tassman
07.10.02, 11:20
- Gdzie do kurwy mani jest Gonzo - myslał intensywnie Szmalec stojąc na
przystanku tramwajowym na plcu Narutowicza. Dął coraz silniejszy wiatr, niebo
zaczynało sie coraz mocniej chmurzyć....Szmalec ubrany tylko w wiosenną
wersje trzech pasków, nerwowo podtupywał skrojonymi niedawno w kinie Najkami.
Za duże o dwa numery, ale nie to wazne kurwa tylko to że była twedy wzór
zabawa. Kolejny raz Szmalec obciął cyferblat na swym sikorze. Spóznienie było
juz spore....Szmalec spogladając za odjeżdzającą "siódemką" wpadł w zadumę
"Jebany struś z tego Gonzali, ustawia się jak człowiek a potem wali w człona
jak frajer. Kurwa jak sie pojawi to chujowi chyba piąchą wyłuszczę problem"...
Nagle z Barskiej wyłoniła się przyjebana posturka Gonza. Przebiegł zwinnie
uliczny asfalt na czerwonym mrugaczu, jeden hop prze żółty płotek i juz stał,
zdyszany obok Szamalca.
- O której sie ustawialismy jebaku? Stoje tu juz czas jakis jak chuj na
weselu! No co jest kurwa, słowo to słowo - a jak nie to pierdol sie w dupę !-
nie mówił a wrzeszczał juz Szmalec.
- Spoksik, spoksik - próbował migać się Gonzo - stara mi halta załozyła,
zybym doturgał kilka worków z lewym weglem na zimę. Wytachałem to czarne
gówno, zmachałem sie jak chuj....Matka jest tylko jedna, sam wiesz Szamalec.
matka to swietość, kurwa nie mogłem odmówić...
- Ostatni raz - rzekł Szmalec - potem bedziesz dziesionował leszczy solo. Nie
pierdol mi wiecej o matce...patrz "25" jedzie, wskakujemy....
C.D.N
tassman:)