Wypadek przy ul. Płochocińskiej

IP: *.pekaes.com.pl 05.09.02, 13:34
Przyznaję, że takich kamikadze mi nie szkoda. Zginął przez
własną głupotę. Gorzej jest, gdy za sprawą takich idiotów giną
niewinni ludzie.
    • Gość: hip Re: Wypadek przy ul. Płochocińskiej IP: *.pgi.waw.pl 05.09.02, 13:39
      Niech żyje autobus i jego kierowca!
      pozdr
      • Gość: Kierowca autobusu Re: Wypadek przy ul. Płochocińskiej IP: *.daewoo.com.pl 05.09.02, 15:02
        Mam nadzieje pacanie że bedziesz następnym który się ze mną
        spotka w bliskim kontakcie i że ciebie też z tego wyniosą w
        czarnym worku - ciekaw czy też będziesz mi tak dobrze życzył ?
        • Gość: Ewa Re: Wypadek przy ul. Płochocińskiej IP: *.acn.pl / 10.128.134.* 05.09.02, 18:49
          Kierowca autobusu chyba jest w szoku pisza takie brednie...
          "Nie życz drugiemu co Tobie nie miłe" Jechalam wczoraj i
          widziałam holowany autobus z tego wypadku- Kierowco dziekuj
          Bogu ,że nie bylo wiecej ofiar.
    • Gość: Kaśka Re: Wypadek przy ul. Płochocińskiej IP: 217.8.161.* 05.09.02, 16:29
      ... jak możecie tak mówić!!!! skąd wiecie czemu tak się
      stało!!!! może jechał bo śpieszyło mu się do szpitala bo.... źle
      się czuł, a może czekała na niego chora żona z dzieckiem .... to
      był mój kolega ... więc proszę głupie uwagi i głupie teksty
      zostawić dla siebie .....
      Kaśka
      • chaladia Re: Wypadek przy ul. Płochocińskiej 05.09.02, 16:58
        Szanowna Pani,

        Wyrazy współczucia z powodu straty kolegi. Nietety, pomimo że "de morituri aut
        bene aut nihil" tym razem nie da się tej reguły zastosować. Nie ma takiej
        przyczyny, która mogłaby uzasadnić jazdę 160-170 km/godz po niewidocznym
        zakręcie pod prąd, a tak jechał Pani kolega. Nie wiózł nikogo chorego, bo
        jechał sam.
        Dlaczego z takim przekonaniem piszę, ile jechał? Otóż codziennie tamtędy jeżdżę
        i wiem, z jakiej odległości mógł zobaczyć autobus zjadący z przeciwka i zacząć
        hamowanie. A jego samochód nie był gratem o słabych hamulacach. Jeżdżąc
        codziennie Płochocińską w kolumnie poruszającej się ok 70-80 km/godz często
        bywam wyprzedzany przez takich szaleńców. Bywało, że i przez Chryslery, więc
        może i przez Pani kolegę. Jeżeli przejedzie się Pani tą ulicą, zobaczy Pani
        wiele, bardzo wiele krzyży - zapewne za parę dni przybędzie jeszcze jeden...

        Kismet.
    • Gość: Viktoria Re: Wypadek przy ul. Płochocińskiej IP: *.acn.pl / 10.128.134.* 05.09.02, 18:35
      Kierowca granatowego "Neonka" stwarzal zagrozenie dla normalnych
      uzytkownikow drogi, nie obchodzilo go zycie jego i zycie
      najblizszych- w koncu musialo sie tak stac.Cale szczescie ze nie
      jechal z dwojka swoich niewinnych dzieci,Takich
      nieodowiedzialnych fijutow wcale mi nie zal, zadal bol i
      cierpienie swojej rodzinie.A Kasia !lepiej nie spekuluj z
      jakimis bajkami o szpitalach
      • chaladia Re: Wypadek przy ul. Płochocińskiej 05.09.02, 21:05
        Myślę, że w tym nieszczęściu szczęściem było, że ten szaleniec spotkał na
        swojej drodze autobus, a nie np. Cinquecento. On wtedy zapewne by przeżył, a
        ktoś inny opłakiwał by męża, żonę czy dziecko. Sądząc po braku
        odpowiedzialności, sprawca specjalnych wyrzutów sumienia by nie miał, a skoro
        stać go było na Neona, to stać by go było też na dobrego adwokata i w więzieniu
        za tę zbrodnię by nie siedział.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja