Wybory -i co z tego wynika

12.11.06, 20:50
Cały czas wiekszosc z wyborcow miota sie miedzy jednym a drugim zlem
Wszystko odbywa sie mniej wiecej w ten sposob,ze jesli poprzednio glosowali
na PiS,ktore w ogole nie spelnilo ich oczekiwan,to teraz glosuja na PO,ci co
sie wkurzyli stylem rzadow glosuja na komune,ci ktorzy maja dosyc po
ostatnich wojnach tzw prawicy glosuja na lewice,ci ktorzy pamietaja rzady
lewicy ,wybranej dzieki ich glosom zreszta, glosuja na prawice.
A tak naprawde miedzy programami i pozniejszymi rzadami tych trzech
podstawowych opcji w polityce nie ma wielkich roznic.Przede wszystkim
wszystkie wiele obiecuja,potem niewiele robia-miasto rownie dobrze dawaloby
sobie rade samo.Idealem bylaby wygrana partii i polityka,ktorego programem
byloby haslo"przede wszystkim nie przeszkadzac".Ale takie haslo nie ma szans
dotarcia do zaskorupialych umyslow wiekszosci wyborcow.
A teraz wrozba-za 4 lata wygra komuna
    • Gość: calagan Re: Wybory -i co z tego wynika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 21:07

      Nie ma sie co dziwic Kixx. Tak dlugo, jak dlugo wybory samorzadowe - te na
      poziomie dzielnic, rady miasta - beda tak silnie upolitycznione (smiech mnie
      bral jak jakis kolo w TV plul sie, ze nie powinnismy sie dziwic temu
      upolitycznieniu), nie ma szans na normalnosc. Ja szedlem do wyborow nie majac
      pojecia kto kandyduje z mojej dzielnicy, kto kandyduje do rady miasta - jakies
      pojedyncze plakaty kandydatow - dla mnie totalnie anonimowych. A zamiast
      programu napis, ze ten mnie popiera, czy tamta. Jak moze byc dobrze, jak w
      wyscigu po fotel Prezia miasta startuje gosc mieszkajacy tu od roku i robi sie
      bardziej warszawski niz wiekszosc urodzonych tutaj.
      Ludzie niestety wciaz nie sa odporni na obietnice wyborcze. Ktos cos obieca -
      wszyscy poslusznie glosuja, bo obiecal. SLD obiecywalo - wygrywalo. PiS
      obiecywal - wygral. Kaczor obiecywal - wygral. Teraz byl wyscig obietnic, wiec
      kto by nie wygral - znow spora czesc na to dala sie nabrac (acz dochodzi
      jeszcze wazny czynnik glosowania przeciw, a nie za - przeciw PiS, a nie za PO,
      czy SLD w paczce). Na glosowanie na programy wyborcze musimy jeszcze poczekac,
      tak za 20-30 lat - jak nadejdzie zmiana pokoleniowa.
      • Gość: kixx Re: Wybory -i co z tego wynika IP: *.acn.waw.pl 12.11.06, 21:34
        no wlasnie-kazdy glosuje na partie,malo kto w Warszawie glosowal na konkretnych
        ludzi
        Oczywsicie w przypadku wyborow prezydenckich bylo nieco inaczej,ale mimo
        wszystko kandydatow odbierano przede wszystkim przez pryzmat ich przynaleznosci
        partyjnej,a dopiero potem przez to co reprezentuja wlasna osoba
        ps.Musze napisac,cos co jeszcze pare lat temu wydawaloby sie niemozliwym do
        wyjscia spod mych palcow.Gdyby nie to ,ze glosowalem na mojego zelaznego
        kandydata-lubie glosowac na tych,ktorzy nie wygrywaja-to wsrod tej mizerii
        dwoch glownych kandydatow glosowalbym na trzeciego,czyli ,tfu,na komucha-
        Borowskiego
        i powiedz,do czego to,ku@%a doszlo...
        • kruder76 Re: Wybory -i co z tego wynika 12.11.06, 21:39
          No własnie - czułem niesmak po głosowaniu, bo nie wiedziałem dokłądnie na kogo
          konkretnie zagłosowałem. Cos tam poczytałem w Internecie przed głsoowaniem, ale
          o większości kandydtaów, których rozważałem nic nie znalazłem.
        • ritzy Re: Wybory -i co z tego wynika 12.11.06, 21:41
          Z tym upartyjnieniem wyborow lokalnych to jest jakas totalna glupota. Trzeba
          demonstrowac by wymóc referendum zmieniajace ordynacje wyborcza do samorządów.
        • dorsai68 Re: Wybory -i co z tego wynika 12.11.06, 21:46
          Witaj Kixxsie,
          najwyraźniej,nadal "myślimy" zbyt globalnie, decydując o sprawach lokalnych.
          To wyraźn sygnał, że samorząd zostł b. mocno upolityczniony wciągnięty w "dużą" politykę. Z ednej strony zrozumiałe, bo sprawa dot. stolicy kraju, z drugiej, szkoda, że jednak nie poszliśmy po rozum do głowy i nadal wygrwa polityk globalna nie lokalna...
        • ritzy A wracajac do Borowskiego 12.11.06, 21:48
          To ten "niezalezny" eks-komuszek robi nawet niezle wrazenie. Ale gdyby wygral,
          to caly ratusz oblazly by wypelzle spod ziemi komuchy prawdziwe. Podobnie, do
          Hani Piskorczycy na pewno zaczna puszczac oczka, ze wzajemnoscia (do rzadzenia
          potrzebni sa ludzie), a Kaziu sciagnie wybitnych "specjalistow", klasy (i
          elokwencji) Cymanskiego i Gosiewskiego.
Pełna wersja