>Niemieckie dzieci na piechotę a nasze?

IP: 193.0.236.* 16.10.02, 10:02
Niemieccy pediatrzy alarmują - 40 procent dzieci w wieku przedszkolnym i
szkolnym ma zaburzenia motoryczne, a 30 procent - wady postawy. Coraz więcej
czterolatków i pięciolatków nie potrafi skakać na jednej nodze, złapać piłki,
usiąść na podłodze z wyprostowanymi nogami ani chodzić tyłem!!!
Rodzice powinni zapewnić dzieciom dużo ruchu, pozwolić im częściej chodzić
pieszo, a nie wozić wszędzie samochodem, stworzyć także w domu warunki, w
których maluchy będą się mogły "wyszaleć". Zaburzenia motoryczne i wady
postawy u dzieci prowadzą do poważnych schorzeń mięśni i układu kostnego w
wieku dojrzałym.
A jak jest z tym u nas? Czy nasze dzieci pod tym względem różnią się od
niemieckich?

----------------------------------------------------------------------------
'W życiu nie liczą się tylko ciało i muskuły - ważny jest jeszcze fryz.' -
Johnny Bravo
    • k`k Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 16.10.02, 10:09
      Gość portalu: Warschau napisał(a):

      > Niemieccy pediatrzy alarmują - 40 procent dzieci w wieku przedszkolnym i
      > szkolnym ma zaburzenia motoryczne, a 30 procent - wady postawy. Coraz więcej
      > czterolatków i pięciolatków nie potrafi skakać na jednej nodze, złapać piłki,
      > usiąść na podłodze z wyprostowanymi nogami ani chodzić tyłem!!!
      > Rodzice powinni zapewnić dzieciom dużo ruchu, pozwolić im częściej chodzić
      > pieszo, a nie wozić wszędzie samochodem, stworzyć także w domu warunki, w
      > których maluchy będą się mogły "wyszaleć". Zaburzenia motoryczne i wady
      > postawy u dzieci prowadzą do poważnych schorzeń mięśni i układu kostnego w
      > wieku dojrzałym.
      > A jak jest z tym u nas? Czy nasze dzieci pod tym względem różnią się od
      > niemieckich?
      >
      > ----------------------------------------------------------------------------
      > 'W życiu nie liczą się tylko ciało i muskuły - ważny jest jeszcze fryz.' -
      > Johnny Bravo
    • pan_pndzelek Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 16.10.02, 10:30
      Gość portalu: Warschau napisał(a):
      > Niemieccy pediatrzy alarmują - 40 procent dzieci w wieku przedszkolnym i
      > szkolnym ma zaburzenia motoryczne, a 30 procent - wady postawy. Coraz więcej
      > czterolatków i pięciolatków nie potrafi chodzić tyłem!!!

      Bądź spokojny, w Polsce nie tylko maluchy ale i starsi potrafią chodzić tyłem...
      _______________________________________
      ...i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu...
      >>>---
    • olecky Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 16.10.02, 11:56
      jakis czas temu obilo mi sie o uszy, ze 70% polakow ma za
      malo ruchu - stad zawaly, osteoporoza itp.

      a jesli chodzi o dzieci, to polecam np.
      www.saferoutestoschools.org/
      ciekawe kiedy my dojrzejemy do takich akcji, dyskusja na
      podforum bielanskim o dewajtis pokazuje ze chyba niepredko.
    • chaladia Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 16.10.02, 12:23
      Idź do pierwszego supermarketu i zobacz, ile jest do kupienia modeli rowerków i
      samochodzików dla 2-latków z napędem elektrycznym, a ile na pedały. I jaka jest
      proporacja transakcji zakupu jednych i drugich.
      Jesteśmy społeczeństwem, w którym jazda "samochodem" nobilituje, a pedałowanie
      rowerem lub chodzenie na piechotę to dno upadku. Odpowiednio do tego
      światopoglądu nikt się nie interesuje budową ścieżek rowerowych - a z tego
      powodu trudno dziś w Warszawie wybrać się z dzieckiem, by pojeździło na rowerze
      gdzieś dalej. Jeżdżenie w kółko po podwórku (jedyna bezpieczna opcja) ogłupia i
      sprowadza młodego człowieka do poziomu intelektualnego decydenta w Gminie lub
      ZDM. I tak kółko się zamyka.
      Nie wiem, jaki poziom odniesienia narzucili Niemcy, ale spędziwszy tam lat parę
      (NRW) mam taką opinię na temat tych wyników:
      Badali przekrój społeczeństwa, więc w wieku kilku lat to tam większość stanowią
      Turcy, Jugole, Grecy itp. Ci istotnie są bardzo zbliżeni poglądami na kulturę
      fizyczną do przeciętnego Polaka - sport to oglądanie meczu z kuflem piwa w
      ręce, rower się ma, jeździ się samochodem, lepiej kręcić się pół godziny by
      zaparkować pod drzwiami niż stanąć gdzieś dalej i musieć przejść paręset metrów.
      Do tego dochodzą też podobnie myślący Ossis.
      Obserwując młodych ludzi w małym miasteczku pod Kolonią, gdzie zdarzyło mi się
      mieszkać, muszę stwierdzić, że przytłaczająca większość była bardzo
      wysportowana i sprawna, do tego prawie nikt nie palił papierosów. Oby kiedyś
      taki poziom sprawności fizycznej osiągnęła polska młodzież...
      • Gość: abc Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 16.10.02, 13:35
        A co! W końcu to my, nie Niemcy wygraliśmy wojnę. A zwycięzcom nie przystoi
        zasuwać piechtą.
      • Gość: Lobelia Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? IP: 195.187.102.* 16.10.02, 16:38
        Potwierdzam obserwacje Chaladii - dzieciaki z mojej
        niemieckiej rodziny do szkoły nagminnie przemieszczały
        się na rowerze (nawet w niższych klasach). Natomiast
        osiedle na którym mieszkają ma świetnie zorganizowany
        system ścieżek rowerowych, więc można bez obaw puścić do
        szkoły nawet 9-10 latka na rowerze. W Polsce nie wiem,
        czy jest gdzieś taka okolica, gdzie rodzice mogliby
        bezpiecznie dzieciom na to pozwolić. Podobnie w Niemczech
        rowerkiem do roboty przemieszcza się mój wujek i wielu
        jego kolegów, chociaż pracują w fabryce samochodów i nie
        ma problemów z parkowaniem i dojazdem.
        • chaladia Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 16.10.02, 17:52
          Zwróć uwagę na ilość "śmiesznych" wehikułów cyklopochodnych w Niemczech:
          1. Starcy mający kłopoty z utrzymaniem równowagi jeżdżą na trójkołowcach.
          2. Niewidomi jeżdżą z przewodnikami na tandemach.
          3. Niemowlaki wożone są w specjalnych przyczepkach do rowerów.
          Gdyby takie coś zdarzyło się w Polsce, mielibyśmy prasę, radio i telewizję, a
          przechodnie pukaliby się w czoło...
          I to jest różnica pomiędzy Polską a Europą.
          • Gość: Lobelia Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? IP: 195.187.102.* 16.10.02, 18:17
            No tak, tylko to znowu jest problem ścieżek rowerowych i
            w ogóle całej organizacji ruchu rowerowego (a nie
            wyłącznie ograniczenia się do namazania kreski na
            chodniku i uznania, ze problem ścieżki rowerowej
            załatwiony). Na osiedlu na którym zamieszkuje moja
            niemiecka rodzina rower to naprawdę najprzyjemniejszy i
            najwygodniejszy sposób poruszania się. I w pełni
            bezpieczny... Szczerze mówiąc, to mnie te wyniki badań
            przytoczone na początku dość mocno zaskoczyły... Może ja
            jakiś nietypowy kawałek Niemiec znam, bo mnie się zawsze
            wydawało, że dzieciaki tam dosyć mocno usportowione są...
            Oprócz tych rowerów, to np. poziom pływania też oceniam
            bardzo wysoko (u nas w kraju niestety z basenami cienko i
            stąd kiepsko z nauką).
            • chaladia Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 17.10.02, 07:56
              Myślę, że NRW, Hesja, Bawaria (czyli rejony, które dobrze znam) są podobne.
              Oczywiście to samo dotyczy Beneluxu. Znacznie gorzej było w Austrii, ale ja
              Austrię pamiętam sprzed 10 lat i więcej, potem bywałem tylko przejazdem. W
              Wiedniu, zwłaszcza wewnątrz Gurtla ścieżek rowerowych w nadmiarze nie było, ale
              na wąskich uliczkach trudno je było wygospodarować. Wiedeń prawie nie ucierpiał
              w czasie 2WŚ, za to z Kolonii czy Dusseldorfu mało co zostało. Na ruinach
              łatwiej było wytyczyć szerokie arterie, a rozsądek ówczesnych decydentów
              pozwolił im znaleźć miejsce także dla rowerów.
              Wciąż będę jednak twierdził, że Warszawa nie ma ścieżek rowerowych, bo nie ma
              na nie dostatecznej społecznej presji - "prawdziwi" cykliści z Biker-expressu
              jeździć nimi nie chcą, a przeciętny człowiek do pracy woli jechać samochodem
              lub autobusem, choćby dlatego, że po dotarciu na miejsce trzeba gdzieś ten
              rower zostawić, a o tym to już nikt zupełnie w Polsce nie myśli...
              Pod Carrefourem na Głębockiej parking jest na kilka tysięcy samochodów, a
              standy rowerowe na kilkanaście rowerów.
              Wracając za to do Polonii w Nieczech - ja osobiście bardzo lubiłem jeździć
              rowerem, wyjeździłem się "za wszystkie czasy", ale byłem chyba jednym z
              nielicznych Polaków, który to czynił. Większość preferowała samochody, nawet w
              przypadkach, gdy Niemiec pojechałby rowerem lub poszedł piechotą.
              • Gość: Lobelia Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? IP: 195.187.102.* 17.10.02, 09:48
                To ja mam doświadczenia z Bremy i Dolnej Saksonii,
                środowiska co prawda niespecjalnie polnijne, ale
                zaobserwowałam, że Polonia też rowerkuje. Inna sprawa, że
                tam to naprawdę sama przyjemność - moja rodzina
                zamieszkuje na osiedlu, gdzie ścieżki rowerowe biegną
                sobie z dala od ulic, w zieleni, po mostkach nad
                kanałami. W takiej Warszawie, to ja się nawet nie dziwię,
                że ludzie nie mają chęci w spalinach jeździć. Z drugiej
                strony rzecz nie tylko w infrastrukturze, nawet tam,
                gdzie możliwości są, niewielu z nich korzysta. Sama
                obserwuję, jak do kościoła na moim osiedlu wielu sąsiadów
                dojeżdża samochodem. A spacerkiem mają 10 minut
                maksimum... Poza tym faktycznie wygląda na to, ze jakby
                zanikała wśród dzieciaków aktywność fizyczna, zamiast
                grać w klasy czy w piłkę (w końcu do takich zabaw
                infrastruktura nie jest specjalnie potrzebna) wolą
                siedziec przed komputerem i konsumować chipsy. Osobiście
                pamiętam z dzieciństwa wszystkie trawniki zajęte grą w
                palanta, albo w dwa ognie, chodniki grą w gumę, a asfalt
                zarysowany klasami. Teraz tego zdecydowanie mniej, a
                wielu rodzicom to nie przeszkadza zupełnie. Strasznie
                podpadłam rodzinie mojego męża, kiedy delikatnie
                zasugerowałam, że coś jest chyba nie w porządku, kiedy
                grubawy (wg. jego rodziców i dziadków "dobrze
                wyglądający") dwunastolatek ma problem z wejściem po
                schodach na trzecie piętro bez zadyszki... Za to potem
                było nieszczęście, jak musiał nogę w kolanie złamaną
                rehabilitować.
    • Gość: Robert Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? IP: proxy / *.pl 16.10.02, 14:29
      Nie pamiętam kiedy ostatnio moje dziecko wiozłem samochodem do przedszkola. Tę
      trasę regularnie odbywamy na piechotę albo jeżdzimy na rowerze. Co więcej gdy
      miało 2 lata pojechało z nami na wyprawę rowerową pod namiot. Wyszalalo sie na
      łonie natury za wszystkie czasy! Myślę, że w przyszlości będzie mogło śmiało
      konkurować z niemieckimi sportsmenami.
      • iwa_ja Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 16.10.02, 18:44
        Stojąc w kilometrowej kolejce przy dolnej stacji kolejki na Jaworzynę Krynicką
        w okresie ferii zimowych miałam wrażenie, że tłum robi wyłącznie Warszawa. Jak
        się jednak przyjrzeć dokładniej, dzieciom warszawskim wpaja się w znacznie
        mniejszym stopniu pasje sportowe niz np. dzieciom z Krakowa. Na pewno i
        dlatego, że bliżej gór. Ale... jakikolwiek sport kosztuje. Specjalnie sie nikt
        wyżej nad tą kwestią nie zająknął. Reasumując: rusza się tylko garstka dzieci,
        przede wszystkim z lepiej sytuowanych domów i trochę z domów o tradycjach
        sportowych. A mody na ruch w Polsce nikt specjalnie nie krzewi.
        Chociaż... w piekne dni w ogóle nie można przejść drogą od Ursynowa do
        Wilanowa. Rowery stadami!
        Kiedy moja progenitura była całkiem nieduża pokazało się, że w całym
        przedszkolu są to jedyne dzieci, ktore były kiedykolwiek w górach. Ale co ja
        gadam! Nastoletnia córka mojej koleżanki, od urodzenia mieszkająca w Warszawie
        była bardzo zadziwiona, że w Łazienkach ktos gra na fortepianie (oczywiście co
        gra, nie wiedziała). Kwestia tradycji, wychowania, ciekawości świata. Jeżeli
        sport domowy to tylko pstrykanie pilotem od TV?...
        • olecky Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 16.10.02, 21:29
          iwa_ja napisała:

          > Ale... jakikolwiek sport kosztuje. Specjalnie sie nikt
          > wyżej nad tą kwestią nie zająknął.

          to ja sie teraz zajakne - uwazam, ze finanse absolutnie
          nie ma znaczenia. nie chodzi przeciez o sport wyczynowy
          tylko o ruch na co dzien - o to, czy dzieciak np. jedzie
          do szkoly na rowerze czy jest podwozony samochodem, czy
          po szkole idzie pokopac pilke czy uwala sie przed
          telewizorem (albo internetem i pisze na forum wyborczej ;-).

          za to brak ruchu pozniej bardzo drogo kosztuje...
    • olecky Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 18.10.02, 09:38
      po przemysleniu stwierdzam, ze problem jest szerszy niz
      'niechec do zdrowego trybu zycia'.

      ide przez osiedle - 'zakaz gry w pilke', 'zakaz jazdy na
      wrotkach', 'zakaz jazdy na deskorolce'... Na laczce,
      gdzie kiedys kopalismy pilke urzadzono parking spoleczny,
      po drugiej stronie ulicy stacje benzynowa. Na wiekszej
      laczce, gdzie kiedys byla cala olimpiada, jest juz nowe
      osiedle.

      tymczasem burmistrz chwali sie oddaniem nowej hali
      sportowej, nowej scianki wspinaczkowej - itp. sport po 5
      zl za godzine. Wot postep...
      • Gość: trapszo Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 18.10.02, 10:26
        Witajcie!!!

        Cos mi sie wydaje ze autor tego watku Warschau, czepia sie tylko dla zasady.
        Problem nie sprawnych ruchowo, otylych dzieci maja wszystkie ciwilizowane
        narody. Za duzo telewizji, komputerow i innych gier nie wymagajacych ruchu. Co
        z tego ze maja te sciezki rowerowe, place zabaw, hale sportowe jezeli wedlug
        artykulu chyba z przed tygodnia w Niemieckiej gazecie 70% mlodziezy i dzieci ma
        nadwage nie potrafi prawidlowo wykonac prostych cwiczen.
        I jeszcze jedno ile polskich rodzin stac na samochod i wozenie swoich pociech
        do szkoly????????

        Pozdrawiam
        • Gość: Warschau Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? IP: 193.0.236.* 18.10.02, 10:35
          Gość portalu: trapszo napisał(a):

          > Witajcie!!!
          >
          > Cos mi sie wydaje ze autor tego watku Warschau, czepia sie tylko dla zasady.
          > Problem nie sprawnych ruchowo, otylych dzieci maja wszystkie ciwilizowane
          > narody. Za duzo telewizji, komputerow i innych gier nie wymagajacych ruchu.
          Co
          > z tego ze maja te sciezki rowerowe, place zabaw, hale sportowe jezeli wedlug
          > artykulu chyba z przed tygodnia w Niemieckiej gazecie 70% mlodziezy i dzieci
          ma
          >
          > nadwage nie potrafi prawidlowo wykonac prostych cwiczen.
          > I jeszcze jedno ile polskich rodzin stac na samochod i wozenie swoich pociech
          > do szkoly????????
          >
          > Pozdrawiam

          Nie czpiam sie dla zasady...Pytałem jak to jest u nas...I tyle...
        • robertrobert1 Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 18.10.02, 12:54
          Co
          > z tego ze maja te sciezki rowerowe, place zabaw

          Ścieżki rowerowe nie służa tylko do rekreacyjne jazdy na rowerze dla
          małoletnich. Ścieżki rowerowe to podtawowy wymóg współczesnego zakorkowanego
          miasta, miasta w którym to ulice są pełnych niedowartościowanych chorych osób,
          osob które są uzależnione od samochodu.
          Place zabaw są dla dzieci i dla rodzin, ktre chcą wspólnie pobawić się na
          świeżym powietrzu.
          • chaladia Re: >Niemieckie dzieci na piechotę a nasze? 18.10.02, 13:40
            Jain, powiadają Niemcy.
            Tak się składa, że nasze społeczeństwo, to starsze jest rowerom wrogie i jeżeli
            mamy do jeżdżenia na rowerach przekonać kogokolwiek, to zostali nam tylko
            młodzi. Dla nich należy budować ścieżki rowerowe i zachęcać do korzystania z
            nich przy każdej okazji. Jeżeli to się nie uda, wyrośnie nam następne pokolenie
            homo automobilis.
            Niestety, w związku z powyższym totalni supercykliści będą musieli się jakoś
            pogodzić z obecnością na tych ścieżkach rowerowych rodzin z dziećmi na
            rowerkach z kółkami 20", które nie będą jechać 30 km/godz równo jak po drucie.
            W NRW też jakoś na ścieżkach rowerowych mieścili się i kurierzy, i dziadkowie
            na trycyklach, i rodzice z niemowlakami w dwukołowych przyczepkach, i pocztowcy
            na śmiesznych rowerach z ogromnymi koszami na korespondencję itd itp.
            Myślę, że najbardziej by Cię zgorszył fakt, że tam i skuterki jeżdżą po
            ścieżkach rowerowych.
Pełna wersja