To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskiego ...

IP: *.aster.pl 16.05.06, 23:34
Ktoś przecież chyba wydal zezwolenie UKSW na tą inwestycję.Można kogoś
pociągnąć do odpowiedzialności.
Tym niemniej postawa księdza jest oburzająca.
    • donkej Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 17.05.06, 00:39
      Racja ta inwestycja UKSW nie lepsza.
    • bwv1004 Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 17.05.06, 02:20
      "Bielański proboszcz, którego bardzo lubię i szanuję"

      No ładnie, pan redaktor szanuje faceta, który publicznie namawia (a nawet
      nakłania przy pomocy proponowania korzyści materialnych) do łamania prawa.

      Ksiądz: "Ochrona Lasu Bielańskiego jest ważna, ale mając do wyboru drzewo lub
      człowieka, wybieram człowieka. "

      Myślałem, że seminarium to jest jakaś (ułomna w wprawdzie) forma wyższych
      studiów i elemantarna zdolność myślenia jest wymagana. Chyba jednak nie. Ksiądz
      nie dostrzegł, że to nie jest równoważny wybór. Parafianom korona z głowy nie
      spadnie, jak do kosciółka (a może na poczestunek i karuzelę? ;-) ) będą się
      musieli przespacerować. A to, co porozjeżdżaja i wypłoszą samochodami prędko
      (lub wcale) nie odrośnie i nie wróci.

      Zresztą, po co palce strzępić. Ksiądz nie musi nic takiego dostrzegać.
      Wystarczy, że dostrzegł, że obecnie ekologów sie nie lubi, a przed księdzem
      katolickim władza na kolana pada i czaszką o podłogę bije (bo w pas się
      kłaniała od 89 bez przerwy), poczuł się mocny, i hulaj dusza.

      A przywoływanie równie bezkarnych kolesiów księdza z Wyszynku nie ma
      najmniejszego sensu. O ile wiem, przestępcy nie podlegają uniewinnieniu, a
      grzesznicy odpuszczeniu grzechów tylko dla tego, że istnieją więksi przestępcy
      i grzesznicy.




      stał się ofiarą własnej popularności. Na msze do księdza Wojtka walą tłumy
      nawet z najdalszych zakątków miasta. On wie, jak przyciągnąć ludzi do kościoła.
      Zaprasza artystów, urządza poczęstunki, dla dzieci ustawił drewnianą karuzelę.
    • kruder76 Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 17.05.06, 06:15
      Ksiądz się pomylił, zamiast "Jeśli mam do wyboru człowiek czy drzewo wybieram
      człowieka" powinno być "Jeśli mam do wyboru drzewo, czy człowiek to wybieram kasę".
      Wiadomo, że chodzi o kasę z tacy - połowa wiernych to połowa kasy mniej.
      Płacenie manadatów za wiernych to dobrze skalkulowana inwestycja, która na pewno
      się opłaci.
    • Gość: bolek Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 08:33
      tez się dziwię że to ksiądz takie rzeczy mówi;jeżeli wierni chcą przychodzić
      aby sią pomodlić to zawsze przyjdą ,kiedyś kościoły były oddalone od siebie o
      kilkanaście kilometrów i ludzie tłumnie walili .a teraz prawie samochodem pod
      ołtarz.Gdzie tu wiara ???A poza tym muszą autami przyjeżdżać?na piechotkę nie
      łaska, ludziom to już się w dupach poprzewracało zamiast spacerkiem przejść 200
      m to wszędzie autem...
      Szkoda tego lasku bo już nic z niego nie będzie ,a dodatkowy parking to setki
      samochodów, spaliny,kurz itd ; zwierzęta uciekną a roślinność zdechnie.

      Teraz już wiem dlaczego my młodzi odchodzimy od kościoła...
      A chętnie pójdę na Kod Leonardo żeby zrobić klechom na złość...oni sami zresztą
      dobrze go sami rozreklamowali.

      cześć
      • jurge Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 17.05.06, 21:11
        Podpisz sie człowieku z imienia i nazwiska zanim będziesz miał śmiałośc takie
        rzeczy pisać. Powszechna dostepność do mediów dała ludziom prawo do
        wypowiadania najróżniejszych sądów, opinii, nie raz bardzo krzywdzących.
        Odwróćmy strony. Załóżmy młody człowieku, że mieszkasz na Bielanach- wybierzesz
        się na piechotkę do pubu do Centrum, czy innej odległej dzielnicy? Nie mieszaj
        wiary z jazdą samochodem i nie wypowiadaj się na tematy , które są Ci obce. To
        takie dziś powszechne- plucie w twarz. Każdy chwyt dozwolony nie? Masz problem
        to idź i powiedz w twarz co myślisz. I to się tyczy wszystkich śmiałków
        forumowiczów.
        Nie parafianka, ale przyjeżdżająca z daleka z dzieckiem, szcęśliwa, że znalazła
        takiego księdza głoszącego w taki sposób dobra nowinę.
        P.S mówiąc o parkingach, mówcie tylko o nich.
        P.S. A tak w ogóle byłeś na Mszy kiedy ksiądz powiedział o "regulowaniu"
        mandatów? Pewnie nie, więc jakim prawem wypowiadasz się? Nieobecni głosu nie
        mają. Dość juz tego. Po prostu wściekłam się, w jakich czasach my żyjemy?!
        • kazuyoshi78 Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 17.05.06, 22:31
          Wściekaj się, wsciekaj, a tymczasem rezerwat przyrody jest regualrnie gazowany
          przez twój blachosmród i blachosmrody innych tobie podobnych. Łamiesz zakaz
          wjazdu i elementarne reguły przyzwoitości. I co, uważasz, że postępujesz w
          porządku?

          Mały rachunek sumienia by ci nie zaszkodził.

          PS. Woź też dziecko samochodem do szkoły (jeśli jest w wieku szkolnym, lub
          bedzie) - wyrośnie dorodne, tłusciutkie.
        • jan-w To pseudochrześcijanie są problemem 17.05.06, 22:49
          Dobra nowina - łamcie prawo ?
          Jezus powiedział dokładnie odwrotnie (o podatkach dla cesarza).
          Może zamiast się wściekać, zajrzyj do ewangelii.
          A potępione przez kościół stwierdzenie "cel uświęca środki" nie kojarzy ci się z
          tą sytuacją ?
    • Gość: piotrek Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.06, 09:19
      Nie rozumiem, przeciez o to chodzi, zeby ludzie nie parkowali w lesie, a na
      parkingu. Autor chyba nie zna dobrze sytuacji uniwersytetu. Nie dawno państwo
      (bo to uczelnia państwowa, a nie duchowna) wybudowało tam wielki budynek
      dydaktyczny. Zatem niech wyborcza nie liczy, że zamknie uczelnię w lesie...
      • bielinka Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 17.05.06, 12:11
        Tez uwazam ze nie ksiądz i jego parafia jest problemem Lasku Bielanskiego tylko
        UKSW. NIe sądzę żeby jednotygodniowy "najazd" tak bardzo szkodzil temu lasu,
        tym bardziej że i tak parkowaie odbywa się NA głównej jezdni a nie w samym
        lesie. A zeby byla jasnośc jestem studentką UKSW - zaoczną. Myslę ze problem
        mozna by rozwiązać puszczając tamtędy jedną linię autobusową. Bo teraz to może
        i przyjemnie jest się "przespacerować" nawet z ciężką torbą, ale jesienią i
        zima to nie tylko nieprzyjemne ale i niebezpieczne. Droge te upodobali sobie
        różni zboczeńcy i ekshibicjoniści i to żadna przyjemnośc być narażonym na ich
        ataki. Dlatego tez korzystamy z samochodów. Część z nas - studentów, chętnie
        skorzystałaby z autobusów, równiez niedzielni wierni mieliby jakiś motyw żeby
        zostawić samochody w domu, bo przeciez parkować na Marymonckiej sie nie da.
        Życze obu stronom wiecej chęci znalezienia rozwiązania problemu niż chęci
        dokopania sobie.
        • kazuyoshi78 Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 17.05.06, 12:19
          > NIe sądzę żeby jednotygodniowy "najazd" tak bardzo szkodzil temu lasu

          Oprócz cotygodniowych najazdwó, temu "lasu" tudziez "rezerwatu" szkodzą
          dziesiątki samochodów codziennie dojeżdżających na uczelnię.

          Pretensje proponuję wnosić do władz uczelni, że zdecydowały się rozbudowywac
          kampus w tamtym akurat miejscu.
    • Gość: też młoda Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.06, 12:21
      Chyba duzo osób jest zadowolonych, że to ksiądz, czyli kosciól ma teraz problem,
      bo parafianie przecież mogą do koscioła dojść. Niestety te osoby nie znają
      sytuacji, na mszę o 11 przyjeżdża tyle osób, że większość samochodów nie miesci
      się na parkingu. Dużo przyjeżdża z daleka a przed Dewajtis też nie ma gdzie
      zaparkować. Ponieważ przy Marymonciej stoi niedaleko Szpital Bielański , więc na
      Marymoncjkiej parkują odwiedzający, którzy nie mieli miejsca na parkingu
      szpitala...Kompromisem byłoby uchylenie zakazu parkowania na Dewajtis na kilka
      godzin w niedzielę od 10:30 do 13:00. Teraz straż miejska specjalnie fatyguje
      się w niedziele by powystawiać tyle mandatów ile zdąży, uważam,że pozytkiem dla
      wszystkich mogłaby się zająć ważniejszymi sparwami
      • Gość: Pet Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg IP: *.polkomtel.com.pl 17.05.06, 12:54
        Dokładnie też tak uważam. Dwugodzinny "odpust" w niedzielę i święta w okolicach
        11 nikomu chyba by krzywdy nie zrobił. Przeważająca większość uczestników mszy
        to dojezdni, na parkingu przy uniwersytecie nie idzie wcisnąć szpilki. W
        okolicy przed wjazdem do Dewajtis też nie idzie zaparkować. Większą szkodę
        Laskowi robią niechlujni wizytujący śmiecący po sobie w lesie, niż
        kilkadziesiąt samochodów parkujących na drodze dojazdowej. Ale ekologom łatwiej
        dobrać się do źle zaparkowanych samochodów, bo to można łatwo w niedzielę
        namierzyć, okleić, sfotografować i omandatować. Przynajmniej widać efekty.
        Hipokryzja ekologów jest dla mnie aż nadto widoczna.
        P.S. Najbardziej mnie śmieszy wezwanie do Straży Miejskiej w godz. 14-15 w
        dniach pon.-pt. Oni chyba zapominają że normalny czlowiek w tym czasie pracuje.
        Typowe dla administracji, ustawić wszystko wygodnie pod siebie.
    • Gość: JK Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg IP: *.aster.pl 17.05.06, 23:45
      A ciekawe czy ci, co dają na tacę, będą przedtem poinformowani, że kasa nie
      idzie na sprawy kościelne, tylko na mandaty. Ja np. nie dałabym nawet złotówki
      w takiej sytuacji.
    • madidi Re: To nie ksiądz jest problemem Lasu Bielańskieg 18.05.06, 10:15
      Rozwiązaniem kompromisowym byłby jeden, lub dwa busika jeżdżące wachadłowo
      Dewajtis. Wiem, ze kilka lat temu jakaś firma otworzyła coś takiego- za złotówkę
      (!) studenci, a szczególnie studentki zimowymi wieczorami mogły podjechać ten
      kawałek. Nistety firma znikła- pewnie nie wielu decydowało się na taki wydatek.
      Dlaczego ekolodzy nie mogliby powalczyć o otwarcie za dofinansowaniem (np. z
      UE:) takiego przewozu dzuiałającego także w niedzielę (w niedziele może jednen
      busik by nie starczył, ale na pół godziny przed mszą mozna by załatwiać
      autobus)? I dziewczyny były by bezpieczniejsze, las czystrzy, wierni zadowoleni.
      No i oczywiście oprócz owych busów, inwalidów i nowożeńców nie byłoby wjazdu do
      lasu...
Pełna wersja