Problemy spółdzielni Tarchomin

IP: *.polkomtel.com.pl 23.09.02, 12:50
Przede wszystkim powodem problemów MSM Tarchomin nie jest
inwestycja Wróblewo II lecz nieudolność władz Spółdzielni
(obecnych i poprzednich). Większość mieszkańców ma wpłacone 100%
wkładu budowlanego, niektórzy mają nadpłaty. Dlaczego nie
napisaliście, że w MSM zginęły pieniądze z tychże wkładów, a
władze przypisały inwestycji W2 80% ogólnych kosztów spółdzielni?
    • Gość: macias Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.softbank.pl 23.09.02, 12:59
      w MSM giną pieniądze nie od dziś i także zginęły ( a raczej zarząd wział sobie
      do kieszeni)przy inwestycji Wróblewo 1.
    • Gość: Katarzyna N. Jak jest naprawde??? IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 14:41
      Ukarani Wróblewem

      W artykule Gazety Stołecznej z dnia 23.09.2002 przedstawiono
      dramatyczną sytuację MSM Tarchomin. Niestety autor nie pokusił
      się o poszukiwanie przyczyn tak złego stanu finansów spółdzielni
      mieszkaniowej z Tarchomina. Wręcz można by wysnuć daleko idące
      wnioski, że całemu zamieszaniu winni są nabywcy nowych mieszkań
      na powstającym już od 2 lat osiedlu Wróblewo 2, którzy już od
      wielu miesięcy mieszkają w niedokończonym budynku, bez gazu i
      którym grozi spędzenie zimy w nieogrzewanych mieszkaniach.
      A przecież wystarczy spojrzeć do umów, żeby się przekonać, że to
      właśnie spółdzielnia nie dotrzymała warunków umowy i prowadząc
      politykę szantażu i uników działa nie tylko na szkodę nabywców
      mieszkań, ale i mieszkańców starszych osiedli. Każdy z nas ma
      zgodnie z podpisaną umową prawo do jej wypowiedzenia z powodu
      przekroczenia kosztu budowy metra kwadratowego o więcej niż 10%
      wartości zapisanej w umowie. Jednak nie robimy tego i od wielu
      miesięcy próbujemy skłonić spółdzielnię, żeby zechciała podjąć
      faktyczne kroki zmierzające do zakończenia budowy.
      Ta jednak nie robi nic.

      JAK MIAŁO BYĆ
      Spółdzielnia w 1999 roku podejmuje decyzję o rozpoczęciu nowej
      inwestycji mieszkaniowej. Możliwości Spółdzielni pozwalają na
      tylko niewielkie angażowanie własnych środków finansowych.
      Dlatego cała inwestycja, jak to jest powszechnie praktykowane,
      miała oprzeć się na sukcesywnych wpłatach nabywców mieszkań,
      członków spółdzielni.
      Rozpoczął się nabór osób, z którymi podpisywano umowy
      przedwstępne i pobierano od nich pierwszą wpłatę. W późniejszym
      czasie podpisywane były umowy finalne. W umowach podawana jest
      cena m2 lokalu mieszkalnego, loggii, tarasu, balkonu i
      ewentualnie miejsca garażowego. Spółdzielnia zakupuje działkę
      budowlaną, wykonywany jest projekt budynku. Spółdzielnia
      otrzymuje decyzję zatwierdzającą projekt budowlany oraz
      otrzymuje pozwolenie na budowę. W drodze przetargu wybrany
      zostaję generalny wykonawca inwestycji, przystąpiono do prac.
      Przewidywano zakończenie budowy do końca 2000 roku z ewentualnym
      poślizgiem do trzech miesięcy. Zamierzano sukcesywnie sprzedać
      wszystkie lokale, nie zakładano żadnych problemów z pozwoleniem
      na użytkowanie i zasiedleniem budynku.

      JAKA OKAZAŁA SIĘ RZECZYWISTOŚĆ
      Zakupiono działkę o powierzchni 3200 m2 za cenę około 1,1mln zł.
      W stosunku do ówczesnych cen wartość działki została około
      dwukrotnie zawyżona.
      W drodze przetargu wybrano w lutym 2000 roku generalnego
      wykonawcę firmę WARCENT. Do dziś toczą się spory i padają
      wzajemne zarzuty pośród ówczesnych członków władz Spółdzielni
      czy był to dobry wybór i czy przetarg był przeprowadzony
      rzetelnie.
      Przez cały okres budowy trwały problemy z podwykonawcami
      angażowanymi przez WARCENT, ich wiarygodnością i jakością
      wykonywanych przez nich prac. Wprowadzono szereg prac
      zamiennych, kwestionowano kosztorysy, wielu prac nie odebrano ze
      względu na złą ich jakość. Trwało zamieszanie z odbiorami prac i
      wystawianymi fakturami.
      Pomimo zaciągnięcia przez Spółdzielnię kredytu w wysokości 1 mln
      EURO, przez cały czas były też problemy z finansowaniem
      inwestycji.
      Nie są dotrzymywane kolejne terminy końca budowy, trwające
      przestoje prac, zmieniają się podwykonawcy, pogarszająca się
      systematycznie jakość prac stanowiła stały obraz toczącej się
      powoli inwestycji.
      Ciągłe nieporozumienia i wzajemne roszczenia doprowadziły do
      sytuacji gdy firma WARCENT pod koniec 2001 roku wypowiedziała
      zawartą z MSM TARCHOMIN umowę nie wywiązawszy się ze swoich
      zobowiązań. Równocześnie Spółdzielnia zrezygnowała z usług
      WARCENTU. Rozpoczął się spór pomiędzy Spółdzielnią a WARCENTem,
      który toczy się do chwili obecnej.
      W międzyczasie zmienił się zarząd spółdzielni, co poza dalszym
      opóźnieniem działań niczego nie wniosło.
      Ostatecznie, na początku 2002 roku Spółdzielnia przejęła
      inwestycję i postanowiła samodzielnie ją dokończyć. Od tego
      momentu, pomimo ponad 90% stanu zaawansowania prac budowa
      kompletnie się zatrzymała, a budynek niszczeje.
      Pojawił się jeden istotny problem, Spółdzielnia nie ma pieniędzy
      na dokończenie budowy. Ponadto pozostał nie spłacony kredyt
      obciążający hipotekę działki pod inwestycję.
      Przez cały czas trwania inwestycji zawierano nowe umowy z
      nabywcami mieszkań. Początkowo w roku 1999 i 2000 były to umowy
      przedwstępne, przy zawieraniu których pobierano zaliczkę w
      wysokości 30 000,00 zł. Następnie zawierano umowy finalne w
      sprawie finansowania kosztów budowy i warunków uzyskania
      przydziału. W pierwszym okresie była to spółdzielcze
      własnościowe prawo do lokalu, po zmianie przepisów wpisywano
      dodatkowo prawo do przewłaszczenia. Po wejściu w życie ustawy o
      spółdzielniach mieszkaniowych umowy dotyczyły przyrzeczenia
      wybudowania lokalu i uzyskania odrębnej własności.
      W każdej z umów wpisywano INNY koszt m2 oraz w zależności od
      terminu zawierania umowy INNY termin zakończenia budowy.
      Z powodu opóźnień część osób wycofywała się z umów, na to
      miejsce zawierano nowe umowy z następnymi nabywcami. Jednak
      pieniądze z nowych umów nie trafiały do osób, które wycofały
      wkłady. W wyniku tych ciągłych zmian powstał dług w wysokości
      ponad 700 000,00 zł w stosunku do osób, które rozwiązały umowy.
      Obecnie Spółdzielnia nie posiada środków na zaspokojenie tych
      roszczeń.
      (b)Bardzo istotne jest, że Spółdzielnia zawierając umowy
      świadomie wprowadzała w błąd nabywców doskonale wiedząc, że nie
      jest w stanie dotrzymać wpisywanych do umów terminów zakończenia
      budowy. Również świadomie zaniżano koszt m2 lokali wiedząc o
      przekroczeniu kosztów budowy.(/b)
      Obecnie na 61 lokali w budynku zawarte są 54 umowy z nabywcami
      mieszkań, z tym że większość w istotny sposób między sobą się
      różni. Powoduje to szereg problemów. Ponadto nie sprzedano ponad
      40 miejsc garażowych.
      Na początku, w roku 1999 zawierane umowy przedwstępne miały
      wpisaną cenę 2300 zł/m2. Zawierane umowy finalne zawierały cenę
      od 2450 zł/m2 do 2650 zł/m2. W dalszym czasie cena ta wzrastała
      do 2900zł/m2, a w 2002 do 3000zł/m2.
      Pierwszy termin zakończenia inwestycji ustalony był na 31
      grudnia 2000 roku. Z biegiem czasu był sukcesywnie przesuwany. W
      zasadzie dzisiaj nie ma to większego znaczenia, gdyż żaden z
      zapisanych w umowach terminów nie został dotrzymany.
      Obecnie Spółdzielnia szacuje koszt lokali na 3400zl/m2, żąda
      dopłat do kwoty 3270zł/m2, a termin zakończenia uzależnia od
      możliwości finansowych. W ten sposób spółdzielnia MSM próbuje
      bezprawnie wymusić dopłaty przy czym odmawia jakichkolwiek
      gwarancji ostatecznej ceny i terminu końca inwestycji.
      Zgodnie z zawartymi umowami i obowiązującymi zasadami
      Spółdzielnia powinna dokończyć budowę, uzyskać pozwolenie na
      użytkowanie budynku a dopiero potem przystąpić do końcowych
      rozliczeń. Przy czym wszelkie poniesione koszty muszą być
      potwierdzone i zatwierdzone. Wzrost cen musi być uzasadniony i
      wynikać z przyczyn jakie zapisane są w umowach. Wzrost ceny nie
      może być uznany, gdy powstał skutkiem nieudolności i błędów w
      prowadzeniu inwestycji. Nie można przerzucać na inwestycję
      kosztów prowadzenia Spółdzielni. Bywa tak, że członkowie władz
      spółdzielni wypłacają sobie wysokie nagrody związane rzekomo z
      prowadzeniem prac inwestycyjnych.
      (b)Ciekawe dlaczego spółdzielnia, która zmuszona jest do
      zaciągnięcia kredytu na dokończenie inwestycji ze względu na
      brak środków równocześnie przeznacza ponad 1,25 miliona z wpłat
      nabywców Wróblewa 2 na własne potrzeby czyli tzw. koszty
      zarządu, ustalając, że 61 lokali będzie ponosiło ciężar 80%
      kosztów ogólnych zarządu spółdzielni, w której zarejestrowano
      ponad 400 członków???
      Dlaczego jeszcze do niedawna prezes spółdzielni, a wcześniej
      członek rady nadzorczej Konrad Nowak w trakcie rozmów z
      nabywcami mieszkań Wróblewa 2 podaje koszt dokończenia
      inwestycji w wysokości 1,2mln zł kiedy z ocen niezależnych firm
      wynika, że jest to k
      • Gość: Sąsiadka Re: Jak jest naprawde??? IP: 217.153.35.* 23.09.02, 15:17
        Jako mieszkanka Wróblewa 1 moge jedynie potwierdzić, że opisane praktyki były
        regularnie i "z powodzeniem" prowadzone równiez podczas realizacji i
        rozliczania naszej inwestycji - zawyżane wielokrotnie koszty, zróżnicowane
        umowy, wypłaty nagród za udaną inwestycję dla odwołanego zarządu, pokrywanie
        kosztów stałych pozostałych osiedli oraz przeprowadzanie na nich remontów ze
        środków z wkładów budowlanych osiedla Wróblewo 1, itd. Wówczas sytuacja MSM nie
        była jeszcze taka tragiczna jak teraz, MSM nie miała tez kredytu - ale takie
        praktyki muszą w końcu doprowadzić do bankructwa. Od zawsze pisałam, że prawo
        spółdzielcze jest najbardziej złodziejskim prawem i niestety bardzo wiele
        zarządów (ludzi) umiejętnie to wykorzystuje.
    • Gość: Katarzyna N. Jak jest naprawde??? c.d. IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 15:00
      Dlaczego jeszcze do niedawna prezes spółdzielni, a wcześniej
      członek rady nadzorczej Konrad Nowak w trakcie rozmów z
      nabywcami mieszkań Wróblewa 2 podaje koszt dokończenia
      inwestycji w wysokości 1,2mln zł kiedy z ocen niezależnych firm
      wynika, że jest to koszt rzędu 600-800 tysięcy???
      Dlaczego za nierzetelne obchodzenie się z naszymi pieniędzmi
      oraz złą politykę finansową spółdzielni mają odpowiadać
      wyłącznie nabywcy mieszkań na osiedlu Wróblewo 2???
      Spółdzielnia MSM TARCHOMIN pomimo swojej bardzo złej sytuacji
      odrzuca wszelkie konstruktywne propozycje składane przez
      nabywców lokali związane z możliwością partycypowania w kosztach
      dokończenia budowy. Natomiast żądania pieniędzy zgłaszane przez
      MSM TARCHOMIN przybierają formę szantażu „albo zapłacicie ile my
      żądamy albo nie uzyskacie prawa własności do mieszkań, a budynek
      pozostanie niedokończony”.
      Z naszej strony już od kilku miesięcy pada propozycja
      dokończenia budowy za nasze pieniądze. Chcemy pójść spółdzielni
      na rękę i dopłacić, ale musimy mieć pewność, że po pierwsze
      kwota dopłaty wynika z rzetelnych wyliczeń kosztów i
      przeznaczona zostanie wyłącznie na dokończenie budowy, a nie na
      zobowiązania spółdzielni wynikające z niegospodarności i
      błędnego zarządzania, a po drugie, że płacimy za NASZE
      mieszkania, a nie lokale, które mogą zostać zlicytowane przez
      komornika. Dlatego jedynym naszym warunkiem jest podpisanie
      przez spółdzielnię aktów notarialnych przewłaszczających na
      naszą rzecz własność lokali. Zgodnie z ustawą o spółdzielniach
      mieszkaniowych nasze żądanie poparte jest odpowiednim artykułem
      (art.21 ustawy)

      Mamy nadzieję, że opisane nasze doświadczenia zainteresują
      Gazetę i podejmie Ona dalej ten temat. przedstawiając całą
      sprawę rzetelnie i bez przekłamań.
    • Gość: autor Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.stacje.agora.pl 23.09.02, 16:39
      Sznowna Pani Katarzyno!
      Z zainteresowaniem przeczytałem pani historię sporu. Jeśli jednak chce Pani ze mną polemizować,
      zapraszam do bezpośredniego kontaktu. Mój mail :mariusz.jaloszewski@agora.pl lub tel. 555 46 30. Z
      poważaniem.
    • Gość: sasiad z WROBLEWA I Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.it.volvo.se / 153.112.41.* 24.09.02, 17:48
      Przepraszam za brak polskich znakow ale pisze pod unixem.
      Najwiekszym problemem MSM jest to, ze nie jest ona w stanie dac
      mieszkancom
      WROBLEWA II aktow notarialnych, poniewaz nie jest wlascicielem
      calego terenu. Nie jest mianowicie wlascicielem drogi dojazdowej
      do osiedli. Podejzewam ze tak jak w przypadku mieszkancow
      WRUBLEAW I w umowach wstepnych MSM poswiadczyla nieprawde
      twierdzac ze jest wlascicielem danej dzialki wraz z droga
      dojazdowa a w rzeczywistosci nim nie byla. Poza tym wrecz
      szokujaca jes fakt jakiegokolwiek braku konsekwencji czy to
      cywilnych czy tez wrecz karnych w stosunku do poprzednich
      zarzadow. Oto przyklad: Na krotko przed wypowiedzeniem umowy
      wykonawca osiedla WROBLEWO II firma WARCENT przekazala do MSM
      trzy faktory VAT na dosc duza kwote ( nie posiadam przy sobie
      tych materialow wiec nie chcialbym napisac nieprawdy ale w gre
      wchodzila kwota ponad 1 mln PLN). Problem polegal tylko na tym,
      iz wg pozniejszych ekspertyz roboty za ktore miala zaplacic MSM
      wcale nie zostaly wykonane lub zostaly wykonane nie te, ktore byc
      powinny ( po co wykanczac miejsca garazowe w momencie gdy nie
      wykonczone sa wszystkie lokale mieszkalne). Tymczasem owczesny
      prezes MSM najzwyczajniej w swiecie przyjmuje te faktory
      (kwitujac to wlasnorecznym podpisem). Pozniej tlumaczy sie iz
      podpis zostal na nim wyludzony lub podrobiony. Nie chce
      przytaczac calej wypowiedzi (notatka na pismie) ale byla tam mowa
      o jakiejs nieprzytomnosci b. pana prezesa ( smialem sie chyba pol
      godziny ale uwiezcie mi ze byl to smiech przez lzy). Takich
      przykladow w MSM moznaby mnozyc a najbardziej interesujacy jest
      fakt iz w 1999 r przedstawiciele instytucji sprawujacej kontrole
      nad spoldzielniami mieszkaniowymi (nie chcialbym przekrecic nazwy
      ) przeprowadzili kontrole w MSM badajac wydatki na inwestycje
      WROBLEWO I (ktora byla prowadzona w identyczny sposob jak
      WROBLEWO II i tez bylismy zastraszani np. odciesiem mediow, jesli
      nie doplacimy) i kontrola nie wykazala zadnych razacych
      niedociagniec. LUDZIE , JESLI CHCECIE KUPOWAC MIESZKANIA TO Z
      DALEKA OD SPOLDZIELNI MIESZKANIOWYCH.
      • Gość: k`k Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.09.02, 20:25
        Nie wpychaj wszystkich spółdzielni do jednego worka.
        Są spółdzielnie dobre i są złe, a to samo można powiedzieć o deweloperach.
        To nie jest chyba tak ciężko sprawdzić inwestora przed pierwszą wpłatą i w ten
        sposób ograniczyć ryzyko straty własnych pieniędzy
        • Gość: Katarzyna N. Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 11:23
          Gość portalu: k`k napisał(a):

          > Nie wpychaj wszystkich spółdzielni do jednego worka.
          > Są spółdzielnie dobre i są złe, a to samo można powiedzieć o
          deweloperach.
          > To nie jest chyba tak ciężko sprawdzić inwestora przed
          pierwszą wpłatą i w ten
          > sposób ograniczyć ryzyko straty własnych pieniędzy

          ...widac, ze nie zna Pan/Pani prawa spoldzielczego, ktore
          naklada na nabywcow obowiazek pokrywania wszystkich kosztow
          ktore powstaja w trakcie realizacji inwestycji. O ile z
          deweloperem mozna negocjowac cene metra, o tyle ze spoldzielnia
          takie negocjacje nie wchodza w rachube. To co jest zapisane w
          umowie, zgodnie z prawem spoldzielczym, moze sie jeszcze zmienic
          o wiele procent w gore. A jest tak dlatego, ze spoldzielnia moze
          wliczyc w koszty inwestycji praktycznie wszystko co jej sie
          podoba (premie zarzadu, koszty usuwania usterek na budowie,
          nagrody itp) i nie ma to nic wspolnego z cena rynkowa metra
          kwadratoweg. Gdyby ktos chcial sprawdzac wszystkie mozliwe
          dokumenty w spoldzielni, to musialby najpierw zostac jej
          czlonkiem, a pozniej spedzliby rok na dochodzeniu, ktory prezes
          i dlaczego przeznaczyl kolejny milion na ten a nie na inny cel.
          • Gość: macias Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.softbank.pl 27.09.02, 14:02
            w pełni popieram
            mozna powiedziec że spółdzielnia robi ze swoim członkiem co chce
          • Gość: k`k Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.10.02, 11:50
            Tu nie chodzi o prawo spółdzielcze,tylko o odrobinę przezorności.Nie jest
            wielkim poświęceniem ze strony przyszłego spółdzielcy przejść się na poprzednie
            inwestycje spółdzielni i zapytać się mieszkańców o rzetelność ,jakość wykonania
            i takie tam rózne inne "drobiazgi".Mogę Pani zagwarantować,że mieszkańcy
            zadowoleni podzielą się z Panią swoim "szczęściem",a niezadowoleni wyżalą.
            Oczywiście nie da to Pani gwarancji 100-procentowego bezpieczeństwa
            inwestycji,ale w sposób istotny ograniczy ryzyko.
            Nawet z wypowiedzi na tym wątku wynika,że gdyby Pani poszła na Os.Wróblewo I
            przed wpłatą pierwszych pieniedzy,dowiedziałaby sie Pani o nierzetelności
            Spółdzielni.

            Życzę jak najszybszego zakończenia budowy.

            Pozdrawiam.
        • Gość: Niedoszla mieszkanka Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.atkearney.com 05.11.02, 14:04
          Jestem niedoszlym posiadaczem mieszkania na Wroblewie II.
          Zrezygnowalam z zakupu w dniu podpisywania umowy, i bynajmniej
          nie dlatego, ze "udalo mi sie wczesniej przeswietlic
          spoldzielnie". Z rozmowy przeprowadzonej z Pania ze spoldzielni
          wynikalo, ze na dzien podpisywania umowy (kwiecien 2002) nic nie
          bylo pewne: ani ostateczny termin oddania budynku czy
          dziedzinca, ani ostateczny koszt. Na kazde moje dodatkowe
          pytanie Pani odpowiadala z duzym zniecierpliwieniem, i
          praktycznie wcale nie patrzyla mi prosto w oczy. Moze dla kogos
          to malo istotne, ale intuicja mowila mi, ze "cos tu jest nie
          tak". Dzisiaj nie zaluje. I rzeczywiscie: myslac o zakupie
          nowego (a dla mnie pierwszego) mieszkania, omijam nowe
          inwestycje. Moje pierwsze M bedzie z rynku wtornego :)
    • Gość: K Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.chello.pl 29.10.02, 20:58
      Poznalem obecnego prezesa z najgorszej strony okazal sie
      oszustem, naciagaczem i beszczelnym chamem . Uwazam ,ze jest
      osoba nie kompetentna do reprezentowania interesow mieszkancow.
      Pomijam juz fakt ,ze jest osoba nie zrownowazona (a byc moze
      nawet chora) i z pewnoscia uda mu sie rozbic ten statek w
      krotkim czasie.
    • Gość: Sruba Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: *.chello.pl 29.10.02, 21:03
      Poznalem obecnego prezesa z najgorszej strony okazal sie
      oszustem, naciagaczem i beszczelnym chamem . Uwazam ,ze jest
      osoba nie kompetentna do reprezentowania interesow mieszkancow.
      Pomijam juz fakt ,ze jest osoba nie zrownowazona (a byc moze
      nawet chora) i z pewnoscia uda mu sie rozbic ten statek w
      krotkim czasie.
      Moim skromnym zdaniem spoldzielniami powinni kierowac fachowcy
      a nie oszolomy "wprost od traktora oderwane" nie majace pojecia
      o prowadzeniu nawet "zwyklej firmy".
      PS Jak udalo mi sie zauwazyc prezes b. czesto powoluje sie na
      przepisy ktore nie istnieja.
      POZDRAWIAM WSZYSTKICH !!!!
      • Gość: Sąsiadka Re: Problemy spółdzielni Tarchomin IP: proxy / 217.153.35.* 30.10.02, 09:55
        A moim skromnym zdaniem trzeba w końcu zakończyć ta farsę i złozyć wniosek o
        upadłość MSM. Przedstawiony przez Spółdzielnie plan wyjścia z kryzysu, czyli
        spłata zadłużenia poprzez uzyskanie dodatkowych dochodów jest zupełnie
        absurdalny i nierealny, i nie ma najmniejszych szans powodzenia. Spółdzielnia
        bedzie dalej brnęła w coraz większe długi, a mieszkańcy będą stopniowo
        pozbawiani podstawowych usług na swoich osiedlach - sprzątania, ochrony, wywozu
        śmieci, a może i niedługo ciepła i wody, oczywiście pomimo wnoszonych opłat
        czynszowych. Nie rozumiem postawy mieszkańców, którzy są przeciwni upadłości -
        po tylu przekrętach, w obecnej sytuacji bez żadnych realnych perspektyw - na co
        oni liczą ? Czy syndyk może być gorszy od spółdzielni ? Na pewno nie od tej.
        • Gość: mieszkaniec dobrze gadać IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.02, 21:33
          Jak mogło by być tak wysokie zadłużenie skoro "wszyscy dzielnie
          płaca czynsze". Wszyscy co rządza spułdzielnia niby
          są "złodziejami" Może to jednak część mieszkańców nie płaci
          czynszów i to jest powodem problemów msm. Jak niema pieniędzy z
          czynszów to niema na bódowe wróblewa II A jak sprzedaż mieszkań
          z tej inwestycji nie daje pieniędzy to niema na spłate kredytu a
          odsetki rosną
Pełna wersja