Gość: denat
IP: *.acn.pl
15.01.03, 12:07
Przyszła odwilż, śnieg się roztopił i zahibernowane gówienka odżyły.
Większość trawników i chodników to jedna wielka kupa. Człowiek miast
podziwiać stołeczne wodoki, zmuszony jest iść z wzrokiem wbitym w podłoże, by
w takie gówno nie wleźć. Jak ktoś ma psa, to niech się na wieś albo do lasu
wyprowadzi, a jak już chce jednak zostać, to niech raczy posprzątać po
swoim "pieseczku". Bo nie każdy ma przyjemność na wiosnę, czy przy zimowych
odwilżach, taplać się w tym jednym, wielkim gównie.