marrapog
16.07.06, 12:18
Miałem taką oto sytuację w tesco na Karolinie. Robię zakupy z b. ruchliwym
dzieciakiem, którego trzymam na barana.
Kieruję się z koszykiem /4 rzeczy/ do kasy ekspresowej. Zanim doszedłem do
końca kolejki wjechał pan w thongu z dużym wózkiem wyładowanym zakupami - i
jeszcze jeden pan z koszykiem.
Dygresja: thong nie ma znaczenia dla sprawy ale dodaje kolorytu - thong to
strój męski zaprojektowany w celu rozsiewania podpasznego capa. W starych
dobrych czasach thong nie był tolerowany nawet na szkolnym wuefie.
Zanim thong zaczął wykładać zakupy zwróciłem grzecznie uwagę, że to kasa do 10
sztuk. Thong wzruszył ramionami i mruknął coś że powinno być więcej kas
otwartych, że każdemu się śpieszy i pokazał ręką na plakat mówiący że w jeśli
w kolejce są więcej niż 2 osoby to trzeba poprosić i tesco otworzy następną
kasę. Ja na to że to informacja jest dla osób z dziećmi. Thong zamilkł i
wykładał rzeczy dalej. Następnie thongowi dość agresywnie zwrócił uwagę pan
który już pakował zakupy. Thong to puścił milczeniem. Wtedy pan z samego końca
kolejki /jakaś taka męska kolejka się trafiła/, cwaniak nr2, zaczął głośno
prostestować i z tupetem wykorzystując sytuację przeszedł z koszykiem przed
thonga /czyli wyprzedzając całą kolejkę/ i zażądał żeby on był obsłużony
najpierw. Zagubiony misio na kasie obsłużył cwaniaka nr 2, /kolejka w szoku
posttupeciarskim/, następnie thonga.
Głośno, żeby thong słyszał powiedziałem misiowi że żłożę skargę. Misio
bezradnie rozłożył ręcę - "co ja mogę?". Po zrobieniu zakupów rzuciłem jeszcze
"uprzyjemniacza dnia" do thonga i idę na skarżypytostwo.
Pani kierowniczka była miła, wysłuchała i przeprosiła ale to co
usłyszałem mnie zamurowało: że oni mają politykę tolerancji wobec takich
gości, kasjer może ew. zwrócić uwagę ale to wszystko. W tym momencie mnie
olśniło, że facet z koszykiem po brzegi jest dla tesco ważniejszym klientem
/nie można takiego płoszyć/ niż cienkie bolki z kilkoma rzeczami.
Być może jestem świadkiem przypadkowych zdarzeń ale w innej sieci w podobnej
sytuacji "wózkarz" został zawrócony.
Jako ciekawostka kespresowa: widziałem też osobnika, który podjechał z
dwoma! wypakowanymi wózkami. Okazało się że ma JEDEN produkt - coś z 500
opakowań karmy dla kotów. Widziałem też panią z jedną parą rajstop ale
ustalanie ceny tych rajstop trwało chyba z 15 minut a w lewo i prawo śmigały
dziewczyny na wrotkach.
Po co poszedłem na skargę? Nie po to żeby dokopywać misiowi na kasie, który
ciężko pracuje na swoje grosze, ale po to, żeby nadać jakąś formalną i
oficjalną drogę uciążliwości która ma szansę być rozwiązana. Jeśli tylko takie
sygnały będą gdziekolwiek docierać.
Tymaczem zostałem "tylko" grzecznie wysłuchany i słowa uleciały w powietrze.
Dodatkowe tło: dzieciak z którym chodzę na zakupy jest autystyczny. Jeśli
kolejka jest za długa może dostać ataku szału /jeśli ktoś jest zainteresowany
tematem niech wbije do googla "tantrum autism"/. Dlatego jesli kolejka jest
zbyt dluga rezygnuję z zakupów. Jeśli w normie to trzymam się limitu 10 sztuk
żeby stanąć w eskpresie. Dlatego właśnie cwianiaki z wózkami mnie wkurzają.
Ale jak to już było powiedziane dla tesco klient z pełnym wózkiem jest
ważniejszy. Cóż mi pozostaje?
Śmieszny, jednosobowy, pozbawiony znaczenia bojkot tesco.
To była zła wiadomość.
Dla równowagi dobra - żeby nie było że sieję tylko negatywne emocje.
Od pewnego czasu, ale dopiero teraz niejako przy okazji się tym chwalę,
kierowcom autobusów mówię przy wyjściu "dziekuję za jazdę!". To taka zachodnia
obyczajowość, są kraje gdzie niemal każda z wychodzących osób dziękuje
kierowcy. Upozytywnia to dzień niezwykle - gorąco namawiam!