Liceum Batorego

09.04.07, 08:57
Witajcie. Rozważam kontynuację nauki w LO Batorego, mam też kilka pytań:
Jaki jest tam poziom nauczania poszczególnych przedmiotów? Jacy są nauczyciele
(słyszałem że z innej epoki, nie chcą dyskutować z uczniami - czy to prawda -
jak traktują oni uczniów)? Jaka panuje atmosfera (relacje między uczniami, czy
są narkotyki, itp)? Jak intensywnie trzeba się uczyć w tej szkole, czy jest
ona "fabryką megamózgów" czy oferuje ona uczniowi coś oprócz nauki (np.
zajęcia pozalekcyjne), ile jest prac domowych i sprawdzianów?

Pozdrawiam
    • Gość: batorak Przereklamowane gó... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 15:08
      Chodziłem do Batorego, więc wiem. Atmosfera do dupy- wyścig szczurów, o
      przyjaźni zapomnij. Nauczyciele robią z siebie półbogów i w dupie mają ucznia.
      Zwłascza, jesli ten nie pasuje do ich wyobrażenia. Jeśli chcesz mieć przyzwoitą
      średnią, to ryjesz nawet na przerwach. Ćpania dużo, kilku znanych dealerów jest
      w szkole. Palarnie w kiblach, aż dym po korytarzach idzie (co ciekawe, z
      damskiego większy niż z męskiego). 50 metrów od szkoły pub "Źródło", gdzie
      uczniowie lubią się upijać, czasem z nauczycielami (celował w tym zwłaszcza pan
      Dariusz Z. od polskiego- nie wiem, czy jeszcze tam pracuje). Oczywiście możesz
      w ogóle się nie uczyć, jeśli masz bogatych starych albo znajomości wśród kadry
      nauczycielskiej (jeden z moich kolegów mówił do wychowawczyni "ciociu"-
      chuligan, leń i ćpun, ale przepychali go). Zajęcia pozalekcyjne są tam
      niepotrzebne- ryjesz dzień i noc, więc nie masz na nie czasu.

      P.S. Sytuacja jeszcze się pogorszyła, od czasu "dokwaterowania" tam gó..arzy z
      gimnazjum.
      • Gość: Batorak Oj chyba dawno tą szkołę kończyłeś;-)!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 15:19
        • ro_ger Re: Oj chyba dawno tą szkołę kończyłeś;-)!!! 09.04.07, 15:50
          To jak w końcu jest tam?
        • Gość: batorak Chodziłem tam w latach 1997-2001 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 18:05
          Tak tam wtedy było. Jeśli teraz jest lepiej, to fajnie. Czy zdjęli już Darka-
          moczymordę (chodziły słuchy, że pedał- kiedyś przyprowadził nam dziewuchę na
          lekcję, żeby udowodnić, że nie, ale my i tak swoje wiedzieliśmy), "Rybaka" ze
          sztucznymi zębami od historii, Pana W. od matmy (wyjątkowy ch..!) i dyrektorkę
          Małgośkę? Jeśli tak, to może faktycznie się poprawiło.
          • Gość: Batorak Małgośka Oszmaniec trafiła w 2002 do Łybackiej na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 20:36
            dyrektora departamentu,Dariusza Zarzyckiego zwinęła policja za picie w czerwcu!
          • Gość: Batorak Fiszer sobie reklamę najlepszego historyka W-wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 21:53
            robi;-), p.W.jest zdaje się wicedyrektorem Reja.
            • Gość: batorak No to nie polecam młodzieży Reja :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 22:07
              Pozostałe wiadomości raczej dobre ;D
              Pozdrawiam kolegę :)
            • wiksadyba1 Re: K. Fiszer był IMHO bardzo ok:) 09.04.07, 22:31
              Przynajmnniej kazał/pozwałał myśleć samodzielnie i nie lansował historii w
              wersji "jedynie słusznej i bogoojczyźnianej". Doceniłem go dopiero wtedy, kiedy
              dowiedziałem się jakie dyrdymały wbijali w tym samym czasie do głowy ludziom w
              innych liceach, zwłaszcza w mniejszych miastach:)
              • Gość: Batorak Re: K. Fiszer był IMHO bardzo ok:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 22:35
                >dowiedziałem się jakie dyrdymały wbijali w tym samym czasie do głowy ludziom w
                innych liceach, zwłaszcza w mniejszych miastach:)<
                1.Batory jest w Warszawie;-)
                2.Chodzi o konkurencję z najlepszymi, a nie z najsłabszymi!!!



                • wiksadyba1 Re: K. Fiszer był IMHO bardzo ok:) 09.04.07, 23:55
                  Gość portalu: Batorak napisał(a):

                  > >dowiedziałem się jakie dyrdymały wbijali w tym samym czasie do głowy ludzi
                  > om w
                  > innych liceach, zwłaszcza w mniejszych miastach:)<
                  > 1.Batory jest w Warszawie;-)

                  Ale program niby ten sam:) Przez "mniejsze miasta" (złe wyrażenie, przyznaje)
                  nie rozumiałem tylko np. Sieradza, Białej Podlaskiej, Konina ale też te o
                  oczko-dwa większe:) Co do liceów warszawskich (w tym nienajgorszych) - też
                  działała ta sama prawidłowość.

                  > 2.Chodzi o konkurencję z najlepszymi, a nie z najsłabszymi!!!

                  Jasne. Ale siłą rzeczy nie chodzisz (w typowych przypadkach) do kilku liceów,
                  ani nawet kilku klas naraz, więc łatwiej Ci oceniać, czy twój nauczyciel był
                  dobry, a nie czy inni byli lepsi/gorsi. Na podstawie moich doświadczeń uważam,
                  że ww. pedagog nadawał się na nauczyciela historii w uchodzącym za jedno z
                  lepszych w kraju liceum (uczył mnie tylko półtora roku, przeszedł właśnie ze
                  Staszica; nie wiem, w którą stronę później się "rozwinął"). Przynajmniej za
                  moich czasów dawał tematy problemowe np. "Czy Powstanie Listopadowe miało sens i
                  czy dało się je wygrać" i dopuszczał wszystkie odpowiedzi pod warunkiem
                  wykazania się znajomością faktów. Mało? Obawiam się, że w tym kraju nie tak
                  mało:) Siłą rzeczy rozmowy o szkole nie należały nigdy do głównych moich tematów
                  konwersacji ze znajomymi:), ale - podczas tych rozmów, które odbyłem - nie
                  słyszałem, żeby gdzieś uczono historii znacząco lepiej. Słyszałem natomiast o
                  wielu przypadkach, gdzie uczono znacznie gorzej- tak, że miałeś ochotę zapytać
                  się znajomego, czy go przypadkiem nie teleportowali w czasie do głębokiej komuny:)

                  >
                  >
                  • Gość: Batorak W Batorym są lepsi historycy od Fiszera-Bart,Miros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 17:26
                    Podemski!!!To tylko w tej jednej jego szkole, a w Warszawie jest ich całkiem
                    sporo;-)
                    • wiksadyba1 Re:spoko:) 10.04.07, 22:50
                      Nie bronię jakoś skrajnie F:) Podemskiego za moich czasów chyba nie było. Ale z
                      inną z wymienionych osób to właśnie było (przynajmniej kiedyś) różnie. Nie
                      chodzi o zastrzeżenia merytoryczne (bo tu rzeczywiście było raczej ok.), ale był
                      to typ osoby, której mozna było podpaść czysto personalnie. + Podobno (ale to
                      nie z autopsji doświadczenia) należało podzielać jej poglądy, żeby być pewnym
                      dobrej oceny. F. polubiłem za to, że za jedną z prac nt. bodajże Rozbiorów
                      postawił mi 5, po czym na marginesie recenzji dodał, że tak w ogóle, to z moimi
                      tezami się kompletnie nie zgadza i chyba miał rację:) Wolałem F. jako bardziej
                      "bezosobowego" - takiego, kogo obchodziło wyłącznie, co kto umie z przedmiotu.
                      Niektórym to nie pasuje, ja w oświacie jestem liberalnym konserwarystą:)
                      Liberalnym bo mało by mnie jako nauczyciela obchodziło, kto zażywa jakie używki
                      (dopóki w sposób ewidentny nie daje tego poznać po sobie;), czy ile ma kolczyków
                      i w jakich częściach ciała. Konserwatystą, bo uważam, że nauczyciel jest od
                      tego, żeby solidnie uczyć i (dużo w dobrej szkole) wymagać, musi być przy tym
                      maksymalnie bezstronny, natomiast reszta mało mnie obchodzi; dystans wobec
                      ucznia (dystans, nie pogarda) nie przeszkadza mi, a nawet może być dużym plusem.

                      Nie wykluczam jednak, że moje dobre wrażenie co do ww. postaci brało się z tego,
                      że debiutował w LSB, więc może był wyjątkowo jak na niego ostrożny, nie do końca
                      kojarzył ludzi, więc nie miał jeszcze czasu wyrobić sobie faworytów czy wrogów.
      • wiksadyba1 Re: Chodziłem jeszcze dawniej (matura95), ale...:) 09.04.07, 22:27
        Ale DOKŁADNIE takie same (wręcz słowo w słowo:) rzeczy wtedy się mówiło. Gdyby
        wówczas był szeroko dostępny internet, dałoby się napotkać identyczne posty, do
        tych, które napisał "batorak" (rocznik 2001). Mój post może być mało użyteczny
        (jeszcze większy dystans czasowy), ale pewne doświadczenie w takich sprawach +
        informacje z 2-giej ręki, każą mi wątpić, czy teraz jest jakoś diametralnie
        inaczej:)

        Jak było za moich czasów?:

        Gość portalu: batorak napisał(a):

        > Atmosfera do dupy- wyścig szczurów, o
        > przyjaźni zapomnij.

        Jeżeli ktoś za wszelką cenę chciał wpaść w określone towarzystwo wzajemnej
        adoracji (góra kilkudziesięciu osób na 4 roczniki, z których niektórzy - po
        bliższym poznaniu - okazywali się znacznie mniej pretensjonalni i znacznie
        bardziej inteligentni, niż to wyglądało na pozór) albo jeżeli komuś sama
        obecność takiego towarzystwa przeszkadzała, miał pełne prawo odnieść takie wrażenie.

        >Nauczyciele robią z siebie półbogów i w dupie mają ucznia.

        Niektórzy:) Miałem w życiu kontakt z wieloma pedagogami, w tym zagranicznymi i
        nigdzie nie było inaczej. W porównaniu tak z podstawówką (he he), jak i
        uczelniami wyższymi w batorym było jeszcze jakoś do zniesienia, chociaż paru
        psorów rzeczywiście do natychmiastowego odstrzału. + Przynajmniej niektórzy z
        tych "półbogów" mieli jakiś styl:) Z wizyty w necie wynika, że grono
        pedagogiczne w 80% jest takie same (ubyło wprawdzie parę kultowych osób) , więc
        chyba nie ma skrajnych zmian.


        > Jeśli chcesz mieć przyzwoitą
        >
        > średnią, to ryjesz nawet na przerwach.

        To by znaczyło, że Batory bardzo podwyższył poziom:) Ja uczyłem się mało (z
        zastrzeżeniem, że zwykle na klasę przypadały 2-3 przedmioty, które należało
        potraktować naprawdę poważnie) i miałem średnią na ogół w przedziale 4.0-4.5.
        Takich jak ja było wielu:)

        Ćpania dużo, kilku znanych dealerów jest
        >
        > w szkole.

        Czyli bez zmian:) Ale jak ktoś nie chce ćpać, nikt go nie będzie zmuszał:) Aha i
        2 kolesi napisało o tym swoim ćpaniu powieściowe bestsellery (lepsze albo
        gorsze). To może różnica między ćpunem z Batorego, a ćpunem z 4-tej zasadniczej
        szkoły mechanicznej w mieśćie X:)


        Palarnie w kiblach, aż dym po korytarzach idzie (co ciekawe, z
        > damskiego większy niż z męskiego).

        Bardzo dawno temu można było pół-legalnie palić w przejściu koło cafe-pauza:)
        Potem rzeczywiście kible+winkiel przy sali gimnastycznej w lecie:)

        50 metrów od szkoły pub "Źródło", gdzie

        > uczniowie lubią się upijać, czasem z nauczycielami (celował w tym zwłaszcza pan
        >
        > Dariusz Z. od polskiego- nie wiem, czy jeszcze tam pracuje).

        Ech źródło, Co za czasy. Łza się kręci w oku:)

        Oczywiście możesz
        > w ogóle się nie uczyć, jeśli masz bogatych starych albo znajomości wśród kadry
        > nauczycielskiej (jeden z moich kolegów mówił do wychowawczyni "ciociu"-
        > chuligan, leń i ćpun, ale przepychali go).

        Za moich czasów też mówiło się tak o paru osobach.


        Być może teraz jest dużo gorzej, ale naprawdę wątpię w jakiś jakościowy skok w
        przepaść. Na logikę to teraz Batory powinien raczej mniej odbiegać od typowego
        warszawskiego liceum, niż kiedyś: zrobiła się znacznie większa konkurencja niż
        dawniej.

        Oczywiście, już za moich czasów mówiło się, że to nie ta sama buda co dawniej.
        Kiedyś mieli tak jakoby chodzić "młodzi intelektualiści z naprawdę dobrych
        domów", później "bananowcy, snoby i dzieci z nuworyszowskich rodzin". Co
        ciekawe, każdy mówił, że na jego roczniku ten "dobry Batory" się kończy.
        Przypuszczam, że tak samo mówiono dziesięć lat wcześniej, tak samo będzie sie
        mówić za 10 lat.
        • Gość: - Teraz to nie wiem, bo maturę pisałem w 2002, ale.. IP: *.acn.waw.pl 10.04.07, 00:32
          ...wówczas było zajebiście! Fantastyczni ludzie, super imprezy, mało nauki.

          Co ciekawe ta szkoła zawsze! miała złą opinię w ustach ludzi tam nie
          chodzących. Super sprawa, że nam zazdrościli choć szczerze mówiąc nie wiem
          czego. Ale i tak mnie cieszy, że dzieci neostrady nadal głoszą takie opinie o
          Batorym jakie były w czsach pre-internetowych. Dzięki temu ta szkoła się
          wyróżnia. A jak tam jest naprawdę - patrz wyżej!
          • ro_ger Re: Teraz to nie wiem, bo maturę pisałem w 2002, 10.04.07, 08:53
            Możesz mi opisać to bardziej szczegółowo i odpowiedzieć na pytania, które
            napisałem w pierwszym poście?
          • wiksadyba1 Re: Teraz to nie wiem, bo maturę pisałem w 2002, 10.04.07, 23:08
            Dla mnie + tej szkoły była duża różnorodność. Był Batory panienek, które
            importowały sobie z Italii czy innej Francji niedostępne w IIIRP markowe ciuchy,
            był Batory kujonów w spranych sweterkach po dziadku, był batory
            dragowo-alternatywny, był Batory dzieci dawnych komuszych "elit" i tych, których
            dziadkowie tam chodzili tzn. raczej zdecydowanie nie komuchów:) i wreszcie był -
            zdecydowanie przeważajacy ilościowo- Batory "zwyklaków" tzn. młodzieży nie
            odbiegającej w zasadzie niczym szczególnym od młodzieży z większości innych
            liceów w kraju. Chyba nigdy już w jednym miejscu nie poznałem tyle barwnych
            typów:) Nie twierdzę, że w innych szkołach, zwłaszcza w dużych miastach takich
            kontrastów nie ma, że gdzie indziej jest gorzej. Twierdzę, że "u mnie" było ok.

            I chyba coś w tym jest, jeżeli mnóstwo (chyba większość) przyjaźni i bliskich
            znajomości przetrwało 10 lat po maturze, nawet jeżeli ludzie porozjeżdżali się.
            Są natomiast rzeczywiście osoby (wśród tych, z którymi mam choćby sporadyczny
            kontakt pojedyncze, ale są), które do dziś po 10 latach mają skrajną awersję do
            tej szkoły i alergicznie reagują na jakiekolwiek wspomnienie o niej. I
            niekoniecznie chodzi tu o osoby, które miały problemy z nauką, czy np. odstawały
            od przeciętnej z powodu dużo mniejszej kasy (tu uwaga: tych z naprawdę wielką
            była skrajna mniejszość) więc być może był tam rzeczywiście jakiś bardziej
            ulotny klimat, który na niektórych mógł działać trująco:)
    • Gość: matura2005 Re: Liceum Batorego IP: *.elartnet.pl 10.04.07, 23:58
      Ja osobiście zachęcam Cię do podjęcia nauki w tej szkole. Te wszystkie złe
      opinie mają naprawdę minimalne odzwierciedlenie w rzyczywistości. Najgorzej jest
      z językami, reszta zależy od profilu i jaki nauczyciel jest "przyporządkowany"
      do danej klasy. Ilość nauki zależy również od składu nauczycielskiego w danej
      klasie. Grono pedagogiczne trochę się zmieniło, więc nie umiem wydać jakiejś
      jednej oceny. Narkotyki to już przeszłość, a jeżeli chodzi o ludzi, to z paroma
      osobami utrzymuję kontakt, spotykamy się wiosną i latem w "Źródełku":) Także - o
      ile teraz studiujemy ten sam kierunek - pomagamy sobie. Więc nie jest źle.
    • ro_ger Re: Liceum Batorego 11.04.07, 16:09
      A jak w liceum Batorego wyglądają lekcje WOS-u?
      • Gość: matura2005 Re: Liceum Batorego IP: *.elartnet.pl 11.04.07, 23:14
      • Gość: matura2005 Re: Liceum Batorego IP: *.elartnet.pl 11.04.07, 23:19
        Z WOS-em nie jest najlepiej. Podobno pojawił się też drugi nauczyciel(-ka), ale
        zupełnie nie mam o tej osobie żadnego pojęcia. Ale niech Cię to nie zraża.
        Jeżeli będziesz czytał podręcznik i na bieżąco czytał prasę, to z maturą nie
        będzie problemów. Znam wiele osób, które zdawały WOS i osiągnęły przyzwoite
        rezultaty. A od biedy i z tych zajęć, a także ewentualnego koła pozalekcyjnego,
        da się coś wyciągnąć, o ile będziesz chciał.
        • Gość: warszawski cwaniak Tylko nie GW, bo Batory jest prawicowy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 23:58
          > Jeżeli będziesz czytał podręcznik i na bieżąco czytał prasę

          Polecam "Gazetę Polską". Nie zapominajmy, że Batory to kolebka Ligi
          Republikańskiej, a jej założyciel (obecnie szef CBA) to absolwent Batorego.
          • wiksadyba1 Re: Tylko nie GW, bo Batory jest prawicowy! 12.04.07, 22:32
            Tak się mawiało, ale miał równocześnie opinię szkoły lewicowej:), a nawet
            "czerwonej" (trochę dzieci dawnych prominentów:). Kiedy ja chodziłem, klimat
            polityczny (o ile to nie za duże słowo) był zróżnicowany, a z rzadka nawet
            dochodziło do "dyskretnych" (tzn. raczej obmawianie za plecami:) utarczek na tle
            rodzinnnych "korzeni" politycznych danych osób:). Poglądy większości (tych,
            którzy je mieli i wyrażali) były dość liberalne, tak w kwestiach gospodarczych,
            jak i światopoglądowych. Oczywiście bywali też i ekstremiści (różnych opcji).
            Czy było w tym coś wyróżniającego się na tle innych warszawskich liceów? Nie
            wiem, ale nie sądzę. Mówiło się co prawda, że Rejtan jest "bardziej na lewo",
            ale cholera wie, pewnie to też uogólnienie (nb. do Rejtana uczęszczał swego
            czasu Macierewicz:)
            • ro_ger Re: Tylko nie GW, bo Batory jest prawicowy! 17.04.07, 15:07
              A powiedz mi jak wspominasz lata nauki w Batorym? Co z atmosferą i poziomem
              nauczania?
              • wiksadyba1 Re: Tylko nie GW, bo Batory jest prawicowy! 21.04.07, 16:28
                Coś już wyżej o tym pisałem. W dużym skrócie: Wspominam nieźle. Atmosfera
                ogólnie dobra, chociaż oczywiście na co dzień różnie bywało, jak to w każdej
                większej ludzkiej zbiorowości. Jeżeli nic się znacząco nie zmieniło, to z ludźmi
                jest zdecydowanie nieźle, chyba że ktoś ma nadmierne oczekiwania (mit "szkoły
                dla elitarnej młodzieży" może upaść w zderzeniu z codziennością:) albo na siłę
                pcha się do grona osób, z którymi mu pod żadnym względem nie po drodze, ale co
                do których wydaje mu się, że "wypada" się z nimi dobrze znać. Jeżeli sie uniknie
                dwóch ww. błędów, powinno być spoko. I jeszcze jedno- o ile ten "elitaryzm" to
                oczywiście w dużej części mit, to coś może jest na rzeczy: w żadnej innej
                placówce edukacyjnej (a zaliczyłem parę) nie spotkałem chyba tak dużej grupy
                inteligentych ludzi (porównując m. in. z doktorantami na wydziale, który
                kończyłem); z wieloma mam kontakt do dziś i nie jestem tu wyjątkiem.
                Oczywiście, jak w każdej ludzkiej masie, były i szczyty i niziny:)

                Poziom nauczania: było tak, że na każdy profil przypadały ok. 3-4 przedmioty na
                wysokim poziomie; tam można było się czegoś dowiedzieć i trzeba było się trochę
                postarać. Nauczyciele wykładający te przedmioty byli na ogół na wysokim
                poziomie, tak jeżeli chodzi o predyspozycje pedagogiczne, jak i wymagania,
                chociaż były wyjątki (np. uczący źle, ale wymagający dużo albo uczący dobrze,
                ale "tolerancyjni", na zasadzie, że nikomu krzywdy nie zrobią). Reszta była na
                poziomie ogólnie rzecz biorąc przeciętnym, ale na szczęście (z wyjątkami)
                działała zasada, że najwięcej wymaga się z przedmiotów "kierunkowych" na danym
                profilu. Problem był w klasach ogólnych, ale, z tego co wiem, takich klas już
                teraz nie ma.
Pełna wersja