W Warszawie można jechać na czerwonym świetle?

30.09.06, 16:49
Drodzy Warszawiacy, jak wy to robicie; wczoraj byłem w Warszawie samochodem;
udalo mi się wjechać i wyjechać; dwa razy kiedy stałem na czerwonym świetle,
ktoś z tyłu wyskakiwał i przelatywał przez skrzyżowanie.
Czy to normalka?
Jeżdżę po całej Polsce, i nie tylko, ale czegoś podobnego nigdzie nie
widziałem, a tutaj w Warszawie dwa przypadki w ciągu godziny.
    • warzaw_bike_killerz Oczywiscie, ze tak! 30.09.06, 16:55
      Nie slyszales, ze glowna przyczyna wypadkow jest nadmierna predkosc, a nie
      przejezdzanie na czerwonym swietle? Tak to u nas juz jest.
      • pawel_xx Re: Oczywiscie, ze tak! 30.09.06, 17:18
        Bo w Warszawie czerwone światło, to nie zakaz. To sugestia :)

        Paweł X, co na drodze kieruje się takimi sugestiami :)
        • husyta teraz lepiej rozumiem zasady ruchu w Warszawie 30.09.06, 17:46
          pawel_xx napisał:

          > Bo w Warszawie czerwone światło, to nie zakaz. To sugestia :)
          >
          Dziękuję za wyjaśnienie; teraz lepiej rozumiem zasady ruchu w Warszawie;
          sugestie są dobre, szkoda tylko, że nie wszyscy się do nich stosują.

          Nawiasem mówiąc, Warszawa to wolne miasto; żadnych nakazów, zakazów, tylko
          najwyżej sugestie.

          U nas na prowincji do takiego poziomu wolności jeszcześmy nie doszli. Nakaz, to
          nakaz, zakaz to zakaz; takie zniewolone artyfaktami z przeszłości lokalne
          społeczeństwo.
          • tom_aszek cóż, przykład idzie z góry... 02.10.06, 13:03
            husyta napisał:

            > Nawiasem mówiąc, Warszawa to wolne miasto; żadnych nakazów, zakazów, tylko
            > najwyżej sugestie.

            Bo warszawiacy biorą przykład z góry:

            korupcja = negocjacje
            czyli
            czerwone światło = sugestia
            :)))
            • Gość: husyta tą trafną uwagą podzielił się Paweł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.06, 22:00
              tą trafną uwagą, że
              "w Warszawie czerwone światło, to nie zakaz. To sugestia"

              Podzielił się wcześniej Paweł;

              A Twoja uwaga też jest trafna;
              Wygląda na to, że tam w Warszawie prawo deprecjonuje się do rangi sugestii.
              • tom_aszek Nie jest tak źle... 03.10.06, 09:37
                Gość portalu: husyta napisał(a):

                > Wygląda na to, że tam w Warszawie prawo deprecjonuje się do rangi sugestii.

                Nie jest tak źle; czasem warszawiacy wprost sugerują władzom, policji, Straży
                Miejskiej i innym takim, żeby prawa nie deprecjonować, ale egzekwować, np. tu:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=752&w=49599765
    • Gość: xx Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle IP: *.aster.pl 30.09.06, 19:17
      to chyba słabo się rozglądałeś skoro nie widziałeś, skorow ciagu godziny 2
      razy przejechałeś na czerwonym to masz całkiem niezły rekord, chyba lepszy niż
      nie nie jeden warszawiak.
      A wiesz co mnie zastanawia - czemu jak widzę rejestracje z poza warszawy to
      zachowuje najwyzszy stopień bezpieczeństwa, zawsze coś taki człowiek wyćwiczy,
      i zastanawiam się później jak taki ktoos zdał egzamin na prwo jazdy, i nie
      mówie tu o tym że ktoś jest z inengo miasta i jedzie powoli ale o
      nieoczekiwanych manewrach.
      • husyta Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle 30.09.06, 19:53
        Chyba kolega po piwku, i to niejednym, i nie za bardzo kontaktuje.
        To nie ja przelatywałem na czerwonym, ale byłem świadkiem, jak inni
        przelecieli; i to nie na zasadzie, mignęło żółte więc gaz do dechy, aby się
        zmieścić na początku czerwonego. To był atak z tylnej pozycji ...

        Piszesz, że w Warszawie zachowujecie dużą ostrożność wobec kierowców z
        prowincji! Dzięki! z Kolei u nas na prowincji jak się samochód z warszawską
        rejestracją zbliża do przejścia dla pieszych, to pieszy ucieka z przejścia,
        albo się cofa od krawężnika.
        • Gość: antek Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle IP: *.acn.waw.pl 30.09.06, 19:56
          to macie krawezniki?
          • husyta Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle 30.09.06, 20:09
            Gość portalu: antek napisał(a):

            > to macie krawezniki?

            Mamy krawężniki, mamy las, ale takiej dżungli na drogach jak w Warszawie to nie
            mamy.
            • pawel_xx Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle 30.09.06, 20:21
              > Mamy krawężniki, mamy las, ale takiej dżungli
              > na drogach jak w Warszawie to nie mamy
              Też mi dżungla - z jedną palmą :)
              A pod palmą zawsze stoi Słoneczny Patrol :)
              • husyta Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle 30.09.06, 21:01
                Paweł, Tak daleko nie dojechałem; skręciłem na Okęcie - co tam się dzieje!
                A po drodze miałem do czynienia chyba z mieszkańcami tej jednopalmowej dżungli.
                Życzę Warszawiakom prezydenta, który upora się z tym całym bajzlem na drogach.
        • Gość: waw Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle IP: *.aster.pl 30.09.06, 20:04
          Czerwone światło W ZASADZIE obowiązuje...

          Warszawskie przepisy mówią jednak, że powinieneś zatrzymać się na czerwonym
          świetle, chyba że bardzo się spieszysz...

          Warszawskie przepisy różnią się nieco od tych w pozostałej części Polski - np.
          taki okrągły znak drogowy z 50-tką oznacza w Polsce "maksymalna prędkość 50
          km/h". W Warszawie dla odmiany znaczy to "minimalna prędkość 50 km/h", bądź "jak
          jedziesz mniej niż 50 km/h to spier..... na prawy pas i nie blokuj ruchu".

          To mniej więcej tyle z głównych różnic... :)
          • warzaw_bike_killerz Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle 30.09.06, 21:33
            Nie zgodze sie. 50 w czerwonym koleczku oznacza nakaz jazdy taka predkoscia.
            Predkosci wyzsze wynikaja ze zlych kalibracji predkosciomierzy.
            W calej Polsce znak zatrzymywania sie i postoju oznacza, ze w tym miejscu nie
            nalezy sie zatrzymywac a tym bardziej parkowac. W Warszawie oznacza, ze w calej
            okolicy nie ma ani jednego miejsca do parkowania, ale tu mozesz zaparkowac nie
            stanowiac zagrozenia dla nikogo, tylko musisz sie liczyc z tym, ze uprzejmy
            mieszkaniec natychmiast z nudow zadzwoni do strazy miejskiej, aby wesprzec
            aktualnie panujacy rezim.
            W calym swiecie sa zakazy ruchu dla rowerow, w Warszawie sa to najszybciej
            znikajace znaki kolekcjonerskie. Rowerzysci traktuja je jak biale kruki i jak
            tylko taki zobacza, nastepnej nocy juz go nie ma.
            Zakazy wjazdu i zakazy ruchu tez sa umowne, nakazy sugeruja rozwiazania najmniej
            optymalne, pozostawiajac decyzje kierujacemu.
            Bardzo wazna roznica jest "teren zabudowany". Generalnie okresla granice miasta,
            wiec decyzje o terenie zabudowanym pozostawia sie kierujacemu. Na Wisle jeszcze
            nikt nie postawil budynku, wiec mosty sa poza terenem zabudowanym. Jesli ktos
            uwaza inaczej, to musi rozpoczac intesywne leczenie.

            Moze kiedys powinnismy wspolnymi silami wydac "Warszawski kodeks drogowy dla
            przyjezdnych".
            • Gość: realista Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.06, 21:37
              warzaw_bike_killerz napisał:

              > Moze kiedys powinnismy wspolnymi silami wydac "Warszawski kodeks drogowy dla
              > przyjezdnych".
              >

              myslę że byłaby to bardzo krótka pozycja, jedyne zdanie w niej wyglądałoby jak
              poniżej:

              Zostaw fujaro samochód na przedmieściu i poszukaj kiosku z biletami ZTM.
          • Gość: ferment Re: W Warszawie można jechać na czerwonym świetle IP: *.chello.pl 30.09.06, 21:34
            Gość portalu: waw napisał(a):

            > Czerwone światło W ZASADZIE obowiązuje...<

            Obowiązują innych, nie mnie, bo ja jestem ważny niezmiernie, bom w warszawie
            przecież
            >
            > Warszawskie przepisy mówią jednak, że powinieneś zatrzymać się na czerwonym
            > świetle, chyba że bardzo się spieszysz...<

            A jak tu sie nie spieszyć? Wielkie miasto, wielkie sprawy, ja taki wielki. Nie
            wypada się nie spieszyć. Inni też się muszą spieszyc. Jak sie nie spieszą to
            użyję klaksonu, niech nie śpią.
            >
            > Warszawskie przepisy różnią się nieco od tych w pozostałej części Polski - np.
            > taki okrągły znak drogowy z 50-tką oznacza w Polsce "maksymalna prędkość 50
            > km/h". W Warszawie dla odmiany znaczy to "minimalna prędkość 50 km/h", bądź "ja
            > k
            > jedziesz mniej niż 50 km/h to spier..... na prawy pas i nie blokuj ruchu".<

            Jeżdzenie przepisowe nie dla nas. Ktoś mógły pomyśleć, że my nie jesteśmy wolni,
            że nie zdobywamy przebojem świata. Nie po to człowiek sie tui zanalazł, by
            podporządkowywać sie znakom przy drodze. Ja tu jestem pan, nikt mi nie będzie
            nakazywał jak mam jechać. Jam w wielkim mieście.
            >
            > To mniej więcej tyle z głównych różnic... :)<

            A tak serio, czy w innych miastach przestrzegacie przepisóww bardziej niż
            jeżdzący po warszawskich ulicach?
            Naprawdę? Napisz skąd jesteś, pojadę sprawdzić.
            Może jednak, to co napisałem wyżej odnosi się wszystkich do kierowców, nie
            tylko warszawskich i nie tylko na warszawskich drogach?
            • husyta Przyjedź na Śląsk Cieszyński 30.09.06, 22:26
              Oczywiście, Warszawa nie jest wyjątkiem nagminnego łamania przepisów ruchu.
              Według kierowców zagranicznych, którzy rzadko jeżdżą po polskich drogach, nasz
              polski styl jazdy jest agresywnie chamski; choć są regiony, gdzie tego chamstwa
              na drogach jest mniej

              Przyjedź na Śląsk Cieszyński, zapraszam do Cieszyna, Ustronia, Wisły, ale poza
              weekendem, bo wtedy na drogach korkowato jak w Warszawie (Ustroń, Wisła).
              jeśli zobaczysz chamsko jadącego kierowcę, to możesz się założyć, że to nie
              tubylec, ... choć są wyjątki
              • Gość: DO Re: Przyjedź na Śląsk Cieszyński IP: 193.110.99.* 02.10.06, 10:28
                Masz rację! Wracając z Ustronia (do Warszawy) byłam w szoku! Jak ograniczenie
                do 70 - to wszyscy jadą 70, nikt nie goni, wszyscy spokojni!!!
                Co do Warszawy, to mam swoje zdanie! Jeżdżę od 83 roku! Jedyny wypadek jaki
                miałam, zdażył sie w małej miejscowości. Jeżdżę tam co tydzień i przeraża mnie
                jazda tamtych kierowców, i brak patroli zwracających uwagę na źle zaparkowane
                samochody na wąskich uliczkach. Tam mało kto używa kierunkowskazu, dlatego
                miałam wypadek!
                A w W-wie co trzeci (tak mi się wydaje) samochód jest warszawski! Reszta to
                samochody leasingowe, jeżdżące po całej Polsce!!!!! Warszawiacy dają sobie radę
                w W-wie i nie tylko. Zawsze ustępuje i staram się pomóc ludziom w obcymi
                rejestracjami ! Pozdrawiam wszystkich przyjezdnych! Nie łamcie się! U nas nie
                można wolno! Bo w ciągu dnia pracy nie dojechało by się nigdzie!!!!
                • Gość: husyta Re: Przyjedź na Śląsk Cieszyński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.06, 22:09
                  Być może te samochody leasingowe na warszawskich rejestracjach, należące do
                  różnych firm, pracują na opinię Warszawiaków na drodze.

                  Ale tutaj pojawia się inny problem - kierowcy nie szanują samochodów należących
                  do firm - przez bumpy na drogach przelatują; swoim zwolniłby na bumpie na
                  osiedlu do 10 km/h; firmowym przelatuje 70tką.

                  Nie zgadzam się jednak z tezą, że trzeba się śpieszyć, bo by się nigdzie nie
                  dojechało; dojechaloby się, na spokojnie i może szybciej, bo gdyby nie kilku
                  szajbusów slalomujacych z pasa na pas, cały ruch byłby płynniejszy,
                  spokojniejszy i być może szybszy.
Pełna wersja