Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy?

22.02.07, 10:15
Zastanawiam się skąd się to bierze.. jak spotykam ludzi za granicą to prawie
wszyscy z W-wy .. w Zakopanem, na Mazurach.... sami Warszawiacy.. kiedyś nawet
usłyszałem, że mieszkać w Ostrołęce to jak mieszkać w Warszawie (rejestracja
WO).. czyli w Stolicy. Z Ostrołęki do Warszawy jest ok. 120 km tyle co do
Łodzi....
Nie dziwię się, że Warszawiacy mają tak paskudną opinię..
    • Gość: taki jeden i to niby swiadczy o kompleksie ? IP: *.eranet.pl 22.02.07, 10:25
      raczej gdyby nie przyznawali sie do tego ze sa z Warszawy swiadczyloby o
      kompleksie.
      • d.z Re: problemy 22.02.07, 10:33
        moim skromnym zdaniem każdy ma takie problemy na jakie zasługuje.
        Jeśli dla kogoś wsytdem jest przyznanie się do tego skąd pochodzi to jego
        problem.
        Potem jednak może być tak, że taka osoba nie będzie się chciała przyznać do
        swoich rodziców (jako pochodzących ze wstydliwego miejsca) a wtedy to już nasz
        (społeczeństwa) będzie problem.
    • Gość: er Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 10:41
      vivarsovia napisał:

      > Zastanawiam się skąd się to bierze.. jak spotykam ludzi za granicą to prawie
      > wszyscy z W-wy .. w Zakopanem, na Mazurach.... sami Warszawiacy.. kiedyś nawet
      > usłyszałem, że mieszkać w Ostrołęce to jak mieszkać w Warszawie (rejestracja
      > WO).. czyli w Stolicy. Z Ostrołęki do Warszawy jest ok. 120 km tyle co do
      > Łodzi....
      > Nie dziwię się, że Warszawiacy mają tak paskudną opinię..

      Tak sie sklada, ze jestem z Ostroleki i nie znam nikogo kto tak uwaza.
      Oczywiscie najlepiej wszystko zwalic na przejezdnych. To przejezdni nie
      sprzataja gowna po psach, to przejezdni wybudowali KDT w centrum miasta itp.
      Powinniscie sie cieszyc, ze do waszego miasta przyjezdzaja ludzie z wioch
      takich, jak Ostroleka, bo tylko na nich moze zrobic wrazenie najdluzej budowane
      pol linii metra w Europie, kilka wiezowcow, ktore ktos chyba ironicznie nazwal
      Manhattanem.
      Mam kompleks Warszawy, kompleks gdy porownuje to miasto do Pragi, czy Berlina.
      • vivarsovia Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? 22.02.07, 12:57
        Berlin to kiepski przykład.. zachodni wybudowali za amerykańskie dolary (plan
        Marshalla) a wschodni to praktycznie trup.. opuszczone blokowiska.. Praga jest
        piękna, ale tylko dlatego że miała farta (oczywiście czesi fartowi mocno pomogli)
        Jeżeli chodzi o kupy to zasługa przyjezdnych.. przybyli z wioch i miasteczek..
        krów hodować nie mogą to przynajmniej psy w domach trzymają.. KDT ? proszę
        spytać skąd ci ludzie pochodzą.....Warszawiacy maj więcej klasy
        • Gość: er Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 14:20
          > Berlin to kiepski przykład.. zachodni wybudowali za amerykańskie dolary (plan
          > Marshalla) a wschodni to praktycznie trup.. opuszczone blokowiska.

          Berlin to doskonaly przykalad, Warszawa powinna uczyc sie od stolicy Niemiec jak
          laczyc przeszlosc z terazniejszoscia, jak sensownie planowac przestrzen.

          > Praga jest
          > piękna, ale tylko dlatego że miała farta (oczywiście czesi fartowi mocno pomogl

          Praga jest piekna nie tylko dlatego, ze ocalala:jest piekna bo czesi dbaja o
          swoje zabytki, jest znacznie czystsza od warszawy, a na dworcach nie smierdzi
          moczen i kebabem.

          > Jeżeli chodzi o kupy to zasługa przyjezdnych.. przybyli z wioch i miasteczek..
          > krów hodować nie mogą to przynajmniej psy w domach trzymają.

          Tak zachowywali sie ludzie, ktorzy przybyli odbudowac Warszawe, i tu
          zamieszkali, a teraz uwazaja sie za "miastowych" z rodzina na wsi.

          > KDT ? proszę
          > spytać skąd ci ludzie pochodzą.....Warszawiacy maj więcej klasy

          Co nie zmienia faktu, ze blaszaki stoja w centrum miasta.
          Jezeli twoj post jest prowokacja, to marna.




          • lavinka Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? 24.02.07, 15:36
            Belin jakby nie został całkowicie zburzony i całkowicie odbudowany w latach
            50tych ;-p no i oni mają od dawna plan miejscowy a my nie ;-p
            lav
            • wiksadyba1 Re: porównanie Berlina i Warszawy:) 24.02.07, 17:32
              Ciekawy temat, parę rzeczy, żeby doprecyzować:

              1. Berlin BYŁ ogromnie zniszczony, tak w części wschodniej, jak i zachodniej,
              chociaż mniej od Warszawy
              2. Jeżeli chodzi o okres powojenny, a przed zjednoczeniem, to odbudowa Berlina w
              tym części zachodniej wcale jakoś nie imponuje w porównaniu z warszawską:)
              Powstało w zachodniej części Berlina kilka budynków najwyższej światowej klasy
              jak gmach Berliner Philharmoniker Schaouruna czy Muzeum Sztuki XX wieku Miesa
              van der Rohe, ale większość nowych budynków jest mierna i nie różni się wcale
              tak bardzo od Warszawy lat 60-tych, czy 70-tych (np. okolice Dworca ZOO, czy
              beznajdziejnie nijakie, szare zapyziałe okolice Potsdamer Strasse). Widać w
              częsci zachodniej, większe pieniądze (wykończenie, utrzymanie, materiały),
              nieco większy porządek przestrzenny i tyle. (Z 2 strony + Warszawy w porównaniu
              z powojennymi miastami niemieckimi, gdzie na ogół nie ma na czym zawiesić oka,
              to budynki brzydkie, ale przynajmniej charakterystyczne np. PKiN czy MDM, który
              wygrywa tak architekturą jak i stosunkowo bardziej ludzką skalą z
              wschodnioberlińską Karl-Marx Allee:). SĄ duże blokowiska także w Berlinie
              ZACHODNIM. Były w stosunkowo centralnym Berlinie ZACHODNIM słabo zabudowane,
              "mało miejskie" w charakterze fragmenty, nie tak wiele lepsze od okolic osiedla
              za Żelazną Bramą. A najbardziej "klimatyczne" miejsca w Berlinie Zachodnim to
              właśnie te, które cudem przetrwały wojnę (np. Savigny Platz czy w ogóle znaczne
              połacie Westendu, Charlottenbuerga, a - z 2 strony - starsza część Kreuzbergu).
              Porównując kapitalistyczny Berlin Zach. z prl-owską Warszawą widać, że różnica
              estetyczna na korzyść 1-ego, być może w ogóle dość dyskusyjna, brała się głównie
              ze stosunkowo mniejszych (chociaż też bardzo dużych) zniszczeń wojennych+
              nieporównywalnie większej zamożności (lepiej wykończone nowe budynki, 100 razy
              więcej sklepów, restauracji etc.)
              3. Natomiast porównując Berlin zjednoczony i Warszawę po 1989 otrzymujemy
              gigantyczną różnicę na korzyść Berlina:(. Zagospodarowanie przestrzenne (chociaż
              może najfajniejsze byłoby połączenie porządku berlińskiego z odrobiną
              warszawskiej wolnej amerykanki, np. paroma wieżowcami:), przeciętna jakość
              architektury, znane światowe nazwiska, rozwój infrastruktury. Tu Warszawa, mimo
              jasnych punktów (jest trochę architektury na solidnym światowym poziomie, a
              będzie jeszcze więcej) wypada niesamowicie żenująco w porównaniu.
              4. Parę jednak słów na względną obronę Warszawy. Berlin został w całości
              inkorporowany do 3 gospodarczo państwa świata, które objęło nad nim pieczę.
              Polska, a w konsekwencji jej stolica, była traktowana w 1989 roku jak kraj 3
              świata. Nie bronię warszawskich władz za ich skandaliczne spowolnienie w
              ustaleniu planów przestrzennych i nie usprawiedliwiam prowincjonalnej
              mentalności, zgodnie z którą tuż po upadku komuny wszystko co przypominało
              Zachód i błyszczało szkłem było witane z entuzjazmem, niezależnie od tego, jak
              koszmarna nie byłaby to brzydota (w-wskie inwestycje z początku lat 90-tych to
              na ogół poziom downtownu w 300 tys. mieście w Teksasie lat 70-tych:) i jak nie
              psuło i tak kiepsko zaplanowanej przestrzeni było przez niektórych witane z
              entuzjazmem jako znak, że coś się przynajmniej rusza. Ale mozna zapytać, czy
              gdyby ustalono ścisły plan przestrzenny i "zmuszano" inwestorów do budowania
              biurowców w ścisłym centrum (wyższe koszty, niejasny stan prawny terenów)
              zamiast np. na Służewcu, inwestorzy nie wypięliby się. Powiedzy sobie szczerze -
              mało który inwestor zachodni na początku lat 90-tych byłby gotów wyłożyć w
              Warszawie kasę na projekt architekta ze światowej czołówki; raczej obowiązywała
              mentalność: tanio, szybko, niekoniecznie ładnie, tak jak w przypadku inwestycji
              w innych stolicach 3 świata:) Punkt startu dla obydwu miast (B. i W.) nie był
              więc równy:( (nb. Od paru lat, czego malkontenci mogą nie docenić, Zachód już
              zupełnie inaczej patrzy na W-wę, czego dowodem jest zamawianie projektów u m.in.
              Liebeskinda, Skidmore Owings and Merril, Fostera i dziś wszystkie urbanistyczne
              wpadki i luki, to już rzeczywiście głównie wada nieudolności władz miasta)
              Do tego Berlin został objęty gigantyczną pomocą rządu federalnego państwa
              dysponującego 3 budżetem na świecie. W Warszawie, dla porównania z Berlinem,
              powstał w 90tych tylko 1 gmach administracji publicznej - Sąd Najwyższy
              przeniesiony z urągających wszelkim standardom pomieszczeń w dawnych gmachu przy
              obecnej Al. Solidarności.

              Paradoksalne i najśmieszniejsze jest to, że Berlin połozony w państwie
              zdecentralizowanym rozkwitł głównie dzięki dotacjom z państwowej kasy (których -
              patrz niżej - jeżeli brac pod uwagę nie tylko architekturę, nie wykorzystał), a
              Warszawa -stolica kraju scentralizowanego - w zasadzie wyłącznie dzięki
              prywatnym inwestorom:)!!!
              5. Na pocieszenie, jeżeli odliczyć architekturę i urbanistykę + może życie
              kulturalne (tu już jednak nie mówiłbym, że w Warszawie jest takie złe,
              powiedziałbym raczej, że w Berlinie jest jeszcze dużo lepsze:), W-wa poradziła i
              radzi sobie znacznie lepiej. Kto nie chce, niech nie wierzy, ale produkt
              regionalny brutto na osobę jest w tych miastach podobny nominalnie, a - jeżeli
              uwzględnić siłę nabywczą - w W-wie wyższy! Co więcej, PKB Berlina na osobę nie
              jest wyższe niż w Lipsku i Dreźnie, mimo że prawie połowa Berlina to dawny
              Berlin Zachodni- jedno z zamożniejszych miast świata:) Nie wspomnę o 3 razy
              wyższym bezrobociu, roszczeniowej mentalności etc. O ile berlińczycy są może w
              kwestiach obyczajowych bardziej liberalni od warszawiaków (W-wa jest miastem
              dość otwartym jak na warunki polskie, ale wciąż mało w porównaniu z większością
              miast zachodnio-eur), to w kwestiach gospodarczych przejawiają w o wiele
              większym stopniu beznadziejnie skostniałą, roszczeniową, komunizującą postawę.
              Prawda to może dla osób spoza W-wy niewygodna:), ale warszawiacy w większym
              stopniu zawdzięczają swój poziom życia własnej pracowitości i przedsiębiorczości
              (nawet, jeśli przyjąć, że podaż dobrze opłacanych miejsc pracy w dużych spółkach
              wynika w dużej mierze z centralizacji państwa, to żeby się utrzymać na takiej
              posadzie, trzeba na ogół pracować i to czasem ciężko:), podczas gdy berlińczycy
              w wysokim stopniu zawdzięczają swój (wyższy wciąż od warszawskiego, mimo gorszej
              kondycji gospodarczej miasta!) dobrobyt szeroko rozumianej pomocy rządowej:)
              • Gość: corgan Re: porównanie Berlina i Warszawy:) IP: *.chello.pl 24.02.07, 17:41
                > Prawda to może dla osób spoza W-wy niewygodna:), ale warszawiacy w większym
                > stopniu zawdzięczają swój poziom życia własnej pracowitości i
                > przedsiębiorczości

                A nie przypadkiem słynnym wrocławskim cegłom? >:))))))))) wiesz, mit słynnych
                cegieł must go on.

                btw - bardzo dobry jest ten Twoj post. Nie znam Berlina, ale wyczuwam że masz
                rację. W Berlinie jest 18% bezrobocie jak podaje Eurostat a o ile pamiętam -
                Berlin jest najbardziej zadłużonym miastem tej wielkości w Europie. Dług miasta
                wynosi coś koło 30mld euro jesli nie więcej.
                • wiksadyba1 Re: porównanie Berlina i Warszawy:) 24.02.07, 22:42
                  Gość portalu: corgan napisał(a):

                  >
                  > A nie przypadkiem słynnym wrocławskim cegłom? >:))))))))) wiesz, mit słynny
                  > ch
                  > cegieł must go on.

                  No jasne! A nie wiesz, że np. wiezowiec Rondo sfinansowany, jak wiadomo, przez
                  rząd z podatków wszystkich Polaków został wykonany z cegły pochodzącej z
                  rozebranego wrocławskiego ratusza?:))))))))
                  >
                  > btw - bardzo dobry jest ten Twoj post. Nie znam Berlina, ale wyczuwam że masz
                  > rację. W Berlinie jest 18% bezrobocie jak podaje Eurostat a o ile pamiętam -
                  > Berlin jest najbardziej zadłużonym miastem tej wielkości w Europie. Dług miasta
                  >
                  > wynosi coś koło 30mld euro jesli nie więcej.

                  Wydaje mi się, że w Berlinie to kwestia mentalności. Berlin Zachodni był
                  enklawą, w którą pompowano sporą kasę po wojnie, po to, żeby mogła się utrzymać-
                  czysto ekonomicznie jest istnienie byłoby raczej nieopłacalne. I mieszkańcy
                  przyzwyczaili się do tego. Berlin Wschodni, zwłaszcza na peryferiach, to z kolei
                  siedlisko poskomunistycznej Linkspartei (dawne PDS). Poza tym po 1989 rząd
                  federalny pompował w Berlin nieprawdopodobną kasę np. w porównaniu z resztą DDR
                  (coś jak Warszawa w pierwszych latach po wojnie). Jak mi mówił znajomy Niemiec
                  (berlińczyk!:), panuje tam mentalność na zasadzie "co z tego, że jest deficyt,
                  jak będzie źle, to rząd i tak wspomoże":)

                  W Warszawie, mimo dość podobnych uwarunkowań w pewnym okresie (priorytet dla
                  kraju, jakim była w pierwszych latach po wojnie odbudowa miasta), mentalność
                  ukształtowała się trochę inaczej. Po pierwsze, dla ludzi, zwłaszcza z małych
                  miast, to zawsze, nawet (na swój specyficzny sposób, oczywiście) w PRL- Warszawa
                  to było i jest coś w rodzaju "polskiej mini-Ameryki":) Ci, którzy jeździli i
                  jeżdżą do Warszawy, jeżdżą po to, żeby "osiągnąć coś, czego nie osiągną u
                  siebie", a pomijając kastę karierowiczów partyjnych i politycznych PRL i IIIRP
                  (z którą wielu obywateli tego kraju utożsamia Wawę, ale którzy nigdy
                  statystycznie nie stanowili większości:)), nic nie dało i nie da się tu osiągnąć
                  "za darmo". I tak np, ci którzy jeździli po wojnie "na odbudowę" z myślą o
                  osiedleniu się w mieście na stałe i poprawie swojego losu, jeździli na ogół do
                  ciężkiej roboty. To samo z przyjeżdżającymi po 1989, z zastrzeżeniem zupełnie
                  innego ich, w odróżnieniu pod migrantów po 1945, przeciętnego profilu
                  wykształcenia:) Tak samo to poczucie, że "tutaj, przynajmniej na tle tego kraju,
                  coś da się zrobić" udzieliło się rdzennym mieszkańcom, począwszy od ocalałych z
                  wojny mieszkańców, którzy współuczestniczyli w odbudowie i w odtwarzaniu, na ile
                  to było politycznie możliwe, życia kulturalnego miasta, , aż po nowe pokolenie,
                  któremu chyba bardziej niż rówieśnikom z wielu innych części kraju udzieliło się
                  po 1989 roku poczucie, że "kraj idzie ku lepszemu i trzeba złapać wiatr w żagle":)

                  Nie twierdzę, ze w Warszawie nie ma mas ludności zsowietyzowanej mentalnie i
                  estetycznie, wychowanej w czasach, w których rządziła zasada "czy się stoi, czy
                  sie leży...":), ani mas menelstwa, czy dresiarskich wałkoni, dla których jak w
                  ogóle jakaś robota ma sens, to na nielegalu:) - to jednak problem wszystkich
                  dużych miast - wreszcie żyjącej głównie "z układów" nomenklatury. Twierdzę
                  natomiast, że jeżeli chodzi o przedsiębiorczość, zaradność etc. sytuacja w
                  Warszawie ukształtowała się dość dobrze, przynajmniej na tle wielu czy
                  większości innych miejsc, które się znalazły "za żelazną kurtyną", w tym - jak
                  na to wszystko wskazuje - Berlina, w tym na swój sposób, też i zachodniego:)
                • Gość: ziaa Re: porównanie Berlina i Warszawy:) IP: *.connecta.pl 27.02.07, 10:01
                  to nie mit palancie. jedź sobie chociazby do takiego Lwówka Śląskiego, który w
                  czasie wojny nie został zniszczony, a po wojnie rozebrano tam najpiękniejsze
                  kamieniczki i wywieziono do warszawy. Te zabytki, które zostały we lwówku robią
                  większe wrażenie niz cala warszawa.
    • nasza_maggie na marginesie 22.02.07, 18:24
      Bo Warszawa kojarzy się z polityką i politykami - a jak ich lubić?


      Na marginesie, zauważyłam jedną rzecz.
      Będąc w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi czy Poznianiu, nie ważne, to zawsze ta druga
      strona zaczyna temat pt. "Bo moje miasto jest lepsze od Warszawy" "Bo my
      jesteśmy fajniejsi". Albo jak są w Warszawie, też na bank zaczynają o tym mówić.

      Nigdy nie mówię o tym czy ja, czy ktoś jest lepszy bo pochodzi z takiego
      miejsca a nie innego. Czy ja komuś patrzę w dowód?
      Mogę się zawsze założyć (i wygram) że osoba która jest z po za Warszawy sama
      zacznie temat jaką to ona/oni maja wyższość bo nie są z Warszawy.





      All dogs go to heaven...
      • karatemistrz666 Re: na marginesie 22.02.07, 21:10
        Będzie raczej krótko, bo nie jestem pewien, czy wątek w ogóle zasługuje na
        zaistnienie na tym forum, chociaż na jego łamach i bardziej nadgniłe kwiatki już
        widziano:

        Zgadzam się z jednym z przedmówców, że polska stolica delikatnie mówiąc nie
        imponuje na tle wiekszości dużych miast, przynajmniej zachodnich (chociaż pod
        pewnymi względami ma się wcale nieźle nawet na tle międzynarodowym, jeżeli
        odliczyć miasta, które "z natury" grają w innej lidze typu Londyn), a nawet
        zgodziłbym się, że może (pod NIEKTÓRYMI:) względami) nie wypada imponująco na
        tle paru innych miast obecnej Polski.

        I najdziwniejsze w tej całej zabawie jest właśnie to, że MIMO że Warszawa, no
        cóż, może nieszczególnie imponuje:), całkiem sporo rodaków ma NAPRAWDĘ duże
        kompleksy własnego "prowincjonalizmu: w stosunku do niej:) Zabawne przykłady
        mógłbym mnożyć, ale w sumie po ch...

        Wygłosiwszy powyższe zaznaczę, że rzeczywista skala tego jakże poważnego:)
        "zjawiska" ma się nijak wobec rozdęcia tego szumnie mówiąc "problemu" przez
        rozmaitych łosi udzielajacych się na forach internetowych. A, co ciekawe, to
        właśnie wśród warszawiaków "napływowych" zdarzają się najbardziej zaciekli
        krytycy postaw domniemanej większości innych "przyjezdnych":))
    • Gość: nord największe kompleksy masz !!!!:))) IP: *.4kroki.net 22.02.07, 19:13
      • Gość: jacek26311 Re: największe kompleksy masz !!!!:))) IP: *.proxy.aol.com 24.02.07, 14:22
        Warszawa czy sie to komu podoba czy nie jest stolica dosc sporego kraju, i
        powiinismy wszyscy bez wzgledu skad jestesmy dbac o nia,bo stolica to jakby
        wizytowka kraju.A My co robimy tylko opluwamy ja. Zobaczcie Washington -niby
        stolica owszem ladnie jest w okolicach Bialego Domu ,a pojedzie sie na
        przemiescia to syf brod i malaria,ale Amerykanie sa dumni wlasnie ze swojej
        stolicy i przez tyle lat co mieszkam w Stanach nie spotkalem sie by jakikolwiek
        amerykanin opluwal swa stolice.Wstyd narodzie!
    • Gość: wx Z tych samych przyczyn, co kompleks Zachodu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 21:06
      Typowe myślenie: "W Polsce ludzie są biedni (bo ja jestem biedny, tzn. że
      wszyscy są), a na Zachodzie są bogaci". Warszawa wyraźnie odstaje zamożnością
      od reszty kraju (jest zbliżona do krajów zachodnich), dlatego to warszawiacy
      podrózują i są widoczni. Czy widzieliście kiedyś biedaka, który lubiłby
      bogatych? Oto i cała odpowiedź :)
    • ludendorf Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? 26.02.07, 15:07
      Drobna uwaga- w dyskusji dominują warszawiacy co świadczyłoby raczej o czymś
      odwrotnym :O. Tzn dowartościowywaniu się
      • kazuyoshi78 Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? 26.02.07, 15:10
        > Drobna uwaga- w dyskusji dominują warszawiacy co świadczyłoby raczej o czymś
        > odwrotnym :O. Tzn dowartościowywaniu się

        A kto ma niby dominować w tej dyskusji, skoro forum nazywa się "Warszawa"?
        • ludendorf Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? 26.02.07, 15:25
          Z regóły jak zaczynają się takie prowokacyjne wątki to zaraz robi się desant
          ludzi z całego kraju próbujących coś na siłę udowodnić. W ten sposób można
          zmierzyć kto ma jakie kompleksy. Tu narazie coś głusza i brak zainteresowania
          ludzi spoza Wawy. Więcej nie będe pisał bo zaraz ktoś powie że sam sobie
          zaprzeczam :P
    • Gość: he he he Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? IP: *.icm.edu.pl 26.02.07, 15:24
      przestańcie chamów ze wsi odstraszać takimi wątkami :)
      ich kompleks to moja kasa, zrozumieć to może tylko prawdziwy mieszczanin i Warszawiak raszta się nie liczy, kabza i tylko kabza, a jak tylko z jednego koszule ściągniesz to bierz się za następnego.
      • grelka_butelka Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? 26.02.07, 22:12
        miałam kiedyś przyjemność pracować z taką panienką, która przyjechała ze
        Skarżyska-Kamiennej i mieszkala w Wwie 2 lata. pracowałyśmy w BestMallu na
        Sadybie. często marudziła, że Wwa nie ma klimatu (bo Skarżysko pewnie ma więcej
        kulturalnych miejsc). powiedziałam jej coś o Wilanowie, a ona na to, ze nie wie
        co to. dla osób nie z Warszawy: Wilanów jest chyba 4 przystanki od miejsca gdzie
        pracowałyśmy (ona 2 lata).
        tak, Warszawa z wierzchu nie ma klimatu. ale jak komus się nawet tyłka nie chce
        ruszyc przez dwa lata to sorry. i bardzo współczuję, że mieszka w miejscu,
        którego nie zna i nie znosi.

        Warszawa to miejsce gdzie jest masa klubów, kin, teatrów, zabytków (mniej niż w
        innych dużych miastach ale jednak), bibliotek, sklepów. mozna robić to na co ma
        się ochotę. nawet Zalew Zegrzyński jest. do tego jest w środku kraju więc jest
        wszędzie blisko.
        to, że w innych europejskich stolicach jest lepiej to fakt. ale na tle miast
        krajowych raczej jest lepiej niż gorzej.
        a klimat to tworzą mieszkańcy. więcej takich panienek to na pewno będzie swietnie ;/
        • Gość: konrad Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 22:26
          Nie przenoście mi stolicy do Brukseli.
          • Gość: mickey Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? IP: *.aster.pl 27.02.07, 01:41
            Przeniesmy stolice z Brukseli do Krakowa ! :)))
    • tuqan11 Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? 27.02.07, 14:41
      Część ludzi, którzy mieszkają poza Warszawą, mają kompleks, bo chcieliby
      mieszkać w stolicy, więc żeby złagodzić własny niedosyt opowiadają bzdury o
      wyglądzie i innych, a reszta ludzi dla których miejsce zamieszkania jest
      obojętne bezmyślnie to powtarza, ponieważ myśli, że to jest wiarygodne źródło, a
      wcale tak nie jest.
    • Gość: fan Re: Dlaczego Polacy mają kompleks Warszawy? IP: *.centertel.pl 27.02.07, 16:53
      vivarsovia napisał:

      > Z Ostrołęki do Warszawy jest ok. 120 km tyle co do
      > Łodzi....

      No. bez przesady. Z Warszawy do Łodzi jest prawie 140 km.


Pełna wersja