wertercom
13.12.06, 07:33
Mam takie wrażenie, że coraz bardziej rosną i pęcznieją szeregi kombatantów
stanu wojennego i walki z komuną, i że walczących było więcej niż oprawców.
Niektórzy lubią podwiązywać się pod pociąg, na który się kiedyś nie załapali.
Teraz jest łatwo, bo odwaga staniała. Oczywiście, najgłośniejszy jest trzeci i
czwarty garnitur. Ktoś żartobliwie zauważył, że wygląda na to, że strajk w
Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku zrobił Kaczyński z Dornem. Ani Zbyszek
Bujak, ani Janek Lityński, ani Władek Frasyniuk nie przechwalają się swymi
dokonaniami z tamtego czasu. W poświęconym stanowi wojennemu programie
Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, najskromniejszym uczestnikiem był Janek
Lityński, który najwięcej oberwał od komuny. Jednocześnie w tym programie
pokazał się tam jakiś pan, który przypisuje sobie zasługi
kombatancko-bohaterskie, bo widział przez okno, jak podjechała milicyjna
nyska. Propaganda uprawiana przez Pospieszalskiego jest żałosna i groteskowa.