komagane
06.01.06, 10:28
Zdaje się, że mamy nową odsłonę słynnego konfliktu o budynek przy Powstańców
Śląskich. Tym razem miasto pokazało kły. Osławiony pan Bajko zapowiedział, że
wywłaszczy Gmurków i poszerzy ulicę, a więc załatwi sprawe, nie załatwioną od
wielu lat. Pisze o tym Życie Warszawy.
Spór o kawałek działki, blokujący poszerzenie ul. Powstańców Śląskich
zakończy się być może wiosną wywłaszczeniem właścicieli
Po 15 latach przepychanek z państwem G. urzędnicy zdecydowali, że czas na
ostateczne rozwiązanie. Zabiorą G. część ich nieruchomości na podstawie
prawa, które pozwala na wywłaszczenie. (...)
Urząd miasta od dawna chce poszerzyć wąskie gardło głównej bemowskiej
arterii. Ale ciągle jest to niemożliwe, bo G. nie chcą od lat sprzedać swojej
ziemi Warszawie. A ściślej mówiąc chcą, ale za kwotę 10 mln zł. Miasto
tymczasem, na podstawie wycen niezależnych ekspertów, oferowało do niedawna
około 600 tys. zł. (...)
Urzędnicy zdecydowali, że na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami z
1997 roku wywłaszczą G. z części ich nieruchomości. Zabiorą pas ziemi, około
jednej czwartej całej działki, graniczący bezpośrednio z ul. Powstańców
Śląskich i poszerzą arterię. Zapłacą za to wywłaszczenie rodzinie G.
kilkadziesiąt tys. zł. Szczegółowe oszacowanie kwoty wciąż trwa, ale wiadomo,
że nie będzie to więcej niż 100 tys. zł. Nowy pas ulicy przebiegnie zatem
przez dzisiaj jeszcze należącą do G. południową część działki, a krawędź
jezdni znajdzie się w odległości około metra od południowej ściany domu. W
świetle przepisów jest to dopuszczalne. To na pewno mało komfortowa sytuacja,
ale winą za taki stan rzeczy można obarczać tylko i wyłącznie właścicieli
nieruchomości. To oni uporczywie, od lat odrzucali możliwość porozumienia ze
stołecznym samorządem, który początkowo chciał odkupić całą nieruchomość
należącą do G. (...)
2006-01-04, MARCIN HADAJ
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?
place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=77780
Niestety, pan Hadaj sie myli. Sytuacja wróciła własnie do punktu wyjścia. W
latach 80-tych Gmurkowie odmówili sprzedazy C Z Ę Ś C I posesji, którą władza
chciała kupić, i żądali wykupu całości budynku, z uwagi na znaczne
pogorszenie warunków zyciowych na tak okrojonej działce. Władze miasta
odmówiły, motywując to tym, że nie jest dopuszczalne, by obywatel na tej
transakcji sie wzbogacił czy też polepszył sobie warunki zyciowe. Takie
paranoiczne tłumaczenie wywołało upór właściciela domu, a efektem tego są
korki na Powstańców od prawie 20 lat.
No, było to za komuny, która własności prywatnej nie szanowała. Ale, ale...
czy dzisiejsze prawicowe władze nie nawiązują aby to tamtych niechlubnych
czasów?
W każdym razie wyrazy współczucia i sympatii dla pana Gmurka, który miał
pecha, bo odziedziczył albo kupił dom w nieodpowiednim miejscu. Płaci za to
już wiele lat i płacić będzie. Dialog z władzami, które nie traktuja
człowieka jak partnera, to gorsze niż wojna. Widząc jednak determinacje
właściciela domu, nie wątpie, że sprawa trafi do Strasburga. Nie wątpię
również, że będzie wygrana. Dlatego dziwię się, doprawdy dziwię sie ekipie
Kaczyńskiego, że woli eskalację konfliktu zamiast normalnego dialogu z
obywatelem.