jpyszyn
14.01.03, 10:17
Zeszły czwartek, metro, około południa. Siedzę w prawie pustym wagonie i
czytam Gazetę Wyborczą. Nagle po wagonie zaczyna chodzić jakiś facet, na oko
około pięćdziesiątki, normalnie ubrany, nie żaden lump. Idzie z końca wagonu
w moją stronę, po drodze podchodzi do kolejnych pasażerów. Kontrola biletów? -
myślę. Ale facet podchodzi tylko do osób czytających Gazetę. Może jakaś
wybiórcza kontrola? Ale pasażerowie nie dają facetowi biletów, tylko podają
mu na chwilę... Gazetę.
Wreszcie podchodzi i do mnie. "...Czy mogę sobie od Pana wyrwać kupon Jolki z
Magazynu?"