Do sądu za katastrofę drogową

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 01:21
Panowie dziennikarze: czy waszym zdaniem to, że morderca pędził "do pracy",
ma jakiekolwiek znaczenie w tej sprawie? Nie rozumiem, po co ta wzmianka. Czy
to miało być waszym zdaniem jakieś usprawiedliwienie? Żałosne...
    • marekpppp Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 01:46
      A propos... w tym miejscu 40 na godz to bzdura. Jeżdże tam i 120 tylko może
      jednak patrze czy tyle sie bezpiecznie da? BEZPIECZNIE to ważne!
      • kazuyoshi78 Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 07:55
        Przede wszystkim 40 km/h obowiązuje tam ze względu na zły stan wiaduktu (sypie
        się), a nie ze względu na ukształtowanie drogiu. Także ja bym się tą 40-stką
        tak nie podniecał. Napewno gość jechał za szybko, ale z drugiej strony trudno
        wymagać, aby jechał 40!

        Ok. 70-80 km/h to prędkośc w pełni bezpieczna w tym miejscu i taka by pewnie
        obowiązywała, gdyby nie sypiący się wiadukt.
      • tom_aszek 40/godz. w tamtym miejscu to nie bzdura! 11.07.06, 08:27
        1/ fatalna nawierzchnia, koleiny
        2/ zwężenie jezdni
        3/ wychodzący z prawej z dołu wyjazd z Modlińskiej, słabo widoczny
        4/ przystanek autobusowy tuż za tym wyjazdem.
        Mało?
      • jurek_dzbonie Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 16:23
        Masz racje - pruj 120km/h w miescie. Tylko rozwal sie sam, nie skrzywdz innej
        ofiary swojego porabania.
        • Gość: Nemo Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.acn.waw.pl 13.07.06, 20:26
          Ograniczenie tam do 40 km/h to usprawiedliwienie dla władz, że dopuściły do
          zaistnienia tak fatalnego technicznie odcinka drogi. Nie chodzi o to, że gość
          jechał 60 km/h więcej niż pokazują znaki bo tyle tam można by jechać ale o to,
          że po drodze pokrytej kaszą z lodu nie da się tak szybko jechać.
          P.S.
          Czy ktoś wie czy ten gość miał opony zimowe?
    • Gość: lego a "tylko lekko ranny"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 03:38
      czy "tylko lekko ranny" ma kierowce dodatkowo obciazac??

      "do pracy" znaczy, ze nie ukradl tego auta sprzed bloku. znaczy, ze byl spolecznie uzyteczna jednostka, ze kierowalo nim poczucie obowiazku. Ergo: stan jezdni (absurdalne zwezenie wymuszajace ultradebilne ograniczenie predkosci) zabilo 5 niewinnych osob poprzez zmiane znaku spolecznej przydatnosci przypadkowego, bogu ducha winnego, kierowcy.

      Polscy drogowcy to mordercy!!!
      • tom_aszek Re: a "tylko lekko ranny"? 11.07.06, 08:24
        Gość portalu: lego napisał(a):

        > czy "tylko lekko ranny" ma kierowce dodatkowo obciazac??

        To raczej podkreslenie tego ewenementu, że rozpędzony samochód spadł z wiaduktu,
        minimum 6-8 metrów, a kierowca odniósl tylko niewielkie obrażenia. Takie rzeczy
        to się ogląda na "Zabójczej broni" i innych "Szklanych pułapkach" ale nie w
        rzeczywistości.
        No cóż, nie od dziś wiadomo, że życie pisze najmniej prawdopodobne, a jednak
        rzeczywiste scenariusze, Tylko tych ofiar tak żal...
      • Gość: człowiek Re: a "tylko lekko ranny"? IP: *.tele2.pl 11.07.06, 12:18
        TEN FACET JEST MORDERCĄ! i tyle. ZABIŁ 5 OSÓB. ON ZABIŁ, a nie samochód, droga,
        zwężenie itd. Brak wyobraźni, nadmierna, niedostsowana do warunków prędkość. To
        wyłącznuie ten facet podejmował decyzje w wyniku których zgineli LUDZIE. Też
        pewnie jechali do pracy.
        • Gość: tra la la Re: a "tylko lekko ranny"? IP: 81.13.240.* 11.07.06, 12:23
          bzdura! Decyzje to tam podejmowal Pan Bog, a nie ten facet.
          • Gość: człowiek Re: a "tylko lekko ranny"? IP: *.tele2.pl 11.07.06, 12:29
            Tak. Człowiek w tym kraju ma wartość dopiero po śmierci. Sporo "instytucji"
            robi interes na nieboszczyku. Jasne. Życie nie ma tu żadnej wartoości. Same
            problemy (dla budżetu). Gratulacje za proces myślowy.
    • Gość: OldBruno Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.aster.pl 11.07.06, 07:02
      Nie znam, ani tego miejsca, ani szczególów wypadku. Ale wiem, że stan dróg napewno wpływa na
      bezpieczeństwo w niemniejszym stopniu niż sposób jazdy. W Warszawie i na polskich drogach pełno jest
      takich pułapek i nawet jeżdżąc codziennie ciągle trzeba się czegoś nowego uczyć.
      • robinsson Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 08:10
        A ja znam to miejsce doskonale i stwierdzam (nie broniąc kierowcy) że przyczyną
        tego wypadku w 10% nadmierna prędkość, a w 90% był stan tej drogi tragiczne
        koleiny (przystanek autobusowy), nawierzchnia nie remontowana od chwili jej
        położenia. Ciekawe czy prokuratura się zainteresuje kto jest winien tego stanu
        rzeczy!!!
        • Gość: tom Jednak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 08:52
          tamtego dnia mróz miał około -20 st. C. Znak z 40 jest widoczny z daleka, dodatkowo od znaku do przystanku jest dobre sto metrów. Jeśli ktoś pomimo tego jedzie dalej 100kmh - to cała wina leży po jego stronie, tym bardziej, że nawierzchnia jest w kiepskum stanie. Zresztą, podobne wypadki zdażają się na dobrych technicznie drogach.

          Tzw. "szybki dynamiczny i bezpieczny". Do czasu. Szkoda ofiar, szkoda ich rodzin, szkoda jego rodziny, i jego też szkoda. Jednak cena tej bezmyślości powinna być wysoka.
        • Gość: DB Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 09:18
          > A ja znam to miejsce doskonale i stwierdzam (nie broniąc kierowcy) że przyczyną
          > tego wypadku w 10% nadmierna prędkość, a w 90% był stan tej drogi tragiczne
          > koleiny (przystanek autobusowy), nawierzchnia nie remontowana od chwili jej

          Mowisz tak jakby kierowca byl niewidomy, chyba jednak nie byl i widzial ta droge w tragicznym stanie, mimo to grzal ile fabryka dala. Powinnien spedzic 10 lat w pierdlu za zabojstwo.
          • Gość: Mimi Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: 81.13.240.* 11.07.06, 10:21
            Chyba zartujesz... Facet mial pecha i ci biedni ludzie mieli pecha. To byl czas
            strasznych mrozow, nie wyjechaly kolejne dwa autobusy. W koncu gdyby na tym
            przystanku stala jedna osoba to nie bilibysmy piany o katastrofie... Za stan
            nawierzchni odpowiedzialne jest miasto a nie kierowcy, to jest droga szybkiego
            ruchu i wszyscy tam grzeja 80km/h, jezdze tamtedy czesto.
            • Gość: tom Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 11:14
              tam jest ograniczenie do 40, kiepska nawierzchnia, lekki luk, wlot drogi podporządkowanej, był ogromny mróz, a nie od dziś wiadomo, ze na wiaduktach nawet latem potrafi być gołoledź....

              Myślenie nie boli.

              Ps - między 80 i 100 jest duża różnica. Prawie dwukrotnie dłuższa droga hamowania. Poza tym, ktoś tam moze jechać 80, ale własnie zwalniać. Ten gość natomiast jechał 100 i przyspieszał (bo wyprzedzał).
              • fea Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 11:20
                noo...wez poprawke na pana dziennikarza - moze w opini bieglych bylo 91km/h ale
                sto duzo lepiej brzmi niz dziewiecdziesiat...
                • Gość: tom Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 12:22
                  a.. to przepraszam ;)
    • Gość: Mimi Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: 81.13.240.* 11.07.06, 10:26
      jaki morderca, bart? Myslisz, ze golac sie rano postanowil stuknac kogos na
      przystanku? Nie dajmy sie zwariowac, w koncu to byl wypadek.
    • Gość: Paweł Kierski Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.arcabit.com 11.07.06, 11:24
      Nie morderca, a "jedynie" sprawca śmiertelnego wypadku. To, że pędził do pracy
      nie ma nic do rzeczy. Jakimś usprawiedliwieniem dla zagrożenia życia innych
      byłoby jedynie działanie w stanie wyższej konieczności, czyli próba ratowania
      porównywalnego dobra. W tym - nomen omen - wypadku musiałby chyba gonić
      terrorystę z bombą atomową lub prowadzić karetkę o rozmiarach autobusu na
      sygnale.

      To, że pędził do pracy oznacza tylko tyle, że za późno wyjechał z domu - ale to
      jego problem.

      Stan drogi (choć w tym miejscu faktycznie fatalny) też go nie usprawiedliwia.
      Tam jest ograniczenie do 40, i - jak to zwykle na polskich drogach - faktcznie
      jazda więcej niż 60 jest już ryzykiem. Zaryzykował, zginęło pięć osób, a mogło
      zginąć dwadzieścia pięć, albo i więcej.
      • Gość: Mimi Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: 81.13.240.* 11.07.06, 11:39
        jak rowniez moglby nie zginac nikt, bo zdaje sie koleiny na trasie maja wplyw
        na kierunek, gdzie cie wyrzuca w przypadku poslizgu. Wiec owszem, sprawca
        wypadku ze skutkiem smiertelnym a nie morderca. Czy Otylia Jedrzejczak jest tez
        morderczynia?
    • Gość: mfs To co piszecie to się nazywa relatywizm moralny IP: 217.111.48.* 11.07.06, 13:00
      W Niemczech przejechanie 3 km do pracy, zajmuje mi tyle co przedtem w W-wie
      dojazd z Bielan do Śródmieścia. Jeśli nawet nie dłużej. I jakoś od lat nie mam
      w tym najmniejszego problemu, że nawierzchnia by pozwolila na więcej. Powiedzmy
      otwarcie - jeśli arbitralnie się stwierdza, że organiczenie prędkości jest
      głupie i nie powinno decydować ile mam jechać, to równie dobrze można
      arbitralnie stwierdzić, ze kodeks karny jest głupi i nie decyduje że nie
      powinienem kraść. Oczywiście na pewno jest cała masa sofizmatów, na dowód że
      nie mam racji...
    • Gość: K Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.francenet.fr 11.07.06, 15:42
    • Gość: kotek Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.francenet.fr 11.07.06, 15:43
      29 lat. juz sobie zycie ulozyl.
    • Gość: emka Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.orange.pl 11.07.06, 17:14
      Panie "bart", a gdyby Panu ktoś śpieszący się do pracy zabił kogoś bliskiego,
      to miało by to dla Pana jakieś znaczenie? Gratuluję argumentacji!
      • franki8 Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 17:52
        Kierowca będzie odpowiadać za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym - ale
        NIEUMYŚLNE. Ponieważ ustawodawca nie jest aż tak głupi i zdaje sobie sprawę z
        tego, że człowiek ten nie wyjechał z domu z zamiarem zabicia 5 osób. Inaczej
        traktuje się osoby nietrzeźwe - tu ustawodawca przyjmuje, że kierujący zdając
        sobie sprawę ze swojego stanu, a jednocześnie siadając za kierownicę przyjmuje
        zamiar ewentualny spowodowania wypadku. Czyli przestępstwo umyślne.
        Ponieważ jednak w wypadku na Trasie Toruńskiej kierowca naruszył przepisy w
        sposób rażący (dozwolona prędkość x2,5) sądzę, że wyrok będzie bliski górnej
        granicy - stawiam na 10 lat.
    • Gość: Galaa Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.crowley.pl 11.07.06, 22:24
      ja jeżdżę Toruńską codziennie, w korkach tylko patrzę, jak kiedyś pięknego dnia
      Grot zacznie sie calkowicie sypac, co pomogą ograniczenia predkosci, tam malo
      kto jedzie 40 km/h...
      najgorsze jest jednak to, ze ja znam Mikołaja, pamiętam ten dzień, najpierw
      dowiedzialam sie z radia o wypadku (ja juz dojezdzalam do swojej pracy), potem,
      ze to On prowadził... to był straszny dzień, dla rodzin osób, które zginęły w
      tym wypadku, jak i dla Niego samego i Jego bliskich...
      jedna z ekspertyz wykazala, ze pękła mu opona, przez co stracil panowanie nad
      kierownica, jechał jednak szybko, niby jak inni, ale koniec był tragiczny...
      • franki8 Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 22:43
        Bardzo rzadko się zdarza, żeby opona pękała przy -20. No ale - tym bardziej -
        niedostosowanie prędkości było rażące. Nie mówię o 40 km/h, ale nawet przy 50-
        60 szanse na opanowanie pojazdu byłyby większe. No chyba że to po prostu
        kiepski kierowca był... Stało się, nie ma co debatować. Jedno jest pewne -
        kierowca popełnił błąd, ułamki sekund zdeterminowały resztę jego życia i wielu
        innych osób. Powtarzam - on nie chciał ich zabić, nie jest mordercą tylko
        sprawcą wypadku. Karę poniesie bardzo surową, bo okoliczności łagodzących
        trudno się tu doszukać. Co pozostaje - myśleć, myśleć i jeszcze raz - myśleć.
        Gdyby kierowca Forda pomyślał - nic by się nie stało. Ale nazywać go mordercą -
        nie należy.
        • kazuyoshi78 Re: Do sądu za katastrofę drogową 11.07.06, 23:44
          Dobrze, że nie próbujesz udowodnić, że sprawca wypadku jechał rowerem.

          Bo według prawa rowerzyści są równie niebezpieczni jak kierowcy, a według wielu
          domorosłych "mędrców" nawet bardziej.
          • franki8 Re: Do sądu za katastrofę drogową 12.07.06, 14:47
            Sprawca tego wypadku przypadkowo nie jechał rowerem. Sprawcy wielu innych -
            jechali...
            Co poniektórzy kiepsko na tym wyszli...
            • kazuyoshi78 Re: Do sądu za katastrofę drogową 14.07.06, 21:07
              > Sprawca tego wypadku przypadkowo nie jechał rowerem. Sprawcy wielu innych -
              > jechali...
              > Co poniektórzy kiepsko na tym wyszli...

              Jeśli sprawdza wypadku źle na tym wychodzi, to ma to, na co zasłużył. Tyle, ze
              w wielu wypadkach spowodowanych przez kierowców giną nie sprawcy, lecz osoby
              niewinne. W przypadku wypadków powodowanych rpzez rowerzystów to się nie zdarza.
          • Gość: kafar Re: Do sądu za katastrofę drogową IP: *.greennet.org.pl 13.07.06, 22:34
            kazuyoshi78 napisał:
            > Bo według prawa rowerzyści są równie niebezpieczni jak kierowcy, a według
            > wielu domorosłych "mędrców" nawet bardziej.

            kazuyoshi - z dedykacją dla ciebie:
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3480486.html

            Rowerem pod prąd na autostradzie A4

            purz 12-07-2006, ostatnia aktualizacja 12-07-2006 20:54

            Dwóch rowerzystów ryzykowało życie jazdą pod prąd na płatnej autostradzie
            Katowice - Kraków. - Nie mam wielu włosów na głowie, ale te, który jeszcze
            zostały, stanęły mi dęba - mówi zszokowany Janusz Szarek z Katowic.

            Razem z kolegą Szarek jechał w kierunku Katowic. W okolicach węzła Chrzanów
            przed rozpędzonym do 130 km/godz. samochodem pojawili się dwaj rowerzyści.
            Dwudziestokilkuletni na oko mężczyźni jechali pod prąd, jakby do ostatniej
            chwili wyczekując, kto wygra wojnę nerwów: oni czy kierowca. Szarek odruchowo
            nacisnął hamulec, mężczyźni rozjechali się na boki.

            - Często jeżdżę autostradą, ale takie cuda zdarzyły mi się po raz pierwszy -
            opowiadał Szarek. Jego kolega nie zastanawiał się ani chwili i o zdarzeniu
            poinformował policję. - To nie wyglądało na jednorazowy wybryk, ale na celową
            ekstremalną zabawę - mówił pan Marek, który jechał z Szarkiem.

            - Pewnie bym się zdziwił, gdybym zobaczył rowerzystę na autostradzie, jeszcze
            bardziej, gdyby jechał pod prąd - próbował zachować spokój dyrektor Andrzej
            Czarnohorski z zarządzającej autostradą spółki Stalexport Autostrada Małopolska.
            - Nie mieliśmy wcześniej sygnałów o podobnych zdarzeniach - dodaje Czarnohorski.

            Rowerzyści nie mają wjazdu na autostradę, więc na placach poboru opłat w
            Brzęczkowicach i Balicach nikt by ich na trasę nie wpuścił. Mężczyźni musieli
            więc na nią wjechać na jednym z węzłów, które nie są monitorowane.

            Podinspektor Jarosław Zgierski, szef autostradowej policji, mówi, że sygnały o
            rowerzystach na A4 nieczęsto, ale się zdarzają. Zgierski twierdzi, że jego
            ludzie mają przykazane pakować rowerzystów do radiowozów i odstawiać na węzły,
            gdzie często kończy się to mandatem w wysokości 250 zł. - Nie lekceważymy tego
            problemu, staramy się z nim walczyć. Ale o jeździe pod prąd nie słyszeliśmy -
            dodaje podinspektor.
            • kazuyoshi78 Re: Do sądu za katastrofę drogową 14.07.06, 21:06
              I co, zabili 5 osób? A może chociaż jedną?
    • iwonaje Re: Do sądu za katastrofę drogową 13.07.06, 22:58
      Dla rodzin zabitych nie ma znaczenia czy sprawca chciał kogoś zabić czy jest to
      wynik jego kretyństwa. 5 osób zgineło. I to powinno być najważniejsze, a nie to
      co chciał lub nie chiał zabójca zrobić.
      • fea Re: Do sądu za katastrofę drogową 14.07.06, 16:00
        Masz racje, dla rodzin poszkodowanych rzeczywiscie jest najwazniejsze, ze
        zgineli ich najblizsi. Moim zdaniem ma jednak znaczenie, ze ten czlowiek, ktory
        nie jest zabojca tylko sprawca wypadku, nie zrobil tego specjalnie (z zadzy
        zysku czy jakichkolwiek innych niskich pobudek). Prowadzil samochod.
        Przekroczyl predkosc. Droga byla fatalna. Moze gdyby nie bylo kolein lub
        nawierzchni byla posypana nie wybiloby go na przystanek. Nie wiem. Mysle, ze
        gdyby mogl wybierac wolalby zginac sam, tak sie jednak nie stalo. Do konca
        zycia bedzie mial ze soba ten bagaz. Wiec moze pozostawmy go jego wlasnemu
        sumieniu i sadowi, ktory go bedzie sadzil. Ja mam tylko nadzieje, ze rodziny
        ofiar beda umialy mu wybaczyc, bo to jest duzo wazniejsze, niz dlugosc kary.
        najwazniejsze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja