Dodaj do ulubionych

Dr Robert Wyszyński Instytut Socjologii Uniwers...

28.10.05, 08:15
tak to bardzo smutne. ale warto o tym mowic.
Stajemy sie coraz bardziej wyalienowani wobec siebie.
strach pomyslec co bedzie jak sami sie posypiemy za 20, 30 lat.
Obserwuj wątek
    • Gość: vernice Re: Dr Robert Wyszyński Instytut Socjologii Uniwe IP: *.asfd.broadband.ntl.com 28.10.05, 18:45
      Lokatorzy z przeciwka brzydzą się widoku szpitala.
      Domagaja sie zaslonięcia okien. Obludnie i "naukowo"
      argumentują potrzebą prywatności pacjentow.
      Można litowac sie nad staruszkami i oburzac na znieczulenie.
      Ale ja bym postawila sprawe twardo. Pacjenci maja prawo
      do zycia w spoleczenstwie. Maja prawo wygladac przez okno,
      i nikt nie moze oddzielic ich od swiata i zakleic matowa
      folia jak trędowatych.
      Razi was widok szpitala? To zadbajcie o swoja dzielnice.
      Odmalujcie fasade szpitala albo zlozcie sie na zaluzje, ktore
      pacjenci beda mogli sobie regulowac gdy faktycznie zapragna
      prywatnosci.
    • Gość: Maciej Fronczak Re: Dr Robert Wyszyński Instytut Socjologii Uniwe IP: *.man.waw.pl / *.dynasy.waw.pl 07.11.05, 01:15
      Szanowny Panie Dr socjologii. "Kamienice są przedwojenne ale ich lokatorzy to
      ludzie nowych czasów." Prawda jest inna. Szpitale są przedwojenne ale ich
      personel to ludzie nowych czasów. niestety, socjologowie też powojenni. W
      przeciwnym razie sprawdził by Pan fakty. pan wolał skromny temat zasłon
      wykorzystać do erudycyjnego popisu o cierpieniu.
      Byłem niedawno pacjentem Szpitala na Solcu. Pacjentki proktologii (tuż po
      operacji)leżały na wspólnym, damsko-męskim korytarzu. Braku poszanowania
      intymności doznałem jako pacjent, wielokrotnie osobiście. Podczas badania
      urologicznego, przez gabinet przewalały się różne osoby jak przez tramwaj w
      godzinach szczytu. "Tu nie chodzi o naruszanie czyjejś prywatności" Otóż
      właśnie o to chodzi Panie Dr. Po obu stronach ulicy. Chodziwłaśnie o te dzieci,
      żebydostały dobre wzorce.
      Lokalny problem jednej uliczki Gazeta rozdmuchała do rozmiarów wielkiej sprawy
      polityczno-etycznej. Pewnie przypadkiem - po przegranych wyborach. Pan dał się
      w to wmanewrować - jak dziecko - pani redaktor, też powojennej. (Po zachowaniu
      można sądzić, że nawet po wojnie jaruzelskiej." Pan widać ma już zasłony - na
      oczach.
      Nomen omen. Spór dotyczy ul. Czerwonego Krzyża. Proszę przeczytać statut
      organizacji patronującej ulicy. Przestać wygłaszać tyrady o "trudnych
      pytaniach".
      Lech Kaczyński zaraz wyprowadza się do Pałacu. Goła d... w oknie pozostanie.
      Tylko wtedy Pan i Redakcja opuścicie żaluzje - "od nieprzyjemnego widoku".

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka