Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego

07.11.05, 12:47
To miłe, że pokazano świadectwo Jerzego Giedroycia. Ale ta sama szkoła ma też
inne świadectwa. Wspomniano o ś.p. Jenikem - aktywnym działaczu
nauczycielskiej Solidarności - a przecież na żywe oczy można było zobaczyć
Szypszakową - przewodniczącą szkolnej POP-y, do niej zapewne jeszcze
informacja o zmianie ustroju nie dotarła. Trzeba było opowiedzieć o mumii PRL-
u - Mysłkową. I o kilku dyrektorów tej szkoły - poczynając od ubeka Gada. I o
tych nauczycielach, których ze szkoły usunięto.
    • Gość: Paweł Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 13:19
      A ja chciałem zapytać jak wyliczono opłatę za wstęp w wysokości 30 złotych?

      Dodam, ze przedstawienia w auli nie widziałem, bo nie sposób było się dostać a
      kanapek nawet nie powąchałem, gdyż przygotowana ilość zniknęła w 3 minuty.
      A przez tą śmieszną opłatę nie mogłem sobie już pozwolić na kupno specjalnego
      wydawnictwa w cenie 40 zeta. A bardzo żałuję.
      • Gość: JK Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 16:31
        40 złotych? W piątek na "oficjalnych" obchodach monografię można było kupić za
        50 złtych... :/ I tak uważam że zbyt drogo. Z drugiej strony taką pamiątkę
        trzeba mieć. :) W końcu stulecie jest raz na sto lat a dwustulecia raczej nie
        dożyję... :)
        • margala dobry biznes 07.11.05, 18:47
          w sobotę książka też kosztowała 50zł.
          w sumie ktoś zrobił niezły biznes: 30 zł za wejscie, 50 zł za książkę.
    • zamoy85 Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego 07.11.05, 13:21
      Szanowni Państwo
      Wyrażam swoje zdziwienie tekstem zamieszczonym w dzisiejszej GW, a właściwie
      wypowiedzią pana Andrzeja Flassikiera, niestety mojego kolegi z LO im. J.
      Zamoyskiego. Zastanawiam się, co w ludziach powoduje taką chęć zaimponowania
      innym i dodania sobie splendoru przez zmyślanie historii na temat swojej
      pseudo "martyrologicznej" przeszłości z czasów komuny? Moje zdziwienie jest
      tym większe, że naukę w tym liceum rozpoczęłam w 1980 roku (do szkoły
      poszliśmy dzień po podpisaniu Porozumień Gdańskich), a maturę zdałam w roku
      1985, więc wtedy gdy ten Pan rozpoczynał swoją przygodę z Zamoyskim.
      Faktycznie w najgorszym okresie Stanu Wojennego nie było mnie w Polsce, ale
      Pan Andrzej tym bardziej jeszcze do naszego LO nie chodził. Jednak w ciągu
      czterech lat nauki z Zamoyskim, ani razu nie byłam na pochodzie
      pierwszomajowym. Nasza wychowawczyni (Pani prof. Helena Szypszak - pracuje do
      dnia dzisiejszego) co roku informowała nas, że mamy przyjść na pochód i co
      roku ja na te pochody nie chodziłam, nie wypowiadam się za moich kolegów, ale
      mnie nigdy nie spotkała za to żadna kara ani nawet reprymenda. Jeździliśmy co
      roku na wycieczki i nikt nikogo z pracy nie zwalniał. Mam wrażenie, że koledze
      Andrzejowi coś się pomieszało, gdyby był starszy przypuszczałabym, że to
      pierwsze objawy demencji, ale w wieku 35 lat to chyba zdecydowanie zbyt wcześnie.

      Pozdrawiam wszystkich Zamoyszczaków i życzę dobrej pamięci przez długie lata

      Anna
      • Gość: zamoy Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 17:49
        Miałam pecha i w 1979 wybrałam tę szkołę - gdzieś usłyszałam, że mają
        obserwatorium astronomiczne. Oczywiscie nie mieli nic oprócz ciemni
        fotograficznej, w której nauczyciel matematyki obmacywał uczennice, pod pozorem
        udzielania dodatkowych wskazówek. W końcu na szczęście, jedna z nich poskarżyła
        się matce i nauczyciel został usunięty. Czyżby wcześniej nikt z tak znakomitego
        ciała pedagogicznego o tym nie wiedział?
        Szkoła była wyjątkowo nieprzyjazna wszystkim: uczniom, rodzicom, gosciom. Na
        dyskoteki nie mozna było zaprosic przyjaciól z innych szkół.
        Nie mam demencji i doskonale pamiętam koniecznośc tzw. stroju szkolnego czyli
        stylonowych fartuchów, jednak obowiązkowe pochody pierwszomajowe (chyba, że
        dostarczyło sie usprawiedliwienie), filmy o życiu Lenina w pobliskim kinie
        Skarpa i całą masę przykrych sytuacji.
        Po latach nie udało się doprowadzic do żadnego wspólnego spotkania chocby części
        naszej klasy. Jedyną rzeczą, która nas łączy jest serdeczna niechęc do
        wspominania lat spędzonych w tej szkole.
        Serdecznie żałuję moich zmarnowanych lat. Było w Warszawie wiele
        przyjemniejszych szkół.
        katarzyna
        • Gość: lajkonik Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:17
          A ja wtedy skończyłem. Choć były przyjemniejsze szkoły w tej też było dobrze.
          Trafiłem na czasy dyrektor Kaweckiej. To był naprawdę dobry czas.
          • Gość: stefan Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 22:20
            Czy ta Kawecka uczyła rosyjskiego?
        • rosebud68 Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego 07.11.05, 21:42
          ta kwestia pochodów jest ciekawa - ja nie bylem na zadnym nie tylko w tej szkole
          (czas stanu wojennego) ale w ogole w zyciu i nawet nie wiem co stracilem, po
          prostu mnie to nie interesowalo i z tego co pamietem zadnych represji nie bylo
          (chyba)...
          ale i tak zaluje ze wybralem te szkole...
        • zamoy85 Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego 08.11.05, 12:27
          Szczerze współczuję.
          Teraz jest taka moda, że absolutnie wszystko co się komuś nie udało albo było
          złe przypisuje tej "wrednej komunie". Obmacywanie przez nauczyciela i stylonowe
          fartuszki (w których jakoś dziwnie nikt nie chodził, chociaż były obowiązkowe) i
          fakt że zebrała się wyjątkowo aspołeczna grupa ludzi, którzy po latach mają
          siebie nawzajem gdzieś. Skoro było tak fatalnie, to dziwię się, bo można było
          spokojnie zmienić szkołę i przenieść się do innego liceum.
          Z moją klasą utrzymujemy dość bliskie kontakty, wyrosło z niej wiele przyjaźni i
          nie jest to zasługa ani komuny ani kapitalizmu, tylko ludzi.
          Nie dziwię się, jak ktoś jest tak zgorzkniały i niechętny, to z pewnością nikt
          nie ma ochoty na kontakty towarzykie po latach.
          Szkoła nie jest miejscem, gdzie się uczniów traktuje jak bożków i jakaś forma
          dyscyplinowania tej "bandy rozbrykanych nastolatków" musi być. Tak to oceniam
          pamiętając o naszych wygłupach i patrząc na to co robią moje dzieci.
          My spotykając się po latach, potrafimy bawić się naszymi wspomnieniami i nie
          robić dramatu z tego co było gorsze, bo tak naprawdę nie znam człowieka, któremu
          wyrządzonoby jakąś dotkliwą krzywdę. Wszyscy radzimy sobie nieźle w życiu,
          wyrośliśmy na przyzwoitych ludzi i sądzę, że w jakimś stopniu to również zasługa
          szkoły. Fakt, że jednak przyszło tyle ludzi na to spotkanie, potwierdza moją
          teorię.
          Bardzo irytuje mnie bezkrytyczne potępianie w czambuł tego, co było za tzw.
          komuny. Słowo "reżim" jest przez niektórych nadużywane, bo tak naprawdę w naszym
          pokoleniu nie ma ludzi, którzy rozumieliby jego znaczenie i może bardzo by
          chcieli dopisywać sobie różne "cierpienia", choćby w szkole. Bardzo często są to
          ludzie, którzy w innym ustroju i w innej rzeczywistości nawet nie mogliby
          zbliżyć się do takiej szkoły jak Zamoyski, nie mówiąc o jaj skończeniu.
          Naprawdę, żal mi takich ludzi.

          Anna
          • Gość: stefan Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 12:49
            "Bardzo często są to ludzie, którzy w innym ustroju i w innej rzeczywistości
            nawet nie mogliby zbliżyć się do takiej szkoły jak Zamoyski, nie mówiąc o jaj
            skończeniu."
            Co by było w innej rzeczywistości i ustroju to Bóg raczy wiedzieć. Ale nie Bóg,
            ale ja wiem - a dowiedziałem się tego na ulicy Smolnej - że Zamojski był szkołą
            co najwyżej średnią, a kadrę miał co najwyżej przeciętną. Natomiast czy ktoś
            nawiązał w tej szkole jakieś znajomości i czy je nadal utrzymuje - to już jest
            sprawa jego i jego znajomych. Szkoła jest od uczenia - a nie od umożliwiania
            nawiązywania znajomości. Ja w każdym razie żałuję, że "mogłem zbliżyć się do
            takiej szkoły".
            A pisanie o konieczności dyscyplinowania w kontekście "niereżimowej komuny"
            zakrawa na żart.
      • Gość: wychowawczyni Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 23:03
        Martyrologia... wielkie słowa... Trochę zbyt wielkie jak na tę sytuację.
        Nie pójście na pochód pierwszomajowy wymagało odwagi cywilnej(wówczas), gdyz
        szkoła miała sposoby, żeby na uczniach wymusić posłuszeństwo. I na
        nauczycielach też.
        Gwoli ścisłości, nauczycielkę zwolniono, to fakt, głównie z tego powodu, że nie
        pozwoliła na sekowanie uczniów z powodu nieobecności na pochodzie. Sekowanie
        polegało na tym, że dyrekcja zabroniła klasie pojechać na wycieczkę w czasie
        matur. Wycieczka w Pieniny mimo wszystko sie odbyła i była (chyba) bardzo udana.

        Właściwie należy sie cieszyć. Cieszyć, że uczniowie i niektórzy nauczyciele
        potrafili zdobyc się na (wątły, ale zawsze) opór wobec "reżimu" i w ten sposób
        zachowali godność. Że reżim nie był juz tak mocny, by naprawdę zaszkodzić, a
        jedynie zepsuć atmosferę. Że dziś młodziez nie musi już znosic takiej żenującej
        presji bycia poprawnym politycznie. Że wychowankowie pamiętają o nauczycielach
        przez duże "N" nawet po latach, nawet po śmierci.
        • Gość: stefan Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 23:17
          Byłem uczniem tej szkoły w końcówce lat 70. Nikt z nauczycieli nie wspomniał
          ani oddechem o aktualnej sytuacji. Ze szkoły usunięto - lub sama odeszła -
          nauczycielkę angielskiego - związaną blisko z KOR-em - obecnie
          współwłaścicielkę tego portalu. Jedynymi nauczycielami mającymi prawdę do
          powiedzenia byli stażyści - ale oni byli w szkole przez dwa-trzy dni. Itd.,
          itd... Powspominajmy...
          • Gość: dresiarz Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.acn.waw.pl 09.11.05, 21:42
            pod koniec tych lat uczylem sie w Technikum PZL na Czerniakowskiej
            historyk zawsze najpierw uczyl historii,a potem przerabialismy program szkolny
            mala roznica,ale my nie chodzilismy do szkoly z tradycjami
        • Gość: Andrzej F- wapniaq Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.polkomtel.com.pl 23.11.05, 14:07
          Witam Panią
          Wracając do wypowiedzi dla gazety, chciałbym przeprosić jeśli komukolwiek z
          Grona Pedagogicznego XVIII LO zrobiła ona przykrość. Nie takie były nasze
          intencje. O dyskrecji i cichej odwadze zarówno naszej pierwszej Wychowawczyni
          jak i innych Nauczycieli LO świadczy fakt, że o powodach odejścia, a raczej
          zwolnienia dowiedzieliśmy się dopiero w latach 90-tych (niektórzy z naszej
          klasy dowiedzieli się o tym dopiero teraz).

          Tym, że przyszliśmy na stulecie naszej Szkoły mam nadzieję dowiedliśmy, że
          szkołę wspominamy miło i naprawdę chcieliśmy spotkać nie tylko siebie nawzajem
          ale i Nauczycieli przez duże "N", których w Zamoyskim nie brakowało.


          PS.
          Wycieczka była bardzo udana, a z ilości szczegółów wnioskuję, że nie tylko była
          Pani Nauczycielem Zamoyskiego ale nawet mogła Pani na tej wycieczce z nami być.
          Tym bardziej pozdrawiam.

          Andrzej
          • Gość: wychowawczyni Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 16:34
            Owszem, byłam na tej wycieczce.
            To nie jest kwestia przykrości, tylko raczej próba przywrócenia właściwych
            proporcji. Dziennikarze często pokazuja rzeczywistosć w nader krzywym
            zwierciadle, tak że na podstawie tekstów z prasy trudno sie zorientować, co
            miał na mysli uczestnik wypowiedzi. Niełatwo "odpowiednie dac rzeczy słowo", a
            bez tego nie sposób odróżnić, co było duże, a co małe.
            Wiem, wiem, byli w naszej szkole nauczyciele, o ktorych lepiej nie pamiętać.
            Byli i tacy, o których pamieta sie, mimo że juz tyle lat nie żyją. Na szczęście
            przewagę mieli ci ostatni.

            Miło jest uczyć. A jeszcze milej miec świadomość, że cie dobrze pamietają.
            Pozdrowienia dla całej klasy
            • Gość: Andrzej F. Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.polkomtel.com.pl 30.11.05, 11:57
              Witam
              Organizujemy w grudniu spotkanie klasowe i bardzo chcielibyśmy się z Panią
              spotkać. W celu ustalenia szczegółów podaję mój e-mail. Aby mogła Pani
              potwierdzić moją tożsamość i ze spokojem na ten adres napisać podaję kilka
              szczegółów:
              1) W naszej sali (chyba nr 36) na drugim piętrze wisiały na ścianach dziwne
              ubrania.
              2) Na wycieczce w Pieninach były z nami dwie Panie : Pani Ewa i Pani Barbara.

              Abym ja mógł zweryfikować Pani tożsamość prośba o napisanie w mailu o jakich
              ubraniach napisałem w punkcie 1) i czego Pani nas uczyła.

              mój tymczasowy e-mail:
              flassi@poczta.onet.pl
      • Gość: Andrzej F- wapniaq Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.polkomtel.com.pl 22.11.05, 10:00
        Witam
        Szkoda, że nie do końca zrozumiałaś naszą wypowiedź dla "wybiórczej". Może to
        wynikać z tego, że w artykule znalazły się tylko fragmenty rozmowy
        z "dziennikarzami" którzy nie potrafili nawet odnotować poprawnie nazwisk i
        imion. Nie przypisywałem sobie żadnej "martyrologicznej" przeszłości tym
        bardziej, że to nie my straciliśmy na "olaniu" pochodu. Chciałem po prostu
        oddać bezsens reguł jakie rządziły tamtym światem. Nam nikt nic nie zrobił i
        nas nie prześladował.

        Natomist faktem jest, że nasza pierwsza wychowawczyni wyleciała z pracy za
        pochód, a raczej naszą nieobecność na nim, - dziś dowiedziałem się o tym, że
        potwierdził to już drugi nauczyciel. Pani Helena Sz. była i naszą
        wychowawczynią (po tym jak pierwszej podziękowano) - widocznie jej pozycja była
        na tyle silna że nawet wasze pochody nic jej nie mogły zrobić.

        Aby być sprawiedliwym muszę przynać że do Zamoyskiego trafił mój kolega, który
        za przynależność do "zielonej drużyny" wyleciał z innej warszawskiej szkoły i
        nie chciało go przyjąć żadne inne liceum. Jak trafił do Zamoyskiego, czy ktoś
        wtedy nie przejrzał wszystkich jego "papierów" czy też celowo ulitował się aby
        nie przekreślać przyszłości człowieka - nie wiem.

        i tyle , takie były realia, taki był obraz absurdu , nie bohaterstwa czy
        martyrologii , ale absurdu. Więcej pisać chyba nie ma sensu bo każdy ma swoje
        wspomnienia, swoje sentymenty, pamięta to co mu się podoba i co jest dla niego
        wygodne - dyskutowanie o tym jest bezcelowe. Zamoyskiego z twoich czasów
        trochę znam bo dokładnie w tym czasie uczyły się tam osoby z mojego otoczenia -
        z ich relacji nie wynika aby było aż tak różowo.
      • Gość: Adsum Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: 217.153.29.* 24.11.05, 20:54
        Pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze. Jestem kolegą Andrzeja z klasy i potwierdzam, że opisywana sytuacja miała miejsce. Nie ma to nic wspólnego z martyrologią czy chęcią zaimponowania. My, uczniowie, nie mamy tu czym imponować. Prawda, że nie poszliśmy na pochód z niechęci do ustroju, który nie był już groźny ale mógł jeszcze strachem egzekwować posłuszeństwo i robił to rękami ludzi, którzy także się bali. Dlatego szczególnie wyraźnie trzeba podkreślić zasługi tych ludzi, którzy mimo swego strachu nie wywierali na swych wychowankach żadnej presji. Nie wiem czy słuszne jest twierdzenie Andrzeja, że część klasy dopiero teraz dowiedziała się za co została wyrzucona nasza Wychowawczyni. Myślę, że byliśmy już na tyle przytomni, że wiedzieliśmy jaka była tego przyczyna. Wtedy oceniałem tę sytuację w kategorii winy i kary. Dziś patrzę z innej perspektywy. Wiem, że łatwo byłoby wymusić na nas posłuszeństwo. Jeśli nie strachem, to jakimś zabiegiem socjotechnicznym, dyskretnym puszczeniem oka - wicie rozumicie, dla świętego spokoju, dla nagrody (wycieczka) itp. Jeśli tego nie zrobiono, to tylko dlatego, że lojalność i szacunek do bardzo młodych ludzi była silniejsza od strachu.

        Wiem, że Pani nas czyta, dlatego chcę powiedzieć, że tamta wycieczka obudziła we mnie miłość do gór. Miłość dawno przeczuwaną. Ale ilekroć jestem w wyższych nawet górach z sentymentem wspominam tamte chwile.
        • Gość: stefan Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 21:27
          Na pochody 1-majowe z klasą musieli chodzić wychowawcy. Moim był Maciej Jenike.
          Jeszcze? Fakt pójścia na pochód nie czynił z nikogo świni. Świniami (pardon
          zwierzaki) były te łobuzy, które na uroczystych apelach stawały się kandydatami
          na członka PZPR. Świnią była i jest Szypszak. Świniami byl WSZYSCY dyrektorzy
          tej szkoły za czasów komuny. Takie czasy...
          • Gość: Adsum Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: 217.153.29.* 24.11.05, 22:13
            Wasz 1-maj różni się od naszego o Sierpień.
    • Gość: Gosia Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.05, 21:13
      Ja tez bylam katowana w Zamoju w latach 70-tych.
      Fartuszek byl, a jakze.

      Pani u-Myslek dawala czadu typu: Astecy, Toltecy i co to za podsmiechujki,
      generalnie zgroza, widuje ja na Powislu i mam mordercze instynkty.
      Pani od polskiego przyprawiala o zawal, nie mowiac o pani psor od chemii.

      Pan od PO to jesze jeden koszmarek.

      Rzecywiscie Jenike to byl gosc, wielka szkoda, ze go nie ma...

      Pani Helena Luczywo byla super, uczyla nie tylo angielskiego.

      Ale niektorzy wyszli na ludzi, vide pan dyrektor muzeum narodowego.

      Uczucia mam ambiwalentne, bo z jednej strony stosowali bat, a z drugiej
      zmuszali do nauki tym batem i pewnie dlatego jestem tym kim jestem i nadal
      pamietam wzory chemiczne i wiem, kim byl Tadeusz Kantor, itd., itp.

      Pozdrawiam wspolwieznow tego liceum.
    • Gość: lka Re: Zjazd absolwentów liceum im. Zamoyskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 14:33
      plastikowe.kierpce napisał:

      > ......a przecież na żywe oczy można było zobaczyć
      > Szypszakową - przewodniczącą szkolnej POP-y, do niej zapewne jeszcze
      > informacja o zmianie ustroju nie dotarła.....

      To i dobrze. Już niedługo bedzie następna zmiana więc nie będzie musiała się
      przestawiać.
Pełna wersja