y_not
15.02.07, 20:25
Przedwczoraj we wtorek - 13 lutego w metrze jadącym w stronę Wilsona - mniej
wieęcej ok. godziny 20.00 zobaczyłem prze-piękna Kobietę !!!
I w przeciwieństwie do większości warszawskich ślicznotek nie siedziała
nafunfolona z mina królewny na ziarnku grochu , tylko wydawała się bardzo
sympatyczna i uśmiechnięta
Pluje sobie w brodę bo nie miałem odwagi podejść i jakoś zagaić....
ehhh :-/
ale pewnie na "śjakąś" randkę jechała ... :()
Przepiękna długowłosa brunetko !!! - ubrana w długi jasny (kremowy?) płaszcz z
futerkiem z czerwoną torebką i w czerwonych rękawiczkach - może to czytasz?:):):)
I podpowiesz mi czy jestem mega frajerem i nie podszedłem?:)
Do innych - co robicie w takiej sytuacji?
Idziecie ulicą, jedziecie metrem czy autobusem i nagle widzicie kobitkę na
widok której lekko was trafia ?:)
Macie odwagę podejść? Czy jednak podziwiacie z oddali a potem plujecie sobie
w brodę jak ja?
:)