychodziła do mnie na łóżko, ale kładła sie z dala ode mnie. widzialem, ze
                        nie chce być niepokojoną. a dzis znów się wskrobywała mi po sam pysk i lizała
                        szyję - taka jak zwykle była. moze to faktycznie te ząbki jej ?
                        dzięki wszystkim za zainteresowanie i rady.
                        teraz musze lecieć. jeszcze wpadne poczytać, bo nic dzis nie przeglądałem tu.
                        a co z tym kotkiem w rynnie ? wydobyli go ?
                        całuję
                        laga
                        • eela Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 11.09.02, 22:45
                          Jak na razie nic nie wiadomo co z tym kotkiem w rynnie.
                        • lucy_z Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 12.09.02, 00:13
                          Dziękuję za wiadomość:)) Teraz uspokojona mogę iść spać;)
                          Ale tu sobie gniazdko umościłam przy Panu Ladze i Julce, hi, hi;))
                          Iwuniu i Elu wybaczcie:))
                          Pozdrawiam moje koleżanki i oczywiście Pana i Juleczkę!!!:)

                          lucy_z
                          • Gość: pan_laga Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 02:16
                            caluję pięknie czółka Kochanych Kociarek na dobranoc.
                            ostatnie wieści - jula jest po ostrym napadzie dywanowym oraz szalonej
                            admiracji zielonej myszki. miała tez, doatąd nieprzeżywany atak wiewiórczenia.
                            aktualnie oczekuje na napad ogonowy po którym będę wiedzial, ze julka
                            przechodzi znów samą siebie , jesli idzie o formę. a to wczoraj, to moze był
                            atak Straszliwego Smutku ?
                            laga
                          • eela Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 12.09.02, 08:35
                            Kotek został uratowany. Przyjechała silna ekipa, został wypłukany wodą.
                            ps wybaczam, Iwa pewnie tez
                            pozdrowienia
                            • mist3 "podniesienie" wątku 12.09.02, 22:13
                              Ja znowu w sprawie podniesienia wątku:) chyba wejdzie mi to w krew.
                              Pozdrawiam wszystkich kociarzy, ich koteczki. proszę nie przestajcie pisać (a
                              szczególnie oczekuję oczywiście codziennych biuletynów Pana Lagi:))
                              Całuski:)
                              • iwa.ja Re: 'podniesienie' wątku 12.09.02, 22:23
                                Z tego, co Pan Laga napisał na innym wątku wynika, że jest gotowy do dalszego
                                się kocenia. Co na to Pani Lidia?
                                • lucy_z Re: podniesienie wątku wraz z pozdrowieniami 13.09.02, 00:05
                                  Mnie też tu ciągnie do tego wątku;) Również proszę o codzienne sprawozdanie!
                                  Mam nadzieję,że Julka bryka jak dawniej:)
                                  Iwa, to nie miał być kotek tylko piesek. Jak Julka troszeczkę podrośnie to
                                  pewno wtedy Pan Laga wprowadzi następnego zwierzaka! Ale będzie siusianie:)))
                                  A może będzie to piesek juz przyuczony???
                                  Serdecznie, niezmiennie pozdrawiam Pana Lagę no i rozrabiakę:)))
                                  • Gość: pan_laga Re: podniesienie wątku wraz z pozdrowieniami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 03:18
                                    julka, to ja już wiem czemu była ten jeden dzień taka cicha i spiąca, jakgdyby
                                    była chora. ona szykowała się do eksplozji, do Karczemnych i Totalnych
                                    Nieodpowiedzialnych Wybryków. to, co ja brałem dotąd za jej niesforne psoty,
                                    wścibstwo, wariacje, szaleństwa, to to był mały kazio. to nic nie było. ludzie.
                                    ona wtedy siły zbierała, by wyczyniac to, co teraz. jest tak niegrzeczna, tak
                                    szybka w swych galopadach, skokach po meblach, kradzieżach moich rzeczy,
                                    wsmykiwaniu się do mej sypialni, gdy tylko z niej wchodze i wychodze tak, ze
                                    jej nawet nie zdązę zauważyć przemykającej pod nogami i jest tak rozrywkowa, ze
                                    już nikt nie nadąża za jej pomysłami i ich realizacją. ona aktualnie tylko :
                                    śpi, chodzi od kibla, czyści kibel, myje się, je i już nawet niespecjalnie jej
                                    czasu staje na mizianie się, bo musi leciec posprawdzać kąty, pokontrolować ,
                                    co lezy na meblach i pozwalać to, poskakać na ludzi, pomiauczeć i powalić w
                                    drzwi, które sie ewentualnie przed nią zamyka. a dziś jeszcze gdzies zgubiła
                                    swą zieloną myszke ukochaną - jedyną rzecz, jaka ją mogla zająć na tyle, ze
                                    przestawała po meblach skakać i kraść mi to długopis, to krawat, to znów
                                    wywalac na podloge korespondencję. no i dzięki tej myszce mogłem ją bez scysji
                                    wywalić z pokojum bo ją rzucałem gdzies za drzwi i ona tęże goniła. pewno
                                    trzeba mi będzie nakupic wór tych myszek błogosławionych.
                                    czy wszystkie koty są tak szaleńczo nadaktywne ? czy jej to przejdzie trochę ?
                                    kiedy ?
                                    i jeszcze - co to jest `catherbe` ? trawa dla kota - napisali tez na wieczku.
                                    i jeszcze - czy koty to sie kąpie czasem czy wcale ? chyba one tego o wiele
                                    bardziej nie lubią, niz psy ? ale julka bardzo czysta jest i sama się myje. czy
                                    to kotom moze wystarczyć ?
                                    pozdrowionka
                                    laga
                                    • ann.k Re: kilka pomocnych, mam nadzieje, rad 13.09.02, 11:20
                                      ja kiedys mojej Milusi kupilam trawke w pudelku, bo ja na wsi podejrzalam, ze
                                      zasmakowala w zieleninie, a poza tym trawka miala ja odciagnac od podgryzania
                                      kwiatkow doniczkowych (koty jedza roslinki, zeby im latwiej bylo zwymiotowac
                                      lub rozpuscic zalegajace w zoladku wlosy - niestety kot podczas lizania wyciaga
                                      martwe wlosy i je polyka); ale Mila nie jadla trawy tylko... sikala do
                                      pojemnika, az trawa jej uschla; kwiatkow nigdy nie wciagala, bo miala dostep do
                                      trawy w ogrodzie; wiec ja mysle, ze tez mozesz Julci pozwolic podgryzac
                                      ogrodek, nie zatruje sie :));

                                      a z kapiela jest tak; generalnie mowi sie, ze kota kapac mozna, tylko wyzymac
                                      go nie mozna ;) inni polecaja przygotowac uprzednio bandaze, plastry i duzo
                                      wody utlenionej; a tak powaznie nie ma potrzeby kapac kota, bo jak sam
                                      zauwazyles, w przeciwienstwie do psow, koty myja sie same; poza tym malo ktory
                                      lubi wode; popatrzec to i owszem, ale wejsc w to?!?! w zyciu! Zuzanka,
                                      najmlodsza zdobycz, jak wylazla pierwszy raz w zyciu po deszczu na dwor i
                                      wdepnela w kaluze, to trzepala lapami; wygladala przezabawnie probujac trzepac
                                      wszystkimi czterema na raz i jeszcze z ta mina obrzydzenia na pyszczku; raz
                                      kiedys rodzice mojego TZ kapali swojego kota, bo im polazl do jednostki
                                      wojskowej i sie umorusal jakas ropa czy innym paskudztwem ropopochodnym;
                                      zaistniala obawa, ze sie otruje po wylizaniu tego i zdechnie; kapiel zniosl
                                      dzielnie, ale sie obrazil na nich i na tydzien zniknal z domu :))); takze nie
                                      ma co kapac kota, dopoki sie czyms nie usyfi; pchly mozna zwalczac juz innymi
                                      srodkami niz kapiel, chociaz ja uwazam, ze jesli kot ma wychodzic na spacery,
                                      to zawsze w obrozce przeciwpchelnej; swoim diablom zawsze zakladam i nigdy nie
                                      mialy pchel;
                                      • Gość: samanta Re: kilka pomocnych, mam nadzieje, rad IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 13.09.02, 13:16
                                        Jest trawka dla kota - to zwykle jest zytko czy owies a ostatnio pokazal sie
                                        papirus ale moj papirusu nie lubi.
                                        Kazdy dzien zaczyna sie od skubania trawki na dzien dobry.
                                        Tym kot czysci zoladek z wlosow jak wspomniala ann.k.

                                        Cathherbe - w tlumaczeniu kocie ziele - to moga byc wlasnie kocie ziola ,
                                        ktore po wysuszeniu dodawane sa do niektorych zabawek .(Ale nie wiem co to
                                        jest)
                                        Dzialaja na kota jak narkotyk i sprawiaja ze kot chetniej bawi sie taka
                                        zabawka.
                                        Ja kiedys kupilam woreczek takich suchych ziol , trzymam to schowane w torebce
                                        foliowej i tam wkladam na pare dni "znudzone zabawki " ktore po wyjeciu sa
                                        jak nowe .

                                        Poza tym panie_lago zakup wiecej tych myszek bo z myszami to sam wiesz jak
                                        jest- schowa sie taka w jakas dziure , Julka czuje sie oszukana i chodzi
                                        potem caly dzien smutna.
                                        Z tego co wiem to koty uwielbiaja toczyc z halasem takie szklane kulki , ale
                                        one tez szybko gina .
                                        Kulki prawdopodobnie mozna dostac w sklepie ze swiecznikami i swiecami
                                        tam gdzie sprzedaja rozne takie dekoracje .
                                        Kiedys takie kulki kolekcjonowali chlopcy moze wiecie o jakie chodzi .

                                        A z kapaniem kotow to roznie bywa . W zaleznosci od kota , wlasciciela i
                                        potrzeb.
                                        (Watek na zwierzetach "Nasz kot bierze z nami prysznic")
                                        Niestety czasem zdarzy sie kazdemu kotu " wypadek " i trzeba mu umyc
                                        dupke . No tego to one bardzo nie lubia ! Dra sie wnieboglosy bo to
                                        nadszarpniecie kociej dumy .

                                        Pozdrawiam Julke ,Pana_lage i wszystkich kociarzy


                                    • lucy_z Re: podniesienie wątku wraz z pozdrowieniami 14.09.02, 17:35
                                      Gość portalu: pan_laga napisał(a):

                                      . no i dzięki tej myszce mogłem ją bez scysji
                                      > wywalić z pokojum bo ją rzucałem gdzies za drzwi i ona tęże goniła. pewno
                                      > trzeba mi będzie nakupic wór tych myszek błogosławionych.

                                      Tak, tak! trzeba nakupić!;) O tych właśnie myszkach pisałam w pierwszym wątku!
                                      Ciągle się gubią pod meblami, gdzieś w nieprawdopodobnych miejscach się
                                      znajdują, po jakimś czasie! Ale jest radocha jak się znajdą:) Oczywiście dla
                                      koci.

                                      czy wszystkie koty są tak szaleńczo nadaktywne ? czy jej to przejdzie trochę ?
                                      > kiedy ?

                                      Ja dłuuuuuugo wstawałam jak do małego dziecka, w nocy! Może to trwało około
                                      pół roku, może trochę dłużej? Ciągle, ciągle coś znajdzie Julka do zabawy.
                                      Trzeba przed spaniem rzucić okiem na pokój, sypialnię i pochować wszystko co
                                      się da ruszyć., a i tak wygrzebie jeszcze gdzieś jakiś papierek czy wstążeczkę:)
                                      Trzeba już ją wychowywać tzn trzeba być konsekwentnym facetem;)
                                      Mam tu takiego, który kotce zabrania, ale tak czułym i łagodnym głosem, że ja
                                      widzę w jej oczach figle, migle i wydaje jej się, że to zachęta do brojenia:))

                                      > i jeszcze - co to jest `catherbe` ? trawa dla kota - napisali tez na wieczku.
                                      > i jeszcze - czy koty to sie kąpie czasem czy wcale ? chyba one tego o wiele
                                      > bardziej nie lubią, niz psy ? ale julka bardzo czysta jest i sama się myje.
                                      czy

                                      Ja swojej kotki nie kąpałam /ma rok/, ona bardzo boi się wody ale do konewki
                                      małej do podlewania to najpierw wsadza nosek, tzn nie da rady, tylko oko
                                      zapuszcza, później wkłada łapkę, bardzo ją woda fascynuje. Jak jest na
                                      spacerze, na szelkach to podgryza trawę, pewnie w celu oczyszczenia sobie jelit
                                      z sierści, jak tu ktoś pisał.
                                      Już minął rok jak ją mamy i teraz dużo śpi, dużo mniej rozrabia i zrobił się
                                      leniwy kotek...:)

                                      Serdecznie pozdrawiam:)))
                                      • pan_laga Re: podniesienie wątku wraz z pozdrowieniami 15.09.02, 00:08
                                        jeszcze nie kupiłem zapasu myszek- nie bardzo mam czas, ale znalazłem dzis tę
                                        starą. ło matko swinto ! co też za radocha była ! a ja miałem spokój, bo gdy
                                        się myszką bawiła, to niczego innego nie próbowała zrzucic i zagarnąc.
                                        dziś tez wykonała mistrzowskie rzyg, rzyg - mocno lagowe, tyle, ze nieco
                                        bardziej..........., hmmmm....., dosłowne. ale to jakaś zdrowotna rzygotliwość
                                        była, bo i przedtem jadła i zaraz potem wesoło do jedzenia przystąpiła - moze
                                        zwróciła te włosy z sierści o ktorych mi tu, Laseczki, mówiłyscie.
                                        czy Wasze koty też tak dziwnie potrafią sypiać ? julka, ta wariacizna totalna,
                                        włazi do mnie, gdy leżę i najchętniej zasnęłaby mi na klacie z łebkiem w
                                        okolicach szyi, ale, ze ją przesuwam, to lezie z odwłokiem swem pod pachę mą,
                                        łapy i głowę zostawia na piersiach, a tyłeczek lokuje nizej. w rezultacie
                                        znajduje się prawie w pozycji pionowej, ale za cenę jak największego
                                        przytulenia swego ogromnego cielska do mnie - kruszyny, to ona gotowa tak spac
                                        i mruczeć godziny całe. a ja wtedy w tym, co aktualnie czytam, strony cicho
                                        muszę przewracać, bo żal mi budzic owego dziwnego stworka.
                                        i jeszcze coś !!!! ludzie , ludzie ! rozstrzygnęło się ! reagują na imię i na
                                        ton głosu koty !!!! bo była tu kiedyś taka rozmowa.................otóz jula od
                                        paru dni biegnie do mnie czy do p. lidii nie tylko wtedy, gdy przyuważy, ze
                                        niesie się jej miseczke z jedzeniem. cały czas, jak tu nastała i zaczęła juz
                                        jako tako jeść,to gdy ona tak biegała do miski, to choć juz była w drodze i tak
                                        ją wołałem po imieniu. no i sie nauczyła przychodzić - obywa sie bez szukania
                                        jej w skrytkach i bez `kicici`. wołam do niej po prostu `julka, juleczka,
                                        chodź` i wyłazi i galopuje do mnie. póki co, mam wrażenie , ze reguje na ton
                                        bardziej, niż samo imię. ja ją wołam specyficznym tonem i przyłazi. wtedy
                                        zostaje wygłaskiwana albo obdarowywana jakąs głupotą, ktorą julka uważa za
                                        zabawkę. zrobiłem w kobyłę p. lidię, bo jej nie powiedziałem, ze o tonację
                                        chodzi i ona wołała i wołała, a jula nic. i teraz szacowna lidia jest
                                        przekonana, ze jula to taki mądry kot, ktory przygalopowywuje wyłącznie na
                                        wezwanie swego opiekuna.
                                        uklony dla pań i panienek oraz faciów
                                        laga
                                • Gość: pan_laga Re: 'podniesienie' wątku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 02:56
                                  iwa.ja napisała:

                                  > Z tego, co Pan Laga napisał na innym wątku wynika, że jest gotowy do dalszego
                                  > się kocenia. Co na to Pani Lidia?

                                  moze być ona z lekka podirytowana, ale, ze dobra to kobitka, to się ją jakoś
                                  ugłaszcze.

                                  >
                                  • iwa.ja Re: 'podniesienie' wątku 13.09.02, 06:46
                                    Gość portalu: pan_laga napisał(a):


                                    > > Chto sã wstidzy pò kaszëbskù gadac, ten nie je wôrt cobë g
                                    > > ò w përda kòpnąc!”
                                    >
                                    > ja chce, ino nie umiem

                                    No jo. Bo me wieme, że na Kaszebach beło i je nolepij!
                                    Trzymanko!
                            • lucy_z Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 13.09.02, 00:07
                              eela napisała:

                              ps wybaczam, Iwa pewnie tez
                              > pozdrowienia

                              Elu, pozdrawiam:))
                              • Gość: jucha Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 13:42
                                Czesc lubie czytac cotu piszecie o tych kotahc waszych to jest
                                smieszne.Napiscie tesz czasemai o psach cos. Ciekawe zeczy o tych kotach
                                piszecie ja nic nien wiedzialem o tym ze trawe jedza to ciakwe
                                • mrouh Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 14.09.02, 16:22
                                  To ja też podźwignę wątek...Przynajmniej tyle mogę!
                                  --
                                  mrouh

                                  Świat jest to szaleństwo pewnego Supermózgu, co się na
                                  własnym tle wściekł w sposób bezkresny.
                                  S.Lem
                                  • eela Re: czy kotka może boleć gardło i jak pomóc? 14.09.02, 22:04
                                    Jedza trawę, na zdrowie im wychodzi
                                    Panie lago, czekamy na ciąg dalszy opowieści o Julce
    • Gość: lupus Pozdrowienia dla kocifanów IP: *.MAN.atcom.net.pl 16.09.02, 03:48
      Pozdraiwam całą wasza kocia bandę. Podziwiam wspaniale rozbudowany wątek (już
      drugi). Pozyteczny jest także ten o futrzakach i niekiepski o smutnym
      ptaszku :)))))))))))). Miło, że tak troskliwie się troszczycie o skrzydlate i
      nożne potwory :)))))))))
      Pozdrawiam
      lupus71 - z forum onet.pl
      • lucy_z Re: Iwa:) 16.09.02, 19:57
        Iwa!!!!! Ty już jesteś wprawiona w nadawaniu tytułów w kontynuowanych wątkach
        to może i tu założysz następny?????:)))
        Ciężko już się ten otwiera!!!:)
        • iwa.ja Re: Iwa:) 16.09.02, 20:19
          A nie sądzicie, proszę Szanownych Kociopsiarzy, że możemy przenieść się na
          wątek "Futrzaste"? Decyzję powinni jednak podjąć ojciec wątku, czyli Pan Laga
          oraz wątku matka zastępcza, czyli Drakonessa.
          • lucy_z Re: Iwa:) 16.09.02, 20:52
            iwa.ja napisała:

            > A nie sądzicie, proszę Szanownych Kociopsiarzy, że możemy przenieść się na
            > wątek "Futrzaste"? Decyzję powinni jednak podjąć ojciec wątku, czyli Pan
            Laga
            > oraz wątku matka zastępcza, czyli Drakonessa.
            Masz rację Iwa! Ale niech decyduje ojciec wątku! Ja mam straszny kłopot już
            drugi dzień z moimi futrzastymi, jak na złość dwa na raz zachorzały:(((
            • Gość: pan_laga Re: Iwa:) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 00:12
              lucy_z napisała:

              > iwa.ja napisała:
              >
              > > A nie sądzicie, proszę Szanownych Kociopsiarzy, że możemy przenieść się na
              >
              > > wątek "Futrzaste"? Decyzję powinni jednak podjąć ojciec wątku, czyli Pan
              > Laga
              > > oraz wątku matka zastępcza, czyli Drakonessa.
              > Masz rację Iwa! Ale niech decyduje ojciec wątku! Ja mam straszny kłopot już
              > drugi dzień z moimi futrzastymi, jak na złość dwa na raz zachorzały:(((
              >
      • draconessa Re: Pozdrowienia dla kocifanów 17.09.02, 11:44
        Bo my koty uwielbiamy nadzwyczajnie!!!
    • draconessa Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 17.09.02, 11:41
      Panie Lago!!! W moim hotelu na Krecie byla kociczka czarna, imieniem Fija.
      Towarzyszyla nam zawsze przy sniadaniach ( nie ukrywam, ze zawsze byla
      czestowana rozmaitymi smakolykami) Mrusczala rozkosznie i dawala sie glaskac.
      Wiekowa z niej dama, bo ma juz -uwaga kociarze!!! - lat 20!!! W ogole, na
      Krecie kotow duzo. Sa smukle , gibkie i zwinne. Piekne sa, naprawde!!!
      • lucy_z Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 17.09.02, 18:49
        Panie Lago:) Piszę jeszcze w tym wątku, żeby odpowiedzieć co było moim
        zwierzakom, bo pytał Pan o to.
        Mój pies w niedzielę zwracał no i nie mógł się załatwić więc po południu
        poszukaliśmy czynnej lecznicy i pojechaliśmy z nim. Okazało się, że kość
        utkwiła mu w jelitach i był problem. Dużych kości nigdy nie daję ale dawałam
        szyjki z drobiu i to utkwiło. Pies został uśpiony i co mu robiono to nawet nie
        chcę opisywać, już, już wydawało się, że skończy się to operacją ale jakoś
        lekarzowi,po wielkich trudach udało się to wydobyć! Spał piesek po tym bardzo
        długo ale już nie było wymiotów i jakoś przebrnęliśmy tę noc. Bardzo było mi go
        szkoda:((
        Co było zadziwiające dla mnie! Otóż kotka zaniepokojona, obwąchiwała swojego
        przyjaciela głęboko śpiącego a on przy jej dotyku szczerzył zęby:)
        On bardzo tego nie lubi a kotka często tak robi, że próbuje lizać mu uszy i
        mordę. On rzeczywiście wtedy szczerzy kły!!!:) Ale w takim głębokim uśpieniu to
        robić???
        Wczoraj jeszcze z psem jeżdziliśmy na kontrolę, pies jest wesolutki i..głodny
        ale dostał jeszcze trzy jakieś zastrzyki, tylko pan weteryniarz wie na co;)
        A po powrocie okazało się, że kotka ma spuchniętą całą łapkę, od góry do dołu,
        podwójna ta łapeczka była. Znowu, tym razem wzięta została kotka pod pachę i
        zaniesiona już do swojego weterynarza, blisko domu. Nie wiadomo co to było,
        dostała antybiotyk i coś jeszcze, co to bylo to wie pan weterynarz tylko;)))
        W każdym razie łapka sklęsła, jest już dobrze! Nie wiem co jej było bo przy
        takiej łapie szalała, skacząc po meblach!???
        No i wygląda na to, że zwierzaki są już zdrowe a ja uboższa o parę groszy:)))
        Serdecznie pozdrawiam Pana i kocię!:)
        • pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 24.09.02, 02:12
          a teraz, Lucyndeuszku ?calkiem zdrowe ?moja zdrowa.
          /podnoszę wątek, by zwierzaki były górą nad tekstami stołkowych i by zachęcić
          do skierowania się do wątku o futrzastych oraz namacalnej pomocy ./
          wyrazy i pocałunki
          laga
    • Gość: beata_ Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.09.02, 12:09
      Hycam wątek w górę - trochę zapomniany został...
      • lucy_z Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 24.09.02, 18:26
        Gość portalu: beata_ napisał(a):

        > Hycam wątek w górę - trochę zapomniany został...

        No to hycamy razem:)))

        Trochę tu się martwiliśmy o Pana Lagę, bo tak nagle zniknął nam, a my
        przyzwyczajeni już do codziennej porcji rozrywki i przyjemnej lektury,
        wpadliśmy w panikę /myślę o sobie;)/!!!
        Jestem ciekawa jak Julka przeżyła rozstanie i jak przywitała Pana??? A może
        wcale tego nie zauważyła???
        Moje zwierzaki są juz zdrowe. Kotka służy przez ostatnie noce jako kaloryferek
        i nie ja ją wołam do tego ogrzewania! Sama się bezczelnie pakuje w nocy pod
        kołdrę, tylko łepek wystawi a jeszcze potrafi nogami kopać, żebym się
        przesunęła;) Bezczelna taka:))
        A czy Juleczka przypadkiem nie próbuje tego samego???
        Serdecznie pozdrawiam i Julkę drapię za uszkiem:)

        Jeszcze raz hyc na górę;))))
        • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 21:16
          lucy_z napisała:

          >
          > Trochę tu się martwiliśmy o Pana Lagę, bo tak nagle zniknął nam, a my
          > przyzwyczajeni już do codziennej porcji rozrywki i przyjemnej lektury,
          > wpadliśmy w panikę /myślę o sobie;)/!!!
          > Jestem ciekawa jak Julka przeżyła rozstanie i jak przywitała Pana??? A może
          > wcale tego nie zauważyła???
          > Moje zwierzaki są juz zdrowe. Kotka służy przez ostatnie noce jako
          kaloryferek
          > i nie ja ją wołam do tego ogrzewania! Sama się bezczelnie pakuje w nocy pod
          > kołdrę, tylko łepek wystawi a jeszcze potrafi nogami kopać, żebym się
          > przesunęła;) Bezczelna taka:))
          > A czy Juleczka przypadkiem nie próbuje tego samego???
          > Serdecznie pozdrawiam i Julkę drapię za uszkiem:)
          >
          > Jeszcze raz hyc na górę;))))
          >
          >
          • eela Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 24.09.02, 22:11
            Trzeba było uprzedzic znajomą pare, ze Julka jest nocnym stworzonkiem :-)
            • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 01:02
              eela napisała:

              > Trzeba było uprzedzic znajomą pare, ze Julka jest nocnym stworzonkiem :-)

              ja tak trochę specjalnie nie wszystko im mówiłem o niej. powiedzialem tylko, by
              lepiej jej nie brali do sypialni na noc. ale tu się pięć osób kłocilo w czyim
              pokoju ona spac bedzie. no to mieli to, co to sobie wybrali.
              weź kotkę sobie - ja już prawie zapomniałem jak wesolo z nia jest i dziś się
              zasmiewam dzien cały.........................
              laga
              • Gość: lupus nocne stworzonko IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.09.02, 01:06
                widzę, że jaki pan taki kram :))))))))))))) Pozdrowienia dla pana-lagi tudzież
                nocnej Julki. Czy panie_lago jesteś rzeczywiście ze Szczecina czy w Warszawie z
                Julką mieszkasz?
                • ann.k Re: nocne stworzonko 25.09.02, 10:23
                  a widzial ty KOTA, ktory nie jest nocna istota? nawet te domowe lapsiduchy
                  probuja jak moga nie spac po nocach... swoja droga ciekawe czy wiesz po czym
                  poznac, ze kot spi, a nie drzemie, bo jednak wieksza czesc dnia kot
                  _przedrzemowuje_ nie _przesypia_ :)

                  zas wczoraj moja Milcia nowa pania doktor poznala; oczywiscie byly zabki i
                  pazurki w robocie :)) no ale musialysmy sie zdrowotnie zabezpieczyc przed
                  przyjeciem nowej kociej kolezanki pod nasz dach :)
                  • Gość: lupus Re: nocne stworzonko IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.09.02, 10:53
                    poznac można po tym, że jest bezwładny i można z nim zrobić co się chce. Zgadza
                    się? przynajmiej te domowe tak mają
                    • ann.k Re: nocne stworzonko 25.09.02, 12:02
                      generalnie tak :)) kot kiedy zasypia traci swoja czujnosc i nawet mozna go
                      glaskac, a on tego nie zarejstruje; a zdecydowana wiekszosc kotow przyjmuje do
                      tego bardzo charakterystyna pozycje: ukryty leb i wyciagnieta jedna konczyna;
              • lucy_z Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 25.09.02, 19:46
                Gość portalu: pan_laga napisał(a):

                > ja tak trochę specjalnie nie wszystko im mówiłem o niej. powiedzialem tylko,
                by
                >
                > lepiej jej nie brali do sypialni na noc. ale tu się pięć osób kłocilo w czyim
                > pokoju ona spac bedzie. no to mieli to, co to sobie wybrali.

                Hi, hi:) U mnie był jeden gość kiedyś i dostał pokój. Położył się do łóżeczka
                a w nocy...moja bestia strasznie zaczęła się tam dobijać, drapać,
                przyzwyczajona, że wszystkie drzwi są otwarte. My tego nie słyszeliśmy ale on
                biedny, rad nie rad, wpuścił ją bo nie mógł spać przez to drapanie. Wtedy to
                dopiero zaczęły się harce, hi, hi:)
                Pytam grzecznie rano jak się spało a on coś tak jakoś ni tak mówi, ni siak!;)
                Później się przyznał, że całą noc nie spał bo kocia go podgryzała i po nim
                galopowała. Powiedział tylko, że następny raz to sobie poszuka hotelu:))) Wtedy
                to była malutka a teraz zrobiła się stateczna!
                Tylko teraz mnie spać, od czasu oziębienia, nie daje bo pakuje się twardo do
                łóżka;)


                > weź kotkę sobie - ja już prawie zapomniałem jak wesolo z nia jest i dziś się
                > zasmiewam dzien cały.........................
                > laga

                Elu, koniecznie weź kotkę, pod warunkiem, że lubisz! A myślę, że tak:)))
                Serdecznie pozdrawiam:))
                Acha! Świetnie się nadaje do grania dla Julki piłeczka pingpongowa! Polecam:)
                • eela Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 25.09.02, 20:54
                  lucy_z napisała:

                  > Elu, koniecznie weź kotkę, pod warunkiem, że lubisz! A myślę, że tak:)))
                  > Serdecznie pozdrawiam:))

                  Lubię, ale musze czekac az ekspert od kotów wyzdrowieje i uda się ze mną po
                  zwierzaka :-)). Dawniej mieliśmy kota, psa i kilka kanarków.

                  serdecznie pozdrawiam
      • Gość: lupus No to hyc IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.09.02, 01:14
        jeszcze raz. coby po nocy pan-laga zobaczył, ze hycnęło
        • Gość: lupus Re: No to hyc IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.09.02, 01:32
          jeszcze raz!
        • Gość: pan_laga Re: No to hyc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 01:17
          Gość portalu: lupus napisał(a):

          > jeszcze raz. coby po nocy pan-laga zobaczył, ze hycnęło

          widzę, widzę. fajnie skaczesz.
          a do kotów wracając. czy WAsze koty też tak lubią telewizje ogladać ? julka
          oprocz zwierzaków, najchetniej sie wgapia na filmy kostiumowe. mnie się zdaje,
          ze chodzi jej o te fruwające rękawy szerokie, ogony u sukien itp.
          laga
          • Gość: beata_ Re: No to hyc IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.09.02, 01:21
            Gość portalu: pan_laga napisał(a):

            > Gość portalu: lupus napisał(a):
            >
            > > jeszcze raz. coby po nocy pan-laga zobaczył, ze hycnęło
            >
            > widzę, widzę. fajnie skaczesz.
            > a do kotów wracając. czy WAsze koty też tak lubią telewizje ogladać ? julka
            > oprocz zwierzaków, najchetniej sie wgapia na filmy kostiumowe. mnie się
            zdaje,
            > ze chodzi jej o te fruwające rękawy szerokie, ogony u sukien itp.
            > laga

            Wszystkie lubią:-) W pralkę podczas prania też - choć tam żadne rękawy nie
            fruwają:-)))
            • Gość: lupus Re: No to hyc IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.02, 01:39
              może i nie fruwają, ale za to ciapkają, a skąd kotek może wiedzieć jaka jest
              róznica?
              • Gość: beata_ Re: No to hyc IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.09.02, 01:42
                Gość portalu: lupus napisał(a):

                > może i nie fruwają, ale za to ciapkają, a skąd kotek może wiedzieć jaka jest
                > róznica?

                I latają w kółko - sprzed pralki moje koty całkiem zakręcone odchodzą:-)))
                • Gość: lupus Re: No to hyc IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.02, 01:50
                  Gość portalu: beata_ napisał(a):

                  > Gość portalu: lupus napisał(a):
                  >
                  > > może i nie fruwają, ale za to ciapkają, a skąd kotek może wiedzieć jaka je
                  > st
                  > > róznica?
                  >
                  > I latają w kółko - sprzed pralki moje koty całkiem zakręcone odchodzą:-)))

                  :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • zarlaczka Re: No to hyc 26.09.02, 01:25
            Gość portalu: pan_laga napisał(a):

            > Gość portalu: lupus napisał(a):
            >
            > > jeszcze raz. coby po nocy pan-laga zobaczył, ze hycnęło
            >
            > widzę, widzę. fajnie skaczesz.
            > a do kotów wracając. czy WAsze koty też tak lubią telewizje ogladać ? julka
            > oprocz zwierzaków, najchetniej sie wgapia na filmy kostiumowe. mnie się
            zdaje,
            > ze chodzi jej o te fruwające rękawy szerokie, ogony u sukien itp.
            > laga

            Z moich ogonków jeden ogląda TV regularnie i z pełnym zaangażowaniem, tzn. jak
            zobaczy ptaka to leci go upolować, a kociczka czasami mecze piłkarskie siedząc
            na telewizorze i usiłując złapać piłkę.
            Pozdrowienia Żarłaczka
    • Gość: kikka Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.chello.pl 25.09.02, 23:27
      Panie_Lago i Inni Kociarze! ten wąteczek jest cudowny!! przez Was wszystkich
      mój Chłop stwierdził, że kota mam również w głowie. byłam "skocona", ale obecny
      mój stan jest w ogóle nieporównywalny do poprzedniego. KOTY, KOTY, KOTY...
      Do Mrouh:>>A propos, znacie opowiadanie Jacquesa Sternberga "Koty" ? Nie wiem
      czy było tłumaczone kiedykolwiek. Jeśli uda mi się znależć troszkę czasu, to
      przetłumaczę Wam chociaż kawałek. Ten facet też ma kota na punkcie kota!<<
      Czy to ten facet, który twierdzi, że bóg stworzył najpierw kota, a później
      człowieka tylko po to, żeby kot miał pełną miseczkę, kaloryfer i ogólnie dobrze
      w życiu...?
      • Gość: samanta Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 26.09.02, 01:43
        Panie_lago bardzo sie ciesze zes powrocil tu na forum i ze nie masz przez
        Julke alergii. :-))

        Mojego kota co prawda telewizja nie pociaga ale nie dziwie mu sie bo program
        jest nieciekawy.
        Natomiast znam jednego pieska yorka , ktory oglada wszystkie programy ( i
        tylko) o zwierzetach .Bardzo to dziwne bo psy podobno sa troche slepe a on
        reaguje na obraz .

        I jeszcze cos dodam co mi sie wlasnie na usta cisnie i mam nadzieje ze sie
        panie_lago nie obrazisz , ale widzialam dzisiaj swieeetny film z Jackiem
        Nicholsonem pt "Lepiej byc nie moze " i nie wiem dlaczego ale mialam
        rozne fajne skojarzenia wlasnie z panem :-))

        pozdrowienia !!

        • Gość: pan_laga Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 02:34
          wszystko przeczytałem, ale wybaczcie, jednopostowo odpowiem, bo jutro musze
          wyjatkowo rano wstac i już się boję co będzie.
          z `lepiej byc nie może` - trafione. niestety, co do spraw pewnych, też skaczę
          po płytach chodnikowych tak, by nie wleźć na linię.
          a pralkę jula kocha. gdy usłyszy, ze jest pranie, biegnie do pralni i zasiada
          przed pralki obliczem. i jeszcze mikrofalówę lubi, ale mniej.
          w ogóle to pozdrawiam wszystkich. pamietajmy o wątku futrzastym też.
          /w w-wie egzystujący, rodzony w szczecinie - to już mówiłem Ci, lupusie, co nie
          ?/
          laga
          • Gość: lupus owszem IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.02, 02:59
            Tak; tylko ja tu się pytałem zanim tą drugą drogą zapytałem. Koty to w ogóle
            ciekawe świata zwierzęta są. Niektóre to nawet ściany potrafią przenikać, inne
            szybciej od światła się przemieszczają, a inne unoszą w powietrzu z szybkoscią
            odrzutowca, ale bezgłośnie. Wszystkie za to są bardzo sympatyczne.
            Pozdrawiam wszystkie forumowiczki i pana_lagę
          • ann.k Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 26.09.02, 10:15
            Gość portalu: pan_laga napisał(a):

            > a pralkę jula kocha. gdy usłyszy, ze jest pranie, biegnie do pralni i zasiada
            > przed pralki obliczem. i jeszcze mikrofalówę lubi, ale mniej.

            a ja woda sobie kapie z kranu, albo ptaszysko przysiadzie na parapecie?

            > /rodzony w szczecinie/

            i za te "ZACHODNIOpomorskość" to ja juz Cie lubie :)) niedlugo bede mowic tak
            jak Ty: /w szczecinie egzystujaca, zrodzona w warszawie/ ;))
          • draconessa Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 26.09.02, 13:49
            pralka dziala na wyobraznie dzieci i kotow, mikrofala wszak nie tak
            widowiskowa...a na odkurzacz??? Julka swiat coraz bardziej poznawac bedzie, jak
            dziecie calkiem...to sie wrobil pan_laga w quasi-ojcostwo, i jak Go to cieszy.
            A mowic, ze mezczyzni uczuc nie maja;)))
            • ann.k Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 26.09.02, 14:20
              z menszczyznami to dziwna strasznie sprawa, bo te skubance to maja uczucia, oj
              maja... ale nawet jak zwierzyne kocha ponad miare wszelka, tak jak taken jeden
              co sie z nim od czasu do czasu..., to kazde wspomnienie o dziecku jest
              kwitowane slodkim usmiechem i czulym slowkiem: przeciez mamy koteczke; no i co
              z tego, ze on te koteczke kocha i kocha wszystkie zywe, czterolapne i futrzaste
              i po powrocie od rodzicow nigdy nie mowi co u nich, tylko jakie to ich psy i
              koty sa bosssskie; z mojego krotkiego jak na razie doswiadczenia z rodem meskim
              wynika jedno: najlatwiej to z nich uczucia wykrzesac w stosunku do zwierzakow;
              • Gość: draco... Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.riz.pl 26.09.02, 14:29
                ...taaa, wtedy dopiero cokolwiek okazuja - wobec zwierzakow, bo inaczej nic nie
                okazuja, bo to takie niemeskie:)))
            • eela Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 26.09.02, 14:59
              Pan_laga zamierza przygarnąć jeszcze jednego kota, żeby Julka miała
              towarzystwo, gdy jego nie ma w domu. To dopiero głębia uczuć! :-)
              • draconessa Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 26.09.02, 15:14
                a pisal, ze kotow nie lubi. A tu taka zdolnosc do poswiecen wyszla na jaw....
                • eela Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 26.09.02, 15:18
                  Sam nie wiedział, co w nim tkwi :-). A teraz jeszcze mnie goraco dopinguje,
                  żebym przygarneła kota, przedstawiajac mi ogromne korzyści i uroki posiadania
                  ogoniastego :-)
                  • lucy_z Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 27.09.02, 19:41
                    Elu, jak się zgodzisz to przyślę Ci zdjęcie taaaaakie śliczne, kociaków:)
                    Po tym mur beton weźmiesz kociaczka:)
                    Ps. To nie jest zdjęcie mojej kici!
                    Liczę, że Pan Laga to nam tu wszystkim jakieś zdjęcie Julki wklei, boć to kotka
                    forumowa;)
                    Pozdrawiam :))
                    • eela Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 27.09.02, 21:23
                      Oczywiście, ze przyślij, bardzo proszę. Ja jestem na kota zdecydowana. Właśnie
                      oglądałam w sklepie "oprzyrządowanie", które powinnam mieć.
                      serdecznie pozdrawiam
                      • zarlaczka Z tęsknoty za postami Pana Lagi 30.09.02, 01:07
                        Z tęsknoty za nowymi postami Pana Lagi wyciągam ten wątek. Jak nie ma nowych,
                        to niech chociaż stare światło dzienne /a raczej nocne/ ujrzą.
                        Załamana Żarłaczka
                        • eela Re: Z tęsknoty za postami Pana Lagi 30.09.02, 08:39
                          Żarłaczko, głowa do góry, jeszcze zobaczysz ciąg dalszy. :-)
                          • zarlaczka Re: Z tęsknoty za postami Pana Lagi 30.09.02, 10:39
                            Eelu dzięki za promyczek nadziei, któryś rozpaliła w mem sercu.
                            Ale skądinąd to Pan Laga jest paskudem, że nas bez strawy duchowej i wieści o
                            Julci zostawia.
                            Pozdrowienia
                            Żarłaczka
                            • eela Re: Z tęsknoty za postami Pana Lagi 30.09.02, 22:38
                              Jest chwilowo bardzo zapracowany, ale bedzie na pewno :-))
                              pozdrawiam
                              • iwa_ja Re: Z tęsknoty za postami Pana Lagi 30.09.02, 22:50
                                Też nieutulonam w tęsknocie... Eelu, miski pojadą następną razą. Ale fajnie, że
                                tyle ludzi się zrzuca!!!
                                I tylko koni, przepraszam, Pana Lagi, żal...
                                • Gość: lupus atek ten i inne IP: *.MAN.atcom.net.pl 30.09.02, 23:15
                                  są pożyteczne choćby dla wymiany pozytywnych wrażeń po ciężkim dniu. Kot w domu
                                  to fajna rzecz. Aktualnie nie posiadam, ale od dzieciństwa miałem kilka.
                                  Co do okazywania uczuć to rzeczywiście nie afiszujemy się z nimi zbyt
                                  ostentacyjnie. LAe same miałybyście takiego faceta dość po tygodniu. Pozdrawiam
                                  wątkowiczów i pana_lagę co chwilowo nieobecny się okazuje być
                                  • Gość: lupus miało być WĄTEK ten i inne (spokrewnione) IP: *.MAN.atcom.net.pl 30.09.02, 23:22
                                    • zarlaczka Re: miało być WĄTEK ten i inne (spokrewnione) 03.10.02, 23:52
                                      Podnoszę ten wątek, żeby, nie mogąc poczytać Pana Lagi, na forum publicznem
                                      boleść niewymowną i tęsknotę okrutną mą objawić.
                                      Nieutulona w żałości Żarłaczka
                                      • eela Re: miało być WĄTEK ten i inne (spokrewnione) 04.10.02, 21:29
                                        Nie rozpaczaj tak Żarłaczko, on wróci niebawem
                                        • zarlaczka Re: miało być WĄTEK ten i inne (spokrewnione) 04.10.02, 21:54
                                          eela napisała:

                                          > Nie rozpaczaj tak Żarłaczko, on wróci niebawem

                                          Droga Eelu!
                                          Kiedy?????????????????????????
    • Gość: cichy_wielbiciel Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: 157.25.84.* 04.10.02, 12:56
      podbijam wątek. GDZIE JEST PAN LAGA?!!!
      • 0k0 Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 04.10.02, 13:52
        Gość portalu: cichy_wielbiciel napisał(a):

        > podbijam wątek. GDZIE JEST PAN LAGA?!!!

        Na moje oko, schował się przed uciążliwymi dowodami uwielbienia
        • zarlaczka Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 05.10.02, 14:18
          0k0 napisał:

          > Gość portalu: cichy_wielbiciel napisał(a):
          >
          > > podbijam wątek. GDZIE JEST PAN LAGA?!!!
          >
          > Na moje oko, schował się przed uciążliwymi dowodami uwielbienia

          Zazdrośnik!
      • Gość: Pandemonium Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 21:44
        Gość portalu: cichy_wielbiciel napisał(a):

        > podbijam wątek. GDZIE JEST PAN LAGA?!!!

        Leży w szpitalu w śpiączce.
        • mayra Re: Kot (a raczej kociczka) i staruszki terroryst 04.10.02, 21:57
          hej
          Ja też jako "cicha" wielbicielka, cicha bo nic dotad na tym watku nie pisałam
          aczkolwiek sumiennie czytałam:)) wyrażam swój smutek z powodu nieobecności Pana
          Lagi.....i nowych wieści o Julce :(
          mayra
        • iwa_ja Kura!!! Interwencja potrzebna. Konin się odradza! 04.10.02, 21:59
          Gość portalu: Pandemonium napisał(a):

          > Leży w szpitalu w śpiączce.
        • Gość: lupus Pandemonium - jesteś głupsze niż twoi starzy IP: *.MAN.atcom.net.pl 07.10.02, 00:45
          Gość portalu: Pandemonium napisał(a):


          > Leży w szpitalu w śpiączce.

          Nie wiem jakiej jesteś płci i w jakim wieku, ale twoje chamstwo zasługuje na
          obicie ci tego co nazywasz twarzą
          • Gość: agga7775 prosba ogromna IP: *.unknown.uunet.be 07.10.02, 10:38
            Kochani,
            zamiescie tu prosze link na futrzaste, gdzie watek zostal przeniesiony, bo nie
            moge go znalezc :((

            Z gory serdecznie dziekuje,

            agga
            • iwa_ja Re: prosba ogromna 07.10.02, 11:17
              "Głodno i chłodno w Celestynowie", tak to teraz wygląda. A adres futrzastych
              jak zwykle:
              futrzaste@wp.pl
              i czekamy (na Pana Lagę też.)
              • eela Re: prosba ogromna 07.10.02, 11:47
                adres futrzastych
                www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=51&w=2969764
                • Gość: agga7775 gracias :)) IP: *.unknown.uunet.be 07.10.02, 15:01
Inne wątki na temat:
Pełna wersja