jacek3142
23.11.05, 06:05
To media wykreowały Kochanowskiego na wybitnego prawnika. Tymczasem 65-letni
pracownik Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego – gwiazda
tygodnika „Wprost” i ultraprawicowego „Naszego Państwa” – wkrótce przejdzie
na emeryturę w stopniu prostego doktora! Po 42 latach pracy naukowej!!!!!
Prawdopodobnie to właśnie niespełnienie zawodowe pchnęło dr. Kochanowskiego w
objęcia braci Kaczyńskich. Wysługiwanie się Kaczyńskim zapewniło mu miejsce
na PiSuarowskiej liście wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Wyborcy jednak
nie obdarzyli zaufaniem dyżurnego eksperta prawicowych mediów. Dr Kochanowski
jest cennym okazem w stajni Kaczorów. Stworzona przez niego Fundacja Ius et
Lex legitymizuje od strony „naukowej” prawny zamordyzm będący ideologicznym
fundamentem programu politycznego bliźniaków. To bardzo ważne, bowiem w
kręgach prawniczych zwolennicy przywrócenia szubienic stanowią znikomą
mniejszość, zwłaszcza po tym, jak polski papież potępił karę śmierci.To
wygadany, dwulicowy, wyrachowany karierowicz, pozujący na angielskiego
dżentelmena. Napisał pracę doktorską na temat „Subiektywnych granic sprawstwa
i odpowiedzialności karnej”, w której zaprezentował się jako wyrozumiały
zwolennik łagodnego karania, a dziś jest zwolennikiem prawnego zamordyzmu.
Dla politycznej kariery. W czasach PRL dr Kochanowski był w grupie
liberalnych prawników kontestujących represyjność obowiązującego wówczas
surowego prawa karnego i będących zdeklarowanymi przeciwnikami kary śmierci.
W warszawskiej palestrze takie poglądy uosabiał między innymi mec. Tadeusz de
Virion. Kochanowski i de Virion pozostawali w zażyłych stosunkach. Mecenas de
Virion z sukcesem bronił w sądzie ojca Kochanowskiego, częstochowskiego
rzemieślnika, którego PRL-owskie władze skarbowe oskarżyły o przestępstwo
gospodarcze.
Po czerwcowym przełomie 1989 r. dr Kochanowski został ekspertem
parlamentarnym. Wraz z mec. Tadeuszem de Virion i prof. Lechem Falandyszem
należał do grupy senackich doradców opowiadających się za re-formą idącą w
kierunku liberalizacji i depenalizacji prawa karnego. Aleksander Bentkowski,
ówczesny minister sprawiedliwości, obrywał od Kochanowskiego podczas obrad
sejmowej Komisji Sprawiedliwości za nadmierne przywiązanie do represyjnych
przepisów prawa karnego.
Wyjeżdżając na placówkę do Londynu de Virion wyjednał dla kolegi stanowisko
konsula generalnego w Wielkiej Brytanii. W Londynie między panami zaiskrzyło.
Kochanowski słał do centrali MSZ donosy na przyjaciela i szefa zarazem.
Informował centralę MSZ, że hinduska żona ambasadora utrudnia reprezentowanie
majestatu Najjaśniejszej, bo państwo de Virion są rzekomo niechętnie
przyjmowani na brytyjskich salonach. Donosił, że ksenofobiczna londyńska
Polonia wręcz panią ambasadorową pogardza z racji jej koloru skóry.
Po zakończeniu misji konsularnej nie zaproponowano Kochanowskiemu pozostania
w dyplomacji. Powrócił na uniwerek i popadł w częściową towarzyską i
polityczną izolację. Nie załamał się. Dzisiaj jako dyspozycyjny „uczony” dr
Kochanowski bryluje w mediach.
Dr Kochanowski bezkompromisowo wspiera Kaczorów w ich inicjatywach na rzecz
zaostrzenia prawa karnego, co musi doprowadzić do zwiększenia liczby
więźniów. W 1989 r. w więzieniach siedziało 46 tysięcy skazanych. Dziś 82
tysiące – najwięcej od 16 lat! W lutym tego roku ponad 35 tysięcy skazanych
prawomocnymi wyrokami czekało w kolejce na miejsce w więzieniu! Jaką radę ma
na to dr Kochanowski? Niech rząd buduje kryminały zamiast szpitali! A jeśli
państwa na to nie stać, należy sprywatyzować więziennictwo – na wzór
amerykański i angielski. Brytyjska firma Securicor Custodial Services, która
byłaby gotowa uruchomić w Polsce „komercyjne” więzienia, sponsoruje Fundację
Ius et Lex Kochanowskiego. W rewanżu dr Kochanowski lobbuje na jej rzecz.
Prywatnym sponsorem Fundacji dr. Kochanowskiego jest sędzia Andrzej Kryże,
wykreowany przez media na polskiego Falcone w związku z procesem FOZZ. Sędzia
Kryże jest także prawnym doradcą posła Ziobry i braci Kaczyńskich. Chyląc
czoło przed tym, jak sprawnie przeprowadził proces FOZZ, zauważyć trzeba, że
uczynił wiele, aby pozostała w cieniu sprawa dofinansowania z pieniędzy FOZZ
Porozumienia Centrum, nieistniejącej już partii bliźniaków. W ustnym
uzasadnieniu wyroku Kryże podkreślił, że zeznania świadków, którzy
twierdzili, iż najbliżsi współpracownicy Kaczyńskich obłowili się na FOZZ, a
Grzegorz Żemek był protegowany przez polityków PC na wiceprezesa NBP, były
niewiarygodne. Dr Kochanowski przez kilka lat sądził się z Ministerstwem
Spraw Zagranicznych. Chciał wydrzeć z budżetu 45 tys. zł jako zwrot wydatków
na kształcenie syna w prywatnej szkole w Londynie (w szczegółach tę
skandaliczną historię przedstawił „Przegląd” nr 12/2005). Jako prawnik
Kochanowski dobrze wiedział, że te pieniądze mu się nie należą, jednak
uparcie dochodził swego aż w Sądzie Najwyższym. Przegrał.