Jak się wożą VIPy i władza!!!Skandal!!!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.03, 14:53
Deresz z prezydenckiej stajni

Migawka z życia rządzących feudałów i lokajów ich rodzin w randze oficerów
Biura Ochrony Rządu.

Fakty

Wypadek. Warszawa, ul. Powązkowska, sobota 26 października 2002 r.,
piętnaście po drugiej po południu. Małym Peugeotem trójka studentów jedzie na
ślub znajomych. Obok dużym BMW serii 5 jedzie 65-letni Paweł Deresz, członek
zarządu Polskiej Agencji Informacyjnej, prywatnie mąż minister Jolanty
Szymanek-Deresz, szefowej Kancelarii Prezydenta RP. Studenci jadą ostrożnie i
zgodnie z przepisami, Deresz ? pewnie nieostrożnie, bo powoduje dzwon.
Peugeot zatrzymuje się, studenci rozpaczają nad rozbitym przodem i bokiem.
BMW nie
zatrzymuje się, chociaż kierowca musiał zauważyć, że spowodował wypadek.
Peugeocik goni Beemwicę, dogania na następnym skrzyżowaniu, zmusza ją do
zatrzymania się w zatoczce.

Polisa. Wymiana zdań. Młodzi wzywają policję. Policji się nie spieszy; patrol
przyjeżdża koło szóstej. Sprawdza dokumenty samochodów biorących udział w
wypadku. Paweł Deresz informuje, że jest mężem Jolanty, a Jolanta ? wiadomo.
Samochód, którym jechał, należy do Kancelarii Prezydenta RP, a status takich
samochodów ? też wiadomo... Mimo iż wiadomo, jest kłopot: Deresz nie ma
polisy OC.

Po dwóch godzinach polisę przywożą oficerowie Biura Ochrony Rządu.

Wina. 7 listopada 2002 r. dochodzi do przesłuchania uczestników ? jak to
mówią policjanci ? zdarzenia z 26 października. Nie mają wątpliwości, kto był
winien spowodowania wypadku i dlatego 12 grudnia kierują sprawę do sądu
grodzkiego z wnioskiem o ukaranie Pawła Deresza.

Chory. Deresz nie pojawia się na pięciu kolejnych rozprawach: albo nie
odbiera wezwań, albo przysyła zwolnienia lekarskie, albo właśnie wyjechał do
sanatorium, albo jego pełnomocnik ma pilny wyjazd zagraniczny. W potocznym
języku sędziów nazywa się to graniem w chuja.

Kłamczuch. Tezę o graniu w chuja potwierdza przebieg zdarzeń na rozprawie 14
marca 2003 r. Deresza nie ma ? nie odebrał wezwania. Na polecenie sędziego
protokolantka dzwoni do Deresza na komórkę, ten powiada, że nie ma go w
sądzie, bo przebywa służbowo za granicą. Po przerwie oskarżyciel posiłkowy
(ojciec kierowcy Peugeota) powiadamia sędziego, że dzwonił do PAI i
dowiedział się, że Deresz jest w pracy ? w Warszawie przy ul. Bagatela.
Sędzia dzwoni do PAI na telefon stacjonarny agencji, sekretarka łączy go z
Dereszem i po krótkiej rozmowie (chciałabym widzieć wtedy minę męża szefowej
Kancelarii RP) sąd wyznacza kolejny termin rozprawy. Cierpliwości i
pracowitości wymaga od sądu sądzenie członków rodzin panujących.

Zakaz. Trzy lata temu szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec,
podwładny prezydenta, został zatrzymany przez policję pod Piotrkowem.
Minister zasuwał Beemką dwa razy szybciej, niż pozwalały na to przepisy.
Wybuchł skandal, bo gliny nawet nie ukarały Siwca mandatem. Ukarał go
prezydent Kwaśniewski: wydał zakaz prowadzenia samochodów służbowych przez ?
na wszelki wypadek ? wszystkich pracowników Kancelarii.

Pytania i odpowiedzi

Pijany. Po wypadku spowodowanym przez Deresza policjanci z Wydziału Ruchu
Drogowego Komendy Stołecznej Policji nie sprawdzili, czy kierowca BMW
znajdował się pod wpływem alkoholu. Dlaczego? Rzecznik prasowy KSP komisarz
mgr Marek Kubicki odpowiada, że zgodnie z przepisami tylko kierujący-
uczestnik wypadku, w którym są zabici lub ranni, musi być poddany badaniu
stanu trzeźwości. Przy kolizjach (nie ma rannych ani zabitych) policja może
nie badać, czy kierowcy są na bani, jeśli ich stan trzeźwości nie budzi
wątpliwości.

Beemka. Gdy Paweł Deresz powodował dzwon, Jolanta Szymanek-Deresz przebywała
poza Warszawą. Mąż wziął więc auto żonki, żeby sobie pojeździć, tak? Nie.

Ustaliłam, że szefową Kancelarii Prezydenta RP BORowiki wożą wprawdzie
samochodem marki BMW, ale serii 7. Tymczasem w październikowym dzwonie brała
udział Beemwica serii 5. Czyli Deresz-samiec jeździł innym samochodem niż ten
przypisany Deresz-samicy, ale również należącym do Kancelarii, tak? Zgadza
się.

Dysponent. Beema ? jak już ustaliliśmy ? należy do Kancelarii Prezydenta. Czy
ktoś, kto nie jest pracownikiem Kancelarii (a Paweł Deresz ? co też
ustaliliśmy ? nie jest), może jeździć takim samochodem? Jak to się ma do
zakazu prezydenta sprzed 3 lat? Szefowa zespołu prasowego Kancelarii
Prezydenta RP Teresa Grabczyńska odpowiedziała, że z samochodu służbowego
Kancelarii może korzystać każdy, kto ma prawo jazdy oraz "pozwolenie na
prowadzenie samochodu". Jakie pozwolenie? Kto je wydaje? Na jaki okres? Ta
sama Grabczyńska odpowiada, że pozwolenie wydaje dyrektor Biura
Administracyjno-Gospodarczego Kancelarii Prezydenta. A co do zakazu
prezydenta, to przecież dotyczy tylko pracowników Kancelarii, logiczne więc,
że Deresza nie dotyczy.

Same pytania

Mężuś. Czy osoba niepracująca w Kancelarii Prezydenta RP może jeździć
samochodem należącym do Kancelarii RP? Czy mąż np. pani Grabczyńskiej jeździ
państwowymi samochodami z Kancelarii, kupionymi przez podatników, tylko
dlatego, że ma w rodzinie dygnitarkę?

Kasa. Czy Deresz zapłacił za korzystanie z samochodu Kancelarii Prezydenta
RP? Za benzynę, eksploatację itp.?

BOR. Pani minister Szymanek-Deresz przysługuje ochrona Biura Ochrony Rządu.
Panu Dereszowi taka ochrona nie przysługuje. Dlaczego więc oficerowie BOR
zapieprzają w roli gońców, którzy dowożą Dereszowi brakujące dokumenty wozu?

Pozwolenie. Nie wątpię, że pani Szymanek-Deresz albo jakiś podległy jej
urzędnik wydał Dereszowi "pozwolenie na prowadzenie samochodu". Grabczyńska
oświadcza, że pozwolenie wydano 10 października 2002 r., czyli na dwa
tygodnie przed dzwonem. Nie wiem, dlaczego jej nie wierzę...

Świadectwo. Dowiedziałam się, że wszyscy kierujący samochodami Kancelarii
powinni mieć tzw. świadectwo kwalifikacji oraz zaliczone badanie
psychotechniczne. Czy mąż minister Szymanek-Deresz miał takie świadectwo i
czy ? jako osoba, która ukończyła 65. rok życia ? poddał się w zeszłym roku
corocznemu, wymaganemu ustawą, badaniu psychotechnicznemu? Z jakim wynikiem?

Wnioski

Oszczędny. Paweł Deresz ma 66 lat; dorosły z niego chłop. Zbyt dorosły, żeby
szpanować przed panienkami zajebistą Beemwicą. Musi być zatem oszczędny,
skoro popierdala po mieście służbowym autem z firmy żony, a nie prywatnym.

Dygnitarstwo. Nie trzeba być Lwem Rywinem, by być posądzanym o łapówy,
prywatę, łamanie prawa i obyczajów. Kaliber może być mniejszy... Gliny, które
płaszczą się przed mężem pani minister, oficerowie BOR, którzy ? jak lokaje ?
usługują mężowi pani minister, ofiary wypadku, które muszą się użerać w
sądzie z mężem pani minister, Czytelnicy "NIE", którzy o tym się dowiadują, i
wreszcie ja, która o tym piszę ? wszyscy tylko utwierdzamy się w przekonaniu,
że stosunki panują feudalne. Członkowie klanu dygnitarzy odgradzają się od
społeczeństwa przywilejami i rozciągają je na rodziny. Niektóre nieważne,
drobne przejawy panoszenia się dają sygnał o schorzeniach głębokich. A władza
uderza do głowy nawet komuś tak sympatycznemu jak pani minister Jolanta
Szymanek-Deresz, z zawodu prawnik.


Zuzanna Stawicka
    • longplay Zuzanno.To strasznie smutne.Niestety prawdziwe.n/t 25.04.03, 19:34
      • Gość: ariels Re: Zuzanno.To strasznie smutne.Niestety prawdziw IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 19:46
        Zuzanno, niestety mało kto w tym kraju chce mówić i pisać o takich sprawach.
        Będzie ich jeszcze wiele io jeszcze długi czas będą "załatwiane" w podobny
        sposób.
        :((
        Pozdr. A.
        • sabbina Zuzanna zeskanowała artykuł z "NIE" 25.04.03, 19:55
          jest to artykuł z zeszłego tygodnia, z 1 str.
          Urban chciał dogryźć Kwaśniewskiemu !!!
          • jurek.orwell Istota rzeczy sabbinko 25.04.03, 21:15
            sabbina napisała:

            > jest to artykuł z zeszłego tygodnia, z 1 str.
            > Urban chciał dogryźć Kwaśniewskiemu !!!

            No to niech jeden dogryza drugiemu, a drugi pierwszemu. Przecież istotą rzeczy
            jest bezkarność i stanie ponad prawem. Nawet jeżeli z prostych pobudek to jest
            demaskowane to nie ma to znaczenia. A co z tego, że artukuł jest z "Nie" ?
            • Gość: dwunasty Re: Istota rzeczy sabbinko IP: *.acn.pl 25.04.03, 21:30
              jurek.orwell napisał:

              > sabbina napisała:
              >
              > > jest to artykuł z zeszłego tygodnia, z 1 str.
              > > Urban chciał dogryźć Kwaśniewskiemu !!!
              >
              > No to niech jeden dogryza drugiemu, a drugi pierwszemu. Przecież istotą
              rzeczy
              > jest bezkarność i stanie ponad prawem. Nawet jeżeli z prostych pobudek to
              jest
              > demaskowane to nie ma to znaczenia. A co z tego, że artukuł jest z "Nie" ?

              No właśnie dogryzają sobie. I NIC więcej z tego nie wynika!!! Motłoch ma
              igrzyska, jak z Rywin Gate (czytaj: Ga-te). Dawno powinno się wypierdolić na
              bruk jednego ch.ja i drugiego.
              • pani.frania Re: Istota rzeczy sabbinko 25.04.03, 22:13
                A ta wogle to ja wam mowię, że borowiki to jeżdzą jak wariaty. Majaą ci one
                baze sowjo wypadowo na Podchorążych a że niedaleko pracuję to widzę jak te
                psubraty szalejo. Oj jak szalejo!
    • raffix Zuzanna z "Nie"? 25.04.03, 20:03
      Zuzanna zna te sprawy dobrze, bo przeciez pracuje u Urbana, ktory nie takie
      rzeczy wyczynial w latach 80-tych, przy okazji chroniac propagandowo sprawcow
      morderstw Grzegorza Przemyka albo Jerzego Popieluszki.
      Urban wspoltworzyl polska komunistyczna mentalnosc a teraz wyrasta w niektorych
      srodowiskach na straznika moralnosci - paradoks dziejow.
Pełna wersja