Gość: Ben
IP: *.chello.pl
22.01.03, 00:00
Jakby jechał ostrożnie, to by się nie zabił, najwyżej trochę
potłukł. Poza tym widząc gościa na skraju jezdni powinien go
ominąć szerokim łukiem, a pewnie nie chciało się nawet ruszyć
kierownicą. Potem gościu się gibnął 30 cm - i wielka panika. Za
życia Kotański często się przyznawał do szybkiej jazdy - no i
proszę, doigrał się.