Dlaczego Warszawa jest milsza niż Kraków?

30.04.07, 23:05
Hej, jestem z Lublina, możecie mi powiedzieć, dlaczego tu, w Warszawie nikt
mnie nie poniża z tego powodu, że skończyłem studia na UMCS a nie na UW?
Dlaczego nikt mnie nie wyzywa od Ukraińców?
W przeciwieństwie do Krakowa, gdzie wycierpiałem się 10 miesięcy, gdzie
znosiłem dosłownie obelgi (w Krakowie "ukraiński" to obelga) i prześmiewski
tego typu:
magister z UMCS - prześmiewki ze strony "absolwentów" UJ, którzy uważają że
lepsze pół roku UJ niż magister UMCS!
Gdzie na bzdurne zaczepki typu "nam bliżej do Wiednia niż do stolnicy"
odpowiadać musiałem z dumą "A mi bliżej do Wilna, Rygi, Tallina, Moskwy,
Petersburga i Helsinek" niż do prowincjonalnego Wiedniczka.
Tu w Wawie jestem u siebie. Szanuję i cenię to miasto i ludzi. Z góry dziękuję.
    • carrramba Re: Dlaczego Warszawa jest milsza niż Kraków? 30.04.07, 23:44
      to chyba dobrze, ze trafiles na madrych ludzi w Warszawie. Ale uwazaj,
      przyglupow rowniez nie brak.
      Warszawianka
    • Gość: Rodowity WAW Re: Dlaczego Warszawa jest milsza niż Kraków? IP: *.eranet.pl 30.04.07, 23:45
      bo Kraków to niestety takie zatęchłe miasto na uboczu z mieszkańcami z zatęchła
      mentalnością...

      Warszawa to nowoczesność, przebojowość, świeży powiew nowinek ze świata, o wiele
      większa od Krakowa, z mnóstwem ludzi napływowych (tak, tak - wszystkie
      metropolie mają to do siebie, że przyciągają ludzi z całego kraju), a Kraków...?
      Ehhh.....
    • ritzy Re: Dlaczego Warszawa jest milsza niż Kraków? 01.05.07, 00:31
      Bo warszawianki milsze od krakowianek. I chętniejsze. Krakow to prowincja.
      Centusie.
      • Gość: Wawiak Barszcz na stół postawią. I paszteciki nawet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 01:13
        Częściej niż w Wawie. A potem przyjdzie czas że się rozliczą. Za odebraną
        stołeczność choćby.
    • Gość: xxx Za krakulskie chamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 11:54
      Za bandyckich kibiców którzy do dziś wszczynają bójki z Bogu ducha winnymi
      przypadkowymi przechodniami i potrafią zadźgać nożem za nieinteresowanie się
      piłką nożną - Kraków nie będzie siedzibą rozgrywek EURO i tyle. Wygra Wrocław.
      Oni mówią tak: "Krakowowi się naleeeeży!!!!" (czyli czy się stoi czy się leże
      krakowowi się należy?)
      Musi to na Rusi a w Krakowie to po głowie.
      Nienawidzę krakusów.
      • Gość: BUC Re: Za krakulskie chamstwo IP: *.chello.pl 01.05.07, 19:34
        Krakow jest niebezpieczny. tam nie toleruja kogos kto w lecie chodzi okutany
        szalikiem - vide reklama sprita :)

        a dlaczego w wa-wie lubliniakow nie nazywaja ukraincami? pewnie dlatego ze ponad
        polowa "warszawiakow" to element naplywowy.

        -----------

        pora jechac do krakowa.tam jest mniej "warszawiakow"
        • ewelinaf Re: Za krakulskie chamstwo 02.05.07, 00:29
          Trudno dyskutować z bucem..
    • ssen nie do konca :P 01.05.07, 19:39
      przynajmniej przy tak postawionym pytaniu.
      Moze warszawiacy rzeczywiscie sa milsi, jesli bycie milym postrzega sie tylko przez docinki tego typu.
      Imo powod - praktycznie kazdy warszawiak, albo ma korzenie poza stolica, albo ma wielu znajomych, ktorzy maja pozawarszawski rodowod - rodzice/dziadkowie przeprowadzili sie tutaj po wojnie.
      Pewnie znajdzie sie pare osob, ktore podpinaja sie pod ktores z powyzszych stwierdzen ale i tak szydza z przyjezdnych, ale to mniejszosc (choc glosna).
      Wiekszosc ludzi przynajmniej w podstawowym sensie tego slowa nie jest taka dwulicowa.
      Krakow to troche inna para kaloszy.
      Spora czesc ludnosci naplywowej osiedlana byla w nowej hucie. W warszawie tak nie bylo. Robotnik dostawal przydzial kolo inzyniera czy profesora. Przez to ludzie nie mogli zamykac sie w jakies elitarnej grupie. Nie musieli sie polubic ale musieli dla wlasnego dobra jakos ze soba wspolzyc.
      Krakow jest bardziej hermetyczny niz W-wa przez to bardziej prowincjonalny.
      Dlatego jest czesto halo i tego typu akcje, jesli ktos nie ma odcisnietego na sobie krakowskiego pietna xD
      Z drugiej strony tempo zycia mozliwosci spedzania wolnego czasu sa zupelnie inne niz tutaj. Lepsze moim zdaniem.
      Za to komunikacja miejska, ifrastruktura (ulice) jest szczerze mowiac do dupy ;]
      Moznaby tych roznic powymnieniac jeszcze troche ale i tak wszystko sprowadza sie do:
      Co kto lubi.
      • Gość: antepavelic1 Za co też cenię Warszawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 22:33
        Jako element napływowy w Warszawie, którą szanuję i znam jej historię, myślę, że
        to tym lepiej dla stolicy, im więcej takiego elementu, pod warunkiem że ją
        szanuje. I z tą swoją prowincjonalnością Kraków choćby nawet nie leżał na uboczu
        - na stolicę nie nadaje się w żadnym wypadku!
        A z tym spędzaniem wolnego czasu, który podobno w Krakowie daje większe
        możliwości to dla mnie bzdura - w Krakowie, mieście które twierdzi że ma milion
        mieszkańców (tak naprawdę to 700 tys) są tylko 2 parki - Jordana oraz Lotników
        Polskich, więc nie ma gdzie chodzić na spacery w ogóle.
        Taki Lublin ma ich około sześciu a jest o połowę mniej mieszkańców...
        A Warszawa to po prostu zielone miasto.
        No ale już odbiegamy od tematu.
    • Gość: corgan miłość Krakowa do Wiednia - na 100% platoniczna IP: *.chello.pl 01.05.07, 23:41
      > "nam bliżej do Wiednia niż do stolnicy"

      Jestem ciekaw czy to miłość platoniczna czy odwzajemniona? Stawiam na to
      pierwsze.

      Generalnie dla Austriaków Polska to "wsio rawno" czyli mongolskie stepy i
      motłoch ze wschodu. Który co prawda czasem się przydaje, jeśli przyjeżdża na
      narty i nawet płaci za to niemałe pieniądze >:) Dla nich Suwałki, Lublin czy
      Kraków to jedno i to samo.

      btw - Wrocław ma dokładnie ten sam "problem" czyli "bliżej nam do Pragi i
      Berlina niż Lublina". Z tym, że nic nie wiadomo coby Praga o Berlin miały
      bliżej do Wrocławia i czy ta "miłość" jest odwzajemniona.
      • Gość: Gość Re: miłość Krakowa do Wiednia - na 100% platonicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 07:21
        Może i Kraków zatęchła prowincja,ludzie niemili chociaz nie doswiadczyłam tego,
        gdybym miała wybierać gdzie chcę mieszkac, wybrałabym jednak Kraków ,chyba
        jestem prowincjonala. "wielki świat" ze straganami na ulicach, jakoś mi nie pasi.

        • Gość: warsaw voice kraków - starzec w obłędzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 09:16
          a to ciekawe jak się rodzi społeczna mentalność; społeczna w sensie lokalna.
          Nie rozumiem jednego, dlaczego Kraków zwłaszcza sobie domene oznaczającą
          ośrodek intelektualny? Wybaczcie, ale juz od oświecenia ośrodkiem
          intelektualnym i centrum nowoczesnej oświaty była Stanisławowska Warszawa:)
    • boski_odys Dlaczego Kraków nie jest miły... 02.05.07, 14:12
      O co Kraków ma pretensje
      do Warszawy (i reszty Polski),
      a zwłaszcza do Zygmunta III Wazy ;D?

      O to, że nie jest Pragą.
      Że, choć równie stary, i pierwotnie równie ważny, dziś ma rozmiary ćwierci
      Praskiej starówki.
      A Wawel był podrzędnym garnizonem CK armii, gdy Hradczany siedzibą cesarzy.
      Dziś zaś Hradczany są ważnym ośrodkiem politycznym, nie tylko muzeum.
      (Wyobraźcie sobie szczyt NATO, UE, G7, czy jakikolwiek na Wawelu).

      Kraków obciążony jest polską szlachecką wyniosłością wobec Rusi (ogólnie
      wschodu) - spuścizna w dużej mierze Jakuba Szeli i przegrywanej rywalizacji ze
      Lwowem o rolę stolicy Habsburskiej Galicji.

      Kraków obciążony jest też mieszczańską wyniosłością wobec wsi.

      Kraków jest w końcu obciążony kompleksem niższości wobec Warszawy. Nie mogąc z
      nią rywalizować naprawdę, wymyśla sobie osobne kategorie, w których wygrywa. Tą
      swoją "lepszość" uwielbia podkreślać i zaznaczać, gdy może.

      Ale "lepszość" Krakowa polega na elitarności - nic dziwnego, że przyjezdnych
      nie lubią.
    • boski_odys Dlaczego Warszawa jest milsza... 02.05.07, 14:26
      Warszawa ma się do Krakowa troszkę jak USA do np. Szwajcarii.

      Szwajcaria jest najstarszą europejską demokracją. Niegdyś stolica światowych
      instytucji, dziś elitarna ale i prowincjonalna społeczność niechętna
      otaczającemu ją światu.
      Stany Zjednoczone są największą demokracją, której cała historia trwa tyle, co
      ostatni rozdział szwajcarskiej. Zbudowali je imigranci, którzy zostawiali za
      sobą spalone mosty, ze sobą zaś przywieźli jedynie determinację i wiarę w
      lepszą przyszłość, wykutą własnymi rękoma. Rdzenni Amerykanie, w większości
      wybici, mają znikome znaczenie w dzisiejszym społeczeństwie, choć chętnie są
      używani w mitach o początkach kraju.

      Prostoduszność Amerykanów, ich prosty system wartości z pracą i pieniądzem na
      czele mogą mierzić Szwajcarów, ale gwarantują dość przyjazne przyjęcie
      wszystkim przyjezdnym, którzy także chcą własną pracą "się urządzić".

      Tak i z warszawiakami. Nie mają czasu wnikać w szczegóły. Jesteś - fajnie.
      Witaj w pracy.

      Tu nie ma resentymentów przekazywanych z pokolenia w pokolenie - wszystko się
      wymieszało lub zostało z dziadkami na wsi.
      Ale nie wynika to ze szlachetniejszej naszej natury, lecz z uproszczenia i
      miksu kulturowego (na skalę polską).
    • boski_odys Co jednak ma Kraków? 02.05.07, 14:32
      Kraków jest miastem. Ma Rynek, kwartały zabudowy.
      Ma mieszczan (strasznych mieszczan, na których zrzymał się nie tylko Tuwim).
      Ma pamięć i tożsamość.

      Ma też mnóstwo prawdziwych zabytków i wiekowych rodów, które przetrwały,
      bo nikt tu nie wzniecał powstań.

      Jest z czego być dumnym, jest czego się wstydzić.

      I Krakowianie mają elity, które rozważaniami o dumie i wstydzie się zajmują.
    • boski_odys Co ma zaś Warszawa? 02.05.07, 14:59
      Warszawa ma dziury, rany, wyrwy, białe plamy.

      Dziurę zamiast centrum, z wbitym w środek PeKiNem.
      Dziurę zamiast portu, wybrzeży i nadwiślańskich dzielnic.
      Dziurę zamiast stadionu.
      Dekoracje zamiast zabytków. (pl. Teatralny!)
      Wyrwy w zabudowie.
      Białe plamy na planie miasta - rozwój niezrównoważony, chaotyczny.

      Mamy też wyrwy w społeczności:
      Ranę po przedwojennych Warszawiakach. Także Żydach.
      Ranę, która przyschła, której wielu jest nieświadomych,
      ale wciąż jest niezaleczona.
      Mamy też te mniejsze rany - rany rodzin wyrwanych ze swoich korzeni.
      Tu prawie wszyscy mają dziadków "na wsi" - gdzie indziej.
      My się historii musimy uczyć z książek. Nikt nam nie opowie.

      Stąd często wśród nas, przyjezdnych, prostackie poczucie wyższości, wobec tych
      z prowincji. Wyższość ignoranta, który nic nie wie o sobie i o innych.

      Ale ta od wieków napływowa ludność z całej Polski, która bardziej była związana
      z całym narodem niż z tym miejscem, w godzinach próby nie wahała się ryzykować.
      Bili się o wolność - bo już przyjeżdżając do stolicy stawiali wolność wyżej niż
      bezpieczeństwo rodzinnych stron.
      W konsekwencji mieliśmy tu rzeź Pragi, Napoleona, Wielkie Dębe i Olszynkę,
      postaiwli nam Cytadelę, rozstrzelali Traugutta i Starzyńskiego, mieliśmy
      sierpień 1944. Niby nic nie zostało - a mieliśmy wiec w 56, studentów,
      robotników Ursusa za Solidarności.

      Jest więc z czego być dumnym, jest czego się wstydzić.
      Ale my nie mamy elit, które by tym się zajęły.
      Jeśli są - nieliczne - giną w tłumie elyty, która robi tu to samo co wszyscy.
      Pieniądze i władzę.
      • antepavelic1 Ale nie ma kompleksu dziury 02.05.07, 19:51
        Jak Kraków. Kto by chciał jeździć do stolicy gdzieś daleko w góry?
    • Gość: M Re: Dlaczego Warszawa jest milsza niż Kraków? IP: 84.114.234.* 02.05.07, 21:59
      Bo Wwa nie ma smoka
      • Gość: Gość Ale ma syrenkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 22:06
        voila.pl/d9isx/index.php?get=1&f=1
Pełna wersja