Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów

    • lech.kaczyniski Warszawa=Azja 27.12.05, 19:06
      popatrzcie sami co się dzieje z miastem. firmy sprzedają złudne poczucie
      bezpieczeństwa , luksusu i wyjątkowości naiwniakom którzy się dorobili
      pierwszego miliona, a mając nawyki ze swojej wioseczki stawiają płotek
      bo "mieszkam w strzeżonym osiedlu" ile jest takich osiedli w Berlinie?
      zagadka?
      a ile jest w Warszawie?
      które z tych miast jest bardziej "światowe " i "cywilizowane"
      jak takie osiedla wpływają na tkankę miasta?

      zbiera mi się na mdłości, Warszawa z azjatyckimi nawykami, brudem, chamstwem
      staje się mniejszą, brudniejszą siostrą moskwy i kijowa, to zupełnie inny
      kierunek rozwoju i mentali niż Europa.
      ale co tam...
    • jacekgin Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 19:07
      Współczuję poziomu lęku. A poza tym nie wszyscy poza mariną są menelami i
      złodziejami . My, ludzie spoza mariny nie chcemy obcych w naszych sklepach,
      kawiarniach, itd.
      • deformator Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 19:10
        Bardzo słusznie, sami utrzymujcie kawiarenki. Proponuję co miesiąc zrzutkę na
        ZUS dla własciciela kawiarni + zrzutkę czynszową + zrzutkę "do portfela" (żeby
        chłopina-własciciel z głodu nie umarł).
      • Gość: kasia Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.bredband.comhem.se 27.12.05, 19:18
        Nie moge pojac dlaczego mieszkancy Mariny wyobrazaja sobie , ze sa dobrze
        widziani w innych czesciach Warszawy. Tak samo byc moze inni nie zycza sobie aby
        oni poruszali sie swobodnie po stolicy i uzywali srodkow ogolnej komunikacji ,
        basenow , bibliotek, parkow...po co maja zanieczyszczac srodowisko swoimi
        chlopskimi manierami i pogarda dla innych ludzi? Niech zyja w swoim zamknietym
        "siole".
        • Gość: Kopytko Dyskretny urok burżuazji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 19:26
          No brawo Jasiu! Nie widziałem jeszcze wątku, w którym pojawiłoby się ponad 400
          postów w jeden dzień. Marina przedmiot porządania. Jakie emocje! Każdy ma coś do
          powiedzenia. Czyżby każdy chicał tam mieszkać?
        • deformator Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 19:35
          Kasiu, jak bedziesz właścicielką owych środków komunikacji, basenów i
          bibliotek - to jak najbardziej, możesz sobie nie życzyć. Podobnie jak
          mieszkańcy Mariny mogą sobie nie życzyć Ciebie na swoim osiedlu, ponieważ są
          hipotecznymi jego właścicielami. Dopóki jednak środki komunikacji, baseny i
          biblioteki są własnością wspólną - nie możesz sobie nie życzyć. To przecież
          takie proste...
          • Gość: móóó? ach! pseudouczone wywody! ach! IP: 193.0.116.* 27.12.05, 20:07
            na tej zasadzie można sobie wyobrazić prywatne województwo, jak w I RP. W
            Europie nie jest przyjęte, by dzielnica stołecznego miasta była prywatną
            własnością bez prawa wstępu. Co innego w RPA.
            • deformator Re: ach! pseudouczone wywody! ach! 27.12.05, 20:10
              Jakoś analogii pomiędzy prywatnym osiedlem i prywatnym województwem nie
              dostrzegam... Z całym szacunkiem dla Twego błyskotliwego, czujnego i
              przenikliwego umysłu :)))
            • Gość: accu Re: ach! pseudouczone wywody! ach! IP: *.devs.futuro.pl 27.12.05, 22:59
              jakby Ci to powiedzieć... to może tak: dlaczego zatrzymywać się na województwie?
              wyobraźmy sobie taki teren od Bałtyku po Sudety, Tatry i Bieszczady, od Bugu po
              Odrę. Zrzućmy się na niego wszyscy jak tu mieszkamy, ogródźmy i decydujmy kogo
              wpuścimy, a kogo nie, przy wejściu będzie musiał okazać jakiś dowód tożsamości.
              Albo specjalną przepustkę, jeśli nie przybywa z zaprzyjaźnionego obszaru.

              Mam nadzieję, że już widzisz analogię - mamy bliską ino na większa skalę Marinę.
              Nazywa się POLSKA, zrzucamy się na nią PODATKAMI, jest otoczona GRANICAMI, przy
              wjeździe trzeba okazać PASZPORT a czasami nawet mieć WIZĘ. Ciekawe, że tych,
              którzy bronili Polskę przed najazdem Tatarów, Szwedów, Rosjan czy Niemców w
              (zależności od epoki) nazywamy patriotami i bohaterami, a tych, którzy chca
              chronić swoje dobra na mniejsza skalę obraża się wszelkimi możliwymi epitetami.

              Odstosunkujcie sie od tych ludzi - kupili produkt, a nie spełnia od specyfikacji
              zawartej w umowie. Dywagacje pseudo-psychologiczne na temat skrzywień
              psychicznych, a także "współczucie" - darujcie sobie. Jak ktoś uważa, że osiedle
              łamie reguły zabudowania, plan przestrzenny czy jakiekolwiek inne prawo - niech
              idzie z tym do prokuratury.

              95% wypowiedzi w tym wątku to majaki frustratów, którym żal d... ściska, że inni
              mogą/mają/chcą...
              • deformator Re: ach! pseudouczone wywody! ach! 27.12.05, 23:05
                No widzisz, popisałeś sobie, popisałeś, ale tak trochę bez sensu, bo znów obok
                tematu. Ech, zycie.
                • Gość: accu Re: ach! pseudouczone wywody! ach! IP: *.devs.futuro.pl 27.12.05, 23:20
                  a, "dałem się" wciągnąć w poboczne dyskusje :) ale co zrobić jak ludzie nie
                  rozumieją pojęcia własności prywatnej...
    • Gość: konik Warszawiacy tworzą sobie getta :P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 19:40
      HAHA.
      • Gość: Kiepski TO NIE WARSZAWIACY TYLKO WARSZAWIANIE IP: *.chello.pl 27.12.05, 20:54
        Miasto warszawiaków nazywa się Warszawa( i ginie od 16 lat) a warszawian z
        Mariny Warszawka( i rośnie jak Sodoma w klubach Le Madame) .
        • Gość: anta 14 Re: TO NIE WARSZAWIACY TYLKO WARSZAWIANIE IP: *.231.62.81.cust.bluewin.ch 28.12.05, 17:05
          Czy wy przestudiowaliscie zyciorysy wszystkich mieszkanscow Mariny? Skad te
          dane,ze wszyscy to wiesniacy? A gdyby nawet to pochodzenie nikogo jeszcze nie
          hanbilo.Licza sie inne walory ludzkie, ale napewno nie zlosliwosc i zazdrosc.
          O waszej zas "kulturze " mozna sie przekonac z waszych wypowiedzi.
          Przyszla mieszkanka Mariny, Warszawianka z dziada pradziada.Nauczycielka w
          Szwajcarji
      • Gość: gugu Re: Pierwsza odznaka zblizajacego sie anarchimu i IP: *.fwhq2nat.dot.ca.gov 27.12.05, 21:28
        bezmozgowia nadciagajacego z "unii". nA JEDNYM Z FOROW, UBOLEWAJA NA D ZUPE Z
        WKLADKA MIESNA DLA BIEDBYCH WE FRANCJI... Czytajac to chcialoby sie zapytac:
        czy ci ludzie "maja wszystkich w domu". A co to mialo nie byc: wielka europa,
        kazdemu wedlug jego potrzeb ( podstawowy atut komunizmu).
    • nessuno [...] 27.12.05, 19:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nessuno Buractwo w Marinie 27.12.05, 20:10
        Tnij sobie głupawy michnikowy lizusie.Pies was j....
        GG 2930818 52°19' N, 20°57' E
    • qba59 DO SASKIEJ KEPY DALEKO JESZCZE 27.12.05, 19:51
      Grodzenie duzych czesci miasta (i to 4 km od scislego centrum) jest
      niedopuszczalne. Inwestor Mariny porownuje ja do Saskiej Kepy i Starego
      Mokotowa ale tam ulice sa dostepne dla wszystkich. Sa wlasnoscia gminy z czego
      wynikaja okreslone prawa i obowiazki.
      Przy przejsciu do gospodarki rynkowej nastapila w Polsce faza dzikiego
      kapitalizmu i braku poszanowania dla wspolnej przestrzeni publicznej - podstawy
      demokracji. Miejmy nadzieje ze teraz juz ta faza jest za nami i ze uda nam sie
      zatrzec najgorsze pomylki tego nieuniknionego okresu transoformacji kraju.
      Planowanie przestrzenne jest podstawa prawidlowego zycia gospodarczego,
      spolecznego i ekologicznego. Na szczescie coraz wiecej udanych inwestycji
      pojawia sie w Warszawie.

      Widze w problemie grodzenia glownie wine wladz miasta bo nie potrafily uchronic
      terenow napowietrzajacych miasto (Eko Park, Marina) i dopuscily do ogrodzenia
      bez wystarczajacej ilosci ogolnodostepnych wejsc tak wielkiego terenu lacznie z
      parkiem na zabytkowym wale ziemnym umocnien Twierdzy Warszawa (Marina). W
      Warszawie niestety mozna znalezc bardzo wiele miejsc niedostepnych dla
      mieszkancow miasta. Duza role w doprowadzeniu do tego stanu odegraly tu
      spuscizna socjalistyczna i problemy z nieprawidlowa admninistracyjna struktura
      miasta i brakiem koordynacji jego calosciowego rozwoju. Nie dziwmy sie i nie
      obrazajmy mieszkancow Mariny. Mimo ze nie jestem za zabudowywaniem "terenow
      napowietrzajacych" to sam tez bym kupil mieszkanie w Ekoparku jak by mnie bylo
      na nie stac bo osiedle juz stoi i to swietna inwestycja. Marina tez by nia byla
      gdyby nie plot dookola.

      Nic nie jest jeszcze stracone. Wystarczy ze Rada Warszawy przeglosowalaby ze
      nie wolno ogradzac wiecej niz X m2 w granicach miasta i juz. Maja takie
      uprawnienia. Tylko ze w koncu tereny Mariny zostaly wlasnie przez radnych
      sprzedane bankowi PKO BP ktory wiadomo ze parku czy terenow sportowych tam
      urzadzac nie zamierzal...

      To my ksztaltujemy przestrzen w ktorej zyjemy ale ona tez ksztaltuje nas i
      bedzie ksztaltowala przyszle pokolenia. Jestesmy w trakcie budowania
      spoleczenstwa obywatelskiego i musimy tez uwazac na niebezpieczenstwa jakie ze
      soba moze niesc zbytnia prywatyzacja przestrzeni.
      Panie architekcie Borowski: Prosze przejac
      inicjatywe!


      Jakub Buchalik
      www.upa-collective.art.pl

      Bonus gratis!:
      www.przyrodapolska.pl/czerwiec04/miasta.htm
      gazetaekologiczna.pl/index.php?kat=Planowanie_przestrzenne&ident=496
      • qba59 Prezydent Kaczynski i Marina Mokotów 27.12.05, 20:05
        i jeszcze cytacik ze Stołecznej:

        „Budowa osiedla Marina Mokotów rozpoczęta”
        Dariusz Bartoszewicz
        –Gazeta Wyborcza Stołeczna 15.11.2003 r.

        "W piątek wmurowano akt erekcyjny pod największe
        osiedle
        mieszkaniowe budowane właśnie w Warszawie. Mimo
        wysokiej ceny za
        metr kwadratowy mieszkania u zbiegu al. Żwirki i
        Wigury z
        Racławicką idą jak woda. Być może powstanie
        też tutaj centrum kongresowe

        W namiocie rozbitym obok biura sprzedaży przy
        Racławickiej 107
        zaroiło się od VIP-ów. Przybył nawet prezydent
        Warszawy
        Lech Kaczyński, który rzadko zagląda na imprezy
        budowlane.

        - Chciałbym pogratulować niezmiernie udanego
        przedsięwzięcia. Nam na takich bardzo, ale to
        bardzo
        zależy. Miejsce jest dobrane świetnie. Aż trudno
        uwierzyć, że tak długo ten teren był nieruszony,
        ale
        lepiej późno niż wcale. Oby w rzeczywistości
        [Marina
        Mokotów] wyglądała tak pięknie jak na tej
        prezentacji -
        stwierdził prezydent miasta zapowiadając, że
        inwestycje w
        Warszawie teraz "będą szły znacznie żwawiej".

        Lokalizacja jest rzeczywiście przednia, bo w
        sąsiedztwie parku,
        który dalej na północ przechodzi płynnie w
        ogródki
        działkowe i Pole Mokotowskie. Miasto sprzedało 32
        ha w klinie
        nawietrzającym kilka lat temu.
        (...)
        W planach są jeszcze biurowce. - Myślimy też o
        centrum
        kongresowym - zdradził "Gazecie" Krzysztof
        Najgrodzki, szef
        spółki PKO Inwestycje.

        Część komercyjna (na 10 ha) izolowałaby domy
        mieszkalne Mariny Mokotów od ruchliwej al. Żwirki
        i Wigury oraz
        planowanej Trasy N-S przy torach kolei
        radomskiej."

        Zadziwiające, że pisząc o "izolacyjnej" funkcji
        planowanych
        biurowców dziennikarz nie dostrzegł zachodzącego
        tu konfliktu z
        klinem nawietrzania Śródmieścia. Właśnie te
        biurowce
        będą przysłowiowym gwóździem do trumny całego
        przedsięwzięcia.

        zródło cytatu: gazetaekologiczna.pl

        JB
    • Gość: Fosa i smok Fasa i smok (najlepiej Smok Wawelski)!!! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 27.12.05, 19:55
      Nie zapominajcie o fosie i smoku!!!
      Zawsze najlepiej na obcych poszczuć smoka!!!
    • Gość: m&m Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.knc.pl 27.12.05, 19:57
      Mieszkałem już w różnych rejonach warszawy i na tych pseudo zamkniętych i na
      tych normalnych. Teraz wyprowadziłem się pod warszawe. Ale nigdy nie uważałem że
      jak mieszkałem na warszawskiej pradzę że jestem kimś gorszym a jak się
      przeprowadziłem do "zamkniętych" osiedli - lepszym. Dla mnie osobiście
      mieszkanie w takich nowych osiedlach to był obłęd wyznaczone miejsce do
      parkowania regulamin , zakazy wszytkiego tu mozna spacerować tam nie, na
      zielonym trawniku nie można się położyć i pobawić z dzieckiem w letni słoneczny
      dzień, bo zaraz okzywało się że ochrona wyganiała. Zawsze jak wjezdzałem do
      mojego "ukochanego" osiedla czułem się przytłoczony tymi bramami, kodami,
      kartami do wszytskiego. Ale wiem że nie którym osobom to odpowiadało. Zaznaczam
      że tak samo kradno na tych zamkniętych osiedlach jak na nowych, a kradzieże na
      parkingach podziemnych które miały byc super zamknięte, okazywały się tak samo
      niebezpieczne jak normalne.
      Myśle że zamykanie tak duzych powierzchni jest chore i złudne, ciekawe co będzie
      na innym dużym osiedlu na wilanowie przy klimczaka, przeciez tam będzie
      supermarkiet to też będzie zamknięte tu też nikt nie wiedzie, jeżeli tak
      zostanie zrobione to będzie dla mnie chore. Niech beda budowane nowe osiedla i
      zabudowane nowe tereny, ale w formie kamienic ewentualnie niech będą tam
      szlabany których zadaniem jest "kontrola" samochodu ale przestrzeń dla ruchu
      pierszych powinna być otwarta.
    • Gość: Współczujący Współczuję prawdziwym Warszawiakom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 19:57
      Szczerze współczuję prawdziwym Warszawiakom.
      Że też największe świry dorobkiewiczowskie ze słomą w butach muszą się sprowadzać do masta.
      • Gość: Tutor Re: Współczuję prawdziwym Warszawiakom IP: 195.187.143.* 27.12.05, 20:24
        Przeczytałem dużą część postów i widzę, że obie strony kofliktu wokół
        informacji o grodzonym osiedlu posługują się prawie wyłącznie stereotypami
        (jest na szczęście kilka chwalebnych wyjątków). Bogacz-schizoid, biedak-
        zazdrośnik dorośnijcie, świat nie jest czarno-biały. Jeżeli się grodzi osiedle
        i jest to zgodne z prawem, to nie mam nic przeciwko. Nie uważam też żeby
        wszystko poza grodzonym było związane z mietkami, złodziejami itp, (kolejny
        idiotyczny stereotyp). Poza tym, po co nagłasniać tak banalną sprawę jak
        grodzenie jakiegoś obszaru. To jest sprawa pomiędzy właścicielami przezstrzeni
        handlowych, mieszkańcami a właścicielami osiedla. Warszawiakom nie trzeba
        współczuć, gdyż większość ich nie mieszka wokół tego osiedla. Ciekaw tylko
        jestem jakby wyglądał dojazd straży pożarnej czy karetki do niektórych partii
        takiego osiedla. Czy są gdzieś jakieś plany na necie?
    • Gość: prowincjusz Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.12.05, 20:14
      Ogrodzić 5 metrowym murem. Uszczelnić. Zalać wodą ;)
    • Gość: Bart Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.hti.pl 27.12.05, 20:25
      na drzewo z tymi pijakami i złodziejami. nie po to wywaliłem na to kasę by
      teraz czyjeś mordy oglądać
    • Gość: ewa Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 20:44
      Ojej, postów jak przy najbardziej goracych tematach :-))) Oj, chyba przez wielu
      forumowiczów przemawia najzwyklejsza w świecie zawiść, wszyscy chyba wiedzą, ze
      lokum na tym osiedlu słono kosztuje. A że mieszkańcy chcą sie odgrodzic i
      kontrolować, kto wchodzi? Ich swiete prawo, chociaż to skutek a nie przyczyna.
      Ludzie chcą mieszkac estetycznie i w spokoju i płacą za to mnóstwo pieniędzy. A
      strach przed włamaniami, napadami czy młodzieńcami popijajacymi piwko na placach
      zabaw, którzy jako przecinków uzywaja słowa k... (obrazek z mojego
      "niezamkniętego osiedla) nie wziął się znikąd, prawda? Faktem jest takze, cos co
      juz słusznie ktos zauwazył, ze my Polacy nie potrafimy działać wspólnie, nie
      mamy "agory" i stad tez zamkniete osiedla.
      Tym, którzy twierdzą, ze mieszkańcy osiedla nie powinni korzystac z przestrzeni
      publicznej chciałabym niesmiało zwrócic uwagę, ze jesli kogos stac na mieszkanie
      za 600 tys czy segement za 3 miliony (nawet jesli to na kredyt) to mozna
      załozyc, że należy do grupy osób płacacych najwyzsze podatki i dokładajacych sie
      najwiecej do dobra wspólnego?
      Prosze tez o wyjasnienie dlaczego dzieci mieszkajace na tym osiedlu maja byc
      spaczone psychicznie? Bo wzbogacą je widoki zasikanych wind, pomazanych scian i
      wspomnianych pijaczków? Z tego wynikałoby, ze dzieci wychowane w domach (niech
      mi ktos pokaże takie nieogrodzone i nieuzbrojone w alarmy) to gotowy materiał na
      psychopatów.
      • Gość: Kiepski [...] IP: *.chello.pl 27.12.05, 20:52
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: agi Re: ,,Warszawianie''płacą najwyższe podatki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 20:55
          Stary, to moze tez się weź do roboty i zostań "doropkiewiczem" bo buractwo juz
          jest OK :-))) nie bedzie ci sie czerwone z zawiści zapalało. Przez takich
          Waszawiaków jak ty to miasto słynie z chamstwa. LOL
          • Gość: Kiepski Mam ja ci kasy dosyć aby tam mieszkać... IP: *.chello.pl 27.12.05, 20:59
            Ale nie tylko kasa się liczy.Nawet zapach paryskich perfum nie zabije fetoru
            gnoju waniającego z najazdowego buractwa warszawiaństwa.
            • Gość: agi Re: Mam ja ci kasy dosyć aby tam mieszkać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 20:59
              jasne, jasne. LOL
              • Gość: Kiepski Co ja poradzę ,że nie lubię wieśniaków! IP: *.chello.pl 27.12.05, 21:01
                • Gość: Gal Musisz byc IP: 80.50.40.* 28.12.05, 11:56
                  mocno sfrustrowany przebywajac w swoim towarzystwie....
    • Gość: Kiepski Marina przyjdzie twoja ostatnia godzina... IP: *.chello.pl 27.12.05, 20:46
      Rządzący światem samowładnie
      Królowie kopalń, fabryk, hut
      Tym mocni są, że każdy kradnie
      Bogactwa, które stwarza lud.
      W tej bandy kasie ogniotrwałej
      Stopiony w złoto krwawy pot
      Na własność do nas przejdzie cały,
      Jak należności słusznej zwrot.
      • Gość: Kiepski Post o warszawianach byractwo wycięło!!! IP: *.chello.pl 27.12.05, 21:03
        Wsi wracaj na wieś!!
      • Gość: anta 14 Re: Marina przyjdzie twoja ostatnia godzina... IP: *.231.62.81.cust.bluewin.ch 28.12.05, 17:10
        Oj Kiepski to z ciebie komuch
    • Gość: tolek Marina Mokotów, czyli ALTERNATYWY 8 IP: 83.238.88.* 27.12.05, 21:06
    • brust Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 21:18
      haha!luksusowe koszary bartek
    • Gość: hehehe Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 21:23
      Przecież to wstyd i obciach mieszkać w takiej dzielnicy. W życiu bym się do tego
      nie przyznał... Co za prymitywy i snoby tam mieszkają. Przecież za zwykła
      stówkę jest ochrona firmy ... naciskasz pilota i ekipa za 3 minuty wchodzi
      grzecznie do twojego mieszkania, domu i "usuwa" nieproszonych gości.
      • grandys Re: poroniony pomysl 27.12.05, 21:29
        Toz to poroniony pomysl z tymi sklepami
        na zamknietym osiedlu.
        Kto dal pozwolenie na ich otworzenie?
        Sklepy powinny byc poza brama.
    • mario93 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 27.12.05, 22:14
      I mamy następne super nowoczesne "getto" w naszym mieście, gdzie wszyscy
      dobrowolnie się zamykają.
      • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 07:01
        > I mamy następne super nowoczesne "getto" w naszym mieście, gdzie wszyscy
        > dobrowolnie się zamykają.

        Tylko opaski na ramieniu dla tubylców zostaną zastąpione przez specjalne chipy.
        Nowoczesność panie, nowoczesność!
        • Gość: radiomis Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.sejm.gov.pl 28.12.05, 08:18
          no..... wystarczy niezrozumiec problemu i 500 postow bez sensu ......
          • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 08:20
            > no..... wystarczy niezrozumiec problemu i 500 postow bez sensu ......

            A ty jak mniemam problem zrozumiałeś. Podzielisz się zatem z nami swymi jakże
            celnymi spostrzeżeniami?
            • Gość: radiomis Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.sejm.gov.pl 28.12.05, 08:44
              nie wiem jak u Ciebie w Japoni(kazuyoshi78)ludzie reaguja na to ze mialo bnyc
              zamkniete a jest otwarte osiedle. Chyba nie jest problemem po(m)stujacych to ze
              JEST osiedle. Ludzie chca mieszkac na zamknietym terenie? Prosze. Chcesz
              mieszkac na parterze kolo monopolowego na Pradze? Prosze. Bicie piany, bo ktos
              chce czegos innego? ilu z postujacych "za skarby swiata" nie przeprowadziloby
              sie do Mariny?
              • jan_dreptak Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 09:15
                Ludzie kochani, nawet nie zauważacie jak ogromne spustoszenia uczynił w waszych
                umysłach socjalizm, setki postów zazdrości i zawiści, że ktoś ma a wy nie, no
                bo przecież wam się też należy a jak nie należy to przysługuje,
                ktoś miał takie widzimisię, że kupił działkę, a jak kupił to ją ogrodził, jego
                działka, jego sprawa, nie wasza, i nic wam do tego, a to, że działka spora i
                właściciel zbiorowy to już całkiem bez znaczenia,
                większość postów to wypowiedzi ludzi, którzy w innych czasach łapaliby
                szturmówki i pędzili kułaków rozkułaczać,
                najmocniej przepraszam a jak mam dom jednorodzinny to mogę ogrodzić ???
                a jak się dogadam z sąsiadem i ogrodzenie postawimy razem to bedzie OK ???
                a jak będzie nas trzech to jeszcze będzie cacy czy już be ???
                a jak nas będzie 358 sąsiadów albo 4582 to co wtedy ???? wolno się nam ogrodzić
                czy nie, i do jakiej liczby ludzi czy mkw powierzchni wolno się grodzić ????


                • Gość: MODEL !!! MAM MIESZKANIE W MARINIE MOKOTÓW !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.12.05, 09:54
                  Witam wszystkich serdecznie,

                  Widzę że zdanie większości sąsiadów osiedla MM jest bardzo jednoznaczne i dość
                  mocno udeżające w godność drugiego człowieka.

                  Mam 27 lat od 16 roku życia pracuje na własne utrzymanie i nikt mi w niczym nie
                  pomagał. Wszystko to co osiągnołem zawdzięczam tylko i wyłącznie łasce Bożej
                  oraz własnemu poświęceniu się pracy po 15 godzin dziennie i nie nazwał bym
                  tego "ciułaniem" gdyż chyba jestem jedną z niewielu osób które lubią to co
                  robią zawodowo...

                  Myślę że problem nas wszystkich polega na tym że już od wieków Polacy nie
                  umieją rozróżnić pospolitego "szpanerstwa" od tego że ktoś poprostu jest dumny
                  ze swoich osiągnieć i chcę się swoją radością dzielić z innymi oraz być
                  przykładem dla osób które zaczynają karierę zawodową. Jesteśmy nasiąknięci
                  lenistwem do pracy i do codziennego życia a jedne co potrafimy świetnie to
                  narzekać i krytkować. Proponuję aby każdy z was (włącznie ze mną w tej chwili)
                  spojrzał na zegarek i zweryfikował czas. Ile stracił go na czytanie wszyskich
                  postów na tej stronie, ile zajeło mu pisanie bzdur które nie mają żadnego
                  znaczenia?! Czy nie lepiej było by poświęcić ten czas na to czym zajmujecie się
                  zawodowo?! Myślę że napewno tak bo może nie tym razem ale następnym przyniesie
                  to owoce które poprawią poziom życia Waszego i Waszej Rodziny.

                  Może i nazwiecie mnie burakiem i wieśniakiem ale dla mnie nie ma to znaczenia
                  że ktoś mną poniża z tego powodu że mam mieszkanie za wysokim płotem, wybrałem
                  to co mi się podoba i to na co mnie stać i jestem z tego dumny i zamierzam
                  szanować wszystkich moich sąsiadów za płotem Mariny oraz tych najbliższych
                  których dzielić mnie będzie jedynie ściana.

                  Proponuje teraz wszystkim zabrać się za swoje codzienne obowiązki a nie za
                  marnowanie swojego czasu bo za to wam nikt nie zapłaci ...
                  • Gość: radiomis Re: !!! MAM MIESZKANIE W MARINIE MOKOTÓW !!! IP: *.sejm.gov.pl 28.12.05, 10:04
                    przeczytalem tylko:
                    > "..osiągnołem zawdzięczam tylko i wyłącznie łasce Bożej",
                    > "Myślę że problem nas wszystkich..."
                    i wiecej czytac mi sie nie chcialo, ale na koncu bylo tez interesujaco i
                    umoralniajaco:
                    > "Proponuje teraz wszystkim zabrać się za swoje codzienne obowiązki a nie za
                    > marnowanie swojego czasu bo za to wam nikt nie zapłaci"
                    Komentowac nie ma czego. Wszystko jasne. CO autor mial na mysli? <rotfl>
                    > "Może i nazwiecie mnie burakiem i wieśniakiem ale dla mnie nie ma to
                    znaczenia"
                    Tylko niedobrze byloby gdyby inni pomysleli, ze tylko tacy ludzie mieszkaja na
                    zamknietych osiedlach. Chlopak chcial cos napisac...
                  • kazuyoshi78 Re: !!! MAM MIESZKANIE W MARINIE MOKOTÓW !!! 28.12.05, 10:10
                    Ależ grodź się z wraz z innymi chętnymi i fortyfikujcie swój warowny gród na
                    potęgę. Szkoda tylko, że w samym sercu miasta, bo moim zdaniem to jest właśnie
                    najważniejszy problem.
                    Miejsce na takie twierdze jest na dalekich przedmieściach.

                    Jeśłi mogę mieć do kogoś pretensje, to w sumei nie do ciebie. Zapłaciłeś za
                    zamkniete getto, a masz półotwarte, wiec masz prawo się wkurzać. Pretensji tez
                    nie mam, ż ekupiłeś tu mieszkanie, skoro je oferowano. Pretensje mam natomaist
                    do urzędasów, którzy dopuścili do powstania takiego czegoś w samym środku
                    miasta. Mam nadzieję, że to już ostatni raz.

                    PS. Nie pouczaj ludzi, ile powinni pracować. Nie każdy marzy o mieszkaniu w
                    Marinie, można mieć zupełnie inne priorytety w życiu.
                    • Gość: radiomis Re: !!! MAM MIESZKANIE W MARINIE MOKOTÓW !!! IP: *.sejm.gov.pl 28.12.05, 10:27
                      kazuyoshi - do fortyfikacji i getta proponuje dodac relatywizm
                      "Po prostu żyjemy w mieście i nie godzimy się"
                      Oczywiscie...MY! ...po prostu my.....

                      a z innego Twojego postu: "Nie pouczaj ludzi, ile powinni pracować"

                      Kali? Kali pouczac - dobrze. Kalego pouczac - niedobrze.
                      • kazuyoshi78 Re: !!! MAM MIESZKANIE W MARINIE MOKOTÓW !!! 28.12.05, 10:36
                        > kazuyoshi - do fortyfikacji i getta proponuje dodac relatywizm
                        > "Po prostu żyjemy w mieście i nie godzimy się"
                        > Oczywiscie...MY! ...po prostu my.....

                        "My" w sensie ludzie wypowiadający się krytycznie o Marinie. Mamy prawo
                        krytykować, czyż nie?

                        > a z innego Twojego postu: "Nie pouczaj ludzi, ile powinni pracować"
                        > Kali? Kali pouczac - dobrze. Kalego pouczac - niedobrze.

                        Ja niekogo nie pouczam, tylko przedstawiam swój punkt widzenia, a ty możesz
                        mieśc oczywiście przeciwny.
                • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 10:05
                  > Ludzie kochani, nawet nie zauważacie jak ogromne spustoszenia uczynił w
                  > waszych umysłach socjalizm, setki postów zazdrości i zawiści, że ktoś ma a wy
                  > nie, no bo przecież wam się też należy a jak nie należy to przysługuje,

                  Raczej niewiele osób pisze tu, że "im też się należy". Po prostu żyjemy w
                  mieście i nie godzimy się na przekształcanie naszego miasta w zgrupowanie
                  ufortyfikowanytch gett. Z Mariną to już po ptakach, ale liczymy na to, że na
                  dalsze powstawanie takich stref w środku miasta zgody nie będzie. Jeśłi ktoś
                  chce mieszkać w takiej strefie, to niech szuka szczęścia na dalekich
                  przedmieściach.

                  > ktoś miał takie widzimisię, że kupił działkę, a jak kupił to ją ogrodził,
                  > jego działka, jego sprawa, nie wasza, i nic wam do tego, a to, że działka
                  > spora i właściciel zbiorowy to już całkiem bez znaczenia,

                  Ja nie mam pretensji do tego, co kupił i ogrodził. Ja mam pretensje do miasta,
                  które pozwoliło na transakcję na takich warunkach.

                  > większość postów to wypowiedzi ludzi, którzy w innych czasach łapaliby
                  > szturmówki i pędzili kułaków rozkułaczać,

                  Przesadzasz.

                  > najmocniej przepraszam a jak mam dom jednorodzinny to mogę ogrodzić ???
                  > a jak się dogadam z sąsiadem i ogrodzenie postawimy razem to bedzie OK ???
                  > a jak będzie nas trzech to jeszcze będzie cacy czy już be ???
                  > a jak nas będzie 358 sąsiadów albo 4582 to co wtedy ???? wolno się nam
                  > ogrodzić czy nie, i do jakiej liczby ludzi czy mkw powierzchni wolno się
                  > grodzić ????

                  Obecnie nie jest to uregulowane, ale chyba taka regulacja by się przydała,
                  jeśłi chodzi o tereny miejskie. Od tego są zdaje się plany zagospodarowania
                  przestrzennego.

                  A dla zamkniętych i ufortyfikowanych stref przewyższających powierzchnią nawet
                  Starówkę znajdzie się dosyć miejsca na dalekich przemieściach. I tam niech się
                  chętni grodzą i fortyfikują do woli, ale przynajmniej nie zabiją miasta.
              • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 09:59
                > nie wiem jak u Ciebie w Japoni(kazuyoshi78)ludzie reaguja na to ze mialo bnyc
                > zamkniete a jest otwarte osiedle. Chyba nie jest problemem po(m)stujacych to
                > ze JEST osiedle. Ludzie chca mieszkac na zamknietym terenie? Prosze. Chcesz
                > mieszkac na parterze kolo monopolowego na Pradze? Prosze. Bicie piany, bo
                > ktos chce czegos innego? ilu z postujacych "za skarby swiata" nie
                > przeprowadziloby sie do Mariny?

                To, że ludziom obiecali zamknięte getto, a teraz dają im getto półotwarte, to
                ja rozumiem i faktycznie jest to dla tych ludzi problem, bo umnów należy
                dotrzymywać, a tu nie dotyrzymano.

                Tymczasem jednak dyskusja zeszla na trochę inne tory, a mianowicie na to, czy
                takie odgrodzone połacie w samym sercu miasta sa w ogóle do zaakceptowania. Ja
                twierdzę, że nie są, bo zabija to miasto i przekształca je w ponury zespół
                ogrodzonych i ufortyfikowanych sektorów.

                Ktoś kiedyś wydał zgodę na zamknięte gretto o nazwie Marina, więc mówi się
                trudno, będziemy mieli owo getto w środku miasta i z tym nic już nie da się
                zrobić. Ale tte wszystkie dydskusje są też po to, aby takich sytuacji i takich
                decyzji unikać w przyszłości i aby nie było już wiecej takich ufortyfikowanych
                stref. Bo grdzić to się można na odludnym terenie podmiejskim, ale w środku
                miasta to po prostu nie uchodzi.
                • Gość: radiomis Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.sejm.gov.pl 28.12.05, 10:17
                  kazuyoshi..... ile jest ponurych ogrodzonych sektorow w Wa-wie? Pomijam ze
                  Marina i Centrum to ciut chybione zestawienie. Chyba ze lotnisko chcemy
                  przesunac na poludnie od Raszyna, zeby nie sasiadowalo z City :)
                  J. ma racje piszac o PKiN ktory przeszkadza na drodze z Marriotta na
                  Swietokrzyska. TO NIE JEST DO ZAAKCEPTOWANIA! Szczegolnie ze to "serce miasta"
                  a nie Rakowiec.

                  > Ale tte wszystkie dydskusje są też po to, aby takich sytuacji i takich
                  > decyzji unikać w przyszłości i aby nie było już wiecej takich
                  > ufortyfikowanych stref.
                  Getto, fortyfikacje..... "odpowiedniej dac rzeczy slowo"
                  Osiedle za Zelazna Brama polecam. W centrum, PKiN widac - nikt sie nie zgubi.
                  Trawniczek jest przed zsypem. 25 lat temu byla laweczka. I trzepak.
                  To jest absurd architektoniczny. Jakos przeciwko Marinie protestow nie bylo.
                  Ktos z po(m)stujacych protestowal? Tylko zeby sie teraz nie okazalo ze tak!
                  owszem - protestowalem, bo osiedle odcina doplyw powietrza od Rakowca do
                  Starego Mokotowa i przeszkadza szpakom przelatujacym tamtedy..... Byl taki
                  protest, ale dotyczyl inwestycji po wschodniej stronie torow kolejowych i
                  zakonczyl sie. "Polubownie".....
                  • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 10:25
                    > kazuyoshi..... ile jest ponurych ogrodzonych sektorow w Wa-wie?

                    Niestety sporo, ale zawsze były to niewielkie połacie ogrodzonego terenu
                    (niewchlubnym wyjątkiem jest ogrodzenie dużego zespołu komunistycznych bloków
                    przy Inflanckiej). Natomiast z grodzeniem tak ogromnej powierzchni mamy do
                    czynienia po raz pierwszy. Przynajmniej w pobliżu centrum.

                    > Pomijam ze
                    > Marina i Centrum to ciut chybione zestawienie. Chyba ze lotnisko chcemy
                    > przesunac na poludnie od Raszyna, zeby nie sasiadowalo z City :)

                    Ja rozumiem centrum jako zespół zwartej zabudowy w środku miasta, z grubsza
                    pokrywający się z przedwojennymmi granicami miasta. W tym sensie zaliczam też
                    do centrum (a już na pewno do obszarów "w pobliżu" centrum) także Stary
                    Żoliborz, Wolę czy Moktotów. Może Marina to nie jest centrum, ale na pewno jest
                    _w pobliżu_ centrum. I obszar ten miał szansę dołoączyć do zwartych rejonów
                    typowo miejskiej zabudowy, ale tą szansę zmarnowano :(

                    > J. ma racje piszac o PKiN ktory przeszkadza na drodze z Marriotta na
                    > Swietokrzyska. TO NIE JEST DO ZAAKCEPTOWANIA! Szczegolnie ze to "serce
                    > miasta" a nie Rakowiec.

                    Całe otoczenie PKiN to zabudowa antymiejska, brutalna wyrwa w żywej tkance
                    miasta. Jedynie zabudowanie rejonów wokół Pałacu może to zmienić, ale kiedy się
                    tego doczekamy, tego nei wie nikt. Wciaż zmieniają siię "kuncepcje", a wyrwa
                    nadal straszy.

                    > Getto, fortyfikacje..... "odpowiedniej dac rzeczy slowo"

                    Tak to dokładnie odbieram.

                    > Osiedle za Zelazna Brama polecam. W centrum, PKiN widac - nikt sie nie zgubi.
                    > Trawniczek jest przed zsypem. 25 lat temu byla laweczka. I trzepak.
                    > To jest absurd architektoniczny.

                    Tu się zgadzam, jest to zdecydowanie absurd architektoniczny i też niszczy
                    miasto. Tak jak Marina. Marina niszczy miasto swoim ufortyfikowaniem i
                    odcięciem się od tkanki miejskiej, a Os. Za Żelazną Bramą jest jak ogromna
                    wyrwa na tej tkance, pokryta paskudnymi bąblami. Taki nowotwór na ciele miasta.
                    Jedno i drugie nigdy nie powinno powstać, bo jedno i drugie niszczynmaisto,
                    chociaż każde w nieco inny sposób.

                    > Jakos przeciwko Marinie protestow nie bylo.
                    > Ktos z po(m)stujacych protestowal? Tylko zeby sie teraz nie okazalo ze tak!
                    > owszem - protestowalem, bo osiedle odcina doplyw powietrza od Rakowca do
                    > Starego Mokotowa i przeszkadza szpakom przelatujacym tamtedy..... Byl taki
                    > protest, ale dotyczyl inwestycji po wschodniej stronie torow kolejowych i
                    > zakonczyl sie. "Polubownie".....

                    Cóż, dyskusja na temat Mariny byłas już niejedna, więc ten i ów pewnie
                    protestował przeciwko samej idei umieszczania tego typu osiedla w sercu miasta.
                    • Gość: radiomis Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.sejm.gov.pl 28.12.05, 10:39
                      kazuyoshi...
                      > niewchlubnym wyjątkiem jest ogrodzenie dużego zespołu komunistycznych bloków
                      > rozumiem centrum jako zespół zwartej zabudowy w środku miasta....pokrywający
                      > się z przedwojennymmi granicami miasta, zabudowa antymiejska, brutalna wyrwa
                      > w żywej tkance miasta, niszczy miasto swoim ufortyfikowaniem i
                      > odcięciem się od tkanki miejskiej, jak ogromna wyrwa na tej tkance, pokryta .
                      paskudnymi bąblami. Taki nowotwór na ciele miasta

                      W tym "profesjonalnie"-archaicznym slowotoku pociesza mnie jedno:
                      > "Może Marina to nie jest centrum, ale na pewno jest_w pobliżu_ centrum"

                      Sorki - latwiej byloby rozmawiac. Widzialbys jak sie rozmowca usmiecha, smieje,
                      mniej odporny turla i robi notatki dla potomnych. Zrobilo sie zbyt personalnie,
                      ale tych kilka wyimkow daje pojecie ze Twoje slowa odzwierciedlaja Twoje mysli.
                      • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 10:41
                        To raczej z twoich wypowiedzi nic ciekawego nie wynika. Idź porób notatki. Dla
                        mnie EOT.
    • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 10:15
      Była szansa na normalną miejską zabudowę w tej części miasta, na pierzeje
      normalnych budynków, na normalne ulice, place, wysokiej klasy założenia
      urbanistyczne. Tak, jak kiedyś np. Żoliborz.

      I szansę jak zwykle zmarnowano. Szkoda :(
      • Gość: Gosc Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.oracle.co.uk 28.12.05, 11:57
        Niesamowita jest ta dyskusja. Przez 20 lat mieszkalem na Rakowcu, po drugiej
        stronie Zwirki i Wigury. Teren obecnej Mariny byl ZAWSZE ogrodzony !! Bodajze
        od lat szescdiesiatych. I nikomu to nie przeszkadzalo !!! Byl tam bodajze jakis
        PGR doswiadczalny. Roznica polegala na tym ze byly dziury w plocie i z kolegami
        mozna bylo na zagonach wypic tanie wino w letnim sloneczku. Czasem ciec pogonil
        nas i poszczul takim troche wymeczonym psem. Wspaniale bylo !
        Co to za jest za durne gadanie o odbieraniu miastu przestrzeni ? Zagonu
        burakow ? Czy ktos z piszacych te bzdury byl tam zanim zaczeli budowac Marine ?
        Plot tylko ladniejszy teraz bo stary byl szpetny. Nigdy nie bylo tam ani drog a
        ni niczego wartego uwagi. No, chyba ze starsi koledzy biesiadowali w burakach
        to mozna bylo w pape dostac za zaklocanie im spokoju.
        Wiec jaka jest roznica pomiedzy stanem poprzednim a obecnym ? No taka, ze plot
        jest jak byl a nie ma burakow a stoja budynki.
        Kupilem mieszkanie na Marinie bo mam sentyment do miejsc gdzie pijalem
        nieskomplikowane trunki z kolegami i lubie ta czesc Warszawy bo sie w niej
        wychowalem.
        Wszystkich malkontentow, ktorzy uwazaja, ze pare hektarow burakow najezonych
        psimi kupami i pustymi butelkami po wodce to integralna czesc miasta pozdrawiam
        z calym szacunkiem. Tylko dlaczego was to mmiejsce wtedy tak zupelnie nie
        interesowalo ? Moze trzeba bylo przyjsc wtedy, wyniesc butelki ?
        • Gość: marinerka Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 28.12.05, 12:33
          Dzięki Sąsiedzie,
          mam nadzieje, ze to troszkę ostudzi atmosferę.
          W końcu trudno dyskutować z faktami!
          Ja podobnie jak inni (niemarinerowicze) nie wiedzieliśmy, że wperowadzamy się
          na teren zamkniety "od zawsze"
          pozdrawiam
          • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 13:02
            > W końcu trudno dyskutować z faktami!
            > Ja podobnie jak inni (niemarinerowicze) nie wiedzieliśmy, że wperowadzamy się
            > na teren zamkniety "od zawsze"

            Ale "zamknięty od zawsze" to nie musi automatycznie oznaczac "zamkniety _na
            zawsze_", nieprawdaż?
            • Gość: j. Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 13:59
              > Ale "zamknięty od zawsze" to nie musi automatycznie oznaczac "zamkniety _na
              > zawsze_", nieprawdaż?

              to chyba troszkę zmiana frontu gdy poprzednie zarzuty (o zamykaniu miasta) okazały się niepoważne, nieprawdaż?
              • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 14:05
                Jaka znowu zmiana frontu? Zarzuty o zamykaniu miasta są jak najbardziej
                poważne, bo można było teren dawniej prowizorycznie zamknięty na zawsze
                otworzyć, a wolano go na zawsze (już nie prowizorycznie) zamknąc.
        • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 13:01
          > Niesamowita jest ta dyskusja. Przez 20 lat mieszkalem na Rakowcu, po drugiej
          > stronie Zwirki i Wigury. Teren obecnej Mariny byl ZAWSZE ogrodzony !! Bodajze
          > od lat szescdiesiatych. I nikomu to nie przeszkadzalo !!! Byl tam bodajze
          > jakis PGR doswiadczalny. Roznica polegala na tym ze byly dziury w plocie i z
          > kolegami mozna bylo na zagonach wypic tanie wino w letnim sloneczku. Czasem
          > ciec pogonil nas i poszczul takim troche wymeczonym psem. Wspaniale bylo !

          Czy aby na pewno nikomu nie przeszkadzalo? No cóż, ja ilekroć tamtędy
          przejeżdżałem i widzialem te zagrodzone pola, to zawsze marzyłem o tym, że
          kiedyś powstanie na tych polach fragment normalnego miasta, a Żwirki staną się
          przynajmkniej częsciowo normalną ulicą.

          Na marzeniach się niestety skończyło :(

          > Co to za jest za durne gadanie o odbieraniu miastu przestrzeni ? Zagonu
          > burakow ? Czy ktos z piszacych te bzdury byl tam zanim zaczeli budowac
          > Marine ?

          Ano byłem tam, nie jeden raz.

          Zagon buraków nie wygląda oczywiście budująco, ale zawsze jest nadzieja, że
          kiedyś się ten zagon w normalny sposób zabuduje i stworzy tam fragment
          normalnego miasta.

          W przypadku Mariny już nie ma takiej możliwości.

          > Plot tylko ladniejszy teraz bo stary byl szpetny. Nigdy nie bylo tam ani drog
          > ani niczego wartego uwagi.

          Ale był chociaz teren, na którym można było takie coś stworzyć.

          A teraz nie ma nawet terenu.

          > , chyba ze starsi koledzy biesiadowali w burakach
          > to mozna bylo w pape dostac za zaklocanie im spokoju.
          > Wiec jaka jest roznica pomiedzy stanem poprzednim a obecnym ? No taka, ze
          > plot jest jak byl a nie ma burakow a stoja budynki.

          Tylko że (jak już wyżej pisałem) pole buraków było terenem, na którym można
          było coś wartosciowego stworzyć. Natomiast teraz już niczego się tam nie
          stworzy, ggdyż teren zajęło ogrodzone getto.

          I w tym tkwi zasadnicza różnica.

          > Kupilem mieszkanie na Marinie bo mam sentyment do miejsc gdzie pijalem
          > nieskomplikowane trunki z kolegami i lubie ta czesc Warszawy bo sie w niej
          > wychowalem.
          > Wszystkich malkontentow, ktorzy uwazaja, ze pare hektarow burakow najezonych
          > psimi kupami i pustymi butelkami po wodce to integralna czesc miasta
          > pozdrawiam

          Nie rozumiesz problemu.

          Powtórzę raz jeszcze. Pole buraków dawało nadzieję i możliwość stworzenia tam
          integralnej części miasta _w przyszłości_. A teraz już nie ma możliwości, więc
          i nadzieja poszla się czesać.

          Nie można rozpatrywać całej sytuacji w kontekście tego, czy pole buraków jest
          lepsze od Mariny, czy odwrotnie. nalezy też w rozważaniach uwzględnić to, co
          _mogło_ tam powstać, a co już nigdy tam nie powstanie...

          > Tylko dlaczego was to mmiejsce wtedy tak zupelnie nie
          > interesowalo ? Moze trzeba bylo przyjsc wtedy, wyniesc butelki ?

          Ależ interesowało. Przynajmniej mnie. Tak jak każdy zapuszczony wygon w mpoim
          mieście. I zawsze mam nadzieję, że w meijsce tych wygonów powstanie coś
          wartościowego. Cóż, tym razam się nie udało.
          • Gość: Gosc Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.oracle.co.uk 28.12.05, 13:52
            Trudno dyskutowac o czyms nieokreslonym co mialoby stac sie w przyszlosci
            kazuyoshi. Na miejscu mariny moglo powstac lepsze lub gorsze osiedle, bo taki
            jest charakter terenu wcisnietego miedzy osiedle Wygledow a osiedle Rakowiec.
            Integralnosc mariny z wygledowem i rakowcem polegala by na postawieniu takiej
            zabudowy jaka tam jest. Ja osobiscie nie jestem entuzjasta blokow z lat 60 i 70
            bo perelkami architektury to one na ogol nie sa. Czy takie rozwiazanie byloby
            dla Ciebie normalnym miastem ? Dla mnie nie do konca, nawet jezeli lubie
            Rakowiec.
            Jezeli bysmy chcieli ocalic twoja nadzieje, to w Warszawie nic by nie bylo
            budowane i bylyby tereny na przyszlosc. A ja nie mam nic przeciwko temu ze
            Warszawa sie rozbudowywuje tak czy inaczej. Wole to niz pola z chwastami w
            srodku miasta. Cud ze sie komus jeszcze chce cokolwiek w tym miescie budowac.
            Chwala im.
            • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 14:13
              > Trudno dyskutowac o czyms nieokreslonym co mialoby stac sie w przyszlosci
              > kazuyoshi.

              Dlaczego trudno? A rozmawiac zawsze warto, bo jeszcz eniejedno pole czeka w
              Warszawie na zabudowę.

              Na miejscu mariny moglo powstac lepsze lub gorsze osiedle, bo taki
              > jest charakter terenu wcisnietego miedzy osiedle Wygledow a osiedle Rakowiec.
              > Integralnosc mariny z wygledowem i rakowcem polegala by na postawieniu takiej
              > zabudowy jaka tam jest. Ja osobiscie nie jestem entuzjasta blokow z lat 60 i
              > 70 bo perelkami architektury to one na ogol nie sa. Czy takie rozwiazanie
              > byloby dla Ciebie normalnym miastem ? Dla mnie nie do konca, nawet jezeli
              > lubie Rakowiec.

              Oczywiście, że blokowiska z czasów PRL-u są paskudne. Ale w miejscu, gdzie
              obecnie stoi Marina, mógl powstac obszar zabudowy typowo miejskiej, który
              docelowo promieniowałby na cała okolicę. Bloki z PRL-u z przycyzn technicznych
              nie będą stac wiecznie, więc myśle, że wiesz, o czym mówię.

              Niestety zamiast sensownego założenia urbanistycznego wybrano ogrodzone getto.

              > Jezeli bysmy chcieli ocalic twoja nadzieje, to w Warszawie nic by nie bylo
              > budowane i bylyby tereny na przyszlosc.

              Ależ ja jestem za jak najszybszym zabudowaniem tych pól w meiście! Zależy mi
              jedynie na tym, aby była to zabudowa _z głową_ i _miastotwórcza_, a nie
              odwracajaca się od miasta plecami.

              A że kolejne pola będa zabudowywane (co gorąco popieram), to warto takie
              dyskusj eprowadzić. Jest nadzieja, że władze miejskie (czy obecne, czy
              przyszłe) wyciągną z nich jakieś wnioski.

              > A ja nie mam nic przeciwko temu ze
              > Warszawa sie rozbudowywuje tak czy inaczej. Wole to niz pola z chwastami w
              > srodku miasta. Cud ze sie komus jeszcze chce cokolwiek w tym miescie budowac.
              > Chwala im.

              Ja tez wolę zabudowę od pól kapuściano-buraczanych, ale oprócz dwóch omawianych
              możliwości (1. pole buraków, 2. ogrodzone getto) są jeszcze inne opcje i warto
              je wykorzystać.
              • Gość: Gosc Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.oracle.co.uk 28.12.05, 14:51
                Zgoda ze dyskusja moze cos wniesc, chociaz watpie aby wladze Warszawy sie tym
                interesowaly.
                Mnie tylko drazni to ciagle podkreslanie ze OGRODZONE. Bylo ogrodzone od
                dziesiatek lat i nic. Przy Zwirki sa zagrodzone hektary po hektarach gdzie nikt
                nie moze wejsc od dziesiatek lat bo sa tam ... dzialki pracownicze pozamykane
                na klodki, ploty (niektore z drutem kolczastym)i niewiadomo co jeszcze. I co ?
                I nic ! Ogrodzone dzialki sa integralna czescia miasta jak sie okazuje ! Nikt
                nie gania dzialkowcow w gazetach, nikt sie nie dziwi, nikt nie ma pretensjii. A
                teren dzialek od konca parku zalnierzy radzieckich do Rostafinskich jest pewnie
                wiekszy od mariny. Wyrwany z miasta ! Dlaczego ONI (dzialkowcy) sie grodza ?
                Zli ludzie jacys.
                • andulka7 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 15:04
                  Działki w centrum miasta to też nieporozumienie. To, że dotad tkwią wynika z
                  cholernie silnego (wbrew pozorom) lobby działkowiczów, z reguły starszch ludzi,
                  dla których podrózowanie na obrzeża miasta byłoby uciążliwe, nie mówiąc o
                  konieczności budowy wszystkiego od początku na nowej działce, danej w zamian za
                  teren w mieście. A na pograniczu Mokotowa i Ochoty jest ten nieszczęsny klin
                  napowietrzający, więc tym bardziej miasto niczego z tym terenem nie robiło.
                  Zresztą, decyzje miasta dotyczące zagospodarowania to temat na odrębny wątek -
                  tasiemiec. Wystarczy niekończąca się i zupełnie bezproduktywna dotąd dyskusja o
                  terenie wokół PKiN.
                • andulka7 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 15:15
                  Gość portalu: Gosc napisał(a):

                  > Mnie tylko drazni to ciagle podkreslanie ze OGRODZONE.

                  Masz rację. Bo właśnie TO jest problem. Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że
                  taki teren w centrum miasta od lat leżący odłogiem to zgroza czysta. Skoro
                  powstało osiedle a nie park w klinie napowietrzającym - trudno. Budynki
                  niewysokie, architektura na pewno ładniejsza niż okolicznych osiedli więc
                  miasto się pewnie nie udusi z braku powietrza. Ale teren w centrum miasta
                  POZOSTAJE OGRODZONY, więc stale rozbudowujące się miasto może się dusić z
                  powodów komunikacyjnych. Po nadal trzeba naokoło latać. A mogło być rozsądniej.
                • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 15:17
                  > Zgoda ze dyskusja moze cos wniesc, chociaz watpie aby wladze Warszawy sie tym
                  > interesowaly.

                  Już czas najwyższy, żeby zaczęły. Dlatego dobrze, że Gazeta porusdza ten temat.

                  > Mnie tylko drazni to ciagle podkreslanie ze OGRODZONE. Bylo ogrodzone od
                  > dziesiatek lat i nic.

                  Nic? Mnie osobiście zawsze serce bolało, gdy widziałem te buraczane pola
                  zamiast normalnego maista.

                  > Przy Zwirki sa zagrodzone hektary po hektarach gdzie
                  > nikt nie moze wejsc od dziesiatek lat bo sa tam ... dzialki pracownicze
                  > pozamykane
                  > na klodki, ploty (niektore z drutem kolczastym)i niewiadomo co jeszcze. I
                  > co ? I nic ! Ogrodzone dzialki sa integralna czescia miasta jak sie okazuje !
                  > Nikt nie gania dzialkowcow w gazetach, nikt sie nie dziwi, nikt nie ma
                  > pretensjii.

                  Czyżby? Mnie akurat te działki rażą dokładnie tak samo, jak ogrodzone getta. Na
                  jedno i na drugie nie ma miejsca w mieście. I warto, aby dziennikarze problem
                  tych paskudnych działek także poruszyli.

                  > A teren dzialek od konca parku zalnierzy radzieckich do Rostafinskich jest
                  > pewnie wiekszy od mariny. Wyrwany z miasta ! Dlaczego ONI (dzialkowcy) sie
                  > grodza ?
                  > Zli ludzie jacys.

                  Poruszyłeś ważny problem. Jeszcze raz powtórzę, że te działki raża tak samo i
                  powinny jak najszybciej zniknąć. Zniknąć, aby ustąpić miejsca normalnej
                  miejskiej zabudowie, a nie kolejnym ufortyfikowanym strefom.
            • andulka7 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 14:14
              Gość portalu: Gosc napisał(a):

              > Integralnosc mariny z wygledowem i rakowcem polegala by na postawieniu takiej
              > zabudowy jaka tam jest. Ja osobiscie nie jestem entuzjasta blokow z lat 60 i
              70
              >
              > bo perelkami architektury to one na ogol nie sa. Czy takie rozwiazanie byloby
              > dla Ciebie normalnym miastem ?

              A kto mówi o budowaniu w stylu lat sześćdziesiatych. Upraszczasz. Chodzi o
              integralność miasta, a nie o integralność architektury. Według Ciebie inna
              architektura Mariny schowana za płotem jest ok. ( i mogłyby tam powstac nawet
              gargamele), ale gdyby terem mial być ogólnodostepny, to musiałby sie dostosowac
              do otoczenia ?? Wiśniowy Park, tuż za torami kolei radomskiej jakos nie
              nawiązuje do okolicznych "pudelkowatych" osuedli z lat 60-tych, prawda?? Jest
              raczej zblizony do wyglądu budynków mariny. Bo teraz w takim stylu sie buduje,
              a kiedys sie budowało inaczej. I tyle....
              P.S. To raczej otoczenie powinno się rewitalizować, unowocześniać. Pomalować,
              nadbidować strychy, dołożyc dachówek gdzie sie da... Pewnie, że nie wszedzie,
              na wieżowcach nie da rady z dachówką, ale można zrobic to i owo żeby nie było
              szaroburo...

              > Jezeli bysmy chcieli ocalic twoja nadzieje, to w Warszawie nic by nie bylo
              > budowane i bylyby tereny na przyszlosc. A ja nie mam nic przeciwko temu ze
              > Warszawa sie rozbudowywuje tak czy inaczej. Wole to niz pola z chwastami w
              > srodku miasta. Cud ze sie komus jeszcze chce cokolwiek w tym miescie budowac.
              > Chwala im.
        • andulka7 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 13:37
          Gość portalu: Gosc napisał(a):


          > stronie Zwirki i Wigury. Teren obecnej Mariny byl ZAWSZE ogrodzony !! Bodajze
          > od lat szescdiesiatych. I nikomu to nie przeszkadzalo !!! Byl tam bodajze
          jakis PGR doswiadczalny.

          Owszem, ale w latach sześćdziesiątych to były peryferia miasta. Pózniej okolice
          obrosły osiedlami: osiedle Politechnika powstało pod koniec lat
          sześćdziesiątych, Rakowiec jakoś też w tym czasie. Teren Mariny użytkowało
          bodaj Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Ogrodniczych. Faktem jest, ze przez
          odtatnie dziesięć lat nie działo się tam nic i teren dziczał. Nie wiem, czy
          MPRO upadło, czy też problemem był nieuregulowany status gruntu, może jedno i
          drugie. Sprawa gruntu może jeszcze wrócic, znam ludzi którzy roszczą sobie
          prawa do tego terenu jako spadkobiercy (bezskutecznie zresztą).
          Kiedy miasto wreszcie wydalo decyzję co do zagospodarowania terenu, zrobiło to
          z naruszeniem prawa, bo to klin napowietrzający. Juz dawno powinien tam powstać
          jakis teren rekreacyjny, park na przykład.
          Skoro jednak zapadla deczyzja o przeznaczeniu miejsca pod zabudowę
          mieszkaniową, nie powinno się powielać wieloletnich błędów i wyrywać ponownie
          miastu kawała ziemi tworząc ponownie ogrodzoną i niedostępną enklawę, bo teraz
          to już nie są peryferia. To w zasadzie centrum miasta.
          Boleję nad tym, że mieszkancy Mariny broniąc zażarcie prawa do odgrodzenia się
          od reszty miasta, nie mają żadnych zahamowań przed korzystaniem z udogodnień
          miasta nieogrodzonego (choćby sklepów, kortów czy domu kultury sąsiedniego
          osiedla Politechnika) i z pewnością by protestowali, gdyby mieszkańcy
          śródmieścia ogradzali całe kwartały ulic. Skąd inąd mają do tego poniekąd
          prawo, skoro taka była umowa z developerem, ale.... widać tylko dbałość o
          czubek własnego nosa. Cóż, państwo, władze miasta nie potrafią zapewnić
          bezpieczeństwa, więc z poczucia zagrożenia robi się szyld, tarczę,
          usprawiedliwiającą tworzenie zamkniętego getta w miejscu, które powinno być
          dostępne dla wszystkich mieszkańców Warszawy i nie tylko - własnie z racji
          położenia - w centrum, a nie na obrzeżach miasta. To jednak jest wygodnictwo i
          egoizm, dbałość wyłącznie o własne interesy. Łatwo jest wziąć sprawy własnego
          bezpieczeństwa w swoje ręce w taki nieskomplikowny sposób, trudniej widzieć
          więcej niż własny interes, także w wieloletniej perspektywie, budować
          społeczeństwo obywatelskie i egzekwować od władzy wykonywanie jej obowiązków.
          W rezultacie, idąc na łatwiznę i myśląc na krótka metę pozamykamy się wszyscy
          za parkanami, a za kilkanaście lat zdziwimy się że poziom bezpieczenstwa i tak
          jest gorszy niż w favelach w Rio de Janeiro. Nawet w ogrodzonych enklawach.
          • Gość: Marinerka Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 28.12.05, 14:18
            Andulko,

            nie bronię osiedla ogrodzonego, ale kupiłam mieszkanie na osiedlu ogrodzonym -
            a to jest różnica. Nie my wydawalismy decyzje, pozwolenia na budowę osiedla
            nieogrodzonego, jeśli byłoby nie ogrodzone też bym tam kupiła mieszkanie.

            Po drugie, teren na którym jest osiedle jest własnością mieszkańców osiedla,
            ponieważ za niego zapłacili i ich dobrą wola jest czy go udostepnią innym.

            Po trzecie argument, że nie mogłabym korzystać z ulic obok, sklepów, kościoła
            chodników jest niewłaściwy. Ja ze swoich podatków płacę na remonty szkół,
            przedszkoli, szkółt itd. A czy Ty płacisz za utrzymanie zieleni na Marinie?

            Twoje argumenty w ogóle mnie nie przekonują ! Pomyśl logicznie o tym co
            napisłaś. Nie jest winą marinerowców, że ktoś wydał decyzje o takiej a nie
            innej zabudowie tego terenu i skieruj swoje pretensje pod właściwy adre.
            • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 14:41
              Wszystko pięknie, tyle ze już sama idea odgradzania sie od innych w samym sercu
              miasta jest śmieszna, aż nadto zalatuje słomą i burakiem.
            • andulka7 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 14:47
              Droga Marinerko. Czytaj uważniej. Napisałam przecież, że skoro zapadły takie, a
              nie inne dycyzje i macie w umowie z developerem ze osiedle ma być zamknięte, to
              macie prawo to egzekwować. Trudno, żebyście odpowiadali za błędy włodarzy
              miasta. Jednakowoż szkoda, że zapadły TAKIE własnie decyzje co do tego kawałka
              miasta. I że podobny błąd może być powielany w nieskończoność, bo władzom
              miasta łatwiej jest wydać pozwolenie na kolejną zamknietą enklawę w centrum
              miasta niż zapewnić bezpieczeństwo ogółu, żeby takie enklawy nie powstawały. W
              kazdym razie nie w sercu miasta. Zrozum, że kwestia zapewnienia bezpieczeństwa
              jest spychana na samych mieszkańcow. Hier ist der Hund begraben.....
              • Gość: Marinerka Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.energis.pl / 62.29.160.* 28.12.05, 15:07
                Droga Andulko, masz racje we wszystkim co napisałaś.
                Ja ze swej strony mogę tylko zapewnić, że gdyby osiedle nie było zamknięte i
                tak kupiłabym mieszkanie na marinie (przeważyły by inne względy).

                Natomiast do innych "forumowiczów" może czas skończyć z wiochą, burakami, słomą
                itd.

                Argumenty Andulki mnie przekonują, a nie obrażają. a to świadczy o wielkości
                rozmówcy.
                pozdrawiam
                • andulka7 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 15:19
                  Rzeczywiście, położenie fantastyczne, niewiele jest już takich miejsc w
                  centrum, wszedzie blisko i wygodny dojazd, nie dziwi mnie że wszystko sprzedało
                  się na pniu.
                  Pozdrawiam :)
            • Gość: Maras Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: 5.5R6D* / *.nokia.com 29.12.05, 16:35
              Nie chciałbym mieszkać w Marinie, bo kiedyś na tych terenach był cmentarz. Wolę
              stary Ursynów.

              A propos grodzenia się - niech się tam grodzą, zamykają itp. Nie wiem czy
              położenie osiedla przy najbardziej ruchliwych arteriach miasta (Żwirki,
              Racławicka, Wołoska) to taka Ameryka? A już na pewno nie za tę kasę ...
      • Gość: pomysłowy Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 15:06
        Cały problem w nazwie osiedla.
        Zamiast Mariny powinno być osiedle Politechnika II i problem z głowy.
    • Gość: Ziuta Miasto nie powinno tam nazywać ulic IP: *.radiozet.com.pl / *.radiozet.pl 28.12.05, 10:21
      Niby dlaczego na planie miasta mają się znaleźć ulice zamkniętych dzielnic?
      Niech to będzie biała plama, skoro nie są powszechnie dostępne. Uważam, że
      miasto powinno w ten sposób wymuszać otwarcie takich osiedli, a przynajmniej
      głównych prowadzących przez nie ulic. A jak nie - to niech mają meldunek
      Racławicka 107/tysiąc pięćset sto dziewięćset/ABCDEFG m. 300. A listonosz
      powinien zostawiać pocztę na wartowni. Niech sobie sami sortują i dostarczają!
      • kazuyoshi78 Re: Miasto nie powinno tam nazywać ulic 28.12.05, 10:27
        Popieram pomysł. Ulice z nazwą to powinny być ulice ogólnie dostępne. Nazywac
        ulice na zamkniętym osiedlu to tak, jak nazywać wewnętrzne ulice w
        ufortyfikowanych koszarach.

        Na Marinie mogą mieć adres "Racławicka ileś tam, sektor C, dom nr 8 m. 12" co
        najwyżej.
        • ksupera Re: Miasto nie powinno tam nazywać ulic 28.12.05, 10:30
          kazuyoshi78 napisał:
          > Popieram pomysł. Ulice z nazwą to powinny być ulice ogólnie dostępne. Nazywac
          > ulice na zamkniętym osiedlu to tak, jak nazywać wewnętrzne ulice w
          > ufortyfikowanych koszarach.


          Bardzo rozsądne rozwiązanie, jestem za
          www.warszawazaoknem.prv.pl
    • lech.kaczyniski To miasto to Azja 28.12.05, 10:35
      ale nie geograficzna i nie chodzi o tempo rozwoju tylko o brak szacunku do
      człowieka, o prostacką i pełną taniego blichtru konsumencję o totalne chamstwo
      jej mieszkańców, któe to czynniki sprawiają,że staje się podobne do Moskwy i
      Kijowa (architektonicznie już jest) będąc powoli ich mniejszą, brudniejszą i
      młodszą siostrą
      • Gość: dziki z Woli Re: To miasto to Azja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 11:22
        Z dziejow kultury w Marinie :

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29949&w=25395080&a=29020928
        No zeby tylko ten 'mariner' nie pomylil adresow tych skrzynek, do ktorych ma
        zamiar pakowac psie gowna.

        Jak widac miasto za murem niespecjalnie rozni sie od swojskich nieogrodzonych
        blokowisk - takie same teksty mozna poczytac na forum Ursynowa i takie same
        blokersy tam pisuja.

        Wiec chyba nie jest tak zle z ta Marina. Juz widac typowy duch warszawskich
        blokowisk - a to dopiero poczatek wspolnego zycia.
    • biof Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 11:59
      Jeśli czują potrzebę mieszkania w czymś co przypomiona, za przeproszeniem,
      złoty pi..del, to niech tam się kiszą. Mają wzorzec w postaci Ameryki Łacińskiej
    • michal_74 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 15:20
      Tak naprawdę nie ma co winić ani mieszkańców mariny, ani ich "przymusowych
      gości" - winien jest deweloper, któr co innego sprzedał (zamknięte osiedle) a
      co innego zrobił. I to jest podstawa (jeśli o tym mówią umowy i akty notarialne
      oraz oferty dewelopera), aby domagac się sutych odszkodowań. To jedyna - moim
      zdaniem - droga cywilizowanego postępowania.
    • kalwary Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 15:51
      Już po wczorajszym artykule, w swoim poście napisałem, że trochę dziwny jest
      dla mnie zamęt w tej sprawie. O takim czy innym statusie, jeżeli nie w tym
      momencie, to wkrótce będzie decydować uchwała Wspólnoty Mieszkaniowej,
      członkowie której są lub będą współwłaścicielami (właścicielami udziałów)
      całego terenu. W bardzo nielicznych wypowiedziach jest zrozumienie tego
      prostego faktu, że jest to posiadłość prywatna, a nie komunalna i to jak chce w
      niej żyć jej włściciel, jeżeli jego postępowanie nie podlega penalizacji, to
      jest wyłącznie jego sprawa! I nie ma znaczenia co obiecywał lub nie obiecywał
      deweloper, ani nie ma znaczenia tzw. "opinia publiczna", znaczenie będą miały
      wyłącznie prawomocne uchwały Wspólnoty Mieszkaniowej. Wydaje mi się, że wiele
      osób zabierających w tej sprawie głos nie zna wykładni ustawy o własnosci
      lokali i stąd wiele zbędnej adrenaliny.
      • Gość: maxio Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 19:05
        To jest w jak najwiekszym porzadku, ze jest to teren prywatny i wspolnota
        zdecyduje czy zamknac go, czy nie, jak sprzatac te uliczki, itd.

        Ale, cos mi sie jednak wydaje, ze czesc mieszkancow tego 'terenu prywatnego'
        mysli ze jest to jednak taka sama czesc miasta jak na przyklad Saska Kepa, tyle
        ze ogrodzona od zewnatrz.

        Oczywiscie, ze tak nie jest. Albo, albo. Albo teren otwarty z ulicami
        utrzymywanymi przez miasto i dostepnymi dla wszystkich, albo teren prywatny z
        drogami wewnetrznymi.

        I dlatego pomysl zeby przydzielic Marinie (jako terenowi) prywatnemu jeden
        adres - Raclawicka 107 doskonale pasuje do koncepcji terenu prywatnego.

        W koncu kiedy ja wybetonowalem sciezke do garazu na mojej posesji to nie
        domagalem sie nazwania jej ulica Rajska i umieszczenia na planie miasta. To jest
        moj prywatny teren.
        • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 19:52
          Racławicka 107, strefa bezpieczeństwa D, sektor 2, brama 4, bastion 11 m. 6 -
          oto adres przyszłości.
    • Gość: tommie Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 21:54
      A co Was wszystkich tak boli ta Marina, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, wiec moge stwierdzic ze tylko glaby nie chca mieszkac w Marinie, a Wasza agresja jest spowodowana w wiekszosci zazdroscia bo Wam takiego komunalnego mieszkania nigdy nie dadza, lepiej do roboty sie wezcie a nie bezmyslnie bzdury wypisujecie... jesli jest popyt na takie osiedla to niech powstaja a Wam wara od tego.
      • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 23:00
        >... jesli jest popyt na takie osiedla to niech powstaja a Wam wara od tego.

        A złodzieje niech dalej kradną komórki i radia samochodowe, bo przecież popyt
        na kradzione komórki i radia jest ogromny, nieprawdaż?

        W przypadku Mariny ukradziono ogromny obszar miasta. Pod Warszawą jest sporo
        pól i tam takie osiedla niech powstają na potęgę, ale nie w sercu Warszawy.
        • Gość: tommie Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 20:30
          > W przypadku Mariny ukradziono ogromny obszar miasta. Pod Warszawą jest sporo
          > pól i tam takie osiedla niech powstają na potęgę, ale nie w sercu Warszawy.


          Wiec nic nie ukradziono, bo jakby się ktoś lepiej orientował to teren na którym powstała Marina od wielu lat był terenem PRYWATNYM, zaniedbanym ale nie należał do miasta, a Panie które wychodziły tam z pieskami, przebywały na tym terenie nielegalnie!!!
          • kazuyoshi78 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 30.12.05, 14:39
            Teren był prywatny i zaniedbany, ale byla szansa, że będzie prywatny (czemu
            nie?), zadbany i jednocześnie zintegrowany z miastem. I o ile ogrodzone pole
            buraków miało cechy prowizorki, o tyle teraz wyrwany z miasta fragment to stan
            trwały. Na tym właśnie polega ta kradzież - na tym, ze teraz ten teren wyrwano
            z miasta definitywnie, a nie jedynie prowizorycznie.

            Piszę tu o mieście jako strukturze zabudowy a nie jako właścicielu terenu.
    • cicero30 Re: Konflikt w "twierdzy" Marina Mokotów 28.12.05, 22:06
      Ludzie,

      Piszecie tak, bo zazdroscicie. Jestem warszawiakiem, kupiłem tam mieszkanie i
      jestem z tego dumny bo doszedłem do tego uczciwie tzn. cieżką pracą. Także
      muszę rozczarowac wszystkich, którzy pisza, że wszyscy którzy kupili w Marinie
      to wiesniaki, mafia itd. Prawda jest taka, że jest to jedno z najbardziej
      prestiżowych osiedli w Warszawie i chyba dlatego tak Was wszystkich wkurza, że
      nie możecie sobie pozwolic na mieszkanie w takim miejscu. I od razu uprzedze
      tych co mi odpiszą, że Konstancin to jest dopiero coś - wiem o tym i pracuje
      nad tym. Na razie mnie na to nie stac ale może za kilka lat.... To jest moi
      Drodzy zachodni styl myślenia a nie polskie kontestatorstwo bandy leniuchów i
      blokersów. (ps bloki też znam - wychowałem sie na Czerniakowie ale udało mi się
      z tego miejsca uciec :-)
      Pozdrowienia i wiecej myślcie co sami możecie zrobic a mniej o tym co zrobili
      inni zle (ze swoimi pieniedzmi). Miszkancy Mariny i Ci co zainwestowali z
      pewnoscia wiedzieli co robia.
    • ksupera Street Style w Marinie (sk8 or die ;) 28.12.05, 23:23
      Tak sobie pomyślałem,
      czy młodzież jeżdżąca na deskach czy rowerach będzie mieć możliwość robienia
      grind'ów na murkach, skoków rowerami przez ławki, czy też wskakiwania na schody
      na terenie osiedla Marina Mokotów?

      Nie widziałem na żadnym strzeżonym osiedlu czegoś w tym stylu, a z uwagi na
      małą liczbę skateparków, można pominąć takie rozwiązanie problemu. Czy zatem
      młodzież 'streetstyle'owa' będzie jeździć na 'wolne' osiedla, czy będzie ganiać
      się z ochroniarzami/przewrażliwionymi mieszkańcami?

      Moje przemyślenia dotyczą wszystkich zamkniętych osiedli.
      • Gość: maw Wpadnij do mnie na osiedle a wylecze cie ze SK8'tu IP: *.acn.waw.pl 28.12.05, 23:53
        a zwlaszcza z grindow. A mamusia bedzie ci podawac soczek przez slomke do
        zdrutowanej szczeki.
        • ksupera Re: Wpadnij do mnie na osiedle a wylecze cie ze S 29.12.05, 09:08
          Gość portalu: maw napisał(a):

          > a zwlaszcza z grindow. A mamusia bedzie ci podawac soczek przez slomke do
          > zdrutowanej szczeki.

          Grozisz mi, anonimie? Podaj swój adres, żebym mógł przyjechać i zobaczyć to
          Twoje osiedle. Niestety nie jestem skate'm, a szkoda, bo bym chętnie sprawdził
          to Twoje osiedle ;-)))

          Sugeruję spacery, może Ci pomogą na agresję :)
      • Gość: gość Re: Street Style w Marinie (sk8 or die ;) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.05, 00:09
        > Nie widziałem na żadnym strzeżonym osiedlu czegoś w tym stylu

        Bo i jak miałeś widzieć, te osiedla właśnie po to są zamknięte i strzeżone, żeby
        tacy jak ty tam nie zaglądali.
        • ksupera Re: Street Style w Marinie (sk8 or die ;) 29.12.05, 09:04
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > > Nie widziałem na żadnym strzeżonym osiedlu czegoś w tym stylu
          >
          > Bo i jak miałeś widzieć, te osiedla właśnie po to są zamknięte i strzeżone,
          żeb
          > y
          > tacy jak ty tam nie zaglądali.

          Nie jestem skate'm, to raz. A dwa - ja pytałem się o _mieszkańców_ osiedla,
          którzy chcą jeździć na deskach i rowerach - nie zrozumiałeś tego, co napisałem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja