sceptyk
11.09.06, 23:03
Dosc tego szarogesienia sie na warszawskich ulicach. I chodnikach. Jestescie
normalnymi uzytkownikami. Z tym, ze o ile reszta uzywa tych drog w celach
zyciowych, wy to robicie dla przyjemnosci.
Macie fanaberie by bawic sie jezdzeniem na rowerach. Na wypasionych rowerach,
ze dodam. Czy widzial kto rowerzyste dojezdzajacego do pracy? Normalnie
ubranego? Na normalnym rowerze? Ja nie widzialem. Cyklisci zakladaja
szpanerskie ubranka, siadaja na rowery wartosci samochodu i, majac w du.pie
przepisy i bezpieczenstwo innych, zabawiaja sie jezdzeniem na rowerze.
Najczesciej na chodniku.
A wrzask podnosza. Sciezki im trzeba robic, zabawe ulatwiac. Dalej jazda!
Jako srodek komunikacji rower sluzy po wsiach. I tam trzeba ludziom ten
rodzaj transportu ulatwiac. A szpanerskim metroseksualnym mieszczuchom na
wypasionych rowerach mowimy WON z miasta. Chcecie sie bawic, to jedzcie sobie
pod Warszawe i tam mozecie swemu szpanerstwu dawac upust w przejazdzkach po
polach. Kto na ladniejszym rowerze sie pokaze, w ladniejszym stroiku.
Dlaczego dalismy sie im zastraszyc? Dlaczego spelniamy ich fanaberyjne
zyczenia? Powie ktos, ze "moda" na rowery przyszla z Zach. Europy. Prawda,
ale zostala przez naszych rodzimych cwaniakow falszywie i podstepnie
znieksztalcona. Tam roweru uzywa sie jako srodka komunikacji, a nie do
zabawy. I tam postulaty rowerzystow maja spoleczny sens. A u nas, jak to juz
rzeklem, fanaberia.