Czy w Warszawie znajdzie sie praca dla psychologa?

22.02.07, 14:15
jak w temacie

    • warzaw_bike_killerz Re: Czy w Warszawie znajdzie sie praca dla psycho 22.02.07, 15:03
      Spojrz na tematy forum. Kopmleksy niewarszawiakow, kompleksy warszawiakow,
      kompleksy przyjezdnych warszawiakow, kompleksy nieprzyjezdnych warszawiakow,
      kompleksy zanieczyszczenia srodowiska, kompleksy wiezowcow, kompleksy lesne,
      kompleksy polityczne, kompleksy dojazdu, kompleksy zakupow.
      Miasto jest nieprzyjazne psychice. W kazdym miescie potrzeba psychologow. Wraz
      ze wzrostem kompleksow psychicznych u wladzy bedzie sie potegowala potrzeba
      pomocy psychologicznej obywatelom.
    • nessie-jp Re: Czy w Warszawie znajdzie sie praca dla psycho 22.02.07, 17:58
      A jaką masz specjalizację?
      • Gość: sarotti Re: Czy w Warszawie znajdzie sie praca dla psycho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 21:12
        kilkuletnie doświadczenie kliniczne,
        ale bez oficjalnych "papierków".
        • nessie-jp Re: Czy w Warszawie znajdzie sie praca dla psycho 22.02.07, 22:07
          Tzn. doświadczenie kliniczne w CZYM? Pracy z dziećmi? Resocjalizacją? Terapią
          pacjentów z depresją, myślami samobójczymi, uzależnionych? W poradni dla
          małżeństw? W poradni rodzinnej?

          Na pewno znajdziesz pracę, jeśli masz duże doświadczenie w prowadzeniu
          psychoterapii. Jeśli pracujesz z dziećmi, to zawsze znajdzie się praca w szkole
          czy w ośrodku pedagogicznym - ale to już za mizerne pieniądze.

          Ogólnie psycholog z doświadczeniem to raczej silna pozycja na rynku pracy :)
    • Gość: Mary urządźmy test. Napiszę ci o swoich problemach... IP: 217.153.205.* 22.02.07, 18:16
      a ty mi poradź. Otóż moim najwqiększym probleme jest, że mi brakuje jakieś 8-10
      mln złotych na najpotrzebniejsze sprawy i jakieś 200-300 na nieco bardziej
      rozpasane fanaberie. Odczuwam nieprawdopodobny dyskomfort psychiczny, że mnie
      nie stać na zakup bentleya arnage w kolorze stalowo błekitnym i czarnego
      Bristola Blenheima. Czasem nachodzą mnie myśli samobójcze, a czasem zabójcze
      (mam ochgotę kogoś zamordować i okraść) - bo nie stać mnie na rezydencję min.
      600 m kw. w Szwajcarii. Z bardziej przyziemnych problemów to dręczy mnie fakt,
      że mi róże chyba w ogrodzie przemarzły - ale to wina tych chamów sąsiadów, bo
      mi urzekli - tak się zachwycali zawsze co roku, a teraz róże szlak trafił po
      tym ciepłym lutym i ostatnich przymrozkach.

      No to poradź mi, co mam zrobić, żeby mi humor wrócił...
      • Gość: sarotti Re: urządźmy test. Napiszę ci o swoich problemach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 21:10
        Jedyną odpowiedzią jaka przychodzi mi natychmiast do głowy jest zaproponowanie
        Ci zamieszkania w niewielkiej wiosce, najczętniej na północy Polski.
        Aby nie rozpraszać uwagi (zwielokrotnić koncentrację), radzę wybrać chałupkę
        bez prądu, ogrzewaną jedynie żarem z ogniska. Naturalnie koniecznym wydaje się
        pozbycie jakiegokolwiek środka transportu- dla polepszenia kondycji fizycznej,
        a jak zapewne się orientujesz "w zdrowym ciele zdrowy duch".
        W celu podniesienia samooceny (co też spowoduje zaniechanie myśli samobójczych
        i morderczych) sensownym może się okazać samodzielne zapracowanie na własne
        utrzymanie tudzież szczególne potrzeby, tj. praca na roli.
        Różyczki, które zasadzisz z tyłu domku, nie powinny być widoczne dla
        ciekawskich sąsiadów, od których to dzielić Cię będzie zaledwie kilka
        kilometrów drogi.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja