tarantula01
04.01.06, 17:01
KORKI PRZY GALERII Mokotów TO EWIDENTNA WINA MIEJSKICH URZĘDNIKÓW
Skrzyżowanie niemocy
Władze stolicy próbują odwrócić kota ogonem. Przy tym nie szanują ani czasu,
ani pieniędzy warszawiaków. Miejscy włodarze, zrywając umowę z wykonawcą prac
koło Galerii Mokotów, próbują zrzucić na tę firmę całą winę. To jednak przez
urzędników z Zarządu Dróg Miejskich prace stanęły, a warszawiacy ciągle muszą
w żółwim tempie przejeżdżać przez okoliczne ulice.
Ciągłe poprawki planów
„Brak postępu na budowie wynika z błędów dokumentacyjnych, leżących po
stronie inwestora" - czytamy w opinii dr inż. Krzysztofa Grodkowskiego,
rzeczoznawcy z wydziału inżynierii lądowej Politechniki Warszawskiej. Według
specjalisty, przez błędy i zaniedbania ze strony miasta wykonawca musiał
przez wiele miesięcy czekać na poprawienie m.in. planów budowy estakady.
-Już od kilkunastu miesięcy borykamy się z poprawianymi planami, przesyłanymi
zresztą z opóźnieniem przez ZDM, i ciągle odkrywamy kolejne poważne
uchybienia -załamuje ręce Aneta Awtoniuk (27 l),rzecznik wykonawcy, firmy
MPRD.
- Wykonawca jest nierzetelny i nie dotrzymuje terminów – odbija piłeczkę
Mirosław Kochalski sekretarz stolicy. Miasto wywalczyło zgodę prezesa Urzędu
Zamówień Publicznych na zerwanie umowy z wykonawcą, zrzucając całą winę za
gigantyczne opóźnienie właśnie na niego.
-Decyzja została wydana w oparciu o wniosek miasta, który uzasadniony był
m.in. przekroczeniem terminu przez MPRD - mówi Anita Wichniak-Olczak,
rzecznik UZP.
Miasto gra nieczysto
Sama rzeczniczka przyznaje jednak, że nie zapoznano się ze stanowiskiem
firmy. Zgoda prezesa na zerwanie umowy przez miasto z budowlańcam może zostać
cofnięta w każdej chwili.
-Jak na razie mamy w ręku dokument, na podstawie którego możemy wyrzucić MPRD
i z wolnej ręki wybrać nowego wykonawcę - komentuje sytuację Mirosław
Kochalski.
Miasto wychodzi z pozycji siły i nie gra fair, nie przyznając się do swoich
poważnych potknięć. Do tego wypomina wykonawcy, że za szybsze skończenie prac
przez zmianę technologii żądało dodatkowych 4 mln zł. Teraz i tak trzeba
będzie je wydać, płacąc nowej firmie, ale wcale nie jest powiedziane, że
roboty przyspieszą. Inwestycji grozi zatrzymanie przez inspekcje i sądy.
- Nie zostawimy tak tej sytuacji. Wysłaliśmy wnioski do UZP, prokuratury oraz
Inspektoratu Nadzoru Budowlanego o sprawdzenie tego, kto naprawdę jest winny
tej sytuacji - mówi Awtoniuk.
W tej sytuacji znów najbardziej poszkodowani będą warszawiacy, którzy tracą
resztki nerwów, próbując przedostać się przez okolice skrzyżowania Wołoskiej
i Marynarskiej.
Prace mogą być wstrzymane przez inspekcję i sądy. A warszawiacy tracą resztki
nerwów, próbując przedostać się przez ogromne korki.
Andrzej Urbański były wiceprezydent miasta- odpowiadał za przygotowanie
inwestycji drogowych w Warszawie. Odchodząc do Kancelarii Prezydenta
zostawiło po sobie bałagan na Wołoskiej.
Mirosław Kochalski, sekretarz miasta i prawdopodobnie kandydat Pis na
prezydenta Warszawy- próbuje mydlić warszawiakom oczy i naraża ich na kolejne
miesiące korków koło Galerii Mokotów.
Marek Mistewicz, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, jego podwładni nie
dopilnowali inwestycji na Wołoskiej. Jest głuchy na prośby mieszkańców i ich
zarzuty. Woli się kłócić i drzeć koty, niż naprawić swoje błedy.
Super Express, 2006-01-04, środa
Łukasz Krajewski
www.siskom.waw.pl/artykuly/060104-se.gif