corgan1
14.01.06, 14:59
wczoraj, w piatek o 22:40 autobus linii 155 między Wolską a Rondem ONZ
3 chlopaków i 2 dziewczyny jadą na imprezkę jak słychac, wiec postanowili
sobie zrobić "biforkę". Dziewczyny odmówiły, ale chłopcy bez problemu: 1
plastykowy kubeczek wódzi do pełna i coca-cola poleciała w kólko 2 razy.
wczoraj, w piatek o 23:00 tramwaj 33 między rondem ONZ a ul. Racławicką
I znowu biforka - 4 kolesi pije wódkę (chyba Luksusowa) z gwinta, popija
sokiem z kartonika. Na przystanku przy Racławickiej opuszczają tramwaj i
wyrzucają pustą butelke i kartonik do kosza. Pełna kulturka :)
Wiele razy np. w nocnych autobusach spotykałem ze ludzie pili piwo, np. jedna
butelka krązyła między paroma osobami; kiedyś natrafiłem na pełną imprezę jak
5 ludzi siedziało na podłodze, jedli pizze i popijali piwem.
Hm... piwo no ok, a może nie ok. Ale czy picie wódki w komunikacji miejskiej
z gwinta to jakiaś nowa świecka tradycja? Może powrót do dawnych czasów?