Gość: Mlody Amibinty mie
IP: *.chello.pl
21.11.02, 23:28
Na poczatku chcialbym wyrazic swoje niezadowolenie odnosnie pewnego zjawiska.
Otorz ostatnio zauwazylem, ze wladze naszego wspanialego miasta coraz
czesciej zajmuja sie umiejscawianiem co krok roznych tablic pamiotkowych,
pomnikow itd.,a zadko zwracaja uwage na miejsca dla dzieci i mlodzierzy.
Wiele osob narzeka na zle zachowanie, wandalizm mlodzierzy, lecz czemu tu sie
dziwic? Co takie dzieci moga robic? Miejsc zabaw jak na lekarstwo, nie zaczna
sie bawic chyba przy pomniku czy tablicy pamiatkowej. Uwazam, ze taka tablica
gozej "nastroi" przecietnego Warszawiaka niz plac pelen, smiejacych sie,
bawiacych i rozradowanych dzieci.
Spojrzy na mlodzierz ktora z braku lepszego miejsca zaczyna dewastowac miejsa
publiczne. Czesto przegania sie, krytykuje osoby jezdzace na deskorolkach,
lecz gdzie maja jezdzic gdzie sie bawic? Deskorolke uwazam za bardzo ciekawe
i interesujace zajecie. Niejest zbyt kosztowne, poprawia sprawnosc fizyczna,
pozwala na nieco ekspresji. Jedno z najbardziej znanych i czesto odwiedzanych
miejsc w ktorych pozwalano "deskarzom" sie bawic zamknieto. Mowa tu
o "Wrotkowisku Jutrzenka" bylo to jeden z niewielu w Warszawie "skateparkow",
niekiedy niektore gminy, osiedla postanawiaja wybudowac takie miejsce jednak
najczesciej zajmuja sie tym ludzie nie majacy na codzien do czynienia z tym
sportem i miejsca takie sa w zasadzie nieatrakcyjne przez co nieuczeszczane.
Czemu by wiec w Warszawie - stolicy Polski - nie mialo byc skateparku
europejskiej klasy? Na zachodzi sa one czesto i chetnie budowane, gdyz
pozadnie wykonane i zarzadza sciagaj tlumy mlodziezy. Kozystaja na tym
wszyscy dzeici - maja wspaniale miejsce do zabawy, rozwoju. Nie beda musialy
juz sterczec pod budka z piwem czy niszczyc przystankow, wystarczy zebrac
troszke pieniedzy kupic deske i jezdzic dowoli. Dorosli - ich dzieci maja
zajecie nie nudza sie nie spedzaja godzin przed telewizorem. Nie
przeszkadzaja w parkach, na placach, ulicach. Na zachodzie "skateparki"
przynasza dosc spore zyski, organizowane sa zawody, jest tu tez miejsce dla
rozwoju polskich przedsiebiorstw zajmujacych sie produkcja desek, butow, czy
ubran deskorolkowych.
Uwazam rowniez ze nie potrzeba na ten cel jakis olbrzymich kwot, najwiekszym
problemem jest tylko grunt i oswietlenie, gdyz wszelkie przeszkody i
atrakcjie takiego "skateparku" moga zrobic sami deskorolkowcy, pelni zapalu,
sily i checi. Oczywiscie wszystko to tyczy sie rowniez osob
jezdzacych "wyczynowo" na (lyzwo)rolkach, rowerach. Sa to ludzie bardzo
interesujacy, mili, ambitni, pelni sil i checi, wystarczy podac im dlon,
wspomoc, dac mozliwosc, a sami z zapalem wezma sie do pracy.
T.