vampi=
02.01.03, 11:30
Drodzy ursunowiacy,
Nikt nie chce mieszkać przy ruchliwej drodze. Każdy to rozumie.
Ale kupując mieszkania w rejonie pasa przeznaczonego na autostradę
musieliście sobie zdawać sprawę, że kiedyś to będzie problem.
Jak bywacie trochę w innych stolicach, to też zauważycie autostrady biegnące
pośród peryferyjnych osiedli. Są one tylko odgrodzone ekranem dźwiękochłonnym.
Na Ursynowie proponują wpuszczenie autostrady w tunel, a wy i tak mówicie NIE.
O co chodzi? Idziecie w zaparte.
Mieszkacie w stolicy eropejskiego miasta, a nie w BurkinaFaso.
W Warszawie masa ludzi mieszka przy ruchliwych ulicach. A uciążliwość ruchu
np. na ulicy Grójeckiej, czy Al. Krakowskiej jest dużo większa, niż będzie na
ursynowskiej autostradzie. Może mieszkańcy tych ulic powinni też
zaprotestować?
Ja mieszkam przy Al. Niepodległości, którędy co dnia wali cała masa
ursynowskich samochodów w drodze do i z pracy. To może mieszkańcy Wieżbna
powinni kiedyś zablokować tą ulicę. Tylko jak wydostaniecie się ze swoich
blokowisk?
Czy wychodzicie z założenia, że jak wy komuś smrodzicie spalinami, to dobrze,
a jak ktoś wam, to od razu protest?
Autostrada bięgnąca gdzieś pod G. Kalwarią (lub dalej) to zupełne
nieporozumienie. Nie odciąży warszawskich ulic.
To że obwodnica w Warszawie jest potrzebna, to każdy wie, tyle że nikt nie
chce mieć jej pod swoim oknem. Autostrada na Ursynowie mogłaby stać się
częścią warszawskiej obwodnicy. Przesunięcie jej 50 km od miasta nie da
takiej możliwości.
I tak przez ursynów trzeba będzie puścić jakąś miejską obwodnicę, na której
ruch będzie taki sam, jak na autostradzie, tyle że nikt nie wpuści jej w
tunel - ba nawet może nie zrobią ekranów dźwiękochłonnych.
Protestując przeciwko autostradzie sami sobie robicie źle.