Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki

IP: *.chello.pl 08.06.06, 21:39
no niestety, Polska to nie Holandia :(
lezy na przeciwnym biegunie rowerowego swiata.
    • bajgielek A ścieżka rowerowa to idealne miejsce parkingowe 08.06.06, 21:55
      Zresztą co się dziwić, chodniki przecież też...
      • user0001 Re: A ścieżka rowerowa to idealne miejsce parking 09.06.06, 00:17
        Uważaj bo jeszcze odkurzę swojego BMXa i pojadę zgodnie z przepisami ścieżką
        rowerową (niezależnie od tego co będzie na niej stało).
        • pan_pndzelek A dlaczego nikt was nie lubi? 09.06.06, 08:17
          A dlaczego nikt was nie lubi? Odpowiedź jest wewnątrz artykułu, zacytuję
          więc: "Na pasach hamuję w ostatniej chwili, (mimo że mam zielone!) tuż przed
          samochodem, który owszem, pieszego przepuścił, ale rower?". Cytatu koniec. Otóż
          NIE WONO jest przez jezdnię przejeżdżać rowerkiem, precyzyjniej rzecz ujmując
          należy dupsko z niego zwlec i go przeprowadzić przez przejście. Jasne? A jedna
          z drugą takie śNięte krowy jadą jak gdyby nigdy nic...
          • Gość: rowerzysta Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 08:56
            pan_pndzelek napisał:
            > NIE WONO jest przez jezdnię przejeżdżać rowerkiem

            Jak samochodami jeżdżą takie tępaki jak pndzel, które nawet nie słyszały o
            przejazdach dla rowerów na jezdniach (oznaczonych pasami) to co się dziwić, że
            jazda rowerem po Warszawie wygląda tak, jak w artykule.
            • Gość: kixx Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 09:34
              w artykule jest wyraznie napisane ,ze na pasach,a nie na przejezdzie przez
              jezdnie.Przejazd dla rowerzystow nie jest oznaczony pasami,jest oznaczony
              przerywana linia-tu przyklad takiego oznaczenia
              sztum.pl/images/parking_klos.jpg
              wlasnie tacy niedouczeni rowerzysci sa przyczyna wielu wypadkow
              to tyle w temacie tepakow
              • kazuyoshi78 Re: A dlaczego nikt was nie lubi? 09.06.06, 09:46
                Drogi Kixxie, a może pouczysz nas niekumatych, co ma zrobić rowerzysta w takiej
                sytuacji?
                www.fz.eco.pl/?a=poetica-2&img=1
                • franki8 Re: A dlaczego nikt was nie lubi? 09.06.06, 09:49
                  No tutaj to ktoś się ewidentnie popisał!!! Ale niestety - gdyby doszło do
                  kolizji rowerzysty z samochodem, to mandat pewnie otrzymałby rowerzysta... to
                  jednak pasy. Natomiast głupota kogoś, kto to oznakowanie upichcił, po prostu
                  poraża.
                  • kazuyoshi78 Re: A dlaczego nikt was nie lubi? 09.06.06, 09:52
                    A znak pionowy dla kierowców? Ewidentnie mówi o przejeździe dla _rowerów_.
                    • franki8 Re: A dlaczego nikt was nie lubi? 09.06.06, 10:07
                      No toż napisałem, że kretyna który to tak oznakował należałoby powiesić za uszy
                      co najmniej. Ale, drogi kolego, czy głupota innych Ciebie zwalnia od myślenia?
                      • kazuyoshi78 Re: A dlaczego nikt was nie lubi? 09.06.06, 10:09
                        Myślenie moje polega na tym, że znacznie zwalniam, przejeżdżając przez ulicę iu
                        zachowuję szczególną ostrożność. Z roweru nie schodze i nie zmaierzam. No
                        chyba, że widzę nadjeżdżający rozpędzony samochód i mam podejrzenie, ze się nie
                        zatrzyma. Wtedy go przepuszczam, wsiadam na rower i jade dalej.
                        • Gość: kixx Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 10:14
                          no wlasnie,i ja na takie postepowanie jestem sklonny sie zgodzic,gdyz jezdzac
                          po miescie glownie samochodem-choc nie tylko -stosuje podobny styl myslenia.
                          Nic mi nie da,jesli przejade kogos tylko dlatego ,ze mam pierwszenstwo
                          przejazdu,korona tez mi z glowy nie spadnie,gdy przepuszcze rowerzyste na
                          przejsciu,ale problemem z reguly nie sa ci,ktorzy przejezdzaja powoli,ale ci
                          ktorzy jak warici wpadaja na przejscie mniemajac zapewne,ze maja tam
                          pierwszenstwo
                          • Gość: 4g63 Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: 217.153.60.* 07.07.06, 10:24
                            nikt tak nie wjeżdża, tylko wtedy gdy jest zielone światło, a kierowcy mają
                            wszystkich i wszystko gdzieś, przecież oni są najważniejsi najlepsi, tylko oni
                            się spieszą itd itp, a każdy inny to w ogóle nie ma żadnych praw itd, i musi
                            zsiąść z roweru mimo zielonego światła, bo inaczej to należy rozjechać itd itd,
                            to tylko w polsce są jakieś porypane zielone strzałki przy skręcie i to przez to
                            są kłopoty
                  • Gość: ted Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: *.icpnet.pl 10.06.06, 08:35
                    > No tutaj to ktoś się ewidentnie popisał!!! Ale niestety - gdyby doszło do
                    > kolizji rowerzysty z samochodem, to mandat pewnie otrzymałby rowerzysta... to
                    > jednak pasy. Natomiast głupota kogoś, kto to oznakowanie upichcił, po prostu
                    > poraża

                    nie dostanie. Hierarchia znakow i sygnalow sie klania. Znaki pionowe maja
                    pierwszenstwo przed poziomymi zatem obowiazuja pionowe. Fakt, ze glupkowate to
                    oznakowanie. Nic nadto.
                • Gość: kixx Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 10:10
                  przypadek dosc szczegolny,swiadczcy o tepocie projektanta tego rozwiazania,znak
                  pionowy co prawda jest,ale poziomy(tylko zebra) z kolei jest sprzeczny z tym
                  pionowym.Pogdybie sobie,ale w przypadku jakiegos wypadku ten co to wymyslil
                  powinien isc do wiezienia .Teraz kto mu powinen towarzyszyc-kierowca bo nie nie
                  ustapil pierwszenstwa przejazdu rowerzyscie pomimo oznaczenia,czy
                  rowerzysta,ktory przejechal po pasachh dla pieszych,a to dlatego chocby,ze
                  zaden znak w polu jego (rowerzysty) widocznosci nie upowazna go do
                  stwierdzenia,ze moze przejechac po tej zebrze.Fakt,ze to powinno byc dawno
                  zmienione-przejscie mozna zwezic,dokladajac przejazd dla rowerzystow.
                  ps.ale nadal twierdze,ze jest to przyklad ekstremalnej glupoty swiadczacy tylko
                  i wylacznie o gosciu ,ktory to wymyslil
                • olias Re: A dlaczego nikt was nie lubi? 09.06.06, 13:48
                  co ma zrobić rowerzysta? proste ... wyprowadzić się z warszwy. gdziekolwiek.
                  Od razu poczuje komfort i kulturę.
              • Gość: row TEORetyku! IP: 195.117.255.* 09.06.06, 20:31
                > Przejazd dla rowerzystow nie jest oznaczony pasami,jest oznaczony
                > przerywana linia...

                To może objaśnij nam łaskawy teoretyku co, jak zakwalifikować miejsca jak na 3
                pierwszych
                zdjęciach widocznych tu
                www.zm.org.pl/?a=oznakowanie_przejazdow
                albo tu
                www.zm.org.pl/?a=poetica-2
                dodam dla ułatwienia, że nigdzie tam nie ma tam znaków przekreślonego roweru
                kończących drogę rowerową.
                Może nie wiesz, ale w w-wie podobych przejazdów jest całe mnóstwo...
                • Gość: kixx praktyku IP: *.acn.waw.pl 10.06.06, 19:21
                  to do kogo masz pretensje ?
                  do mnie???
                  nie mam nic wspolnego z ludzmi odpowiedzialnymi za oznakowanie drog
                  ps.ale jadac rowerem przez takie miejsce podchodzilbym z dosc ograniczonym
                  zaufaniem do kierowcow prowadzacych zbilzajacy sie wlasnie samochod
                  co najmniej z tak ograniczonym,z jakim ja jadac samochodem podchodze do
                  rowerzystow znajdujacych sie w poblizu przejscia dla pieszych
                  • Gość: ten sam Re: praktyku IP: 195.117.255.* 10.06.06, 22:45
                    Gdzie napisałem o pretensjach do Ciebie?

                    Wykazałem tylko, że mijasz się z prawdą w swoim stwierdzeniu, jak są oznakowane
                    przejazdy. Panuje zupełna dowolność ich oznakowania i nierzadko pokrywają się z
                    pasami dla pieszych.

                    A co za tym idzie trudno wykluczuć, że autorka jechała po nieprawidłowo
                    oznakowanej drodze rowerowej, a do odpowiedzialności pociągać należy w takich
                    sytuacjach nie cyklistów, ale zarządcę drogi.
                    • Gość: kixx Re: praktyku IP: *.acn.waw.pl 10.06.06, 23:09
                      yes,yes,yes

                      a wiec idac dalej tropem Twojego rozumowania nie mozna miec rowniez pretensji
                      do kierowcow,,ktorzy tez mogli miec zle oznakowanie przed tym skrzyzowaniem z
                      droga dla rowerow
                      a autorka jednak ma...
          • Gość: Jagoda Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: *.europe.hp.net 09.06.06, 15:40
            Otoz nie wolno przejezdzac po pasach tylko wtedy gdy sie jedzie po chodniku na
            ktorym nie ma sciezki rowerowej. Jesli jade po sciezce rowerowej a w dodatku na
            sygnalizatorze mam zielone swiatlo dla rowerow to dupska zwlekac nie musze!
            Natomiast jak najbardziej w takiej sytuacji musze uwazac na samochody bo maja
            mnie ... gdzie? Wlasnie w dupsku!! Bo jeden z drugim śNięte krowy jadą jak
            gdyby nigdy nic...
          • Gość: Roberto Re: A dlaczego nikt was nie lubi? IP: *.broadband.pl 11.06.06, 15:30
            Pendzel, pamietaj, ze Polska jest jedynyk krajem w Europie, w ktorej to przez
            przejscie rower sie przeprowadza a nie na nim przejezdza. Ten zapis jest
            sprzeczny z Konwencja Genewska i trwaja prace nad zmiana tego zapisu.
            Oczywiscie sejm z tym sie niespieszy. Pamietaj o tym przepisie jak przekroczysz
            granice Polski i pamietaj takze na obywateli innych krajow, ktorzy jezdza po
            Polsce tak samo jak u siebie.
    • n_i_k Reporterka na bakier z przepisami: 08.06.06, 22:00
      > a pasach hamuję w ostatniej chwili, (mimo że mam zielone!) tuż przed
      > samochodem, który owszem, pieszego przepuścił, ale rower?

      Właśnie dla tego mnie wkurzają cykliści, nie dość, że rowerem po chodniku to
      jeszcze po pasach. Ciekawe jak mam ich zdążyć jeszcze zauważyć skręcając w
      prawo? Chcą, żeby ich traktować poważnie, uważają, że ścieżki to świętość,
      ale skrzyżowania nie potrafią pokonać zgodnie z prawem i bezpiecznie.

      Aha, to na ulicy to nie nazywa się "pasy" tylko "przejście dla PIESZYCH"
      • bajgielek Re: Reporterka na bakier z przepisami: 08.06.06, 22:08
        Chodzi o "pasy" na ścieżce rowerowej, wyraźnie pisała że jechała po ścieżce
        rowerowej na której załatwiał się pies.

        Ale normalne jest, że ludzie w samochodach "nie zauważają" rowerzystów. Ostatnio
        wyprzedził mnie na ulicy samochód i zaraz skręcił w prawo... ledwie wyhamowałem.
        Mój kolega miał gorzej, samochód "przypadkiem" go do krawężnika docisnąl i
        poooleciał na chodnik.

        "Ciekawe jak mam ich zdążyć jeszcze zauważyć skręcając w prawo?"

        Skręcać wolniej, skrzyżowanie to nie autostrada. Piesi też są potrącani na
        przejściach.
        • n_i_k Proponuję pojeździć samochodem.. 08.06.06, 22:16
          ..wśród rowerzystów i zobaczyć to z drugiej strony. Sam jestem i pieszym i
          rowerzystą i kierowcą i da się wszystko pogodzić tylko trzeba myśleć.
          • sebeqx Re: Proponuję pojeździć samochodem.. 08.06.06, 23:01
            Witam!

            n_i_k napisał:
            > ..wśród rowerzystów i zobaczyć to z drugiej strony. Sam jestem i pieszym i
            > rowerzystą i kierowcą i da się wszystko pogodzić tylko trzeba myśleć.

            Nie za wiele wymagasz :>
          • Gość: TransAlp Re: Proponuję pojeździć samochodem.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 12:23
            Kolego, wy - kierowcy katamaranów, generalnie macie problemy ze wzrokiem. Nie
            widzicie rowerzystów, motorowerzystów, motocyklistów, innych samochodów...
            Kilka dni temu taki jedne nie widział na Marszałkowskiej przy Pl. Bankowym
            pieszego NA PASACH i stojących przed przejściem samochodów.
        • Gość: Holender Re: Reporterka na bakier z przepisami: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 22:18
          Wg mnie najbardziej niebezpieczne jest właśnie wymuszanie pierwszeństwa przez
          kierowców. Sam miałem taki, na szczęście niegroźny, wypadek. Kolega niestety nie
          miał takiego szczęścia. Jakaś babka zmiotła go corsą aż wleciał na jej dach.
          Coś musi się zmienić(nie tylko nowe ścieżki), bo będzie coraz więcej ofiar,
          zamiast przyjemnej jazdy rowerem.
          • Gość: Tomek Nie ma to jak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:18
            przyjemna jazda rowerem Marszałkowską o 7:45
        • Gość: kierowca, cyklista Re: Reporterka na bakier z przepisami: IP: *.nat.student.pw.edu.pl 09.06.06, 01:41
          > "Ciekawe jak mam ich zdążyć jeszcze zauważyć skręcając w prawo?"

          Po prostu. Skręcając w prawo masz się zatrzymać, bo inaczej wymuszasz
          pierwszeństwo. Chyba 10 pkt. jest za to.
          • Gość: Rysiek Re: Reporterka na bakier z przepisami: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:20
            Zatrzymać się trzeba kiedy pieszy jest na przejściu a nie w pobliżu przejścia.
            Trzeba dokładniej poczytać Kodeks Ruchu
          • Gość: nik dokładnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:55
            zatrzymuję się, przepuszczam pieszych, wtedy ruszam (bo innego sposobu na
            skręcenie w prawo i lewo nie ma). Wtedy na przejście dla pieszych z całą
            prędkością wpada rowerzysta, który wyjechał np. z cienia lub zza zaparkowanych
            samochodów. To jest wymuszanie pierszeństwa? Ciekawe w takim razie jak skręcać
            w prawo?
            • kazuyoshi78 Re: dokładnie 09.06.06, 09:47
              Jak to jak? Poczekać, aż rowerzysta przejedzie i skręcić.
        • Gość: jaQbek Re: Reporterka na bakier z przepisami: IP: *.aster.pl 09.06.06, 07:12
          "Ciekawe jak mam ich zdążyć jeszcze zauważyć skręcając w prawo?"

          Ciekaw jestem, kto tym palantom prawo jazdy dał. Mnie uczono na kursie, że po to
          jest prawe lusterko, by móc właśnie zauważyć jadącego obok nas rowerzystę, gdy
          chcemy skręcić w prawo. No ale kto by się tam rowerzystą przejmował.
          • warzaw_bike_killerz Wroc na kurs, pominales pare cwiczen 09.06.06, 08:23
            Gość portalu: jaQbek napisał(a):

            . Mnie uczono na kursie, że po t
            > o
            > jest prawe lusterko, by móc właśnie zauważyć jadącego obok nas rowerzystę, gdy
            > chcemy skręcić w prawo. No ale kto by się tam rowerzystą przejmował.

            Od kiedy to mozna wyprzedzac samochod sygnalizujacy skret w prawo z prawej
            strony?????
            Wlasnie, kto by sie przejmowal przepisowo jezdzacymi kierowcami samochodow.
            • Gość: m4c Re: Wroc na kurs, pominales pare cwiczen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:34
              warzaw_bike_killerz napisał:

              > Od kiedy to mozna wyprzedzac samochod sygnalizujacy skret w prawo z prawej
              > strony?????

              Nie ma ustalonego dla rowerzystów sposobu wyprzedzania. Musi być wykonany w
              sposób bezpieczny
              • warzaw_bike_killerz Re: Wroc na kurs, pominales pare cwiczen 10.06.06, 09:24
                Gość portalu: m4c napisał(a):
                >
                > Nie ma ustalonego dla rowerzystów sposobu wyprzedzania. Musi być wykonany w
                > sposób bezpieczny

                Buha ha ha ha ha ....

                Wlasnie z powodu takiej nieznajomosci zasad poruszania sie po drodze, nalezy
                zakazac ruchu rowerow dla osob nie posiadajacych dokumenunt stwierdzajacego
                elementarna znajomosc zasad ruchu.

                Rowerzysta moze wyprzedzac samochod sygnalizujacy skret w prawo z prawej strony,
                tylko musi wykonac go bezpiecznie. potem sie dziwia, ze sa rozjezdzani, lub
                spychani.. brak slow.
          • Gość: nik mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:50
            • Gość: kixx Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 09:42
              to jeszcze napisz jak zauwazyc tego rowerzyste w lusterku(HAHA),gdy sie stoi
              juz na ukosie w stosunku do obu jezdni,albo rowerzysta wjezdza jak wariat na
              ulice zza blisko stojacego budynku-a takich waskich uliczek z blisko stojacymi
              budynkami w Srodmiesciu mamy mnostwo?
              co nie zmienia w zaden sposob oceny,ze rowerzysta nie ma prawa do przejezdzania
              przez ulice po pasach dla pieszych

              ps.czesc tych nawiedzonych plujcych na samochody milosnikow pedalow i zebatki
              nalezaloby na jakis czas posadzic za kierwonice-moze zrozumieliby ,jakim
              zagrozeniem dla sibie i innych sa gdy tak bezmyslnie jezdza po chodnikach i
              ulicach
              • kazuyoshi78 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 09:49
                Bez przesady, czasem przejade się samochodem i sprawa jest banalnie prosta -
                przy każdym skręcie w prawo lub w lewo nalezy obserwować, czy nie nadjeżdża
                rowerzysta (niezależnie, czy jest ścieżka, czy tylko chodnik). Jeśli jest
                ogranicozna widocznośc, to trzeba zachować szczegółną ostrożność.

                To jest banalnie proste i nartawdę działa.

                Zamiast rowerzysty można też rozpłaszczyć na masce wbiegającego z impetem na
                jezdnię dzieciaka, więc uważać zawsze warto i należy.
                • Gość: kixx Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 10:18
                  wiesz,dzieciak nie wpadnie na przejscie z szybkoscia 40km/h
                  chocby to pokazuje jaka jest roznica miedzy rowerzysta i pieszym
                  rowerzysta w przeciagu 5 sekund jest w stanie przejechac 50 ,a nawet wiecej
                  maetrow.Oczywiscie takich ekstremalnie jezdzacych jest malo,ale to oni sa
                  najwiekszym zagrozeniem
                  • kazuyoshi78 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:22
                    Tych wjeżdżających na pasy z impetem to nie żałuję, bo w razie czego sami sobie
                    winni. Natomaist wieszanie psów na rowerzystach przejeżdzjacych przez pasy z
                    prędkością ok. 10-12 km/h (a tak postępuje większośc - instynkt samozachowawczy
                    działa) jest moim zdaniem po prostu niesłuszne i nosi znamiona złośliwości.
                    • franki8 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:27
                      Wiesz co, jak rzeczywiście stoisz razem z pieszymi na czerwonym, a na zielonym
                      ruszasz razem z nimi i utrzymujesz podobną prędkość - to już sobie jedź.
                      Pamiętaj tylko, że piesi na chodniku, a także na przejściu nie mają i mieć nie
                      będą: kierunkowskazów, świateł stopu, lusterek. Mogą - i mają prawo -
                      zachowywać się nieprzewidywalnie. Przystanąć, zmienić kierunek marszu itp. nie
                      uprzedzając cię o tym. A wiesz dlaczego mogą - bo są na chodniku...
                      • kazuyoshi78 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:33
                        OK, ale nie musisz mi tego powtarzać, bo zachowania pieszych doskonale znam. I
                        jeszcze nigdy w zyciu żadnego nie potrąciłem. Oby tak dalej :)
                        • kazuyoshi78 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:35
                          I nie zrozum nnie źle, ale po chodniku jeżdżę baaardzo rzadko, zdecydowanie
                          wolę jeznię. Jezdnia to dużo szybsza jazda na znacznie lepszej nawierzchni oraz
                          brak slalomu między pieszymi i zaparkowanymi byle jak samochodami.

                          Ale rozumiem tych, którzy wolą chodnik, bo jezdni się po prostu boją. Jakieś
                          podstawy ku temu jednak mają.
                          • franki8 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:38
                            Żeby była jasność - jestem zwolennikiem wybudowania sieci dróg rowerowych z
                            prawdziwego zdarzenia. Choćby po to, żeby odseparować was od ruchu pieszych, co
                            nas uczyni bezpieczniejszymi, a także od ruchu samochodowego - co z kolei
                            przełoży się na większe bezpieczeństwo dla was.
                            Nie życzę sobie jednak, żeby odbywało się to kosztem zmniejszania przestrzeni
                            dla pieszych. Wyobraź sobie, że poza samochodem widzę kawałek świata. A ty
                            widzisz coś poza rowerem?
                            • kazuyoshi78 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:40
                              Nie bój się, z moim widzeniem nie jest najgorzej.

                              Jeśli zaś o odbieranie komuś przestrzeni i przekazanie jej rowerzystom, to
                              najchętniej odjąłbym trochę tej przestrzeni samochodom, a nie pieszym.
                              • franki8 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:44
                                No wiesz, samochody też jej za dużo nie mają - Warszawa jest totalnie
                                niewydolna komunikacyjnie, obaj wiemy, dlaczego. Ale cieszy mnie, że powoli
                                zaczynają zbliżać się nasze stanowiska - może ty rzeczywiście czasem pokonujesz
                                chociaż parę metrów piechotą?
                                • kazuyoshi78 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:51
                                  Piechotą nawet znacznieę więcej, niż parę metrów. A raz na jakiś czas to
                                  nawet... samochodem. Zbiorkomem czasem też.

                                  Ale rower rządzi :)

                                  Co do przestrzeni dla samochodów, to w Warszawie jest jej mimo wszystko
                                  szczeólnie dużo. Stolice zachodnioeuroipejskie nie są poprzecinane (zwłaszcza w
                                  centrum) dwupasmówkami o trzech pasach w każdą stronę, a Warszawa jest.
                                  • franki8 Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach 09.06.06, 10:55
                                    Niektóre są... a trasy tranzytowe są potrzebne, żeby wypchać ruch z centrum...
                                    tak będzie lepiej dla wszystkich.
                  • Gość: m4c Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:35
                    Gość portalu: kixx napisał(a):

                    > wiesz,dzieciak nie wpadnie na przejscie z szybkoscia 40km/h

                    człowieku ty wogle kojarzysz ile to jest 40km/h
                    • Gość: kixx Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.acn.waw.pl 10.06.06, 19:26
                      czyzby prawie tyle samo co 11m/sek??


                      czlowieku,zrozum,ze ja nie boje sie rowerzysty,ktory jezdzie spokojnie i to ze
                      wjedzie na przejscie z szybkoscia 15 km /h da sie przeiwdziec,ja sie boje
                      wariatow wpadajacych na to przejscie z szybkoscia ,co do ktorej mi
                      zarzucasz ,ze nie wiem ile to jest.
                      Zareczam ci ,ze tacy tez sie zdarzaja
              • Gość: rowerzysta Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 16:35
                Gość portalu: kixx napisał(a):

                > to jeszcze napisz jak zauwazyc tego rowerzyste w lusterku(HAHA),gdy sie stoi
                > juz na ukosie w stosunku do obu jezdni,albo rowerzysta wjezdza jak wariat na
                > ulice zza blisko stojacego budynku

                A gdy skręcając w prawo musiałbyś przeciąć przejazd dla rowerów to rezygnujesz,
                bo najwyraźniej nie wiesz jak sobie poradzić w takiej sytuacji?
                • Gość: kixx Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.acn.waw.pl 10.06.06, 19:34
                  ha ha ha
                  pewnie na kazdej imprezie robisz furore swoim poczuciem humoru

                  czym innym jest przejscie dla pieszych,na ktore przypominam pieszy NIE MOZE
                  wbiec,a czym innym przejzd dla rowerow,gdzie moge sie spodziewac szybko
                  jadacego roweru-podobnie zreszta jak na skrzyzowaniu dla samochodow moge sie
                  spodziewac szybko jadacego samochodu,ktoremu musze ustapic pierwszenstwa.Jesli
                  wiec na przejsciu dla pieszych pojawi sie szybko jadacy rowerzysta,ktorego w
                  zasadzie nie powinno tam byc ,jedyne co bede musial odcierpiec po zabiciu
                  takiego kamokadze ,to wyrzuty z powodu zabicia osoby,ktora chociaz wykazala sie
                  skrajna glupota,to jednak tez byla czlowiekiem
                  • Gość: rowerzysta Re: mówiliśmy o przejeżdżaniu na pasach IP: *.acn.waw.pl 12.06.06, 07:19
                    Gość portalu: kixx napisał(a):
                    > czym innym jest przejscie dla pieszych,na ktore przypominam pieszy NIE MOZE
                    > wbiec,a czym innym przejzd dla rowerow,gdzie moge sie spodziewac szybko
                    > jadacego roweru

                    A co to ma do tego:

                    > to jeszcze napisz jak zauwazyc tego rowerzyste w lusterku(HAHA),gdy sie stoi
                    > juz na ukosie w stosunku do obu jezdni,albo rowerzysta wjezdza jak wariat na
                    > ulice zza blisko stojacego budynku
                    ?

                    Ta sytuacja może dotyczyć zarówno przejścia jak i przejazdu.
      • sebeqx Re: Reporterka na bakier z przepisami: 08.06.06, 23:03
        Witam!

        A może Ty zaczniesz przepychać swój samochód po przejściu dla pieszych?

        dziękuję pozamiatane
        • Gość: nik Brawo! coż za twórcza wypowiedź! IP: *.spray.net.pl 08.06.06, 23:42
      • shp80 Re: Reporterka na bakier z przepisami: 10.06.06, 01:20
        n_i_k napisał:

        > > a pasach hamuję w ostatniej chwili, (mimo że mam zielone!) tuż przed
        > > samochodem, który owszem, pieszego przepuścił, ale rower?
        >
        > Właśnie dla tego mnie wkurzają cykliści, nie dość, że rowerem po chodniku to
        > jeszcze po pasach.

        Czytałeś artykuł ze zrozumieniem? Po jakim chodniku ona jechała? A określenie "pasy" to może być skrót myślowy źle poinformowanego dziennikarza.

        > Ciekawe jak mam ich zdążyć jeszcze zauważyć skręcając w
        > prawo?

        W Niemczech za taki sposób myślenia miałbyś 1000 Euro w plecy. Mam nadzieję, że tam nie jeździsz i nie robisz polskiej wiochy..
      • Gość: do_n_i_k Re: Reporterka na bakier z przepisami: IP: *.chello.pl 11.06.06, 10:50
        > Właśnie dla tego mnie wkurzają cykliści, nie dość, że rowerem po chodniku to
        > jeszcze po pasach. Ciekawe jak mam ich zdążyć jeszcze zauważyć skręcając w
        > prawo? Chcą, żeby ich traktować poważnie, uważają, że ścieżki to świętość,
        > ale skrzyżowania nie potrafią pokonać zgodnie z prawem i bezpiecznie.
        >
        > Aha, to na ulicy to nie nazywa się "pasy" tylko "przejście dla PIESZYCH"

        I dlatego właśnie wkurzają mnie samochodziarze, nie dość, że jeżdżą samochodami
        po chodnikach i zastawiają co się da to jeszcze nie znają Prawa o Ruchu Drogowym.

        A to na ulicy to się nazywa ,,przejazd dla rowerów'' i skręcając w prawo _masz_
        _zasrany_obowiązek stanąć i wszystkich puścić. Takie są uregulowania dotyczące
        tzw. zielonych strzałek.

        A potrafisz odróżnić linię warunkowego zatrzymania od przejazdu dla rowerów?

    • warzaw_bike_killerz Podziekujcie manifestacji zwanej masa kretyczna. 08.06.06, 22:04
      Nic tak nie zjednuje mieszkancow do waszej pasji, jak comiesieczny PMS na
      rowerze.
      • c41n Re: Podziekujcie manifestacji zwanej masa kretycz 08.06.06, 22:17
        to nie PMS tylko naturalna reakcja na warunki w warszawie i w ogole w polsce..
        ja jestem facetem i jakos mam podobne odczucia.. a najbardziej do bialej
        goraczki doprowadzaja mnie policjanci albo straznicy miejscy spacerujacy po
        sciezce rowerowej.. kiedys tak sie wkurzylem ze prawie na jednego najechalem a
        ten jeszcze sie na mnie popatrzyl w stylu 'ale osochozi?'
        • Gość: to ja Re: Podziekujcie manifestacji zwanej masa kretycz IP: *.225.121.217.bait.pl 08.06.06, 22:34
          No niestety Warszawa odstaje tez od innych miast polskich, Trojamisto, chyba
          najdynamiczniej rozwijajace siec sciezek ma juz duzo bardziej wyrobionych
          pieszych, tam oprocz turystow i policjantow z prewencji, nikt po sciezkach nie
          chodzi.
      • bitch.with.a.brain Re: Podziekujcie manifestacji zwanej masa kretycz 14.06.06, 12:47
        samochodziarze codziennie fundują nam mase krytyczna np na mostach
    • Gość: Telcor Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.atman.pl / *.atman.pl 08.06.06, 22:15
      Chociaz sam jestem fanem roweru mam jak najgorsze zdanie o warszawskich
      rowerzystach, ktorzy czynia z tego sportu niemal sztuke w negatywnym tego slowa
      znaczeniu i zachowuja sie gorzej niz motocyklisci, czyli wszyscy musza na nich
      uwazac, i piesi i samochody. Jeszcze nie widzialem jednego zeby przeprowadzil
      rower przez przejscie. Nie, skad, trzeba wpasc na przejscie z najwieksza niemal
      predkoscia. Albo super jest przejechac sie przez Grota w godzinach szczytu....
      Zreszta, przeciez tutaj wszyscy kierowcy sa "najlepsi", czy to w samochodzie (z
      krata) czy tez jak przesiada sie na dwa kolka....
      • sebeqx Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:05
        Witam!

        To nawet nie sport - to sposób komunikacji w zakorkowanej Wawie. Zmień tok
        myślenia...
        • Gość: w Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.chello.pl 08.06.06, 23:43
          za dużo wymagasz
      • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:09
        > Albo super jest przejechac sie przez Grota w godzinach szczytu....

        Przez Most Grota w godzinach szczytu jedzie się rowerem bardzo fajnie.
        Samochody stoją grzecznie w beznadziejnym korku i można śmiało przemknąc między
        nimi.
      • roweroraffi Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:25
        Gość portalu: Telcor napisał(a):

        > Chociaz sam jestem fanem roweru mam jak najgorsze zdanie o warszawskich
        > rowerzystach, ktorzy czynia z tego sportu niemal sztuke w negatywnym tego slowa
        > znaczeniu i zachowuja sie gorzej niz motocyklisci, czyli wszyscy musza na nich
        > uwazac, i piesi i samochody.

        Nie sądzę by odbiegali znacząco od kierowców. A przynajmniej od jednego takiego
        co dziś mi zajechał drogę jadąc pod prąd Nowym Zjazdem i jeszcze mordę darł
        (szkoda, ze mial zamknieta szybe, bo ni cholery nie slyszalem o co Mu chodzi). A
        takich przypadków codziennie na ulicach spotyka się niemniej niż powalonych
        rowerzystów mających przepisy w dupie.

        Słowem mówiąc nie pojazd czyni z kogoś buraka. Taki sam procent jest ćwieków na
        rowerach co w autach... tylko, że burak na rowerze krzywdę najczęściej robi
        wyłącznie sobie, a samochodem osobowym jak się człowiek postara to i 5-10 osób
        może zabrać z tego świata naraz.

        > Albo super jest przejechac sie przez Grota w godzinach szczytu....

        W tym akurat nie widzę nic złego. Przecież w tym czasie rowerem tam jest i tak
        szybciej niż samochodem.

        Tym niemniej, podobnie jak Ty, uważam, że na Grota powinna być ścieżka rowerowa.

        > Zreszta, przeciez tutaj wszyscy kierowcy sa "najlepsi", czy to w samochodzie (z
        > krata) czy tez jak przesiada sie na dwa kolka....

        Dokładnie. I to jest wśród Polaków plaga, że się wytyka innym, a samemu robi nie
        lepiej.
        • Gość: w Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.chello.pl 08.06.06, 23:47
          > samochodem osobowym jak się człowiek postara to i 5-10 osób
          > może zabrać z tego świata naraz.

          vide wypadek na moscie grota sprzed kiklu miesiecy, gdzie facet jadac radosnie
          100kmh skasowal przystanek pełen ludzi.
          • Gość: Telcor Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.atman.pl / *.atman.pl 09.06.06, 00:58
            Macie generalnie racje - burak pozostanie burakiem niezaleznie od pojazdu.
            Pomijajac kwestie ktory pojazd moze wyrzadzic wiecej szkod, mam jednak osobiste
            wrazenie ze jazda rowerem stala sie w duzej czesci sportem/sposobem komunikacji
            dla "wybranych" i jest "trendy". I to mnie denerwuje. Kiedy nieraz sobie
            spaceruje np walami nad Wisla (gdzie nie ma osobnej sciezki rowerowej -
            przynajmniej w mojej okolicy) prawie za kazdym razem rowerzysci zachowuja sie
            jakby to byl moj zasrany obowiazek zejsc im szybko z drogi i pilnowac sie zeby
            mi jakis na plecy nie wjechal (o jakimkolwiek sygnale dzwiekowym nie wspomne bo
            to chyba siara uzywac takich rzeczy). Dla porownania mam Londyn w ktorym od
            czasu do czasu przebywam i chodze taka drozka ktora chodza tylko piesi i jezdza
            rowery - tam ZA KAZDYM RAZEM rowerzysci uzywaja dzwonkow i jeszcze nie zdazylo
            sie zebym nie uslyszal "thanks!" po zejsciu z drogi. I rowerzysta jest
            szczesliwszy i ja nic do niego nie mam. U nas chyba jeszcze troche potrwa zanim
            to sie zmieni.
            Co do jazdy w zatloczonych miejscach - korki miedzy innymi czesto robia sie
            wlasnie przez inne pojazdy poruszajace sie wolniej lub pojazdy ktore kombinuja
            na drodze (wwalanie sie w ostatniej chwili). Do tej definicji wszystko rowery
            tez sie lapia - wystarczy jeden w odpowiednim czasie i juz zator gotowy.
            Oczywiscie sciezki rowerowe powinny byc prawie wszedzie ale skoro ich nie ma
            wszyscy powinni sie uszanowac nawzajem i tyle.
            • dorisu Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:27
              Racja, ale zachowanie niektórych rowerzystów nie zawsze wynika z jego
              burakowatości, tylko zmęczenia takimi warunkami jazdy.
              Używam "sygnału dźwiękowego", kiedy chcę kogoś ominąć na chodniku, ale w 7 na
              10 przypadków jestem wyzwana od debilek zagrażających życiu biednego pieszego i
              nie jestem z premedytacją przepuszczana. (Jeśli mnie ktoś puszcza - dziękuję -
              patrz no, Anglicy nie są jedynymi kulturalnymi mieszkańcami Europy!)
              Z całym szacunkiem, ale nie nastraja to pozytywnie do przechodniów, kierowców.

              I brawo dla Magdy, która i TAK BĘDZIE JEŹDZIŁA ROWEREM!!!
    • Gość: __PeTe__ Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 22:17
      Przykro mi, ale nigdy nie bede uwazal bicyklistow za rownorzednych uzytkownikow drog. Jak taki jeden z drugim moze jezdzic po ulicy skoro nie musi znac przepisow ruchu drogowego, a jedyne co jest potrzebne to bicykl z promocji w Auchan.
      Co wiecej nie maja rowniez ubezpieczenia OC.
      Nie powinni jezdzic po drogach - kolizja auta z rowerzysta zazwyczaj konczy sie tragicznie dla tego drugiego. Bezpieczniesze sa chodniki - ilosc wypadkow smiertelnych w zderzeniach rower - pieszy jest zdecydowanie mniejsza.
      Tak wiec bicykle - zjezdzajcie z drogi.
      • c41n Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 22:20
        bardzo chetnie zjade tylko wybudujcie mi jakies przyzwoite sciezki rowerowe!!!

        a co do nieznajomosci przepisow to chcialbym cie poinformowac ze jazda po
        chodniku rowerem jest _zabroniona_ (nie liczac 2pasmowek z ograniczeniem
        wiekszym niz 50kmph - a takich w wawie jest moze ze 3...)
        • Gość: __PeTe__ Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 22:25
          Wiem co mowia przepisy - kolarze tez powinni je znac.
          Ale nadal podtrzymuje to co napisalem - rower z promocji to nie przepustka na ulice.
          To ofc. moje zdanie.
          • c41n Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 22:32
            Nie wszyscy maja rower z promocji.. zreszta niektorzy ktorzy maja jezdza calkiem
            dobrze, tak samo jak niektorzy ktorzy maja rower za 50000zl jezdza jak idioci..
            tak samo jak sa beznadziejni i dobrzy kierowcy, tak sa tez beznadziejni i dobrzy
            rowerzysci.. wiec prosze nie uogolniac
            • sebeqx Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:08
              Witam!

              Co ma typ roweru do rzeczy? Po ulicach jeżdżą zarówno najnowsze Mercedesy jak i
              20-letnie rzęchy...
          • roweroraffi Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:15
            Gość portalu: __PeTe__ napisał(a):

            > Wiem co mowia przepisy - kolarze tez powinni je znac.
            > Ale nadal podtrzymuje to co napisalem - rower z promocji to nie przepustka na u
            > lice.
            > To ofc. moje zdanie.

            Tzn że jak rower kupie w serwisie rowerowym i zapłace 3000zł albo i 6000zł to
            mogę jeździć jak idiota lejąc na wszystko? Cokolwiek ciekawą masz tą ideologię :-)
      • Gość: p2p Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.acn.waw.pl 08.06.06, 22:36
        > Przykro mi, ale nigdy nie bede uwazal bicyklistow za rownorzednych
        > uzytkownikow drog. Jak taki jeden z drugim moze jezdzic po ulicy skoro nie
        > musi znac przepisow ruchu drogowego

        To policz sobie ile ludzi zabili rowerzysci teoretycznie nie muszacy znac
        przepisow a ile kierowcy, ktorzy te przepisy musza znac.
      • user0001 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:11
        PoRD? Egzamin teoretyczny na prawo jazdy to dwadzieścia kilka pytań z czterystu
        paru. Wybór odpowiedzi z zamkniętej listy. Byle student medycyny wykuje to w
        jedną noc i zapomni tego samego wieczora. Potem łapówka na praktycznym i mamy
        już znającego przepisy kierowcę.

        OC? OC i NNW mam, podobnie jak większość znajomych jeżdżących użytkowo po
        kilkaset kilometrów miesięcznie.

        PS: Po ulicach będę jeździł, lubię jak policyjna zieleń kamizeli kole w oczy
        tych mięczaków bez kondycji.
      • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:12
        > Przykro mi, ale nigdy nie bede uwazal bicyklistow za rownorzednych
        > uzytkownikow
        > drog. Jak taki jeden z drugim moze jezdzic po ulicy skoro nie musi znac przepi
        > sow ruchu drogowego, a jedyne co jest potrzebne to bicykl z promocji w Auchan.
        > Co wiecej nie maja rowniez ubezpieczenia OC.

        Biorąc pod uwagę styl jazdy polskich kierowców i liczbę wypadków na polskich
        dorgach, to posiadanie przez kierowców prawa jazdy i OC nic nie daje. Ot dwa
        papiery wiecej i tyle, a zachowanie na drodze to jedna wielka tragedia.

        > Nie powinni jezdzic po drogach - kolizja auta z rowerzysta zazwyczaj konczy
        > sie
        > tragicznie dla tego drugiego. Bezpieczniesze sa chodniki - ilosc wypadkow smie
        > rtelnych w zderzeniach rower - pieszy jest zdecydowanie mniejsza.
        > Tak wiec bicykle - zjezdzajcie z drogi.

        Alez jest dużo lepszy, tzn. bezoieczniejszy sposób - jazda rowerem środkiem
        pasa. Niech kierowcy trąbią, niech klną, niech machają pięściami, ale
        przynajmniej nie rozjadą.
      • roweroraffi Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 08.06.06, 23:27
        Gość portalu: __PeTe__ napisał(a):

        > Przykro mi, ale nigdy nie bede uwazal bicyklistow za rownorzednych uzytkownikow
        > drog.

        Trudno, będziesz musiał z tym żyć :-)

        > Jak taki jeden z drugim moze jezdzic po ulicy skoro nie musi znac przepi
        > sow ruchu drogowego, a jedyne co jest potrzebne to bicykl z promocji w Auchan.

        Tu masz rację. Obecny system egzaminowania na karte rowerowa, czy mozliwosc
        jezdzenia 'na dowod' powyżej 18 lat to przepisy poronione!

        > Co wiecej nie maja rowniez ubezpieczenia OC.

        Nie chcesz wiedzieć, kto płaci w UE za OC rowerzystów :-)
      • shp80 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 10.06.06, 01:37
        > Nie powinni jezdzic po drogach - kolizja auta z rowerzysta zazwyczaj konczy
        > sie tragicznie dla tego drugiego. Bezpieczniesze sa chodniki..

        No i powoli potwierdza się obraz ukazany w artykule.. Jeden chce, żeby rowerzysta jechał po chodniku. Inny z kolei twierdzi, że, rowerzyści na chodniku , czy pasach powinni zdjąć dupę z siodełka. I dlatego rowerzyści jeżdżą, jak jeżdżą. Kogoś to jeszcze dziwi?
        A na chodniku może być bezpieczniej, jeśli się jedzie powoli. Jeśli się jedzie szybciej (ok. 30km/h), to zdecydowanie odpowiedniejsza do jazdy jest jezdnia. Nawet ścieżki rowerowe do szybszej jazdy kompletnie się nie nadają, bo na każdym skrzyżowaniu, nawet na zielonym, trzeba uważać na idiotę, co zmienia kierunek jazdy i nie raczy sprawdzić, czy w ten sposób komuś nie zajedzie drogi.

    • Gość: to ja Czesc tych problemow to nieudolnosc "inzynierow" IP: *.225.121.217.bait.pl 08.06.06, 22:30
      Polska nieudolnosc w dziedzinie organizacji ruchu i sygnalizacji swietlnej
      poraza. W zadnym cywilizowanym kraju, tam gdzie jest sciezka rowerowa
      (przejscie dla pieszych zreszta tez) przy zielonym swietle nie przecina go
      skrecajacy na zielonym potok samochodowy. Musimy sobie to jasno uzmyslowic -
      polscy "inzynierowie" od organizacji ruchu sa totalnymi ignorantami (podobnie
      jak ci, ktorzy mienia sie specami od technologii mas bitumicznych). Dokad nie
      zabroni sie Polakom zajmowania wyzszych stanowisk niz szeregowy robotnik firmy
      budujacej drogi, dotad bedziemy mieli takie problemy. Na szczescie pojawiaja
      sie juz pozytywne zmiany - projekt przebudowy Trasy Lazienkowskiej maja
      opracowac Hiszpanie. Ciekawe czy ci "specjalisci" maja wyrzuty sumienia kiedy
      widza najczestsze w Polsce wypadki, czyli te przy skrecie w lewo - powiedzmy
      sobie jasno - takie wypadki w zadnym cywilizowanym kraju Swiata sie nie
      zdarzaja, bo tam sa rozdzielone potoki i zielone to zielone, bezwarunkowo!!! To
      wylacznie wina ignorancji "specjalistow".
    • sceptyk Tak dalej byc nie moze 09.06.06, 00:33
      Chodniki dla rowerzystow! Natychmiast!!!
    • Gość: marcin Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: 203.109.213.* 09.06.06, 01:39
      A co to jest trajektornia? To jakieś fachowe słowo? Czy część identyfikacji zbiorowej cyklistów, takie używanie słów nie rozumiejąc ich znaczenia, i jeszcze robiąc w nich błędy? sjp.pwn.pl/slowo.php?co=trajektornia , por. sjp.pwn.pl/slowo.php?co=trajektoria

      Tak, mam alibi do pani redaktor, która zapewne w szkole nie była prymasem, ale teraz ma rower i pewnie stwierdza, że mogę ją pocałować w… i vice versa.
    • Gość: Monika Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.swipnet.se 09.06.06, 07:33
      Mieszkam od roku w Sztokholmie. Po miescie poruszam sie rowerem. Nie ma
      wiekszych problemow z jazda po ulicy z wyznaczona sciezka dla rowerzystow czy
      tez bez niej! Podobnie z parkowaniem, trudno jest tylko czasem znalezc "wolny"
      slupek, ale rownie dobrze moze to byc znak drogowy na chodniku. Piesi tez czesto
      spaceruja po sciezce dla rowerzystow, ale maja swiadomosc tego, ze to oni musza
      ustapic pierwszenstwa rowerzyscie. Odbywa sie to bez zadnych uwag. W Szwecji
      znacznie wiecej osob korzysta z rowerow niz w Polsce, podobnie jest w
      Amsterdamie czy Cambridge. Po przeczytaniu zwierzen mlodej cyklistki nasunela mi
      sie jedna mysl- jestesmy spoleczenstwem, ktore chyba lubi problemy (zamiast je
      rozwiazywac stale utrudniamy sobie zycie...)
      • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 09:52
        Po prostu jesteśmy społeczeństwem komunikacynie zacofanym, a co gorsza
        niektórzy są z tego wyraźnie dumni :(
        • Gość: root Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: 195.117.255.* 09.06.06, 20:40
          > Po prostu jesteśmy społeczeństwem komunikacynie zacofanym, a co gorsza
          > niektórzy są z tego wyraźnie dumni :(

          Owszem, zacofanym także pod wieloma innymi względami. Bałagan, złodziejstwo,
          korupcja, niekompetencja, brud i smród.
          Za to dowartościowujemy się wizją "ewangelizacji" Europy z kolebki JPII.
    • Gość: Rysiek TTTTttttttttttaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:11
      Widziałem wczoraj takiego jednego biednego rowerzyste. Przejechał sobie na
      czerwonym z prędkością około 30 km/h. Ciekawe czy gdyby na jezdnie wyszło w tym
      momencie małe dziecko albo starsza osoba, to też by mówił że rower to takie
      bezpieczne urządzenie
      • kazuyoshi78 Re: TTTTttttttttttaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aa 09.06.06, 09:54
        Ale kierowców przejeżdżających na czerownym albo zwłaszcza skręcających w prawo
        na czerownym to nigdy nie widziałeś? :)
        • Gość: Rysiek Owszem widziałem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 10:30
          Ale wśród rowerzystów to jest nagminne. Naprawdę bardzo trudno jest spotkać
          kierowce któryby tak bezczelnie ignorowałby czerwone światło.
          • kazuyoshi78 Re: Owszem widziałem 09.06.06, 10:43
            To poobserwuj skręty w prawo, gdzie nie świeci się zielona strzałka :)
          • pawel_xx Re: Owszem widziałem 09.06.06, 10:48
            > Naprawdę bardzo trudno jest spotkać
            > kierowce któryby tak bezczelnie
            > ignorowałby czerwone światło.
            A ilu codziennie widzisz kierowców
            samochodów, którzy bezczelnie ignorują
            ograniczenia prędkości ?

            Pytanie jest retoryczne. Nie musisz odpowiadać.
            A temu rowerzyście oczywiście należał się mandat
            ( podobnie, jak wspomnianym kierowcom )

            Paweł X




    • Gość: KaSia Re: Horror, czyli jazda przez przejścia IP: 195.94.214.* 09.06.06, 08:19
      Pieszy, który chce przejść przez przejście znajduje się 2-5 metrów od niego.
      Rowerzysta, który chce przejechać po pasach - jakieś 50-80 metrów. Kierowca
      obserwuje przed pasami okolice przejścia a nie teren w promieniu 100 metrów.
      Warto zawsze o tym pamiętać.
      Retoryczne - ilu rowerzystów jeździ w kamizelkach odblaskowych, aby być lepiej
      widocznymi w (gęstym) ruchu? Ilu wieczorem jeździ ze światłami (zwłaszcza po
      osiedlach mieszkaniowych)?
      Zasada ograniczonego zaufania obowiązuje także rowerzystów - a to oznacza
      zwalnianie przed skrzyżowaniami.
      • Gość: rowerzysta Re: Horror, czyli jazda przez przejścia IP: *.acn.waw.pl 09.06.06, 09:05
        Gość portalu: KaSia napisał(a):

        > Pieszy, który chce przejść przez przejście znajduje się 2-5 metrów od niego.
        > Rowerzysta, który chce przejechać po pasach - jakieś 50-80 metrów.

        Bredzisz, Kasieńko.
      • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli jazda przez przejścia 09.06.06, 09:55
        > Pieszy, który chce przejść przez przejście znajduje się 2-5 metrów od niego.
        > Rowerzysta, który chce przejechać po pasach - jakieś 50-80 metrów.

        Zwążywszy na to, że pieszy idzie z prędkością ok. 4-6 km/h, to rowerzysta
        według twoich wyliczeń pokyka... jakieś 60 km/h.

        O w mordę, toż to Lance Armstrong!!!
        • pawel_xx Re: Horror, czyli jazda przez przejścia 09.06.06, 10:52
          > O w mordę, toż to Lance Armstrong!!!
          Mi wyszło, że ten rowerzysta musiałby
          pędzić coś między 64 km/h a 96 km/h.

          I to po śmieszce, albo chodniku ?
          To już nie Armstrong. To Chuck Norris :)

          Paweł X
    • Gość: Michałek Co to jest "trajektornia"? IP: *.outsourcing.atman.pl 09.06.06, 08:36
      • Gość: yorryk To odmiana trajkoterii. IP: *.acn.waw.pl 16.06.06, 11:08
        .
    • Gość: antycyklista Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:49
      Z rowerem do lasu. Przedwczoraj cyklista przejeżdżając po pasach (przecież nie
      wolno!) zahaczył kierownicą o bagażnik mojego samochodu (stałem za pasami),
      wgniatajac i rysując karoserię. I dał w długą! Chyba dobrze zrobił, bo bym mu
      porysował i wgniótł maskę.
      • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 09:56
        Nie używaj takich argumentów, bo kiedyś trafisz na mocniejszego od siebie i
        możesz mieć problem.
        • Gość: antycyklista Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 10:51
          To co zrobić? Usiąść i płakać? Toż to 500 zeta jak psu pod ogon ...Powinien się
          zatrzymać, przeprosić i starać sie załatwić sprawę po męsku, czyli honorowo. A
          tak, to jest burak i cham. A "chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i ..."
          tak dalej, i tak dalej. Jak ja nie cierpię tych jednośladów w mieście ...
          • Gość: Xun Vixx Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 16:36
            Gość portalu: antycyklista napisał(a):

            > To co zrobić? Usiąść i płakać? Toż to 500 zeta jak psu pod ogon ...Powinien się
            >
            > zatrzymać, przeprosić i starać sie załatwić sprawę po męsku, czyli honorowo. A
            > tak, to jest burak i cham. A "chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i ..."
            > tak dalej, i tak dalej. Jak ja nie cierpię tych jednośladów w mieście ...

            Zadzwonic na policje zglaszajac stluczke z ucieczka z miejsca zdarzenia, a szkody udokumentowac... od czego jest ubezpieczenie?
    • Gość: dresik rowerzystów nie widać na drogach IP: 195.205.147.* 09.06.06, 08:49
      prawda jest taka, że jazda rowerem (lub motorowerem) po drogach z samochodami
      jest tym bardziej niebezpieczna im mniej rowarzystów widać. Ten kto chce
      jeździć w miejscach gdzie jest duż ruch powinien bezwzględnie:
      1. Mieć trochę wybraźni
      2. Być dobrze widoczny - np. żółta kamizelka, a w nocy dobre światła (a nie
      jakiś wyperdki których nie widać).
      Niestety często rowerzyści nie zdają sobie z tego sprawy dopóki nie przesiądą
      się do samochodów.
      • Gość: ann.b2 Re: rowerzystów nie widać na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 09:20
        W zupełności się z Tobą zgadzam. Na rowerze jeżdżę sporo, od niedawna też i
        samochodem - kompletnie zmieniło to moje podejście. Chodzi mi głównie o
        przejeżdżanie rowrem przez przejście na druga stronę jezdni. Dobrze by było
        gdyby każdy rowerzysta, który wpada z dużą prędkością na przejście, znalazł się
        na miejscu kierowcy który usiłuje skręcić w prawo.
        • kazuyoshi78 Re: rowerzystów nie widać na drogach 09.06.06, 09:58
          A czy to takie trudne zachoweac ostrożnośc i rozejrzeć się, czy coś sie nei
          zbliża do przejscia z prędkoscią znacznei większa od prędkosci pieszego?

          Niekoniecznie musi to być rowerzysta, może to być dzieciak, który radośnie
          wbiega na jezdnię be zoglądania się. Nie zachowujac ostrożności, możesz takiego
          dzieciaka kiedyś rozjechać i to na pasach. A chyba tego nie chcesz, prawda?
          • Gość: ann.b2 Re: rowerzystów nie widać na drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 10:24
            A czy to takie trudne zrozumieć co ja napisałam. Miałam na myśli cwaniaczków
            którzy pędzą 20-30 km/h rowerem po chodniku i jak zobaczą zielone światło dla
            pieszych to nawet nie zwalniają, tylko przejeżdżają. Nie mówię juz o tym że
            nawet nie spojrzą czy samochód nie nadjeżdża. A nawet jak nadjeżdża to i tak
            będą kombinować jak tu jeszcze przed nim zdążyć przejechać, bo przecież oni są
            na pasach ...
            Jak można porównywac prędkość biegnącego dziecka i rozpędzonego rowerzysty ??!!
            • kazuyoshi78 Re: rowerzystów nie widać na drogach 09.06.06, 10:39
              OK, ale tacy są sami sobie winni i ja ich nie pochwalam. Natomaist
              proponowałbym nie wieszać psów na tych, którzy turlaja się przez przejscie z
              prędkoscią 10-15 km/h i nie pchają się przed maskę samochodu, jeśli jest
              prawdopodobne, że się nie zatrzyma.

              Innymi słowy proszę o więcej zrozumienia, a mniej ślepego patrzenia na
              przepisy. Ja tez ślepo nie patrzę na przepisy i naprawe nie wymagam, aby
              kierowcy jeździli Al.JP2 50 km/h, chociaz teoretycznie tak właśnie powinni
              jeździć.

              Ot tropxchę rozsądku po obu stronach i bedzie dobrze :)
            • shp80 Re: rowerzystów nie widać na drogach 10.06.06, 01:55
              > A czy to takie trudne zrozumieć co ja napisałam. Miałam na myśli cwaniaczków
              > którzy pędzą 20-30 km/h rowerem po chodniku i jak zobaczą zielone światło dla
              > pieszych to nawet nie zwalniają, tylko przejeżdżają.

              Ale przecież identycznie wygląda sytuacja, gdy rowerzysta dojeżdża do przejazdu dla rowerów mając zielone światło - i kierowcy w takim przypadku zachowują się dokładnie tak samo, jakby było tylko przejście dla pieszych. Nie usprawiedliwia to rowerzysty wpadającego na przejście dla pieszych, ale nie usprawiedliwia to również kierowcy, który przecież zmienia kierunek jazdy.
              Przykładowo: jak jedziesz rondem środkowym pasem i chcesz zjechać na najbliższym zjeździe, to też zajedziesz drogę temu, co jedzie swoim pasem i będziesz się tłumaczyć, że jechał całe 30km/h szybciej, niż ty?
              Ścieżki rowerowe będą dopiero bezpieczne, gdy podróż przez skrzyżowania będzie bezkonfliktowa (np. różne cykle świetlne) oraz gdy wreszcie zostanie przyjęte do wiadomości, że to nie rowerzysta zmienia kierunek jazdy, tylko kierowca. W tej chwile polskie przepisy traktują rowerzystę bardziej jako pieszego, mimo, że po europejsku wygląda to całkiem inaczej.
          • Gość: Rysiek Re: rowerzystów nie widać na drogach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 11:05
            Pomyśl o czym ty piszesz.
    • Gość: kolorysta Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.state.gov 09.06.06, 09:18
      Jeśli na przejściu dla pieszych (tzw. pasach) pali się zielone światło dla
      ruchu pieszego to ja mam pierwszeństwo przekroczenia jezdni niezależnie czy
      idę, jadę na wózku inwalidzkim, elektrycznej taczce, rowerem czy idę na rękach.
      Każdy kierowca ma psi obowiązek mnie przepuścić bo to ja mam zielone, a
      kierowca czerwone z ewentualną zieloną strzałką czyli to on, a nie ja musi
      zachować szczególną ostrożność. Oczywiście życie pokazuje, że u nas panuje tzw.
      prawo silniejszego wykorzystywane z chamską bezwzglęnością.
      • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 09:34
        Otóż tak: generalnie nie jestem przeciwnikiem rowerów, cyklizmu itd. (chociaż
        sam tego nie uprawiam). Byłem natomiast, jestem i będę wrogiem cyklistycznego
        ekstremizmu i terroryzmu uprawianego od lat w Wawie a znajdującego swe ujście
        głównie w GW i, niestety, na tym forum.
        Szczególnie jeżeli temu ekstremizmowi towarzyszy totalna ignorancja,
        debeściarstwo i zwykła arogancja. Hasła typu "miasto dla rowerów" powodują we
        mnie chęć natychmiastowego użycia broni palnej wobec każdego napotkanego
        rowerzysty. Miasto, proszę cyklistów, jest DLA LUDZI!!! Tych jeżdżących
        samochodami, autobusami, tramwajami, metrem, rowerem, skuterem itd. oraz tych
        chodzących pieszo.
        Uzurpując sobie prawa (nienależne) do jakichś niezliczonych przywilejów i
        szczególnego traktowania tylko na tym tracicie!
        Przepisy wyraźnie określają w jaki sposób powinien zachowywać się uczestnik
        ruchu drogowego poruszający się na rowerze. Nikt mi nie wytłumaczy, że można
        przejeżdżać przez przejście dla pieszych (contradictio in adiecto - przejeżdżać
        przez przejście). Takie twierdzenie to przykład typowego dla rowerzystów
        myślenia, że należy im się więcej niż innym, a tymczasem wkoło tylko szykany.
        Otóż ten przepis został wymyślony DLA OCHRONY ROWERZYSTÓW!!! Przeprowadzając
        rower przez przejście staje się on pieszym posiadającym pierwszeństwo przed
        pojazdem. Jadąc - sam jest pojazdem. Czujecie różnicę?
        Żal mi tylko, że na hałaśliwości i głupim ekstremiźmie tracą ci rowerzyści,
        którzy starają się jeżdzić spokojnie i bezpiecznie.
        • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:00
          > Hasła typu "miasto dla rowerów" powodują we
          > mnie chęć natychmiastowego użycia broni palnej wobec każdego napotkanego
          > rowerzysty.

          Miasto dla rowerów!

          Zagramy kiedyś w paintballa? :)
          • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:08
            OK. Ty na rowerze, ja w blachosmrodzie. I nie markerami - proponuję AK-47.
            • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:10
              OK. umówmy się gdzieś na Trasie AK albo w Al.Jerozolimskich w godzinach
              szczytu. Będę od ciebie zdecydowanie bardziej mobilny :)
              • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:12
                OK, zapomniałem tylko dodać, że mój kałach będzie zamontowany w obrotowej
                wieżyczce.
                • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:15
                  Tylko nie wiem, co z twoim polem obserwacji, gdy dookoła same metalowe puszki :)
            • seb_str Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 13:51
              niechciałbym cię oszukiwać ale to bujda na resorach że miałbyś jakieś szanse
              nawet pistolet przebija samochód na wylot a co dopiero AK 47, który przebija 12
              cm deski a nie tylk 5 milimetrów blachy i plastiku
        • Gość: rowerzysta Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 10:01
          Wyjedz sobie kolego na miasto rowerem, to pogadamy. Nie przejezdzam na pasach,
          bo juz od dawna jezdze tylko ulicami i sciezkami. Ale zaczynalem jezdzac po
          chodnikach i pasach - gdybym wtedy chcial przestrzegac wszystkich przepisow,
          jazda rowerem po Warszawie zupelnie bylaby pozbawiona sensu, co pare metrow
          doslownie musialbym zsiadac z roweru.
          Argument, ze kierowcy nie widza rowerzysty przy skrecie w prawo jest naciagany -
          to tylko wymowka, bo nawet kiedy na jezdni obok pasow jest legalny przejazd dla
          rowerow, to malo ktory zwalnia i rozglada sie czy jedzie rowerzysta (ktory ma
          ZIELONE swiatlo). A czesto jeszcze kompromituja sie nieznajomoscia przepisow
          krzyczac na rowerzystow zeby zeszli z roweru.
          Chyba masz jakies problemy wewnetrzne, skoro "cyklistycznym terroryzmem i
          ekstremizmem" jest dla ciebie zadanie rownych praw dla wszystkich uzytkownikow
          roznych srodkow transportu. Potwierdzasz tylko teze artykulu, ze lepiej w
          Warszawie byc gejem niz rowerzysta.
      • Gość: obserwator2 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 14:06
        Gość portalu: kolorysta napisał(a):

        > Jeśli na przejściu dla pieszych (tzw. pasach) pali się zielone światło dla
        > ruchu pieszego to ja mam pierwszeństwo przekroczenia jezdni niezależnie czy
        > idę, jadę na wózku inwalidzkim, elektrycznej taczce, rowerem czy idę na
        rękach.
        >
        > Każdy kierowca ma psi obowiązek mnie przepuścić bo to ja mam zielone,

        Chyba nie rozumiesz co mówisz. Jak będziesz poruszać się z prędkością pieszego,
        to OK. Nie ma znaczenia czy przemieszczasz się taczką, wózkiem, czy rowerem.

        Przecież technika poruszania się po mieście, oraz obowiazujące przepisy, w
        szczególności przy skrętach samochodów w prawo, ZAKŁADAJĄ , że przez przejście
        dla pieszych chodzą piesi, tj z prędkością ok 4km/h. Po to pozwala realnie
        ocenić kierowcy, czy spośród widocznych ludzi przeszkodziłby komuś zajmując
        pas, czy też nie. Jeśli nie, to wolno mu przejechać.
        Dopuszczając szybki rower burzysz całą tę logikę. Bo szybki rowerzysta może
        wpaść na pasy w krótkim czasie od podjęcia przez kierowcę decyzji, który go nie
        mógł widzieć.
        Kierowca musiałby stać, aż zmieni się światło, ale to wtedy on miałby czerwone -
        i tak aż do usranej smierci.
        Pieszy, który sprintem, spoza jakiejś przesłony wskoczy pod koła skręcającego
        samochodu, będzie winny wypadku - mimo, że przecież miał zielone.
      • shp80 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 10.06.06, 02:01
        Gość portalu: kolorysta napisał(a):

        > Jeśli na przejściu dla pieszych (tzw. pasach) pali się zielone światło dla
        > ruchu pieszego to ja mam pierwszeństwo przekroczenia jezdni niezależnie czy
        > idę, jadę na wózku inwalidzkim, elektrycznej taczce, rowerem czy idę na
        > rękach.

        Niestety, ale nie masz. Sygnalizator S-5 dla pieszych dotyczy _wyłącznie_ pieszych. Tak mówią przepisy. Rowerzysta, zdjeżdżając z chodnika na jezdnię (bez wydzielonego przejazdu dla rowerów) jest uczestnikiem _włączającym się_ do ruchu, a zatem musi ustąpić pierwszeństwa wszystkim innym uczestnikom ruchu.
    • Gość: ~znudzony jazda cyklistów po chodnikach IP: *.bgz.pl / 193.108.194.* 09.06.06, 09:26
      u mnie na mokotowie cykliści jeżdzą chodnikami mimo że mają obok ścieżkę
      rowerową. a spróbuj takiemu zwrócić uwagę to można jeszcze pompką od roweru
      dostać.
      • Gość: m4c Re: jazda cyklistów po chodnikach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:47
        Gość portalu: ~znudzony napisał(a):

        > u mnie na mokotowie cykliści jeżdzą chodnikami mimo że mają obok ścieżkę
        > rowerową. a spróbuj takiemu zwrócić uwagę to można jeszcze pompką od roweru
        > dostać.no to na mokotowie chyba ścieżki są skoro jeżdżą obok nich

        no to wychodzi na to, że ścieżki na Mokotowie są tylko ukryte :P a cykliści
        specjalnie jeżdżą obok nich
    • Gość: Stefan Generalnie zgoda IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.06.06, 09:40
      Tylko co to jest "trajektornia"?
    • Gość: Piotr PIKUŚ IP: *.lot.pl 09.06.06, 09:49
      Taki srający na ścieżce rowerowej Pikuś to mały pikuś. Przecież nawet nie trzeba
      zwalniać - najwyżej zachrzęści troche pod kołami.
      • franki8 Re: PIKUŚ 09.06.06, 09:51
        Oto odpowiedź godna cyklisty. Jako kierowca mogę powiedzieć, że kolarz co
        najwyżej trochę maskę zarysuje, a i wycieraczki trzeba będzie włączyć, jak się
        będzie rozmazywał. Też cię to śmieszy?
        • kazuyoshi78 Re: PIKUŚ 09.06.06, 10:01
          Alez niejeden kierowca własnie tak się na tym forum wypowiadał.
        • Gość: Piotr Re: PIKUŚ IP: *.lot.pl 09.06.06, 10:07
          Raczej rowerzysta niż kolarz, no chyba że zamierzasz robić masakrę podczas
          wyścigu kolarskiego. I jeszcze jedno - rowerzyści nie srają na ulicach!!!
    • Gość: Kierowca Rowerem nie wolno JECHAĆ po przejściu!!! IP: mieszko.pl.u* / 62.29.253.* 09.06.06, 09:58
      To prawie samobójstwo - kierowca zbliżając się do przejścia dla pieszych szuka
      wzrokiem pieszego w odległości ok. 2-3 metrów od jezdni i wykonuje obliczenie:
      droga do pasów podzielona przez prędkość pieszego daje czas do wejścia pieszego
      na jezdnię. I tu decyzja: jadę (bo zdążę) albo hamuję. Rowerzysta na przejściu
      ma prawo (i narzucony przepisami obowiązek) mieć prędkość pieszego - czyli
      prowadzić rower. Mówi się o niektórych motocyklistach, że są potencjalnymi
      dawcami. O rowerzyście podjeżdżającym szybko do przejścia powiedziałbym to samo.
      Wiem, że jest silny wewnętrzny opór, aby zsiadać z rozpędzonego roweru na
      każdym przejściu. Ale dopóki nie zmienią się przepisy w tej sprawie, SZKODA
      ŻYCIA.
      A do kierowców apel - pomimo że przepisy nas usprawiedliwiają i dają prawo do
      przeoczenia rowerzysty, w obliczu masowego łamania zasad przez rowerzystów -
      NIE USZKADZAJMY ICH (i naszego samochodu ;)
      • kazuyoshi78 Re: Rowerem nie wolno JECHAĆ po przejściu!!! 09.06.06, 10:05
        Ty tak nie licz i nie licz, bo kiedyś rozjedziesz na pasach dziecko, które
        wbiegło na jezdnię z prędkością znaczie większą, niż ta prze ciebie "wylicozna".

        I co z tego, że wbiegło niezgodnie z prawem? Rozjedziesz i będziesz miał
        problemy.

        Więc proponuję jednak uważać.

        Z doświadczenia wiem natomaist, że kierowcy nie maja pojęcia o istnieniou
        czegoś takiego, jak oznakowany przejazd dla rowerów i wygrażają rowerzyście,
        który przejeżdża przez taki przejazd całkowicie legalnie. Przejeżdżanie przeze
        mnei rowerem przez oznakowany przejazd bylo już przyczyną wielu pyskówek z
        kierowcami i jednej bójki. A przeciez robiłem wszystko zgodnie z przepisami i
        do tego zwalniałem do ok. 10-15 km/h.
      • kohol Re: Rowerem nie wolno JECHAĆ po przejściu!!! 09.06.06, 10:37
        Kierowca zbliżający się do przejścia powinien popatrzeć, czy to jest przejście
        tylko dla pieszych, czy też dla rowerzystów. I wziąć to pod uwagę przy swoich
        obliczniach i kalkulacjach.
      • Gość: to ja Re: Rowerem nie wolno JECHAĆ po przejściu!!! IP: 194.181.0.* 09.06.06, 12:12
        Wiedzac o takiej ignorancji kierowcow w sprawie przepisow drogowych, ja nigdy
        nie jezdze rowerem po sciezkach. Inna sprawa, ze po wielu latach jazdy
        wyczynowej i kilkunastu rekreacyjnej wiem czego sie spodzewac (chociazby takiej
        ignorancji).
        Jesli zas chodzi o imprezy typu "masa" to jest mi wsyd za rowerzystow - to
        zwykla rozroba, podobnie jak wiele organizacji ekologicznych to przykrywka do
        rozroby.
      • Gość: Grzesiek Re: Rowerem nie wolno JECHAĆ po przejściu!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 19:17
        Ten przepis ze zsiadaniem to głupota. Trzeba po prostu zatrzymać się przed
        pasami i wjechać powoli. Jeśli nie zsiądę i przejadę, krócej będzie stał w korku
        kierowca skręcający w prawo na skrzyżowaniu, no nie? To chyba w Twoim interesie.
        Gdybym wszędzie zsiadał, to bym 50% drogi przeszedł, rozumiesz to? Dlatego
        wjeżdżam spokojnie, ale nie przechodzę przez przejścia.
        A czasami jestem po "drugiej stronie" i czy chciałbyś, abym ja wtedy wyszedł z
        Twojego założenia uwzględniania tylko pieszych przy skręcie w prawo?
    • krystynaer Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! 09.06.06, 10:05
      Szanuję przepisy ruchu drogowego i jako kierowca /38 lat bez żadnej kolizji ani mandatu/ i jako pieszy. Jako pieszy nigdy nie byłam poszkodowana ani zagrożona
      na jezdni. Teraz, od kilku lat, CODZIENNIE jestem zagrożona na chodniku i nie
      tylko, właśnie przez rowerzystów. Jeżdżą po ścieżkach i poza ścieżkami po wszystkich chodnikach, na jezdniach wzdłuż, w poprzek, w skos i pod prąd, jeżdżą po trawnikach i skwerach, w parkach /jeśli tylko im sie uda/ i placach zabaw dla dzieci.
      Jeżdżą tak młodzi i starzy a na zwróconą uwagę reagują agresją a w najlepszym
      wypadku histerią: "to dyskryminacja!".
      W tej sytuacji proponuję zlikwidować pieszych i samochody. Mają jeździć
      wyłącznie rowerzyści. Jak zejdą z roweru, ELIMINOWAĆ! - bo będą stanowić
      utrudnienie i zagrożenie dla pozostałych rowerzystów.
      • franki8 Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! 09.06.06, 10:11
        No widzicie, cykliści? Właśnie tak jesteście postrzegani. Nieco mniej agresji...
        • kazuyoshi78 Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! 09.06.06, 10:14
          W ten sposób to jestęsmy postrzegani przede wszystkim przez ludzi, którym tyłek
          przyrósł do samochodowego fotela.
        • Gość: m4c Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:49
          przykro mi, że twoja wyobraźnia kończy się po wewnętrznej stronie karoserii
      • kazuyoshi78 Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! 09.06.06, 10:13
        Niesamowite. A mnie chciał kilka dni temu rozjechać na chodniku nie rower,
        lecz... terenowy samochód (szedłem pieszo). Kierowca trąbił na mnie i wygrażał
        mi pięściami. I jakoś tak z reguły to samochody polują na mnie na chodniku,
        rowerzysta przejeżdża po porstu obok i tyle.
        • franki8 Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! 09.06.06, 10:17
          Samochód jedzie po chodniku - notuj numer rej. i zgłaszaj kretyna na policję.
          Widzisz, ja w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem samochodowym ekstremistą.
          Zresztą jak tylko mogę, staram się chodzić piechotą. Jak mam troche czasu, to
          spacer z Mokotowa np. na Stare Miasto i z powrotem to dla mnie sama
          przyjemność. Jako pieszy i kierowca przyznaję, że są beznadziejnie tępi piesi i
          beznadziejnie tępi kierowcy. Wątpię jednak, abyś ty powiedział coś takiego o
          jakimkolwiek rowerzyście. Szacuneczek.
          • kazuyoshi78 Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! 09.06.06, 10:24
            Tepi rowerzysci też są. Pakowanie się rozpędzonego rowerzysty pod maskę
            nadjeżdżającego pojazdu albo jazda zatłoczonym chodnikiem na Nowym Świecie przy
            praktycznie pustej jezdni to jest jednak tępota i nawet ja muszę to przyznać.
            • franki8 Re: Horror, zlikwidować pieszych i samochody!!! 09.06.06, 10:28
              Alleluja i do przodu. Może jeszcze ze dwa pokolenia i zrozumiesz, co mam na
              myśli mówiąc "miasto dla ludzi"...
    • achodorowski Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:28
      No tak, z tym parkowaniem to jest koszmar. Chociaz ostatnio mam z tym co raz
      mniej kłopotów. Przed Empikami parkuję w wejsciach (Marszałkowska) i zawsze z
      uśmiechem Gerfielda prosze o popilnowanie mojego wspaniałego roweru górskiego,
      kóry ma 12 lat. Jezeli chodzi o ściezki rowerowe i pieszych na nich, to mam
      dzwonek i dzwonie na nich z uporem maniaka i szaleństwem w oczach - uciekaja w
      popłochu, a co !! Najbardziej przystosowanym sklepem dla rowerów jest Traffic
      Club przy Brackiej, są wewnatrz miejsca parkingowe, mało i ciasno, ale są - tk
      powinno byc w wiekszości duzych sklepów, ale to jest Polska. Już pisałem do
      Gazety, aby rowerzysci byli widzoczni, tzn. aby więcej osób parkowało przed
      sklepami, pojawiało się na ulicach, a nie na chodnikach, chociaz też, moze ktoś
      zauwazy, że hmm, ci rowerzysci powinni miec dla siebie sciezke, bo .... DObra,
      to tyle. Strzałka @ll.
      • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:34
        Owszem, powinni być widoczni - czyli mieć stosowne i wymagane przepisami
        oświetlenie!
    • psycholognistykutas Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:36
      Niby racja, ale z tymi pasami to koleżanka przesadziła. Czy tak trudno
      rowerzystom pojąć, że przejeżdząjąc przez pasy łamią przepis kodeksu drogowego?
      Przepis nie wymyślony ot tak sobie, ale bardzo sensowny. Wbiegać na pasy też
      nie można. Niech się szanowny rowerzysta przesiądzie choć na chwilę za kółko i
      przekona, jakie to fajne gdy ci coś nagle z dużą prędkością przed maskę
      wyskakuje.
      • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:42
        Przed wykonaniem skrętu w prawo jedziesz wzdłuż chodnika, więc czestokroć masz
        świetną okazję, żeby ów chodnik obserwować. To pozwoli uniknąc wielu
        nieprzyjemnych sytuacji.

        Czasem obserwację mocno utrudniaja nielegalnie zaparkowane samochody.
        • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 10:52
          Kazuyoshi, wytłumacz mi jedną rzecz. Bardzo często widzę blachosmrody, które na
          specjalnych bagażnikach przewożą św. rowery. Nie rozumiem tego - po pierwsze,
          to totalna kicha - przewozić rower samochodem, po drugie, czy osoba przewożąca
          rower samochodem jest cyklistą (czyli ok, może żyć) czy kierowcą (czyli do
          eliminacji)? A jak zakwalifikować takiego osobnika, gdy na dodatek idzie
          piechotą na spacer? Przecież rower jest od tego, żeby na nim jeździć, kierowca
          od tego, żeby był zły, a pieszy od tego, żeby było na kogo narzekać. Czy takie
          roztrojenie (od 3) jaźni nie powoduje czasem schizofrenii?
          • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:04
            Co do ludków, którzy wożą rowerki na dachu, to najczęściej sa to cykliści
            weekendowi, któzy są świećie przekonani, że rower służy tylko do rekreacji i do
            jazdy po wioskach, polach i lasach, ale nie po mieście. Do rowerzystów
            miejskich sa nastawieni najczęściej tak, jak przeicętny warszawski kierowca.

            Choć oczywiście zdarzają sie wyjątki.
            • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:08
              To wy jesteście podzieleni na kategorie? Czyli ty, jako hardcorowiec, jesteś
              kat. 1, ubermensch, ten, jak się wyraziłeś, ludek, to tacy volksdeutsche,
              których trudno pozbawić prawa do życia, gdyż dają jeszcze szanse na reedukację,
              a reszta, czyli tacy jak ja (nie mam roweru! zgroza!) to untermensche,
              niezdolni nawet do zatrudnienia przy robotach przymusowych - budowaniu dróg
              rowerowych? Kurcze, nieźli jesteście...
              • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:12
                Widzę, że szukasz zaczepki. Ale wyjaśnię spokojnie - komentowany przez nas
                artykuł wyraźnie dotyczy rowerzystów jeżdżacych _po Warszawie_ a nie po lesie.
                Nie wiem zatem, jaki sens ma mieszanie do tego lduzi wożących rower na dachu.
                Jeśli wieziesz przez Warszawę rower na dachu, to jesteś _kierowcą_ i problemy
                miejskiego rowerzysty ciebie nie dotyczą.
                • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:17
                  Nie szukam. Cały czas tłumaczę, co rozumiem pod pojęciem "miasto dla ludzi".
                  Nie rozróżniam rowerzystów na "miejskich" i "rekreacyjnych", tak jak kierowców
                  na "ulicznych" i "autostradowych".
                  • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:24
                    > Nie rozróżniam rowerzystów na "miejskich" i "rekreacyjnych"

                    A warto rozróżniać, bo ten artykuł wyraźnie mówi o problemach rowerzystów
                    _miejskich_ używajacych rowerów w celach _komunikacyjnych_. Owe problemy
                    rowerzystów rekreacyjnych nie dotyczą.
                  • pawel_xx Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:29
                    Bądź konsekwentny i zrób krok dalej :)
                    Nie rozróżniaj użytkowników dróg na
                    rowerzystów, motocyklistów i kierowców.
                    Nikomu takie podziały nie służą,
                    a kłotnie nie są potrzebne. Mamy przecież
                    jeden ważny i wspólny interes - wygodnie,
                    bezpiecznie i (w miarę) szybko poruszać się
                    po mieście.

                    Pozdrawiam
                    Paweł X
                    • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:38
                      No i o to chodzi w prywatnej kampanii frankiego8 "miasto dla ludzi"! Masz w tym
                      mieście takie same prawa jak ja, drogi kazuyoshi. Ty poruszasz się naciskając
                      na pedały, ja wykonując rytmiczne ruchy kończynami dolnymi. Już myślałem o
                      odwołaniu pojedynku strzeleckiego, ale widzę, że ekstremizm zaślepia. Domaganie
                      się szczególnych przywilejów i mniemanie o swojej wyższości nad innymi tylko ze
                      względu na odmienny sposób poruszania się pachnie mi faszyzmem.
                      Scenka: wagon metra. Przy drzwiach, w poprzek wagonu, rower i siedzący na nim
                      młodzieniec. Nerwowo podjeżdża po kilka centymetrów w przód i w tył. Gdy pociąg
                      staje na stacji, zrywa się do lotu i roztrącając innych wysiadających oraz
                      czekających na wejście wyjeżdża z wagonu na peron. Tym razem na szczęście
                      prosto w ręce policyjnego patrolu. Nazwiesz tego człowieka debilem,
                      niebezpiecznym i nieodpowiedzialnym kretynem? Pewnie tak. Ale to twój brat w
                      dwupedałowej wierze, kazuyoshi. Pamiętej o tym.
                      • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:46
                        Ale żeś się zrobił czepliwy. A ja apeluję tylko o _normalność_, a nie
                        jakieś "szczególne przywileje".
                        • franki8 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:52
                          Odapelowuję w odpowiedzi! Żądasz normalności - zachowaj ją sam! To znaczy, może
                          nie tyle konkretnie ty, ile twoi (bo bardziej twoi niż moi) niektorzy koledzy,
                          z którymi różnimy się znacznie w rozumieniu słowa "normalność".
        • sushi4004 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 11:04
          I wlasnie tak jezdza np. Niemcy. Kiedys jechalem ze znajomym w Monachium gdzie
          co chwile masz skrzyzowanie ze sciezka i dokladnie ogladal sie na kazdym.
          Kwestia odruchow po prostu. Ja kiedy jezdze samochodem tez sie tak zachowuje.
          Najwyrazniej jednak wiekszosc polskich kierowcow to dzieci specjalnej troski.
        • Gość: Domcia Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: 81.210.116.* 09.06.06, 13:27
          Ciekawe, kiedy te ciemne upraciuchy rowerowe pojmą, że kierowca nie ma oczu
          dookoła głowy i musi się rozglądać we wszsytkie strony! Kiedy spojrzy np. w
          lewo, w jednej sekundzie z prawej właśnie może nadjechać mknący rowerzysta!!!

          Co za ograniczenie i tępota bije z upierania się, że kierowca przecież może
          nieustannie patrzeć na chodnik z prawej strony...! Szalony rowerzysta czy
          biegnący człowiek może się pojawić z każdej strony i żaden kierowca nie jest w
          stanie patrzeć jednocześnie we szystkich kierunkach - musi liczyć także na
          rozsądek i uwagę innych uczetników ruchu.

          Zrozumcie to wreszcie!!!
          • kazuyoshi78 Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki 09.06.06, 16:26
            > Ciekawe, kiedy te ciemne upraciuchy rowerowe pojmą, że kierowca nie ma oczu
            > dookoła głowy i musi się rozglądać we wszsytkie strony!

            Do tyłu kierowca odwracać głowy nie musi, bo ma lusterko. Pozostałe kierunki
            przy wolnej jeździe (a tuż przed wykonaniem skrętu jedzie się wolno) bez
            problemu jest w stanie ogranąć.

            Jeśli ty nie jesteś w stanie tego zrobić, to byc może masz problemy ze
            skoordynowaną pracę lewego i prawego oka. Może powinnaś po prostu udać się do
            okulisty?

            > Co za ograniczenie i tępota bije z upierania się, że kierowca przecież może
            > nieustannie patrzeć na chodnik z prawej strony...!

            Przy dobrej pracy narządu wzroku kierowca moze kontrolowac sytuację na chodniku
            praktycznie cały czas, nie zaniedbując jednoczesnie innych kierunków. Jeżeli ty
            nie jesteś w stanie tego zrobić, odwiedź okulistę.

            > Szalony rowerzysta czy
            > biegnący człowiek może się pojawić z każdej strony i żaden kierowca nie jest
            > w stanie patrzeć jednocześnie we szystkich kierunkach - musi liczyć także na
            > rozsądek i uwagę innych uczetników ruchu.
            >
            > Zrozumcie to wreszcie!!!

            Czyżby twoje gałki oczne były nieruchome? Toż to poważne schorzenie.
    • leech3 Dlaczego rozjeżdzam rowerzystów na pasach 09.06.06, 10:59
      Kierowca samochodu ma określony kąt widzenia. Przy skręcie w prawo patrzę czy
      idą piesi. Brak pieszych w polu widzenia - można jechać.

      W tym momencie przed maskę "wskakuje" rower z zawartością. Tu następuje drugi
      test - na szybkosć reakcji.

      Zachowania rowerzysty (jak również rolkarza) wynika z ich braku wyobraźni co
      widzi kierowca i jak szybko rower/rolki zmieniają swe położenie względem
      przejścia dla pieszych.

      Ale głowa do góry - jak przesiądziecie sie "za kółko" to dojrzejecie do tego,
      że nie jesteście pępkiem świata i zaczniecie obserwować świat również oczami
      innych ludzi.
      • franki8 Re: Dlaczego rozjeżdzam rowerzystów na pasach 09.06.06, 11:04
        Oni nie przesiądą się za kółko - są przesiąknięci ideologią antymotoryzacyjną.
        Stoi to wprawdzie w jawnej sprzeczności ze zjawiskiem, o którym już pisałem,
        czyli przewożeniem rowerów na samochodzie... ale konsekwencja to chyba nie
        najmocniejsza strona kol. cyklistów.
        • kazuyoshi78 Re: Dlaczego rozjeżdzam rowerzystów na pasach 09.06.06, 11:07
          Już w jednym poście tłumaczyłem - wożący rowery na dachu to z reguły rowerzyści
          weekendowi jeżdżacy po polach i lasach. Z jazdą rowerem po mieście (zwłaszcza
          jazdą komunikacyjną) maja zwykle neiwiele wspólnego. Zresztą wystarczy
          popatrzec na ich rowery - zwykle są to jakieś górale lub "góralopodobne", do
          jazdy komunikacyjnej po mieście niespecjalnie taki rower się nadaje.
        • shp80 Re: Dlaczego rozjeżdzam rowerzystów na pasach 10.06.06, 02:30
          franki8 napisał:

          > Oni nie przesiądą się za kółko - są przesiąknięci ideologią antymotoryzacyjną.

          Wybacz, ale to stwierdzenie jest tak samo udane, jak to, że wszyscy Polacy to pijacy. Akurat jeżdżę samochodem - choć faktycznie, do miasta preferuję raczej dwa kółka, bo jednak cenię sobie mobilność, którą samochód nie zawsze może dać. I będąc kierowcą patrzę oczami rowerzysty, który musi walczyć ze wszystkimi rowerowymi debilizmami w tym kraju. I jakoś nie miałem jakiejś stresowej sytuacji z powodu rowerzysty, jadąc samochodem. Może dlatego, że zatrzymuję się na zielonych strzałkach.. Może dlatego, że moje oczy nie są skierowane wyłącznie na jezdnię, ale na teren poza nią, czyli ścieżki i chodniki? Może dlatego, że nie uznaję gabarytów samochodu, jako wyższość nad innymi użytkownikami, którzy wszak powinni zatrzymać się w miejscu, bo przecież czołg ma zawsze pierwszeństwo.. Proponuję pojechać za granicę i zobaczyć, jak ruch rowerowy odbywa się w cywilizowanych krajach.. W Niemczech mogę sobie jechać ścieżką 30, czy 40km/h, a obowiązkiem kierowcy, jako zmieniającego kierunek jazdy, jest sprawdzenie, czy nie nadjeżdżam. Spowodowanie wypadku w omawianej sytuacji, kosztuje kierowcę jakieś 1000 Euro, nie wspominając już o problemach z prawem jazdy..
      • kohol Re: Dlaczego rozjeżdzam rowerzystów na pasach 09.06.06, 11:12
        Czyli znak pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:D-6b.png nic Ci do myślenia nie
        daje?
        • leech3 Re: Dlaczego rozjeżdzam rowerzystów na pasach 09.06.06, 14:16
          kohol napisała:

          > Czyli znak pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:D-6b.png nic Ci do
          myślenia nie daje?


          Znak czytelny i oczywisty.

          Najgorsze jest przekonanie rowerzystów, że przy każdym przejściu takowy się
          znajduje ...
    • Gość: Jacekb Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.chello.pl 09.06.06, 11:28
      Rozwalmy ten UKŁAD!
      Zagłosujmy w nowych wyborach na Prezydenta, który jeździ na rowerze!
      gdyby tylko 10% sumy przeznaczanej na drogi pod samochody przeznaczyc na
      promowanie infrastruktury rowerowej mielibyśmy:
      - rozwiązane problemy z parkowaniem,
      - zdrowsze społeczeństwo
      - więcej uśmiechnietych ludzi
      - i milion innych korzyści!!
      Dlaczego tego nie powinniśmy spróbować zmienić!
      Trzymajmy się razem!!
      Rower na prezydenta Warszawy!
      JacekB
      • Gość: JA Re: Horror, czyli zwierzenia młodej cyklistki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 13:21
        ROWER OK... ALE PEDALY ZDEJMIJ :D HEHE
Inne wątki na temat:
Pełna wersja