asiek101
14.10.05, 19:37
Za dzisiejszym Życiem Warszawy:
Tanie taksówki znikną z miasta
Nowe przepisy spowodują, że zapłacimy więcej za kursy taxi
Każdy, kto jeździł najtańszymi taksówkami i płacił za kilometr 1,20 zł, za
tydzień musi szykować się na większe wydatki. Nie będzie już supertanich
przejazdów. Powód? Nowe przepisy prawne.
W Warszawie jest 7700 taksówek. Ta liczba jest stała. Według przepisów,
kierowca takiego wozu musi posiadać licencję taksówkową wydawaną przez
miasto. Aby ją dostać, musi zdać egzamin z topografii miasta.
Ale po stolicy jeździ też około tysiąca aut, które w świetle przepisów
taksówkami nie są. Ich kierowcy wożą pasażerów, ale na podstawie licencji na
tzw. zarobkowy przewóz osób (je także wydaje Ratusz). Jeżdżą m.in. pod
skrzydłami tanich korporacji i biorą 1,20 zł za kilometr, podczas gdy inne
korporacje nawet 2 zł.
Będzie drożej...
Już 21 października w życie wejdą nowe przepisy. Zgodnie z nimi kierowcy
taksówek, którzy nie mają taksówkarskiej licencji, albo przestaną wozić
pasażerów, albo przerobią swoje samochody. Znowelizowana ustawa o transporcie
drogowym zakłada bowiem, że ich auta nie mogą mieć kogutów z napisem „taxi”.
Z ich samochodów musi też zniknąć logo firmy i jej numer telefonu. – Trzeba
będzie też wymontować taksometry i zastąpić je kasami. Koszt przerobienia
jednego auta to 1,5 tys. zł – ocenia Andrzej Gajowniczek, szef firmy Grosik
Taxi, jednej z najtańszych korporacji w Warszawie.
Grosik to też największy warszawski przewoźnik, w którym większość kierowców
jeździ na podstawie licencji przewozu osób. W podobny sposób wozi jednak
pasażerów kilkuset kierowców w innych stołecznych korporacjach, m.in. Euro,
Lux i Bayer. – Nasze koszty znacznie wzrosną. Oczywiście zrobimy wszystko, by
nie stracić klientów. Ale kto wie, być może będziemy musieli przerzucić na
nich część poniesionych kosztów – mówi Gajowniczek.
... więc będą podwyżki
Gdy z ulic znikną najtańsi przewoźnicy (ich wozy będą przecież prawie
nierozpoznawalne), pozostałe firmy mogą podnieść opłaty – bo nie będą musiały
bać się usuniętej z rynku konkurencji. Ceny mogą więc pójść w górę. Tym
bardziej że według ustaleń Rady Warszawy, najwyższa opłata za przejechanie
jednego kilometra taksówką może wynosić trzy złote. Obecnie większość
korporacji, w których kierowcy mają licencje taksówkowe, jeździ za znacznie
niższe stawki – z reguły poniżej dwóch złotych. Niską cenę wymusza jednak
ostra konkurencja panująca na rynku. Kiedy jej zabraknie, sytuacja może się
zmienić.
Część z firm już podniosła stawki o 20 groszy na kilometrze. Zrobiły tak
m.in. Ele, Volfra i Tele. Inne szykują podwyżki, by także zarobić na
eliminacji tanich przewoźników.
2005-10-14
MARCIN HADAJ
CO ZA BRAK PROFESJONALIZMU. PAN REDAKTOR NIE ZADAŁ SOBIE TRUDU BY TROCHĘ
POMYŚLEĆ. PRZECIEŻ PRZEWOŹNICY BEZ LICENCJI TO NIEUCZCIWA KONKURENCJA DLA
LUDZI POSIADAJĄCYCH LICENCJE TAKSÓWKOWE I OSZUKIWANIE KLIENTÓW, KTÓRZY
ZAMAWIAJĄC TAKSÓWKĘ OTRZYMUJĄ PRZEWOŹNIKA.
PRZEWOŹNIK NIE MUSI ZDAWAĆ EGZAMINU Z TOPOGRAFII - MOŻE JĄ ZNAĆ ALBO NIE, GDY
NAS OSZUKA NIC NIE MOZEMY MU ZROBIĆ.
CIESZĘ SIĘ, ŻE WRESZCIE TA LUKA W PRAWIE ZOSTANIE ZAŁATANA
WOGÓLE TO MAM WRAŻENIE, ŻE TEN ARTYKUŁ BYŁ SPONSOROWANY PRZEZ GROSIKA. JAKOŚ
W CITY, VOLFRZE, TELE NIE JEŻDŻĄ TACY PRZEWOŹNICY, A KORPORACJE TE MAJĄ TAKĄ
SAMĄ STAWKĘ JAK WSPOMNIANY GROSIK.