Jeśli nie mamy centrum - stwórzmy je

03.04.07, 01:34
Warszawskiego bałaganu rzeczywiście nie należy mylić z - pozytywnie rozumianym
(o ile to słowo w IV RP może być jeszcze pozytywnie rozumiane) -
liberalizmem; co do tego się zgadzam z młodszym kolegą z IS. Ale mam wrażenie,
że w tym znajomo brzmiącym żargonie rodem z Karowej 18 zabrakło
rozstrzygnięcia pewnego konfliktu. Z jednej strony jest tu tęsknota za
wolnością twórczą - z drugiej jednak za nadaniem jej ram, które ochronią
dzieła przed szpetnym sąsiedztwem. A jeśli ramy, to - w tej dziedzinie - nic
innego, jak sztywne plany zagospodarowania przestrzennego. A jeśli sztywne
plany to nie wolność i swoboda. Jeśli ramy - to projekt Kereza, a nie
szaleństwa innych architektów. A jeśli szaleństwa jednych - to i szaleństwa
drugich, nie zawsze znośne w bezpośrednim sąsiedztwie.

I nie wiem za czym się autor opowiada? Prawda jest niestety taka, że nie da
się w urbanistyce pogodzić swobody twórczej z tęsknotą za uporządkowaną,
gęstą, prawdziwie miejską przestrzenią. Dlatego na szaleństwa mogą sobie
pozwalać miasta w miarę uporządkowane - a w Warszawie każdy odjazdowy projekt
będzie kolejnym kwiatkiem do i tak już nieźle pstrokatego kożucha.

A te warszawskie plany - jeśli już gdzieś cudem udało się je uchwalić - są
bardzo liberalnie traktowane. Zbyt łatwo o odstępstwa od wszelkich przyjętych
wcześniej ustaleń i stąd nawet tam, gdzie niby są te ramy, chaos wciąż się
przebija.

Więc może jednak trzeba się nauczyć żyć z tym chaosem i pogodzić, że Warszawa
jest właśnie taka - nie liberalna, tylko właśnie anarchistyczna? Nie mam
gotowej odpowiedzi, ale z tego tekstu też jej nie wyczytałem. Mnie, przy całej
sympatii dla wszelkich twórczych odruchów, trochę przeraża nawoływanie do
swobody twórczej w mieście, które tak srodze cierpi na braku reguł i szacunku
dla nich.
    • Gość: lego Jeśli nie mamy centrum - stwórzmy je IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 03:31
      Anarchia jest wolnoscia.
      • Gość: wawiak anarchia nie róna się wolność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 09:16
        Anarchia nie jest wolnością.
        Wolnosć opiera się na swobodzie działania jednostki.
        A w anarchii swobodę mają tylko silniejsze jednostki.

        Jesli pójdę do ciebie pod drzwi i zrobię kupę na wycieraczke to nie będzie
        wolność ( a juz na pewno nie dla ciebie), tylko anarchia.
        • roody102 Re: anarchia nie róna się wolność 03.04.07, 09:51
          Kupa na wycieraczce to nie wolność, nie anarchia, tylko zwykłe chamstwo ;)

          A poważnie: oczywiście, że anarchia nie jest tożsama z wolnością, ale błagam -
          na ten temat tomy napisały najtęższe umysły. Nie próbujmy mierzyć się z tym
          problemem na forum... Lepiej zastanowić się, co oznacza wolność - a raczej jej
          nadmiar - w architekturze. Warszawiakom podpowiem: wystarczy wyjrzeć za okno ;)

          W tym problem, że wciąż nie umiemy - jako społeczeństwo - świadomie zrezygnować
          z części swojej swobody po to, by efekt był lepszy, a właśnie w przypadku
          dbałości o przestrzeń widać to najlepiej.
    • Gość: kort Re: Jeśli nie mamy centrum - stwórzmy je IP: *.oaza-dd.com 03.04.07, 11:39
      Strasz nie pesymistycznie Roody podchodzisz do problemu...
      Przecież podział pomiędzy wolnością twórczą a stosowaniem się do ram nie jest czarno-biały (w języku Karowej - dychotomiczny :) ).
      Jest mnóstwo miejsca na twórczość utrzymaną w ramach nadanych przez już istniejące otoczenie. To, że nowy budynek będzie miał okna na tym samym poziomie, co stojący obok rząd kamienic, nie ograniczy zasadniczo wolności twórczej architekta tego budynku, ale pozwoli zachować wrażenie ciągłości zabudowy. I nie wiem czy sztywne plany zagospodarowania są odpowiedzią na ten problem. W planach zagospodarowania (o ile wiem) można mówić o wysokości budynków, o ich przeznaczeniu itp. Wkomponowanie w otoczenie zależy tylko od architekta.
      Oczywiście są w Warszawie przykłady udanych prób zachowania takiej ciągłości. Łacznik pomiędzy Hotelem Sheraton a Instytutem Głuchoniemych na placu Trzech Krzyży wyglądem przypomina fasadę skrzydła instytutu, ale jest zbudowany z takich samych materiałów jak hotel - i tym samym świetnie łączy te dwa budynki.
      Myślę, że tego rodzaju myślenie przy projektowaniu jest drogą do tworzenia spójnej zabudowy stolicy.
      Szaleństwo w pewnych ramach nie jest oksymoronem. To się da zrobić, tylko wymaga trochę więcej wysiłku niż niczym nieograniczone szaleństwo
      • roody102 Re: Jeśli nie mamy centrum - stwórzmy je 03.04.07, 22:07
        > To, że nowy budynek będzie miał okna na tym samym poziomie, co s
        > tojący obok rząd kamienic, nie ograniczy zasadniczo wolności twórczej architekt
        > a tego budynku, ale pozwoli zachować wrażenie ciągłości zabudowy. I nie wiem cz
        > y sztywne plany zagospodarowania są odpowiedzią na ten problem. W planach zagos
        > podarowania (o ile wiem) można mówić o wysokości budynków, o ich przeznaczeniu
        > itp. Wkomponowanie w otoczenie zależy tylko od architekta.

        To właśnie miałem na myśli pisząc o konieczności nadania sztywniejszych ram - u
        nas niestety plany nie wymuszają okien na tym samym poziomie, a tam gdzie taka
        decyzja należy do konserwatora zabytków (np. na terenach objętych ochroną układu
        urbanistycznego) zbyt duża jest presja na odstępowanie od tych zasad i zbyt duża
        uległość owej presji. I nie mówię nawet o sytuacjach z gruntu patologicznych
        czyli o korupcji - mam na myśli to, że opinia społeczna zbyt łatwo przymyka oko
        na takie "drobiazgi". A to właśnie te drobiazgi sumują się (agregują - jak
        powiedziano by na Karowej) do ogólnego wrażenia chaosu.

        Problem w tym, że u nas plany są często ogólnymi koncepcjami typu "a jezioro
        damy tu", a nie ścisłymi zapisami co wolno, a czego nie. A ten stan
        konsekwentnie utrwalają politycy, choćby teraz, mówiąc o tym, że może od strony
        Emilii Plater dać jednak wieżowce.

        Nie chcę bronić istniejącego planu dla placu Defilad, który w mojej opinii, bo
        nie w tym rzecz - być może wieżowce w tym miejscu nie są złym pomysłem, ale nie
        można tego zmieniać co kadencję.

        Tak ściśle określone plany wcale nie ograniczają swobody, czego dowodem mogą
        być choćby inwestycje w rejonie Bramy Brandenburskiej w Berlinie, gdzie
        największe sławy zmieściły się w bardzo restrykcyjnym planie (określającym nie
        tylko wysokość, podziały i proporcje, ale nawet materiały na elewacjach) nic nie
        tracąc ze swojej wielkości. Tego Warszawie brakuje.

        A nie anarchii. I tu się chyba zgadzamy :)

        PS: Też lubię ten fragment zabudowy placu Trzech Krzyży.
    • Gość: kwak Jeśli nie mamy centrum - stwórzmy je IP: *.aster.pl 03.04.07, 19:49
      Intrygujące i ciekawe spojrzenie na stolicę.
Pełna wersja