politycznykot
23.01.07, 22:01
Ostatnio przygladalem w kolejce podmiejskiej procedurze spisywania starszego
pana przez kontrolera ZTM. Było to smutne widowisko pokazujące czarno na
białym kim są ludzie którzy egzekwują prawo w naszym kraju. Typ, którego za
sam wygląd powinno się już trzymać pod kluczem (więzienne tatuaże na rękach,
podkrążone oczy, znamionami na twarzy) po prostu skoczył agresywnie na
dziadka kilka sekund po ruszeniu pociągu ze stacji. Starszy pan bilet miał,
ale jeszcze go nie skasował, chociaż wszystko wskazywało na to, że własnie
się do tego przymierzał. Ten obleśny typ nie dał mu szansy. Na nic
tłumaczenie, na nic legitymacja emeryta-rencisty, na nic moja uwaga, że tak
nie można postępować (odpowiedź: Pan się nie wtrącaj). Typ był bezduszny i
głuchy na wszystko. Starszy pan po całym zajściu postarzał się o kilka lat, a
ja pomyślałem sobie: XXI wiek, Unia Europejska, Rząd patriotyczny -
prawicowy, a w kolejce podmiejskiej czasy czarnego stalinizmu. Czy to
normalne, żeby kryminalista (bo inaczej tego kontrolera nazwać nie mogę) był
sędzią niewinnego starszego człowieka?