A kiedy wreszcie "DZIEŃ BEZ ROWERÓW"?

09.09.05, 13:10
Ciekawym opinii.
    • vtec_z Eeee, nigdy... 09.09.05, 13:23
      ... to nie jest teraz w modzie, nie jest trendy, nie mówiąc już o poprawności
      politycznej.

      A byłoby o wiele spokojniej na ulicach (czyt. jezdniach i chodnikach)...
      • kazuyoshi78 Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 13:29
        > A byłoby o wiele spokojniej na ulicach (czyt. jezdniach i chodnikach)...

        Masz rację, byłoby spokojniej, bo przeciez te wstrętne rowery smrodzą,
        hałasują, tworzą ogromne korki, zajmują mnóstwo przestrzeni w mieście i czasami
        rozjeżdżąją kilku ludzi stojących na przystanku (kilku za jednym zamachem). Nie
        to, co samochody, prawda?
        • u-boot_88 Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 13:33
          kazuyoshi78 napisał:

          > > A byłoby o wiele spokojniej na ulicach (czyt. jezdniach i chodnikach)...
          >
          > Masz rację, byłoby spokojniej, bo przeciez te wstrętne rowery smrodzą,
          > hałasują, tworzą ogromne korki, zajmują mnóstwo przestrzeni w mieście i
          czasami
          >
          > rozjeżdżąją kilku ludzi stojących na przystanku (kilku za jednym zamachem).
          Nie
          >
          > to, co samochody, prawda?


          A prawda, prawda.. jak mawiał Goebbels prawdą staje sie to, co jest
          dostatecznie długo powtarzane.
        • vtec_z Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 13:34
          kazuyoshi78 napisał:

          > > A byłoby o wiele spokojniej na ulicach (czyt. jezdniach i chodnikach)...
          >
          > Masz rację, byłoby spokojniej, bo przeciez te wstrętne rowery smrodzą,
          > hałasują, tworzą ogromne korki, zajmują mnóstwo przestrzeni w mieście i
          czasami
          >
          > rozjeżdżąją kilku ludzi stojących na przystanku (kilku za jednym zamachem).
          Nie
          >
          > to, co samochody, prawda?

          Mam rację, bo szlag mnie trafia gdy idąc chodnikiem z psem muszę mieć oczy
          dookoła głowy by jakiś rozpędzony szczyl na rowerze nie zechciał rozjechać
          mnie, psa lub smyczy.
          Mam rację, bo dostaję obłędu, gdy kolejny cyklistyczny idiota slalomem podąza
          pomiędzy samochodami, wzdłuż przejść dla pieszych i ma kńcu wypada mi pod koła
          z niewłaściwego wylotu ulicy jednokierunkowej, w którą zamierzam właśnie
          wjechać.
          Mam rację, bo wieczorem wytrzeszczam oczy by nie rozjechać palanta, który za
          punky honoru uważą zapieprzanie po jezdni bez najmniejszego światła.
          • 220wolt A moze dzien bez paranoi? 09.09.05, 13:39
            :-)))

            "Rowerroryści!" - pomyślał i przerażony rzucił się do ucieczki. Wyglądali
            dokładnie tak, jak opisywał ich tatko, gdy zmęczony wracał z nocnej zmiany w
            hucie. Dzierżyli w rękach wielkie, stalowe koła zębate, pokryte zakrzepłą krwią
            przypadkowych przechodniów, byli ubrani w przepocone, oślizgłe koszulki w
            barwach wojennych, a poorane bliznami twarze kryli za brudnymi pejsami i
            nasuniętymi na czoła, plastikowymi jarmułkami. Jak nic rowerroryści! Dopadną go
            w ciemnej bramie, wykłują oczy zardzewiałą szprychą, odrąbią ręce kołem zębatym
            i zostawią, żeby się wykrwawił.

            Dobrze, że znał na pamięć te okolice, w końcu tu się wychował, tu pierwszy raz z
            tatkiem podpalali podwórkowe koty, a później tego geja z długimi włosami, tak
            długimi, że można było je skręcić w te obrzydliwe pejsy. Nooo, kiedyś to tu się
            działo, ale potem zostali już sami prawdziwi, a po nich już tylko najprawdziwsi.
            I ta zdechła mumia w kącie podwórka. Wracając z roboty, zawsze przystawał, żeby
            ją chwilę pokopać.

            Wściekła banda pędziła tuż za nim, dzwoniąc zatrzaskami pedalskich butów
            cyklistycznych, niemal czuł na karku ich nieświeży chuch isostaru. Prawdę mówił
            tatko, że rowerroryści noszą podkute żelazem buty, żeby przy pełni księżyca
            miażdżyć nimi główki porywanych niemowląt. Wtedy w to nie wierzył, wiadomo,
            różne rzeczy tata opowiada synowi po czwartej skrzynce "Królewskiego". A teraz
            miał się przekonać, że to nie były bujdy. I to na jego własnym podwórku, przez
            które dawniej żaden flancowany przygłup z rowerem czy komórką nie przeszedł
            żywy. Świat się przewraca!

            Dopadli go na zakręcie, poślizgnął się w ogródku piwnym na jakiejś brudnej
            kałuży, chociaż od miesiąca nie padał deszcz. Przygniótł go tłum zapoconych,
            cuchnących smarem mięśniaków, poczuł, jak go krępują brudnymi łańcuchami i
            linkami hamulcowymi, a największy z bandy rowerrorystów bestialsko wbija mu w
            ramię zatrutą szprychę, coś przy tym do niego wrzeszcząc... gdzie mnie ciągną...
            czego on tak straaaasznie wrzeszczy.....

            "...już dobrze, panie **wlak, pan się tak nie rzuca, było uciekać z sali? Już
            dobrze, zastrzyk zacznie działać, to poluzujemy ten kaftan..."

            free.ngo.pl/rowery/rozne/rrorysci.htm
          • kazuyoshi78 Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 13:44
            > Mam rację, bo szlag mnie trafia gdy idąc chodnikiem z psem muszę mieć oczy
            > dookoła głowy by jakiś rozpędzony szczyl na rowerze nie zechciał rozjechać
            > mnie, psa lub smyczy.

            Wniosek: Celem uniknięcia konfliktów rowerzysta-pieszy (a także rowerzysta-
            kierowca) winno się budowac wydzielone drogi dla rowerów.

            > Mam rację, bo dostaję obłędu, gdy kolejny cyklistyczny idiota slalomem podąza
            > pomiędzy samochodami, wzdłuż przejść dla pieszych i ma kńcu wypada mi pod
            > koła
            > z niewłaściwego wylotu ulicy jednokierunkowej, w którą zamierzam właśnie
            > wjechać.

            Uwaga j.w. Dodam tylko, że ruch rowerem pod prąd jest legaslny w wielu krajach
            europejskich i w Polsce też powinien być jak najszybciej zalegalizowany.

            > Mam rację, bo wieczorem wytrzeszczam oczy by nie rozjechać palanta, który za
            > punky honoru uważą zapieprzanie po jezdni bez najmniejszego światła.

            Masz rację tylko i wyłącznie w tym jednym punkcie.
            • vtec_z Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 14:43
              kazuyoshi78 napisał:

              > Masz rację tylko i wyłącznie w tym jednym punkcie.

              Mam rację we wszystkich punktach - bo wszystkich (w tym rowerzystów) obowiązują
              przepisy takie jakie mamy i zasady współżycia pieszych, rowerzystów i
              zmotoryzowanych (wszyscy jesteśmy ludźmi - ale slogan, co?). Do tego
              infrastruktura jest tak jaka jest.
              Ja nie jeżdżę po chodniku - bo mamy niedrożną sieć ulic.
              Ja nie zasuwam ulicą jednokierunkową "pod prąd" - bo przepisy na Madaskarze na
              to pozwalają.
              Ja nie wykorzystuję przejść dla pieszych do jazdy samochodem - bo tak jest
              szybciej.
              Też jestem za mądrą budową takiej sieci dróg rowerowych, która umożliwi
              wszystkim bezpieczne współistnienie. A do tego czasu proszę - nie naruszajmy
              swoich praw!
              • kazuyoshi78 Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 14:54
                > Mam rację we wszystkich punktach - bo wszystkich (w tym rowerzystów)
                > obowiązują
                > przepisy takie jakie mamy i zasady współżycia pieszych, rowerzystów i
                > zmotoryzowanych (wszyscy jesteśmy ludźmi - ale slogan, co?). Do tego
                > infrastruktura jest tak jaka jest.

                Klasyczne moralizatorskie pierdu pierdu.

                Tłumaczenie rowerzystom, że powinni dostosowac się do archaicznych przepisów i
                kulejącej infrastruktury jest tak samo "sensowne", jak tłumaczenie kierowcom
                pokonującym dystans 400 km przez Polskę, że skoro w naszym kraju nie ma
                autostrad, to powinni w każdej napotkanej wisoce zwalniać do przepisowych 50
                km/h.

                Nierealne, prawda?

                > Ja nie jeżdżę po chodniku - bo mamy niedrożną sieć ulic.
                > Ja nie zasuwam ulicą jednokierunkową "pod prąd" - bo przepisy na Madaskarze
                > na to pozwalają.
                > Ja nie wykorzystuję przejść dla pieszych do jazdy samochodem - bo tak jest
                > szybciej.

                A tego, że rower jest znacznie węższy od samochodu i jedzie znacznie wolniej,
                tez nie zauważyłeś?

                Specyfika ruchu samochodowego i rowerowego jest zupłęnie inna, więc programowe
                wrzucanie rowerów i samochodów do jednego worka nie znajduje żadnego
                uzasadnienia.
                To tylko polskim legislatorom wydaje się, że nie ma żadnej różnicy między
                rowerem i np. furgonetką.

                > Też jestem za mądrą budową takiej sieci dróg rowerowych, która umożliwi
                > wszystkim bezpieczne współistnienie. A do tego czasu proszę - nie naruszajmy
                > swoich praw!

                Napiszesz to samo kierowcom co chwila trafiającym na tereny zabudowane w kraju
                bez autostrad?
                • vtec_z Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 15:29
                  kazuyoshi78 napisał:

                  > > Mam rację we wszystkich punktach - bo wszystkich (w tym rowerzystów)
                  > > obowiązują
                  > > przepisy takie jakie mamy i zasady współżycia pieszych, rowerzystów i
                  > > zmotoryzowanych (wszyscy jesteśmy ludźmi - ale slogan, co?). Do tego
                  > > infrastruktura jest tak jaka jest.
                  >
                  > Klasyczne moralizatorskie pierdu pierdu.

                  Nie pierdu pierdu tylko opis rzeczywistości.


                  > Tłumaczenie rowerzystom, że powinni dostosowac się do archaicznych przepisów
                  > i kulejącej infrastruktury jest tak samo "sensowne", jak tłumaczenie
                  > kierowcom pokonującym dystans 400 km przez Polskę, że skoro w naszym kraju
                  > nie ma autostrad, to powinni w każdej napotkanej wisoce zwalniać do
                  > przepisowych 50 km/h.

                  Jedno i drugie jest sensowne, bez cudzysłowu. Podobnie jak zabieganie o
                  ucywilizowanie tego stanu rzeczy (autostrady, drogi dla rowerów...)
                  >
                  > Nierealne, prawda?

                  Nie do końca. Bez tych nawoływań dopiero byłby meksyk...

                  >
                  > > Ja nie jeżdżę po chodniku - bo mamy niedrożną sieć ulic.
                  > > Ja nie zasuwam ulicą jednokierunkową "pod prąd" - bo przepisy na Madaskar
                  > ze
                  > > na to pozwalają.
                  > > Ja nie wykorzystuję przejść dla pieszych do jazdy samochodem - bo tak jes
                  > t
                  > > szybciej.
                  >
                  > A tego, że rower jest znacznie węższy od samochodu i jedzie znacznie wolniej,
                  > tez nie zauważyłeś?

                  Czy to upoważnia rowerzystę do łamania obowiązujacych go przepisów? Może także
                  motocyklistę - wszak też jest "węższy" a jeśli bezie jechał powoli...


                  > Specyfika ruchu samochodowego i rowerowego jest zupełnie inna, więc rogramowe
                  > wrzucanie rowerów i samochodów do jednego worka nie znajduje żadnego
                  > uzasadnienia.

                  Zgadzam się z Tobą. Podobnie jak ruchu pieszych i rowerów (wyobraź sobie coś
                  niewyobrażalnego - bywam pieszym!)

                  > To tylko polskim legislatorom wydaje się, że nie ma żadnej różnicy między
                  > rowerem i np. furgonetką.

                  I dlatego wprowadzili pojęcie drogi tylko dla rowerów ;-) Istniejące prawo daje
                  całkiem duże (nawet wystarczające) prawa rowerzystom, brak jest tylko
                  skutecznej jego egzekucji.

                  > > Też jestem za mądrą budową takiej sieci dróg rowerowych, która umożliwi
                  > > wszystkim bezpieczne współistnienie. A do tego czasu proszę - nie
                  > > naruszajmy swoich praw!
                  >
                  > Napiszesz to samo kierowcom co chwila trafiającym na tereny zabudowane w
                  > kraju bez autostrad?

                  Napiszę... Cóż, lubię być konsekwentny.
                • wydra10 Re: Eeee, nigdy... 09.09.05, 15:30
                  kazuyoshi78 napisał:

                  > Tłumaczenie rowerzystom, że powinni dostosowac się do archaicznych przepisów
                  i
                  > kulejącej infrastruktury jest tak samo "sensowne", jak tłumaczenie kierowcom
                  > pokonującym dystans 400 km przez Polskę, że skoro w naszym kraju nie ma
                  > autostrad, to powinni w każdej napotkanej wisoce zwalniać do przepisowych 50
                  > km/h.
                  >
                  > Nierealne, prawda?

                  Nie rozumiem, dlaczego nie jest "sensowne" tłumaczenie kierowcom, że w każdej
                  wiosce mają zwalniać do 50 km/h.
                  Bo mają zwalniać. Ja zwalniam. Czasami nawet muszę zwolnić jeszcze bardziej, bo
                  robi się korek przez takich, co to uznali za "niesensowne" i na dodatek jechali
                  jeden drugiemu na zderzaku.
                  Ale oni widocznie mieli mentalność rowerzysty, który jedzie pod prąd, bo uważa,
                  że które przepisy są ok a które nie, ustala on sam.
                  • Gość: - Re: Eeee, nigdy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 15:41
                    -
                  • Gość: - Re: Eeee, nigdy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 20:06
                    -
          • Gość: ~~~~~~~~~~~~~~~~ Re: Eeee, nigdy... IP: *.aster.pl 11.09.05, 13:13
            vtec_z- a ja bym chciał abyś posprzątał po swoim kundlu, nie chcę wdeptywać w
            gó.. ani w dzień ani wieczorem idąc chodnikiem. Szczególnie sprzątanie
            przydałoby się na wiosnę gdy stopnieje śnieg.
            • vtec_z Re: Eeee, nigdy... 11.09.05, 18:58
              Gość portalu: ~~~~~~~~~~~~~~~~ napisał(a):

              > vtec_z- a ja bym chciał abyś posprzątał po swoim kundlu, nie chcę
              wdeptywać
              > w
              > gó.. ani w dzień ani wieczorem idąc chodnikiem. Szczególnie sprzątanie
              > przydałoby się na wiosnę gdy stopnieje śnieg.

              Nie stać cię na użycie stałego nicka?
              Nie lubię anonimów. Pachną donosem...
              • Gość: franki Re: Eeee, nigdy... IP: *.aster.pl 11.09.05, 19:08
                Czemu ludzie mieszają albo koty z ciastkami, albo rowery z psami? Za głupi
                jestem żeby to zrozumieć...
                • warzaw_bike_killerz Re: Eeee, nigdy... 11.09.05, 19:23
                  rowery z psami, bo dobry Doberman sprawnie lapie lydki rowerzystow.
                  koty z ciastkami (i wietnamczykami), bo slyszales o skosnookich ciasteczkach z
                  niespodzianka. Znajdziesz w nim kota, znaczy sie dobra wrozba mowi, zebys
                  przygarnal kotka. Mozesz przyganac, a potem naswietlac w rogu telewizora. Kot,
                  to swietny odpromiennik negatywnych fluidow plynacych z kineskopa. Wszystko to
                  pokazali w "Uwadze".
                • vtec_z Re: Eeee, nigdy... 11.09.05, 19:24
                  Dlatego, że wszędzie widzą białe jamniki.
                  Przepraszam za ten podwątek nie na temat... cóż, nie ja go zacząłem.
      • jaa_ga Re: nigdy?...coraz więcej wyłapują za "gaz":)) 09.09.05, 15:59
        Pijani rowerzyści tracą prawa jazdy

        Coraz więcej nietrzeźwych cyklistów wpada w ręce mundurowych

        Podchmieleni rowerzyści traktowani są tak samo jak pijani kierowcy. Za jazdę po
        pijanemu na rowerze można stracić prawo jazdy, a nawet...licencję pilota.

        – Do końca lipca zatrzymaliśmy o 30 procent więcej pijanych rowerzystów niż
        przed rokiem – przyznaje podinsp. Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki. –
        Ci ludzie w ogóle nie zdają sobie sprawy, jakim są zagrożeniem, tak na drogach
        jak i na chodnikach.

        W Warszawie policjanci zatrzymali już 327 pijanych rowerzystów. Nietrzeźwi
        cykliści byli sprawcami ośmiu kolizji i czterech wypadków. W jednym z nich
        zginął rowerzysta.

        Zabierają prawo jazdy
        Zatrzymani traktowani są bardzo surowo. Najbardziej dotkliwą karą może być
        utrata prawa jazdy. – Sprawa pijanego rowerzysty trafia do sądu. Tam niemal
        zawsze zapada decyzja o odebraniu mu prawa jazdy, jeśli tylko je posiada – mówią
        policjanci. – Pijany rowerzysta może też stracić prawo do kierowania innymi
        pojazdami mechanicznymi: tramwajem, samolotem czy motorówką. Zatrzymani muszą
        również liczyć się ze sporymi wydatkami.

        – Jeżeli rowerzysta pił alkohol i trafił w nasze ręce, zazwyczaj jest wysyłany
        do izby wytrzeźwień. To kosztuje go 240 złotych. Jednoślad przekazujemy komuś z
        rodziny. Jeżeli nikt nie może go odebrać, wzywamy holownik, który odwozi rower
        na policyjny parking depozytowy – wyjaśnia podinsp. Wojciech Pasieczny.

        Rower na parkingu
        Odholowanie roweru kosztuje 150 złotych. Do tego dochodzi opłata za dobę postoju
        –to 18 złotych. Pijany rowerzysta musi się również liczyć z grzywną, którą
        wymierza sąd – średnio jest to 500 zł.

        Również strażnicy miejscy zatrzymują coraz więcej pijanych cyklistów. Prym w
        takich interwencjach wiodą strażnicy patrolujący na jednośladach ścieżki
        rowerowe, osiedla i parki. Od początku roku w ręce strażników wpadło już ok. 150
        pijanych cyklistów.

        Data: 2005-09-09
        www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=70056
        • u-boot_88 A nie mówiłem??? Każdy.. 09.09.05, 16:02
          .. rowerzysta to pijak, a każdy pijak to złodziej!
        • warzaw_bike_killerz Re: nigdy?...coraz więcej wyłapują za "gaz":)) 09.09.05, 16:05
          Mam pewne obawy, ze po zabraniu prawa jazdy pozostanie im TYLKO jazda na rowerze.
          To moze tlumaczyc fenomen Dunczykow. Najpierw narod masowo rozpili, potem
          pozabierali prawa jazdy, a teraz wszyscy jezdza na rowerach.
          Z drugiej strony, jak sie taki pijacy rowerzysta przesiadze do samochodu, to
          znowu bedzie na "mordercow w blachosmrodach". A to byl tylko rowerzysta,
          przypadkowo w pojezdzie spalinowym..
          • u-boot_88 Re: nigdy?...coraz więcej wyłapują za "gaz":)) 09.09.05, 16:13
            Biedni Holendrzy... ich tez bestialsko rozpili, pozabierali prawa jazdy i
            przesadzili na rowery.
            • warzaw_bike_killerz Re: nigdy?...coraz więcej wyłapują za "gaz":)) 09.09.05, 16:25
              Ale u nich sklonnosci do uzywek sa genetyczne. Pili, bo plywali, teraz pija i
              narkotyki pala. Pewnie dlatego, ze nie moga jezdzic samochodem.
              Holendrzy jako narod majtkow okretowych, jest przyzwyczajony do korzystania z
              energii wiatrow - zagle, wiatraki, no i wiatr w plecy na rowerze.
          • Gość: dorsai Re: nigdy?...coraz więcej wyłapują za "gaz":)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 23:53
            A skąd wiesz? IMO to pijany kierowca, który po zabraniu prawa jazdy czasowo przesiadł się na rower?
        • wydra10 Re: nigdy?...coraz więcej wyłapują za "gaz":)) 09.09.05, 16:36
          jaa_ga napisała:
          Jednoślad przekazujemy komuś z
          > rodziny. Jeżeli nikt nie może go odebrać, wzywamy holownik, który odwozi rower
          > na policyjny parking depozytowy – wyjaśnia podinsp. Wojciech Pasieczny.

          Niedawno widziałam, jak radiowóz zatrzymał gdzieś na trasie gdańskiej
          rowerzystę bez świateł. Zastanawiałam się, co oni w takich przypdkach robią z
          rowerem, bo przecież do radiowozu się nie zmieści... ;)
          pzdr
    • jhbsk Re: A kiedy wreszcie "DZIEŃ BEZ ROWERÓW"? 09.09.05, 13:34
      Mam nadzieję, że nigdy.
    • tom_aszek A kiedy "DZIEŃ BEZ ŁODZI PODWODNYCH"? :)) 09.09.05, 13:35
      ?
      • u-boot_88 Re: A kiedy "DZIEŃ BEZ ŁODZI PODWODNYCH"? :)) 09.09.05, 13:49
        Mam nadzieję, że nieprędko :)
    • warzaw_bike_killerz "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 13:42
      Ja tylko widze przyjezdnych przywozacych swoje nawyki wioskowe do naszej
      metropolii. Na szczescie jest ich niewielu. Wiec mozna przyjac, ze dzien bez
      roweru jest codziennie. Na cale szczescie.
      • kazuyoshi78 Re: "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 13:46
        Tak? To skąd te ciągłe narzekania na rowerzystów, których podobno nie ma?
        • warzaw_bike_killerz Re: "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 13:49
          Wiadomo, ze Hooligans najbardziej sa widoczni i przeszkadzaja. Skad tyle o
          morderstwach w wiadomosciach, skoro niewielu widzialo takiego na wlasne oczy?
          • kazuyoshi78 Re: "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 13:52
            To prawda, ja sam mam na koncie kilka podpaleń samochodów, z nienacka tłukę po
            głowie przechodniów ciezkim zapieciem do roweru, udusiłem dwie kobiety
            łańcuchem rowerowym, a jakiemuś dzieciakowi wydłubalem oko szprychą. I dalej
            terroryzuję miasto :)
            • olecky Re: "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 15:07
              a do kradziezy trzech ton wegla z bocznic na Pradze to juz sie nie przyznajesz, co?

              pozdrawiam, olek
              • u-boot_88 Re: "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 15:09
                A jak on to przewiózł? Rowerem? To musiał sporo razy obracać.
                • olecky Re: "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 15:24
                  rower jest pojemniejszy niz myslisz ;-)

                  www.zm.org.pl/?a=dania-rowery&img=7
                  pozdrawiam, olek
                  • u-boot_88 Re: "DZIEŃ BEZ ROWERÓW" jest u nas codziennie! 09.09.05, 15:37
                    No, niezłe :) Swoja drogą muszę ze wstydem przyznać, że jak byłem w Danii to
                    jeździłem na rowerze. Ale wiadomo, że Skandynawowie to naród zdegenerowany ;)
                    Również pozdrawiam.
    • Gość: corgan no mam nadzieję że nigdy :) IP: *.chello.pl 09.09.05, 17:48
    • mrrrfrrr Re: A kiedy wreszcie "DZIEŃ BEZ ROWERÓW"? 10.09.05, 00:54
      wtedy kiedy będzie można wywalić peryskop grzybkiem do góry na wyżej
      wzmniankowanym placu Macieju z Czelabińska.
      • Gość: franki Re: A kiedy wreszcie "DZIEŃ BEZ ROWERÓW"? IP: *.aster.pl 10.09.05, 17:46
        Jedno pytanie do sz. p. rowerzystów: czy pieszy, korzystający z chodnika, jest
        ekologiczny czy nie? Bo mnie się wydaje, że jest w takim samym stopniu jak
        rowerzysta, tzn. także nie zużywa ropopochodnych paliw płynnych (co najwyżej
        kartoflopochodne). W związku z powyższym czemu to sojusznicy w ekologii, czyli
        piesi, są traktowani przez sz. p. rowerzystów jak wróg najgorszy zasługujący na
        eliminację jedynie?
        • pra_gosia Rowery nie są złe, ale ... 10.09.05, 17:50
          najgorsi to są przyjezdni przy jezdni.
          • Gość: franki Re: Rowery nie są złe, ale ... IP: *.aster.pl 10.09.05, 18:02
            A tak w ogóle to prawo o ruchu drogowym zasady uczestnictwa rowerów w ruchu
            określa bardzo precyzyjnie. Tyle tylko, że kierować rowerem można nie
            posiadając jakichkolwiek uprawnień, a więc nie mając o wzmiankowanych zasadach
            zielonego pojęcia. Ale uwaga kolarze: niezmajomość przepisów nie tłumaczy ich
            nieprzestrzegania!
            • Gość: Xidex ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 18:42
              Wtroce swoje 5 groszy do rozmowy
              Dzien bez rowerow ok bardzo by mi sie podobal
              Wiem ze przepisy nie sa nazbyt przychylne cyklistom.
              Ale szczerze mowiac odnosze wrazenie ze oni maja za nic pieszych.
              Mieszkam przy Pl.Konstytucji w Warszawie.Ok jest scierzka rowerowa
              Konczy sie moze nie tam gdzie powinna ale nie o to sie rozchodzi.
              Co dje to ze jest scierzka?? NIC
              Szanowni cykliscie szaleja po drugiej strone chodnika a jak sie im zwraca uwage
              to leca wyzwiska i grozby.
              He i co mam sie im odwdzieczyc??
              Ostatnnio zostalem potracony przez rowerzyste co zaowocowalo zlamaniem reki.
              Na szczescie rowerzysta zostal zlapany na garacym uczynku (co zawdzieczam
              policjantom) gdyby ich nie bylo szanowny cyklista odjechalby nic nie robiac
              sobie z potracenia.
              I jak w takim wypadku mam szanowac szalencow na jednosladach pedzacych po
              chodniku gdzy po 2 stronie ulicy jest scierzka rowerowa???
              • Gość: franki Re: ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? IP: *.aster.pl 10.09.05, 18:51
                Jest jeszcze jeden problem z rowerami: mimo że normalnie uczestniczą w ruchu,
                nie są zarejestrowane i nie mają ubezpieczenia OC. Jeżeli taki kolarz kogoś
                potrąci albo wpadnie z pełną prędkością na przejście dla pieszych uszkadzając
                samochód to najczęściej - szukaj wiatru w polu. A potrącenie przez rower może
                być nawet śmiertelne. No ale o tym kolarze nie myślą - przecież to oni są
                najbiedniejsi, najbardziej poszkodowani przez los i najgłośniej o tym krzyczą.
                A rowery już tak im przyrosły do tyłków, że chyba nie chodzą na piechotę ani
                nie jeżdżą samochodami. Notabene skąd w takim razie widuje się tyle samochodów
                z rowerami na bagażniku? Przecież prawdziwy cyklista nigdy nie wsiadłby do
                blaszanej puszki???
                • roborobi Re: ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? 10.09.05, 20:25
                  Gość portalu: franki napisał(a):
                  Notabene skąd w takim razie widuje się tyle samochodów z rowerami na bagażniku?
                  Przecież prawdziwy cyklista nigdy nie wsiadłby do blaszanej puszki???

                  Witam
                  Prawdziwy cyklista nie wsiadzie do blaszanej puszki!!! Nieraz jest zmuszony do
                  korzystania z komunikacji miejskiej i z PKP ;-).
                  pozdrawiam, Robert
                  • mrrrfrrr Re: ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? 12.09.05, 03:34
                    taki uważasz przewykręt:
                    siedzi dwoje w aucie..powrócili byli z rekreacyjnego wyjazdu...zdarzyło im się
                    wszystko co sobie można wyobrazić: rozkopy na wyjezdzie z miasta ( nie wspomnę
                    jakiego), kartę im zeżarło, pieszy im wyleciał na dwupass- tusz tusz za
                    nieczynną stacją benzgazową, wycieraczki skradli, twrdy dysk jak usłyszał, że
                    krwiopijca to zmiękł, łódka-okradziona ale niezatapialna, Sztynort niby ten ale
                    jak Mięcmierz .....z Danielkiem uszablonym czyli ku.. nudy. Jak zobaczyli, że
                    Nina każe mu się się kręcic z końskiego grzbietu to uciekli myśląc, że
                    barrakuda to nieodpowiedzialny pomysł kapitana Jacquesa i żeby nie skłamać
                    Coucou.... no po prostu dramat słony. Siędzą i myślą: wypijemy piwo, wyjdziemy
                    z auta, wyjmiemy szpeje i rower..., wejdziemy do domu a wtedy podchodzi pies i
                    mówi :Panu zabieramy prawko za potencjalnie nietrzezwe auto, a Pani za to że
                    Pani jeżdzi po nietrzezwym potencjalnie bagażniku....no i zabrali.
                    Bez czego chcielibyście jeszcze to coś co Pani wie...a ja rozumiem?
                    • mrrrfrrr Re: ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? 12.09.05, 03:48
                      jasteście beznadziejni ale i tak lubię wasz bezwład permanentny.
                      • Gość: franki Re: ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? IP: *.aster.pl 12.09.05, 09:19
                        Dobra rada: wytrzeźwiej zanim wsiądziesz na rowerek (i do klawiatury) bo ci psy
                        lejce trzasną i będą mieć rację...
                • shp80 Re: ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? 12.09.05, 13:18
                  > potrącenie przez rower może
                  > być nawet śmiertelne.

                  Dwa lub trzy takie przypadki w ciągu ostatnich kilku lat... Skoro rowery są
                  takie groźne wytłumacz mi, dlaczego piesi łażą po ścieżkach rowerowych? Powinni
                  z nich uciekać w popłochu.

                  Pozdro
                  Tomek
                  • vtec_z Re: ROWERY ?? NIE MAMY GDZIE JECHAC ??? 12.09.05, 13:19
                    shp80 napisał:

                    > > potrącenie przez rower może
                    > > być nawet śmiertelne.
                    >
                    > Dwa lub trzy takie przypadki w ciągu ostatnich kilku lat... Skoro rowery są
                    > takie groźne wytłumacz mi, dlaczego piesi łażą po ścieżkach rowerowych?
                    Powinni
                    >
                    > z nich uciekać w popłochu.
                    >
                    > Pozdro
                    > Tomek

                    Po jezdniach też łażą...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja