Gość: włodek.u
IP: *.chello.pl
01.10.02, 12:53
Szczęśliwie udało mi się dzisiaj zapisać na WF na Uniwerku, ale organizacja
owych zapisów woła o pomstę do nieba. To, co tam się dzieje, można określić
jedynie słowem: masakra. Ogromny, kłębiący się tłum szturmuje jedyne drzwi do
sali zapisów, gdzie znajduje się pięć stolików, a drzwi do tej sali otwierają
się raz na ca. 45 min. Powoduje to natychmiastowy, straszliwy napór gawiedzi
pędzącej po trupach do upragnionego wejścia. Osobniki słabsze i/lub niższe
(niż 190 cm i 90 kg) są deptane i przepychane bez żadnej litości. Szansę mają
tylko silni. W korytarzu nie ma czym oddychać, chyba że ktoś lubi CO2 + pot.
Co więcej, z roku na rok jest gorzej. W ubiegłym roku Sz.P.P. zapisujący byli
uprzejmi trzymać drzwi od sali zapisów otwarte i wpuszczać płynnie po jednej-
dwie osoby. W tym roku wprowadzono "udoskonalenie", polegające na wpuszczaniu
studentów falami. Nauczyciele zapisujący wprowadzają nieco "porządku" w
panujący chaos, wydzierając się i machając rękami.
Być może, jako student pierwszego roku, do pewnego stopnia rozumiałem, że
jestem młodym "kotem" i muszę swoje odstać, jednak jako student już
czwartoroczny, uważam istniejącą rok w rok sytuację za więcej niż
upokarzającą. Nie jestem ułomkiem i duchota przeszkadza mi mniej niż innym,
ale najgorsze jest przeświadczenie o traktowaniu mnie jak, ni mniej ni
więcej, tylko śmiecia, który się przyplątał.
Ciekawe, czy ktoś z Was się jeszcze dziś zapisywał i jak Wam się to udało?
pozdrawiam
Włodek