Gość: Rozgoryczona matka
IP: *.porta-complex.com.pl
06.06.03, 17:43
Starałam się o wizę USA (nieemigracyjną) dla mojego 13-letniego dziecka,
które na wakacje do Nowego Jorku zaprosił jego chrzestny ojciec, a mój brat.
Urzędnik zadał 3 pytania:
1)ojcu dziecka: gdzie pan pracuje i ile zarabia?
Odp. w sklepie, jestem sprzedawcą, zarabiam 1000 zł.
2) matce - to samo. Odp. nie pracuję, kończę studia.
3) dziecku: Kiedy ostatnio widziałeś wujka? Odp. 2 lata temu, na Boże
Narodzenie.
Odpowiedź urzędnika: niestety, nie kwalifikujesz się do otrzymania wizy.
Na moją wypowiedź, że całą podróż oraz pobyt w NY opłaca mój brat, odparł:
Nie takie zadałem pytanie! Na pytanie o powód wydania wizy, dał mi
standardowy druk "z przykrością zawiadamiamy, że nie ma Pan prawa otrzymać
wizy nieemigracyjnej", na którym nie w ogóle zaznaczył przepisu, na podstawie
którego dziecko nie otrzymało wizy.
Zaznaczam, że chciałam przedstawić mu oficjalne zaproszenie od brata (zielona
karta, żonaty z obywatelką USA) i jego żony (obywatelki USA), zaświadczenia z
ich firm o zarobkach, ostatni wyciąg z konta bankowego, informacje o
posiadanych akcjach i oszczędnościach, ale jego to nie interesowało!!!
"Nie takie było moje pytanie!"
Potraktował moje dziecko jak nielegalnego imigranta, który nie może wykazać
się silnymi związkami społecznymi, rodzinnymi i ekonomicznymi, łączącymi go z
Polską. To, że chodzi do gimnazjum i do szkoły muzycznej, śpiewa w zespole, w
Polsce ma matkę i ojca, a także babcie i dziadków, to nieważne; to, że matka
ma dyplomy 2 uniwersytetów, a obecnie jest bezrobotna, bo mieszka w mieście,
w którym jest 20% bezrobocia (Szczecin) a pracę proponuje się głównie na
czarno, nieważne - NA PEWNO DZIECKO BĘDZIE CHCIAŁO ZOSTAĆ W USA. Samo, bez
rodziców, bo nie mamy wiz USA i wcale się o nie nie ubiegamy!
Ręce opadają; demokracja dla bogatych... Ponieważ nie mam forsy, mój brat nie
może fundnąć chrześniakowi wakacji.
Nie wierzcie w zapewnienia Amerykanów o równości wobec prawa i o ich szacunku
dla Polaków. Mając takie doświadczenia, nie zamierzam się ubiegać
kiedykolwiek o wizę (bo w końcu znajdę pracę). W nosie mam taki kraj! Europa
jest piękna, wielokulturowa, ma bogatą tradycję i długą historię, a ja - mam
swój honor. Tylko jak powiedzieć dziecku, że nie pojedzie na wakacje, bo na
wizę poszło 420 zł, na dojazd do Warszawy dla 3 osób - 300 zł, na jedzenie w
podróży - 100 zł. Na te pieniądze złożyli się jego dziadkowie emeryci, na
więcej już ich nie stać.
WIZY DLA AMERYKANÓW!!!
PS. Obraźliwe komentarze (przez mikrofon) pana wpuszczającego interesantów do
konsulatu do odzielny temat. Oto próbka: "Nie tym wejściem, nie umie pani
czytać?" "Do wiadomości wszystkich: paszport to taka mała,zielona książeczka"
na pytanie interesanta, gdzie jest najbliższy punkt Servisco (konsulat wysyła
przezeń paszporty),zrobił głupią minę: oczu pan nie ma,za mną z tyłu!
Boże broń przed taką kulturą, głosuję za naszą, Europejską.
CO WY NA TO?