Dodaj do ulubionych

Śliczna Kobieta w metrze.... :)

15.02.07, 20:25
Przedwczoraj we wtorek - 13 lutego w metrze jadącym w stronę Wilsona - mniej
wieęcej ok. godziny 20.00 zobaczyłem prze-piękna Kobietę !!!

I w przeciwieństwie do większości warszawskich ślicznotek nie siedziała
nafunfolona z mina królewny na ziarnku grochu , tylko wydawała się bardzo
sympatyczna i uśmiechnięta
Pluje sobie w brodę bo nie miałem odwagi podejść i jakoś zagaić....
ehhh :-/
ale pewnie na "śjakąś" randkę jechała ... :()

Przepiękna długowłosa brunetko !!! - ubrana w długi jasny (kremowy?) płaszcz z
futerkiem z czerwoną torebką i w czerwonych rękawiczkach - może to czytasz?:):):)
I podpowiesz mi czy jestem mega frajerem i nie podszedłem?:)

Do innych - co robicie w takiej sytuacji?
Idziecie ulicą, jedziecie metrem czy autobusem i nagle widzicie kobitkę na
widok której lekko was trafia ?:)
Macie odwagę podejść? Czy jednak podziwiacie z oddali a potem plujecie sobie
w brodę jak ja?
:)
Obserwuj wątek
    • margala też ją widziałem! 15.02.07, 21:47
      widziałem ją w 1999 roku w kantorze wymiany walut w miejscowości Cluj w Rumunii.
      Przepiękna długowłosa brunetka - niestety nie znałem dobrze rumuńskiego :-(

      PozdrawiaM.
    • warzaw_bike_killerz Znam ja bardzo dobrze.. przefarbowala sie.. 15.02.07, 22:27
      .. i zmienila srodek komunikacji miejskiej, ale jest doskonale znana wielu
      forumowiczom z tego forum.

      Tutaj link do opery mydlanej z linkiem do kolejnej opery mydlanej ;)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=30481033&a=30515084
      Ja tez sobie pluje w brode, ze wobec wielu kobiet nie mialem odwagi podejsc i
      jakos zagaic. Teraz jakos mam odwage, ale nie mam ochoty :)
      • y_not Re: Znam ja bardzo dobrze.. przefarbowala sie.. 15.02.07, 22:59
        Eee... jaja sobie ze mnie robicie :(

        A dziewczyna naprawde była sliczna :)
        Ale - wpadłem na pomysł - może jak ją jeszcze raz zobaczę to podejdę i się
        spytam "Maria Kaczyńska?"
        Ciekawe jaka będzie reakcja - może w pysk nie oberwe a jesli nawet to juz jakiś
        kontakt nawiązany...
        • boruta_wwa Re: Znam ja bardzo dobrze.. przefarbowala sie.. 16.02.07, 00:44
          y_not napisał:
          > A dziewczyna naprawde była sliczna :)
          > Ale - wpadłem na pomysł - może jak ją jeszcze raz zobaczę to podejdę i się
          > spytam "Maria Kaczyńska?"
          > Ciekawe jaka będzie reakcja - może w pysk nie oberwe a jesli nawet to juz jakiś
          > kontakt nawiązany...

          ŻENUJĄCE...
          • y_not Re: Znam ja bardzo dobrze.. przefarbowala sie.. 16.02.07, 10:47
            > boruta_wwa napisał:
            > ŻENUJĄCE...

            Hm. czy rownie zenujące jak Twoj kompletny brak poczucia humoru i
            nieumiejetnosc wyłapania co jest pisane serio a co zartem?
            wyrazy współczucia :)

            Co do podchodzenia do dziewczyn na ulicy czy w innych miejscach publicznych.
            Mam koleżanke - też ładne bestia z niej i faceci sie oglądają i potykają na jej
            widok i mówie ze widzi - faktycznie dużo z nich na nią zerka itp. ale żaden nie
            podejdzie.
            Może to tak jest że faceci sadzą że do slicznych dziewczyn podchodzą takie
            tłumy każdego dnia że tego nie robią i w efekcie jest odwrotnie.?:)
            Ale cholera - naparwdę jest trudno.
            Nie mam żadnych problemów zeby podejść do dziewczyny na imprezie , w jakimś
            klubie czy nawet w pubie ale w metrze, na ulicy... jakoś tak... wydaję mi się
            że faktycznie można prędzej oberwać w łeb niż sie umówić na kawe :)
            • emde9 Re: Znam ja bardzo dobrze.. przefarbowala sie.. 17.02.07, 22:53
              Drodzy panowie! Podchodzcie do dziewczyn, ktore wam sie podobaja! Nie ma nic
              gorszego niz facet, ktory nam sie przyglada z daleka, a jak juz jest blisko, to
              nagle opuszcza wzrok! Gwarantuje wam ze w dziewieciu przypadkach na dziesiec
              podjete ryzyko sie oplaci! Nawet jesli jestescie niesmiali i troche sie wam
              bedzie jezyk platal, nie szkodzi! Przeciez my nie jestesmy bez serca i w
              wiekszosci mamy poczucie humoru! Jak sobie pomysle, ile takich okazji trwonimy
              codziennie! Zachecam goraco, zagadujcie nas! Pozdrowienia dla wszystkich!
        • nessuno Re: Znam ja bardzo dobrze.. przefarbowala sie.. 16.02.07, 13:27
          y_not napisał:

          > Eee... jaja sobie ze mnie robicie :(
          >
          > A dziewczyna naprawde była sliczna :)
          > Ale - wpadłem na pomysł - może jak ją jeszcze raz zobaczę to podejdę i się
          > spytam "Maria Kaczyńska?"
          > Ciekawe jaka będzie reakcja - może w pysk nie oberwe a jesli nawet to juz jakiś
          > kontakt nawiązany...

          Właśnie, robią sobie z Ciebie jaja, a ja doskonale rozumiem Twoją rozterkę.
          Kiedyś byłem w podobnej do Twojej sytuacji, też ujrzałem takiego aniołka lecz
          miałem trochę więcej odwagi, bo powiedziałem tej Kobietce wprost, że Jej uroda
          mnie urzekła. Skończyło się baaardzo sympatycznie :-) Moim zdaniem powinieneś
          wtedy być bardziej stanowczy, choć żadnej reguły w takim przypadku zapewne nie
          ma. Nie wyjeżdżaj tylko z porównaniem do jaściomba, bo taką babeczkę raczej byś
          uraził i niepotrzebnie zranił porównaniem do tego maszkarona. Na przyszłość
          powodzenia i więcej odwagi. Świat jest pełen pięknych babeczek i zupełnie
          normalnych.
    • michal-z Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 16.02.07, 09:53
      > Do innych - co robicie w takiej sytuacji?
      > Idziecie ulicą, jedziecie metrem czy autobusem i nagle widzicie kobitkę na
      > widok której lekko was trafia ?:)
      > Macie odwagę podejść? Czy jednak podziwiacie z oddali a potem plujecie sobie
      > w brodę jak ja?
      > :)

      Stary, mi się często zdarza, że siedzi jakaś panna i trochę trudno się skupić
      na książce czy gazecie. Zazwyczaj w metrze. Dużo jest oczywiście "królowych",
      ale kilkakrotnie spotkałem też dzieczyny niewylansowane, nie z pretensją, a po
      prostu piękne. Co wtedy robić? Ja sie gapię, ukradkiem albo i nieukradkiem (one
      podobno to widzą), podchodzić nie podchodzę, bo założe się że do takiej
      podchodzi kilku dziennie, i już ma wyćwiczoną jakąś śpiewkę na spławienie. Więc
      niestety niestety - raczej trzeba nacieszyć oczy, a później, jak mowisz, pluć
      sobie w brodę.
      Chociaż nie - jakbym ja spoglądał, i ona tez, to chyba bym podszedł. Conajmniej
      ze dwa razy już tak było, ale zabrakło mi odwagi (co oczywiście w najbliższym
      czasie zamierzam zmienić)
      Tak a propos, dwa lata temu poznałem młodego, bardzo przystojnego Amerykanina
      który przyjechał do Polski na wakacje pomagać w jednym projekcie. Mówił mi, że
      raz pojechał do centrum hadlowego w Łodzi, i że na długo zapamięta tę wizytę.
      Cytuję: "you know, i've never seen so many beautiful women in one place in my
      whoooole life"
      :)
      • feelek Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 16.02.07, 10:23
        potwierdzam to co michal
        miałem kumpla, który w takich sytuacjach wchodził w ciemno, no czasem tam i
        dostał po ryju bo szedł na całego ale , jak twierdził, na swoje statystycznie
        wychodził...
        a to ostatnie zdanie z pięknymi kobietami to też potwierdzam, mój siostrzeniec
        z Wiednia chodził po wawie jak zauroczony, radziłem mu żeby się tu wziął i
        ozenił
        ale on ma podobne opory jak autor wątku no i na razie kiszka
        ciekawa ta prawidłowość: piękno kobiet jest w Polsce odwrotnie proporcjonalne
        do piękna otoczenia: ogólnej, porażającej brzydoty miast, miasteczek
        a z kolei gdzie indziej gdzie miasteczka urokliwe to niewiasty nieurodziwe albo
        w niedoreprezentacji, widać w takiej Bawarii wychodzili na ulicę patrzyli... i
        tylko się mogli brać za poprawę urody elewacji?
        czy jak to się zmieni kiedyś - jak nam otoczenie wyładnieje to i kobitki
        zbrzydną?
          • Gość: gosc Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) IP: *.pg.com 16.02.07, 16:03
            Potwierdzam. Pracuje na codzien z ludzmi z calego swiata i wiekszosc sama z
            siebie, nieprowokowana, wychwala urodę naszych pań pod niebo. I ja sie z tym
            zgadzam. Pracowalem w kilkunastu zachodnich stolicach i nigdzie, ale to NIGDZIE
            nie widziałem tylu pięknych kobiet co w Polsce w praktycznie dowolnym miejscu i
            o dowolnej porze. Owszem, nie zawsze sa dobrze zadbane, czasem sa kiczowato
            ubrane, ale uroda sie przez to przebija. Co do pieknych pan w komunikacji
            miejskiej to faktycznie, czasem az dech zapiera. Ale jak bylem mlodszy, nie
            mialem odwagi a teraz to juz troche po zawodach ;-)
            • nessuno Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 16.02.07, 17:14
              Gość portalu: gosc napisał(a):

              > Potwierdzam. Pracuje na codzien z ludzmi z calego swiata i wiekszosc sama z
              > siebie, nieprowokowana, wychwala urodę naszych pań pod niebo. I ja sie z tym
              > zgadzam. Pracowalem w kilkunastu zachodnich stolicach i nigdzie, ale to NIGDZIE
              > nie widziałem tylu pięknych kobiet co w Polsce w praktycznie dowolnym miejscu i
              > o dowolnej porze. Owszem, nie zawsze sa dobrze zadbane, czasem sa kiczowato
              > ubrane, ale uroda sie przez to przebija. Co do pieknych pan w komunikacji
              > miejskiej to faktycznie, czasem az dech zapiera. Ale jak bylem mlodszy, nie
              > mialem odwagi a teraz to juz troche po zawodach ;-)


              Bez przesady z tym "po zawodach" Chłopie, ile Ty masz lat, że tak uważasz?
              Podziwiać i kochać kobietki można w każdym wieku.Więcej wiary w siebie :-)
              • y_not Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 16.02.07, 22:17
                "Po zawodach" bo może kolega żonaty :)
                ja akurat rzadko jeżdze metrem - we wtorek się zdarzyło bo do pubu na małe
                spotkanie towarzyskie i miałem w planach jakieś piwko.
                Wyjdzie na to ze z samochodu do metra się przesiądę żeby jeszcze raz ja "złapać" :)
                Jakby co - trudno ryzyk fizyk - podchodzę i zagajam .
                Najwyżej powie "nie"
                [prawie na pewno powie nie bo nie wierze że taka dziewczyna nie ma faceta
                (obrączki nie widziałem ) " :)
                ale co tam - kto nie ryzykuje ten nie jedzie...

                jak ktoś z was zobaczy kiedyś faceta które gada bez ładu i składu, i sie
                zacina i robi z siebie głupka na trasie metra przed długowłosą
                (prawdopodobnie bardzo zdziwioną cała sytuacją) bruneteczką - to pewnie to będe
                ja :D:D:D:D::D:D:D:D
                • nessuno Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 16.02.07, 22:59
                  y_not napisał:

                  > jak ktoś z was zobaczy kiedyś faceta które gada bez ładu i składu, i sie
                  > zacina i robi z siebie głupka na trasie metra przed długowłosą
                  > (prawdopodobnie bardzo zdziwioną cała sytuacją) bruneteczką - to pewnie to
                  będe
                  > ja :D:D:D:D::D:D:D:D

                  Pewnie byłby to widok raczej sympatyczny. Mówią, że podobno miłość dodaje
                  skrzydeł, więc nie przejmuj się zbytnio innym, co powiedzą, co pomyślą, jak
                  Ciebie potraktują, tylko poprostu rób swoje. Czasem naprawdę warto zaryzykować.
                  Ja trzymam za Ciebie kciuki :-)powodzenia
                • Gość: blum Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) IP: *.orange.pl 16.02.07, 23:18
                  jestem bruntka, ale nie mam jansego plaszcza ani nie jezdze metrem :(
                  ale przedstawie kobiecy punkt widzenia :)
                  po pierwsze bardzo mi milo jak obcy faceci przygladaja mi sie z
                  zainteresowaniem albo ogladaja sie za mna na ulicy. po drugie z moich
                  obserwacji wynika, ze to wlasnie te sliczne kobiety nie maja facetow... byc
                  moze dlatego, ze niektorzy faceci oniesmieleni ich uroda po prostu boja sie do
                  nich podejsc i zagadac?
                  jak to mawia moj przyjaciel: podejdz i zagadaj, a co ona z tym zrobi to juz jej
                  problem :) powodzenia!!!
                  • nessuno Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 17.02.07, 10:29
                    Gość portalu: blum napisał(a):

                    > jestem bruntka, ale nie mam jansego plaszcza ani nie jezdze metrem :(
                    > ale przedstawie kobiecy punkt widzenia :)
                    > po pierwsze bardzo mi milo jak obcy faceci przygladaja mi sie z
                    > zainteresowaniem albo ogladaja sie za mna na ulicy. po drugie z moich
                    > obserwacji wynika, ze to wlasnie te sliczne kobiety nie maja facetow... byc
                    > moze dlatego, ze niektorzy faceci oniesmieleni ich uroda po prostu boja sie do
                    > nich podejsc i zagadac?
                    > jak to mawia moj przyjaciel: podejdz i zagadaj, a co ona z tym zrobi to juz jej
                    >
                    > problem :) powodzenia!!!

                    Słuszna uwaga.To, że podejdziemy do nieznajomej kobiety, to nic złego. A jeśli
                    jeszcze zachowujemy się w sposób taktowny......Pomijam nadąsane księżniczki
                    przekonane, ze ich uroda jest czymś szczególnym. Jest cała masa przepięknych
                    kobietek i przy tym reagujących zupełnie normalnie.Nie jest więc niczym złym
                    obserwowanie czy to ukradkiem, czy też w sposób bardziej otwarty jakiejś piękności.
                    Miał rację Max w "Sexmisji" wypowiadając swoją kwestię odnośnie kobiet. Po dziś
                    dzień to święta prawda :-)
    • lavinka Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 16.02.07, 22:34
      Jadę sobie metrem a tu gapi się na mnie jakiś burak... uśmiecham się do siebie
      jak zwykle i co na niego spojrzę to on oczy po sobie.. pewnie gó..arz jakiś i
      uśmiecham się dalej... cieszę sie,bo właśnie udało mi się kupić nowy płaszcz w
      którym jest mi do twarzy...ale ten burak oczywicie tego nie doceni... co za mega
      frajer.... ;-))))))
      lav
        • nessuno Re: Podejdź.To często złudne,że ładne nie są same 17.02.07, 16:14
          Gość portalu: meganka napisał(a):

          > ja jestem sama,a słyszę w pracy 10000 dziennie,że jestem piękna,zgrabna
          > etc.Wiesz ,że kiedyś podszedł do mnie w metrze Chłopak 7 kwietnia 2004 ,a ja w
          > szoku nie podziękowałam za komplement,byłam niemiła z nerwów,do tej pory
          > żałuję!!!!!!!!!Idiotka ze mnie.
          > Powodzenia!!!

          To, że pięknej kobietce powie się komplement, nie zawsze musi oznaczać coś
          więcej. Ja kiedyś spotkałem się z takim przypadkiem, że taka piękność fuknęła na
          mnie i omiotła dziwnym spojrzeniem. To jedyny taki przypadek, w pozostałych
          zawsze reakcją był uśmiech, słowo dziękuję, czasem na buzi pojawiał się lekki
          rumieniec. A to przecież jest sympatyczne, więc jeśli kobieta nie jest jakąś
          nadętą lalą, to chyba tak właśnie reaguje. Przynajmniej ja tak zauważyłem.
          • Gość: meganka :) IP: *.chello.pl 17.02.07, 16:18
            ale ja wiem,wcale sie nie uwazam za pieknosc.Nawet mi podziekowana w agencji
            modelek jak sie okazalo,ze nie mam juz 60 cm w talii ,ale 70 przy wzroscie 179
            cm!.Zaluje tylko,bo wlasnie wczoraj na stacji metra ursynow ,patrzyl sie z 6
            minut na mnie chlopak z pieknym usmiechem,ale nie tak jak sie patrzy na kazda
            osobe ktora przechodzi,ale jakos tak gleboko i jak juz szedl w moja strone,ja z
            miną ,,mordercy" odworcilam sie i poszlam.Idiotka!!!a do mnie NIKT nie
            podchodzi,to bylby drugi raz od ponad 20 lat.No,wiec nawet jak dziewczyna zrobi
            glupia mine,to warto podejsc pierwszy a i drugi raz.Ja reaguje idiotycznie jak
            mi sie ktos podoba to uciekam aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
            • michal-z Re: :) 18.02.07, 07:46
              no dobra, to wypracujmy jakąś rozsądną strategię:
              "dzień dobry, chciałem tylko powiedzieć, że bardzo ładnie pani dziś wygląda..."
              i co dalej?
                • suomi77 Re: :) 18.02.07, 11:28
                  Billy masz racje czesto tak jest,ja stawalam na glowie,zeby poznac pewnych
                  kolesi,na jednego czekalam 2 lata(dowiedzialam sie,ze mysli o mnie,marzy etc)
                  okazal sie ,nawet nie chce tu pisac jaki,ale poczulam ulge,2 lata
                  zmarnowane,ale moge zaczac nowy etap w zyciu i czuje sie jak nowonarodzona.
                  Dlatego czasem lepiej podejsc,bo moze sie okazac,ze gra nie warta byla
                  swieczki,a czlowiek sie zamartwia co by bylo gdyby...a po poznaniu okazuje
                  sie,ze ktos rozczarowuje na maxa
    • grzechu902 Re: Śliczna Kobieta w metrze.... :) 18.02.07, 10:40
      Cześć, miałem kilka razy podobną sytuację, ale też dałem ciała.
      Raz jedyny, zagadałem do dziewczyny na przystanku, ale tylko dlatego,
      że dała mi ewidentnie do zrozumienia ze jest mną zainteresowana.
      Znajomość trwała kilka miesięcy - warto było, jednak urwało się jakis rok temu,
      a ja teraz probuję ją odszukać, bez rezultatów..
      Tak, czy inaczej żałuje ze od kilku lat jeżdze tylko samochodem.
      W metrze, autobusie wiele łatwiej kogoś poznać ;)
      Pozdr
        • nessuno Re: My też żałujemy,że jeździcie samochodami 18.02.07, 15:33
          Gość portalu: meganka napisał(a):

          > :) a jeśli chodzi o strategię,to sama nie wiem.Z jednej strony to miłe jak ktoś
          >
          > podejdzie a z drugiej to czasem dziwne myśli przychodzą do głowy
          > (zbok,psychopata) itd

          takie przypadki też się pewnie zdarzają. Ja jestem zupełnie normalny i spokojny.
          Widząc piękną kobietę, nie za każdym razem, ale często, stosownie do
          okoliczności, staram się obdarować JĄ miłym i kulturalnym komplementem.
          Przeważnie budzi to miłą reakcję ze strony komplementowanej piękności. Ale ja
          wiem, jak to robić, żeby było i sympatycznie i miło i grzecznie:-)
          • paulina.galli Re: My też żałujemy,że jeździcie samochodami 18.02.07, 22:10
            A do mnie wczoraj (tez w metrze) podszedl starszawy Pan { taki co to sie jesczze
            dobrze trzyma choc szosty krzyrzyk na karku) i powiedzial ze nie powinnam
            trzymac nogi na noge bo sie zylaki robia...:(
            Pan powiedzial co wiedzial i wysiadł....
            Nie wiem jak mam to rozumiec... :) jako chec zwrocenia na siebie uwagi czy
            troska o moje konczyny :)

            co do "ulicznych " podrywow ... to bardzo mile ale... zwykle (jak juz sie
            przydarzy) jestem mocno zaskoczona, lekko speszona i zazwyczaj jeszcze sie
            gdzies spiesze albo jestem mocno zdenerwowana... i bardzo mile dziekuje ale
            stanowczo odmawiam (np. podania tel czy umowienia sie na kawe)
            Moze niedobrze?:) moze powinnam "wyluzowac"?:)

            Tylko ze ja tez juz "po zawodach":)
    • Gość: corgan jest art. o Was i tym wątku w Rzeczpospolitej >:) IP: *.chello.pl 07.03.07, 17:59
      Znikająca w metrze
      Jarosław Murawski


      www.rzeczpospolita.pl/wydarzenia/070307_12.html

      Przepiękna długowłosa brunetko w kremowym płaszczu, dlaczego do ciebie nie
      podszedłem? - rozpacza internauta nad zjawiskiem widzianym w warszawskim
      metrze. Jutro, 8 marca, miałby przynajmniej pretekst, by podejść.

      Trzecia czy czwarta Rzeczpospolita? PiS czy PO? Zgodzić się na tarczę
      antyrakietową? Co z unijną konstytucją? - to wielkie tematy publicznej
      dyskusji. Jednak w życiu osobistym stajemy przed dylematami zupełnie innymi,
      kto wie, czy nie ważniejszymi. Oto jeden z nich.

      "Przedwczoraj w metrze jadącym w stronę Pl. Wilsona mniej więcej około godziny
      20 zobaczyłem przepiękną Kobietę!!!" - zaczyna pełen emocji list na jednym z
      portali warszawski internauta y_not. Jak można się domyślić, ów widok wzbudza w
      internaucie gwałtowne uczucia, które zawiera on w apelu: "Przepiękna długowłosa
      brunetko!!! Ubrana w długi jasny (kremowy?) płaszcz z futerkiem, z czerwoną
      torebką i w czerwonych rękawiczkach - może to czytasz? I podpowiesz mi, czy
      jestem megafrajerem i nie podszedłem?".

      Swą przygodą y_not inicjuje w Internecie dyskusję. Jej temat brzmi: "Idziecie
      ulicą, jedziecie metrem czy autobusem i nagle widzicie kobitkę, na widok której
      lekko was trafia. Macie odwagę podejść? Czy jednak podziwiacie z oddali, a
      potem plujecie sobie w brodę jak ja?".

      No właśnie - co robimy w takiej sytuacji?

      Strach przed torebką
      Okazuje się, że ten problem dotyka wielu z nas. "Ja też sobie pluję w brodę, że
      do wielu kobiet nie miałem odwagi podejść i jakoś zagaić. Teraz jakoś mam
      odwagę, ale nie mam ochoty -" zwierza się warsaw_bike_killer.

      Niektórzy internauci nie są pewni, czy warto ryzykować. "Oj, przywali ci tą
      czerwoną torebką!!!" - ostrzega niejaka (niejaki?) Babcia. "Ja kiedyś spotkałem
      się z przypadkiem, że taka piękność fuknęła na mnie i omiotła dziwnym
      spojrzeniem" - potwierdza nessuno. Ale zaraz dodaje, że był to jedyny taki
      przypadek: w pozostałych "reakcją był uśmiech, słowo dziękuję, czasem na buzi
      pojawiał się lekki rumieniec". Wniosek, do jakiego dochodzi nessuno: "jeśli
      kobieta nie jest jakąś nadętą lalą, to chyba tak właśnie reaguje".

      Potwierdza to emde9. Jej wpis to apel do świata nieśmiałych mężczyzn. "Drodzy
      panowie! Podchodźcie do dziewczyn, które wam się podobają! Nie ma nic gorszego
      niż facet, który nam się przygląda z daleka, a jak już jest blisko, to nagle
      opuszcza wzrok! Gwarantuję wam, że w dziewięciu przypadkach na dziesięć podjęte
      ryzyko się opłaci!".

      Udzielenie gwarancji skutkuje. Nessuno: "Chciałbym Cię spotkać na swej drodze".
      Emde9: "Może spotkałeś i dałeś mi odejść?".

      Śmiały, śmielszy, Szyc
      W filmie "Testosteron", który - generalnie rzecz ujmując - opowiada o
      przygodach mężczyzn z kobietami, Borys Szyc gra bohatera, który nie ma oporów
      przed nawiązywaniem pierwszego kontaktu z przedstawicielkami płci przeciwnej.
      Czy sam aktor podszedłby do naszej bohaterki: długowłosej brunetki w kremowym
      płaszczu? - Myślę, że bym się odważył - mówi Szyc. Dodaje, że z biegiem lat
      nabrał śmiałości, choć nigdy nie należał do osób przesadnie nieśmiałych. Nie
      pamięta sytuacji ze swego życia podobnej do tej opisanej w rzeczywistości
      wirtualnej. - Gdyby to była miłość jak z filmu, że nagle padam porażony, tobym
      podszedł. Kto nie ryzykuje, nie jedzie dalej - rzuca na koniec.

      Gdy istnieje powszechna zgoda co do teorii, czas przekuć ją w praktykę. "No
      dobra, to wypracujmy jakąś rozsądną strategię: dzień dobry, chciałem tylko
      powiedzieć, że bardzo ładnie pani dziś wygląda... i co dalej?" - pyta michal-z.
      Stara się go zachęcić meganka, choć dziwna to zachęta. "Z jednej strony to
      miłe, jak ktoś podejdzie, a z drugiej czasem dziwne myśli przychodzą do głowy
      (zbok, psychopata) itd." Paulina.galli ma za sobą takie dziwne
      doświadczenie: "podszedł do mnie w metrze starszawy Pan (...) i powiedział, że
      nie powinnam trzymać nogi na nogę, bo się żylaki robią... Nie wiem, jak mam to
      rozumieć: jako chęć zwrócenia na siebie uwagi czy troska o moje kończyny?".

      Internautka dodaje, że "uliczne podrywy" sprawiają jej kłopot: jest zaskoczona,
      speszona, bo zazwyczaj się spieszy. Skutek łatwo przewidzieć: "bardzo mile
      dziękuję ale stanowczo odmawiam np. podania numeru telefonu czy umówienia się
      na kawę".

      To wyznanie stawia w trudnej sytuacji mężczyzn mieszkających w dużych miastach,
      a zwłaszcza w Warszawie - tu zazwyczaj wszyscy się spieszą.

      Brzydko, ale pięknie
      Przy okazji internetowej dyskusji o zachowaniu w szczególnej sytuacji damsko-
      męskiej pojawiły się refleksje natury ogólnej. Warto je przytoczyć, by
      zakończyć ten tekst optymistycznie dla mężczyzn. Feelek pisze: "Ciekawa ta
      prawidłowość: piękno kobiet jest w Polsce odwrotnie proporcjonalne do piękna
      otoczenia: ogólnej, porażającej brzydoty miast, miasteczek. Z kolei gdzie
      miasteczka urokliwe, to niewiasty nieurodziwe albo w niedoreprezentacji. Widać
      w takiej Bawarii wychodzili na ulicę patrzyli... i tylko się mogli brać za
      poprawę urody elewacji. Czy jak to się zmieni kiedyś, jak nam otoczenie
      wyładnieje, to i kobitki zbrzydną?".


      hehehehehe tylko czemu Rzeczpospolita nie założy własnego forum?
    • ludendorf Śliczna koleżanka w grupie.... 07.03.07, 22:05
      A ja miałem i mam coś takiego. Na 1 roku poznałem baaaaardzo pikną koleżankę na
      "Języku" (Chodzi o przedmiot :P). Po ubiorze (szpile, panterka, makijaż
      generalnie wyzywająco :P) wydawałoby sie że to jedna z tych lanserek
      zblazowanych :D co chodzą na imprezy do dzianych panów i nie spojrzą na żadnego
      jeśli nie ma bmw :D no i oczywiście siano w głowie tak mi sie wydawało :D . Więc
      nawet nie robiłem se nadziei na cokolwiek. Udało mi sie z nią jakoś pare razy
      porozmawiać na roożne tematy i okazało się że sie myliłem bardzo. Koleżeńska,
      sympayczna wygadana i mimo że na tle innych dziewczyn z grupy (co ja mówie z
      roku :D) wygląda jak jakieś bustwo to wcale nie dawała nikomu odczuć że czuje
      sie jakoś lepsza przez to. Na drugim roku przeniosła się do mojej grupy :D.
      Zaprzyjaźniła się z paroma moimi znajomymi więc siłą rzeczy nasze kontakty były
      częstrze hehe :D. No a ja zrozumiałem że na niektóre wykłady to chodze tylko po
      to aby ją zobaczyć i sie z nią spotkać. Jak ją widzę to aż prawie mdleje z
      wrażenia i wpadam w jakiś letarg że nie wiem co sie dzieje. Parę razy jak udało
      mi sie z nią porozmawiać to były z tego powodu polewkowe sytuacje np. ona o coś
      mnie pytała a ja sie gapiłem jak wryty i potem "sorry ale zawiesiłem się co
      mówiłaś" :D. Pod koniec 2 roku zdobyłem sie na tak heroiczny czyn że poprosiłem
      ją o gg !!!!!!!!!!!!!( cały rok sie do tego zbierałem). No i dostałem bez
      problemui heehe. Pare razy rozmawialiśmy na wakacjach tak sobie od 22 do 2,3
      rano zawsze rewelacyjnie no i wkońcu jej powiedziałem co do niej czuje a ona
      zrobiła wielkie oczy i ździwiła się jak niewiadomo co :D (Dziwne sądziłem że
      kobiety mają w tych kwestiach intuicję) Mówiła mi że mnie lubi i żal jej mnie z
      tego powodu bo nie chce żebym przez to relacje nam sie popsuły. Ja na to no co
      ty za barzo cie lubie :D (to prawda) Jak z nią teraz rozmawiam to jeszcze
      bardziej się jej boje przez to że ona już wszystko, wie no ale jakoś walcze z
      sobą bo ją uwielbiam i rozmaowy z nią. Z regóły ją to bawi :D ta moja męczarnia
      jak prubuje z nią porozmawiać no ale chyba lubi to skoro zawsze jakoś mnie
      wspomaga w tym i jakoś idzie :D dalej po trudnym początku:D i jest fajnie. Jak
      tylko coś wspominam że myśle o niej to zaraz mnie na ziemie sprowadza i mówi ej
      [moje imie] lubie cie jako kolege jak mi takie rzeczy mówisz to jest mi
      niezręcznie. Początkowo były z tego powodu problemy no ale potem powiedziałem
      jej żeby nie zwracała na to uwagi jak coś palnę i znowu jest fajnie :D. puenta: :D:D


      Jakbym sie nie odważył jej powiedzieć co do niej czuje to bym nie wiedział na
      czym stoje i potem bym żałował że być może straciłem coś wspaniałego. Co z tego
      że nic z tego niebędzie przynajmniej teraz mam zajefajną koleżanke z którą moge
      o wszystkim pogadać :D:D. Szkoda że takich kobiet jest niewiele harmonia Piękna
      i ciała i ducha. Marzę żeby z kimś takim być. Jak ktoś zebierze się na odwagę to
      może tylko na tym skorzystać. W najgorszym wypadku uodporni się na koszei
      nabierze doświadczenia. W najlepszym......... :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka