Gość: Normals
IP: 195.94.207.*
06.03.03, 12:47
A jakich nie lubicie?
Moje ulubione to Kawki i te większe (Wrony, albo Gawrony). Są ze wszystkich
najpocieszniejsze. Śmiesznie się przechadzają tym swoim pokracznym, drobiowym
krokiem. Są też chyba najmądrzejsze. Można się na nie patrzeć godzinami, jak
zdobywają jezenie, kłócą się między sobą, czy wreszcie jak ochraniają młode i
z wrzaskiem atakują dziesięciokrotnie większe od nich psy.
Lubię też oglądać wróble - żwawe, szybkie, o niespożytej energii, której im
naprawdę zazdroszczę. Choć mniej widowiskowe, także mogą stać się ciekawym
obiektem obserwacji.
Z czasów dzieciństwa pozostał mi sentyment do wiewiórek, choć przyznam się,
że większe podniecenie (bez erotycznych podtekstów) wywołuje we mnie widok
kun.
A te mniej lubiane, czy może nawet znienawidzone.
Z pewnością gołębie. Rządzące się, napuszone i jednocześnie jakieś takie
ograniczone, pozbawione fiznezji.
Tuż za nimi psy. Wszelkie. Zasmradzające wszystko w około. Dewastujące zieleń
i spokój. Toleruję tylko swojego psa, a i tu tylko dzięki temu, że dużo we
mnie z Kalego.
A jakie Wy macie ulubione zwierzęta? Zaznaczam, że nie chodzi mi o Miśki z
parku Praskiego, czy Żyrafy z Zoo, ani papugi ze sklepów zoologicznych.