Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tomaszka

IP: 157.25.128.* 18.10.02, 09:41
Witam na nowym forum. Jest to kontynuacja wątku rozpoczętego na forum
TURYSTYKA (w Polsce) dotyczącego stosunku do Warszawiaków, założonego przez
Tomaszka. Jeśli ktoś chce z nami (kulturalnie i rzeczowo dyskutować), to
oczywiście zapraszamy.
No więc tak, jak zaproponowałam napiszę trochę o dizelnicach związanych z
moją rodziną. Otóż mój pradziadek mieszkał na Starym Mieście. O adresach
wcześniejszych przodków niestety nie wiem. Potem przeniósł się na Mokotów na
ul. Dąbrowskiego. Dziadek natomiast mieszkał na Narbutta (potem po powstaniu
wygnanie, obóz przejściowy w Pruszkowie). Po wojnie wrócił na Narbutta. Moi
rodzice mieszkają na Grochowie, a ja na Woli. Nie bardzo lubie prawobrzeżną
Warszawę. Moi rodzice też nie przypuszczali, że wyląduja po drugiej stronie
Wisły, ale akurat tak się złożyło. Przyzwyczaili się i są zadowoleni. Ja w
związk uz tym, że urodziłam się na Mokotowie i pierwsze 6 lat swojego życia
przeżyłam na ul. Kieleckiej - to mnie tam ciągnie. Uwielbiam Mokotów. Okolice
Narbutta, Dąbrowskiego,Łowickiej, Fałata, czy nieco dalesze Oszczepników,
Olimpijska.
No to na razie byłoby na tyle.
Pozdrawiam
Syrena
    • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny IP: *.ipartners.pl 18.10.02, 11:14
      Hej Syreno :o)

      Witam na Twoich włościach, jak miło się czyta takie posty.

      Wiem, że moi dziadkowie mieszkali na Widok przed '39, dziadek po kampanii
      wrześniowej z brygadą Podhalańczyków wędrował po Europie, zaś babcia z małym
      Tatą po Warszawie (zdaje się, że tę kamienicę na Widok zburzyli bombą w '39).
      W końcu wylądowała na ul. Promenada, gdzie niestety zmarła. Tatko tułał się po
      rodzinie poza Warszawą, aż spotkał Mamę i się pobrali, zamieszkując na Okęciu,
      tuż koło lotniska. Tam też ja się wychowałem, bardzo lubię te okolice,
      lotnisko, małe parki na 17 Stycznia, których już nie ma, wspominam często.
      Z okresu studenckiego również miło wspominam Narbutta i okolice, jak się
      domyślasz PW była moim celem.
      A teraz - teraz najmilszą dzielnicą jest Wilanów, a właściwie Powsin, gdzie
      mieszkam, jest to taka wieś w mieście, często widuję zające, bażanty,
      kuropatwy, zeszłej zimy nawet 2 sarny z małym - naprawdę sielskie - anielskie
      miejsce, że o powietrzu nie wspomnę. Kiedyś mieszkając w Centrum (Wolska
      Zelazna Brama, róg Jana Pawła i Grzybowskiej) nie odczuwałem zapachu Centrum,
      ale teraz wystarczy, że dojadę do Mokotowa i już czuję róznicę, a Centrum?
      Dobrze, że moje autko ma możliwość zamknięcia obiegu wewnętrznego i tylko część
      zapachów przenika do środka :o)

      Och, Syreno miła, ale naciągnęłaś mnie na zwierzenia, ale miło z Tobą się
      forumuje.

      Zdrówka :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 18.10.02, 11:50
      Tomaszku, no to masz fajnie mieszkając w Powsinie. Często odwiedzam ten
      fragment Lasu Kabackiego, który zaczyna się w Powsinie. Uwielbiam spracerować
      po tamtejszym Ogrodzie Botanicznym i okolicach. We wrześniu nawet udało mi się
      skorzystać z sauny na terenie Parku Powsińskiego. Ja w sumie sama nie wiem, czy
      chciałabym mieszkać poza miastem. Może do tego jeszcze nie dojrzałam, a może to
      meiszczaństwo mam w genach? Nie wiem. Wiem, że na pewno za nic nie chciałabym
      mieszkać ani na Ursynowie, ani Tarchominie. Chyba jstem konserwatystką (jeśli w
      tym kontekście można użyć takiego określenia).
      Pozdrawiam
      Syrena
      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy-do Syreny IP: *.ipartners.pl 18.10.02, 14:29
        Hej Syreno :o)

        Kiedy mieszkałem w Centrum też myślałem, że to fajnie tak mieszkać w środku
        miasta, wszędzie blisko, można na piechotkę dojść do tylu fajnych miejsc, nawet
        na Starówkę miałem blisko (teraz to cała wyprawa, jestem tam średnio co 2 - 3
        miesiące oprowadzając gości z zagranicy, służbowo oczywiście).
        Nie wyobrażałem sobie, że można mieszkać gdzie indziej. No ale z czasem
        realizując drugie marzenie mojego życia (czyli własny dom) powoli przywykłem do
        uroków wsi (śmieję się oczywiście czasami, że mieszkamy na wsi, choć jeszcze w
        Warszawie). Aż wstyd się przyznać, że kiedy mieszkaliśmy w Centrum częściej
        zaglądaliśmy do Parku w Powsinie niż teraz, kiedy mamy tam blisko. Na swoje
        usprawiedliwienie dodam, że każdą wolną chwilę poświęcam wykańczaniu domu i
        zastanawiam się, kto się wcześniej wykończy - on czy ja :o)

        Na Ursynowie pracuję i to mi wystarcza, ale Tarchomin - na samym końcu moich
        zainteresowań warszawskich, choć też to częściowo "wiejska" okolica (Białołęka).

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy-do Syreny IP: 157.25.128.* 21.10.02, 07:28
          Witam poniedziałkowo, no bo to jest tak, (a propos Twoich wizyt w parku w
          Powsinie) że jak ktoś ma coś w zasięgu ręki - to mu powszednieje. Rozumiem to.
          Ja mam obok swojego miejsca zamieszkania 2 parki na wyciągnięcie ręki i co
          robię - nie chodzę do nich. Wolę "wyprawę" do Łazienek, Kampinosu lub Powsina.
          Na szczęście nie mam tego problemu z pobliskim (dzieli mnie od iego tylko
          ulica) basenem, halą sportową. Tam często (na szczęście chodzę). W ogóle to
          lubię okolice, w której mieszkam. Jest cicho, spokojnie, bezpiecznie. Wszędzie
          blisko.
          Pozdrawiam
          Syrena
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 21.10.02, 11:01
      Tomaszku, oczywiście poprzedni post był do Ciebie. Jestem gapa i wydawałobyt
      się,że napisałam go sama do siebie. Sorry
      Syrena
      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny IP: *.ipartners.pl 22.10.02, 12:32
        Hej Syreno :o)

        Witaj we wtorek, albowiem szcześliwie poniedziałek przedłużył nieco mój weekend
        dłuższym wyjazdem. Ze słońca poza granicami naszego umiłowanego kraju wpadłem w
        smutek chmur i płacz deszczyku. Liczę więc na nieco słońca na Forum, a ono
        uśmiecha się z Twoich postów. Chyba dziś chwyciłaś w ręce słońce, dlatego nie
        ma go na niebie?

        Wracając do Warszawy - mieszkałem kiedy na Woli, ze 2 lata w słynnych (chyba)
        blokach na Obozowej - między Długomiła i Dahlberga). Mieszkanko ciasne (ណ m),
        ale własne, co dla początkujących małżonków miało bardzo duże znaczenie.
        Okolice też były ciekawe, choć raczej przyrodniczo niż społecznie :o(

        Czy głosujesz na linię 519, która wozi Cię do Powsina (słynny konkurs gazety)?

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 22.10.02, 13:26
          Witam, no więc Tomaszku przeceniasz mnie z łapaniem słońca we własne ręce.
          Gdybym miała jednak taką moc, to na pewno robiłabym wszystko, aby słońce
          świeciło nieustannie i żeby było cieplutko, czyściutko i ładniutko w naszym
          kochanym mieście. Przyznasz chyba, że dużo lepiej wszystko wygląda gdy jest
          skąpane w słońcu. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby u nas panował klimat
          śródziemnomorski (taki z południa Francji).
          Do Powsina jeżdżę samochodzikiem w związku z tym nawet nie wiedziałam, że trwa
          akcja dotycząca jeżdżacego tam autobusiku. Ale jestem zdania, że autobus (i to
          nie jeden) powinien tam docierać. Przecież nie wszyscy mają własne środki
          lokomocji. Poza tym uważam, że skoro do Powsina prowadzi trasa rowerowa to
          chyba dobrze byłoby urządzić tam wypożyczalnię rowerów. Dlaczego w ogóle w
          Warszawie nie ma takich przybytków? Czyżby nie było zainteresowanych? Może i
          tak, ale ja chyba bym polemizowała na ten temat.
          Pozdrawiam serdecznie i jak na razie słonecznie.
          Syrena
          • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny IP: *.ipartners.pl 22.10.02, 14:01
            Hej Syreno :o)

            Wypożyczalnia rowerów to mogłaby być gdzies bliżej centrum, żeby łatwo dojechać
            autkiem czy autobusem, a potem popedałować :o)

            Współczuję Ci parkowania w Powsinie, zdaje się, że w weekendy są tam niezłe
            tłumy na parkingu, choć rzeczywiście może raczej były w lecie, teraz jest chyba
            luźniej.

            Co do pogody, to nie można narzekać, czy wiesz, że na północy Europy nie ma
            słońca w zimie przez czas jakiś (zależy od szerokości). Czy możesz sobie
            wyobrazić, jak wyglądałaby nasza Warszawa, gdyby np. w grudniu i styczniu w
            ogóle nie świeciło sońce? Ciemności, ciemności, ciemności ...
            Miasto chyba zbankrutowałoby na oświetlenie :o)
            Ale za to latem jaka nagroda, słońce nie zachodzi nawet w nocy, świeci na
            okrągło, pomyśl - czeriwec i lipiec na okrągło, ale super :o)

            Tak to bywa z naszą miłą przyrodą, coś daje, coś odbiera. Musisz przyznać, że
            lato tego roku było niesamowite, ciepłe. A za to na południu Francji - deszcze,
            powodzie, ufff :o) Nie ma chyba nigdzie miejsca idealnego, trzeba się cieszyć
            tym, co mamy :o)

            Ja też Cię pozdrawiam biurowo ze słonecznego Urynowa (no widzisz, łapki
            rozchyliłaś i słoneczko wyszło :o))))

            Zdrówka :o)
            • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 23.10.02, 09:30
              Witam, jak do tej pory nie miewałam większych trudności z parkowaniem w
              Powsinie. Zawsze jakieś miejsce znajdzie się na tym strzeżonym parkingu.
              Rzeczywiście tegoroczne lato w Polsce było bardziej upalne niż we Francji, czy
              w ogóle w południowej Europie. Tylko, że ja wolałabym, żeby takie wybryki
              pogodowe częściej nas dotyczyły. Mnie zupełnie nie przeszkadza temperatura
              powyżej 30 stopni. Pewnie, że przyjemniej jest w tym czasie wylegiwać się na
              plaży lub kąpać w przyjemnym morzu niż siedzieć w mieście (do tego jeszcze w
              biurze pozbawionym klimatyzacji). Przeraża mnie ta szaruga jesienna... już nie
              mogę doczekać się wiosny!
              Słoneczne i ciepłe pozdrowienia
              Syrena
              • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny IP: *.ipartners.pl 23.10.02, 10:45
                Hej Syrenko :o)

                Czy próbowałaś kiedykolwiek pojechać w prawo w ul. Gąsek, zamiast na parking...
                Zapewniam Cię, że są tam miłe wiejskie krajobrazy, trochę ostatnio zbrukane
                przez coraz większy ruch na skrócie do Ursynowa...
                A czy wjeżdżałaś do wsi Powsin (po drugiej stronie dwupasmówki)? Jest tam
                Sanktuarium Maryjne, jest typowa mazowiecka wieś, a droga w stronę Wisły i
                podwarszawskich wsi Okrzeszyn, Bielawa, Habdzin... przejedź sięraz, a
                zrozumiesz o czym myślę.

                A widzisz, szaruga przeszła nocą, a teraz piękne słoneczko zaświeciło.
                Podobno mamy teraz tylko dwie pory roku - lato i zima, więc spodziewaj się
                niedługo śniegu...

                Zdrówka :o)
    • Gość: mysza Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 10:05
      Gość portalu: Syrena napisał(a):

      > Witam na nowym forum. Jest to kontynuacja wątku rozpoczętego na forum
      > TURYSTYKA (w Polsce) dotyczącego stosunku do Warszawiaków, założonego przez
      > Tomaszka. Jeśli ktoś chce z nami (kulturalnie i rzeczowo dyskutować), to
      > oczywiście zapraszamy.
      > No więc tak, jak zaproponowałam napiszę trochę o dizelnicach związanych z
      > moją rodziną. Otóż mój pradziadek mieszkał na Starym Mieście. O adresach
      > wcześniejszych przodków niestety nie wiem. Potem przeniósł się na Mokotów na
      > ul. Dąbrowskiego. Dziadek natomiast mieszkał na Narbutta (potem po powstaniu
      > wygnanie, obóz przejściowy w Pruszkowie). Po wojnie wrócił na Narbutta. Moi
      > rodzice mieszkają na Grochowie, a ja na Woli. Nie bardzo lubie prawobrzeżną
      > Warszawę. Moi rodzice też nie przypuszczali, że wyląduja po drugiej stronie
      > Wisły, ale akurat tak się złożyło. Przyzwyczaili się i są zadowoleni. Ja w
      > związk uz tym, że urodziłam się na Mokotowie i pierwsze 6 lat swojego życia
      > przeżyłam na ul. Kieleckiej - to mnie tam ciągnie. Uwielbiam Mokotów. Okolice
      > Narbutta, Dąbrowskiego,Łowickiej, Fałata, czy nieco dalesze Oszczepników,
      > Olimpijska.
      > No to na razie byłoby na tyle.
      > Pozdrawiam
      > Syrena

      czytam wasze spokojne i sympatyczne posty i moze to one sprawily , ze dzisiaj
      zaswiecilo slonce :)przez wiele lat mieszkalam na Kieleckiej i gdybym tylko
      mogla wrocilabym tam natychmiast doskonale rozumiem twoje sentymenty i to ze
      tam cie ciagnie - mam to samo :).teraz mieszkam w centrum,z jednej strony
      wygodnie wszedzie blisko i wszystko "pod reka",ale jest wiele minusow
      np.najblizszym parkiem jest ten wokol PKiN (nie wiem czy to mozna nazwac
      parkiem?)i nie jest to raczej miejsce spacerowe,dlatego tak jak wy czesto bywam
      w Powsinie.dojezdzam do koncowej stacji metra i potem spacer przez las,powrot
      autobusem.zawsze wracam pozytywnie naladowana to naprawde wspaniale
      miejsce.pozdrawiam :)
      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do myszy IP: *.ipartners.pl 23.10.02, 10:52
        Hej mysza :o)

        Witaj u nas. Miło, że zaglądnęłaś. Dobrze Cię rozumiem, bo sam mieszkałem przez
        6 lat w blokach Za Żelazną Bramą - najbliższym miejscem do spacerów był dla nas
        Park Saski. A niestety metra wtedy jeszcze nie było :o(

        Zapraszam Cię również na spacer w dół do ul. Gąsek, a nawet dalej do Powsina.

        Napisz nam jeszcze coś miłego, nich to będzie taki miły wątek, bez wyzywania,
        wyrazów, taki tchnący pozytywną energią, może sprawi, że słońce będzie nam
        świeciło na okrągło. A wtedy za parę lat będzie u nas ciepło, jak na południu,
        a za następnych parę lat będzie u nas Sahara, a tego chyba Syrena by nie
        chciała.

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do myszy IP: 157.25.128.* 23.10.02, 11:10
          Witam koleżankę. Bardzo mi miło, że trafiłaś właśnie tutaj. Być może byłyśmy
          kiedyś sąsiadkami z Kieleckiej. Ja mieszkałam na odcinku między Narbutta a
          Rakowiecką. Uwielbiam tamte rejony. Z dzieciństwa pamiętam jednak więcej drzew.
          Teraz, jak już pisałam mieszkam na Woli w bardzo ładnej, cichej i zielonej
          okolicy. Wokół mam dwa parki: stary, jeszcze przedwojenny park im. Sowińskiego
          i nowszy - po drugiej stronie ul. Elekcyjnej park im. Szymczaka. Do centrum
          jest ok. 20 min. autobusem, a samochodzikiem (jeśli oczywiście nie ma korka)-
          to 10 min.
          Pozdrawiam i zapraszam do kontynuacji
          Syrena
          • Gość: mysza Re: Lubimy, czy nie lubimy...do myszy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 12:41
            no to mieszkalysmy w tym samym miejscu ja po stronie parzystej.bardzo brakuje
            mi wypraw na Pole Mokotowskie i pobliskie dzialki , ktore zawsze udostepniano
            spacerowiczom.teraz kiedy czasami za daleko do lasu,robie sobie spacer wzdluz
            skarpy zaczynam od Smolnej i wsrod zieleni docieram na Mariensztat.Starego
            Miasta raczej unikam ze wzgledu na tlok,wole bardziej kameralne miejsca,a tych
            coraz mniej,ale dla chcacego.............pozdrawiam :)
            • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... IP: *.ipartners.pl 23.10.02, 16:59
              Hej :o)

              no to tak spacerując na pewno przechodzisz niedaleko Syreny, która stoi nad
              Wisłą w trudnym i niedostępnym miejscu.

              Jak już Syrenie wspominałem, trudno ją w tym miejscu odwiedzać (a teraz jeszcze
              trudniej przez budowę tunelu), najczęściej jednak widzę ją na Rynku Starego
              Miasta, kiedy oprowadzam moich Niemców po Starówce i tłumaczę im, że to nie są
              zabytki, ale wszystko od nowa odbudowane po 1945 r. Z satysfakcją odnotowuję
              ich zażenowanie (a robię to celowo), choć muszę przyznać, że im młodsze
              pokolenie Niemców, tym to zażenowanie mniejsze, starsi jakoś się poczuwają do
              winy, ale młodsi już wcale.

              Syreno - czy na Elekcyjnej ruch jest nieco mniejszy niż kiedyś, kiedy
              Górczewska była zapchana i Prymasa Tysiąclecia też?

              Zdrówka :o)
    • Gość: mysza Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 17:08
      najbardziej lubie syrenke z Rynku,ale jadac Grochowska ze zdziwieniem odkrylam
      jej nowe wcielenie pod budynkiem jakiegos urzedu stoi taka mala i raczej smutna
      syrenka.nie lubie tej stojacej za Zelazna Brama jest jakas taka niesympatyczna
      i nie ma w niej syreniego wdzieku.miala powrocic panna wodna zdobiaca kiedys
      zaklady Warsowinu,ale zniknela i cisza zapadla - moze wybrala morze :)
      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) IP: 157.25.128.* 24.10.02, 08:22
        Witam z samego rana, życząc miłego dnia. Słuchajcie... tylko ja jestem
        prawdziwa (ta znad Wisły i moje drugie, właściwe pierwsze wcielenie z Rynku
        Starego Miasta). Tamte wszystkie inne, o których wspomina Mysza, to są tylko
        podróbki. Ale tak na poważnie, to po pierwsze oczywiście, że byłam w Powsinie
        tym vis a vis Parku. Jest tam rzeczywiście uroczo. Po drugie Elekcyjna jest
        chyba mniej zatłoczona. Chociaż prawdę mówiąc nie zauważyłam, żeby podczas
        przebudowy Górczewskiej ruchy na niej był większy. Natomiast z całą pewnością
        makabryczne korki były wówczas, gdy budowali wiadukty i w ogóle przebudowywali
        wiadukty na Prymasa Tysiąclecia (Trasa Toruńska). Wtedy to rzeczywiście był
        koszmar. Ja Elekcyjną jeżdzę tylko w jedną stronę (do domu), bo wszystkie
        uliczki od niej odchodzace są jednokierunkowe - w większości kierunek jest od
        Elekcyjnej do Redutowej/Olbrachta. Nie wiem, czy wiecie, że w Parku SowiNskiego
        zrekonstruowano stary, walący się amfiteatr. Teraz jest zrobiony elegancko.
        Podobno (tak mówią), że dorównuje Operze Leśniej w Sopocie. Jest zadaszony,
        wymieniono miejsca do siedzenia, postawiono nowe ogrodzenie. Odbywają się
        często koncerty. Ja byłam na koncercie z okazji 30-lecia Progamu III PR
        (Lombard, Kayah, Perfect, Manamm [chyba żle napisałam?]). W ubiegłą niedziele
        wystąpił De Mono. No więc, zmodernizowano amfiteatr. Ludzie na koncerty
        przychodzą (walą tłumy). Samochody zastawiają całą Elekcyjną (nie mówiąc o
        wszystkich pobliskich uliczkach)i wtedy jest koszmar. Nikt nie pomyślał o
        parkingu. Wydaje mi się, że można byłoby wygospodarować teren na ten cel
        okrajając trochę Parku im. Szymańskiego. Trudno. Ale o parkingu powinien ktoś
        pomyśleć.
        Pozdrawiam serdecznie
        Syrena
        • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:10
          Hej :o)

          Maanam

          Nie wiedziałem, ze ten amfiteatr został odremontowany, dawno tam nie byłem. O
          koncercie słyszałem, ale myślałem, że po prostu postawili jakąś scenę, teraz to
          szybko robią bez problemu.
          A jeśli chodzi o parkingi, no cóż, to chyba taka nasza Polska specjalność -
          najpierw robi się jakieś atrakcyjne miejsce, dokąd zjeżdżają się tłumy,
          zastawiają każdy wolny kawałeczek ulicy, trawnika, itd., a dopiero po
          protestach mieszkańców, interwencjach straży miejskiej organizuje się jakiś
          parking, najczęściej prywatny i odpłatny. W Powsinie wiele lat temu można było
          podjeżdżać aż do samej pętli autobusowej i tam parkować, pote, jak Park zrobił
          się modny i zaczęło przyjeżdżać coraz więcej autek, to był problem, bo nawet
          autobusy nie mogły wykręcić... No a potem postawiono znaki zakazu wjazdu na
          pętlę, ale gdzie stawać, nie pokazano, to droga dojazdowa była zastawiona. I
          dopiero wtedy mieszkańcy/właściciele działek obok wpadli na pomysł, żeby zrobić
          parkingi...

          Czy to tak trudno wydając zezwolenie na jakąś imprezę zażądać od organizatora
          zorganizowania parkingu dla odpowiedniej ilość autek uczestników tej imprezy?

          Zdrówka :o)

          PS - Syreno, uchyl trochę łapki i poświeć słoneczkiem, a ja spróbuję
          odkurzaczem odgonić chmury :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 24.10.02, 09:22
      Macham, macham wszystkim co możliwe (płetwą, łapkami, rzęsami, tarczą i
      mieczem), żeby odsłonić słoneczko. Staram się, jak mogę, jednak liczę na pomoc.
      Sama niewiele mogę zrobić. Mam nadzieję, że zdążę do 1 listopada. Chciałabym,
      żeby przez ten nieco dłuższy i smutny weekend nie padało i nie wiało. Nastrój u
      mnie nie nalepszy, bo jutro idę na pogrzeb ojcia mojej przyjaciółki, a w
      przyszłym tygodniu czeka mnie kolejna taka smutna uroczystość, bo zmarł mój
      stary znajomy. Przykre, że ludzie muszą odchodzić z tego świata, a najbardziej
      przeraża mnie nagłe odejście ludzi młodych, takich co to jeszcze całe życie
      przed nimi. Przepraszam, za ten osobisty wkręt, ale jakoś tak smutno mi. No
      nic.. macham dalej może sie polepszy na duszy i w pogodzie.
      Pozdrowienia
      Syrena
      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy - Syreno ! IP: *.ipartners.pl 24.10.02, 12:17
        Hej :o)

        Nie wiem, czy słowa pomogą w takim momencie...
        moja ukochana Babunia odeszła już dwa lata temu, a ciągle wydaje mi się, że
        dopiero co podnosiła mnie do góry, odbierała z przedszkola, czekała na mój
        powrót ze szkoły, szykowała na obiad zawsze to, co lubiłem najbardziej, płakała
        z radości na wieść o prawnuczku, po prostu była i nagle Jej zabrakło.
        W takich chwilach przypomina mi się:
        "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"

        Ściskam płetwę i łapki

        PS - a widzisz, wspólne działanie przynosi rezultaty :o)
    • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 08:58
      Hej Syreno :o)

      Ale pięknie dziś się postarałaś, chylę czoła przed Twoimi rączkami :o)

      Życzę zdrówka i uważaj, bo dziś zimno...

      • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Was, Warszawiacy. IP: ProteriansFwNet:* / 172.20.6.* 26.10.02, 00:40
        Ach, to tutaj młodzi Warszawiacy sobie tak uroczo dalej gruchają.
        I chmurzydła płetwami odganiają wprost nad Wybrzeże, gdzie potem płaczą one
        rzęsiście. Oj, nieładnie, nieładnie !
        Całe szczęście, że tegoroczny przejazd przez W-wę i okolice mogę wspominać
        doprawdy uroczo :
        Był początek maja, Syrenka załatwiła ponad + 25 st. C oraz kłębiaste obłoczki,
        prawdziwa sielanka, pięknie i zielono, dziewczyny leciutko ubrane,
        uśmiechnięte i rozmarzone, Wisełka niedaleko...
        No i gdzie ja mogłem być z moją Blond-Sarenką ?
        Tomaszek już pewnie zgadł.
        Póki co, znam tylko jedno aż tak urokliwe miejsce w pobliżu Waszego
        zgiełkliwego miasta.
        Czersk, oczywiście.
        Czy jesienią, albo na... Święta Bożego Narodzenia jest tam też tak malowniczo ?

        Pzdr.
        bah7
        • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do bah7 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 09:30
          Hej :o)

          Jesienią jest pięknie, kolorowe liście stwarzają niesamowitę feerię barw,
          mienią się złociście, brązowo, itd. Jeśli Syrena nie śpi (jak teraz) i rozchyla
          łapki, słoneczko pięknie gra na liściach.

          Zimą biały śnieg pokrywa wszystko i jest nareszcie czysto :o). Słońce gra na
          kryształkach śniegu i odbija się tym odcieniem, który widać tylko zimą.

          A teraz zależy, kiedy spadnie śnieg :o)

          Zimą wiele jest pięknych miejsc w okolicach 100licy, czy byłeś w Puszczy
          Kampinoskiej, albo nad Zalewem?

          Zdrówka :o)
          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... IP: 157.25.128.* 28.10.02, 10:10
            Witam, to wcale nie od mojego machania powstało to wiatrzysko!!! Nie niawidzę
            takiej pogody, zwłaszcza, że mam okna od zachodu, a stamtąd tak bardzo wieje.
            Ja już chcę, żeby był kwiecień lub nawet maj. Tomaszku, dziękuję za słowa
            pocieszenia.
            Rzeczywiście w Czersku jest uroczo, ale ja najbardziej lubię o każdej porze
            roku Pułtusk i okolice. Dość często jestem gościem w Domu Polonii (jedzonko
            takie, że aż na samą myśl ślinka leci; sauenka i masażyk - zawsze dobrze robi w
            wykonaniu p. Jurka). Pozdrawiam wszystkich.
            Może zadam Wam wszystkim pytanko (tak, żeby urozmaicić naszą wymianę zdań i
            opinii). Które warszawskie kina lubicie najbardziej, do których najczęsciej
            chodzicie, do których macie najbliżej? Ja nie przepadam za multipleksami. Za
            duży tłok. Bardzo lubie stary poczciwy RELAX i nowy ATLANTIC. (Właśnie w sobotę
            byłam w nim na "Edim").
            No to pa!
            Syrena
          • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka... IP: 195.117.159.* 28.10.02, 11:01
            Witaj Tomaszku !

            Pułtusk to całkiem ładne miasteczko i uroczy Zalew Zegrzyński niedaleko...
            Może w grudniu spotkalibyśmy tam Syrenkę ? Wiesz, bo Ona, bidulka, półnaga, z
            ciężkim żelastwem, smagana deszczem i wiatrem, zimą śnieg na Nią będzie padał i
            pewnie mróz też nie będzie łaskaw. Więc może akurat cichutko wybierze się tam
            trochę ogrzać ?

            Pzdr.
            bah7
            • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do bah7. IP: 157.25.128.* 28.10.02, 11:06
              Dzięki serdeczne za zainteresowanie i troskliwość.
              Syrena
              • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny... IP: 195.117.159.* 28.10.02, 12:33
                Syrenko !

                Cieszę się, że udało mi się troszkę zmiękczyć Twoje serduszko - wreszcie u nas
                wyjrzało słoneczko, choć od rana tylko deszcze i okrutny sztorm na morzu. {:o)))
                A może ten zachodni wicher, to wina Twojej kopenhaskiej koleżanki ?
                A wygląda Ona na takie słodkie niewiniątko...

                Pozdrawiam serdecznie
                bah7
                • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do bah7 IP: 157.25.128.* 28.10.02, 13:21
                  Tak, tak. Oczywiście to przez tą damę z Kopenhagi. Ja obiecuję, że jutro będzie
                  słonecznie. Cały czas nad tym pracuję.
                  Pozdrawiam
                  Syrena
                  • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.ipartners.pl 28.10.02, 13:46
                    Hej :o)

                    Ta z Kopenhagi taka mała a tyle nabroiła?

                    Syreno, winien Ci jeszcze jestem wzmiankę o kinach - kiedyś, kiedy nie było
                    multipleksów (tfu, sama nazwa kręci jezyk...), a ja byłem piękny i młody
                    jeździłem chętnie do Relaksu (bo tam zawsze były jakieś nowości), Atlantiku (bo
                    miałem wygodny dojazd 175), Luny (bo w okolicy można było pochodzić po
                    sklepach) no i Polonii (bo były tam organizowane różne przeglądy, był Iluzjon,
                    a więc filmy, których nigdzie indziej nie wyświetlali).

                    Teraz jestem skazany na te pleksy, bo z dzieckiem jest najwygodniej, nie trzeba
                    konkretnie planować godziny, a zawsze coś się dla dzieci znajdzie. A i tak
                    bywam tam w zasadzie jedynie ze względu na Juniora. A wolny czas? A co to jest?

                    Od razu przypomina mi się dowcip o bacy:
                    - Baco, co robicie, jak macie wolny czas? - pyta reporter TV
                    - Ano, to se leże i myśle - odpowiada baca,
                    - A jak nie macie czasu?
                    - To se ino leże.

                    Zdrówka :o)))
                    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 28.10.02, 14:08
                      Rzeczywiście te multipleksy mają tę dobrą (chyba jedyną) stronę, że zawsze tam
                      można coś wybrać, jeżeli np. nie zdąży się na wybrany seans lub ma się kilka
                      filmów do wyboru. Ja nigdy nie lubiłam Luny i to zostało mi do tej pory. Nie
                      wiem, co od tego kina mnie os=dstrasza, ale coś w nim jest. Chyba brak klimatu.
                      Mam nadzieję, że do wymiany opinii nt. kin dołączą również inni. A może oni
                      dyskutowali już na forum poświęcony filmom? Chyba nie. Tam na ogół są recenzje
                      filmowe.
                      Pozdrawiam i uciekam odgarniać chmury.
                      Syrena
                      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.ipartners.pl 28.10.02, 14:38
                        Hej :o)

                        Świetnie Ci idzie, oby tak dalej, słoneczko wyjrzało na chwilkę...
                        Tylko proszę Cię Syreno, nie przemęczaj się, uważaj na nogę :o)
                        Czy jeszcze boli?

                        Zdrówka :o)

                        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 28.10.02, 15:15
                          Jestem wzruszona troskliwością. Dziękuję za nia bardzo. Noga troszeczkę jeszcze
                          pobolewa. Chyba za wcześnie wybrałam się na siłownię. Trzeba było jeszcze
                          chwilkę odczekać, to ale syreny to do siebie mają, że są gwałtowne i szybkie w
                          działaniu. Jak się zapomnę i inaczej ją ułożę, to odczuwam jeszcze bol. Ale co
                          ja gadam (co ja piszę) przecież syreny nie mają nóg. Zapomniałam...boli mnie
                          płetwa.
                          Może dołączy do nas Myszka!!! Prosimy się nie lenić!
                          Przestałam na chwilę machać i znów te chmurzyska...
                          No to pa!
                          Syrena
                          • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.ipartners.pl 28.10.02, 16:11
                            Hej :o)

                            mam Cię :o)))))))))
                            ale masuj sobie, masuj płetwy, żebyś mogła wygodnie usiąść przy stoliku na
                            kawę, jeśli w końcu się wykurujesz, zaprosisz słońce i złotą jesień, a ja
                            zaproszę Ciebie :o)

                            Mysza chyba zagubiła się pomiędzy Smolną i Mariensztatem. Mam nadzieję, że
                            jakiś kotek się nią nie zainteresował z bliskim spotkaniem 3 stopnia?

                            Zdrówka :o)
                            • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka i reszty IP: 157.25.128.* 29.10.02, 08:47
                              Dzięki za troskę. Mam nadzieję, że Myszka i bah7 dołączą do nas i wypowiedzą
                              się w temacie warszawskich kin lub zaproponują inny warszawski temat.
                              Pozdrawiam serdecznie i zmykam do odganiania chmur, bo to co się wczoraj działo
                              to już naprawdę przesada. Miłego i pogodnego dnia
                              Syrena
                              • tomaszek00 Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 29.10.02, 09:10
                                Hej Syreno miła :o)

                                Jak wiesz bah7 ma ustalone zdanie o Warszawiakach, ale staram się usilnie
                                zmienić je na bardziej pozytywne. Raczej o kinach w Warszawie się nie wypowie,
                                ale może inny Warszawski temat podrzuci (np. przygody na lotnisku?).

                                Myszko, czy lubiłaś piekarnię na Łowickiej?
                                A Ty Syreno? Ciekawi mnie, czy wolałyście kupawć (za dawnych czasów) twardy
                                chlebek w spożywczaku, czy świeży w piekarni? Ja mieszkając z Rodzicami na
                                Okęciu jeździłem do małych prywatnych piekarni prz Al.Krakowskiej niedaleko
                                pętli tramwajowej albo na Lechicką...

                                Tyle gwoli nowego tematu :o)

                                Zdrówka :o)

                                PS: chmury dziś są be, ale po południu pcham się do Poznania, tam ma być
                                słonecznie, bo koziołki są dwa :o)
                                • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... Syrenkę... IP: 213.192.80.* 29.10.02, 09:56

                                  Syrenko !

                                  Dzięki za słoneczko, bo właśnie idę nad Wielką Wodę !
                                  Oprócz zgrabnej, krągłej Syrenki, proponuję np. temat 'Gdzie wyjechać z W-wy?',
                                  zapraszam na Turystykę !
                                  W w-skim kinie byłem, ale cały czas gapiłem się na prześliczną Warszawiankę.
                                  Ależ Ona była słodka...
                                  A jak wyglądają okolice Pułtuska pod koniec grudnia ?

                                  Pzdr.
                                  bah7


                                  Tomaszku !

                                  Szerokiej drogi do W-polski, tylko uważaj, czy tam jakiś kaziu się nie
                                  czai...

                                  Pzdr.
                                  bah7
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 29.10.02, 09:41
      Dzień dobry, czy to nowy Tomaszek nam się pojawił? Chyba tak. Jeśli się nie
      mylę, to witamy w naszych progach. Jeśli się mylę, to też witam i pozdrawiam.
      Jeśli chodzi o piekarnie, to bywało i bywa to różnie. Na ogół w przydomowych
      sklepikach bywał świeżutki chlebek, wieć nie było potrzeby biegania do
      piekarni. Jednak, jak przez przypadek, czy po drodze przechodziło się obok
      piekarni, to i się wstępowało po gorący bochenek. Pamiętam, jak będąc małą
      dziewczynką (tak w wieku ok. 6 lat) mama wysyłała mnie kilkakrotnie do sklepu
      (żebym za jednym razem dużo nie dźwigała, to i zdarzało się, że w sklepie byłam
      nawet 5 razy w ciągu dnia). Mama wówczas była zajęta młodszą latoroślą i
      musiałam czasami ją wyręczać w podstawowych zakupach. No więc udawałam się do
      pobliskiego sklepiku np. po biały ser i za nim go kupiłam (proszę pamiętać, że
      miałam wówczas 6 lat) obowiązkowo musiałam go spróbować, czy nie jest za
      kwaśny. W sklepie oczywiście mieli z tego powodu ubaw, a że byłam znaną osóbką,
      to i chętnie ucinałam sobie rozmowę z personelem i klientami. Sklep ten mieścił
      się na rogu Fałata (albo Asfaltowej) i Narbutta. W związku z tym, że mieszkałam
      w dzieciństwie na moim ukochanym Moktowie, moim pierwszym kinem, w kórym byłam
      było kino STOLICA (pamiętam pierwszy w swoim życiu film; oczywiście był to
      poranek "O dwóch Michałach - jednym dużym, drugim małym). Pierwszym teatrem był
      oczywiście pobliski teatr Baj. Na sanki chodziłam do parku Agrykola. Tam w
      zamierzchłych czasach (które pamiętam) był kiedyś tor saneczkowy. W mojej
      wyobraźni pozostał jako gigantyczny. To na razie tyle (ale się rozpisałam).
      Pozdrawiam Tomaszka i Tomaszka 00 i bah7 i Myszę
      Syrena
      • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy(kontynuacja) do Syreny. IP: 195.117.159.* 29.10.02, 10:07
        Ależ Syrenko !

        Tomaszek jest tylko jeden !!!
        On się tylko Tobie pochwalił, że ma taki ładny adres...
        Mężczyźni są naprawdę prości !

        Pzdr.
        bah7
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy(kontynuacja) do bah7 IP: 157.25.128.* 29.10.02, 10:16
          Założyłam dla Ciebie wątek w TURYSTYCE (w Polsce) ny. Pułtuska i okolic.
          Pozdrawiam
          Syrena
        • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... IP: *.ipartners.pl 29.10.02, 10:49
          Hej :o)

          bah7 - nie musisz tak dosłownie Syrenie wyjaśniać, na pewno sie domyśliła, a
          tylko tak bajeruje... jak to zwykle Syreny.

          Syreno - jak to jest z tymi włosami?
          "Irlandia jest taka zielona, jak włosy Syreny o świcie"
          Nie byłem co prawda w Irlandii, więc nie znam tego koloru :o)

          Zdrówka :o)

          PS - wyjeżdżam za godzinę, a kopytka mnie już swędzą, beee, beee
          (to był koziołek czy baranek - Syreno?) :o))
          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 29.10.02, 10:56
            No więc ja jestem polską syreną o jasnych włosach - tak jak na Słowiankę
            przystało.
            Pozdrowienia dla koziołków i szerokiej drogi.
            Syrena
            • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy...Syrenę... IP: 213.192.80.* 30.10.02, 07:49
              Hej :o)

              też mam Cię :o))))))
              Syrenko jasnowłosa !
              Jak to możliwe, aby Syrenka na Forum dyskutowała o damskiej bieliźnie ???
              Zawsze Warszawa kojarzyła mi się z Syrenką, która jest młoda i piękna, i tylko
              łuski Ją zdobią ! Zakrywać najpiękniejsze warszawskie (polskie ?) piersi ? !
              Fuj ! :(

              Mimo wszystko pozdrawiam serdecznie, licząc na poprawę :o)))
              bah7

              P. S. :
              A wątek o P. to chyba nie tylko dla mnie ?


              • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...Syrenę...do bah7 IP: 157.25.128.* 30.10.02, 07:55
                Witam, no ale przecież Syrenka też może iść z duchem czasu i odziewać się w
                bieliznę. Syrenka jest nowoczesna i nie chce być tylko na pomniku. Oczywiście,
                że P. nie jest tylko dla Ciebie, ale z myślą o tym, aby Ci przybliżyć ten
                rejon. Pozdrawiam życząc milego dnia
                Syrena
                • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... Syrenę... IP: 213.192.80.* 30.10.02, 11:16
                  Dzień Dobry Bardzo, Syrenko !

                  No cóż, to ja wolę piękno niż nowoczesność !

                  Pozdrawiam
                  bah7

                  P.S. :
                  Jakby co, przywiozę zapałki do P. ...
                  • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... Syrenę... IP: 157.25.128.* 30.10.02, 11:29
                    Piękno pięknem, ale ja mam swoje lata, więc czasami lepiej ukryć to i owo. Poza
                    tym to przykryte bywa bardziej ponętne niż to co na wierzchu. No, ale to dość
                    na temat mojej odzieży.
                    Pozdrawiam
                    Syrena
                    • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... Syrenę... IP: 213.192.80.* 30.10.02, 12:36
                      Ależ uśmiechnij się, Syrenko :)))

                      A powiedz, od którego to już roku patronujesz 100licy (jeśli wolno zapytać) ?
                      A zdradzisz nam, jakie Syrenka ma plany na weekend, po Smutnym Święcie ?
                      Ja chyba wybiorę się na grzybki w Bory Tucholskie - załatwisz słoneczko ?

                      Pozdrawiam serdecznie Warszawiankę
                      bah7

                      P.S.1: Latem po Monciaku spacerują b. mało nowoczesne, ponętne dziewczyny...:)))
                      P.S.2: Tomaszku, dobrze zagaduję Syrenkę, gdy Ciebie nie ma ? :)
                      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... Syrenę... IP: 157.25.128.* 30.10.02, 15:28
                        Ja patronuję miastu od samego początku (od tego momentu, kiedy zaczęła być
                        stolicą) czyli od 1596 r. A z Warszawą syrenka jest związana od ponad 7
                        stuleci. Zmieniała swój wygląd i trochę kształy, ale pozostała syrenką. Także
                        to naprawdę leciwa dama.
                        Doceniam podtrzymywanie wątku i zabawianie mnie "rozmową".
                        W ten smutny dłuższy weekend będę kursowała między Bródnem, Powązkami,
                        cmentarzem wolskim i wilanowskim. Obiecuję, że jak będziecie grzeczni, to
                        pogoda na pewno dopisze. W każdym razie będę robiła wszystko, żeby tak było.
                        Mnie również na tym zależy. Natomiast potem w kolejny weekend mam zamiar
                        wyjechać do Krakowa, ale póki co to jeszcze nic pewnego. Pozdrawiam serdecznie.
                        Ciekawa jestem jak tam Tomaszek spędza czas przy Koziołkach? Bah7!!! napisz coś
                        o sobie!
                        Syrena
                        • Gość: łezka Re: Lubimy, czy nie lubimy... Syrenę... IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 30.10.02, 15:57
                          Przy Koziołkach zawsze spędza sie czas wybornie;-))Sprawadzałam to przez 5 dni
                          ubiegłego tygodnia,więc wiadomosc świżusieńka ;-))Możesz byc o Tomaszka
                          spokojna,wie,gdzie ma sie udać,gdyby poczuł się spragniony ;-)))
                        • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... Syrenę... IP: ProteriansFwNet:* / 172.20.6.* 30.10.02, 19:58
                          Syrenko !

                          No tak, w tym wieku... można pokusić się o nowoczesność sprzed kilkudziesięciu
                          lat... Oj, sorry, miałem ugryźć się w język i milczeć ! ;-o)))
                          A ja myślałem, że po moich prawie 400 postach na Forum - już (chyba ?) nie mam
                          prawie żadnych tajemnic. No, może oprócz tego, co będziemy łowić w P. ;-o)))
                          Też się martwię o T., który nie trafił do e-kawiarenki - a ostrzegałem Go, że
                          musi tam uważać, pamiętasz ?
                          Kończę, bo niedługo Agent 03.

                          Pozdrawiam Cię, Rybko
                          bah7
                          • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... zainteresowanych IP: *.ipartners.pl 30.10.02, 23:56
                            Hej mili moi :o)

                            po drodze z Poznania do domu zajrzałem tu do Was i czytam, jak sobie miło
                            gruchacie, gdy mnie nie ma. No ale takie jest życie podróżników. Przez krótką
                            chwilę robią szum, zainteresowanie, przywabiają róznych, a potem ruszają w
                            drogę , a w międzyczasie ktoś inny kosztuje owoce trudu rąk i umysłu :o)

                            łezko - Twoje informacje były bardzo precyzyjne, jednakowoż ze smutkiem muszę
                            stwierdzić, że oczekując na moich gości wczoraj na dworcu w Poznaniu (2 godziny
                            spóźnienia z Berlina) nie mogłem wyskoczyć na Rynek, a potem oni powiedzieli,
                            że są zmęczeni i nie mają ochoty o 23 zasuwać na Rynek :o((( Ale adresy
                            zapisane i przy następnej okazji skorzystam z pewnością - bez nich jestem
                            luźniejszy, swobodniejszy, choć samotny w obcym mieście [no chyba, że sama jako
                            przewodnik się zaofiarujesz :o)))]

                            Syreno - mam nadzieję, że z nagą (ups - płetwą) wszystko OK. A jaką maść
                            stosujesz? Czytam, że bah7 uwodzi Cię swoim typowym 3miejskim czarem morskim
                            (no ale chyba morskie stworzenia lgną ku sobie?).

                            bah7 - pięknie zagadujesz Syrenę, gdy mnie nie ma, pięknie, nie ma co. Znów te
                            swoje sztuczki stosujesz, uważaj, uważaj... Syrena nie da się tak łatwo namówić
                            na łowy na skutej lodem Narwii pod Pułtuskiem w grudniu :o)

                            Mili moi, po tej krótkiej niespodziance (mam nadzieję) żegnam Was do
                            poniedziałku 4.11. kiedy znowu zasiądę przy komputerku...

                            Zdrówka :o)

                            PS - uruchamiam odkurzacz na chmury, ale rozchyl łapki Syreno :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) IP: 157.25.128.* 31.10.02, 08:28
      Witam jeszcze październikowo wszystkich bardzo serdecznie. W Warszawie zimno i
      mało przyjemnie. Robię wszystko, żeby jutro i pojutrze i popojutrze nie padało
      i żeby wyjżało słonko. Bah7! Bardzo rzepraszam Cię za to moje faux pas. Muszę
      rzeczywiście poczytać Twoje wszystkie wcześniejsze wypowiedzi na forum i bedę
      na pewno dużo więcej wiedziała o Tobie. Podczas tych smutnych świat będę cały
      czas na miejscu i tylko będę się przemieszczała między nekropoliami. Mam
      nadzieję, że nie nadwyrężę mojej niedomagającej płetwy. Używam dwóch maści na
      zmianę - obie mają konsystencję żelu. Jedna to popularny altacet, a druga...
      zapomniałam (ale jest przeznaczona dla sportowców).
      Pozdrawiam serdecznie
      Syrena
      • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy (kontynuacja) do Syreny IP: 195.117.159.* 31.10.02, 10:22
        Syrenko !

        A czytaj sobie - z okazji Halloween postraszę troszkę Ciebie.
        Ciekawe, co POTEM do mnie napiszesz ?...

        Pozdrawiam serdecznie z zimnego 3city
        bah7

        P.S. : Na szczęście morze jest spokojniejsze i dziś woda już nie przelewa się
        przez falochrony, jak parę dni temu.



    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 04.11.02, 07:27
      Witam po "świętach", jak tam - nie zamarzliście? Odezwę się nieco pożniej. Na
      razie pozdrawiam życząc miłego dnia, udanego tygodnia.
      Syrena
      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 04.11.02, 09:02
        No to witam ponownie. Ja latałam między warszawskimi cmentarzami. Odwiedziłam
        Powązki, Bródno, Wilanów i cmentarz wolski. Na szczęście nie było dzikiego
        tłumu. Jednak tłumy rozłożyły się na 3 dni, więc można było przejść przez
        bramy. Drugiego dnia nawet odważyłam się podjechać samochodem. Udało mi się
        dojechać do najbliższego parkingu. Pogoda niestety mogłaby być ciut lepsza. Ale
        i tak w sumie nie było tak żle. 1 listopada dwukrotnie byłam na Bródnie. Raz
        przed południem, a drugi raz już po zmroku (tak o ok. 18.30). Bardzo ładnie
        wygląda cmentarz przy świetle zniczy. Tylko dlaczego w tym roku nie zostały
        zapalone lampy wzdłuż głównej alei? Ten tydzień też jest przedświąteczny. A
        co tam u Was. Czekam na opowieści i pozdrawiam
        Syrena
        • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimydo Syreny IP: *.ipartners.pl 05.11.02, 12:42
          Hej Syreno :o)

          Wracaj z Lazurowego Wybrzeża na nasze Wybrzeże Kościuszkowskie :o)))

          Nie uwieżysz, ale wczoraj przegapiłem ten Twój post.
          Co do 1.11 to muszę Ci powiedzieć, że ja też namówiłem Rodzinkę i odważyłem się
          pojechać autkiem na cmentarze. Mimo zapowiedzi o tłumach o godzinie 14 - 16 nie
          było tłumów, bez problemu podjechaliśmy do Powązek, VI Brama, a potem na Bródno
          od Chodeckiej. Ciekawa rzecz, moja Blondynka zwróciła mi uwagę na coś, czego
          wcześniej nie postrzegałem. Na Bródnie wszystkie groby były bardziej
          przystrojone, było więcej kwiatów, wieńców, lampek, niż na Powązkach.
          Zastanawialiśmy się nad tym i wydaje mi się, że wynika to z faktu, iż Powązki
          są starym cmentarzem, dużo wieńców i lampek stoi przy grobach ludzi znanych,
          Katakumby, Aleja Zasłużonych, Powązki Wojskowe. Ale na 'normalnych, cywlnych'
          Powązkach dużo, dużo mniej. Chyba dużo mniej ludzi w ogóle przychodzi. Bródno
          jest nowszym cmentarzem, więc i więcej ludzi przychodzi. Według tej teorii
          najwięcej ludzi, najwięcej kwiatów i lampek powinno być na Wólce. Ja tam nie
          jeżdżę, bo nikogo tam nie mam, więc nie wiem...

          Ciekawy jestem Waszego poglądu...

          Zdrówka :o)
          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimydo Tomaszka IP: 157.25.128.* 05.11.02, 16:37
            Cześć, no bo to jest tak, że Blondynki prawie zawsze mają rację i trzeba ich
            słuchać. No więc, Powazki są najstarszym warszawskim cmentarzem (starsze są
            jedynie nieliczne groby pod kościołem na Kamionku - pochodzą z czasów wojen
            szwedzkich)w związku z tym część grobów już jest po prostu nie odwiedzanych
            natomaist Bródno jest największym cmentarzem (w Europie)i stosunkowo młodym - w
            każdym razie na Bródnie więcej przybywa nowych grobów niż na Powązkach. Stąd
            oczywiście słuszne spostrzeżenie o większej ilośći zniczy i kwiatów. Nawet pod
            Bródnem jest większa ilość straganów z tymi akcesoriami niż na obu Powązkach
            razem.
            No to myślę, że na tym temacie zakończyliśmy wątek cmentarny.
            Teraz możemy przechdzić powoli do wątku niepodległościowego. Czekam na
            propozycje tematyczne, bo mojego wątku o kina, teatry nikt nie podchwycił. Może
            poopowiadamy sobie o parkach warszawskich lub cukierniach, lub sama nie wiem o
            czym.
            Pozdrawiam
            Syrena
      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.ipartners.pl 04.11.02, 11:22
        Hej :o)

        witam po przerwie,

        Syreno, muszę przyznać, że w Warszawie pogoda była rewelacyjna (oczywiście w
        stosunku do tego, co zapowiadali w telewizorze), jak widzisz nasze
        współdziałanie odniosło skutek. Na całe szczeście mam w domku ciepło, więc nie
        zmarzłem :o) Pochwalę się, nawet autka nie muszę skrobać, bo mam garaż :o)

        No i jak ten czas szybko leci, mamy listopad. Pogoda i temperatury powoli
        zbliżają się do takich, jak na Spitsbergenie, więc mam okazję do wspominania
        urlopu :o) A Ty Syreno, gdzie się w tym roku urlopowałaś? Nic nie wspomniałas
        (chyba?) na ten temat, a przecież wątki podróżnicze znaczą szlak rozmów na
        linii bah - Tomaszek.

        Również miłego dnia Ci życzę...
        i zdrówka :o)
        • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy... wycieczki... IP: 195.117.159.* 04.11.02, 12:04
          Widzisz, Tomaszku,

          Syrenka chyba jednak mnie nie lubi, bo w so i nie co chwilę popadywało i z mini-
          wycieczki nici...
          Choć pisałem, że ciągle tak ślicznie i młodo wygląda...
          Może w następny, długi weekend mi daruje ?
          Czyżbyście wracali na właściwe strony Forum, czyli Turystykę ?

          Pzdr.
          bah7
          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do bah7 IP: 157.25.128.* 04.11.02, 12:12
            Gość portalu: bah7 napisał(a):

            > Widzisz, Tomaszku,
            >
            > Syrenka chyba jednak mnie nie lubi, bo w so i nie co chwilę popadywało i z
            mini
            > -
            > wycieczki nici...
            > Choć pisałem, że ciągle tak ślicznie i młodo wygląda...
            > Może w następny, długi weekend mi daruje ?
            > Czyżbyście wracali na właściwe strony Forum, czyli Turystykę ?
            >
            > Pzdr.
            > bah7
            Ależ Bahu7 - bardzo Cię lubię. Już się tłumaczę: w piątek i sobotę miałam dni
            cmentarne, tak więc nie wypadało na cmentarzu wyrwać się z zadumy i machać
            płetwami. Ale zapewniam Cię, że robiłam co mogłam - w Warszawie popadywało na
            ogół tylko przed południem, a w niedzielę w ogóle nie spadła kropla deszczu. W
            niedzielę zrezygnowałam już z cmentarnego nastroju i byłam w kinie
            (polecam "Drogę do Zatracenia" z T. Hanksem i P. Newmanem).
            Pozdrawiam
            Syrena
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Toma IP: 157.25.128.* 04.11.02, 12:05
      Witam, otóz ja również nie lubie (nie cierpię listopada)i bardzo bym chciała,
      żeby już był kwiecień. Niestety w tym roku nie udało mi się jeszcze wyjechać na
      urlop, ale wszystko przede mną. Co się odwlecze to nie uciecze. Parę miłych
      weekendów spędziłam jednak na Warmii. Miałam okazję płynąc kajakiem cudowną
      Krutynią, a także kanałem Ostródzko-Elbląskim (ale to juz stateczkiem). Byłam
      również w Olsztynie i w Waplewie nad jeziorem Maróz. Do tej pory zwykle wakacje
      miałam we wrześniu i spędzałam je w cieplejszych rejonach Europy. W tej chwili
      marzę o jakimś przedłużonym weekendzie w Paryżu lub w Lyonie. Tęsknię bardzo za
      ostrygami i za paryskim klimatem. Uwielbiam to miasto, które o każdej porze
      roku jest wspaniałe. Ale się rozmarzyłam...
      Pozdrawiam serdecznie
      Syrena
      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny IP: *.ipartners.pl 04.11.02, 13:48
        Hej Syreno :o)

        > bardzo bym chciała, żeby już był kwiecień.
        Jak to? Nie lubisz uroków zimy - biały śnieg pod nogami skrzy się milionem
        odbić, pod butem skrzypi radośnie, rześkie powietrze chłodzi gardło, słońce
        oślepia, można szusować na nartkach w dół stoku,... też się rozmarzyłem, to w
        zasadzie jest to, co pingwiny lubią najbardziej :o)

        > Miałam okazję płynąc kajakiem cudowną Krutynią
        Ach, nie płynąłem, ale byłem w okolicach ujścia i w pobliżu, widziałem piękno
        tego miejsca i zazdroszczę, mnie to pewnie czeka za kilka lat, jak Junior
        podrośnie, to mu zafunduję taki spływ...

        > a także kanałem Ostródzko-Elbląskim (ale to juz stateczkiem).
        Jak byłem mniejszy to płynąłem też (do 5 pochylni z Ostródy) :o)

        > Byłam również w Olsztynie i w Waplewie nad jeziorem Maróz.
        Znam, znam, jak miło, że wspominasz miejsca, które też lubię. Z racji
        poprzedniej pracy dość często jeździłem na Mazury, poznałem też tamtejsze
        drogi, które są niezwykłe, jak na Polskę (jak stoi znak 50, to lepiej jechać
        50, bo już przy 60 można wyskoczyć na zakręcie znienacka - widziałem kiedyś
        takiego chojraka)

        > marzę o jakimś przedłużonym weekendzie w Paryżu (...) Uwielbiam to miasto,
        które o każdej porze roku jest wspaniałe. Ale się rozmarzyłam...
        Och, jak miło, że się rozmarzyłaś, więc nie tylko ja się przy wspomnieniach
        rozpływam... Tak miło wspominać, a czy zauważyłaś, że najmilej wspomina się
        miłe rzeczy, zaś o tych mniej miłych staramy się szybko zapomnieć (to znaczy ja
        tak robię, dzięki czemu pamiętam same przyjemne rzeczy, a o nieprzyjemnych nie
        pamiętam). Życie wtedy jest o wiele milsze :o)

        Zdrówka :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 06.11.02, 09:02
      Co to za leniuchowanie, a może kończymy już wymianę zdań "w tym temacie"?
      Pozdrawiam
      Syrena
      • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 09:46
        Hej :o)

        Syrenko, miła Syrenko,
        nie kończmy tego wątku już tak prędko,
        Ach napisz, miła Syrenko,
        czy podoba Ci się miasto pod białą kołderką?

        Gdy łapki rozchylasz Słońce nad miastem świeci tak pięknie,
        a gdy skończysz tu pisać to serce z żalu mi pęknie...

        Zdrówka :o)

        PS: a jak mówi nasz "czerwony" idol, premier "wszystkich czerwonych
        Polaków", "Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak
        zaczyna", więc korzystając z okazji, że nie zacząłem tego wątku, nie kończę go
        również :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 08.11.02, 09:57
          Dzień dobry, a co tak długo milczałeś? Nie lubię zimy w mieście. Nie lubię
          śniegu, bo z tego robi się breja. Nie lubię i już. Na razie tylko tyle.
          Pozdrawiam
          Syrena
          • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 11:09
            Hej :o)

            No tak, zapomniałem, nie zaglądasz na turystykę to nie wiesz, że byłem w trasie
            w regionie Małopolskim i dopiero dziś się tu zalogowałem :o)

            No widzisz, a u mnie na wsi nie robi się breja. Jest biało na polach, jedynie
            zające szaraki mają teraz utrudnione zadanie, bo już nie tak łatwo się schować
            przed psami...

            Czyli z zimowych sportów najbardziej lubisz szachy albo brydż?

            Zdrówka :o)
            • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 08.11.02, 11:41
              No, to fajnie masz z tymi szarakami za oknem. Tylko pewnie byłoby Cie
              lepiej ,gdybyś nie musiał w ogóle wychodzić z powsińskiego domku i jeżdzić w
              kierunku Ursynowa (Urwysyna, jak ja o tym rejonie Warszawy zwykle mówię). Ale
              dzisiaj piąteczek i perspektywa dłuższego weekendu!!! Na Turystykę zaglądam i
              to bardzo czynnie, ale niestety jakoś umknął mi ten Twój małopolski wyjazd.
              W karty niestety (albo stety) nie gram, a z zimowych sportów to najbardziej
              lubie saunę i siłownie, a wieczorową porą - to książka lub prasówka i herbatka
              z malinami lub coś mocniejszego od czasu do czasu.
              Pozdrawiam
              Syrena
              • tomaszek00 Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka 08.11.02, 13:00
                > gdybyś nie musiał w ogóle wychodzić z powsińskiego domku
                Ha! Home office może niezła rzecz, ale jak do tego przekonać szefa?

                > Ale dzisiaj piąteczek
                Ano właśnie, jakoś robota się słabo klei, w przeciwieństwie do miłej
                korespondencji... :o)))

                > a z zimowych sportów to najbardziej lubie saunę i siłownie
                nie chcesz mi polecić swojej siłowni? No bo wiesz, jak za kólkiem się siedzi,
                to i oponka rośnie...

                > herbatka z malinami lub coś mocniejszego od czasu do czasu.
                tylko kusisz wirtualnie...

                Zdrówka :o)
    • Gość: Tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.02, 10:47
      Hej :o)

      Witam po patriotycznych Świętach narodowościowych.
      Tak się na duchu podniosłem, że obiecałem sobie, że dziś trochę popracuję, a
      nie tylko będę siedział w interenecie na Forum...
      Tak więc na przywitanie tylko piszę i czekam na odzew, Syreno.
      Zdrówka :o)
      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 12.11.02, 11:16
        Witam (chciałoby się powiedzieć "Ku chwale Ojczyzny")no to po kolejenym długim
        weekendzie. Teraz trzeba będzie poczekać aż do Świąt Bożego Narodzenia i
        wówczas biorąc tylko 7 dni urlopu można mieć wolnego aż 16 dni. Tym razem z
        moich planów wyjazdowych nic nie wyszło. Święta spędziłam w stolicy. Zaliczyłam
        kino, wydałam obiad dla gości i przeżyłam chwile wzruszenia podczas
        niepodległościowego spaceru poprzez Starówkę (zeszłam na chwilę z cokołu),
        Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Aleje Ujazdowskie i kawałek Łazienek. A
        dzisiaj rano oj nie chciało się wstać, ne chciało. Święto - zwłaszcza tak ważne
        święto narodowe powinno się świętować. Przerażenie mnie ogarnia, gdy podczas
        wszystkich świątecznych dni pracują supermarkety. Już kiedyś wypowiadałam
        się "w tym temacie", ale za każdym razem jest to dla mnie bulwersujące.
        Przecież święto państwowe trzeba uszanować. Np. we Francji, skąd wywodzi się
        Geant, Leclerc. Carrefour czy Auchan jest zakraz handlu w święta. Jeżeli my nie
        potrafimy uszanować swojej historii, swoich świąt, jeżeli zezwalamy na pracę
        takich nie niezbędnych punktów, to nikt nas nie uszanuje. Co innego oczywiście
        praca w pogotowiu, szpitalach, czy komunikacji. Przecież zakupy można zrobić w
        inne dni. Poza tym nie upierałabym sie przy zamykaniu sklepików osiedlowych
        dyżurujących, ale praca supermarketów jest nie do przyjęcia. Co o tym myślisz?
        Pozdrawiam
        Syrena
        • tomaszek00 Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 12.11.02, 13:02
          Hej :o)
          Jak już odliczamy miłe i ważne dni do końca roku, to Junior zauważył w czasie
          weekendu refleksyjnie, żebym przypadkiem nie zapomniał - "Tato, a teraz, jak
          tylko skończy się listopad, to zaraz w pierwszy piątek przychodzi Mikołaj,
          wiesz?". Aha - no i jeszcze nie możemy przecież zapomnieć o naszych Andrzejach,
          sam mam paru znajomych o tym imieniu, trzeba życzenia też złożyć :o)))

          Z supermarketami to akurat się zgadzam - sam robię w nich czasami zakupy, ale w
          ciągu tygodnia (zwykle w pracy). Nie uważam, że są to miejsca sprzedaży
          artykułów niezbędnych w niedziele czy święta.
          Inna rzecz, że stało się to taką "nową, świecką tradycją", że rodziny w
          niedziele czy święta "zwiedzają" supermarkety, przy okazji nabijając kabzę
          obcym koncernom. Przmilczę dyskretnie sprawę nowej ustawy, która zamiast pomóc
          poskim handlowcom bardziej im szkodzi (ale tak to bywa, jak się /-wycięte przez
          autocenzurę-/ zabierają do poprawiania prawa).

          Czy wiesz, że idzie ocieplenie?
          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 12.11.02, 13:53
            No słyszałam, że jeszcze w tym tyogodniu temperatura ma dojść do +18 stopni,
            ale ja w to specjalnie nie bardzo wierzę. Jednak bardzo bym chciała. Z tymi
            spacerami po supermarketach, to szlag mnie trafia jak widzę całe rodziny
            spacerujące. Jakie to pokolenie tych wszystkich dzieci wyrośnie z tego? Czy to
            nie ma gdzie w Warszawie dzieci zabrać na spacer, chociaż na świeże powietrze.
            No ale cóz jakie dzieci chowanie.... Do szału mnie to doprowadza, no ale każdy
            robi jak mu się podoba.
            Pozdrawiam na razie
            Syrena
            • tomaszek00 Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 12.11.02, 16:04
              Hej :o)

              Nie no, +18 to chyba wewnątrz, a na zewnątrz ma być +15 i to na południu
              Polski. W Warszawie ma być chyba +12 max, ale i to dobre, jeśli będzie
              słoneczko.

              No dziś ładnie się postarałaś Syrenko miła, choć słońce już zachodzi, ale niebo
              błękitne jest, jak ta lala.

              Może rozpoczniemy nowy turystyczny wątek pt: Turystyka supermarketowa,
              codziennie nowe uaktualnione wiadomości, gdzie co najtaniej...
              Ja słyszałem, że podobno w USA gospodynie domowe potrafią stadami po całym
              mieście jeździć, bo gdzieś tam cukier kilka centów tańszy, a tam sól, a ówdzie
              wędlinka, itd. Zaoszczędzą może dolara w ciągu całego dnia, a paliwa wypalą za
              10. No, ale to nie one tankują, tylko mężowie...
              • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 12.11.02, 16:12
                Dzięki za uznanie (ws. bezchmurnego nieba). Co do wątku o turystyce
                supermarketowej, to jestem bardzo sceptycznie nastawiona. Już oczami wyobraźni
                widzę wszystkich tych od brazylijskich seriali, którzy będą uczestniczyli w tej
                wymianie zdań. A propos, czy byłeś na forum dot. telewizji - ręce opadają. Ale
                dobrze, że się różnimy (my ludzie) miedzy sobą. Inaczej byłoby nudno i nie
                byłoby o kim gaddać i nad kim się użalać lub na kogo złościć.
                Pozdrawiam i do jutra (mam nadzieję)
                Syrena
                • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka 13.11.02, 09:40
                  Hej :o)

                  Kłaniam Ci się w pas, Syreno miła,
                  za to, co z pogodą dla nas zrobiłaś.
                  Jak miło dzień zacząć od Słońca promyka
                  i autkiem z humorem do pracy pomykać.

                  Zdrówka :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 13.11.02, 09:25
      No to rzeczywiście się ociepla i nawet moje odganianie chmur daje rezultaty.
      Miłego i pogodnego dnia
      Syrena
      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Syreny 13.11.02, 11:37
        Hej Syreno :o)

        trochę się rozminęliśmy naszymi postami, za długo go pisałem
        zachęcam Cię do zaglądnięcia do Forum Społeczeństwo - Polonia, tam to dopiero
        oryginały :o)

        Ale fakt - gdyby wszyscy byli tacy sami, to życie byłoby nudne. Dziś Kuba w 3
        zapowiedział dyskusję na temat zakupów w supermarketach w czasie Świąt
        Państwowych. Czy masz radio w pracy, czy słuchasz "3"?, o 12.00.

        A pogoda jak marzenie, aż szkoda siedzieć w biurze...
        Czy na długo załatwiłaś taką wspaniałą pogodę?

        Wybierasz się gdzieś niedługo?

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Tomaszka IP: 157.25.128.* 13.11.02, 12:22
          Mam radio i zawsze cichutko mi gra. Sama siedzę w pokoju, więc zawsze to
          raźniej. O dyskusji w Trójce słyszałam dzisiaj z samego rana. Na pewno będą
          przeciwnicy i zwolennicy. Ja w każdtm razie zdania nie zmienię. Co do
          oryginałów udzielających się na Polonii i na Kraju, to wydaje mi się, że to są
          głównie sflustrowane małolaty. Jest to przerażające i porażające. Ale nie mam
          zamiaru się dzisiaj denerwować. Mimo, że dzisiaj mamy 13-ego (i do tego
          listopada)to pogoda jest wspaniała. Najchętniej pomknęłabym na spacerek do
          Łazienek, ale cóż ktoś musi pracować... Co do planów wyjazdowych, to jestem
          uzależniona od Mojego Mana. Może na Sylwestra wyruszymy gdzieś dlej (rezerwacje
          już są porobione, ale zobaczymy który wariant wypali - czasu jeszcze troche
          jest). Zimą chciałabym wyskoczyć na jakiś przedłużony weekend do Białowieży.
          Nigdy tam nie byłam, a podobno jest tam cudownie. Dowiedziałam się nawet, że
          jest tam taki hotel Żubrówka, w którym jest sauenka. Jest też tam Dwór
          Soplicowo (uroczy i bardzo zachęcająco wyglądający, ale zrobienie sauny mają
          dopiero w planie).
          Pozdrawiam zycząc miłego popołudnia i słoneczka
          Syrena
          • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Tomaszka 13.11.02, 14:12
            Hej Syreno :o)

            > Na pewno będą przeciwnicy i zwolennicy.
            no ale jednak przeciwnicy byli w większości, więc nie jest jeszcze tak źle :o)

            > Mimo, że dzisiaj mamy 13-ego
            Ależ 13 to zawsze szczęśliwa data... tyle miłych dla mnie rzeczy zdarzyło się
            właśnie 13, a często też i w piątek 13, więc na pewno nie jestem przesądny...

            > Najchętniej pomknęłabym na spacerek do Łazienek
            Ha, dobry pomysł, ale ode mnie z Ursynowa (Płaskowicka) trochę daleko, a poza
            tym właśnie, trzeba wypełniać czas pomiędzy postami i e-mailami jakąś pracą :o)

            No tak, a ja niestety w Warszawie spędzam czas pomiędzy Świętami a Nowym
            Rokiem, i to zawsze, bo moja Blondynka taką ma pracę, że to najgorętsze dni...

            Dużo zdrówka i jeszcze raz dzięki za słoneczko...:o)
          • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Syreny 13.11.02, 14:12
            Hej Syreno :o)

            > Na pewno będą przeciwnicy i zwolennicy.
            no ale jednak przeciwnicy byli w większości, więc nie jest jeszcze tak źle :o)

            > Mimo, że dzisiaj mamy 13-ego
            Ależ 13 to zawsze szczęśliwa data... tyle miłych dla mnie rzeczy zdarzyło się
            właśnie 13, a często też i w piątek 13, więc na pewno nie jestem przesądny...

            > Najchętniej pomknęłabym na spacerek do Łazienek
            Ha, dobry pomysł, ale ode mnie z Ursynowa (Płaskowicka) trochę daleko, a poza
            tym właśnie, trzeba wypełniać czas pomiędzy postami i e-mailami jakąś pracą :o)

            No tak, a ja niestety w Warszawie spędzam czas pomiędzy Świętami a Nowym
            Rokiem, i to zawsze, bo moja Blondynka taką ma pracę, że to najgorętsze dni...

            Dużo zdrówka i jeszcze raz dzięki za słoneczko...:o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 13.11.02, 15:35
      Słoneczko już niestety zaszło, ale jutro też będzie piękna pogoda. Tak samo
      będzie w piątek i w sobotę. Znów założono wątek dot. nie lubienia Warszawiaków.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 13.11.02, 16:34
        Hej :o)

        no to dobrze, że jutro będzie miło.
        widziałem ten wątek, ten temat ciągle będzie powracał, jak bumerang, który lata
        tam i z powrotem, a nikt nie chce się do niego przyznać...

        a my tam lubimy Warszawę, warszawiaków
        "Na prawo most, na lewo most, a dołem Wisła płynie" :o)

        Zdrówka :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 14.11.02, 08:28
      Witam słonecznie, a nie mówiłam, że dzisiaj będzie świeciło słoneczko. Szkoda
      tylko, że dzień jest taki króciutki. Miłego dnia... "i cóż nam więcej trzeba:
      Warszawa, ja i Ty, a w górze błękit nieba...". To jest moja odpowiedź na cytat
      przytoczony przez Ciebie.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 14.11.02, 09:24
        Hej :o)

        Słońce jest bomba, nie ma co...

        "Jak przygoda to tylko w Warszawie, w Warszawie,
        jak Warszawa, to w maju, gdy kwitną bzy.
        A jak tańczyć to tylko walczyka w Warszawie
        a jak walczyk, to z panną taką jak Ty."

        Zdrówka :o)))
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 14.11.02, 11:51
          Nawet tylko wygądając mimochodem przez okno człowiek (kobieta też)ma lepszy
          nastrój, gdy widzi słoneczko. I ludzie wydają się być milsi i miasto bardziej
          czyste. Szkoda, że tak szybko skończyło się lato.
          "Kiedy rano jadę 18-tką (nie jeżdżę, ale obok mojego biura chodzi ten tramwaj),
          chociaż ciasno, chociaż tłok, patrzę na kochane moje miasto, które... bo tu
          Marszałkowska i Trasa W-Z, Krakowskie Przedmieście i tunel i wnet..."
          Południowe pozdrowionka. Ciekawe dlaczego nikt się do nas od dłuższego czasu
          nie przyłącza?
          Syrena
          • Gość: bah7 Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syrenki i Tomaszka IP: 213.192.80.* 14.11.02, 12:18
            Ciekawe dlaczego nikt się do nas od dłuższego czasu nie przyłącza?


            Syrenko i Tomaszku !

            Jak się przeczytało : "Kuba wyspa jak wulkan gorąca :o)))", to się pojechało...
            A może... sprawdźcie dziś, czy nad Wisłą nie będą stały 2 Syrenki...
            Godzina ?
            A pamiętacie, o której Tomaszek wysłał mnie na Kubę ? Dodajcie 4 h i jutro mi
            opowiecie... :-o)))

            Pzdr.
            bah7

            P.S.: Czy Warszawiacy lubią swoje miasto ? Można sobie poczytać :
            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/magazyn_020419/magazyn_a_8.html
            • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... 14.11.02, 13:52
              Hej :o) hola, hola! wesoła dola...

              wyskoczyłem na parę minutek na zewnątrz, jest tak miło i ciepło, i przyjemnie,
              aż nie chciało mi się wracać...

              "Autobus czerwony
              przez ulice mego miasta mknie
              mija piękne nowe domy,
              i ulice mija też.

              Czsem dziewczę spojrzenie
              rzuci na mnie..."

              Oj, chyba coś pomyliłem, ale Syreno, usłyszałaś ten sznapsbaryton? :o)

              Zdrówka :o)

              PS - bah7 - u nas już o 17.01 jest ciemno i nie wiem, czy uda mi się dojrzeć aż
              dwie Syrenki, no chyba, że będzie miała coś charakterystycznego... :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 14.11.02, 15:01
      Zawsze można widzieć dwie Syreny jednocześnie. Albo wypić o jednego za dużo
      (ale to już bardzo drastyczny sposób - i nie polecam), albo pojechać syrena np.
      105 pod pomnik Syreny nad Wisłę (bo na Rynek raczej nie uda się wjechać), albo
      zrobić sobie kserokopię lub odbitkę zdjęcia Syreny.
      Słoneczko już zaszło i niebawem zrobi się ciemno. Właśnie załatwiam słoneczko
      na jutro, więc kończę i serdecznie pozdrawiam podśpiewując sobie: "i cóż nam
      więcej trzeba Warszawa, ja i Wy, a górze błękit nieba..."
      Syrena
      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy ... do Syreny 14.11.02, 15:48
        Hej :o)
        może jeszcze Cię złapię dziś?
        żeby zrobić odbitkę, trzeba mieć zdjęcie, nie? Gdzie ostanio robiłaś sobie
        jakieś zdjęcie? Chodzi mi o zakład foto, pójdę, zbajeruję właściciela(-kę) i
        będę miał odbitkę. Powieszę sobie koło biureczka i będę miał Syrenę zawsze w
        zasięgu wzroku :o)

        "Warszawa da się lubić, Warszawa da się lubić,
        tutaj szczęście można znaleźć, tutaj serce można zgubić"

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy ... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 14.11.02, 16:16
          Tomaszku drogi, w każdym albumie dotyczącym Warszawy jest nie tylko moje
          zdjęcie, ale i portret. Także to nic trudnego.
          "Jest Warszawa, po prostu jest. Wars i Sawa...(coś tam we mgle)". Taką piosenkę
          śpiewała kiedyś Regina Pisarek
          Pozdrawiam
          Syrena
          • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy ... do Syreny 14.11.02, 16:42
            misunderstanding :^)
            • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy ... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 15.11.02, 08:28
              No comment. Miłego dnia i szybkiego rozpoczęcia weekendu. Muszę trochę
              popracować nad tymi chmurami, bo w weekend mam zamiar się porządnie dotlenić na
              łonie natury, a ładna pogoda i słońce jest do tego niezbędne.
              "Kocham to miasto zmęczone jak... gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje".
              Pozdrawiam
              Syrena
              • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy ... do Syreny 15.11.02, 08:58
                Hej :o)

                "A gdybym się jeszcze urodzić miał znów,
                to tylko w ...Warszawie"
                [ups... wiem, że to inaczej było,wpływ Mamy, która słuchała tego w młodości :o)]

                Syreno! Nie trzeba tłuc się autkiem do Puszczy "Białowieszczańskiej", żeby się
                porządnie natlenić. Jak pewnie domyślasz się dobrze, w moim wspaniałym ogródku
                w sobotę czeka mnie mnóstwo pracy, natlenię się tak, że zapewne w nocy
                sobota/niedziela bedę spał, jak małe dziecko :o)

                Zdrówka :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 15.11.02, 11:28
      No i gdzie to słońce? Mam nadzieję jednak, że jutro dopisze i Tobie podczas
      ogródkowych prac i mi podczas włóczęgi po lasach i kniejach.
      "Gdybyś ujrzeć chciał...warszawski dzień...miasto moje, a w nim..."
      Tak, jak sobie człowiek uświadomi, to jest bardzo dużo piosenek o Warszawie.
      Chyba żadne inne miasto nie ma ich tak wiele.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Syreny 15.11.02, 11:58
        Hej :o)

        Gdybym był słoneczkiem, zaśpiewałbym
        "Pojawiam się i znikam i znikam,
        Mam na Twym punkcie bzika" :o)))))))

        Nie zapomnij pozdrowić moich kumpli w Puszczy
        [Żubry mam na myśli, jako Byk, oczywiście :o)]

        I bardzo się cieszę, że nikt nam nie spamuje tutaj, choć chętnie powitałbym do
        towarzystwa kogoś jeszcze tak miłego, jak Syrena, może "Zygmunt"
        albo "Kiliński", że o "Nike" nie wspomnę :o)

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Tomaszka IP: 157.25.128.* 15.11.02, 12:11
          Mi również bardzo miło się z Tobą konwersuje, ale oczywiście nie miałabym nic
          przeciwko gdyby ktoś do nas dołączył. Zapraszamy serdecznie. Nie mam nic
          przeciwko Zygmusiowi, ani Nike. Nawet zapraszamy Neptuna i Smoka. A słońca, jak
          nie było, tak nie ma. Dzisiaj jakoś nie mam względów na górze.
          "Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka... Możesz mnie chamem zwać, możesz mi w
          mordę dać, ale od Stolicy won! bo krew się będzie lać...".
          Pozdrawiam słonecznie mimo chwilowego braku słońca
          Syrena
          • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Syreny 15.11.02, 13:16
            Hej :o)

            A płetewkami machasz, jak trzeba?

            Co do wątku niki31 to wiesz, że ona wsadza kij w mrowisko też w Krakowie,
            Poznaniu, Wrocławiu, 3mieście. Czytałem jej posty i odpowiedzi, generalnie
            ludzie są chyba znudzeni tą tematyką, choć było też kilka ciekawych wypowiedzi,
            zwłaszcza w Krakowie.

            "Na Pragie, na Pragie, na Wole nie moge, zmiennik na mnie czeka,
            ...Bo ja jestem taksówkarz warszawski"

            Pozdrawiam słonecznie znad chmur podrzuconych przez "określone siły".
            • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Tomaszka IP: 157.25.128.* 15.11.02, 14:57
              Macham, macham i co z tego? Pomacham jeszcze wieczorem na siłowni, tak żeby
              jutro i pojutrze się ukazało na nieboskłonie. Miłej pracy wszystkim ogronikom,
              a tym przydomowym szczególnie
              Pozdrawiam
              "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola - bronią się chłopcy spod Parasola, a na tygrysy
              mają visy do Warszawiacy - fajne urwisy są.."
              Syrena
              • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Syreny 15.11.02, 15:15
                Hej :o)

                A cóż to teraz spoziera na mnie spośród chmurek?
                Czyż to nie jest nasze słoneczko tuż przed zachodem?

                Uważaj na siłowni, żebyś nie nadwyrężyła sobie płetwy
                I koniecznie nie zapomnij moich "kuzynków" pozdrowić :o)
                Jak wrócisz, to napisz, jak było (choć i tak odczytam dopiero we wtoreczek).

                "Karuzela, karuzela,
                na Bielanach, co niedziela..."

                Zdrówka :o)
                • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy - do Tomaszka IP: 157.25.128.* 18.11.02, 09:29
                  Oczywiście, że uważałam na siłowni, ale nadwątlona noga (płetwa) zawsze zostaje
                  nieco przeforsowana. Weekend był wspaniały. Pogoda superowa. Dotleniłam się za
                  wszystkie czasy. Chociaż mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będę miała ku temu
                  okazję. A jak tam Twoje prace ogrodowe?
                  "Warszawa jest smutna bez Ciebie" - to również słowa piosenki
                  Pozdrawiam
                  Syrena
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 19.11.02, 12:07
      "Pójdę na Stare Miasto. Nie byłam tam od wczoraj...". Coś mi się wydaje, że
      prace ogródkowe wyczerpały Cie całkowicie.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 19.11.02, 14:14
        Hej :o)

        No to miło, że się dotleniłaś, bo nie ma piękniejszego widoku niż dotleniona,
        zadowolona i pełna werwy .... Syrena :o)

        Prace nie wyczerpały mnie całkowicie, ale nawał w robocie :o)
        Ogródek już przygotowany do zimy i nie boję się śnieżyc ani mrozu... A też się
        dotleniłem przy okazji. A na dobitkę w niedzielę wybraliśmy się do Czerska i
        przy wspaniałej pogodzie oglądaliśmy ruiny. Dawno tam nie byłem, miło po jakimś
        czasie zobaczyć ruiny w dobrym stanie, widać, że ktoś tam dba o nie, najgorzej,
        jeśli piękny zamek niszczeje, bo nie ma pieniędzy na jego utrzymanie (i nie ma
        pomysłu...). Ostatnio widziałem taką sytuację w Nowym Wiśniczu...

        „ gdy na Gnojnej bawimy się...”

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 19.11.02, 14:43
          No to dobrze, że się nie przepracowałeś. Też niedawno byłam w Czersku i mam
          takie same odczucia, jak Ty. Ta piękna pogoda chyba już wkrótce nas opuści.
          Chyba w ogóle na nic moje machanie płetwami. Spada ciśnienie, bo mnie głowa coś
          pobolewa. Najbliższy mój wyjazd to chyba będzie Zakroczym i okolice. Zupełnie
          nie znam tych okolic, a podobno są piękne. Coś mi się wydaje, że nastąpi to już
          pewnie na wiosnę, bo tu tuż, tuż grudzień, święta, sylwester (ale ten czas
          leci; i im człowiek starszy, tym szybciej, a przecież ja jako syrena mam już
          swoje lata i coś na ten temat wiem). Miłego popołudnia
          "Małe mieszkanko na Mariensztacie..." Nota bene skąd się wzięła ta niemeicko
          brzmiąca nazwa? Może wiesz cś na ten temat? Muszę to sprawdzić.
          Pozdrawiam
          Syrena
          • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 19.11.02, 15:21
            Hej :o)

            no tak, niż się zbliża, ale dobrą wiadomością po tym wszystkim jest to, że po
            niżu przychodzi wyż i znów będzie ładnie. A teraz to mógłby nawet spaść śnieg,
            byłoby może tak po zimowemu. Ciekawe, czy na Święta coś sypnie.

            Pierwsze skojarzenie z Marienstatem to Marienstadt, czyli Miasto Marii. Coś mi
            to pachnie niemieckimi osadnikami :o). A tak na poważnie, to chyba było to
            pierwsze przedmieście starej Warszawy (tej otoczonej murami), i pewnikiem
            zostało założone na prawie niemieckim (jak większość miast w Polsce). Również
            wielu osadników, mistrzów cechowych było Niemcami, którzy spolszczyli się z
            biegiem lat (stąd tak dużo niemieckobrzmiących nazwisk w Polsce). Ale dlaczego
            akurat Marienstadt, to trudno mi tak z głowy powiedzieć.

            "Budujemy nowy dom,
            jeszcze jeden nowy dom,
            .....Warszawo !"

            Zdrówka :o)
            • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 19.11.02, 15:45
              Pewnie masz rację z tym Mariensztatem, ale i tak sięgnę do Encyklopedii
              Warszawy, żeby dowiedzieć się szczegółów. Pewnie, że po niżu przychodzi wyż,
              ale po nim znów kolejny niż i tak na okrągło.
              "Statek do Młocin, do Młocin statek..." (założyliśmy prawie antologię piosenki
              warszawskiej".
              Pozdrawiam serdecznie
              Syrena
              • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 19.11.02, 17:21
                Hej :o)

                I tak na okrągło... no cóż, to się nazywa Przyroda Ziemi i tak jakoś zostaliśmy
                zaprogramowani, że na tej Ziemi żyjemy. A w ogóle ludzie żyli w zgodzie z
                naturą przez ostatnie kilka lub nawet kilkadziesiąt tysięcy lat, a tylko
                ostatnie kilka pokoleń chcą z nią walczyć...

                "Pójdziemy na spacer w Aleje..."

                Zdrówka :o)

                PS - będę dopiero w piątek, bo jutro i w czwartek będę podziwiał uroki Zatoki,
                włości Neptuna :o)
                • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 20.11.02, 10:33
                  No właśnie, we wszystkim powinien być umiar, a z ingerencją człowieka w naturę
                  przede wszystkim. Przeicież te wszystkie kataklizmy biorą się właśnie z
                  nadmiernej ingerencji człowieka. Mnie np. bardzo cieszy, że ta nasza Wisła jest
                  nie uregulowana. Żałuję tylko, że miasto się od niej odwróciło. A jak powstały
                  latem nad nią ogródki piwne, to zaraz menelstwo się tam zbierało. Chyba można
                  zrobić ładne, bezpieczne miejsce dla spacerowiczów. Chyba zrobienie
                  nadrzecznych bulwarów nie wymaga uregulowania rzeki?
                  Ale dzisiaj pogoda! No, ale cóż jesień już. A tak niedawno był maj. "To był
                  maj. Pachniała Saska Kępa szalonym, zielonym bzem..."
                  Pozdrawiam słonecznie w ten pochmurny dzień. Nic tu dzisiaj ne wskóram
                  odganianiem chmur.
                  Pozdrawiam
                  Syrena
                  • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 20.11.02, 11:24
                    Hej Syreno :o)

                    Tuż przed wyruszeniem z biura jeszcze dwa słowa do Ciebie.
                    Od paru lat uważam, że Warszawa jest odwrócona plecami do Wisły, w
                    przeciwieństwie do innych miast Polski i Europy. Ale cóż, taka widocznie
                    polityka władz miasta...

                    "Powrócisz tu...
                    gdzie wiślany brzeg (albo jakoś tak) :o)

                    Zdrówka :o)
                    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 20.11.02, 13:19
                      No właśnie, na pewno nasze miasto wiele by zyskało gdyby wogóle było spójne
                      architektonicznie. Gdyby wszysko od początku było budowane ze smakiem. Przecież
                      niby są architekci w tym mieście, ale to nic nie znaczy. Przecież jest wiele
                      koszmarkow, na które nikt nigdy nie powinien dawać zezwolenia. Czasami ma się
                      wrażenie, że to wszystko co nas otacza jest bez składu i ładu. Mam jednak
                      nadzieję, że to się zmieni - tylko kiedy? Rozumiem, że kiedyś (zaraz po wojnie)
                      trzeba było wybudować jak najszybciej, ale teraz? Liczba koszmarków jest jednak
                      zbyt duża. Mam tu na myśli nie tylko nowowybudowane niektóre biurowce, ale
                      przede wszystkim domki jednorodzinne. Przecież powinna być jakaś granica
                      dopuszczalnego kiczu?
                      Słonko jednak na troszeczkę się pokazało.
                      "Jest na mapie świata maleńki znak. Tam się Wisła wplata w Królewski Trakt..."
                      Pozdrawiam
                      Syrena
                    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 20.11.02, 13:25
                      No właśnie, na pewno nasze miasto wiele by zyskało gdyby wogóle było spójne
                      architektonicznie. Gdyby wszysko od początku było budowane ze smakiem. Przecież
                      niby są architekci w tym mieście, ale to nic nie znaczy. Przecież jest wiele
                      koszmarkow, na które nikt nigdy nie powinien dawać zezwolenia. Czasami ma się
                      wrażenie, że to wszystko co nas otacza jest bez składu i ładu. Mam jednak
                      nadzieję, że to się zmieni - tylko kiedy? Rozumiem, że kiedyś (zaraz po wojnie)
                      trzeba było wybudować jak najszybciej, ale teraz? Liczba koszmarków jest jednak
                      zbyt duża. Mam tu na myśli nie tylko nowowybudowane niektóre biurowce, ale
                      przede wszystkim domki jednorodzinne. Przecież powinna być jakaś granica
                      dopuszczalnego kiczu?
                      Słonko jednak na troszeczkę się pokazało.
                      "Jest na mapie świata maleńki znak. Tam się Wisła wplata w Królewski Trakt..."
                      Pozdrawiam
                      Syrena
    • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 22.11.02, 08:52
      Hej :o)

      Witam Cię Syreno po powrocie z 3miasta, które zwiedzałem głównie wieczorem
      (teraz tak szybko się ściemnia), ale za to z .... no właśnie, niespodzianka, z
      naszym miłym znajomym, który czasem Ciebie zabawiał "rozmową", kiedy mnie nie
      było :o) W rewanżu za Pułtusk, który jak wiesz, mam mu pokazywać po Świętach.

      A'propos koszmarków architektonicznych w Warszawie nie będę się wypowiadał, bo
      mnie skręca, jak pomyślę, w jaki sposób w przeszłości i teraz
      trzeba "załatwiać" pozwolenie na budowę... Wstyd dla miasta, architektów, ale
      też urbanistów, którzy powinni stać na straży wyglądu miasta...

      "Piosenka o mojej Warszawie..."

      Zdrówka :o)
      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 22.11.02, 10:26
        Witam. No to fajnie miałeś będąc w Trójmieście. Właśnie nasz znajomy, z którym
        się spotkałeś (mam nadzieję, że się nie mylę), na forum turystycznym odradził
        mi zwiedzanie Zakroczymia i okolic. To ja już wiem dlaczego wczoraj mimo moich
        usilnych starań nie było słonka - ono pewnie Wam towarzyszyło. Dzisiaj jednak
        się pojawiło i mam nadzieję, że w weekend też będzie.
        Bardzo się cieszę, że w warszawskim Muzeum Narodowym zagościła wystawa prac
        Picassa. Nie mogę powiedzieć, że jestem jego fanką, ale niektóre jego obrazy
        podobają mi się. Szczególnie lubię jego okres "normalnego" malowania - tzn.
        jego ceramikę i obrazy z początków jego twórczości lubię też parafrazę
        Infantki Velazqueza. Jego obrazy miałam okazję widzieć w Muzeum jemu
        poświęconym w Barcelonie. Widziałam też Guernicę w Muzeum im. Królowej Zofii w
        Madrycie. Za każdym razem bytności w Paryżu wybierałam się do jego muzeum, ale
        jakoś nigdy tam nie doszłam (a jest to podobno największe muzeum Picassa). Mam
        nadzieję, że wkrótce nadrobię tę stratę. Widziałam natomiast w Centrum Pompidou
        wystawę jego rzeźb. Coś niebywałego!!!

        "Warszawskie dzieci pójdziemy w bój. Za każdy kamień Twój Stolico damy krew..."
        Pozdrawiam
        Syrena
        • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 22.11.02, 14:05
          Hej Syreno miła :o)

          och, mimo, że nie przepadam w jakiś szczególny sposób za Picassem to mogę się
          pochwalić, że też widziałem "Guernikę" w Madrycie, stąd też przy mojej
          propozycji trasy do Portugalii na wątku podróżniczym znlazła się ona na trasie
          (to znaczy prawdziwa Guernika - miasto), aby móc ją porównac z wizją artysty.

          i na razie na tych przechwałkach skończę.

          "Statek do Młocin, statek do Młocin..."

          Zdrówka ;o)

          PS - a Zakroczym to tylko mijam w drodze do Płocka, jeśli akurat jadę w tym
          kierunku, kiedyś zajechałem do tzw. Centrum i rozczarowałem się...
          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 22.11.02, 15:07
            Tomaszku! "Statek do Młocin już był...", ale nie martw się ja też już nie znam
            więcej piosenek o Warszawie. Zacytowaliśmy chyba 21 piosenek, kóre dotyczą
            Warszawy. Ja na pewno wybiorę się na tę wystawę mimo, że jak wspomnałam nie
            jestem specjalną fanką, ani znawczynią Picassa. Ale w tym natłoku codzienności
            i otaczającej nas bylejakości, czy braku kultury to pójdę, żeby się
            dokulturalnić.
            Pozdrawiam serdecznie
            Syrena
            • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 22.11.02, 15:47
              Hej Syreno :o)

              to napisz w poniedziałek, jak było, zachęć trochę, może i ja namówię moją
              blondynkę, żebyśmy się nieco odchamili... A wiem, że ma ciągoty kulturalne, bo
              ostatnio zaczęła coś mi opowiadać o teatrze :o) A ostatni raz w teatrze to
              byliśmy, ho ho... Jeszcze przed domem i Juniorem...

              Sorry, jakoś przegapiłem Młociny, ale to fakt, że powoli wyczerpywała mi się
              inwencja, a wstyd przyznać, nie chciało mi się sięgać do tzw. źródeł.

              A jutro ma być podobno deszcz... :o(

              Pozdrawiam Cię serdecznie...
    • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 25.11.02, 08:32
      Hej :o)

      dzień doberek na słoneczny dzionek :o)))

      No widzisz Syreno, jak ładnie się postarałaś, i weekend był całkiem, całkiem,
      no i dziś ładny dzień się zaczął. Gratulacje...

      No i jak tam na wystawie było?

      Zdrówka :o)
      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 25.11.02, 09:12
        I ja witam serdecznie. Na wystawie byłam w sobotę. Na szczęście, tak ja
        przypuszczałam, nie było kolejki i nie było tłoku. Tłumy pewnie będą walić pod
        koniec (czyli na pocztku lutego). Wystawa interesująca. Zgromadzono
        rzeczywiście bardzo dużo prac. Szkoda tylko, że oświetlenie jest marne.
        Najwięcej jest grafik i linorytów. Jest trochę (troszeczkę) ceramiki. Ja jak
        wcześniej mówiłam lubię wczesnego Picassa. Okres błękitny. Wystawę polecam. W
        niedziele natomiast po rodzinnym obiadku i krótkim spacerku byłam w teatrze
        na "Na graniczy" w Prezentacjach. Sztuka, jak zwykle w tym teatrze bardzo
        dobra, ale nieco przygnebiająca, filozoficzna i refleksyjna. Tomaszku, jak tak
        dawno nie byłeś w teatrze, to zafunduj swojej Blondynce bilety do Ateneum
        na "Kolecję dla głupca" - sztuka lekka, łatwa i przyjemna, a można się ubawić
        po pachy. Proponuję też w tamtejszym teatrze "Rewizora" (ewentualnie "Rewizora"
        w Dramatycznym z Gajosem w głównej roli). Polecam też "Wesołe kumoszki z
        Winsdoru" w Powszechnym lub w Nowym "Testosteron". To oczywiście tak na
        początek. Pozdrawiam słonecznie, życząc wspaniałego tygodnia
        Syrena
        • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 25.11.02, 11:38
          Hej Syreno :o)

          Dziękuję Ci za wskazówki dotyczące teatrów - zapodam mojej Blondynce i
          zobaczymy, co z tego wyniknie. Czy Ty już widziałaś te sztuki, czy też chcesz
          się na którąś wybrać. Pytam kulturalnie, bez nachalności :o)

          Pozdrawiam Cię słonecznie
          za Twoją Ciężką pracę...słońce jest super :o)
          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 25.11.02, 13:15
            Dziękuję za troskę, ale nie polecałabym niczego, gdybym nie wypróbowała na
            własnej skórze. Wszystkie te sztuki widziałam i z całą odpowiedzialnością
            rekomenduję. W ogóle jeśli chodzi o życie teatralno-kinowe to staram się nie
            mieć zaległości. Oczywiście nie na wszystko chodzę - tylko na to co mnie
            interesuje. Np. z warszawskich teatrów, to najczęściej odwiedzam Powszechny,
            Ateneum, Prezentacje, Współczesny, Dramatyczny i od czasu do czasu Studio. Ale
            ten czas leci... w tym tygodniu już koniec listopada, a za miesiąc będziemy w
            trakcie świąt. Jak tam przygotowana do imprezy Andrzejkowej. Na pewno masz
            jakiegoś Andrzeja wśród znajomych? (nawet wcześniej coś tam przebąkiwałeś).
            Pozdrawiam
            Syrena
            • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 25.11.02, 14:58
              Hej :o)

              Zawsze podejrzewałem, że Syrena to musi być kulturalna, jako kulturalny symbol
              Warszawy, ale nie sądziłem w najśmielszych marzeniach, że aż tak! Syreno miła,
              chylę czoła przed Tobą i proszę o wybaczenie moich wiejskich - powsińskich
              zacofań i opóźnień w temacie kultury :o) Jedyne, co mnie tłumaczy, to (mam
              nadzieję) fakt, że w swoim domku sam wykonuję większość prac, z czym związany
              jest chroniczny brak czasu na cokolwiek innego. W tym roku poza egzotycznym
              wyjazdem na Spitsbergen każdy urlop, każdy wolny dzień spędzałem w jeden
              sposób - pracując, tak aby po skończeniu za kilka lat usiąść spokojnie w
              ogródku lub na tarasie i rozkoszować się widokiem, zwierzątkami i roślinkami.
              Reasumując część kulturalną - postanawiam poprawę i zobowiązuję do tego mają
              drugą połowę :o)

              Jeśli chodzi o temat andrzejkowy, to mam dwóch Andrzejów znajomych, jednego na
              miejscu w Warszawie, a drugiego trochę dalej. Oczywiście mam zamiar wybrać się
              do tego warszawskiego, ale jak zwykle dylemat - "kiedy urządzacie Andrzejki?" Z
              tego co wiem, to w wigilię Andrzeja, czyli wychodzi na to, że w tym roku
              powinny być w piątek. Ale to zależy też od Andrzeja, bo jest bardzo zapracowany
              i ciężko mu określić, kiedy wróci z roboty. A bez Andrzeja nie ma zabawy, nie?
              A jak w tym temacie u Ciebie?

              Zdrówka :o)
              • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 25.11.02, 15:30
                Ależ Tomaszku, ja nic nie mam Tobie do wybaczania. W życiu jest tak, że nie
                można mieć wszystkiego na raz. Co prawda posiadanie domku nie jest (na razie)
                moim marzeniem. Wystarczy mi domek moich rodziców, jak od czasu do czasu
                (zwłaszcza latem) sobie pojadę i posiedzę w ogródku, ale żeby marzyć o
                niekońcącej się pielęgnacji trawy, czy malowaniu płotu lub bramy itp. to nie.
                Może dojrzeję to takiej ewentualności. Ale głowa do góry, jak już skończysz
                domowe i przydomowe robótki, to na pewno nadrobisz wszystkie zaległości. Ja
                przecież też co tydzień nie latam po teatrach (chociaż chciałabym). A co do
                Andrzejek to bez przesady z tymi wróżbami (w moim wieku!). Być może zawitam u
                jakiegoś znajomego solenizanta z życzeniami, ale póki co to nikt nie zaprasza.
                Pozdrawiam serdecznie
                Syrena
                • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 25.11.02, 16:42
                  Hej Syreno :o)

                  Ależ o co chodzi, wszyscy jesteśmy w tym samych XXI wieku !
                  No i właśnie, słyszałem kiedyś, że zaprasza się gości na urodziny, na inne
                  okazje, ale nie na imieniny. Kiedy są imieniny każdy wie, więc goście mają
                  prawo zjawić się u solenizanta sami z siebie (gorzej, gdy go nie zastaną).

                  Miłego wieczoru i do jutra ze słońcem w tle :o)
                  • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 26.11.02, 09:58
                    Oj coś z tym serwerem GW dzisiaj nie tak. Napisałam wcześniej, ale zniknęło. No
                    to piszę ponownie. Z tym, że jesteśmy w tym samym XXI w. to prawda, ale
                    pamiętaj, że ja jako syrena to swój rodowód mam wcześniejszy. No, ale cóż nie
                    ważne ile się ma lat. Ważne na ile się czlowiek czuje. Przecież można być 80-
                    letnim młodzieńcem i 18-latnim staruszkiem. Ale nie załamuj się! Żaden z tym
                    przedziałów wiekowych mnie nie dotyczy. Ale zmieniając temat i żeby być
                    adekwatną to tematyki tego forum to chciałabym Ci polecić i zarekomendować
                    wycieczki po Warszawie. Otóż istnieje w naszym mieście kilka organizacji
                    zajmujących się popularyzowaniem wiedzy o Warszawie.Ja od czasu do czasu
                    uczestniczę w tych imprezach. W najbliższą sobotę np. jest organizowana
                    wycieczka pt. śladami Szpilmana i druga - zwiedzanie Belwederu. Szkoda, że te
                    imprezy nie są szerzej reklamowane, ale są oranizowane bezpłatnie (w
                    większości) i w związku z tym nie są dochodowe i nie ma pieniędzy na reklamę.
                    Bardz owiele ciekawych rzeczy można się tam dowiedzieć. Na ogół przewodnicy są
                    pasjonatami Warszawy i mają mnóstwo wiadomości. najprzyjemniejsze
                    wycieczki/spacery oczywiście są na wiosnę, bo to i przyjemnie i ciepło, ale o
                    innych porach roku też bywa przyjemnie. Na pewno jest interesująco. To
                    tymczasem tyle. Pozdrawiam (dzisiaj to chyba słoneczka będzie nie za dużo, a
                    szkoda)
                    Syrena
                    • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 26.11.02, 11:18
                      Syreno miła :o)

                      Co Ty wiesz o rodowodzie.....
                      Weźmy takiego małego fiacika, u nas od niedawna, ale historyczny rodowód we
                      Włoszech ma ho, ho... :o) Tylko mu się skorupa zmieniała..

                      A tym tematem wycieczek po Warszawie to mnie zainteresowałaś. Niby człowiek
                      mieszka w Warszawie i zna różne zakątki, ale posłuchać pasjonata to jest coś.
                      Ten Belweder mnie zainteresował, czy to jest jakaś zorganizowana wycieczka, czy
                      tylko otwarcie dla publiki? Jaka to firma organizuje? W których godzinach? Czy
                      są ograniczenia wiekowe (tzn. czy będzie się nadawało dla Juniora).

                      Ale słoneczko jednak dziś też jest...
                      Pozdrawiam słonecznie :o)
                      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 26.11.02, 12:40
                        Zwiedzanie Belwederu jest organizowane przez Biuro Przewodników "Trakt"..
                        Zwiedzanie rozpoczyna się o godz. 11.00. Należy jednak zgłosić swoją chęć
                        udziału (bo to jest obiekt rządowy i muszą poinformować BOR o nazwiskach
                        uczestników) pod numerem tel. 827-80-68 (godz. 8.00-19.00). Poza tym należy być
                        pod Belwederem tak kwadrans przed 11.00 i mieć ze sobą po 1 PLN od osoby za
                        wypożyczenie kapci (!). Tak z poprzednich Twoich wypowiedzi, że Junior to ma
                        chyba 5 lat. Jeżeli tak, to myślę, że będzie zainteresowany. Acha - trzeba mieć
                        przy sobie dowód (dokument tożsamości). Byłam właśnie na mieście, ależ
                        przyjemna pogoda i rzeczywiście słoneczko się pokazało. My się tak cieszymy z
                        pięknej i ciepłej jesieni, a jeśli chwycą mrozy, to zniszczy krzewy i drzewa (u
                        moich rodziców w ogródku magnolia wygląda tak, jakby pojutrze miała zamiar się
                        rozwinąć).
                        Pozdrawiam
                        Syrena
                        • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 26.11.02, 13:27
                          Syreno miła :o)

                          No to się nazywa prawie wyczerpująca informacja. Zabrakło mi tylko krótkiego "I
                          ja tam będę" :o) No chyba, że Belweder znasz na wylot i wybierasz ogródek :o)
                          BTW - w moim ogródku wierzba ma już tak grube pęki, ze zaraz zacznią bazie
                          wychodzić, co prawda idą Święta, ale jak tu wierzbie powiedzieć, że to jeszcze
                          nie te? :o) Jakby spadł śnieg, to chyba nic złego by się nie stało, bo mróz
                          roślinom pod śniegiem nie szkodzi, ale jeśli nie będzie śniegu, to wymarzną.
                          Tak samo, jak wymarzłyby wszystkie muchy, komary i inne latające świństwa. No
                          cóż albo rybki, albo akwarium (jak to mówią) :o)

                          No widać, że miałaś chwilę przerwy, bo właśnie chmury naszły...

                          Zdrówka :o)
                          • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 26.11.02, 13:45
                            Chyba będę. Taki mam zamiar, ale nie wiem czy nie będę musiała w sobotę przyjść
                            do pracy.
                            Pozdrawiam
                            Syrena
                            • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 26.11.02, 13:54
                              Hej :o)

                              miód w moje uszy, choć ja też mam dużo roboty w domku (jak wiesz), ale się
                              postaram :o)

                              Pozdrawiam tym razem uśmiechnięty
                              • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 27.11.02, 09:28
                                Z tym miodem, to nie przesadzaj, a jeżeli już to chyba bardziej na oczy niż
                                uszy. Mimo wszystko - bardzo mi miło. Co prawda zapisałam się, ale to jeszcze
                                nic pewnego. Na pewno będę się starała.
                                No to chyba już zaczął się początek końca ciepłej i słonecznej jesieni. I tak
                                uważam, że listopad był piękny. Przecież listopad należy do najbrzydszych,
                                najbardziej deszczowych i ponurych miesięcy w roku. A tu taka siurpryza! Także
                                tu już chyba nic po moich staraniach w odganianiu chmur. Należy się spodziewać
                                coraz większych i deszczowych. Najbardziej o tej porze roku nie lubię tych
                                krótkich dni. No, ale cóż... inni mają jeszcze gorzej (ale inni mają ciut
                                lepiej). Czy w Warszawie to już prawidłowość, że gdy pada deszcz to wzrasta
                                liczba korków, a przy tym długość dojazdu gdziekolwiek? Chyba wszyscy
                                posiadający samochód (nawet Ci co go nie używają na codzień) uruchamiają go i
                                używają zamiast parasola.
                                Pozdrawiam
                                Syrena
    • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 27.11.02, 10:29
      Hej Syreno :o)

      Kobieta w biurze postraszyła mnie tym sprawdzaniem, że zapisanie się to jeszcze
      nic pewnego, bo mogą oddzwonić, że (jak to dyplomatycznie ujęła) "wycieczka nie
      odbędzie się". Jeśli mnie dopuszczą, to postaram się :o)

      Listopad - jak sama nazwa wskazuje liście opadają, ale na szczęście tylko
      liście w tym roku, a nie śnieżyce. Oglądałem niedawno taki program w TV
      zagranicznej na temat pogody ogólnoświatowej. Okazuje się, że efektem
      ocieplenia globalnego nie jest wbrew pozorom ciepła zima czy upalne lato, ale
      według nich nasilanie się zjawisk ekstremalnych, czyli zarówno gorące, upalne i
      suche lata, ale także wichury, huragany, ulewne deszcze i gwałtowne śnieżyce.
      Pokazywali przypadek z mojego ulubionego Tromso, jak przed kilku laty w maju
      śnieżyca gwałtowna zasypała miasto na ok. 1,5 m, śnieg wywalał nawet okna i
      sypał do środka domów. Tak więc nic nie wiadomo. W prognozie pogody u nas
      ostatnio przypomniano, że 3 lata temu 23 listopada śnieżyca sparaliżowała
      Warszawę, i faktycznie przypomniałem sobie...

      Syreno - czyżbyś się spóźniła przez korki? To specjalność dużych miast. Ludzie,
      którzy głośno krzyczą za komunikacją miejską, w chwilach zagrożenia deszczem
      czy śniegiem wsiadają w swoje autka, bo wygodniej i nie zmokną. Poza tym
      pamiętaj, że w czasie opadów wszyscy jeżdżą wolniej i w takim mieście, jak
      Warszawa ma to taki skutek, że robią się korki.

      Pozdrawiam mimo wszystko uśmiechnięty, jak każdy "święty" :o)
      • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 27.11.02, 13:06
        Tomaszku, nic się nie przejmuj. Jeżeli nawet w najbliższą sobotę nie odbędzie
        się ta wycieczka, to i tak stosunkowo często oni organizują zwiedzanie
        Belwederu - więc co się odwlecze, to nie uciecze. Mam nadzieję, że przewodnik
        będzie dobry i komunikatywny. Ale na ogół to tak właśnie jest. Poza tym zawsze
        jest wyjście: można nie słuchać tylko samemu sobie pooglądać. Ja mam jednak
        dobre wspomnienia i doświadczenia jeżeli chodzi o warszawskich przewodników, a
        mam porównanie, bo na kilkunastu wycieczkach byłam (np. Łazienki nocą [latem,
        późnym wieczorem zwiedzanie Pałacu na Wodzie przy świechach - rewelacja],
        cmentarz ewangelicko-augsburski przy Młynarskiej, cmentarz reformowany - przy
        Żytniej, cmentarz żydowski przy Okopowej, synagoga Nożyka,itd.). Te cmentarze -
        może trochę przygnębiające miejsce, ale można się dowiedzieć bardzo
        interesujących wiadomości zarówno o osobach tam pochowanych, jak i ich dziele
        oraz o sztuce (w związku z przepięknymi nagrobkami).
        Do pracy na szczęście - jakimś cudem - nie spóźniłam się!!! Deszczyk przestał
        padać, ale nic tu po mnie z moimi wysiłkami.
        Pozdrawiam
        Syrena
        • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka 27.11.02, 14:48
          Hej :o)

          Wiele dobrego słyszałem o warszawskich przewodnikach więc najważniejsze, żeby
          mnie dopuścili, a potem napewno będzie dobrze i miło ;o)
          Łazienki by night - extra, musiałaś mieć niezłe wrażenia. Moja blondynka była
          kiedyś na imprezie firmowej w Pałacu na Wodzie, też miło to wspomina, choć
          mówiła, że wiele "dam" było niezadowolonych, bo nie dało się podjechać pod same
          drzwi samochodem, trzeba było od bramy drałować pieszo po alejkach, więc modne
          buciki się poniszczyły na żwirku ;o)

          Jak na listopad pogoda jest niezła, a za to rozpiera mnie pogoda ducha :o)
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 27.11.02, 15:44
      Tomaszku, ale się rozgadliśmy to jest już ponad 130 wypowiedź. Szkoda, że
      jednak nikt na stałe do nas nie dołączył!!! Mimo wszystko mamy chyba jeszcze
      nadzieję, że może ktoś się jeszcze tu pojawi. A jak Ty myślisz?
      Wieczorowe pozdrowienia
      Syrena
      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 27.11.02, 16:47
        jak to na miłej rozmowie czas szybko pędzi... a gdy się człowiek nudzi, to
        jakby stał w miejscu... :o)

        oczywiście, kulturalne towarzystwo jest mile widziane :o)

        ale szybko się ściemniło

        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Tomaszka IP: 157.25.128.* 28.11.02, 09:23
          Szybko się ściemnia, długo się rozjaśnia... taka już kolej losu. Chyba juz
          rozpoczyna się szalenstwo z przedświątecznymi zakupami. Wczoraj wpadłam na
          chwilę do galerii Mokotów, bo chciałam kupić książki. Udało mi się nawet
          szybko, ale z dnia na dzień będzie chyba coraz ciężej. Wszędzie biją po oczach
          różnego rodzaju zachętami. W sklepie z zabawkami można dostać zawrotu głowy
          zarówno od różnorodności, jak i cen. Zwykły najzwyklejszy miś pluszowy kosztuje
          nawet 90 PLN i wcale nie jest dużych rozmiarów, ani nie wydaje z siebie żadnych
          odgłosów. Jest nawet interaktywny kot (wygląda, jak żywy, mruczy, rusza główką)
          i kosztuje 199.90. Trochę żałuję, że za moich dziecinnych lat nie było choć
          połowy takich zabawek. Ja mam zamiar w tym roku w prezenty dla najbliższych
          zaopatrzyć się jak najszybciej. Właściwie część z nich już mam (wspomniane
          książki, kosmetyki). Także jeszcze muszę trochę dokupić. Potem zacznie się
          wymyślanie jakiegoś specjalnego menu świątecznego. Zwykle wigilię spędzam u
          rodziców, a świąteczny obiad (w drugi dzień Świąt) jest u mnie. W sumie bardzo
          lubię tę przedświąteczną krzątaninę, te zapachy, ten nastrój. Nie wariuję ze
          sprzątaniem, bo staram się na codzień (a nie z okazji świąt)o utrztymanie
          porządku. No tak, ja juz tak przedświątecznie zaczełam, a tu jeszcze trochę
          czasu do świat zostało. Ciekawa jestem czy Święta będą białe, czy pogodne (jest
          to bardzo ważne, bo przecież po obżarstwie trzeba będzie trochę chociaż
          pospacerować).
          Pozdrawiam
          Syrena
          • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy... do Syreny 28.11.02, 10:03
            Hej :o)

            Masz rację, szał zakupów już się zaczyna. W różnych krajach różnie to bywa, w
            USA zacznie się od jutra - dziś jest Thanksgiving. W Austrii Christkindlmarkt
            już trwa od kilkunastu dni. U nas sklepy też są przystrojone świątecznie od
            kilkunastu dni. Ale z drugiej strony, jeśli sytuacja w kraju jest jaka jest,
            kto ma kupować te wszystkie prezenty,, upominki, drogie rzeczy. Ta garstka,
            która jeszce ma pieniądze? No chyba, że znów zwycięży zasada "Zastaw się a
            postaw się..." No cóż...

            A Święta to jak u mnie - Wigilia u Rodziców, a pierwszy dzień Świąt u nas.
            Drugi dzień na dojście do siebie, ewentualnie spacery po Starówce, ajk pogoda
            pozwoli.

            Dobrze, że chociaż deszcz odgoniłaś :o)
            Zdrówka,
    • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...(kontynuacja) do Tom IP: 157.25.128.* 28.11.02, 11:28
      No właśnie, strasznie dużo biedy i ubóstwa jest wśród nas. Jest to bardzo
      przykre, że taka wielka rzesza jest bez pracy. Przecież ci ludzie niczemu nie
      są winni. No, ale długo by o tym mowić.
      Tomaszku, nic się nie martw. Zwiedanie Belwederu nie jest odwołane. Impreza się
      odbędzie. Dzisiaj kontaktowałam się z "Traktem" i w swoim grudniowym programie
      zwiedzania mają następujące wycieczki:
      - 14 grudnia - Sceny biblijne w malarstwie europejskim w Muzeum Narodowym
      - 21 grudnia - Szlakiem Bolesława Prusa po Warszawie
      - 28 grudnia - Warszawskie Szopki Staromiejskie
      - 29 grudnia - Odnowiona Synagoga Nożyków.
      No i co nie świeci.
      Pozdrawiam
      Syrena

      • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 28.11.02, 12:17
        Hej :o)

        No tak, a ja obawiałem się, że w BORze jest taka lista tupu "tych klientów nie
        obsługujemy" i powiedzą: "Sorry, TEN PAN tu nie wejdzie!" Może przewrażliwiony
        jestem...

        Największym problemem z mojego punktu widzenia są terminy - sobotnie! Ja wiem,
        że sobota powinna być miłym dniem odpoczynku po pracy całotygodniowej. Ale ze
        względu na sytuację domową mam zawsze dużo pracy w każdą sobotę w domku lub
        przy domku. Nudziło mi się w mieszkaniu, nie miałem problemu, to się na domek
        rzuciłem ! I mam za swoje :o)

        Czyżby chciało się przejaśniać?
        Zdrówka :o)
        • Gość: Syrena Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Tomaszka IP: 157.25.128.* 28.11.02, 12:49
          Tomaszku, a czy Ty coś masz na sumieniu, że tego typu wątpliwości Cię nękają?
          Bez przesady!!! A apropos tych wycieczek sobotnich, to sie nie denerwuj.
          Przecież żaden normalny człowiek nie ma czasu, żeby co sobotę latać. Przecież
          trzeba trochę móc pomieszkać w domu. Nie sądzę, żeby istnieli aż tacy
          pasjonaci, żeby co sobotę latać na wycieczki (chociaż może jakieś samotne,
          starsze osoby spragnione towarzystwa). Ale polecam Ci zwiedzanie synagogi. Ja
          byłam na początku tego roku właśnie z tym samym przewodnikiem, który ma być 29
          grudnia (wiem, że ta data nie jest najszczęśliwsza, ale na pewno będzie jeszcze
          nie raz organizowana). Ja w ogóle mam wielki sentyment do okresu II
          Rzeczypospolitej, więc temat żydowski też jest w kręgu moich zainteresowań (ale
          bez przesady). Bardzo lubie słuchać opowieści o przedwojennej Warszawie.
          Pozdrawiam
          Syrena
          • _tomaszek Re: Lubimy, czy nie lubimy...do Syreny 28.11.02, 13:06
            Nie mam nic na sumieniu, ale nie wiem, co kryją przepastne tomy bezpieki. Ale
            dobrze, nie wnikajmy w szczegóły polityczne.

            No to mi ulżyło, ale są ludzie, którzy latają po Warszawie co sobotę -
            przewodnicy ;o) no nie?

            Muszę już wyjść, ale będę jutro rano.

            Pozdrawiam lekkim duchem :o)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja