My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy

26.02.07, 01:36
Te badania wyszły bardzo zabawnie.
Warszawę nie zbyt znam (byłem tu raptem miesiąc)ale bardzo ją lubię za
nowoczesność i zwariowany rytm życia. Z drugiej strony momentami potrafi
pokazać pazurki.
A Krakowiacy są co najmniej dziwni ale fajnie ze nie mają kompleksów.

Obecny mieszkaniec Krakowa
    • Gość: cycek syrenki I znowu jakis pajac chce ludziom narzucac swoje IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.07, 03:03
      brednie wyssane z jakichs ankiet nie wartych powieszenia w kiblu. Ktos tu
      kiedys juz zauwazyl, ze ostatnimi czasy zwlaszcza na lamach Gazety strasznie
      jakas grupa ludzi sie trudzi i ciezko pracuje zeby tworzyc coraz wieksze
      podzialy miedzy ludzmi. Ciekawe komu i w jakim celu na tym tak bardzo zalezy?

      A tak przy okazji co ma Smok Wawelski do Syrenki? Widac, ze to jakis cwok pisal
      ktory nawet nie ma pojecia o Bazyliszku. Coraz wiecej sfrustrowanych niby
      dowcipasow ale naprawde smutasow w tej Gazecie, chcieli by dzielic, szatkowac i
      szufladkowac spoleczenstwo wedle swojego widzi mi sie i narzucac wszystkim, ze
      tak jest w rzeczywistosci. Podobnie jak z tym czy miasto jest brzydkie czy nie.
      • Gość: olo Jeśli pytania objęły studentów i nowobogackich IP: *.pgi.waw.pl 26.02.07, 08:01
        to jestesmy w domu. Większość z nich to ludność napływowa. W Krakowie, Gdańsku
        czy Katowicach mało jest ludności napływowej. Na moim osiedlu 3/4 mieszkańców
        pochodzi spoza Warszawy. Sa to sympatyczni ludzie głównie z Lubelszczyzny, ale
        na pytanie czy podoba im sie Warszawa zawsze mówią ze nie i ze to tylko
        przystanek aby sie dorobić i wrócić. Oni takze twierdzą ze najgorsi są nowi
        Warszawiacy, którzy wypinają sie na swoje dotychczasowe miejscowości. No i
        modne jest dowalać Warszawie.
    • Gość: Krakus My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.ghnet.pl 26.02.07, 03:51
      "pod Wawelem ślad uczucia do Warszawy ledwo się tli."

      bi.gazeta.pl/im/3/3945/m3945803.jpg
      albo ja to źle czytam, albo w tekście jest błąd, albo w wizualizacji jest błąd.
      moim zdaniem jest tu zasadnicza rozbieżność...
    • Gość: fahkju nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie lubia IP: *.bchsia.telus.net 26.02.07, 07:17
      warszawiacy (urodzeni tu, wychowani etc) bardzo Warszawe lubia. Naplywowi
      pacani i palanci roznorakiego sorta Warszawy pewnie nie bardzo lubia bo jej nie
      znaja ,nie maja wspomnien, kolegow, przyjaciol a na dodatek nie rozumieja ze
      wiekszosc codziennych niedogodnosci jest powodowana przez prowincjonalnych
      (czesto podwarszawskich) burakow ktorych nie sposob nie spotkac na ulicy, w
      barze ,kinie, etc... To tyle o tym temacie.
      • Gość: Jacobs Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: 62.233.249.* 26.02.07, 07:48
        No i jak Was lubić jak sadzicie takie teksty ?
        • 1zorro Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie 26.02.07, 07:59
          Warszawa, to taki zlepek bylejakosci i dziadostwa. W sumie to stolica powinna
          wrocic znowu do Krakowa. Albo do Poznania. Byloby czysciej i porzadniej...
          • Gość: ella Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: 83.238.72.* 26.02.07, 10:22
            1zorro napisał:

            > Warszawa, to taki zlepek bylejakosci i dziadostwa. W sumie to stolica powinna
            > wrocic znowu do Krakowa. Albo do Poznania. Byloby czysciej i porzadniej...

            Byłam kilka razy w Krakowe, za każdym razem z zamiarem modnego wśród
            mieszkańczów stolicy zakochania się w dawnej stolicy i nic z tego. Jedna
            ciekawa, naprawdę klimatyczna dzielnica (Stary Kazimierz) i oklepany Wawel,
            którego klimatu nie mogę dostrzec za sprawą krzyczacych szkolnych wycieczek,
            brak zieleni- Planty to namiastka. Stare miasto ładne, ale gdańskie dużo
            ładniejsze... Poza tym szarość, blokowiska i rozpacz blada. Poznań też niewiele
            ma do zaoferowania, ale tu mogę się mylić-w Poznaniu byłam dość dawno temu, moze
            coś się zmieniło. Sa ciekawsze miasta w Polsce, ale to moja subiektywna opinia.
            Napewno posypią sie gromy na mnie, bo po pierwsze nie jestem wielbicielką
            Krakowa, po drugie jestem Warszawianką. Ale szczerze mówiąc, czasem chetnie bym
            oddała to stoliczne królowanie (nawet do Krakowa, choc obecnie chyba najbardziej
            interesującym miastem wydaje się być Wrocław)-bo faktycznie do Warszawy zjeżdża
            masa ludzi-zdolnych (studenci i przedsiębiorcy), ale i cała rzesza biedaków i
            cwaniaków. To czarne strony stolicy- poza tym najazdy strajkujących, zakorkowane
            ulice, buractwo pozamiejskich polityków. Stąd też tak niski odsetek
            samozadowolenia mieszkańców-w badaniach typu CATI zapewne ankieterzy pytali
            tylko o miejsce zamieszkania i trafiali w dużej mierze na przyjezdnych, którzy,
            co zrozumiałe, wychwalają swoje miejsce pochodzenia. Gdyby badanie
            przeprowadzono tylko wśród urodzonych tutaj, wynik byłby podobny do mieszkańców
            innych miast.
            Problem polega na tym, że samozadowolenie Warszawiaków nazywane jest arogancją,
            samozadowolenie mieszkańców innych miast patriotyzmem lokalnym. Tylko z czego to
            wynika? Z niezrozumiałej dla mnie zawiści czy totalnego braku empatii?
            A bylejakość i dziadostwo? Bolesna i nieprawdziwa opinia. Moze po prostu nie
            umiesz zakochać się w Warszawie, tak jak ja nie potrafię w Krakowie?
            • Gość: bunio Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:17
              Madry komentarz kobieto.
              Zgadzam się z toba w 100%
              Warszawiacy sa dumni z tego miasta i z jego historii.
              problem w tym że mieszka tu masa przyjezdnych kótrzy nie utozsamiaja się z tym
              mistem ani ludźmi tu miekszającymi.
              • fagusp A może jest inne wytłumaczenie 26.02.07, 17:09
                wyników tego sondażu? Może po prostu tzw. warszawka jest mniej narcystyczna,
                bardziej skora dostrzegać własne wady i słabości? Bo wg mnie bardzo wysoki
                poziom samozadowolenia jest raczej dowodem bekrytycznego zapatrzenia w samych
                siebie.
              • Gość: Wawiak Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: *.narwik.waw.pl 26.02.07, 20:58
                Też się zgadzam!, jestem dumny z tego miasta! Urodziłem się i wychowałem na
                kercelaku ?. Któż z tych "warszawsioków" ankietowanych wie gdzie kercelak ?. I
                co tam kiedyś było ? A Tłomackie ? też nie wiemy co, Może z wcześniejszej
                historii, gdzie ulica Marchlewskiego była ? he ? a plac dzierżyńskiego ? Co było
                w miejscu dzisiejszego wieżowca WTC na Towarowej ?. Takie pytania powinny byc,
                jako wstepniak do tych głupich ankiet i wynik niedożecznych waszych badan byłby
                całkiem inny !. Salut! Pozdrawiam!
            • 1zorro Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie 26.02.07, 18:06
              Zakochac sie w Warszawie? To zarty chyba jakies... W czym? W mieszkancach?
              Conajmniej 50 % to nie "warszawiacy" tylko przyjezdni, bez korzeni do kilku
              pokolen wstecz. W Warszawiakach " z dziada pradziada"? Sorry, tacy juz nie
              istnieja. Wymarli albo wygineli (glupio w 44 roku) W miescie? W ktorej jego
              czesci? W scenografii-staroece, w zniszczonym stalinowskim MDMie, czy w pseudo
              nowoczesnych blokowiskach. Wybacz, Warszawa to miasto bez charakteru, koncepcji
              i pomyslunku. Dla mnie horror. Wole Wieden, Florencje, Siene, i.... jeszcze
              kilka innych w ktorych moglbym sie "zakochac" Ale na pewno nie w "stolycy"!
              • Gość: 1235 Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: *.merinet.pl 27.02.07, 07:57
                zorro a swojego pcimia czy innej koziej woli to nie kochasz . wiesz cociaz gdzie ta florencja i siena ? odpowiem : zarobiłeś parę zet w tej wyśmiewanej warszawie i odbyłeś ekskursję swego życia w przerwie międzysemestralnej na jednej ze słynnych szkół " markietingu i zarządzania zasobami ludzkimi" .
              • Gość: ella Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: 83.238.72.* 27.02.07, 10:16
                1zorro napisał:

                > Zakochac sie w Warszawie? To zarty chyba jakies... W czym? W mieszkancach?
                > Conajmniej 50 % to nie "warszawiacy" tylko przyjezdni, bez korzeni do kilku
                > pokolen wstecz. W Warszawiakach " z dziada pradziada"? Sorry, tacy juz nie
                > istnieja. Wymarli albo wygineli (glupio w 44 roku) W miescie? W ktorej jego
                > czesci? W scenografii-staroece, w zniszczonym stalinowskim MDMie, czy w pseudo
                > nowoczesnych blokowiskach. Wybacz, Warszawa to miasto bez charakteru, koncepcji
                >
                > i pomyslunku. Dla mnie horror. Wole Wieden, Florencje, Siene, i.... jeszcze
                > kilka innych w ktorych moglbym sie "zakochac" Ale na pewno nie w "stolycy"!

                No cóż, nie ma w Polsce miast na miarę Wiednia czy Florencji.
                Ale mylisz się na całej linii, po prostu nie znasz w Warszawy.
                Jak już pisałam i blokowiska i pomniki stalinizmu są we wszystkich polskich
                miastach, nie tylko w Wwie.
                Można zakochać się w Łazienkach, w Alei Wojska Polskiego, w Saskiej Kępie, w
                Starym Mokotowie...W Alei Róż i ulicy Profesorskiej, albo w ulicy Kubusia
                Puchatka. Są nawet tacy, którzy dostrzegają klimat Brzeskiej.
                A co ty znasz? To, co każdy turysta- MDM, PKiN (niektórzy nawet pałac kochają) i
                makietę starówki-czyli nic...Warszawa jest trudniejsza niz większość miast
                Polski. Ale mamy swoje urokliwe miejsca.

                A co Warszawiaków-są tacy, którzy mieszkają tu od pokoleń, miedzy innymi moja
                rodzina. Moze chcesz wierzyć, że Warszawiaków z dziada pradziada nie ma, ale
                twoja wiara nie ma tu żadnego wpływu.
                Dzięki mojej babci, jej wspomnieniom znam Warszawę przedwojenną, i chociaż
                niemal cała zostałą zniszczona, jej klimat został.
                trochę niepojęty dla tych co tylko szkiełkiem i okiem ;)))

                Pozdrawiam.
          • Gość: efka_2 jestem za..! IP: 82.177.11.* 26.02.07, 12:35
            wtedy i Ty wyjedziesz, więc w Warszawie od razu zrobi się sympatyczniej...
            Nic tak nie psuje atmosfery miasta, jak 'mieszkańcy' którzy na weekend wracają
            'do domu' - 200, 300 km od Wawy.. Nie lubią jej, narzekają i nie szanują bo
            "muszą tu być" ... tylko kto im każe..??
            • Gość: Enon Re: jestem za..! IP: *.chello.pl 26.02.07, 14:26
              To, że fatalną opinię robią Warszawie w głównej mierze osobniki i osobniczki
              napływowe jest oczywiste. Nie tylko wnosząc swoje niezbyt cywilizowane zwyczaje
              lecz także poprzez "obrabianie tyłka" stolicy. Żyją tu, pracują, często
              zarabiają pieniądze o jakich mogliby jedynie pomarzyć w swych wioskach i
              miasteczkach. W zamian robią czarny PR Warszawie. Gdyby chociaż korzystając z
              warszawskiej przestrzeni publicznej płacili w niej podatki! Ale gdzież tam!
              Szanowni napływowi - jeśli dla Was Warszawa jest tak obrzydliwa, tak
              nieprzyjazna to macie wyjście. Wyjedżcie z niej nastałe i nie wracajcie. Pożytek
              z Was żaden.
          • dorsai68 Świetna myśl 26.02.07, 15:44
            1zorro napisał:

            > Warszawa, to taki zlepek bylejakosci i dziadostwa. W sumie to stolica powinna
            > wrocic znowu do Krakowa. Albo do Poznania. Byloby czysciej i porzadniej...

            od zaraz najlepiej.
            Tylko uprzedzam, żeby znów nie był na warszawiaków, że wraz ze stołecznością dostaniecie w spadku tych arogantów itp. itd. przyspawanych do władz państwa i central dużych firm. Po prostu, pójdą za kasą.
        • Gość: Apsik Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 09:47
          No właśnie. Popieram.

          A najgorsze jest to, że w większości przypadków takie poglądy sadzą Warszawiacy
          z pierwszego pokolenia. To oni najbardziej warczą na wszyskich i krzyczą, że
          napływowi powinni się dostosować. O dzień dorby sąsiadowi to ja już nawet nie
          piszę.



      • Gość: zdziwiona Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: *.bph.pl 26.02.07, 14:34
        Post od rodowitego warszawiaka który wakacje spędzał u dziadków na wsi :)))
      • Gość: majka Re: nie warszawiacy a warszawianie ,warszawy nie IP: *.europolgaz.com.pl 27.02.07, 09:15
        zgadzam sie w 100%. zjeżdzają sie tłumoki z całej Polski (lobuzy, element,
        kryminalisci) Psują nam opinię. Myśla, że jak zlapali robote za pare zloty,
        znalezli mieszkanie, to juz "warszawiaki"!!!!!!!, a spojrzeć na pysk, to aż
        strach łapie(mam takich sąsiadów spod Lodzi, wiec wiem co mówię.
    • Gość: byly czytelnik Zastanawiam sie,czy to ja staje sie IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 08:21
      coraz madrzejszy,czy Gazeta schodzi na psy.
      • Gość: saian Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: 157.25.31.* 26.02.07, 08:39
        Zakompleksieni sa ludzie, ktorzy tu przyjezdzaja. Boja sie, ze beda ich wytykac
        palcami, ze sa ze wsi, ze sa niby gorsi.
        Nie jestesmy goscinni? Brednie.
        Jestesmy skapcy? Trudno, zeby z ankiety wyszlo inaczej, skoro z pensji trzeba
        oplacic wynajem mieszkania, wyzyc i jeszcze zaoszczedzic pare zlotych. Typowe
        dla ludzie z zewnatrz.
        Skrupulow tez nie ma, bo skoro kazdy przyjezdny chce wywalczyc dla siebie prace,
        lepsze zarobki, to co sie bedzie na rodowitego warszawiaka ogladal? Dawaj, po
        trupach do celu!
        Uroda? Faktycznie, jak sie spojrzy ludzi, ktorzy biegna Wilenskiego do
        tramwajow, autobusow, to nie dziwi mnie fakt, ze taki wskaznik jest niski ;D
        Jestesmy przedsiebiorczy? Tak, bo przyjedzie jeden z drugi i czego to on nie
        zalatwi. Taki lepszy cwaniak. Stad to poczucie.

        Coz, z ankiety jednoznacznie wynika, ze spora czesc respondentow, to ludzie z
        zewnatrz, ktorzy nie utozsamiaja sie z Warszawa. Nie czuja tego miasta, nie maja
        do niej sentymentu.
        • Gość: A... Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 09:49
          nie pomyślałeś, że nie mają sentymentu, bo ciągle są wytykani i wyśmiewani.

          • Gość: tenko Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 11:01
            nie znam ani jednego takiego przypadku, zbey przyjezdni byli tu wytykani palcami
            i wysmiewani, a znam przyjezdnych duzo, studiuja i ze mna na wydziale i z innych
            wydzalow tez ich znam. wiekszosc mowi, ze zostala pozytywnie zaskoczona, bo
            wszyscy mowia o warszaiw zle, o warszawiakach jeszcze gorzej, a okazalo sie, ze
            sa mili i maja duzo zrozumienia dla nowych, chca pokazac miasto i jego lepsze
            strony, chca pomoc sie zaaklimatyzowac.
    • Gość: grze wystarczy mieszkać w Warszawie, by być Warszawiaki IP: *.stat.gov.pl 26.02.07, 08:32
      em? najbardziej narzekają na W-wę przypadkowi warszawiacy
    • Gość: $ my, warszawiacy? IP: *.centertel.pl 26.02.07, 09:11
      tia biorac pod uwage fakt ze 75% pracownikow mojej firmy jest spoza wawki i jak
      wiem tak jest w wiekszosci duzych firm to stwierdzenie "my,warszawiacy" jest
      troche bezsensu.
      Z rozmow ze znajomymi wynika ze tak jest w wiekszosci duzych firm.
      Nie ma co ukrywac ze kazda stolica to miasta przeplywowe i przyciagaja wiele
      osob w poszukiwaniu chleba.
      Wiec pytanie do autora artykulu: Kto to Ci warszawiacy?
    • Gość: Miccyg My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 09:41
      My, Warszawiacy? a może pytania były kierowane do mieszkańców Warszawy? a to
      już jest poważna różnica...

    • Gość: Janusz Artur My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy - doprawdy?? IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 09:45
      A czy ktokolwiek sprawdził czy Warszawiak to nie wieśniak, który tutaj miesiąc
      temu przybył, poczuł kasę i teraz mówi "a u nas w Warszawie..."? Bez żartów.
      Warszawa to bardzo dziwne miasto, ale to dlatego, że ludzi tutaj urodzonych jest
      mało. Więcej jest emigranów. Sam spotkałem się z dosyć dziwną sytuacją pod
      rotundą (kilka lat temu) jak zapytałem o godzinę, bo zegarka z racji wycieczki
      rowerowej nie miałem. Człowiek podciągnął mankiet i stwierdził, że oto tak
      wygląda zegarek i jest tutaj dopiero 3 miesiące i już go stać i kupił go dla
      siebie, a jak mnie nie stać to żebym zapie....ał na dworzec bo tam jest dla
      wszystkich. Tak więc? Cóż. Z drugiej strony przyznam, że nie rozdaję: papierosów
      i pieniędzy. Nie mam żadnych oporów gdy ktoś prosi o jedzenie. Kebabowni jest
      wszędzie dosyć i zawsze nakarmię i coś do popicia (niealkoholowego) zakupię.
      Prawdopodobnie dlatego jestem skąpy :) Z niegościnnością bywa różnie - póki ktoś
      się zachowuje jak człowiek i siedzi przy moim stole to mi to nie przeszkadza.
      Jednak jeżeli drze ryj, rozlewa piwo, zamiata szklanki ze stołu na podłogę, jak
      to potrafią Niemcy - no sorka. Każdy ma swoją wytrzymałość. I nie ma wybacz. Nie
      potrafisz się dostosować to won. <
      • Gość: WG Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy - dopraw IP: *.ghnet.pl 26.02.07, 14:49
        jaki Bazyliszek, jakie ruiny, jaka orkiestra? chyba ci się coś pomyliło
      • karatemistrz666 Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy - dopraw 26.02.07, 15:09
        Gość portalu: Janusz Artur napisał(a):
        .
        > Warszawa to bardzo dziwne miasto, ale to dlatego, że ludzi tutaj urodzonych
        jes
        > t
        > mało. Więcej jest emigranów.

        Dziwne miasto? Tak samo dziwne pod tym względem, jak np. Paryż, czy Londyn. Np.
        w Paryżu większość nawet i samych "białych Francuzów" (pomijam więc nawet
        emigrację z Afryki) nie pochodzi z Paryża!:) Można u nas zwalać, fakt, na
        nieszczęście wojenne, ale z kolei, gdyby nie wojna, W-wa miałaby pewnie dziś
        nie ok. 2 ale 4 mln mieszkańców i "napływowi" byliby też większością.
        A że różni ludzie się trafiają? Cóż, niestety, jaki kraj, takie w dużej mierze
        największe jego miasto:)
        .

        • Gość: hhhh222 Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy - dopraw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:57
          bzdury gadasz, każde miasto jest takie jacy są mieskszkańcy, ludzie którzy
          mieszkają w Warszawie to w 99% są ze wschodzniej Polski, czyli z regionu gdzie
          leży Warszawa, taka była i jest Warszawa i inna nie będzie, chyba że się
          wymieni ludzi,
          • Gość: epson Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy - dopraw IP: *.chello.pl 26.02.07, 22:55
            dzielenie ludzi na gorszych - ze wschodu i lepszych - z zachodu to absurd
            podszyty faszyzmem. Jestem rodowitym Warszawiakiem i nigdy nie czułem sie
            gorszym od kogoś, kto pochodzi np. z Poznania. Z drugiej strony, skoro nas tak
            źle w Polsce widzą - to myślę, że należałoby zacząć robić coś, aby ten
            wizerunek w Polsce poprawić (choćby pseudokibice, czy aroganccy kierowcy
            warszawscy). Przy okazji - pozdrawiam wszystkich "przyjezdnych" Warszawian.
            Waszą pracą ubogacacie nasze misto i dzięki Wam za to.
    • Gość: ehe Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.chello.pl 26.02.07, 09:46
      "I znów prawie połowa krakowiaków (56 proc.) stawia na swoje towarzystwo"

      56% to nie jest PRAWIE połowa tylko PONAD połowa.
      • Gość: gadzina Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.centertel.pl 26.02.07, 15:18
        Bo oni wolą się dopieszczać między sobą niż zetknąć z rzeczywistoącią. Ale skoro
        tak lubią.....
    • Gość: warszawiak My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: 217.153.175.* 26.02.07, 09:49
      opinia napływowych warszawiaków fak ju
      • Gość: maryla_z Warszawy Warszawa dobrze mysli o sobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 09:53
        kazdy ma jakies wady...a ze lubicie narzekac i op;uwac Warszawe i jej
        mieszkancow to swiadczy tylko o ludziach,,Mieszkam w Warszaiw od zawsze,lubie to
        miasto...szanuje inne i nikomu nie wytykam ze jest taki czy owaki,Ludzie wiecej
        kultury.
    • Gość: efka_2 warszawiacy czy mieszkańcy Warszawy..? IP: 82.177.11.* 26.02.07, 10:03
      bo to ogromna różnica..!!
    • Gość: bietka Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.kosson.com 26.02.07, 10:23
      Jestem rodowitą warszawianką i nie zgadzam się z opiniami wygłoszonymi w
      artykule. Błąd tkwi już w założeniu. Brak definicji warszawiaka.
      Jak już przedmówcy stwierdzili, nie każdy, kto tu mieszka ,od razu zasługuje na
      miano warszawiakia.Wielu to przelotne ptaki.
      Wierzcie mi ,że rodowici warszawiacy są zupełnie inni, niż ci których portret
      nakreślono w artykule.
      • Gość: michal Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 26.02.07, 10:59
        Codziennie do pracy do Warszawy przybywa ponad milion osób. Zdecydowana
        większość osób zatrudnionych/studiujących w Warszawie to osoby z zewnątrz. Na
        pierwszy rzut oka najczęściej widać, kto jest z bliższych lub dalszych części
        kraju a kto warszawiak. Nic do nich (tych z zewnątrz) nie mam i rozumiem ich
        sytuację. Tylko dlaczego wszyscy do Warszawy? Że więcej zarobią? Przecież i
        więcej wydadzą... Jest przecież tyle innych pięknych dużych miast...
      • Gość: neoateo Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: 80.68.236.* 26.02.07, 16:43
        Kim jest rodowity Warszawia? w 1939 r. miasto liczyło 1,289 mln mieszkańców w
        duzej mierze była to ludność napływowa. W czasie działań wojennych zginęł/
        zostało wywiezionych 700-900 tys w tym ponad 0,5 mln osób pochodzenia
        żydowskiego. Policzcie więc sami "rodowici" warszawiacy ile tych rodowitych
        zostało. Pominę fakt, że nikt nie będzie prawdopodobnie dowieść swego
        pochodzenia na tych terenach od czasów Warsa i Sawy
      • imran2 Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy 27.02.07, 09:20
        Nie jestem z Warszawy i chciałbym się dowiedzieć co oznacza pojęcie "rodowity warszawiak". Ilekroć spotykam się skimś ze stolicy okazuje się że korzenie prowadzą poza jej obszar, zazwyczaj na wschód, ale mniejsza o to. Ile pokoleń wstecz to jest "rodowity warszawiak", jedo, dwa, pięć. Tak wogóle jakie to ma znaczenie, skoro wszystko zależy od człowieka i jego kultury. Temat miał poruszyć i poruszył, tylko czy musieliśmy się dać zmanipulować?

        Różnych ludzi można spotkać tu gdzie pracujemy i na ulicy moje doświadczenia z Warszawiakami należą raczej do pozytywnych.
    • Gość: eryk Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.centertel.pl 26.02.07, 10:52
      badania wyszły jak wyszły, bo udzial w nich wzieli nie warszwiacy, tylko
      napływowy motłoch z innych rejonow Polski, wiec nie ma sie co dziwic, ze sa
      zakompleksieni
      • Gość: KOwi Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: 172.16.4.* 26.02.07, 11:19
        No ładnie, a kocham to miasto od urodzenia, starówkę kocham, choć się stamtąd
        wyniosłem, kocham te wszystkie parki, nawet MDM, kocham to że jest czysto,
        kocham ludzi tu żyjących, choć napływowych, moi znajomi z firmy choć większość
        to przyjedni wnosza koloryt i np są świetnym źródłem informacji o uroczych
        miejscach, gdzie można wyskoczyć na weekend, na pewno trudno mi się pogodzić z
        tymi wszystkimi demonstrantami, którzy blokują to miasto, kocham nawet te
        problemy komunikacyjne, nie jestem również skąpy, bo dla mnie normą jest piwo
        kosztujące 10 zł, więc każdemu po uważaniu, kocham Polonię Warszawa, a Legię
        szanuję iżyczę jej jak najlepiej, kocham stolicę, na prawdę da się lubić,
        • Gość: Mario Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.centertel.pl 26.02.07, 13:51
          A ja jestem napływowy Warszawiak, czy mieszkaniec Warszawy jak wolą niektórzy.
          Kocham to miasto. Miasto które dało mi możliwość życia normalnie. Mam dobrą
          pracę, chęć do życia, do poznawania coraz to nowych zakątków Warszawy, nowych
          ludzi. Poza moją rodzinną, prowincjonalną miejscowością, nigdzie nie czułem się
          tak dobrze jak tu. I po 6-ciu latach pobytu w Warszawie śmiem nazwać siebie
          Warszawiakiem. I pozdrawiam wszystkich normalnych, a nie zacietrzewionych w
          zawiści mieszkańców całej naszej pięknej Polski.
          • Gość: Enon Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.chello.pl 26.02.07, 14:34
            skoro utożsamiłeś się z Warszawą, pokochałeś ją to jesteś Warszawiakiem.
          • Gość: tm Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 28.02.07, 08:52
            100% racji.

            Wśród "napływowych" też jest wielu którzy mają wielki sentyment do Warszawy. W
            tym ja... Moda na krytykowanie tego miasta obliczona jest na zyskanie poklasku
            frustratów w rodzinnych miejscowościach. Zawsze staram się bronić Warszawy w
            takich dyskusjach, niestety nie tak rzadkich. To piękne, tętniące życiem miasto
            ze wspaniałą historią. Trzeba tylko umieć je odkryć.

            A wady? Które miasto ich nie ma...
      • Gość: Wrocławianin w Waw Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 12:57
        "motloch" to tacy jak ty... pracuje w Warszawie i jestem z Wrocławia nie zycze
        sobie by jakis przydupas nazywal ludzi, ktorzy pracuja w innych miastach niz sie
        urodzili "motlochem" tylko dlatego,ze pochodza z innej czesci Polski lub
        swiata... lecz sie ze swoich komplexow !
        • Gość: olo A moze nie oto chodziło z tym motłochem IP: *.pgi.gov.pl 26.02.07, 13:41
          Moze autorowi wypowiedzi chodziło nie o wszystkich przyjezdnych, tylko o tych
          ktoryz tu żyją, pracują ale jak tylko przyjada do siebie to bluzgaja na
          Warszawkę (niem Warszawę) ile wlwzie. Ja też znam wielu bardzo fajnych
          pzryjezdnych którzy sie zaaklimatyzowali i są super gościami.Znam też paru
          którym palma odbiła i udaja wielkich miastowych, ale nie omieszkaja podkreślić
          ze Warszawa jest zła przez innych przyjezdnych. I to chodzilo o taki motłoch.
          • Gość: Wrocławianin w Waw Re: A moze nie oto chodziło z tym motłochem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 14:20
            ja znam wielu rodowitych warszawiakow czy wroclawiakow, ktorzy bedac "u siebie"
            czy na wyjezdzie - zachowuja sie conajmniej zle... buroactwo,ze tak powiem -
            wychodzi uszami. Wwazam, to jest raczej kwestia swiadomosci a pochodzenie jest
            tu drugorzedne. Wiadomo,ze w wiekszych miastach podejscie do zycia jest inne co
            ksztaltuje osobowosc ale nie moze byc wykladnikiem czlowieka to jaki ma kolor
            skory, narodowosc czy pochodzenie miastowe/wiejskie.
            Akurat Warszawa zgarnia wszystko co najlepsze i dlatego tu jest wiecej pracy,
            wiecej firm, etc... dlatego jest tu najwiekszy odsetek przyjezdnych sposrod
            wszystkich miast Polski.
            • Gość: Wrocławianin w Waw Re: A moze nie oto chodziło z tym motłochem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 14:24
              > Akurat Warszawa zgarnia wszystko co najlepsze i dlatego tu jest wiecej pracy,
              > wiecej firm, etc... dlatego jest tu najwiekszy odsetek przyjezdnych sposrod
              > wszystkich miast Polski.

              ...zapomnailem dodac,ze to rowniez oznacza,ze tzw. "buractwo" w Warszawie jest
              wieksze... siłą rzeczy. Generalnie przyzwyczailem sie juz do tego i traktuje
              jako polską rzeczywistość. Taki folklor.
              Jak bede stary zamieszkam w okolicach uzdrowisk Kłodzkich :)
    • Gość: t Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 11:11
      zgadzam sie z reszta warszawiakow wypowiadajacych sie przede mna. o opinie na
      temat warszawy nie mozna pytac ludzi ktorzy zaledwie przyjechali tu na studia,
      nalezaloby raczej spytac rdzennych mieszkancow, ich nastawienie jest naturalne i
      nie powoduje kompleksow. tekst jest krzywdzacy, subiektywny i widac wyraznie, ze
      ankiety sa tylko proba poparcia tezy autora, interpretuje je tak, jak mu akurat
      pasuje do wlasnych teorii. bardzo nieprofesjonalnie narzucone wlasne zdanie.
    • Gość: Wrocławianin w Waw czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 13:35
      to pogody... dzis we Wroclawiu ponad 10 stopni na PLUS - jest tak cieplo,ze
      ludzie chodza w samych bluzach... jak tylko bede mogl to uciekam z Wawy
      spowrotem do Wroclawia ;)
      • Gość: Mario Re: czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. IP: *.centertel.pl 26.02.07, 14:03
        Mozesz wracać najbliższym pociągiem. Chyba żartujesz, że 10stopni ciepła to już
        taki luxus. Pogody to ja zazdroszczę, ale Hiszanom, Włochom, Arabom, a kilka
        stopni różnicy i to sporadycznie, raczej mnie nie powala. Bardzo kiepski
        argument, ale komleksy można leczyć wszystkim.... Moim marzeniem jest zamieszkać
        na Mazurach. Działkę już kupiłem. A takich bufonów będę omijał z daleka. Narka
        • Gość: Wrocławianin w Waw Re: czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 14:16
          Nie no jasne,ze nad morzem Srodziemnym jest duzo przyjemniej niz we Wro. ale
          wierz mi,ze nawet te 10 stopni (aktualnie moja dziewczyna ma na termometrze 15
          stopni) to i tak sporo jak na odleglosc. I dlaczego BUFON? uderz w stol a
          komplexy sie odezwa ? Warszawa jest jaka jest i tyle.
          • Gość: Mario Re: czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. IP: *.centertel.pl 26.02.07, 14:38
            A mi chodzi tylko o to, że jak komuś nie pasi mieszkanie w stolicy to nikt mu
            nie każe. Najłatwiej jest korzystać i opluwać i biadolić. Pogoda - śmieszny
            argument. Teraz jest w Wrocku ładna, w Wawce brzydka. Bywało odwrotnie i pewnie
            jeszcze nie raz będzie. Wtedy będziesz wracał? Ale poza tym jest OK. Mi się tu
            podoba i tu mieszkam. Nie rozumiem ludzi, którym się tu nie podoba, jest im źle
            i też tu(w Warszawie) mieszkają. Nie pasował mi Kraków, to się wyprowadziłem i
            teraz jest ok. I tego życzę wszystkim innym. Jeżeli uraziłem tym bufonem to
            sorki,być może się pomyliłem w stosunku do Ciebie, ale denerwuje mnie, jak juz
            podalem, maruderstwo. Działać, zmieniać, polepszać a nie marudzić, chyba że
            krótkotrwałe marudzenie jest pierwszym etapem zmian na lepsze.
            • Gość: Wrocławianin w Waw Re: czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:22
              ja nei marudze... no chyba,ze na pogode ;) bo MAM SERDECZNIE DOSC ZIMY ! a Od
              Łodzi na zachod zawsze srednia temperatur jest odczuwalnie wyzsza niz na
              wschodzie Polski.
              • Gość: hugo Re: czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 16:02
                masz rację, ja też czuję różnicę temperatur, Warszawiacy tego nie zrozumieją, a
                ta różnica jest na tyle odczuwalna że zmienia się jakość codziennego życia,
                mamy po prostu cieplej i przez to milej:),
                • Gość: bzyk Re: czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. IP: *.centertel.pl 27.02.07, 10:21
                  To po co, w takim razie, tylu was przyjezdza do tego zimnego, syfskiego i
                  znienawidzonego miasta??? Czy nie lepiej wygrzewac sie na ulicach Wrocka??? U
                  nas sniegi, u was lato - byc moze. Pracuje w jednym pokoju z czlowiekiem z
                  Wroclawia i dziewczyną z Lubina. Jak sami stwierdzili, nie zauwazaja jakis
                  roznic pogodowych, raz jest cieplej tu, a raz tam i tak sie zmienia i jest to
                  pierd. Troche lagodniejsza zima, ale tez zima, zimna, sniezna i tez nieprzyjemna.
      • kazuyoshi78 Re: czego powinniscier zazdroscic Wroc. czy Krak. 26.02.07, 15:19
        > to pogody... dzis we Wroclawiu ponad 10 stopni na PLUS - jest tak cieplo,ze
        > ludzie chodza w samych bluzach... jak tylko bede mogl to uciekam z Wawy
        > spowrotem do Wroclawia ;)

        Załóż czapkę i nie narzekaj :)
    • Gość: Michał My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.aster.pl 26.02.07, 13:52
      Ja o sobie źle nie myślę ani o pozostałych Warszawiakach. A to skąpstwo to
      rzeczywiście musi być wielkie skoro z wpłaconych przez nas 5 zł podatków wraca
      do nas tylko 1 zł. Jesteśmy spóźnialscy a dzięki komu ano dzięki kolejnym
      władzom które nie potrafią wybudować obwodnicy a jak wybudują stację metra to
      szybciej do niej dojść na piechotę niż dojechać pociągiem metra.
    • Gość: lipa Nie Warszawiacy tylko jacyś ludzie,których spytano IP: *.acn.waw.pl 26.02.07, 14:08
      Mnie nikt nigdy nie pytał. W żadnym sondażu. Podobnie nikogo kogo znam.
    • Gość: zdziwiona Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.bph.pl 26.02.07, 14:32
      Ja nie znam nikogo z Krakowa kto nie ma kompleksów. Strasznie sfrustrowani
      ludzie.
      Moze za malo znam ludzi z Krakowa :)
    • Gość: Warszawiak! Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.sgef.pl 26.02.07, 14:52
      Bzdura! Biorąc pod uwagę ze 52% "mieszkancow" warszawy to przyjezdni (niestety)
      wyniki nie są prawdziwe!!!
      • Gość: zdziwiona Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.bph.pl 26.02.07, 15:01
        A kto tu jest rodowitym warszawiakiem tzn. jedo rodzice (dziakowie) mieszkali w
        Warszawie przed wojna.
        Większości rodowitych Warszawiaków zgineli w powstaniu.
        Reszta to przyjezdni. Trzeba tylko odróżnic tych co tu żyją od tych dla których
        Warszawa jest "hotelem"
        • karatemistrz666 Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy 26.02.07, 15:13
          Gość portalu: zdziwiona napisał(a):

          > A kto tu jest rodowitym warszawiakiem tzn. jedo rodzice (dziakowie) mieszkali
          w
          >
          > Warszawie przed wojna.
          > Większości rodowitych Warszawiaków zgineli w powstaniu.
          > Reszta to przyjezdni. Trzeba tylko odróżnic tych co tu żyją od tych dla
          których
          >
          > Warszawa jest "hotelem"

          Dla precyzji: wojnę przeżyło ok. 30-40% warszawiaków (warto pamiętać, że
          znaczna część z nich wprowadziła się do Wwy w latach międzywojennych,
          takich "od 6 pokoleń", poza deklaracjami na forach internetowych, prawie nie
          ma:))

          Z resztą się zgadzam np. "Trzeba tylko odróżnic tych co tu żyją od tych dla
          których
          >
          > Warszawa jest "hotelem"

          • Gość: A. Mokotow Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: 80.72.34.* 01.03.07, 01:35
            Moja jedna babcia mieszkala przed wojna na Zoliborzu, a druga przed (i w
            czasie) Powstania mieszkala na Tarchominie, wczesniej w bliskiej okolicy
            Warszawy. Pozniej obydwie odgruzowywaly Warszawe. Moi rodzice ukonczyli dobre
            warszawskie licea i sa po studiach. Wiekszosc (czesc wyjechala za granice za
            komuny) mojej rodziny mieszka w Warszawie lub w pobliskich miejscowosciach
            ktore zalicza sie do aglomeracji warszawskiej. Obecnie studiuje na
            Uniwersytecie Warszawskim (studia dzienne) i dla mnie jest to ogromny powod do
            dumy, nie tylko ze wzgledu na range uczelni, ale przede wszystkim, ze jest ona
            WARSZAWSKA. Dla czlowieka ktory urodzil sie w Warszawie jest to naprawde cos
            niezwyklego.

            Co do tego, ze wiekszosc Warszawiakow (rodowitych? a o jakich mozna mowic w
            kontekscie tamtym czasow?) zginela w powstaniu do kompletna bzdura. Faktem
            jest, ze byla to ogromna liczba ludzi, ale ocenia sie ja na maksymalnie 250
            tysiecy ludzi, a w Warszawie przed wojna zylo ponad 1,2 miliona ludzi.
            Powstanie Warszawskie bylo ogromna hekatomba, ale nie zapominajmy, ze to byl
            juz 5 rok wojny i bylo to juz m.in po likwidacji getta. Faktem jest, ze II
            wojne swiatowa przezylo ok 500 tysiecy Warszawiakow, a czesc z nich juz tutaj
            nigdy nie wrocila. Mimo to nalezy pamietac, ze ludzie sie rozmnazaja
            (szczegolnie po wojnie) wiec... ;)

            To, ze ludzie sprowadzali sie w okresie miedzywojennym jest oczywiste bo tak
            sie dzialo w kazdym stabilniejszym okresie. To czy ktos jest tutaj od 6, 16 czy
            26 pokolen nie ma roznicy bo kiedys jego przodkowie sie tutaj sprowadzili, wiec
            jest naplywowy ;) A skoro sprowadzaja sie tutaj ludzie z roznych wsi i miast to
            wszystko co tu sie dzieje stanowi obraz calego naszego kraju. Nie mam nic
            przeciwko naplywowym jezeli tylko nie szerza chamstwa bo tego i tak tego jest
            wokol za duzo.

            Mialem taka sytuacje jakis czas temu: siedze sobie na laweczce miedzy KDT a
            Swietokrzyska i palaszuje kebab, podchodzi do mnie jakis facet i prosi o 5
            zlotych bo musi wykupic bagaz na centralnym, portfel w nim zostawil i nie chca
            mu go nawet wydac zanim nie zaplaci (sytuacja bez wyjscia ;). Pokazuje mi tam
            jakis kwitek, ale nawet sie specjalnie jemu nie przygladalem i dalem mu te 5
            zlotych. Podziekowal, odszedl pare krokow, ale zawrocil i zapytal sie czy
            jestem z Warszawy. Potwierdzilem, on troche zdzwiony powiedzial, ze przyjechal
            z Malopolski (podal nazwe miejscowosci, ale juz jej nie pamietam) i, ze tam
            Warszawiakow sie nie lubi i ma sie o nich takie zle zdanie, a ja mu przeciez
            pomoglem. Co za roznica, jestesmy przeciez Polakami...
    • Gość: ex-ankieter Ciekawe, jakich to "warszawiaków" pytali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:10
      Przez telefon to akurat dużo się można o człowieku dowiedzieć. Sam nieraz robię
      w konia telefonicznych ankieterów. Zwyczajnie dla zabawy. Znam zresztą tą
      sprawę z obu stron, bo sam parę lat temu pracowałem jako teleankieter. Robota
      nudna, powtarzalna i niewdzięczna. Jedyną zabawną stroną było własnie
      natrafienie na jakiegoś wesołka, z którym można było się trochę powygłupiać.
      Kazdy, kto ślepo wierzy w sondarze, powinien jeden dzień popracowac jako
      ankieter (niekoniecznie telefoniczny)- natychmiast by się z tej wiary uleczył :
    • Gość: warszawianka My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.bph.pl 26.02.07, 15:14
      A może po prostu warszawiacy są w stosunku do siebie bardziej krytyczni i
      wymagający.
      Wnioski ankiety to nad interpretacja.
    • Gość: AndyWawa Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 16:21
      Chciałbym wiedzieć jaki odsetek w tym badaniu stanowił element napływowy, który
      mieszka w Warszawie 5 dni w tygodniu (proponuję odwiedzieć dw. Centralny w
      piątek między 16-tą a 19-tą.
      Wydaje mi się, że chyba większość uczestników tej ankiety jest jak to mówią
      górale "krzokami" a nie "pniokami" bo i gościnność i zawziętość (brak
      skrupułów) bardziej mi pasuje do przyjezdnego kmiota co gnieździ się w 10 osób
      w dwupokojowym mieszkaniu (jak tu być gościnnym) i po trupach dąży do celu
      pracując za mniejszą stawkę, wygryzając nas - Warszawiaków. Niestety takie mamy
      czasy, że migracje ludzi są powszechnym zjawiskiem. I na pewno nie jest to złe,
      bo w wielu wypadkach takie "mieszanki" mają swoje dobre strony. Martwi mnie
      natomiast jedno, ta wsiowa i małomiasteczkowa menażeria, która pcha się do
      Warszawy, z niej żyje i rozpycha się swoimi chamskimi łokciami śmie narzekać i
      kąsać rękę, która im daje utrzymanie. Kiedyś w piątek po południu jechałem do
      Szczecina "Chrobrym", najwięcej ludzi wysiadło w Stargardzie, do szczecina
      pociąg wjechał pusty. A jak te "warszawiaki" narzekały na brud i klimat w
      Warszawie. Jak im tam było źle, jakie nędzne pensje ...
      Nie lubię regionalizmów, sam jestem tego zaprzeczeniem, moja żona jest ze
      Szczecina, miasta, które kocham tak samo jak swoją Warszawę (jestem
      warszawiakiem przynajmniej od 5 - ciu pokoleń), i to kocham od dawna (wcześniej
      niż się tam ożeniłem). I nie potrafię zrozumieć dlaczego jesteśmy takim
      pogiętym narodem malkontentów i narzekaczy. Wydaje mi się, że im szybciej się
      zmienimy tym lepiej będzie dla nas. I proponuję "warszawianom" aby nie
      wstydzili się skąd pochodzą. Niech mówią, że z Kaczych Dołów, czy z Pcimia a
      nie, że z Warszawy. Jak juz chcą przyszpanować to niech powiedzą lepiej, że w
      Warszawie mieszkają. I na koniec niech nie decydują za nas warszawiaków, co dla
      nas lepsze (jak choćby ostatnio HGW). Bo jak im się Warszawa znudzi (albo co
      bardziej prawdopodobnie Warszawa się nimi znudzi:))i wreszcie stąd wyjadą to
      cały ten "pasztet" zostawią nam. Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: Gość Re: My, Warszawiacy, źle o sobie myślimy IP: *.eranet.pl 26.02.07, 19:42
        Jestem warszawiakiem od 3 pokoleń, mimo ,że obecnie mieszkam we Wrocławiu.
        Ostatnio odwiedziłem Warszawę na miesiąc, jest coraz koszmarniejsza. Obszedłem
        ostatnio 3 banki i w żadnym nie działał bankomat! Wszędzie uszkodzony, dopadłem
        działający w BGŻ, a zawsze wydawało mi się , że to taki byle jaki bank. Ponadto
        wszedzie brudno, pełno śmieci, samochody jeżdżą po ulicach conajmniej 100 na
        godz. ignorują przejścia dla pieszych, parkują na chodnikach bez możliwości
        przejścia po nim, straż miejska nie reaguje na masę zaparkowanego złomu, nawet
        bez tablic rejestracyjnych. Zresztą szkoda pisania, po prostu koszmar.
    • Gość: zxcvbnm jakie to badania ???????????? IP: *.aster.pl 26.02.07, 17:51
      co to za badania jak "6332 mieszkańców 21 największych polskich miast" się
      wypowiadało, toż to 300 osób na miasto. A co to za liczba dla takich miast jak
      Warszawa czy Kraków liczących po milion i więcej mieszkańców. Z Warszawą jest
      też ten problem że połowa to nie warszawiacy tu urodzeni tylko czasowo
      mieszkający tutaj i przenoszący ze sobą swoje nawyki i przyzwyczajenia
    • Gość: pancer Proszę Państwa, Ankieter zapomniał zapytać o IP: *.chello.pl 26.02.07, 18:25
      A skąd ankieter wie, z kim rozmawia przez telefon???? Czy było pytanie o
      miejsce urodzenia na początku ankiety???
      Z przedstawionych wyników ankiety jasno widać, że odpowiedzi w WARSZAWIE
      udzielane były przez NAPŁYWOWĄ PROWINCJĘ, która właśnie taki obraz Warszawy
      tworzy!
      To zakompleksiona PROWINCJA przyjeżdża do STOLICY i uważa się za
      przedsiębiorczych, a tak narawdę słoma z butów wychodzi każdemu managerowi w
      warszawskich firmach!
      Nic dziwnego, że wolą się bawić i dyskutować o muzyce (biesiadnej) w swoim
      małomiasteczkowym sosie.
      Wykupują mieszkania na potęgę w wielkim mieście, nie potrafią poruszać się po
      ulicach, ani samochodem ani pieszo (na wiochach nie ma pasów na przejściach
      więc lecą środkiem ulicy lub włażą na czerwonym)... zresztą ... można by o tym
      pisać godzinami.
      Tak się składa, że akurat prowadzę badania na ten temat i proszę uwierzyć, że
      wszelkie ankiety i badania są najczęściej wymyślone przez pseudo dziennikarza -
      autora artykułu, aby zapchać miejsce w ramówce i zamydlić oczy głupiemu
      społeczeństwu - czyli czytelnikom Gazety Wyborczej.
      • 1zorro No tak, "nie masz cwaniaka nad Warsiawiaka...." 26.02.07, 20:08
        skad sie to jednak wzielo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja