Dodaj do ulubionych

Nie remontują ulic, a ludzie giną

20.10.06, 14:20
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_061020/warszawa_a_1.html

WARSZAWA
BEZPIECZEŃSTWO

Nie remontują ulic, a ludzie giną


Kiedy na dziurawej ulicy albo źle zaprojektowanym przejściu ginie człowiek,
drogowcy zapowiadają przebudowę tego miejsca. Na obietnicach się kończy


11 marca ponad 200 samochodów zablokowało ul. Puławską po tym, jak w
wypadkach zginęły tam dwie osoby. Urzędnicy obiecali wtedy naprawę jezdni,
ale nie dotrzymali słowa
DARIUSZ GOLLIK
11 marca w proteście przeciwko fatalnemu stanowi nawierzchni ponad 200
samochodów zablokowało ul. Puławską przy torach wyścigów konnych. Wcześniej
zginęły tam dwie osoby. 25 lutego 23-letni prowadzący BMW Konrad Z. wypadł z
jezdni i roztrzaskał się na betonowym filarze. 6 marca 21-letni Michał S.
zapalał na poboczu znicz w intencji nieżyjącego kolegi. Zabił go samochód,
który w tym samym miejscu wypadł z jezdni.

Śniegi zeszły, garb został
- W obu przypadkach przyczyna była taka sama: nadmierna prędkość i nierówność
jezdni -mówi szef stołecznej drogówki Jacek Zalewski.

Po tej tragedii rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich zapowiedziała: - Kiedy
tylko stopnieje śnieg, niebezpieczny asfaltowy garb zostanie sfrezowany.

Od wypadków minęło niemal osiem miesięcy. W tym czasie -według danych Komendy
Stołecznej - było tam już dziewięć kolizji. W miejscu wypadku stanęły tylko
znaki ograniczenia prędkości do 40 km/godz. (mało który kierowca ich
przestrzega). Dlaczego do tej pory nawierzchnia nie została poprawiona?

-Z technicznego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to zrobić -
przyznaje Urszula Nelken. -To już jednak zadanie dla Zakładu Remontu i
Konserwacji Dróg, który na nasze zlecenie zajmuje się utrzymaniem ulic.

W Zakładzie Remontów na takie postawienie sprawy reagują irytacją. Ten
fragment Puławskiej wymaga bardziej zaawansowanych prac: wycięcia fragmentu
jezdni,zagęszczenia podbudowy i ułożenia nowego asfaltu.

- To coś więcej niż utrzymanie ulic. Potrzebujemy zlecenia tych prac przez
ZDM - mówi wicedyrektor Zakładu Remontów Adam Kijewicz. - Już kilka razy w
tym roku bez skutku zwracaliśmy się do nich w tej sprawie.

Piesi skaczą na zebrze
W październiku ubiegłego roku napisaliśmy o niebezpiecznym przejściu dla
pieszych przez ul. Grzybowską przy hotelu Radisson. W tym miejscu jezdnia w
stronę Marszałkowskiej zwęża się do jednego pasa, a tuż za przejściem na
jezdni są strzałki nakazujące zjazd na prawy pas.

Kierowcy do ostatniej chwili jadą lewą stroną, żeby tuż za przejściem wcisnąć
się przed auto jadące obok. Do najgroźniejszych sytuacji dochodzi w czasie
porannego szczytu, kiedy przejściem dla pieszych wędrują dzieci do pobliskich
szkół i przedszkoli. Pisaliśmy o nim po tym, jak w grudniu ubiegłego roku
samochód potrącił w tym miejscu 11-letniego chłopca.

Po wypadku drogowcy zastanawiali się nad ustawieniem świateł. Uznali jednak,
że takie rozwiązanie dodatkowo zakorkuje skrzyżowanie Grzybowskiej z al. Jana
Pawła II. Miejski inżynier ruchu Janusz Galas zaproponował wydłużenie pasa o
100 metrów. Według niego wtedy kierowcy przestaliby się ścigać.

Od stycznia przy Radissonie doszło do jednego wypadku, w którym ranna została
jedna osoba, oraz 24 kolizji. Co zrobili drogowcy?

- Właśnie wymalowali jeszcze raz pasy w tym samym miejscu - mówi Piotr
Marusza z osiedla Za Żelazną Bramą. - Prawie codziennie widzę pieszych
uskakujących przed samochodami. A kiedy zatrzymuję auto, żeby przepuścić
przechodnia, inny samochód mija mnie z dużą prędkością z lewej strony!

Jak powiedział nam Adam Stawicki z ZDM, drogowcy nie planują w najbliższym
czasie przebudowy tego miejsca.

Tempo jak przy Spójni
Od lat w czołówce rankingu najbardziej niebezpiecznych miejsc w Warszawie
znajduje się skrzyżowanie Al. Jerozolimskich z Łopuszańską. Tylko w tym roku
było tam 47 kolizji i dwa wypadki, w których ranne zostały dwie osoby.

Drogowcy co roku zapewniają o konieczności budowy w tym miejscu estakad. W
ZDM podają właśnie kolejną datę: 2008 rok. Na razie nie ogłosili w tej
sprawie nawet przetargu. Co więcej, nie są jeszcze pewni, w którym kierunku
będą prowadziły estakady.

Wciągu ostatnich czterech lat drogowcy przebudowali tylko jedno z najbardziej
niebezpiecznych miejsc - poszerzyli zakręt Wisłostrady przy Spójni. Zanim
doszło do tej inwestycji, przez 15 lat przy Spójni zginęło 20 osób. Roboty
przyspieszyła dopiero śmierć policjanta.

JANINA BLIKOWSKA, KONRAD MAJSZYK

------------------------------------------------------------------------------
--

Urzędnicy świadomie składają obietnice bez pokrycia


prof. Edmund Wnuk-Lipiński, socjolog z Collegium Civitas
ROBERT GARDZIŃSKI
Drogowcy coś obiecują, a potem nie dotrzymują słowa. Znam to z własnego
doświadczenia. Mieszkam przy ul. Pustułeczki, która z powodu dziur i wybojów
wygląda jak po bombardowaniu. Dwa lata temu w obecności kamer urzędnicy
obiecali, że jezdnia zostanie naprawiona. Nic w tej sprawie nie zrobili.

To często stosowana przez urzędników taktyka obiecywać dużo w przekonaniu, że
wyborcy i tak szybko zapomną. Wychodzą przy tym z założenia: lepiej
naobiecywać i nie dotrzymać słowa, niż przyznać, że coś nie będzie zrobione.
Takie przekonanie bierze się stąd, że życie publiczne jest dość intensywne, a
nowe wydarzenia szybko spychają na plan dalszy sprawy z przeszłości.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka