warka_strong
01.05.06, 22:50
Moim zdaniem wina opiekuna nie podlega dyskusji. Góry to zywioł i na spotkanie z nim trzeba być należycie przygotowanym. Najmniejsze zaniedbanie w tym zakresie może oznaczać śmierć. Wypada dziękować Bogu za to, że tym razem do tragedii nie doszło.