rogowski.lukasz
09.07.06, 11:20
Bardzo czesto w mojej okolicy spotykam psy wyprowadzane przez wlascicieli bez
smyczy i kaganca. Nieraz kiedy zwracam uwage wlasicielowi czworaka, slysze
odpowiedz "on nie gryzie". Ale co z tego ze nie gryzie?
Ja nie zycze sobie zeby jakis pies podbiegal do mnie i mnie obwachiwal, a
jego wlasciciel sobie stal i patrzyl usmeichniety. Skad mam wiedziec ze to
zwierze mnie nie zaatakuje?
Dotyczy to zwlaszcza psow tzw ras groznych: rotweiler, doberman, pitbull itp.
Jak to jest w tym kraju ze wlascicielom psow wolno lamac prawo i wolnosc osob
trzecich? Czemu straz miejska albo policja nic z tym ni zrobi?
Podobnie ma sie sprawa pozostawiania przez psy odchodow - prawie nikt nie
sprzata po swoim psie.
Czy ktos mzoe przytoczyc odpowiednie przepisy prawa regulujace te kwestie?
Wczoraj wpadl na mnie doberman a jego wlascicielka, kiedy zwrocilem jej uwage
zeby wziela psa na smycz odpowiedziala: "BO?". Ot i calakultura naszego
narodu... Jej pies sobie mnie obwochiwal, ona sie smiala, a ja moglem sobie
pogadac.
Co mysliscie o kwestii psow w miescie?