Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów

    • Gość: A. Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.12.05, 12:35
      Przecież to osiedle to getto, to po co tam obcy mają chodzić. Obcy wolą wolne
      przestrzenie, takie jak np.park przy Zwirki. Ale ci z getta niech tam się nie
      włóczą, tam nie ma dla nich miejsca.
      • Gość: gość Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.atman.pl / *.atman.pl 27.12.05, 12:47
        > Przecież to osiedle to getto, to po co tam obcy mają chodzić. Obcy wolą wolne
        > przestrzenie, takie jak np.park przy Zwirki. Ale ci z getta niech tam się nie
        > włóczą, tam nie ma dla nich miejsca.

        Mylisz się, to osiedle to po prostu teren prywatny, nie żadne getto, mieszkańcy
        mogą stamtąd wychodzić kiedy chcą, to ty tam nie możesz wchodzić. No i kto
        mieszka w gettcie, cwaniaczku? Widać wielu nie może tutaj zdzierżyć, że są tacy,
        których stać na coś własnego, nie muszą tego dostać od jakiejś "robotniczej
        spółdzielni mieszkaniowej", mają swój kawałek czystego trawnika, oczko wodne i
        co tam jeszcze. Przecież wszystko miało być "wspólne", robota w fabryce
        zapewniona po wieczne czasy, mieszkanko przy fabryce też "za darmo", a tu taki
        feler, ktoś kupił i ogrodził swoją własność! Ja tam nie mieszkam i uważam, że
        ogrodzony teren jest za duży, ale to nie jest wina mieszkańców i nie powód, żeby
        ich jakieś zawistne proletariackie kmiotki obrzucały tutaj błotem.

        A ci "z getta" mają prawo "włóczyć się" (po naszemu spacerować) po parku. I
        pewnie mają większe prawo niż ty, bo prawdopodobnie płacą większe podatki.
        • marcin.kiewicz Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 13:17
          > A ci "z getta" mają prawo "włóczyć się" (po naszemu spacerować) po parku. I
          > pewnie mają większe prawo niż ty, bo prawdopodobnie płacą większe podatki.

          Obawiam się jednak o ich bezpieczeństwo - przecież to obcy teren, nigdy nie
          wiadomo kogo się spotka. Na szczęście w środku też będzie piękny park i jeziorko.
          • Gość: marin Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:22
            Jedyne niebezpieczeństwo w ogólnie dostępnym parku to wdepnięcie....
    • matki Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 12:43
      miejmy nadzieje to buractwo nie bedzie sie włóczyć po moim otwartym mokotowie,
      albo co gorsza po centrum...
    • ksupera Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 12:46
      ...proponuję postawić na środku osiedla. Oczywiście, powinien jej pilnować pułk
      ochroniarzy...

      To jakaś paranoja! Proponuję, żeby każdą dzielnicę otoczyć w murem, jak na
      terytoriach palestyńskich i wydawać paszporty, bić własną monetę i wprowadzić
      cła...

      A tak poważnie - nadal czekam na wyburzenie najwyższych budynków tego osiedla,
      które wbrew założeniom urbanistycznym blokują kanał powietrzny zapobiegający
      smogowi w centrum. Nie po to zostawiono ciąg niskiej zabudowy - filtry-pole
      mokotowskie-ogródki działkowe-lotnisko okęcie, żeby teraz jakiś marny
      developerzyna i jego paranoicznie wystraszeni mieszkańcy szkodzili Warszawie.

      Precz z Mariną!
      • klaryska Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 13:02
        Marina jest zapewne pierwszym takim wiekszym osiedlem. To jak
        eksperyment ,ktory jezeli sie powiedzie rozpocznie caly proces grodzenia,
        jezeli nie powiedzie, miasto swobodnie bedzie sie rozrastalo.
        Dziwne to jednak ,ze sasiedzi nie beda mogli wpasc na kawe czy czekolade. A czy
        dzieciom wolno bedzie sie bawic z ich sasiadami?
        • Gość: me Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.warszawa.dialog.net.pl 27.12.05, 13:42
          z twoimi nie
      • Gość: marinerka Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 27.12.05, 13:06
        1. wysokie budynki ? czy masz na myśli wieżowce stojące za płotem na
        osiedlu "politechniki"

        2. słoma z butów - tak naprawdę to poziom waszych postów swiadczy o tym komu
        słoma wystaje i z czego

        3. dość już zai8ści, Marina nie jest jedynym osiedlem strzeżonym w Warszawie -
        więc skąd taka chamska nagonka?
        • Gość: Gal To proste IP: 80.50.40.* 27.12.05, 13:12
          Bo ONI maja, a MY (w domysle JA) nie mam, wiec co pozostaje takim zakomleksionym frustratom? Pisac na internecie, ale spokoj na glowa: psy szczekaja a karawana jedzie dalej.
          • ksupera Re: To proste 27.12.05, 13:20
            Typowe podejście - patrzenie na wszystko przez pryzmat pieniędzy. Nie przyjdzie
            nuworyszowi do głowy, że osoby, które nie mogą narzekać na swój byt, mogą
            troszczyć się o swoje ukochane miasto.
            • Gość: Gal A kto to IP: 80.50.40.* 28.12.05, 11:22
              jest "nuworysz"? Bo wybacz nie wiem. Aha, "nuworysz" to ktos kto ma wiecej pieniedzy niz Ty? No to ciekawe.
              • ksupera Re: A kto to 28.12.05, 17:12
                Gość portalu: Gal napisał(a):

                > jest "nuworysz"? Bo wybacz nie wiem. Aha, "nuworysz" to ktos kto ma wiecej
                pien
                > iedzy niz Ty? No to ciekawe.

                Za Kopalińskim: "nuworysz nowobogacki, dorobkiewicz; por. arywista. Etym. - fr.
                nouveau riche 'dosł. nowy bogacz; jw.'; nouveau 'nowy' z łac. novellus, zob.
                nowela; fr. riche 'bogaty; bogacz'."

                Resztę sobie dopowiedz sam.
        • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 13:18
          Gość portalu: marinerka napisał(a):

          > 1. wysokie budynki ? czy masz na myśli wieżowce stojące za płotem na
          > osiedlu "politechniki"

          Odpowiem pytaniem na pytanie. Ile pięter mają najwyższe budynki Mariny? Mam
          dość szczegółowe plany osiedla - były w ostatnim numerze magazynu Architektura,
          ale wolę usłyszeć odpowiedź kogoś z Mariny.

          > 2. słoma z butów - tak naprawdę to poziom waszych postów swiadczy o tym komu
          > słoma wystaje i z czego

          Cóż - dla Warszawiaków, którzy są tu nie od wczoraj i którzy kochają to miasto,
          Marina jest osiedlem nie do zaakceptowania, bo zbliża Warszawę do miast RPA, w
          których na grodzonych osiedlach mieszkają biali i odcinają się od "czarnego
          plebsu".

          > 3. dość już zai8ści, Marina nie jest jedynym osiedlem strzeżonym w Warszawie -
          > więc skąd taka chamska nagonka?

          Marina jest największym strzeżonym osiedlem w Warszawie - większym niż Stare i
          Nowe Miasto razem wzięte. A im większe, tym bardziej uciążliwe dla okolicy -
          brak możliwości swobodnego przejścia, o przejeździe nie wspominając. A
          chamstwo, tudzież buractwo, to ja obserwuję wśród piszących na forum
          mieszkańców mariny - zakładnie, że wszyscy obcy to pijacy i menele, świadczy o
          nieprzystosowaniu do życia w tkance miejskiej.
          • Gość: marin Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:30
            ad 1. osiem kondygnacji czyli siedem pięterek a ile ma Osiedle Politechnika?
            czyżby 10.
            ad 2. tu nie chodzi o jakiś brak akceptacji tylko o agresję
            ad 3. w mieście jest wiele dużych i niedostępnych terenów. Przy ŻW są obiekty
            wojskowe, są filtry, ogrodzone Łazienki
            • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 13:49
              Gość portalu: marin napisał(a):

              > ad 1. osiem kondygnacji czyli siedem pięterek a ile ma Osiedle Politechnika?
              > czyżby 10.

              A ile dopuszczają założenia urbanistyczne?

              > ad 2. tu nie chodzi o jakiś brak akceptacji tylko o agresję

              Ja nie ukrywam, że osiedle Marina Mokotów wzbudza we mnie agresję - jest
              zbrodnią przeciwko miastu, które kocham, więc nie mogę zostać obojętny.

              > ad 3. w mieście jest wiele dużych i niedostępnych terenów. Przy ŻW są obiekty
              > wojskowe, są filtry, ogrodzone Łazienki

              Przez Łazienki można spokojnie przejść np. z Dolnego Mokotowa do liceum
              Batorego - s p a c e r e m.
              A kwestii filtrów i terenów wojskowych nie skomentuję...
              • Gość: marin Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:57
                ad 1. najpierw odpowiedz na moje pytanie zanim ja odpowiem na kolejne Twoje
                więc ile mają bloczki Politechniki? chyba są wyższe od Mariny
                ad 2. miasto może kochasz ale ludzi to chyba już nie
                ad 3. spróbuj przejść przez Łazienki po 19.00 albo przez teren Politechniki
                Warszawskiej z gmachem głównym. Rozumiem że Wojsko i Filtry już nie bolą i
                jakoś można nadrobić drogi
                • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 14:08
                  Gość portalu: marin napisał(a):
                  > ad 1. najpierw odpowiedz na moje pytanie zanim ja odpowiem na kolejne Twoje
                  > więc ile mają bloczki Politechniki? chyba są wyższe od Mariny

                  Rozmawiamy o Marinie, a nie o Politechnice.

                  > ad 2. miasto może kochasz ale ludzi to chyba już nie

                  Nie kocham tych, którzy szkodzą temu miastu.

                  > ad 3. spróbuj przejść przez Łazienki po 19.00 albo przez teren Politechniki
                  > Warszawskiej z gmachem głównym. Rozumiem że Wojsko i Filtry już nie bolą i
                  > jakoś można nadrobić drogi

                  Wojsko i Filtry nie mogą być dostępne dla wszystkich z przyczyn oczywistych.
                  Ulice osiedlowe są zupełnie inną sprawą. Przed wojną w każdej kamienicy był
                  stróż, który pilnował kamienicy, ale ulice były dostępne dla wszystkich.

                  A grodzenie osiedli przypomina mi smutne czasy, w których np. Ogród Saski był
                  zamknięty dla "biedoty". I tylko pieniądze decydowały, czy można było podziwiać
                  piękno wodozbioru Marconiego. Takie podziały łatwo prowadzą do rewolucji,
                  niestety.
                  • Gość: marin Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:18
                    Unikanie odpowiedzi to nie dyskusja. Dlaczego romawiamy tylko o Marinie. Jeżeli
                    Ty mówsz że marina jest BE bo bloczki są wysokie to ja się pytam jakie są obok
                    na Osiedlu Politechnika. Są wyższe. Ale to już Cie nie interesuje bo przecież
                    tylko na Marinie jest BE.

                    No to jak z tym przejściem przez Łazienki po 19.00 otóż nie da rady i nikt z
                    tego powodu nie pikietuje.
                    Nie chodzi o względy formalne (WP i Filtry) ale o to że duży teren nie jest
                    dostępny, bez możliwości wjazu i przejścia ot taka Marina.
                    Jedno jest oczywiste a drugie śmiertelnie groźne.
                    • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 14:24
                      Gość portalu: marin napisał(a):

                      > Unikanie odpowiedzi to nie dyskusja. Dlaczego romawiamy tylko o Marinie.

                      Ponieważ komentowany artykuł ma temat "Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów".

                      Jeżeli
                      >
                      > Ty mówsz że marina jest BE bo bloczki są wysokie to ja się pytam jakie są
                      obok
                      > na Osiedlu Politechnika. Są wyższe. Ale to już Cie nie interesuje bo przecież
                      > tylko na Marinie jest BE.

                      Argumentacja w stylu: "Tak, kradnę, ale mój sąsiad kradnie więcej". Osiedle
                      Politechnika mnie interesuje, ale nie dyskutuję teraz o nim, tylko o Marinie.

                      > No to jak z tym przejściem przez Łazienki po 19.00 otóż nie da rady i nikt z
                      > tego powodu nie pikietuje.

                      Porównujesz rangę nowozbudowanego osiedla z Łazienkami? Bluźnisz...

                      > Nie chodzi o względy formalne (WP i Filtry) ale o to że duży teren nie jest
                      > dostępny, bez możliwości wjazu i przejścia ot taka Marina.
                      > Jedno jest oczywiste a drugie śmiertelnie groźne.

                      Co jest śmiertelnie groźne?
                      • Gość: marin Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:36
                        Nie porównuję złodziejaszków tylko tkankę miejską.
                        Jaki to argument że Marina to wysokie bloczydła zabierajace miastu powietrze
                        skoro obok są wieksze. To fakt.

                        Według niektórych to Marina stanowi zagrożenie swoją wielkością i
                        niedostepnością. Inne obiekty zamknięte nawet wieloktornie większe są
                        akceptowalne z punktu widzenia miasta a taka Marina nie, bo trzeba ją obchodzić
                        nie da się przejechać bo tyle tam ludzi i samochodów. Przecież to to samo.

                        A łazienki po 19.00 niedostępne.
                        • Gość: matki Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:45
                          łazienki są czynne od switu do zmierzchu - to jest drobna róznica (w lato wiele
                          razy zdarzalo mi sie wracac przez łazienki do domu ok.22), noca nie sa
                          oswietlone wiec mozna by sie po prostu zgubic. wieksza roznica jest to ze sa
                          zamykane bo sa dobrem wspolnym i zabytkiem na skale swiatowa (cos jak
                          muzeum...). no i przede wsztstkim zeby tam wejsc nie musze sie nikomu tlumaczyc
                          i legimtymowac.
                          z kolei rzeczona Marina jest zamknietym fragmentem tkanki miejskiej z
                          oświetlonymi ulicami, skwerami i chodnikami. dziwnym jest wiec zamykanie czesci
                          miasta dla codziennego ruchu mieszkancow okolicznych osiedli.
                          • Gość: marin Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:52
                            Łazienki-skarb, dobro narodowe i trzeba je chronić przecież mógłby je ktoś
                            zniszczyć, zdewastować, o nie nie wolno.
                            Ale Marina osiedle to co innego, jak chcą to niech zatrudnią dwa razy tylu
                            ochroniarzy i niech pilnują dorobku.

                            Może trzeba zapalić latarnie żeby nikt w nocy się nie zgubił i zatrudnić dwa
                            razy więcej ochrony, ja chcę spacerować w Łazienkach o dowolnej godzinie.
                            • matki Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 15:03
                              Gość portalu: marin napisał(a):

                              > Łazienki-skarb, dobro narodowe i trzeba je chronić przecież mógłby je ktoś
                              > zniszczyć, zdewastować, o nie nie wolno.
                              > Ale Marina osiedle to co innego, jak chcą to niech zatrudnią dwa razy tylu
                              > ochroniarzy i niech pilnują dorobku.
                              >
                              > Może trzeba zapalić latarnie żeby nikt w nocy się nie zgubił i zatrudnić dwa
                              > razy więcej ochrony, ja chcę spacerować w Łazienkach o dowolnej godzinie.

                              łazienki to muzeum - one sa w nocy nieczynne...ochrony sie tam nie widuje
                              (zaufaj mi - bywam tam b.czesto od dwudziestu paru lat). I jakoś tak sie sklada,
                              ze nie przychodzą tam ludzie, którzy mieliby coś niszczyć.
                              Natomiast marina to zabudowa usługowo mieszkaniowa oparta na siatce ulic
                              włączonej do normalnie funkcjonującej tkanki miejskiej - nie widze zadnego
                              powodu, dla którego miałaby być zamnknięta. Nie wiem również dlaczego miałby
                              ktoś przychodzić tam aby ją (marinę) niszczyć, skoro nie niszczy np. łazienek. Z
                              własnej obserwacji degradacja niektórych osiedli mieszkaniowych odbywa się przy
                              udziale jego mieszkańców a nie osób z zewnątrz.
                        • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 14:55
                          Gość portalu: marin napisał(a):

                          > Nie porównuję złodziejaszków tylko tkankę miejską.
                          > Jaki to argument że Marina to wysokie bloczydła zabierajace miastu powietrze
                          > skoro obok są wieksze. To fakt.

                          Mimo wszystko - rozmawiamy o Marinie, a nie osiedlu Politechnika.

                          > Według niektórych to Marina stanowi zagrożenie swoją wielkością i
                          > niedostepnością. Inne obiekty zamknięte nawet wieloktornie większe są
                          > akceptowalne z punktu widzenia miasta a taka Marina nie, bo trzeba ją
                          obchodzić

                          Pytanie tylko, czy te inne obiekty są ogrodzone bo muszą być ogrodzone, tak jak
                          obiekty strategiczne, czy też są ogrodzone, bo ich właściciele próbuję sobie
                          zrobić getto wolne od plebsu. W drugim przypadku, bezpieczeństwo takie jest
                          złudne, bo pieniądz nie stanowi o szlachetności

                          Skąd wiesz, czy na Marinie nie osiedlili się gangsterzy, którzy - co jak co -
                          mają pieniądze i czy nie pozwolą oni swoim żołnierzom pilnować, czy ktoś akurat
                          nie zostawił wolnego mieszkania i czy można go oktraść - a potem spokojnie jako
                          mieszkańcy wywiozą kradzione rzeczy - NIE MA na to gwarancji).

                          > A łazienki po 19.00 niedostępne.

                          A Starówka jest otwarta całą dobę. Plaka w Atenach też. Arbat w Moskwie też.
                          Piazza Navona w Rzymie też. Mediny w Tunisie, Casablance i Meknes też. O dziwo -
                          Gammla Stan w Sztokholmie też. Pola Marsowe i Montmartre w Paryżu też.
                          Circular Quay w Sydney też. Zróżnicowane pod względem zamożności ulice
                          ogromnego Ciudad de Mexico też. Nabrzeże norweskiej bramy Arktyki - miasta
                          Tromso wraz z przylegającym parkiem nawet w noc polarną - też. Zniszczona
                          starówka Bukaresztu - też. Kręte uliczki starego Amsterdamu - też. Złota
                          Uliczka w Pradze - też. W Berlinie znajdziesz może ze 2 strzeżone osiedla, ale
                          zarówno we wschodniej, jak i w zachodniej części miasta też jest przejście.

                          No ale w RPA są strzeżone osiedla dla białych. Warto się wzorować.
          • Gość: Bolo Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.era.pl 27.12.05, 15:35
            ksupera napisał:

            > Gość portalu: marinerka napisał(a):
            >
            > > 1. wysokie budynki ? czy masz na myśli wieżowce stojące za płotem na
            > > osiedlu "politechniki"
            >
            > Odpowiem pytaniem na pytanie. Ile pięter mają najwyższe budynki Mariny? Mam
            > dość szczegółowe plany osiedla - były w ostatnim numerze magazynu
            Architektura,
            >
            > ale wolę usłyszeć odpowiedź kogoś z Mariny.
            >
            > > 2. słoma z butów - tak naprawdę to poziom waszych postów swiadczy o tym k
            > omu
            > > słoma wystaje i z czego
            >
            > Cóż - dla Warszawiaków, którzy są tu nie od wczoraj i którzy kochają to
            miasto,
            >
            > Marina jest osiedlem nie do zaakceptowania, bo zbliża Warszawę do miast RPA,
            w
            > których na grodzonych osiedlach mieszkają biali i odcinają się od "czarnego
            > plebsu".
            >
            Daje do myślenia, co, ludzie zamiast się garnąć do tych szlachetnych
            miastowych, robią całkiem na odwrót, he, he, nikt nie lubi warszawiaków w
            Polsce i jak wyjeżdżam gdzieś na wakacje, to się nie przyznaję, że jestem z tej
            wiochy

            > > 3. dość już zai8ści, Marina nie jest jedynym osiedlem strzeżonym w Warsza
            > wie -
            > > więc skąd taka chamska nagonka?
            >
            > Marina jest największym strzeżonym osiedlem w Warszawie - większym niż Stare
            i
            > Nowe Miasto razem wzięte. A im większe, tym bardziej uciążliwe dla okolicy -
            > brak możliwości swobodnego przejścia, o przejeździe nie wspominając. A
            > chamstwo, tudzież buractwo, to ja obserwuję wśród piszących na forum
            > mieszkańców mariny - zakładnie, że wszyscy obcy to pijacy i menele, świadczy
            o
            > nieprzystosowaniu do życia w tkance miejskiej.
            niekoniecznie, świadczy o dobrej spostrzegawczowści, chociaż nie trudno
            zauważyć, że gdyby nie Ci przyjezdni, to w Warszawie nadal by furmankami
            jeździli.
            • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 27.12.05, 15:48
              Gość portalu: Bolo napisał(a):
              > Daje do myślenia, co, ludzie zamiast się garnąć do tych szlachetnych
              > miastowych, robią całkiem na odwrót, he, he, nikt nie lubi warszawiaków w
              > Polsce i jak wyjeżdżam gdzieś na wakacje, to się nie przyznaję, że jestem z
              > tej wiochy

              Ja się zawsze przyznaję do tego, że jestem z Warszawy i nie mam z tego powodu
              problemów. A nieraz słyszałem, że Ci nielubiani Warszawiacy, to osoby, których
              związek z tym miastem wyraża się prawie wyłącznie poprzez tablice rejestracyjne
              i lokalizację siedziby pracodawcy.
              A jeśli chodzi o niechęć - to nikt nie lubi chamstwa, pokazywania swojej
              (zwłaszcza nowej) zamożności i wywyższania się. Dlatego 'warszafka' jest
              nielubiana, a Warszawiacy nie mają problemów.

              > niekoniecznie, świadczy o dobrej spostrzegawczowści, chociaż nie trudno
              > zauważyć, że gdyby nie Ci przyjezdni, to w Warszawie nadal by furmankami
              > jeździli.

              Żałosne. Może jakaś argumentacja?
              • Gość: Bolo Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... IP: *.unused.derbynet.waw.pl 27.12.05, 21:22
                Niestety, ale moje wieloletnie doświadczenie najpierw jako człowieka z zewnątrz
                a teraz jako wieloletniego mieszkańca Warszawy wskazuje, że największe problemy
                są z tzw. warszawiakami, co to niby od pokoleń tu siedzą, jakby to miało o
                czymś świadczyć. Wiesz, na tak pogardzanej przez Was "prowincji" liczą się inne
                wartości wśród ludzi, dla przykładu wszechobecny lans, który tutaj jest normą,
                a tam go nie ma, albo jest zjawiskiem marginalnym. Ludzie ze sobą rozmawiają,
                tworzą społeczności zżytych ze sobą przyjaciół, znają się nawzajem nie tylko w
                sferze hipermarketowej kultury. Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć tej
                zarozumiałości kapiącej z faktu zamieszkiwania w stolicy, tej bufonady nie
                popartej żadną wartością dodaną, tego pustactwa.
                Drugi wątek-kasa. Nie jest żadnym wyznacznikiem buractwa czy też nie.
                Wyznacznikiem takim jest natomiast wiązanie jej z wartością człowieka i tutaj
                niestety znowu warszawka pokazuje swoje oblicze, bo przecież jestem z Warszawy,
                stać mnie na lans. Śmieszne na zewnątrz. Człowiek z prowincji tego nie pokaże,
                bo wie że szczyt buractwa, wychował się tam.
                Motyw furmanek ;-). Otóż to niezaprzeczalne fakty poparte opiniami pracodawców
                że ludzie z tzw. prowincji są zdolniejsi, pracują lepiej, wydajniej, szanują
                pracę, nie są roszczeniowi, itd. Rynek pracy jest bezlitosny i to boli,
                najlepiej szczekać i kąsać tych z prowincji, to łatwiejsze niż z nimi
                konkurować. Proste wnioskowanie z powyższego faktu to że ludzie Ci są motorem
                rozwoju gospodarczego, przynajmniej w stolicy, idąc dalej, gospodarka lepiej
                funkcjonuje dzięki pracowitości tak znienawidzonych prowincjuszy, lepsza
                gospodarka=więcej pieniążków m.in. na rozwój naszej stolicy jak również na
                wykarmienie z zasiłków i innych zapomóg rdzennych warszawiaków.
                Dlatego właśnie mi wstyd i zawsze mówię, że tutaj tylko mieszkam i pracuję,
                przepraszam...
                • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 28.12.05, 00:37
                  Gość portalu: Bolo napisał(a):

                  > Wiesz, na tak pogardzanej przez Was "prowincji" liczą się inne
                  > wartości wśród ludzi, dla przykładu wszechobecny lans, który tutaj jest
                  normą,
                  > a tam go nie ma, albo jest zjawiskiem marginalnym. Ludzie ze sobą rozmawiają,
                  > tworzą społeczności zżytych ze sobą przyjaciół, znają się nawzajem nie tylko
                  w
                  > sferze hipermarketowej kultury.

                  Nawet nie wiem, czym jest ten 'lans'. I widzę, że mimo że mieszkasz w
                  Warszawie, nie znasz jej.

                  > Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć tej
                  > zarozumiałości kapiącej z faktu zamieszkiwania w stolicy, tej bufonady nie
                  > popartej żadną wartością dodaną, tego pustactwa.

                  ...i tego snobistycznego grodzenia się i pogardzania innymi -> "Nie po to
                  płacimy tyle pieniędzy za mieszkania, żeby po osiedlu kręciły się męty"

                  > Drugi wątek-kasa. Nie jest żadnym wyznacznikiem buractwa czy też nie.

                  Nie jest

                  > Wyznacznikiem takim jest natomiast wiązanie jej z wartością człowieka i tutaj
                  > niestety znowu warszawka pokazuje swoje oblicze, bo przecież jestem z
                  Warszawy,
                  > stać mnie na lans. Śmieszne na zewnątrz. Człowiek z prowincji tego nie
                  pokaże,
                  > bo wie że szczyt buractwa, wychował się tam.

                  Kolega chyba na głowę upadł, po tym jak się o swój szlaban potknął.

                  > Motyw furmanek ;-). Otóż to niezaprzeczalne fakty poparte opiniami
                  pracodawców
                  > że ludzie z tzw. prowincji są zdolniejsi, pracują lepiej, wydajniej, szanują
                  > pracę, nie są roszczeniowi, itd.

                  Pracodawcy potwierdzają, że "ludzie z prowincji" są gotowi na znoszenie
                  większych obciążeń, bo bardziej zależy im na utrzymaniu się w Warszawie i nie
                  mają takich więzi rodzinno-przyjacielskich. Często nie muszą wracać do domu -
                  dlatego ich puste przez cały dzień mieszkanie muszą mieć odgrodzone od reszty,
                  od plebsu i cytowanych w artykule "mętów".

                  > Rynek pracy jest bezlitosny i to boli,
                  > najlepiej szczekać i kąsać tych z prowincji, to łatwiejsze niż z nimi
                  > konkurować.

                  Wiesz, nikt z moich przyjaciół, którzy są Warszawy nie ma problemu z pracą i
                  nie ma pretensji do przyjezdnych. To wygodnych schemat powtarzany, przez takich
                  jak Ty...

                  > Proste wnioskowanie z powyższego faktu to że ludzie Ci są motorem
                  > rozwoju gospodarczego, przynajmniej w stolicy, idąc dalej, gospodarka lepiej
                  > funkcjonuje dzięki pracowitości tak znienawidzonych prowincjuszy, lepsza
                  > gospodarka=więcej pieniążków m.in. na rozwój naszej stolicy jak również na
                  > wykarmienie z zasiłków i innych zapomóg rdzennych warszawiaków.
                  > Dlatego właśnie mi wstyd i zawsze mówię, że tutaj tylko mieszkam i pracuję,
                  > przepraszam...

                  Pocieszam sie tym, że Twoje dzieci, które tu zamieszkają będą bardziej zżyte z
                  tym miastem, którego notorycznego obrażania ja znieść nie mogę.
      • achzarit Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 28.12.05, 10:50
        ksupera napisał:

        > A tak poważnie - nadal czekam na wyburzenie najwyższych budynków tego
        > osiedla, które wbrew założeniom urbanistycznym blokują kanał powietrzny
        > zapobiegający smogowi w centrum.
        Tu niestety błądzisz
        • ksupera Re: Automat do strzyżenia słomy z butów... 28.12.05, 17:20
          achzarit napisał:
          > Tu niestety błądzisz
    • Gość: wojtek Chore czy nie, nie za to płacili. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:03
      Rozpatrujecie to w niewłaściwych kategoriach.
      • marcin.kiewicz KonzentrationLager Marina - sukces marketingowy 27.12.05, 13:11
        utworzono wokół tego atmosferę wielkiego luksusu, a większość mieszkań to klitki
        ciasno upakowane, nierzadko z wglądem z okolicznych bloków.

        Całość przypomina mi rajskie osiedle z filmu "Truman Show". Ciekawe czy
        mieszkańcy dopłacili jeszcze za brak kłótni, stresu i ogólną szczęśliwość?

        I te nazwy ulic: "Rajska"!!!

        Ale co tu rozumieć za osiedle "bez obcych"? A gdy pedofil zamieszka tam? A
        listonosz, serwis pralki, goście itd.? Żałosne to jest, a przede wszystkim tego
        rodzaju zamknięte części miasta nie powinny być dozwolone. W Zach. Europie to
        jest nie do pomyślenia.
    • olias czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? 27.12.05, 13:13
      niechęć do "obcego' jest typowym objawem zacofanej polskiej wsi. To ta
      mentalność. I proszę nie mówić że obrażam wieś, na ogół na polskiej wsi "obcy"
      nie jest już "monitorowany" przez tubylców. Nie budzi niechęci czy wrogości.
      Dotyczy to tylko szczególnie zacofanych społeczeństw.
      Fakt istnienia "obcego" wrogiego otoczenia, oblewajacego malusią "śmietankę"
      musi być strasznie frustrujący, jest nadzieja że dzieci w życiu nie przekroczą
      bram tego osiedla. Nie wychylą głowy na świat zewnętrzny. I będzie w tym dużo
      racji, bo będą niezdolne do przetrwania w nim.
      Za jakiś czas otworzy się bramy, rozerwie wały ziemne (ale jaja - a gdzie
      fosa?!) i będziemy mieli do badań ciekawą społeczność. Oceniam że za 400 lat
      będą już potrafili skrzeszać ogień za pomocą krzemienia.
      Wracam jednak do Konstytucji. Kto do k. nędzy może mi zabronić pójścia w
      dowolne miejsce mojego państwa jeśli nie jest to objęte zakazem wynikającym z
      tajemnicy służbowej, wojskowej, ani nie jest to prywatne podwórko?
      • Gość: marin Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:18
        no właśnie Marina jest drugim przypadkiem który wymieniłeś.
        Własność prywatna.
        • ksupera Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? 27.12.05, 13:33
          Gość portalu: marin napisał(a):
          > no właśnie Marina jest drugim przypadkiem który wymieniłeś.
          > Własność prywatna.

          Módl się zatem, żeby cały teren wokół Twojej własności prywatnej nie stał się
          własnością prywatną innego developera, bo wtedy to nawet karetka nie będzie
          mogła do Ciebie dojechać...
          • Gość: marin Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:59
            Absurdem na absurd
            Ciebie też to może spotkać.
            Spółdzielnia traci płynność finansową i już gotowe tracisz mieszkanie.
            • ksupera Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? 27.12.05, 14:12
              Gość portalu: marin napisał(a):

              > Absurdem na absurd
              > Ciebie też to może spotkać.
              > Spółdzielnia traci płynność finansową i już gotowe tracisz mieszkanie.

              Jakim cudem? Dojazd do mojego budynku jest nieograniczony szlabanami i murami.
              Karetka dojedzie bez problemu.

              Jeśli spółdzielnia straci płynność, nie oznacza to od razu tragedii. Utrata
              płynności może świadczyć np. o niedopasowaniu przepływów pieniężnych w czasie i
              nie musi oznaczać bankructwa spółdzielni. A póki co, moja spółdzielnia radzi
              sobie świetnie - widać to choćby po tym jak inwestuje w _nieogrodzony_ park
              dostępny dla wszystkich.
              • Gość: marin Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:21
                Od razu nie. Trudno wyobrażalne bo w Polsce jeszcze nie było takich sytuacji.
                Spółdzielnie działają na rynku na nierównych zasadach. To kwestia czasu i zmian
                wtedy i karetka może nie dojechać.
                • ksupera Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? 27.12.05, 14:25
                  Gość portalu: marin napisał(a):

                  > Od razu nie. Trudno wyobrażalne bo w Polsce jeszcze nie było takich sytuacji.
                  > Spółdzielnie działają na rynku na nierównych zasadach. To kwestia czasu i
                  zmian
                  > wtedy i karetka może nie dojechać.

                  Dlaczego może nie dojechać, wytłumacz na przykładzie, bo naprawdę nie rozumiem!
                  Spółdzielnia nie będzie mieć pieniędzy i postawi szlaban na trasie karetki???
                  • Gość: marin Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:56
                    Przykład, po co?
                    Ty życzyłeś mi aby ze wszystkich stron teren by wykupiony i aby nawet karetka
                    nie mogła dojechać.
                    Jakoś w moim przypadku dopuszczałeść taką możliwość więc ja dopuszczam i w
                    twoim przypadku.
                    • ksupera Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? 27.12.05, 15:01
                      Gość portalu: marin napisał(a):

                      > Przykład, po co?

                      Napisałem szczerze - bo nie rozumiem Twojej logiki.

                      > Ty życzyłeś mi aby ze wszystkich stron teren by wykupiony i aby nawet karetka
                      > nie mogła dojechać.

                      NIEPRAWDA! Nie życzyłem Ci czegoś takiego. Podawałem tylko absurdalny przykład
                      grodzenia wszystkiego przez wszystkich.

                      > Jakoś w moim przypadku dopuszczałeść taką możliwość więc ja dopuszczam i w
                      > twoim przypadku.

                      Ta dyskusja nie prowadzi do niczego sensownego.
              • Gość: Bolo Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.era.pl 27.12.05, 15:47
                Nieogrodzony, bo należący do gminy, czyli utrzymywany głównie z podatków takich
                co mieszkają na Marinie, bo przecież nie przez bezrobotnych blokersów, Marina
                utrzymuje drogi do Twojej spółdzielni.
                • ksupera Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? 27.12.05, 15:51
                  Gość portalu: Bolo napisał(a):

                  > Nieogrodzony, bo należący do gminy, czyli utrzymywany głównie z podatków
                  takich
                  > co mieszkają na Marinie, bo przecież nie przez bezrobotnych blokersów, Marina
                  > utrzymuje drogi do Twojej spółdzielni.

                  O dzięki Ci zamożny panie, sponsorze mojej drogi dojazdowej.

                  Buehehehehehe - czy Ty myślisz, że poza Twoją mariną to sama biedota mieszka?
                  Ja nie mam zamiaru się z Tobą licytować na zarobki, ale naprawdę - nie
                  schlebiaj sobie.
                  • Gość: Bolo Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.unused.derbynet.waw.pl 27.12.05, 21:27
                    No to w czym problem, kup sobie tą drogę dojazdową od gminy i zrób sobie z nią
                    co chcesz, możesz ogrodzić, pobierać opłaty, albo zasadzić bratki, ale dopóki
                    jest ona utrzymywana również z moich podatków to wara. Teren mariny jest ich
                    prywatną własnością i ani mi ani Tobie nic do tego jak sobie go zagospodarują.
                    Czasy kumuny i dzielenia się minęły to teren prywatny.
          • Gość: wroclawianin Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:54
            > Módl się zatem, żeby cały teren wokół Twojej własności prywatnej nie stał się
            > własnością prywatną innego developera, bo wtedy to nawet karetka nie będzie
            > mogła do Ciebie dojechać...

            Mozna wtedy zarzadac ustanowienia drogi sluzebnej na jego terenie. Spoko, az
            tak zle jeszcze nie jest z naszym prawem.
      • Gość: Bolo Re: czy w tym państwie obowiązuje konstytucja? IP: *.era.pl 27.12.05, 15:43
        Kiedy to właśnie jest prywatne podwórko ty Warszawiaku.
    • Gość: Jolanta Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.b-m.pl 27.12.05, 13:15
      Ludzie - mieszkańcy Mariny, naprawdę Wam współczuję! Z własnej woli godzicie
      się na życie w getcie i na dodatek próbujecie wymusić na drobnych
      przedsiębiorcach świadome zrezygnowanie z części zysków. W imię czego?
      Waszego "widzi mi się"
    • darius11 A mnie Mariny szkoda. 27.12.05, 13:17
      A najbardziej mi szkoda ludzi, którzy kupili tam mieszkanie. Wydali kupę kasy bo deweloper im wcisnął kit o doskonałej lokalizacji o 'lesie w środku miasta', bezpiecznym osiedlu bez chamstwa i prostactwa, a teraz się budzą z ręką w nocniku. Wspaniała lokalizacja okazała się parcelą obok planowanej trasy NS, dzięki której część mieszkańców będzie mogła (tuż obok swoich bloków) podziwiać sznur samochodów i wdychać właściwe zapachy. Brak wystarczającej liczby wyjazdów z osiedla spowoduje, że po oddaniu wszystkich inwestycji na wyjazd i wjazd przez bramę będą czekali pół godziny w korku. Wizja 'lasu w środku miasta' to jest po prostu kpina na którą mogli się nabrać tylko frajerzy. Wiadomo było że deweloperem jest słynne Dom Development - firma, która jest mistrzem jeżeli chodzi o wizualizacje przestrzenne kilku metrów kwadratowych. Na ich planach i makietach osiedla po prostu tonie w zieleni a odległości pomiędzy blokami można porównać do rozmachu Pola Mokotowskiego. Niewielki akwen wodny to Jezioro Śniadrwy a te kilka drzewek przy bramie od ul Racławickiej to Las Kabacki. Są w tym nieźli i trzeba to im przyznać.
      Pozostają jeszcze ludzie. Osiedle bezpieczne, czyste, bez chamów, prostaków itp. Niestety jest tak jak wszędzie. Cham zawsze pozostanie chamem, niezależnie czy jest biedny czy bogaty. Życzliwości i dobrego wychowania nie da się kupić za pieniądze, można się oczywiście odgrodzić od żuli i meneli płotem ale uciec od nich się całkowicie nie da. Stosunek prostaków do ludzi normalnych jest prawdopodobnie taki sam jak w innych częściach miasta, niemniej jest to osiedle o kórym ciągle jest głośno.
      • Gość: developer Re: A mnie Mariny szkoda. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:03
        No twoje argumenty i informacje handlowe są rodem z biura sprzedaży JWC.
        Pracowałeś tam kiedyś?

        • Gość: darius11 Re: A mnie Mariny szkoda. IP: *.softman.com.pl 27.12.05, 14:33
          Nie wiem co to jest JWC, ale jeżeli wyjawisz mi które argumenty są nieprawdziwe to napisz, chyba że sam pracujesz w Dom Development i zajmujesz się rekrutacją frajerów wpłacających kasę na kolejne inwestycje.
          • Gość: developer Re: A mnie Mariny szkoda. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:47
            Marinie, j. Śniadrwy itp, natomiast świadomy byłem tego że będzie trasa N-S i
            zabudowa od ŻW. Zieleń każdy rozsądny jest w stanie ocenić, jak było pole ze
            szklarniami to po roku zieleni nie będzie nie będzie jej też kilkanaście lat.
            Chyba tylko tobie wydaje się że ludzie są tak naiwni i nabrali się na makietę.
            Pojawiły się natomiast inne oszustwa które były przedmotem artykułu w GW.
            Czy tam gdzie mieszkasz zawsze było tyle zieleni czy też może rodzice
            zamiszkali na pustyni z blokowisk na którym po kilku latach wyrosły samisiejki
            będące obecnie powodem twojej dumy.
    • Gość: iGrek Nie o takiej Warszawie śnił Starzyński IP: 217.153.26.* 27.12.05, 13:18
      Marina, Kabaty Moczydło to jest prawdziwa Waszafka.

      Mieszkam tu całe życie i nie mogę poznać tego miasta. A kiedyś myślałem, że
      ziści się sen wielkiego Prezydenta i Warszawa będzie wielka i piękna.
      A jak miałoby się to stać, skoro mieszka w niej coraz więcej liliputów i karłów
      traktujących moje miasto jak własny folwark. Przecież te getta to nic innego
      jak ogrodzone folwarki.


      • marcin.kiewicz bo prezydentem był liliput 27.12.05, 13:20
        którego takie sprawy W OGÓLE nie interesowały. Przecież On o sprawach rozwoju
        miasta, jakiejś dalszej wizji nie myślał wcale.
      • ksupera Re: Nie o takiej Warszawie śnił Starzyński 27.12.05, 13:45
        Gość portalu: iGrek napisał(a):

        > Mieszkam tu całe życie i nie mogę poznać tego miasta. A kiedyś myślałem, że
        > ziści się sen wielkiego Prezydenta i Warszawa będzie wielka i piękna.

        Dodaję zatem fragment wiersza, który powstał w niegrodzonej Warszawie:

        Gdy o Oczyźnie mojej myślę -
        Myślę: Aleje, Zjazd, Powiśle...
        Nie las, nie łąka, nie łan zboża
        A Krzywe Koło, Wspólna, Hoża.

        Innym Ojczyzną - wioska, ruczaj,
        Mnie - Mokotowska, Bracka, Krucza.
        A kiedy bierze mnie tęsknota
        To myślę: Chmielna...
        marzę: Złota...

        (może ktoś dokończyć ostatnią zwrotkę?)
        • ksupera Re: Nie o takiej Warszawie śnił Starzyński 28.12.05, 23:17
          ksupera napisał:

          > Gdy o Oczyźnie mojej myślę -
          > Myślę: Aleje, Zjazd, Powiśle...
          > Nie las, nie łąka, nie łan zboża
          > A Krzywe Koło, Wspólna, Hoża.
          >
          > Innym Ojczyzną - wioska, ruczaj,
          > Mnie - Mokotowska, Bracka, Krucza.
          > A kiedy bierze mnie tęsknota
          > To myślę: Chmielna...
          > marzę: Złota...

          Jeśli mam zginąć - dobry Boże,
          To za spalone domy Hożej.
          Jeśli mam zgninąć - niech mnie zniszczą
          Za Nowy Świat, podobny zgliszczom.

          Za Świętokrzyską zrujnowaną,
          Za Dobrą, Twardą i Drewnianą...
          Lecz przedtem - daj mi ujrzeć latem
          Księżyc, idąc Mariensztatem...

          [Andrzej Nowicki 1909-1986]
    • pyosalpinx Albo otwarte osiedle... 27.12.05, 13:18
      ...albo zamiast otwartej kawiarni, elitarny klub, inaczej i jedno i drugie nie
      maja sensu. Zaczyna sie robic drugie Nairobi "Pepponi Road", tam wlasnie sa
      wieze wartownicze z drutem kolczastym pod napieciem. Jeszcze zeby podobienstwo
      bylo zupelne, przed osiedlem trzeba rozpalic ognisko i niech ktos sprzedaje
      prazona kukurydze...Nairobi pure
    • Gość: małgośka ŻAŁOSNE PAJACE I TYLE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:25
      Słabo się robi, jak niektórym kasa na mózg bije.
    • ksupera A może się złóżmy na pas zasieków wokół osiedla ;) 27.12.05, 13:26
      Może jako "obcy menele", czyli wszyscy, którzy nie mieszkamy na osiedlu Marina,
      odgrodzimy się od tego obszaru. Proponuję ogrodzić całe miasto z pierścieniem
      wewnętrznym wokół Mariny. Oczywiście aby wjechać do "nas" konieczne będą
      przepustki; rozumiem też, że mieszkańcy Mariny będą mieć kłopot wyjazdem z
      osiedla, no ale przecież nam chodzi o bezpieczeństwo, za to w końcu w$pólnie
      zapłacimy z na$zej ka$y - $tać na$ na wy$okie ogrodzenie z za$iekami :))))))



      • Gość: marinerka Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 27.12.05, 13:46
        Jeśli takie posty choć trochę cie dowartościowują to proszę poużywaj sobie.
        Masz ogromny problem z sobą, który nazywa sie KOMPLEKSEM !
        • Gość: gość Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied IP: *.atman.pl / *.atman.pl 27.12.05, 14:00
          Pan K.Supera musiał się w ten sposób dowartościować, bo pomimo ukończenia
          "elitarnej" uczelni nadal gnieździ się z rodzicami w klitce w starym bloku na
          Ursynowie (takie życie "od soboty do soboty", bo w sobotę głośna balanga z
          podobnymi do niego kumplami). No i chłopak zgrzyta zębami z zazdrości, bo też
          czuje, że to życie w betonowej klitce to jakieś takie do d*py, i kombinuje jak
          to robią te "głupie wieśniaki", że lepiej sobie radzą. Pewnie kradną...
          • ksupera Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied 27.12.05, 14:20
            > Pan K.Supera musiał się w ten sposób dowartościować, bo pomimo ukończenia
            > "elitarnej" uczelni nadal gnieździ się z rodzicami w klitce w starym bloku na
            > Ursynowie (takie życie "od soboty do soboty", bo w sobotę głośna balanga z
            > podobnymi do niego kumplami). No i chłopak zgrzyta zębami z zazdrości, bo też
            > czuje, że to życie w betonowej klitce to jakieś takie do d*py, i kombinuje jak
            > to robią te "głupie wieśniaki", że lepiej sobie radzą. Pewnie kradną...

            Nie lubie dyskutować z anonimami, bo to tak jak dyskusja z nikim, ale jednak
            odpowiem i sprostuję.

            - Nie mieszkam od dłuższego czasu z rodzicami
            - Nie mieszkam w klitce
            - Nie uważam, że SGH to uczelnia elitarna - znacznie wyższy poziom kultury
            obserwowałem w moim ukochanym liceum Batorego
            - Nie robię głośnych balang, tym bardziej, że moja żona jest w ciąży
            - Nie zgrzytam z zazdrości, jestem człowiekiem szczęśliwym i nie narzekam na
            swoją sytuację materialną

            Szkoda tylko, że Twoje posty świadczą o tym, że rozwój miasta poprzez migrację
            (konieczną nota bene) pociąga za sobą koszty w postaci zgrai nuworyszów, którzy
            z powodu swoich zarobków chcą czuć się w mieście, jak w swoim folwarku.

            Na szczęście nie wszyscy przyjezdni są tacy :)

            PS. Garnitur dobrze leży w drugim pokoleniu, a frak - w trzecim
            • Gość: marinerka Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 27.12.05, 14:24
              A które pokolenie ty reprezentujesz ?
              I czy jesteś z siebie dumny?
              I czy Twoje dzieci sa dumne z tatusia - warszawiaka?
              I po co tyle pogardy dla innych ?
              • ksupera Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied 27.12.05, 14:40
                Gość portalu: marinerka napisał(a):

                > A które pokolenie ty reprezentujesz ?

                To nie ma znaczenia, bo można czuć się prawdziwym Warszawiakiem, odkrywającym
                miasto i jego piękno nawet rok po osiedleniu się tutaj (tak jak kilkoro moich
                przyjaciół). I żeby patrzyć z miłością na ulice Starego Miasta, nie trzeba
                wspominać dziadków, którzy mieszkali w kamienicy na Piwnej.

                > I czy jesteś z siebie dumny?

                A Ty?

                > I czy Twoje dzieci sa dumne z tatusia - warszawiaka?

                A Twoje?

                > I po co tyle pogardy dla innych ?

                Ja nie czuję pogardy dla innych, ani też się innych nie boję i nie muszę
                odgradzać się od "gorszych" - dlatego nie mieszkam na strzeżonym, ogrodzonym
                osiedlu. Czy przypadkiem nerwowa reakcja na fakt, że "obcy" kupują w "Waszych"
                sklepach nie jest przejawem pogardy dla innych?
                • Gość: marinerka Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 27.12.05, 14:48
                  1. świetnie, że prostujesz swoją głupotę o frakch, garniturach itp. brednie
                  2. Warszawa - lubię to miasto za jego klimaty i nie licytuj się czy ty bardziej
                  czy ja - bo to nie ma sensu
                  3. kupując mieszkanie na Marinie /jeszcze nie mieszkam/ szukałam po prostu
                  bezpieczeństwa i nie masz prawa mi tego odmawiać czy mnie obrażać z tego powodu.

                  W najmniejszym stopniu nie mam zamiaru sie izolować od innych /mam bardzo wielu
                  przyjaciówł wśród warszawiaków, którzy są normalni w swoim podejsciu do mariny?

                  4. Czy mają winą jest to, że kupiłam mieszkanie na osiedlu z ochroną, czy jest
                  to zbrodnia, nie wywyzszam sie z tego powodu tak, jak ty to robisz z racji tej,
                  że nie mieszkasz na osiedlu z ochroną.

                  5. weź właściwe proporcje do całej tej sprawy, a zobaczysz, ze świat nie jest
                  taki zły jakim chcesz go malować
                  • ksupera Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied 27.12.05, 15:11
                    Gość portalu: marinerka napisał(a):

                    > 1. świetnie, że prostujesz swoją głupotę o frakch, garniturach itp. brednie

                    Prostuję głupotę?

                    > 2. Warszawa - lubię to miasto za jego klimaty i nie licytuj się czy ty
                    bardziej
                    > czy ja - bo to nie ma sensu

                    Zgadzam się - nie ma.

                    > 3. kupując mieszkanie na Marinie /jeszcze nie mieszkam/ szukałam po prostu
                    > bezpieczeństwa i nie masz prawa mi tego odmawiać czy mnie obrażać z tego
                    powodu.

                    Czy na pewno je tam znajdziesz? Myślisz, że w Marinie zamieszkają same anioły?
                    Czy tylko dobrzy, uczciwi ludzie mają pieniądze? Czy nikt nie kupił mieszkań na
                    wynajem?

                    > W najmniejszym stopniu nie mam zamiaru sie izolować od innych /mam bardzo
                    wielu
                    > przyjaciówł wśród warszawiaków, którzy są normalni w swoim podejsciu do
                    mariny?

                    Jak dla mnie to osiedle izoluje z założenia, a histeryczne uwagi niektórych
                    jego mieszkańców świadczą o silnej potrzebie izolacji, skoro nie chcą nawet
                    wpuścić ludzi z zewnątrz na terenie osiedla. Nie wspominając o zabraniu terenów
                    spacerowych dla przylegającego osiedla i kiepskie potraktowaniu zabytkowej
                    fortyfikacji...

                    > 4. Czy mają winą jest to, że kupiłam mieszkanie na osiedlu z ochroną, czy
                    jest
                    > to zbrodnia, nie wywyzszam sie z tego powodu tak, jak ty to robisz z racji
                    tej,
                    > że nie mieszkasz na osiedlu z ochroną.

                    Ja winą obarczam dewelopera i tych, którzy pozwolili mu ogrodzić taki obszar
                    miasta. I podkreślam - wbrew planom zagospodarowania przestrzennego. Ja sobie
                    nie wyobrażam, żebym w czymś takim miał mieszkać. Oczywiście, że bezpieczeństwo
                    jest ważne, ale mi wystarczyłby gospodarz domu pilnujący kto wchodzi do
                    budynku, ale nie - na litość boską - na całe osiedle!
                    Spójrz też na przyszłość - wyobrażasz sobie dzieci wychowujące się pod takim
                    kloszem? Z taki lękiem wobec obcych, wobec tego, co na zewnątrz? I pomyśl o
                    napięciach w szkole pomiędzy dziećmi "z osiedla" i "zza muru". No chyba, że
                    Marina będzie mieć swoje szkoły albo każdy rodzic będzie wozić swoje pociechy
                    do chronionych szkół. Pomyśl o skutkach społecznych, o tym jak takie dzieci
                    będą kalekie w sensie społecznym i obywatelskim.

                    > 5. weź właściwe proporcje do całej tej sprawy, a zobaczysz, ze świat nie jest
                    > taki zły jakim chcesz go malować

                    Ja uważam, że świat jest zły? Czy może Ci, którzy chcą się od niego odgrodzić?
                    • Gość: marinerka Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 27.12.05, 15:34
                      widze, ze jednak gdzieś mamy jednak wspólne spojreznie na sprawe.

                      Być może moją winą jest to, że wierzę w bezpieczeńsrtwo na chronionym
                      terenie /jeśli to zbrodnia wobec innych mieszkańców warszawy to przykro mi, ale
                      nie zrezygnuję z tego/. Natomiast nie masz prawa oceniać ludzi i ich obrażać za
                      to tylko, że chcą mieszkać bezpiecznie.

                      Nie porównuj naszego kraju do RPA, miałam okazje byc w tym kraju i wiem do
                      czego zmierzasz. ale idąc twoim tropem to każde osiedle w Polsce strzeżone i
                      zamknięte / a uwierz mi jest ich nie mało również w warszawie/ powinno budzić
                      Twoja agresję.

                      Poza tym co poza obrażaniem nas mieszkańców mariny jesteś w stanie z tym
                      zrobić. czy dlatego, żeby sie zaliczyć do tej części normalnych powinnam
                      przemykać sie kanałami nie przyznajac sie, ze miszkam na marinie? Paranoja
                      • ksupera Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied 27.12.05, 16:38
                        Gość portalu: marinerka napisał(a):

                        > widze, ze jednak gdzieś mamy jednak wspólne spojreznie na sprawe.

                        Na pewno mamy wiele zbieżnych opinii - nie dochodzimy przecież, że skoro jesteś
                        z Mariny, to moje zdanie jest zawsze inne niż Twoje.

                        > Być może moją winą jest to, że wierzę w bezpieczeńsrtwo na chronionym
                        > terenie /jeśli to zbrodnia wobec innych mieszkańców warszawy to przykro mi,
                        ale
                        > nie zrezygnuję z tego/.

                        Ja także wierzę, że chroniony teren jest bezpieczniejszy. I nikt nie ma prawa
                        odmówić Ci, żebyś miała ochronę, za którą zapłacisz. Natomiast ja nie godzę się
                        z grodzeniem dużych i wielkich obszarów miasta. I uważam nadal, że istnieje
                        wiele bezpiecznych,ale nieogrodzonych osiedli - zarówno strzeżonych (śliczny
                        Holland Park, Mondrian House, etc) jak i niestrzeżonych (Wyględów, Żoliborz
                        Oficerski, Saska Kępa, osiedle Jary na Ursynowie, stara Sadyba etc). Ogrodzenie
                        terenu większego niż Stare i Nowe Miasto razem wzięte jest dla mnie koszmarnym
                        nieporozumieniem.

                        > Natomiast nie masz prawa oceniać ludzi i ich obrażać za
                        > to tylko, że chcą mieszkać bezpiecznie.

                        Mam prawo oceniać wypowiedzi osób piszących na forum, ale na pewno nie obrażam
                        ludzi z powodu, że chcą mieszkać bezpiecznie. Ja zwracam uwagę na głupotę
                        takiego rozwiązania i wyśmiewam paranoiczne lęki przed obcymi.

                        > Nie porównuj naszego kraju do RPA, miałam okazje byc w tym kraju i wiem do
                        > czego zmierzasz. ale idąc twoim tropem to każde osiedle w Polsce strzeżone i
                        > zamknięte / a uwierz mi jest ich nie mało również w warszawie/ powinno budzić
                        > Twoja agresję.

                        I podobało Ci się grodzenie osiedli w RPA?
                        Generelanie uważam grodzenie osiedli za rzecz szkodliwą. Dopuszczam tym samym
                        zamykanie domów/kamienic/klatek schodowych i płacenie za ich ochronę. Czym
                        innym jednak jest budynek, a czym innym ulice, chodniki, trawniki. Marina jest
                        największym ogrodzonym obszarem i dlatego najbardziej mnie uwiera. Dostrzegam
                        jednak głupotę grodzenia osiedli takich jak to w rejonie Sueskiej i Cypryjskiej
                        (okolice Stegien).

                        > Poza tym co poza obrażaniem nas mieszkańców mariny jesteś w stanie z tym
                        > zrobić. czy dlatego, żeby sie zaliczyć do tej części normalnych powinnam
                        > przemykać sie kanałami nie przyznajac sie, ze miszkam na marinie? Paranoja

                        Nie przesadzaj z przemykaniem się kanałami - zostaw to jako symbol Powstania
                        Warszawskiego.
                        Nie ma nic wstydliwego w samym mieszkaniu w Marinie (choć ja bym się na to z
                        wielu względów nie zdecydował) - wstydliwe mogą być tylko wypowiedzi, takie jak
                        cytowane w komentowanym przez nas artykule z GW.

                        pozdrawiam

                        Krzysiek
                        www.warszawazaoknem.prv.pl
                        • Gość: marinerka Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 28.12.05, 11:35
                          Dzieki, i dochodzimy do sedna sprawy. Po kolei.
                          1. Nie podobało mi sie w RPA, byłam tam po upadku reżimu i to nie wyłącznie z
                          powdodów grodzonych osiedli.
                          2. Mam nadzieję, że będę mogła chodzić z podniesioną głową. To nie był dla mnie
                          główny argument, żeby kupić mieszkanie na marinie fakt, że jest to siedla
                          zamkniete. Lubie te okolice, mam blisko do pracy, znajomych itd. Fakt, że w
                          momencie kupna osiedle to zaprojektowane było jako zamknięte nie stanowiło dla
                          mnie przeszkody /patrz wyżej/.
                          3. rozumiem Twoje oburzenie na niektóre wypowiedzi na forum Mariny (są to
                          komentarze garstki obecnych bądx przyszłych mieszkańców)- nie podzielam części
                          z nich, a część jestem w stanie zrozumieć.
                          4. jeśli spojrzysz co w odpowiedzi na tych parędziesiat postów piszą na temat
                          mieszkańców mariny ludzie piszący na tym forum (musisz przyznać, że poziom
                          wypowiedzi i brażania nas mieszkańców jest naprawde nieporónywanie wiekszy niż
                          wartość wszystkich nawet najgłupszych pomysłów marinerowców) to zrozumiesz, że
                          nic wam nie daje takiego prawa, zeby tak ponizać innych.
                          5. mam nadzieje, że choć troche rozumiesz moje intencje w tej korespondencji,
                          ponieważ nie wyzwiska a rzeczowa wymiana argumentów moze prowadzić do jakis
                          wspólnych ustaleń.
                          pełna nadziei
                          pozdrawiam
                          Anka
                • Gość: marin Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 15:03
                  To nie chodzi o fakt kupowania przez obcych tylko o dostęp do siedla jako taki
                  a pośrednio koszty związane z ochroną terenu.
                  Tak a nie inaczej zostało zaprojektowane osiedle i aby zapewnić na nim ochronę
                  z prawdziwego znaczenia dostęp musi być ograniczony.
                  A tak na marginesie chyba o wiele bardziej nieprzyjemny jest brak możliwości
                  wejścia na jakiś teren niż wyproszenie z niego.
                  • ksupera Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied 27.12.05, 15:14
                    Gość portalu: marin napisał(a):

                    > To nie chodzi o fakt kupowania przez obcych tylko o dostęp do siedla jako
                    taki
                    > a pośrednio koszty związane z ochroną terenu.
                    > Tak a nie inaczej zostało zaprojektowane osiedle i aby zapewnić na nim
                    ochronę
                    > z prawdziwego znaczenia dostęp musi być ograniczony.

                    Myślisz, że ogrodzenie tak dużego terenu gwarantuje bezpieczeństwo? Ja bym się
                    czuł pewniej, gdyby jeden ochroniarz pilnował mojego budynku, niż trzydziestu -
                    całe osiedle.

                    > A tak na marginesie chyba o wiele bardziej nieprzyjemny jest brak możliwości
                    > wejścia na jakiś teren niż wyproszenie z niego.

                    Najbardziej nieprzyjemne jest odcięcie dużego obszaru miast od reszty. I
                    jeszcze raz podkreślę - zbliża to nas do RPA, a oddala od Europy.
        • ksupera Re: A może się złóżmy na pas zasieków wokół osied 27.12.05, 14:13
          Dziecko drogie - jak na razie to w popisach zakompleksienia przodują
          wypowiadający się mieszkańcy Mariny.
    • Gość: Iza :) IP: *.svgnxx1.adsl.tele.dk 27.12.05, 13:27
      jestem teraz w Danii i zostane tu przez najblizsze miesiace.
      tutaj rowery staja w miescie bez zabezpieczenia i czekaja na swoich prawowitych
      wlascicieli.
      ta sama sytuacja z samochodami!

      dla mnie osiedla strzezone to osiedle z ochrona. jak ktos pijany bedzie spal w
      mojej piwnicy, to bede mogla zawolac milego pana z ochrony, ktory wreczy
      niezapowiedzianemu gosciowi wizytowke noclegownii.

      ja nie chce zyc pod okiem Wielkiego Brata.

      i w miescie tez zyc nie chce.

      sa zdrowsze sposoby izolacji - naturalne;)

      a poza tym - duze pieniadze, to czesto duzy problem.

      zycze Wszystkim Dobrego Nowego Roku z szalonymi, a nie glupimi pomyslami!!!
    • brunoniusz Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 13:33
      nie czytalem wszystkich postow (strasznie ich duzo - i dobrze), wiec moge sie
      troche powtarzac.

      -marina mokotow oaza bezpieczenstwa? bzdura! trzeba byc durnym, zeby sadzic ze
      tam same aniolki mieszkaja... bo co? bo są bogaci? smieszne...
      -poza tym od sklepiku, po hipermarket zawsze najbardziej kradnie ochrona...
      przykro mi, smutny ale fakt, wiec radze uwazac, bo moze im tylko na pozor
      sympatycznie z oczu patrzy...
      -mozna mowic, że dobrze, ze nowobogackie pustaki sie tam zabarykaduja bo swiety
      spokoj... ale jak sie zabarykaduja to wychowane w izolacji nastepne pkolenie
      nie bedzie madrzejsze od rodziców... a juz sobie wyobrazam tych sympatycznych
      mlodziencow wychowanych w elitarnym getcie...
      -segregacja nie jest metodą rozwiazywania problemow spolecznych. jeszcze troche
      sie nam spoleczenstwo zpauperyzuje, zwiększy sie (jeszcze) różnica miedzy
      bogaty a biednym, narosną antagonizmy, frustracja i sprzeciw wobec oaz
      bogatych... nie wiem czy nalezy bac sie przyszlych "plonących marin", ale jak
      Szanowni Panstwo Mieszkańcy Mariny sie tak wszystkiego boja, to moze
      przemyslcie, czy za pare lat sfrustrowana grupa biednych ludzi z rozzalenia i
      nienawisci do "lepszych" nie przyjdzie was podpalic?... a latwo będzie! wszyscy
      w kupie! (za przeproszeniem- ale to troszke oddaje moj stosunek). we francji,
      gdzie na nowych osiedlach mieszkania bogatych przeplataja sie z socjalnymi,
      musieliby sie postarac, zeby wybrac tych co trzeba. a u Was? tylko podpalac...
      -takie miejsca sa miemadre, niemoralne i to troszke taki Disneyland. nie dajcie
      sie nabrac...
      -no tak ale swiete prawo wyboru. mogli tam kupic mieszkanie i kupili.
      -tylko kto pozwolil deweloperowi to wybudowac? na bagnach polesia - ok! ale w
      miesci? wycinac z jego takanki taki kawal? zbrodnia planistyczna i
      -a sklepiki jak sie nie utrzymaja z marinistow, to nawet jak ochrona bedzie
      wpuszczac "obcych" to i tak padną. mysle ze elitarna bulka kosztuje tam kolo
      2zl. ja wole te dla "reszty"
      urbanistyczna.
      pozdrawiam z wroclawia
    • Gość: hardy Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.comarch.pl 27.12.05, 13:37
      Debile....

      Z własnej nieprzymuszonej woli zamieszkać w więzieniu???
    • Gość: wroclawianin "Elitarne" osiedla... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:42
      Zarzucacie ludziom, ktorzy wysmiewaja te cala Marine, ze zazdroszcza, ze sa
      biednymi frustratami itp. Ale pomysl zamknietych osiedli jest naprawde
      idiotyczny i funta klakow nie warty! Ja mieszkam w dzielnicy willowej,
      nieogrodzonej, z niskimi plotkami wokol dzialek. Jest to oaza spokoju,
      wiekszosc mieszkancow to kulturalni ludzie, zarowno zamozni, jak i biedniejsi,
      zarowno lepiej, jak i gorzej wyksztalceni. Niektore rodziny zamieszkaly tu juz
      po wojnie w poniemieckich willach, niektore same budowaly tu domy. To jest
      przyklad normalnego spoleczenstwa, gdzie mamy caly przekroj i zroznicowanie,
      gdzie dzieci bogatych bawia sie z dziecmi biednych. Moze nie zawsze jest taka
      sielanka, ale w wiekszosci przypadkow naprawde tu tak jest! Znam kilka
      wroclawskich blokowisk i moze tam jest nieco gorzej, ale mitem jest jakies
      wszeobecne zulerstwo i agresywne dresy. W wiekszosci normali, zwykli ludzie.
      Moi znajomi natomiast mieli nieszczescie kupic domek w ogrodzonym osiedlu i
      teraz pluja sobie w brode i chyba beda sprzedawac. Czemu? Wprowadzili sie tam w
      wiekszosci ludzie absolutnie nie do zycia, ktorym pieniadze totalnie zlasowaly
      mozg! Na porzadku dziennym sa klotnie o byle co z sasiadami,
      wychowane "bezstresowo" bachory, ktore mysla, ze im wszystko wolno (znecaja sie
      nad zwierzetami sasiadow, halasuja itp.), mocno alkoholowe imprezy weekendami,
      po ktorych zarzygane jest pol osiedla. Paradoksalnie: ta "elita" zachowuje sie
      jak najgorsze menele i dresy i zamykanie sie z nimi na wspolnym osiedlu to
      kolosalny blad! Nie zmyslam - serio tak jest! Takie ogordzenie naprawde NIC nie
      daje, jak ktos chce, to i tak bez problemow wejdzie, a zdolnego zlodzieja nie
      tak latwo zatrzymac. Wspolczuje tylko ludziom, ktorzy dali sie nabrac na
      wizje "oazy spokoju" w strzezonym osiedlu. Zostaliscie po prostu oszukani, co
      zreszta czesc z was sama przyznaje, a czesc po prostu nie chce sie do tego
      przyznac.
      • brunoniusz Re: "Elitarne" osiedla... 27.12.05, 13:48
        swieta prawda. kazde zamkniecie prowadzi do patologii.
        • katja Re: "Elitarne" osiedla... 27.12.05, 13:52
          Dzieci wychowane na zamnknietych osiedlach beda psychicznie wykastrowane. Nie
          znajac zycia jak dadza sobie potem rady ? Moze beda bezrobotni lub spotka ich
          koniecznosc wyjazdu w inne strony. Beda patrzec na innych jak malpki wypuszczone
          z Zoo lub dzieci z sierocinca.
          Tak jak ktos napisal kazde ograniczenie prowadzi do zubozenia psychicznego i
          lekow patologicznych.
          • zbig72 Re: "Elitarne" osiedla... 27.12.05, 13:59
            tak, tak, te dzieci do 18 roku zycia nie wychodzą poza ogrodzenie i nie wiedzą
            co to świat, mają chroniczne nerwice... co za bzdury wypisujesz...

            moje dziecko chodzi do normalnego poństwowego przedszkola i nie wygląda na
            psychicznie wykastrowane - a to że jednocześnie nie jest narazone na zaczepki
            pijanych żuli czy młodych dresików to akrat dla mnie jest zaleta a nie wada

            wg. ciebie dzieciństwo polegające np. na ciągłym strachu czy uda sie przejść od
            przystanku do klatki bez zaczepki i agresji ze strony starczych "kolegów" to
            ideał wychowania???
        • zbig72 zazdrość? 27.12.05, 13:54
          ale czasem zamknięcie się jest jedną obroną przed patologiami...

          kijem wisły nie zawrócisz...skoro państwo nie daje sobie rady z przestępczością
          to dlaczego wymagamy tego od zwykłych ludzi?

          stać ich, to sobie kupują bezpieczeństwo i tyle - a nie którzy na tym forum
          chyba za bardzo zazdroszczą...

          ja tez mieszkam na takim osiedlu (dużo mniejsze niż MM) i bardzo sobie chwalę -
          spokój, czysto, bezpiecznie, żadnych żuli pod klatką, grafitti, po 22 ochrona
          grzecznie pyta obcych co robią na terenie osiedla, w samochodzie wszyscy
          zostawiają radia, okna balkonowe w nocy na parterach otwarte - spróbujcie tak
          krytykanci na "normalnym" osiedlu
          • brunoniusz Re: zazdrość? 27.12.05, 14:01
            ale czy to nie daje ci zludnej pewności? skad wiesz ze Twoi sasiedzi to aniolki?
            jak nagle komus obrobia mieszkanie to co? jak padnie disneyland to gdzie
            bedziesz czul sie bezpieczny? poza tym, moze takie rozwiazanie sprawdza sie na
            niewielka skale (choc i tak nie popieram) ale nie na 4000! bogaci tez bywaja
            bandytami
            pozdr
            • Gość: wroclawianin Re: zazdrość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:06
              > bogaci tez bywaja
              > bandytami

              Hehe, w naszym raczkujacym kapitalizmie, bogaci CZESTO wywaja bandytami.
            • zbig72 Re: zazdrość? 27.12.05, 14:07
              jakoś nie widzę żeby moi sąsiedzi stali z browarem pod klatką i żądali po
              złotówce za przejście (inaczej w zęby), bezrobotni też raczej nie są, jakoś też
              nie widziałem (a mieszkam rok) zażyganej klatki schodowej i ani jednego
              graffiti na ścianie

              żula po prostu nie stać na nowe mieszkanie i tyle - mieszka w kwaterunku albo w
              spółdzielni, zwykle nie płaci czynszu latami i nic mu nie można zrobić - między
              takimi mieszkałem wcześniej, wierz mi że teraz naprawdę czuję się bezpieczniej

              bogaty bandyta raczej nie byłby zainteresowany wyrywaniem torebek - nie ta
              skala :)

              p.s. osiedle na którym mieszkam to ok 180 lokali
              • Gość: wroclawianin Re: zazdrość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:11
                > bogaty bandyta raczej nie byłby zainteresowany wyrywaniem torebek - nie ta
                > skala :)

                Hehe, ale ja nie chcialbym mieszkac obok bogatego bandyty. A jak mu konkurencja
                bombke podlozy, a mi przy okazji dom tez wysadzi? A jak policja sobie
                strzelaninke z nim urzadzi? :)
          • Gość: wroclawianin Re: zazdrość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:02
            Z mojej strony zadna zazdrosc. Moj dom jest warty tyle, ze bez problemow
            moglbym sobie kupic cos w zamknietym osiedlu. Ale akurat widzialem przyklad
            takiego osiedla i jestem tak zdegustowany, ze w zyciu bym sie nie dal w takie
            cos wrobic. Z ta przestepczoscia przesadzacie, macie jakies fobie. A z drugiej
            strony jest to problem niedowartosciowanych ludzi, ktorzy postawia sie (a
            czesto najpierw zastawia), sami wystawiaja sie zlodziejom a potem placza.
            Powiem Ci, ze mam kilku NAPRAWDE bogatych sasiadow, ale ich domy wykladaj
            calkiem zwyczajnie, a i oni nie czuja zadnej potrzeby malownia scian na rozowo
            i wykladania dachu pozlacana blacha.
          • obywatelgkar To po co zyjesz w takim kraju ekluziwie Zbigu 27? 27.12.05, 14:09
            Ja mam paszport amerykanski w kieszeni i ty dla mnie z twoim ,,zamknietym i
            elitarnym osiedlem" jestes krotki wacek! Bo ja mam splacony maly domek w New
            Jersey, ktory jest zawsze pod NY, a ty chocbys zyl w Wersalu mieszkasz na
            zadupiu zadupia! Nie rozumiesz, ze zyjac w tym kraju, nawet w eksluzywnym pozal
            sie Boze-getcie, zawsze i tak jestes tylko zalosnym polaczkiem? Takim samym jak
            te ,,mety", tylko moze lepiej kradles w tym nowym burdelu po 1989 roku.
            • zbig72 Re: To po co zyjesz w takim kraju ekluziwie Zbigu 27.12.05, 14:15
              dziwny post ale widać pobyt w "raju na ziemia", jakim niewątpliwie jest USA,
              spowodował że zatraciłeś umiejętnosć czytania ze zrozumieniem

              - nie jestem mieszkańcem MM i nie mieszkam na "ekskluzywnym" osiedlu - po
              prostu jestem w stanie zrozumieć intencje mieszkańców MM

              posiadanie amerykańskiego paszportu byłoby dla mnie raczej powodem do
              zażenowania niż chwalenia się publicznie :)

              p.s. NY nie jest pępkiem świata - szybko kup atlas!
              • Gość: Obywatelgkar Ziemia jest okragla, nie wiem czy wiesz, wiec ... IP: *.chello.pl 27.12.05, 16:55
                pepek jest wszedzie. Paszport USA daje mi prawo mieszkac w takich miejscach,
                ktorych wartosc lokalizacyjna nawet przy Palacu Namiestnikowskim jest
                wielokrotnie drozsza i lepsza, a ktore ty mozesz sobie poogladac na pocztowce w
                kolejce po wize. Nie mozna strugac arystokraty bedac potomkiem chlopa
                panszczyznianego. Tak samo zalosne jest postkomusze szare spoleczenstwo
                udajace, ze zyje w Monte Carlo, bo wybudowali mu kolejny sklepik typu Tesco.
                Wyzej sraja niz dupy maja. Elita jest spoleczenstwo, ktore chociaz raz na 10
                lat wyprodukuje jakikolwiek sredniej klasy wynalazek, ktory da cos cywilizacji.
                Polska ostatnio wynalazla dzieki Lukaszewiczowi lampe naftowa i na tym koniec,
                nie liczac strasznie waznej dla cywilizacji ,,misji" JPII.
                Jezeli dla ciebie gniotku paszport USA jest powodem dla wstydu , to nie uzywaj
                internetu i zarowki, bo oba wynalezli Amerykanie! A jezeli jestes wierny
                polskiej tradycji to spie..j do lasu i zyj w lepiance, a nie udawaj
                europejczyka!
                Dla mnie wstydem jest miec dodatkowo paszport polski, bo wywoluje on pogarde na
                swiecie!
                • Gość: razdwatrzy Re: Ziemia jest okragla, nie wiem czy wiesz, wiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 18:29
                  No coz... kolega pisze ostro, ale niestety ma racje. Rodacy, jesli chcemy
                  zaistniec w swiecie, to trzeba sie brac do pracy, ALE: nie za handel bazarowy,
                  nie za proste uslugi, nie za budownictwo, nie za sprowadzanie aut z Niemiec,
                  tylko za NOWOCZESNE TECHNLOGOGIE. Tylko to moze pomoc nam sie wybic. Jak
                  Finlandii, jak Irlandii. Oczywiscie profity z inwestycji w nauke widac
                  najwczesniej po kilkunastu latach, ale to sa duze profity. A rozwijanie
                  prymitywnej gospodarki daje zyski od razu, ale sa to relatywnie zyski male i i
                  tak przegra sie na tym polu w koncu z kims tanszym (Chiny, Wschodnia Europa).
                  Tylko trzeba myslec perspektywicznie, a nie dniem jutrzejszym. I za sukces
                  zyciowy nalezy uwazac stworzenie czegos nowego, znaczacego dla cywilizacji, a
                  nie tylko kupno samochodu i jacuzzi.
            • brunoniusz Re: To po co zyjesz w takim kraju ekluziwie Zbigu 27.12.05, 14:15
              z calym szacunkiem, Twoja wypowiedz jest po prostu żenująca... gdzie bys nie
              mieszkal... ech szkoda gadac... zachowajmy pewien poziom
              • brunoniusz Re: To po co zyjesz w takim kraju ekluziwie Zbigu 27.12.05, 14:17
                oczywiscie do obywatela to bylo
    • kalwary Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 13:58
      Nie widzę problemu. Osiedlem powinna zarządzać Wspólnota Mieszkaniowa i tylko
      ona ustanawia przepisy porządkowe na osiedlu. Deweloper może tylko niedopuscić
      do przegłosowania uchwały jeśli ma wiekszość udziałów, lecz jeśli ta większość
      przekracza ogółem 50%, to mozna skorzystać z art.23, ust. 2a ustawy o wł.
      lokali. Administrator w ogóle nie ma nic do powiedzenia, chyba że jest też
      członkiem wspólnoty mieszkaniowej. Przy braku energicznie i aktywnie
      działajacego Zarządu Wspólnoty jesteście z góry skazani na przegraną i to nie
      tylko w tej sprawie. Należy przypuszczać,że jeśli nawet zapadnie uchwała o
      reglamentacji wstępu na teren osiedla, to właściciele lokali usługowych
      zaprotestują podnosz ąc, że kupując lokal mieli zapewnienie dewelopera o tym,
      że teren ten jest ogólnie dostepny. Teren ten jest nieruchomoscią wspólną,
      której koszty (utrzymanie, podatki i opłaty) ponoszą członkowie wspólnoty i
      wszelkie ustalenia dewelopera są pozbawione formalnego uzasadnienia.
    • stpaul Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 13:59
      Jest absolutnym skandalem, że władze Warszawy na czele z Kaczorem (dziad jest
      podobno "społcznie wrażliwy") wydały pozwolenie na ogrodzone osiedle o takiej
      powierzchni w środku miasta. Wszystkie zalęknione oszołomy, filistry i
      nowobogackie śmieciuchy mogą się ogrodzić nawet sześciometrowym murem, ale na
      swoim prywatnym terenie poza miastem.
      • Gość: Bolo Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.era.pl 27.12.05, 16:04
        To jest właśnie ich prywatny teren, kupili go i mogą sobie go ogrodzić jak im
        się to podoba, a Ty będziesz szanował ich własność, żadna łacha.
        • dorsai68 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 00:02
          Gość portalu: Bolo napisał(a):

          > To jest właśnie ich prywatny teren, kupili go i mogą sobie go ogrodzić jak im
          > się to podoba, a Ty będziesz szanował ich własność, żadna łacha.

          Otóż i bzdura Panie "Bolo". Ogrodzenie działki, czyli postawienie płotu trwale związanego z gruntem wymaga procedury administracyjnej prowadządzej do wydania przez właściwy urząd decyzji pozwolenia na budowę. Wystarczyło, by odpowiedni urząd w odpowiednim momencie odmówił takiego prawa.
    • frankhestain Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 14:01
      A co z menelami którzy mieszkaja na takim osiedlu, ja mieszkam na strzeżonym
      osiedlu na Mokotowie i największe problemy sa z tymi którzy na nim mieszkaja
      imprezy hałasy i bluzgi Policja przyjedzie pojedzie a oni swoje od nich sie nie
      mozna odgrodzic jedna lipa mozna byc menelem i kupic mieszkanie wzięcie kredytu
      to nie jest problem. Jezeli nie masz w sobie poczucia bezpieczenstwa to nic ci
      go nie zapewni. Poza tym jest jakaś histeria że wszyscy chca napadac krasc
      palic i gwalcic jezeli taki obraz swiata przekazujesz dzieciom to faktycznie
      przyciagna klopoty bo beda zachowywac sie podejrzliwie i agresywnie wobec
      innych. A jak pod sklepem ktos zapyta o 50 gr to co sie stanie wielkiego?
      • zbig72 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 14:11
        gorzej jak odmówisz tych 50 gr. i dostaniesz kosę w plecy (taki przypadek był
        dwa dni przed świętami na Woli)

        oczywiście nie wszyscy chcą "napadać, palić i gwałcić" - ale wystarczy taki
        jeden, który upatrzy sobie właśnie ciebie - leżąc w szpitalu czy pod ziemią też
        będziesz miał satysfakcję że miałeś rację i STATYSTYCZNIE to jest bezpiecznej...
        • Gość: wroclawianin Zbig naprawde ma fobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:17
          Kolego Zbig, proponuje udac sie do psychologa. Masz powazne zaburzenia lekowe,
          wszedzie widzisz "bandytow". Zupelnie, jak moja 85 letnia babcia, ktora od 20
          lat nie byla wieczorem w miescie, ale "czyta gazety" i uwaza, ze jest potwornie
          teraz niebezpiecznie, bo gdzies tam znowu kogos napadli.
          • zbig72 Re: Zbig naprawde ma fobie... 27.12.05, 14:22
            nie życzę ci, żeby spotkało cię to co moją znajomą z pracy dwa dni przed
            świętami na warszawskiej woli - ruchliwa ulica, środek dnia itp. - wzięła parę
            złotych z bankomatu, zobaczyły to jakieś żule, poszli za nią, na klatce
            zażadali pieniędzy, potem dostała nożem i święta spędziła w szpitalu...

            taaak, jest bezpiecznie, dopóki taka sprawa nie dotyka nas albo kogoś z naszej
            rodziny, znajomych - wtedy patrzymy na to inaczej - powtarzam STATYSTYCZNIE
            jest bezpiecznie, gorzej jak to my stajemy się tym wyjątkiem :(
            • Gość: wroclawianin Re: Zbig naprawde ma fobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 14:30
              > jest bezpiecznie, gorzej jak to my stajemy się tym wyjątkiem :(

              Ale nie mozna popadac w przewlekle stany lekowe, bo to nie jest zdrowe. Zawsze,
              nawet w najbezpieczniejszym kraju, mozna stac sie ofiara przestepstwa. Prawie
              na pewno taka ofiara bedzie ktos ze znajomych (rozne tam zaleznosci opisujace
              sieci powiazan miedzyludzkich tym rzadza...). Mi tez niedawno jakis zulik w
              centrum Wroclawia w bialy dzien chcial dac wp...dol za posiadanie dlugich
              wlosow (sic!), ale szybko sie zreflektowal, hehe. Wiktymologia zna taka zasade,
              ze przestepscy czesto wybieraja na ofiary wlasnie ludzi zaleknionych, bojacych
              sie kradziezy/napadu/gwaltu. Mozna powidziec, ze tacy ludzie sami sprowadzaja
              na siebie nieszczescie.
              • frankhestain Re: Zbig naprawde ma fobie... 27.12.05, 14:37
                dokładnie jak masz w sobie ofiare to wreszcie spotkasz kata
              • zbig72 Re: Zbig naprawde ma fobie... 27.12.05, 14:38
                tu (wiktymologia) się zgadzam

                ale to nie jest tak, że chyłkiem przemykam przez Warszawę do swojego osiedla na
                każdym kroku wypatrując ataku :), nie boję się aż tak bardzo, wychowałem się w
                niezbyt bezpiecznej i nie cieszącej się dobrą sławą okolicy i też dałem sobie
                radę - bardziej myślę o swoich dzieciach i o tym że skoro państwo nie
                potrafi/nie chce/nie może mi pewnych rzeczy zagwarantować to kupuję je sobie
                sam...
            • dorsai68 Re: Zbig naprawde ma fobie... 28.12.05, 00:08
              Problem w tym, że to samo może spotkać "Marinera" tuż za bramą osiedla i mam niemal 100% pewność, że jedyne co zrobi "ochrona", to poczeka aż go ograbią i dopiero wtedy, niespiesznie, sprawdzi, czy jeszcze żyje.
              Jak będą mieli dobry humor i resztę ludzkich uczuć, to może nawet pogotowie wezwą i policję.
        • frankhestain Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 14:28
          kose można dostać i za darmo i co z tego, co za róznica pod którym sklepem to
          zrobią

          jak tak bedziesz patrzył na swiat to wreszcie przyciagniesz klopoty
        • qnegunda Zbig ty naprawde jestes debilem 27.12.05, 14:29
          • zbig72 Re: Zbig ty naprawde jestes debilem 27.12.05, 14:32
            jasne, ty kulturalna i posiadająca niesamowity dar krasomówczy...

            gdzie mnie do twojego sposbu wysławiania się?
      • Gość: potok Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: 62.29.166.* 27.12.05, 17:09
        w sprawie o izolacje MM jest duzo emocji. pewnie wszystko i tak wyjdzie w praniu. ogolnie mury
        miejskie zaczely znikac w XVII w, bo zaczeto dostrzegac pozytek z otwartosci - handel, podroze, niz z
        totalnego bezpieczenstwa, zreszta rozwoj artylerii uczynil ich bezuzytecznymi :) w skrocie - dla mnie
        to cofanie sie i zrodlo przyszlych problemow - jak cos jest zakazane, tym b to pociaga; wiec, to tylko
        bedzie kusic zlodzieow, mieszkancy moga byc obiektami zemsty juz z samego faktu tam mieszkania;
        poza tym na "swoich" niemilych sasiadow z osiedla i tak nie ma sposobu; a zasoby finansowe nie
        gwarantuja ludzkiego obycia...
    • obywatelgkar Palanty z Mariny, zrobcie sobie fose z krokodylami 27.12.05, 14:02
      i koniecznie nie wychodzcie sobie z tego waszego getta. Zywnosc beda wam
      przerzucac dobrzy ludzie przez mur!
      Jak czytam o takich kretynskich pomyslach ,,eksluzywnych" osiedli w tym szarym
      miasteczku, stolicy zadupia, to zalosc dla glupoty ich wlascicieli sciska mi
      dupe!
    • Gość: diabollo Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.212.45.85.tisdip.tiscali.de 27.12.05, 14:29
      Nigdy nie widziałem takich osiedli w Polsce, ale doskonale znam to zjawisko z
      Chińskiej Republiki Ludowej, gdzie "ludzie sukcesu" też jakoś muszą się
      odgrodzić od "motłochu".
    • viator to miejsce dla p.. snobów z "warszawki"... 27.12.05, 14:29
    • Gość: ott Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.jgora.dialog.net.pl 27.12.05, 14:35
      przerażające,że takich głąbów wiele w tym mieście i kraju, są zainteresowani
      wyłacznie własnym ogonkiem
      • Gość: kola Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.such.nat.hnet.pl 27.12.05, 14:40
        Nie rozumiem czemu naskakujecie na tych ludzi.

        Tu trzeba oddzielić 2 sprawy:
        - ludzie zapłacili za jakąś usługę (ochronoa), a dostawca tej usługi nie chce
        się z niej wywiązać. W tym przypadku ich popieram.

        - i sprawa druga: czy takie wielkie zamknięte osiedla powinny w ogóle
        powstawać. Dla mnie to pomysł idiotyczny. Zdaje się, że w berlinie istnieje
        tylko około 5 takich osiedli. W tym przypadku są oni dla mnie śmieszni.
        • samentu Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 15:33
          1. co do tego pełna zgoda, ale też winy część leży po stronie lokatorów, którzy
          nie pomysleli przy kupowaniu jak będą na tak duzym terenie funkcjonowac rozmaite
          interesy (a funkcjonować powinny chocby małe kioski)
          ale jak się nie ma elementarnego poczucia przedsiebiorczości i kieruje się
          chęcią zamieszkania na ul Rajskiej to sie przepłaca za marzenia nie mozliwe do
          realizacji
          sami sobie więc zgotowali ten los
          2. naturalnie zamkniete osiedla w dodatku tak duże to kompletny idiotyzm
          na Zachodzie jak juz powstaja zamkniete i monitorowane apartamentowce
    • Gość: porażona to jest chore !!!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 27.12.05, 14:35
      A zeby przejsc od Ziwrki i Wigury do Woloskiej trzeba okrazyc pol zakorkowanego
      Mokotowa. WIECEJ PLOTOW, WIECEJ PLOTOW....!!!!!!!! Moze zbojkotujmy mieszkancow
      Mariny. Niech nie kupuja w Waszych osiedlowych sklepach, tylko u siebie za
      plotem.
      • Gość: w-wiak od pokolen Re: to jest chore !!!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 27.12.05, 14:55
        zeby przejsc z jednej strony ulicy na druga trzeba isc do przejscia dla
        pieszych.
        to tez jest chore?
        czytam te posty i poza paroma rzeczowymi,w wiekszosci to pokaz chamstwa.
        nie wiem dlaczego 90% piszacych tu nie jest w stanie zrozumiec,ze to jest
        prywatny teren i wlasciciel tego terenu moze z nim robic to na co dostal zgode
        przy zalatwianiu pozwolenia na budowe.
        czy np do takiego WAT-u tez macie pretensje ze nie mozecie sobie skrocic drogi
        przez ten teren jaki ta uczelnia zajmuje?
        ludzie oprzytomnijcie ,tu jest miasto,nie wszedzie da sie przejsc na skuski
        przez pole.
        odnosnie natomiast mieszkania na osiedlu strzezonym,mieszkam na otwartym,ale
        strzezonym- bardzo sobie chwale ze po ponad siedmiu latach mieszkania tu klatki
        schodowe sa ciagle czyste,elewacja budynku nie jest pomazana grafitii,winda
        nigdy nie byla spalona,a wieczorem z podworka nie slychac pijackich wrzaskow
        meneli kibicujacych Legii-mi to wystarcza,a dziecko przystosowuje sie do zycia
        w publicznej szkole-jakos sobie jednak daje rade.
    • Gość: pawil Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.chello.pl 27.12.05, 14:45
      afDGH
    • Gość: Ala Tu głos z sąsiedztwa "Mariny" IP: 217.153.180.* 27.12.05, 14:48
      Od dłuższego czasu patrzymy bezsilnie, jak pod naszymi oknami wyrastało wasze
      osiedle. Powstało ono na pasie napowietrzającym centrum Warszawy, powstało
      wbrew wielu regułom techniki budowlanej i z dużą arogancją w stosunku do
      otaczającego zastanego środowiska. Nasze osiedle sąsiadujące z wami,
      szanowni "marinowicze" może w waszym mniemaniu jest slumsem, jako że "bloki",
      ale wierzcie mi nie na darmo nazywa się osiedle "Politechnika". Odgradzanie się
      od nas przyjmujemy z ulgą. Mamy nadzieję, że ogrodzenie będzie chroniło nas
      nawzajem od siebie i nie będziecie korzystali z "naszego" przedszkola i
      szkoły, "naszych" sklepów, naszego "kościoła", "naszych" kortów tenisowych,
      i "naszych" studni z wodą oligoceńską. Bylibyśmy też wdzięczni, gdybyście nie
      jeździli przez nasze ulice i nie zapychali ul. Racławickiej i ul. Etiudy
      Rewolucyjnej. Na następnym spotkaniu rady naszego osiedla powinno się postawić
      projekt zamknięcia dzikiego wyjazdu na końcy ul Woronicza, żeby zakończyć brud
      i pył, który sypie się na nas z pojazddów budujących wasze osiedle, a dzielące
      nas ogrodzenie podłączyć po napięcie. Tak wtedy wreszczie byłby porządek.
      • Gość: marinerka Re: Tu głos z sąsiedztwa "Mariny" IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 27.12.05, 15:21
        Drogi Sąsiedzie, naprawde nie wnioskuj o stosunku nas marinerowiczów do Was
        sąsiadów z osiedla "politechniki" (skąd inąd mój dobry znajomy należał do
        pierwszych pomysłodawców tego osiedla). Przeprowadzm sie na Marinę chociażby z
        powodu Waszego sąsiedztwa/ wiem, ze nienadarmo osiedle nazywa
        się "politechniki"/. Chciałabym, żebyś wiedział o jednym, specjalnie kupiłam
        mieszkanie od ulicy etiudy, poniewa kocham stary Mokotów. rozumiem bóle
        związane z ogrodzeniem osiedla, ale to również był powód dl którego sie tam
        przeprowadziałam?. Jestem przekonana, ze gdy osiedle zostanie już zasiedlone w
        całosci będziemy mieli mozliwość porozmawiania jak sasiad z sąsiadem o tym co
        nas boli i przeszkadza. Myśle, ze będzie nasw wielu marinerowiczów, którym będą
        leżały dobrosąsiedzkie stsunki. pozdrawiam sąsiada "zza ściany"
        • Gość: Ala Re: Tu głos z sąsiedztwa "Mariny" IP: 217.153.180.* 27.12.05, 15:33
          Coż jak wskazuje mój nick jestem sąsiadką, a nie sąsiadem.
          Sprostuję szybko :
          to nie jest i nigdy nie był "stary Mokotów" są to tereny folwarku
          Wyględów i tak się nazywa ten teren na mapach. Na terenie Wyględowa
          znajdują sie Forty Mokotowskie, których teren częściowo został przez Marinę
          zabudowany. Jeśli zapłaciłaś za to żeby mieszkać na "starym Mokotowie" to
          niestety zostałaś oszukana. Ja mieszkam przy ul. Etiudy R. i mając
          doświadczenia z arogancją developerów Mariny, rozzłościł mnie ten artykuł.
          Ja też mam nadzieję na "pokojowe współistnienie", ale przyznasz sama, że poki
          co robicie wiele, żeby tak nie było.
          • Gość: marinerka Re: Tu głos z sąsiedztwa "Mariny" IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 27.12.05, 15:50
            dzięki za uswiadomienie, tak zgadzam sie z Tobą w stu procentach, ale wy
            swojego czasu też sie wprowadzaliscie w tamt rejony zkłócajac spokój ptactwu
            itd.
            Jeśli chodzi o doświadczenia z DD zgadzam sie z tobą w 100% sama jestem nimi
            bardzo rozczarowana, ale nie zmienia to faktu, że bardzo sie cieszę, że tam
            zamieszkam.

            Pamiętaj proszę, że na foum wypowiedziało sie paredziesiąt osób, których nawet
            jeszcze nie znam. Natomiast jest tam sprzedane ponad 1500 lokali.

            I jestem pewna, ze będą to normalni ludzie jak ja.

            Powód kupienia mieszkania podałam Ci, wiec prosze nie przypisywać mi złych
            intencji. Na pewno nie bedę budowała murów miedzy nami.
        • ksupera Re: Tu głos z sąsiedztwa "Mariny" 27.12.05, 16:51
          Gość portalu: marinerka napisał(a):
          > przeprowadziałam?. Jestem przekonana, ze gdy osiedle zostanie już zasiedlone
          w
          > całosci będziemy mieli mozliwość porozmawiania jak sasiad z sąsiadem o tym co
          > nas boli i przeszkadza. Myśle, ze będzie nasw wielu marinerowiczów, którym
          będą
          > leżały dobrosąsiedzkie stsunki. pozdrawiam sąsiada "zza ściany"

          Ale na spacer z psami razem nie pójdziecie, chyba że marinerowicz pozwoli
          wejść "temu/tej" z zewnątrz...
          • Gość: marinerka Re: Tu głos z sąsiedztwa "Mariny" IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 28.12.05, 11:38
            nie pójdziemy z innego powodu, ja mam kota :)
            Ale jeśli Ala będzie chciała wpaść na spacer na Marinę zapraszam, nie mam
            wpływu na regulamin osiedla, ale mam wpływ na to kto moze mnie odwiedzać 9z
            psem czy bez nie ma znaczenia)
      • Gość: marin Re: Tu głos z sąsiedztwa "Mariny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 16:17
        Droga Alu. Już niedługo bedziesz mogła protestować przeciwko budowie trasy N-S.
        Oszczędzaj siły. Pisząc o naszym czyli swoim przedszkolu szkole itd zastanawiam
        się jakie to koszty związane z budową tych wymienionych obiektów poniosłaś że
        określasz je jako swoje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja