p.s.j
02.04.06, 21:38
Niedziela wieczór, Warszawa, Wał Miedzeszyński. Ruch średni. Na pasie obok,
pod światłami, zatrzymuje się Skoda (nie bijcie!), za kierownicą jakaś
sympatyczna młoda niewiasta. Patrzymy się na siebie, ale światła zmieniają się
już na zielone...
Dziewczyna jedzie ostro i agresywnie, wyprzedzajac jakiś starych dziadków czy
osoby zbyt przytłoczone rocznicą śmierci Papieża, więc ja za nią, niejako
małpuję jej manewry z 3-4 sekundowym opóźnieniem.
Za każdym razem, kiedy wjeżdżam za nią na jej pas ruchu, otrzymuję pojedyńcze
mrugnięcie światłami awaryjnymi. Nie jest to podziekowanie do wyprzedzonego,
bo zawsze następuje (a ma miejsce ze 4 razy) dopiero kiedy ja zjadę na pas
ruchu pędzącej (nie bijcie!!!) Skody.
No i pytanie- co to miało niby znaczyć? Skonfudowany sprawdziłem po
przyjeździe do domu światła, ale świecą normalnie, hmm... nie wiem (dziewczę
zjechało na Międzylesie, ja pojechałem dalej prosto, więc sprawa się nie
wyjaśniła.)