Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków

06.01.06, 10:28
Zdaje się, że mamy nową odsłonę słynnego konfliktu o budynek przy Powstańców
Śląskich. Tym razem miasto pokazało kły. Osławiony pan Bajko zapowiedział, że
wywłaszczy Gmurków i poszerzy ulicę, a więc załatwi sprawe, nie załatwioną od
wielu lat. Pisze o tym Życie Warszawy.


Spór o kawałek działki, blokujący poszerzenie ul. Powstańców Śląskich
zakończy się być może wiosną wywłaszczeniem właścicieli

Po 15 latach przepychanek z państwem G. urzędnicy zdecydowali, że czas na
ostateczne rozwiązanie. Zabiorą G. część ich nieruchomości na podstawie
prawa, które pozwala na wywłaszczenie. (...)

Urząd miasta od dawna chce poszerzyć wąskie gardło głównej bemowskiej
arterii. Ale ciągle jest to niemożliwe, bo G. nie chcą od lat sprzedać swojej
ziemi Warszawie. A ściślej mówiąc chcą, ale za kwotę 10 mln zł. Miasto
tymczasem, na podstawie wycen niezależnych ekspertów, oferowało do niedawna
około 600 tys. zł. (...)

Urzędnicy zdecydowali, że na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami z
1997 roku wywłaszczą G. z części ich nieruchomości. Zabiorą pas ziemi, około
jednej czwartej całej działki, graniczący bezpośrednio z ul. Powstańców
Śląskich i poszerzą arterię. Zapłacą za to wywłaszczenie rodzinie G.
kilkadziesiąt tys. zł. Szczegółowe oszacowanie kwoty wciąż trwa, ale wiadomo,
że nie będzie to więcej niż 100 tys. zł. Nowy pas ulicy przebiegnie zatem
przez dzisiaj jeszcze należącą do G. południową część działki, a krawędź
jezdni znajdzie się w odległości około metra od południowej ściany domu. W
świetle przepisów jest to dopuszczalne. To na pewno mało komfortowa sytuacja,
ale winą za taki stan rzeczy można obarczać tylko i wyłącznie właścicieli
nieruchomości. To oni uporczywie, od lat odrzucali możliwość porozumienia ze
stołecznym samorządem, który początkowo chciał odkupić całą nieruchomość
należącą do G. (...)

2006-01-04, MARCIN HADAJ

www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?
place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=77780

Niestety, pan Hadaj sie myli. Sytuacja wróciła własnie do punktu wyjścia. W
latach 80-tych Gmurkowie odmówili sprzedazy C Z Ę Ś C I posesji, którą władza
chciała kupić, i żądali wykupu całości budynku, z uwagi na znaczne
pogorszenie warunków zyciowych na tak okrojonej działce. Władze miasta
odmówiły, motywując to tym, że nie jest dopuszczalne, by obywatel na tej
transakcji sie wzbogacił czy też polepszył sobie warunki zyciowe. Takie
paranoiczne tłumaczenie wywołało upór właściciela domu, a efektem tego są
korki na Powstańców od prawie 20 lat.

No, było to za komuny, która własności prywatnej nie szanowała. Ale, ale...
czy dzisiejsze prawicowe władze nie nawiązują aby to tamtych niechlubnych
czasów?

W każdym razie wyrazy współczucia i sympatii dla pana Gmurka, który miał
pecha, bo odziedziczył albo kupił dom w nieodpowiednim miejscu. Płaci za to
już wiele lat i płacić będzie. Dialog z władzami, które nie traktuja
człowieka jak partnera, to gorsze niż wojna. Widząc jednak determinacje
właściciela domu, nie wątpie, że sprawa trafi do Strasburga. Nie wątpię
również, że będzie wygrana. Dlatego dziwię się, doprawdy dziwię sie ekipie
Kaczyńskiego, że woli eskalację konfliktu zamiast normalnego dialogu z
obywatelem.
    • kazuyoshi78 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 10:34
      Dziwi mnie, że bronisz człowieka, który chce za swój domek grube miliony, co
      jest całkowicie nieuzasadnione. Po prostu chłop przesadził ze swoimi
      roszczeniami i tyle. Gdyby chciał mniej, gdyby nie był taki pazerny, pewnie
      dawno byloby już po sprawie.
      • komagane Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 10:47
        Mówisz tak, bo nie znasz sprawy. Władze miasta próbowały Gmurka oszukać, a
        potem zrobiły z niego kozła ofiarnego, kiedy oszukać się nie dał. Nie znam
        Gmurka, tez czasem stoję w korku przy tej ulicy, ale bądźmy sprawiedliwi.

        A tak nawiasem mówiąc, ile jest wart dom na Jelonkach, przy głównej ulicy, obok
        tramwaju?
        Za ile Gmurek musiałby kupic sobie dom na Jelonkach w pobliżu Powstańców
        Śląskich?
        Czy jest możliwe mieszkać w budynku położonym jeden metr od skraju jezdni?
        Czy jest możliwe wynegocjować cene wykupu bez negocjowania?
    • Gość: kixx Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.acn.waw.pl 06.01.06, 10:47
      600 tys to jest smieszna suma za calkiem pokazny budyneczek umiejscowiony w tak
      newralgicznym miejscu
      Podobno miasto i jej mieszkancy -jak to wczoraj gdzies przeczytalem-przez brak
      checi do zaplacenia Gmurkom tracilo rocznie 4 mln.Pomnozmy to przez lata,jakie
      zajelo urzedasom znalezienie rozwiazania-otrzymamy sume tak zawrotna,ze przy
      niej zadane przez Gmurkow 6 mln jest tym czym maluch przy Maybachu.
      Teraz miasto placi im 100 tys zl-dla mnie jest to zlodziejstwo,niewazne ze w
      bialy dzien i byc moze w zgodzie z prawem.Duzo mniej takze niz poniesione
      straty kosztowaloby takie zaprojektowanie ulicy,zeby Gmurkow nie trzeba bylo
      ruszac-miejsca jest dosyc.
      ale po co,lepiej sie handryczyc i za wszelka cene udowadniac ze to urzednik ma
      zawsze racje
      • vampi_r Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:11
        Wykup nieruchomości winien odbyć się na zasadach rynkowych.
        Skoro cena ziemi w tym miejscu (wynikająca ze średnich cen a agencjach)
        wychodzi 500 zł/m2, to i państwo G. nie mogą domagać się, by zapłacono im za
        ziemię 50 tys/m2.
        Domaganie się za tą nieruchomośc 10 mln. to jakiś absurd.
        Albo inaczej - jeśli ktokolwiek jest chętny, by dołożyć z jego pensji 1000 zł
        do nieruchomości państwa G., to niech się tu wpisze.
        • Gość: kixx Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.acn.waw.pl 06.01.06, 11:22
          popelniasz maly blad
          cena ziemi w tym miejscu wynosi te 50tys/m2
          cena ziemi w okolicy wynosi 500zl/m2
          cena rynkowa to taka cena ,jaka jest w stanie zaplacic rynek
          jesli rynek mial wszystko w du..ups przepraszam ,w nosie i wolal stracic przez
          15 lat ok 60 mln zlotych tylko po to zeby nie zoszedzic 6 to ten rynek jest
          idiota
          policzmy sobie ile "rynek" stracil na przepychankach
          60 mln- 6 mln= 54 mln
          czyli 54 000 000 zl polecialo w powietrze ze spalinami
          naprawde bylo to konieczne?
          tam wokol jest wystarczajaco duzo miejsca na ominiecie Gmurkow
          zreszta zakup nawet za 10 mln bylby bardziej oplacalny
          ale niestety,pieniadze byly wyciagane nie z tej kieszeni,ktora miala w gestii
          pieniadze na zakup tej nieruchomosci
          • vampi_r Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:55
            Gość portalu: kixx napisał(a):

            > czyli 54 000 000 zl polecialo w powietrze ze spalinami
            > naprawde bylo to konieczne?
            > tam wokol jest wystarczajaco duzo miejsca na ominiecie Gmurkow
            > zreszta zakup nawet za 10 mln bylby bardziej oplacalny
            > ale niestety,pieniadze byly wyciagane nie z tej kieszeni,ktora miala w gestii
            > pieniadze na zakup tej nieruchomosci

            Ja nie jestem rzecznikiem władz miasta i uwazam, że przez te kilkanacie lat
            dałoby się ta sprawę załatwić ze 100 razy, gdyby tylko była taka wola.

            Jednak będe się upierał przy tym, że za nieruchomości nie może nikt płacic cen
            z sufitu. Wyobraźmy sobie, że miasto zapłaciło państwu G. 50 tys/m2 ziemi,
            podczas gdy ziemia w tym rejonie kosztuje 500 zł/m2.
            Stworzenie takiego precedensu pociągnęłoby absurdalne roszczenia innych.
            Kazdy chciałby za swoją nierychomośc 100 razy wiecej, niż rzeczywiscie jest
            warta. Skoro Państwu G. się udało... to czemu nie mnie. W efekcie nic nigdzie
            byś nie zbudował.
            Stworzenie w tym przypadku precedensu przyniosłoby wiecej strat.

            Natomiast przez ten czas należało stworzyć takie prawo, które w przypadkach
            spornych upraszczałoby wywłaszczenie.
            Tak jest przy budowie dróg krajowych.

            Dziwi mnie, że dopiero teraz ktoś z miasta wpadł na jakis pomysł jak mozna
            wywłaszczyć kawałek ziemi pod budowę ulicy.
            A co robiły władze przez te wszystkie lata?

            I na koniec. Jeśłi ktoś uważa, że Państwo G. zostaną oszukani przez miasto i że
            trzeba im zapłacić za ta ruderę 10 mln. to włala - każdy z Was może pójśc do
            tych ludzi i dołożyć im z własnej kieszeni.
            • Gość: gość Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.acn.waw.pl 06.01.06, 23:13
              > Jednak będe się upierał przy tym, że za nieruchomości nie może nikt płacic cen
              > z sufitu. Wyobraźmy sobie, że miasto zapłaciło państwu G. 50 tys/m2 ziemi,
              > podczas gdy ziemia w tym rejonie kosztuje 500 zł/m2.
              > Stworzenie takiego precedensu pociągnęłoby absurdalne roszczenia innych.
              > Kazdy chciałby za swoją nierychomośc 100 razy wiecej, niż rzeczywiscie jest
              > warta. Skoro Państwu G. się udało... to czemu nie mnie.

              Ano temu, głąbie (potraktuj to jako komplement), że aby ktoś coś kupił, to
              właściciel musi chcieć to sprzedać. Jak właściciel chce 10mln, a potencjalny
              nabywca uważa, że to za drogo, to nie kupuje i tyle. "Wywłaszczanie" to było za
              bolszewików i jak nie tylko tutaj widać, "siskom" tęskni za tamtymi czasami.
              • vampi_r Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 07.01.06, 17:47
                Dziękuję za komplement. Widzę, ze u ciebie jak zwykle żółc wypełnia głowę i język. Szkoda, że przy tym zero merytoryki. Ale to cecha oszołomów spod znaku Zieloni, więc przywykłem.

                Przyjmij więc do wiadomości, że wywłaszczenia stosuje się powszechnie w cywilizowanym świecie.
                W tym przypadku nasze prawo w niczym nie odbiega od prawa państw UE, a nawet tam jest o wiele bardziej restrykcyjne.
                Między inymi dlatego w wielkich europejskich miastach nie ma takich wąskich gardeł, jak dom Państwa G., a budowa dróg od lat idzie sprawniej.

                Nie mysl też wywłaszczenia z wysiedleniem, bo jak widzę, zasób słów, a także możliwości rozumienia ich znaczenia masz bardzo ograniczone.
                • Gość: oki racja IP: *.chello.pl 07.01.06, 18:19
                  w przypadku blokowania inwestycji publicznych nie można mówić o dowolnych
                  roszczeniach właścicieli działek, bo wtedy zastopowano by KAŻDĄ inwestycję
                  (zero mostów, dróg itp..); na całym świecie istnieją instrumenty prawne do
                  wywłaszczania opornych, dobrze działa to w niemczech i tam na brak autostrad,
                  wiaduktów itp. nikt nie narzeka; znam przypadek, w którym niemieckiemu
                  rolnikowi wojsko w rozwaliło buldożerami majątek pod budowę autostrady i dostał
                  za to kasę mniejszą niż pierwotnie proponowano
        • Gość: Mike A ja Wam powiem tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 00:09
          Glupie urzedasy w swoim zaslepieniu.Puscic tramwaj pomiedzy wiezowcem z PKO BP
          na parterze a Oplem i debilom Gmurkom nie dac ani zlamanego grosza.Zakonczyc w
          ten sposob temat niezbyt wielkim nakladem przelozenia torow tramwajowych i
          rozbudowania jezdni.
          I po sprawie a nie handryczyc sie tyle lat z wiesniakami i skazywac tylu
          kierowcow na stanie w korkach i palenie nenzynki i diesla.
          • dorsai68 Re: A ja Wam powiem tak... 07.01.06, 16:26
            Tramwaj nie pieszy, nie zakręci na tak ciasnym łuku jaki powstałby w tym miejscu. Przypominam, że Powstańców Śląskich biegła w tym miejscu PRZED budową linii tramwajowej.
      • komagane Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:21
        No właśnie, pomnóżmy.
        Ulice budowano bodaj w 1987-1988 roku. To do dzis 18 lat.
        18 X 4 mln = 72 miliony.

        Siedemdziesiąt dwa miliony.

        A sprawa zaczęła sie od propozycji wykupu domu za cenę rynkową obowiązująca
        wówczas. Nie sądzę, żeby, nawet wygórowana, była wyższa niż pół miliona. Dziś -
        no, może 2 miliony, może 3.
        Sądze, że Gmurek żąda 10 mln za wykup oraz odszkodowanie za 18-letnią wojnę
        nerwów. I jak odmówic mu racji?
        • kazuyoshi78 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:26
          Pan Gmurek nie przeprowadzi się z bardzo prostego powodu. Jego posesja
          oblepiona jest planszami reklamowymi, za co Gmurek dostaje kasę, pewnie niezłą.
          Szkoda byłoby stracić taką żyłę złota.
          • horpyna4 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:32
            No cóż, istnieje proste rozwiązanie. Skoro pan Gmurek, zdaniem urzędników,
            zawyża wartość swojej nieruchomości, to niech miasto wygospodaruje równorzędną
            działkę, wybuduje na niej dom i przeprowadzi pana Gmurka. Wtedy nie będzie
            dyskusji na temat kosztów. Niech w taki sposób urzędnicy udowodnią, że są one
            mniejsze.
            • Gość: komagane Otóż to! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 11:36
              horpyna4 napisała:

              > No cóż, istnieje proste rozwiązanie. Skoro pan Gmurek, zdaniem urzędników,
              > zawyża wartość swojej nieruchomości, to niech miasto wygospodaruje równorzędną
              > działkę, wybuduje na niej dom i przeprowadzi pana Gmurka. Wtedy nie będzie
              > dyskusji na temat kosztów. Niech w taki sposób urzędnicy udowodnią, że są one
              > mniejsze.



              Otóż to!
              Ale żeby to wykonać, trzeba z Gmurkiem rozmawiać, a nie tylko wysyłać mu pisma
              urzędowe i podszczuwac na niego media.
            • kazuyoshi78 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:36
              Tylko, że przed tymi działaniami maista Gmurek musiałby podpisać deklarację, że
              się do takiego wybudowanego przez miasto budynku przeprowadzi (oczywiście po
              zapoznaniu się z lokalizacją działki i zaakcpetowaniu projektu domu). A sęk w
              tym, że on nie chce, tylko twardo żąda 10 milionów.

              No to po co miaato ma szukac działki i budować dom, skoro Gmurek i tak się do
              niego nie przeprowadzi?

              A tak na marginesie, to niech mu miasto nie ustępuje. Koszty rosną, to prawda.
              Ale jednocześnie byłoby to jakieś ostrzeżenie dla innych, aby nie żądali w
              przyszłości kwot wziętych z sufitu. Bo tak to jednemu 10 milionów, drugiemu 10
              milionów, trzeciemu też i koszty dopiero się zaczną.
              • Gość: szoppracz Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 09:16
                Gmurek prawdopodobnie uważa, że najmniejsze ustępstwo spowoduje, że władze
                miasta będą miec punkt zaczepienie do tego, zeby go wykiwać i wywłaszczyć z
                jego szkodą. Nie mozna mu sie dziwić, kiedy sie spojrzy na dotychczasowe
                poczynania władz.
                Tu potrzeba dobrego, kompetentnego i bezstronnego mediatora.
                • andrzej.sawa Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 09.01.06, 23:38
                  Przede wszystkim trzeba myśleć,ale dla urzędników to jest za trudne
                  • Gość: szoppracz Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 10:31
                    Jasne że myslenie nie jest mocną strona urzędników, chyba że idzie o ich własne
                    korzyści. W ogole urzędnicy to prawdziwie pasożytnicza klasa na ciele miasta,
                    od góry do dołu. Tylko w łapówkach są sprawni. Może gdyby Gmurek w swoim czasie
                    dał...?
          • Gość: komagane Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 11:34
            Kazuyoshi, znowu ulegasz propagandzie prasowej, która szczuje na Gmurka od lat.
            Naprawde chciałbys mieszkać w takim miejscu, gdzie pod samym oknem bez ustanku
            jada samochody? Nawet z "niezłą" kasą za reklamy?
            Bądź sprawiedliwy. I troche empatii, proszę.
            • kazuyoshi78 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:38
              Oczywiście, ze nie chciałbym mieszkać w takim miejscu. Wziałbym kasę od miasta
              i się przeprowadził. O wysokość kasy i parę innych szczegółów może bym się
              targował, ale nie domagałbym się kwot wziętych z sufitu.
          • Gość: kixx Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.acn.waw.pl 06.01.06, 11:35
            moze tak moze nie
            ale masz racje z tym,ze ta posiadlosc to zyla zlota-czyli jej wartosc rynkowa
            juz duzo wieksza niz oferowane onegdaj 600 000
            ludzie przeciez tyle kosztuje mieszkanie,w ktorym nie tylko ze masz duzo
            mniejsza powierzchnie,ale i nie mozesz w zaden sposob czerpac zyskow z
            obwieszenia sie reklamami
            • Gość: komagane Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 11:39
              A zresztą na wartosc domu składają się równiez zyski z jego uzytkowania, w tym
              wypadku zyski z reklam.Każdy rzeczoznawca ci to powie. W ten sposób dom przy
              głównej ulicy jest więcej wart.

              Hi, hi, przpomniało mi sie, że nawet bannery wyborcze Kaczyńskiego na
              prezydenta wisiały na płocie spornej posesji.
              • kazuyoshi78 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:42
                > A zresztą na wartosc domu składają się równiez zyski z jego uzytkowania, w
                > tym wypadku zyski z reklam.Każdy rzeczoznawca ci to powie. W ten sposób dom
                > przy głównej ulicy jest więcej wart.

                Akurat zyski z reklam wzięły się stąd, że kierowcy stoją tam w potęznych
                korkach i mają świetny widok na płot pana Gmurka stojący w poprzek osi jezdni.

                Innymi słowy pan Gmurek zyski zapewnił sobie sam, broniąc tego płotu. To nie
                jest płot przy głównej drodze, to jest płot _w poprzek_ głównej drogi, stąd ta
                ogromna ilość reklam.

                I jeszcze miasto ma Gmurkowi za jego "zaradność" dopłacać?

                > Hi, hi, przpomniało mi sie, że nawet bannery wyborcze Kaczyńskiego na
                > prezydenta wisiały na płocie spornej posesji.

                O tak, było to nawet szeroko komentowane na forum.
                • andrzej.sawa Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 11:54
                  Znam podobną historię z "terenu".
                  Urzędnicy nie potrafią zrozumieć,że obcięcie o 1/4 działki zmniejsza wartość tej
                  działki nawet dwu lub trzykrotnie,że ulica pod oknami zamiast jak poprzednio w
                  odległości ponad dziesięciu metrów zmniejsza znacznie wartość budynku,bo zmienia
                  jego faktyczną lokalizację.
                • Gość: komagane Miasto ma zapłacić Gmurkowi tyle, ile mu się nalez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 12:41
                  Nie ma mu płacić nie wiadomo ile, ale ma mu zapłacić tyle, ile mu sie należy za
                  posesję w mieście stołecznym, przy jednej z głównych ulic, przynoszącą zyski z
                  tytułu wieszania bannerów. Gadanie o tym, jakie to niebotyczne zyski, wywodzi
                  sie z typowich mitów urzędniczych. Gdyby tam miał sklep albo warsztat
                  samochodowy, też położenie działki przesądzałoby o ich rentowności.

                  Nie rozumiem, Kazuyoshi, dlaczego tak się zaperzasz. Korzyści z reklam czerpią
                  osoby, które mieszkają przy duzych ulicach (i mają tam własnosć, dom czy np.
                  płot), a nie osoby mieszkające w środku osiedla. Korki stoja na wielu ulicach w
                  godzinach rannych, i dlatego bannerami obwieszona jest np. ul. Marynarska,
                  Połczyńska czy Al. Jerozolimskie, mimo że nie ma tam żadnego Gmurka. Jedyna
                  różnica, że dom Gmurka jest prywatny, a z wieszania banneru na bloku czy na
                  płocie instytucji czerpie właściciel publiczny.
                  • warzaw_bike_killerz Re: Miasto ma zapłacić Gmurkowi tyle, ile mu się 06.01.06, 12:49
                    Nie przecenialbym wplywow z reklam jako milionowych dochodow. To sa marne
                    pieniazki, chyba ze sie znajdzie glupiego jelenia.
                    Swoja droga miasto powinno wreszcie odciac dowolne wieszania plugastw nawet na
                    prywatnych dzialkach. Wprowadzic homologacje odnawiana co rok na wolnostojace, a
                    np. wprowadzic wspolczynnik przezroczystosci na wiszace. Jesli tyle norm trzeba
                    spelniac w wielu przypadkach, reklame zewnetrzna tez mozna obsadzic normami i
                    uzywilizowac. Np kazda kolejna nie blizej niz 5 metrow promienia srednicy od
                    centralnego punktu pierwszej.
                    • Gość: komagane Re: Miasto ma zapłacić Gmurkowi tyle, ile mu się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 12:54
                      Otóż to, główne ulice obwieszone sa rozmaitym syfem bez ładu i składu, ktos
                      czerpie z tego nie tak znów wielkie zyski, ale o estetyke nie dba nikt.
                      Ale zauważ, od jak dawna prasa rozpisuje sie o ogromnych zyskach Gmurka z
                      tytułu wieszania bannerów.
                      Dla mnie wygląda to jak nagonka. Dlatego współczuje Gmurkowi i kibicuję mu w
                      jego nierównej walce z bezdusznością urzędniczą.
                      • Gość: fizol Re: Miasto ma zapłacić Gmurkowi tyle, ile mu się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 16:34
                        Tia...
                        Utworzyć nowy Urząd cenzurujący nie tylko treść, ale i grafikę bilboardów.
                        Koniecznie z prawem wydawania koncesji.
                        I żeby mi było beż korupcji!
                        A na czele jakieś np. bezpartyjne pisiątko.
                        • Gość: fizol ps. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 16:37
                          Za jeden baner płacą ok. 400 pln/mc.
                          Resztę łatwo wyliczyć.
                          I napewno są to utracone dochody Gmurków , jęśli ich wyprowadzą.
                          • warzaw_bike_killerz Re: ps. 06.01.06, 16:49
                            Zadna argumentacja. Kazdy samochod musi przechodzic badania techniczne, aby byc
                            dopuszczonym do ruchu. Dla bezpieczenstwa. Dla estetyki kazda reklama powinna
                            miec zezwolenie. Tak jak zezwolenie na budowe.

                            400 pln za jaki banner? 1x3 czy 1x6? Na miesiac? To calkiem sporo za takie
                            smieciowo-informacyjne otoczenie. Jak potrzebuje, to potrafie oswietlony
                            billboard w takiej cenie kupic.
                            • Gość: fizol Re: ps. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 17:03
                              Pojęcie estetyki jest niestety względne.
                              Czy prezentacja ( na żywo) rodzenia lalki Barbie to sztuka, wydarzenie
                              artystyczne, czy rynsztokowe g..?

                              Kto o tym będzie decydował?
                              Krajowa Rada Baneryzacji, czy tylko Misza Borowski?
                              Widzę tęsknotę za socjalizmem.
                              A może przyjdzie czas na wykształcone i wyrobione estetycznie społeczeństwo,
                              bez systemu nakazów, zakazów, idt?
                              Oj, pomarzyć!

                              ps. 400 pln za bilbord 2x6 m.
                              • warzaw_bike_killerz Re: ps. 06.01.06, 17:21
                                Czyli ma cene rynkowa. Za te 4800 PLN rocznie wycenia sobie 10 milionow?

                                Tak pojecie estetyki jest wzgledne, ale i dla reklamy i dla wszystkich bedzie
                                lepiej jesli nasycenie ich bedzie mniejsze. Jestesmy na etapie krolika
                                doswiadczalnego, gdzie aby wykonac efektywna kampanie outdoorowa musisz coraz
                                wiecej nosnikow kupowac. Niestety cena za zwiekszajaca sie ilosc nosnikow wcale
                                nie rosnie, bo podaz jest olbrzymia. Jest to zasuwanie na spirali bez zadnego
                                efektu. Mozna olepic kazdy plot i kazdy metr ulicy. Klient bedzie musial kupic
                                wiecej, ale nie bedzie sklonny wydac wiecej, bo billboard jest najmniej
                                efektywnym nosnikiem - chocby z uwagi na "zabillboardowanie" ulic na smierc. Na
                                samym koncu Ty jako konsument bedziesz warzywkiem, ktore z przesycenia reklam
                                zapomni jak kiedys wygladalo miasto i budynki i nie bedzie juz w stanie
                                pochlaniac kolejnej informacji na billboardzie. Bedziemy spotykac sie na rogu
                                ulicy oblepionej McDonaldem i Carrefourem, bo po co pamietac nazwy?
                                Sorrki za off topic, ale niepokoi mnie wciskanie reklam (dykty na dwoch
                                slupkach) jako argument w stosunku do wartosci tej watpliwej jakosci budynku i
                                dzialki.
                                • Gość: fizol Re: ps. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 17:28
                                  Pełna zgoda - ale przed cenzurą, czy koncesjonowaniem przestrzegam.
                                  Warto postawić na wolność - badziewie samo padnie.
                                  ps. Twoje wyliczanki ( 4800) dotyczą jednego badziewka. A tam jest ich chyba ze
                                  sześć.
                                  psII. Największe badziewie wisiało u Gmurków w czasie kampanii wyborczej.
                                  Huehuehue.
    • ukos Wykupić pas z drugiej strony ulicy 06.01.06, 12:19
      Wygiąć ulicę w łuk, w tym tory tramwajowe, i zostawić tego pana na zawsze w
      zakolu. Stanowczo przesadził ze swymi żądaniami.
    • mr_x3 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 15:36
      1) główny problem stanowi nie dom pana G a skrzyżowanie z Połczyńską czyli
      jeśli wykupią czy wywłaszczą pana G, a jednocześnie nic nie zrobią ze
      skrzyżowaniem to korki będą takie jak były.

      2) prostym rozwiązaniem jest zakazanie panu G ustawiania tablic reklamowych np
      ze względu na rozpraszanie uwagi kierowców. Jeśli nie da się mu tego zabronić
      to miasto na swoim terenie powinno postawić tablice osłonowe :P

      3) uważam że jeśi nie dojedzie do porozumienia to powinno byc możliwe łatwe
      wywłaszczanie działek pod inwestycje komunikacyjne (różne np metro, tory PKP
      czy tramwajowe, drogi) i dochodzenie spornej części odszkodowania w sądzie -
      inwestor wypłacałby taką sumę jaką proponował podczas negocjacji, a o pozostałą
      część toczyłby się proces. Warunkiem jest w miarę sparawne działanie sądów co
      już niedługo nastąpi (zaległości w sądach są co raz mniejsze - sądy przerabiają
      więcej spraw niż do nich wpływa).

      4) wartość rynkowa wykupowanego/wywłaszczanego terenu powinna uwzględniać
      wszelkie koszt związane z pozyskaniem nowej działki, przeprowadzką oraz budową
      nowego domu. Np u pana G dom to rudera o wartości zero, ale da się w niej
      mieszkać. chodzi o to aby właściciel nie był poszkodowany. Dochodzą też względy
      sentymentalne - przywiązanie do miejsca itp.
      Np jesli ktoś miał willę z basenem (zbudowaną legalnie, a nie na lewo na rok
      przed rozpoczęciem wykupów) to powinien dostać tyle kasy aby taką willę z
      basenem mógł sobie gdzieś indziej postawić. Oczywiście należy też uwzględnić
      to, że będzie miał nowy dom, nowy basen itp więc wyższy standard ale z drugiej
      strony właścieciel nie powinien ponosić kosztów tego, że ktoś nagle zmienił
      plany i przez środek jego domu ma iść np. linia tramwajowa.
      Warto byłoby się przyjrzeć jak rozwiązano takie sprawy w karajach zachodnich.
      • arvelli PROBLEM OGÓŁU... 06.01.06, 16:17
        ...to jest taki że mamy głupich urzedasów którzy pokazują że są wielcy...zaproponujcie takiemu że pod jego oknami puści się linię tramwajową to jak zareaguje???? będzie twierdził że ta linia nie jest wcale potzrebna...
      • komagane Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 18:31
        Trzeba jeszcze uwzględnic wartość budynku przed decyzja o budowie tam drogi.
        Nie sądzę, żeby pan Gmurek dostał jakiekolwiek pozwolenie na budowe, remont czy
        modernizacje w ciągu ostatnich 18 lat. A dom sie postarzał i zdekapitalizował.
        • Gość: Forza Autostrada Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 19:32
          No wreszcie miasto znalazło piękny bacik na tych wichrzycieli.

          To będzie doskonała wprawka przed wytyczaniem autostrady. Nic dziwnego, że
          przeciwnicy rozbudowy dróg i ulic przez Warszawę dostali zimnych potów ze strachu.

          Z następnymi (na przykład na Załuskach) już nie będzie się czekać 18 lat. W dwa
          miesiące przeprowadzi się wywłaszczenie i po krzyku.
          • rosebud68 Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 06.01.06, 22:49
            pozdrawiam czekiste!
            :)
          • Gość: albert Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.06, 22:55
            Gdyby Miasto wyplaciło te 10 mln Gmurkom, to na Załuskach każdy domagałby się
            aby autostrada przebiegała przez jego działkę.
    • umfana Komagane dlaczego bornisz G...? 06.01.06, 23:49
      Inni właściciele posesji przy Powstańców Śląskich potrafili się porozumieć z
      władzami miasta... tylko nie ci państwo! Mieli wygórowane ambicje zrobienia kasy
      i przeliczyli się. Zburzenie ich rudery i tak nie pomoże przy likwidacji korków
      na tym odcinku, więc ... niech nadal trzymają swój plac.
      Ciekawe kto im to kupi teraz?
    • Gość: MIKE A JA WAM POWIEM TAK .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 00:12
      Glupie urzedasy w swoim zaslepieniu.Puscic tramwaj pomiedzy wiezowcem z PKO BP
      na parterze a Oplem i debilom Gmurkom nie dac ani zlamanego grosza.Zakonczyc w
      ten sposob temat niezbyt wielkim nakladem przelozenia torow tramwajowych i
      rozbudowania jezdni.
      I po sprawie a nie handryczyc sie tyle lat z wiesniakami i skazywac tylu
      kierowcow na stanie w korkach i palenie benzynki i diesla.
      • dorsai68 Re: A JA WAM POWIEM TAK .... 07.01.06, 16:31
        Gość portalu: MIKE napisał(a):

        > Glupie urzedasy w swoim zaslepieniu.Puscic tramwaj pomiedzy wiezowcem z PKO BP
        > na parterze a Oplem i debilom Gmurkom nie dac ani zlamanego grosza.Zakonczyc w
        > ten sposob temat niezbyt wielkim nakladem przelozenia torow tramwajowych i
        > rozbudowania jezdni.
        > I po sprawie a nie handryczyc sie tyle lat z wiesniakami i skazywac tylu
        > kierowcow na stanie w korkach i palenie benzynki i diesla.
        Mike, powielasz bzdury. Tramwaj NIE ZAKRĘCI na tak wąskim łuku.
        Jeśli już coś "puszczać" w tym miejscu to najwyżej nitkę jezdni prowadzącą z Centrum, czyli ruch kołowy.
        Przypominam, że ten "parking" między Oplem a bud. mieszkalnym, to dawna jezdnia Powstańców Śląskich zlikwidowana m.in. ze względu na budowę linii tramwajowej.
    • uniq na Marsa idzie sprawniej 07.01.06, 02:05

      Budowa skrzyżowania Siekierkowskiej/Płowieckiej zaczęła się nie dalej jak pół
      roku temu a domy przy Marsa od paru tygodni wyglądają na opuszczone. Niektórych
      aż szkoda bo są niebrzydkie i w przyzwoitym stanie. Widać można sprawę załatwić
      szybko i sprawnie.
      • Gość: Michal Re: na Marsa idzie sprawniej IP: *.net 07.01.06, 08:43
        bo tam ludzie chcieli sprzedac a nie chcieli oszukac reszte spoleczenstwa ja tam ostatnio sawsze uzywam sygnalu dzwiekowego jak mijam dom panstwa G nawet o 24 czy 2 w nocy :-)
        • andrzej.sawa Re: na Marsa idzie sprawniej 07.01.06, 10:18
          Powiedzcie dlaczego na tym wątku tyle socjalistycznego bełkotu,pogardy dla
          własności prywatnej i uwielbienia celów publicznych.
          • warzaw_bike_killerz Re: na Marsa idzie sprawniej 07.01.06, 10:35
            Ja odbieram to inaczej. Jest to raczej chrzescijanska troska o blizniego. Gdyby
            miasto sie uparlo i z jednej strony posesji puscilo tramwaj, z drugiej
            autostrade, przed posesja i za posesja wydalo zgode na megaboardy reklamowe, to
            wartosc posesji spadlaby do wartosci nieuzytkow. Panstwo wlasciciele
            pozostawiliby w spadku znacznie mniejszy majatek niz obecnie kupiony za cene
            rynkowa +50% za sentyment do ziemi. Z drugiej strony taki Pan wlasciciel moglby
            stac sie nowym bohaterem ekologicznej prozy, niczym Slimak.
          • Gość: maxio Re: na Marsa idzie sprawniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 11:21
            Dlatego kolego, ze w krajach ktore stawiaja najwyzej wlasnosc prywatna i
            kapitalizm zaden taki G. nie blokowalby przez 18 lat inwestycji. I to budzi wg
            mnie zrozumiala frustracje.

            Poczytaj sobie kolego jak wyglada i dziala prawo co do takich inwestycji w
            takich krajach jak USA, Hongkong czy Singapur - a te chyba sa stawiane za wzor
            kapitalizmu nawet przez hardcorowych liberalow w rodzaju Korwina-Mikke.

            Co innego wywlaszczenie bez odszkodowania, co innego negocjacje co do ceny za
            wywlaszczenie.

            Mozesz przedstawic to sobie tak, ze pan G. podjal gre z miastem, zeby uzyskac
            porozumienie na swoich wysrubowanych warunkach. No ale, jak to w biznesie, raz
            sie wygrywa, raz sie przegrywa.
            • Gość: komagane Ależ Umfano, ależ Maxio! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 12:02
              Przecież sytuacja wygląda zupełnie inaczej!

              Pan G. nie miał szansy podjąc gry z miastem. On został w tę grę wmanewrowany.
              Pierwsza propozycja wobec pana G. była taka sama jak ostatnia: wykupić częsć
              działki i niech krawędź jezdni będzie 1 m od ściany budynku!

              Propozycja była skrajnie niekorzystna, więc pan G. ja odrzucił w słusznym
              odczuciu oburzenia, że go chcą ograbić. Cały 18-letni ciąg dalszy to jest efekt
              BRAKU WOLI POROZUMIENIA ze strony miasta i podejmowania decyzji o sprawach
              obywatela ponad jego głową.

              Czy nie rozumiesz, Umfano, że za sytuację na Powstańców Śląskich odpowiedzialne
              są urzędy miejskie od kilkunastu lat? Kolejni urzednicy, kolejne kadencje?
              Że "ofiarami" ich indolencji są tak samo kierowcy, jak i nieszczęsny Gmurek?
              Gmurek, który wygrał, bo nie dał sie oszukac, ale przegrał, bo znalazł się w
              oku cyklonu, od lat mieszka na środku ulicy, a w dodatku przez wszystkich jest
              obarczany winą za zaistniałą sytuację.

              Dobrze by było, żeby dociekliwi dziennikarze wybrali się na Jelonki i
              spróbowali porozmawiac o sytuacji Gmurka z jego sąsiadami, innymi zasiedziałymi
              mieszkańcami okolicy. Ale obawiam sie, że nie będzie takich dziennikarzy,
              bowiem łatwiej jest pójsć za owczym pędem i narzekac na Gmurka-zawalidrogę.

              Nawiasem mówiąc, słyszałam od przyjaciół z Australii o podobnym casusie z
              Sydney. Człowiek, starszy pan, nie chciał się dac wywłaszczyc ani wykupić pod
              budowe wielkiego parkingu obok supermarketu, bo był przywiązany do ziemi i
              domu. Władze wobec tego zostawiły jego posesję pośrodku parkingu, w wybitniej
              niekorzystnym położeniu: samochody z czterech stron. Właściciel domku
              zrozumiał, że nie tędy droga, w mediacjach między nim a właścicielami parkingu
              pomogli zawodowi mediatorzy społeczni, i po roku problem rozwiązał się za
              obopólnym zadowoleniem.
              Czy nie lepiej tak załatwiać sprawy, a nie zacietrzewiac sie w uporze i
              wykorzystywac media do bezprecedensowej nagonki na pana Gmurka i zmuszac go do
              desperackiej obrony?
              • Gość: oki przykład z australii nietrafiony IP: *.chello.pl 07.01.06, 18:35
                bo supermarket to prywatna inwestycja komercyjna i nikt nikogo nie może
                wywłaszczyć z powodu budowy sklepu
              • umfana Komagane masz rację 07.01.06, 22:29
                Przepraszam państwa Gmurków!
    • jhbsk Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 07.01.06, 12:30
      Gdyby miasto wykupiło posesję wiele lat temu, nie byłoby sprawy. Ale chciało
      przy okazji wykiwać właścicieli. I tak ciągnie się to w nieskończoność.
    • adasha Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków 07.01.06, 18:02
      Każdy musi przestrzegać prawa a ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami z
      1997r., wyrażnie określa co należy zrobić przy wywłaszczeniu nieruchomości.
      Dziwie się ,że do tej pory nie załatwiono tej sprawy. Do wywłaszczenia powołuje
      sie rzeczoznawcę majątkowego. On wycenia to w zależności od jej wartości. Plan
      zagospodarowania wyrażnie to określa . Jeśli w miejscu tego domu można postawić
      wieżowiec 10p. to jest to większa wartość niz parterowy dom. Można także
      wykupić słup powietrza nad nim, czyli w tym miejscu nie powstanie już
      wieżowiec.To nie jest tak ,że można żądać nie wiadomo ile. Jest to kompletne
      niezrozumienie ustawy a także ustawy o planowaniu.Właściciel także może powołać
      rzeczoznawcę majątkowego ale nie swojego. Jest to normalny zawód. Nie będzie
      tak,że jeden rzeczoznawca wyceni 600 000 zł - amortyzacja za każdy rok, a drugi
      wyceni 10 mln. Nad rzeczoznawcami jest KOZ-a ( komisja odpowiedzialności
      zawodowej )a także odpowiedni departament w ministerstwie infrastruktury, gdzie
      mogą trafić takie sprawy. Konsekwencke to w ostateczności odebranie
      licencji.Sprawa zostanie załatwiona szybko i dobrze dla ogółu mieszkańców W-wy.
      • Gość: komagane Re: Urząd Miasta kontra rodzina Gmurków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 22:26
        Po pierwsze, w wielkich miastach tez sa wąskie gardła, bo czegos nie mozna było
        wywłaszczyć. W Krakowie na wylotówce na Warszawę stoi klasztor, który
        uniemozliwia poszerzenie ulicy. Czyżby ktos próbował wywłaszczyc klasztor im.
        brata Alberta dla celów publicznych?

        Po drugie, ależ w sprawie pana Gmurka nie było rzeczoznawcy, o ile wiem. A sam
        Gmurek też mógłby zatrudnić rzeczoznawcę, byle licencjowanego, i miasto ma psi
        obowiązek te opionię wziąć pod uwagę. Jesli ją odrzuci, musi to umotywować.
        Gdybym znała pana Gmurka, na pewno radziłabym mu zatrudnić najlepszego
        rzeczoznawcę, który wyceniłby wszystkie składniki majątku, wraz z utraconymi
        zarobkami.

        Po trzecie, zasadniczą przyczyna pata w sprawie Gmurka jest brak woli szukania
        kompromisu ze strony urzędników, którzy do takich kompromisowych, pojednawczych
        rozmów sa po prostu organicznie niezdolni. Inna rzecz, że skrępowani sa
        gąszczem przepisów i zawsze potem może się zjawic jakiś głupek, który
        załatwioną pozytywnie sprawe nazwie korupcją, przekroczeniem uprawnień itp. i
        pozwie urzędnika do sądu.

        Po czwatre, złe to państwo, w którym władza boi sie "ludu", nie umie z nim
        rozmawiac i albo narzuca arbitralnie swoje decyzje, wymuszając posłuch, albo
        tchórzliwie godzi sie na wszystko, aby tylko nie dopuścić do buntu.
        Przerabialismy to wszyscy za komuny ("gaszenie" strajków podwyzkami lub
        pacyfikowanie strajków), a potem tez niewiele sie poprawiło, jak widać choćby
        na opisanym przykładzie.
    • umfana Szkoda państwa Gmurków 08.01.06, 17:51
      Mieszkają od lat w potwornych warunkach.
      Miasto powinno im załapcić za utratę zdrowia!
      To winna władz miasta. Czyżby ubodzy urzędnicy zarościli tym ludziom posesji i
      dlatego tak ich katowali od lat?
      • Gość: ... Umfany też mi szkoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 18:27
        Zarościli ją i nie chcą załapcić! A to przecież nie jej winna!
Pełna wersja