250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie

05.06.07, 17:29
Tak tylko płynia chcę trochę powkurzać. ;]

gallery.radzeit.de/v/Sternfahrt/2007/

Brałem udział w tej niesamowitej imprezie. Rowerzyści zjeżdżali się do Berlina, do ustalonego miejsca, z kilkunastu punktów oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów. Wszystkich eskortowała policja. Najbardziej niesamowite było to z niewielkich grupek, zaczęły tworzyć się potężne ekipy - rowerzystów z każdym kilometrem było coraz więcej. Pod koniec zamknięto kawałek ringu berlińskiego i rowerzyści pojechali autostradami i tunelami.

Jak wygląda Berlin? 4 mln mieszkańców, rozległe obszary i ponad 12% udział rowerów w komunikacji. To wzrost o ok. 100% w ciągu ostatnich 10 lat.
Jak więc widać - przeszkodą nie jest ani klimat, ani odległość.
    • warzaw_bike_killerz Re: 250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie 05.06.07, 17:47
      Mieszkasz w Berlinie? W sumie na calym swiecie znalazlby sie z miliard
      rowerzystow. Poproscie tych z Chin, aby Wasza warszawska garstke wspomogli.
    • boruta_wwa Re: 250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie 05.06.07, 18:01
      gdyby tylko w Warszawie był logiczny ciąg ścieżek rowerowych oplatających
      miasto myślę, że też mielibyśmy niezłe wyniki, choć akurat na tym forum jest
      sporo głupków co lubią stać w korkach ale w sumie to ich sprawa...
      b.
      • mary_elx ale musiało śmierdzieć! 05.06.07, 19:02
        boruta_wwa napisał:


        > sporo głupków co lubią stać w korkach ale w sumie to ich sprawa...
        > b.

        Tak. Na przykład ja jestem takim głupkiem. To nawet dośc przyjemne i na swój
        sposób dowartyościowujące, kiedy siedzę sobie w chłodnym wnętrzu, w skórzanym
        fotelu, którego ustawienie mogę zmienić w kazdej chwili za pomocą paru
        przycisków, wokół mnie roztacza się woń givenchy gentleman, którym się przed
        wyjściem spryskałem, z ośmiy głośników sączy się koncert na trzy fortepiany
        Bacha albo msza Mozarta (to wersja na niedzielę). A wokół mnie motłoch na
        rowerach i w cuchnących autobusach... Tak sobie myślę, że podobnie musiała się
        czuć Maria Antonina, kiedy urządzała sobie latem kuligi po cukrze rozsypanym w
        alejach Wersalu.....
        • mary_elx Re: ale musiało śmierdzieć! 05.06.07, 19:03
          A a propos smrodu: jeżeli 250 tysięcy upoconych pedalistów pojawiło się na
          ulicach, to należy wspołczuć Berlińczykom.
          • shp80 Re: ale musiało śmierdzieć! 06.06.07, 00:43
            mary_elx napisała:

            > A a propos smrodu: jeżeli 250 tysięcy upoconych pedalistów pojawiło się na
            > ulicach, to należy wspołczuć Berlińczykom.

            Idę o zakład, że gorzej śmierdziało z Twojej zaklimatyzowanej, zaperfumowanej fury.. No, ale siedząc w środku, belki w oku się nie dostrzega.
          • robertrobert1 Re: ale musiało śmierdzieć! 07.06.07, 08:13
            mary_elx napisała:

            > A a propos smrodu: jeżeli 250 tysięcy upoconych pedalistów pojawiło się na
            > ulicach, to należy wspołczuć Berlińczykom.

            I tu sie mylisz bo jadac z predkoscia 20 km/h rowerzysta poci sie dokladnie tak
            samo jak kierowca. Ba, kierowca nawet wiecej sie poci bo przeciez rowerzyscie
            wiatr wantyluje plecy a kierowcy nie.
            Intensywne pocenie u rowerzysty pojawia sie po przekroczeniu bariery 25 km/h.
        • shp80 Re: ale musiało śmierdzieć! 06.06.07, 00:54
          > To nawet dośc przyjemne i na swój
          > sposób dowartyościowujące, kiedy siedzę sobie w chłodnym wnętrzu, w skórzanym
          > fotelu,

          No tak.. Tylko siedzenie "wam" zostało, więc z czegoś trzeba czerpać przyjemność..;] Ja wolę posiedzieć sobie w jaccuzzi, a drogi zostawiam jednak do przemieszczania się...

          A propos śmierdzenia, przejechałem tam 130km zużywając tylko jeden bidon wody (500ml). Tempo było tak wolne, że nawet nie było gdzie się spocić..
        • robertrobert1 Re: ale musiało śmierdzieć! 07.06.07, 08:09
          Ale ten motloch (rowerzysci) jedzie kiedy i gdzie chce i nie jest dobrowolnym
          wiezniem we wlasnym samochodziku.
          Tak wiec ja wole byc szybki i wolny niz powolny i uwieziony.
      • Gość: kixx Re: 250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie IP: *.acn.waw.pl 05.06.07, 21:09
        mozesz sie z tym zgadzac,lub nie zgadzac,ale dla mnie definicja slowa glupek
        jest nastepujaca:rowerzysta warszawski jezdzacy po Warszawie w celach innych
        niz rekreacyjne
        • robertrobert1 Re: 250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie 07.06.07, 08:15
          Gość portalu: kixx napisał(a):

          > mozesz sie z tym zgadzac,lub nie zgadzac,ale dla mnie definicja slowa glupek
          > jest nastepujaca:rowerzysta warszawski jezdzacy po Warszawie w celach innych
          > niz rekreacyjne

          Owszem nie zgadzam sie bo czy jazda zatloczona ulica posrod setek
          sfrustrowanych kierowcow i smrodzacych autobusow moze byc rekreacja?
    • Gość: płyń z Wisłą! Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.07, 18:27
      Dlaczego w Berlinie MK może być w weekend a u nas 'musi' być w piątek?
      Ile wykrętów i kretyńskich tłumaczeń jkuż słyszałem. A można? Ależ można!
      Trzeba tylko chcieć. Chcieć pomóc temu miastu a nie mu szkodzić przez blokowanie ludzi wracających po pracy do domu.
      Ale co można spodziewać się po Zielonym MAzowszu - organizacji która od lat współpracowała z Przyjaznym Miastem, która obecnie współpracuje z takimi 'przyjaznymi miastami' z Białegostoku i Łodzi, z przybudówką Przyjaznego Miasta - Światowidem, której skarbnik był członkiem Przyjaznego Miasta i w wywiadzie dla prasy poparł Zieloną Wziątkę od Arkadii.
      Ekoterroryzm - oto wspólny mianownik. Tym jest Masa Krytyczna w wydaniu warszawskim.
      • shp80 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 06.06.07, 00:40
        Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

        > Dlaczego w Berlinie MK może być w weekend a u nas 'musi' być w piątek?

        To nie była prawdziwa MK, dlatego wziąłem nazwę w cudzysłów. Ten zjazd odbywa się raz do roku, mniej więcej na początku czerwca. MK w Berlinie toczy się (lub toczyła, nie wiem) swoją drogą.
        Ale gdybyś Ty widział, jakie korki były przez to w mieście.. :) Nie ma więc znaczenia świątek, piątek, czy niedziela...

        > Ile wykrętów i kretyńskich tłumaczeń jkuż słyszałem. A można? Ależ można!
        > Trzeba tylko chcieć. Chcieć pomóc temu miastu a nie mu szkodzić przez
        > blokowanie ludzi wracających po pracy do domu.

        Po godz. 18.00, w piątek, to większość wyjeżdża z miasta, a nie z pracy do domu... Wyjeżdżają, bo chcą, bo taki mają kaprys, bo tak chcą spędzić swój wolny czas.. Tak, jak i niektórzy rowerzyści, którzy chcą spędzić swój wolny czas, jeżdąc beztrosko po mieście, z którym się utożsamiają (w przeciwieństwie do tych, co chcą sie z niego jak najszybciej wydostać... ;D)

        Pozdr
        Tomek
        • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.07, 11:12
          > To nie była prawdziwa MK, dlatego wziąłem nazwę w cudzysłów. Ten zjazd odbywa s
          > ię raz do roku, mniej więcej na początku czerwca. MK w Berlinie toczy się (lub
          > toczyła, nie wiem) swoją drogą.
          criticalmass.wikia.com/wiki/Berlin
          Kilkadziesiąt osób, które zresztą spisywała policja... Buhahaha!!! tam już dawno poszli po rozum do głowy!
          > Po godz. 18.00, w piątek, to większość wyjeżdża z miasta, a nie z pracy do domu
          > ... Wyjeżdżają, bo chcą, bo taki mają kaprys, bo tak chcą spędzić swój wolny czas..
          No co ty nie powiesz... Niektórzy nawet mają takie kaprysy jak wrócić do dzieci przed nocą albo spać w nocy! Burżujstwo!!!
          > Tak, jak i niektórzy rowerzyści, którzy chcą spędzić swój wolny czas, jeżd
          > ąc beztrosko po mieście, z którym się utożsamiają (w przeciwieństwie do tych, c
          > o chcą sie z niego jak najszybciej wydostać... ;D)
          Niech jeżdżą wtedy kiedy nie przeszkadzają innym. Ulice są do przemieszczania się do konkretnego celu a nie do blokowania.
          Naprawdę jestem ciekaw ilu spośród organizatorów i poysłodawców tej imprezy ma rodzinę i dzioeci i zarabia na utrzymanie tej rodziny - a nie studiuje, dorabia sobie gdzieś na zleconko i mieszka z rodzicami i ma gdzieś problemy tych, co utrzymują się sami i płacą sami podatki.
          • shp80 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 06.06.07, 12:22
            > Niech jeżdżą wtedy kiedy nie przeszkadzają innym.

            Jak ci to już wykazałem, nie da się jeździć tak, by nie przeszkadzać innym. Ponadto "przeszkadzanie" jest pojęciem względnym.

            > Ulice są do przemieszczania s
            > ię do konkretnego celu a nie do blokowania.

            Miasto służy też do życia, a nie do ciągłego wypier.alania z niego, kiedy tylko nadaje się ku temu okazja. Ty chcesz mieć pustą drogę, by móc odbębnić swoje w robocie i nawiać do domu. Tobie nie jest potrzebne miasto. Zastanów się więc, co cię tu trzyma. Otóż trzyma cię to, na co narzekasz - tłumy innych ludzi, dzięki którym możesz cokolwiek zarobić.
            • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.07, 12:46
              > > Niech jeżdżą wtedy kiedy nie przeszkadzają innym.
              >
              > Jak ci to już wykazałem, nie da się jeździć tak, by nie przeszkadzać innym. Pon
              > adto "przeszkadzanie" jest pojęciem względnym.
              Można przeszkadzać bardziej, można przeszkadzać mniej. Kwestioa dobrej woli. Zielonemu MAzowszu jej brakuje.
              > Miasto służy też do życia, a nie do ciągłego wypier.alania z niego,
              > kiedy tylko
              > nadaje się ku temu okazja.
              No właśnie kiedy jak kiedy ale piątek po południu to jest ten moment kiedy warszawiacy mają okazję raz na tydzień wypier.olić z miasta.
              Wybór takiego a nie innego terminu i blokowanie nielicznych wylotówek to kwestia dobrej woli. Albo jej braku.
              > Ty chcesz mieć pustą drogę, by móc odbębnić swoje w
              > robocie i nawiać do domu.
              No co ty nie powiesz, a ty nie chcesz mieć pustych ścieżek rowerowych bez zaparkowanych samochodów, handlarzy itp?
              > Tobie nie jest potrzebne miasto. Zastanów się więc,
              > co cię tu trzyma. Otóż trzyma cię to, na co narzekasz - tłumy innych ludzi, dzi
              > ęki którym możesz cokolwiek zarobić.
              Trzyma mnie możliwość kontaktów z innymi ludźmi to fakt.
              Tyle że są ludzie o dobrej woli, którzyna każdym kroku postępują tak, aby wszystkim było lepiej i ludzie o złej woli, którzy po prostu chcą komuś dokopać np. 'blachosmrodziarzom'.
              Pierwsi są w większości, drugich wyeliminować się nie da, ale dobrze by było aby władze nie współpracowały z nimi, odcięły im dotacje (tak!! protesty i blokowanie inwestycji drogowych finansowane jest z PUBLICZNYCH PIENIĘDZY!!!).
              • shp80 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 08.06.07, 01:48
                Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

                > Można przeszkadzać bardziej, można przeszkadzać mniej. Kwestioa dobrej woli.

                Można też nie przeszkadzać wcale. Kwestia nastawienia danej osoby, i tego, czy potrafi żyć w społeczeństwie demokratycznym.

                > Zielonemu MAzowszu jej brakuje.

                Z tego, co mi wiadomo, pierwsze spontaniczne, warszawskie masy nie były dziełem ZM. Po pewnym czasie ZM wziął na siebie ciężar ich "organizowania", pozostawiając termin, który wielu osobom się zakorzenił, bez zmian.

                > No właśnie kiedy jak kiedy ale piątek po południu to jest ten moment kiedy
                > warszawiacy mają okazję raz na tydzień wypier.olić z miasta.

                Bo muszą, czy może chcą? Bo ja będę obstawiał, że większość jednak chce. Chcą się poddać wypoczynkowi, zdala od zgiełku, który sami generują. A zatem mają kaprys. Taki sam kaprys mają rowerzyści, co raz na miesiąc, chcą stadnie pojeździć sobie po mieście. I że niby czemu kaprys kierowców ma być ważniejszy od kaprysu rowerzystów?

                > > Ty chcesz mieć pustą drogę, by móc odbębnić swoje w
                > > robocie i nawiać do domu.
                > No co ty nie powiesz, a ty nie chcesz mieć pustych ścieżek rowerowych bez
                > zaparkowanych samochodów, handlarzy itp?

                Póki jakościowo śmieszki będą wyglądały, jak wyglądają, to zaparkowane nań samochody i sterczący handlarze, są mi nawet na rękę, bo mam przynajmniej pretekst, żeby z danej ścieżki nie korzystać. ;]
                • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 11:14
                  shp80 napisał:
                  > > No właśnie kiedy jak kiedy ale piątek po południu to jest ten moment kiedy
                  > > warszawiacy mają okazję raz na tydzień wypier.olić z miasta.
                  > Bo muszą, czy może chcą? Bo ja będę obstawiał, że większość jednak chce. Chcą
                  > się poddać wypoczynkowi, zdala od zgiełku, który sami generują. A zatem mają ka
                  > prys. Taki sam kaprys mają rowerzyści, co raz na miesiąc, chcą stadnie pojeździ
                  > ć sobie po mieście. I że niby czemu kaprys kierowców ma być ważniejszy od kapry
                  > su rowerzystów?
                  A czy to ważne czy 'muszą' czy 'chcą'? Chcą spędzić czas z rodziną a nie w korku.
                  Sedno sprawy tkwi w tym że te drogi po to zbudowano, po to sią kierowców opodatkowuje aby miali swoje zakichane prawo 'wypier.olić' z miasta kiedy sobie życzą i kiedy mają kaprys.
                  Drogi do tego służą zwłaszcza wylotowe z miasta. Nie służą natomiast do stadnego pojeżdżania sobie po mieście które ma na celu wymuszanie na władzach budowy ścieżek (z których potem MK i tak nie korzysta). Na te ścieżki idą miliony - to niech MK się nimi porusza. W weekend. Rowerzyści nie płacą kasy na utrzymanie dróg i używają ich niezgodnie z przeznaczeniem - poniał??
                  > > No co ty nie powiesz, a ty nie chcesz mieć pustych ścieżek rowerowych bez
                  > > zaparkowanych samochodów, handlarzy itp?
                  > Póki jakościowo śmieszki będą wyglądały, jak wyglądają, to zaparkowane nań samo
                  > chody i sterczący handlarze, są mi nawet na rękę, bo mam przynajmniej pretekst,
                  > żeby z danej ścieżki nie korzystać. ;]
                  1/ to twój zakichany obowiązek jechać ścieżką a nie jezdnią. jak masz problem z nawierzchnią ścieżki to zmień rower.
                  2/ czy w razie zakorkowania jezdni przez MK dajesz mi prawo, żeby korzystając z tego pretekstu pojechał samochodem po ścieżce rowerowej?
                  • robertrobert1 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 08.06.07, 22:45
                    Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

                    > Rowerzyści nie płacą kasy na utrzymanie d
                    > róg i używają ich niezgodnie z przeznaczeniem - poniał??

                    A kierowcy placa? Jesli tak to smiesznie malo. A oto dlaczego:

                    Jestem za takim uprawnieniem. Juz kiedys robilem takie podsumowanie ale jeszcze
                    raz moge wykonac.
                    Pod wzgledem zajmowanej powierzchni.
                    1. Samochod zajmuje miejsca na drodze okolo 3 x 5= 15 m2. Rocznie przejezdza 10
                    000 km wiec potrzebuje 150 000 m2. Do parkowania potrzebuje 2x tyle samo
                    miejsca bo jedno pod domem drugie pod praca. Kolejne miejsce to pod sklepem,
                    urzedem, kinem etc. Wychodzi na to, ze samochod potrzebuje 150 100 m2.

                    2. Dla rowerzysty potrzeba na drodze 1 x 2 = 2 m2. Roczny przebieg to tez 5 000
                    km. Do parkowania potrzebuje tyle samo miejsca a nawet mniej bo mozna na
                    scianie w domu powiesic 2 rowery jeden pod drugim. tak wiec rocznie rower
                    potrzebuje 10 010 m2.

                    Widzimy, ze samochod zajmuje 70 razy wiecej miejsca niz samochod.

                    Jesli wezmiemy pod uwage masy pojazdu i zwiazane z tym lepsza (drozsza)
                    infrastrukture to przy wadze samochodu 1,5 tony i masy roweru 15 kg
                    dysproporcja jest jeszcze wieksza i wynosi 100 razy.

                    Tak wiec jesli mielibysmy budowac drogi dla siebie to na kazda zlotowke wydana
                    przez rowerzyste kierowca by musial wydac 100.

                    Ja do pracy mam 10 km wiec przy koszcie 100 zl za 1m2 koszt drogi dla rowerow
                    wynioslby 1000 zl i bylbym wstanie bez problemu ten koszt poniesc.

                    Kierowca natomiast musialby wydac 100 razy wiecej czyli 100 000 zl. Czy kogos z
                    kierowcow stac na taki wydatek gotowkowy?
                    Jestem za takim uprawnieniem. Juz kiedys robilem takie podsumowanie ale jeszcze
                    raz moge wykonac.
                    Pod wzgledem zajmowanej powierzchni.
                    1. Samochod zajmuje miejsca na drodze okolo 3 x 5= 15 m2. Rocznie przejezdza 10
                    000 km wiec potrzebuje 150 000 m2. Do parkowania potrzebuje 2x tyle samo
                    miejsca bo jedno pod domem drugie pod praca. Kolejne miejsce to pod sklepem,
                    urzedem, kinem etc. Wychodzi na to, ze samochod potrzebuje 150 100 m2.

                    2. Dla rowerzysty potrzeba na drodze 1 x 2 = 2 m2. Roczny przebieg to tez 5 000
                    km. Do parkowania potrzebuje tyle samo miejsca a nawet mniej bo mozna na
                    scianie w domu powiesic 2 rowery jeden pod drugim. tak wiec rocznie rower
                    potrzebuje 10 010 m2.

                    Widzimy, ze samochod zajmuje 70 razy wiecej miejsca niz samochod.

                    Jesli wezmiemy pod uwage masy pojazdu i zwiazane z tym lepsza (drozsza)
                    infrastrukture to przy wadze samochodu 1,5 tony i masy roweru 15 kg
                    dysproporcja jest jeszcze wieksza i wynosi 100 razy.

                    Tak wiec jesli mielibysmy budowac drogi dla siebie to na kazda zlotowke wydana
                    przez rowerzyste kierowca by musial wydac 100.

                    Ja do pracy mam 10 km wiec przy koszcie 100 zl za 1m2 koszt drogi dla rowerow
                    wynioslby 1000 zl i bylbym wstanie bez problemu ten koszt poniesc.

                    Kierowca natomiast musialby wydac 100 razy wiecej czyli 100 000 zl. Czy kogos z
                    kierowcow stac na taki wydatek gotowkowy?
                    Jestem za takim uprawnieniem. Juz kiedys robilem takie podsumowanie ale jeszcze
                    raz moge wykonac.
                    Pod wzgledem zajmowanej powierzchni.
                    1. Samochod zajmuje miejsca na drodze okolo 3 x 5= 15 m2. Rocznie przejezdza 10
                    000 km wiec potrzebuje 150 000 m2. Do parkowania potrzebuje 2x tyle samo
                    miejsca bo jedno pod domem drugie pod praca. Kolejne miejsce to pod sklepem,
                    urzedem, kinem etc. Wychodzi na to, ze samochod potrzebuje 150 100 m2.

                    2. Dla rowerzysty potrzeba na drodze 1 x 2 = 2 m2. Roczny przebieg to tez 5 000
                    km. Do parkowania potrzebuje tyle samo miejsca a nawet mniej bo mozna na
                    scianie w domu powiesic 2 rowery jeden pod drugim. tak wiec rocznie rower
                    potrzebuje 10 010 m2.

                    Widzimy, ze samochod zajmuje 70 razy wiecej miejsca niz samochod.

                    Jesli wezmiemy pod uwage masy pojazdu i zwiazane z tym lepsza (drozsza)
                    infrastrukture to przy wadze samochodu 1,5 tony i masy roweru 15 kg
                    dysproporcja jest jeszcze wieksza i wynosi 100 razy.

                    Tak wiec jesli mielibysmy budowac drogi dla siebie to na kazda zlotowke wydana
                    przez rowerzyste kierowca by musial wydac 100.

                    Ja do pracy mam 10 km wiec przy koszcie 100 zl za 1m2 koszt drogi dla rowerow
                    wynioslby 1000 zl i bylbym wstanie bez problemu ten koszt poniesc.

                    Kierowca natomiast musialby wydac 100 razy wiecej czyli 100 000 zl. Czy kogos z
                    kierowcow stac na taki wydatek gotowkowy?


                    > 1/ to twój zakichany obowiązek jechać ścieżką a nie jezdnią. jak masz problem
                    z
                    > nawierzchnią ścieżki to zmień rower.

                    Nie chlopie. Sciezka mozna pojezdzic po lesie natomiast w miscie jezdzi sie po
                    DRODZE dla rowerow. I tak jesli DROGA rowerowa jest nieprzejezdna to niemam
                    obowiazku nia jechac. Podobnie jest wtedy kiedy DROGA dla rowerow jest
                    niebezpieczna bo nikt mnie nie zmusi do tego abym taka droga sie poruszal. Czy
                    ty w swoim maluchu bedziesz pokonywal droge zastawiona zaporami przeciw-
                    czolgowymi?

                    > 2/ czy w razie zakorkowania jezdni przez MK dajesz mi prawo, żeby korzystając
                    z
                    > tego pretekstu pojechał samochodem po ścieżce rowerowej?

                    I tu sie mylisz i nie znasz prawa gdyz wyraznie jest napisane co moze kierowca
                    samochodu a co rowerzysta wiec nie naginaj prawa pod swoje widzi mi sie.
                    • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.07, 00:36
                      > A kierowcy placa? Jesli tak to smiesznie malo.
                      Buhahaha, ile litrów paliwa kupiłeś do swojego roweru a ile ja do swojego samochodu?
                      Założę się że wpłaciłem w ten sposób do budżetów drogowych setki tysięcy razy więcej od ciebie (o ile w ogóle twoja liczba jest >0). Resztę wywodów możemy sobie w związku z tym pominąć.
                      > I tak jesli DROGA rowerowa jest nieprzejezdna to niemam
                      > obowiazku nia jechac.
                      A to jest tylko twoje WYDAJECISIE bo ścieżka jest przejezdna (czego dowodem są dziesiątki osób pokonujące ją) tylko paru cwaniaczkom na szosówkach ona śmierdzi.
                      W związku z twoją odpowiedzią na pkt 2. stwierdzam że masz MORALNOŚĆ KALEGO.
                      • robertrobert1 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 09.06.07, 17:20
                        Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

                        > > A kierowcy placa? Jesli tak to smiesznie malo.
                        > Buhahaha, ile litrów paliwa kupiłeś do swojego roweru a ile ja do swojego
                        samoc
                        > hodu?
                        > Założę się że wpłaciłem w ten sposób do budżetów drogowych setki tysięcy razy
                        w
                        > ięcej od ciebie (o ile w ogóle twoja liczba jest >0). Resztę wywodów możemy
                        > sobie w związku z tym pominąć.

                        I tu sie mylisz gosciu "plyn z Wisla!". Ze jezdze na rowerze i promuje rower
                        jako miejski srodek komunikacji nie znaczy wcale, ze samochodu nie mam i jego
                        nie uzywam. Aby zaspokoic twoja ciekawosc dodam, ze miesiecznie pokonuje
                        (czasami) 1500 km wiec nie sa to dystanse niedzielne. I tak jesli ja PLACE za
                        drogi to czy po tych drogach nie mam prawa jezdzic na rowerze?
                        • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.07, 23:28
                          To nadal nie zmienia faktu, że rowerzyści nie płacą na utrzymanie dróg (jedna osoba może być rowerzystą lub kierowcą, ale płaci tylko jako kierowca) a masa krytyczna używa dróg niezgodnie z przeznaczeniem (blokowanie zamiast przemieszczania się do celu).
                    • warzaw_bike_killerz Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 09.06.07, 00:38
                      W calosci Twojego przydlugiego postu analizujacego powierzchnie itp..
                      zapomniales o wolumenie i rotacji. Na kazde 100 000 samochodow przypada 100
                      rowerow wiec jest ich 1000 razy mniej.
                      I teraz mozesz w ciagu roku kupic dlutko za 5 zlotych i rzezbic figurke
                      rowerzysty w stringach, a nastepnie sprzedac za 1000 PLN
                      A mozna za 10 000 PLN kupic system komputerowy z tokarkami, frezarkami i co tam
                      jeszcze do dlubania w drewnie potrzebne, nastepnie w ciagu roku wyprodukowac
                      milion figurek rowerzystow w stringach, a nastepnie sprzedawac po 10 PLN.
                      Komu sie bardziej oplaca dlubac w drewnie?

                      Teraz spojrz na panstwo - moze pomazac asfaltem za 5 PLN trawniki i kazac
                      jezdzic po nich setce rowerzystow, ale moga tez za 10 000 PLN wylac smole na
                      kocie lby i umozliwic przejazd 100 000 kierowcow pojazdow spalinowych.
                      Benzyna to akcyza, podatki itp. Przeglady, naprawy, ubezpiecznia, zabezpieczenia
                      daja setkom ludzi prace. A Ty czym sie odwdzieczysz spoleczenstwu? Potem? Kupisz
                      kolejny klucz do skrecania srubek przy siodelku? Jaka klodeczke z lancuszkiem,
                      zeby swoje cacko uchowac przed zloczynca?

                      Ty piszesz o jakims zajmowaniu 150 km2 w zakrzywionej czasoprzestrzeni.
                      Pracujesz w nieruchomosciach?
                      • robertrobert1 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 09.06.07, 17:29
                        Jest tylko jedna zasadnicza roznica pomiedzy samochodami a rowerami: do
                        wytworzenia samochodu owszem potrzeba tysiace ludzi a do wytworzenia roweru
                        tylko kilka setek, do wybudowania drog dla samochodow potrzeba wiele ciezkiego
                        sprzetu a od wytworzenia drogi dla rowerow wystarczy kilka narzedzi recznych
                        ale konsekwecje uzytkowania samochodu to wiele zabitych, rannych,
                        sparalizowanych, wiele martwych zwierzat i zanieczyszczona atmosfera i
                        srodowisko w kolo drogi podczas gdyz konsekwenski uzytkowania roweru nie ma
                        zadnych. Czy myslales nad tymi WARTOSCIAMI?

                        I jeszcze jedno. Dla rowerzystow pracuja cale sztaby ludzi nad kaskami,
                        ubraniami i butami podczas gdy ty w swoim samochodzie mozesz jezdzic w pizamie.
                        • warzaw_bike_killerz Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 09.06.07, 18:30
                          robertrobert1 napisał:

                          > ale konsekwecje uzytkowania samochodu to wiele zabitych, rannych,
                          > sparalizowanych, wiele martwych zwierzat i zanieczyszczona atmosfera i
                          > srodowisko w kolo drogi podczas gdyz konsekwenski uzytkowania roweru nie ma
                          > zadnych. Czy myslales nad tymi WARTOSCIAMI?

                          Produkcja noza kosztuje pare groszy. Wiesz ilu ludzi w historii cywilizacji
                          zabili nozownicy? Zastanawiales sie nad tymi wartosciami?
                          Nie mieszaj odpowiedzialnosci indywidualnej ze zbiorowym wizerunkiem.
                          Tysiace wulkanow zanieczyszczaja srodowisko i atmosfere. Jeden meteor byl w
                          stanie wybic cala populacje dinozaurow. Sa rzeczy, nad ktorymi nie masz
                          kontroli. Naturalnym elementem ewolucji ludzkosci jest zanieczyszczenie
                          srodowska. Gdyby byl nas miliard, a nie 7 miliardow zyloby nam sie lepiej.
                          Chocby wszyscy jezdzili na rowerach, kataklizm globalny z powodu 20 miliardow
                          ludzi na ziemi jest nie do unikniecia. Wiec nie ma znaczenia jak patrzysz w
                          przyszlosc, z samochodami, czy bez, apokalipsa jest nie do unikniecia.


                          >
                          > I jeszcze jedno. Dla rowerzystow pracuja cale sztaby ludzi nad kaskami,
                          > ubraniami i butami podczas gdy ty w swoim samochodzie mozesz jezdzic w pizamie.

                          W pizamie, ale dzieki sztabowi ludzi, ktorzy pracowali nad strefami
                          kontrolowanymi zgniotow, dynamika pasow bezpieczenstwa, poduszkami powietrznymi,
                          bezieczenstwem foteli i zaglowkow, lamiaca sie kolumna kierownicy,
                          wytrzymaloscia dachu. Chcesz sie dalej licytowac? Na sztab ludzi dlubiacych w
                          kasku mam przynajmniej 10 sztabow pracujacych nad najdrobniejszym elelmentem
                          samochodu. Ci ludzie zyja godnie dzieki przemyslowi motoryzacyjnemu. Jednej z
                          najpowazniejszych galezi przemyslu. Twoj rower w tym przypadku moze dorownac
                          tylko wyrobom garncarskim.
                  • shp80 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 09.06.07, 00:38
                    Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

                    > A czy to ważne czy 'muszą' czy 'chcą'?

                    W kontekście masy krytycznej jak najbardziej ważne. Jak już pisałem, decydują się spełnić swoją zachciankę. Nikt ich nie zmusza do jechania samochodem. Wolny wybór.

                    > Chcą spędzić czas z rodziną a nie w korku.

                    Niczym w reklamie, puste drogi, piękne widoki i tylko nasz samochód. ;]

                    > Sedno sprawy tkwi w tym że te drogi po to zbudowano, po to sią kierowców
                    > opodat
                    > kowuje aby miali swoje zakichane prawo 'wypier.olić' z miasta kiedy sobie życz
                    > ą i kiedy mają kaprys.

                    To niech zamieszkają i pracują poza miastem. Po co się męczą?

                    > Drogi do tego służą zwłaszcza wylotowe z miasta. Nie służą natomiast do
                    > stadnego pojeżdżania sobie po mieście

                    Poczytaj sobie przepisy o zgromadzeniach oraz przypomnij ostatni wyrok TK w sprawie przeprowadzania pokojowych manifestacji.

                    > które ma na celu wymuszanie na władzach budowy ś
                    > cieżek (z których potem MK i tak nie korzysta).

                    No tak, bo MK to jedno ciało, myślące w ten sam sposób.

                    > Na te ścieżki idą miliony - to
                    > niech MK się nimi porusza. W weekend.

                    Gdyby dało się nimi sensowanie poruszać, to pewnie nie byłoby czegoś takiego, jak MK.

                    >W weekend. Rowerzyści nie płacą kasy na utrzymanie d
                    > róg i używają ich niezgodnie z przeznaczeniem - poniał??

                    Powtarzaj to sobie często. :)

                    > 1/ to twój zakichany obowiązek jechać ścieżką a nie jezdnią.

                    Ja bym bardzo chciał, ale na ścieżkach czuję się nie tyle niekomfortowo, co niebezpiecznie. Na jezdni nie mam tylu podbramkowych sytuacji, co na ścieżkach.

                    > jak masz problem z
                    > nawierzchnią ścieżki to zmień rower.

                    Jak mam problem z nawierzchnią ścieżki, to zmieniam nawierzchnię. Tak samo, jak omijam dziury i psie kupy idąc chodnikiem. Czemu mam rzucać sobie dodatkowe kłody pod nogi?

                    > 2/ czy w razie zakorkowania jezdni przez MK dajesz mi prawo, żeby korzystając > z tego pretekstu pojechał samochodem po ścieżce rowerowej?

                    A jeździj sobie, twoja sprawa... Ciekaw jestem tylko, jak długo byś wytrzymał, gdybyś musiał tymi ścieżkami jeździć codziennie.. :)
                    • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.07, 00:55
                      > Nikt ich nie zmusza do jechania samochodem. Wolny wybór.
                      Wsadzę ci kijek w szprychy i oświadczę: 'to twój wolny wybór, jechać dalej czy się zatrzymać'.
                      DROGI SĄ DO JAZDY A NIE DO BLOKOWANIA.
                      > To niech zamieszkają i pracują poza miastem. Po co si męczą?
                      Nie twój biznes. Płacą za to ciężką kasę i wara ci od tego co za tą kasę zbudowano i po co.
                      > Poczytaj sobie przepisy o zgromadzeniach
                      Nie zarzucam Zielonemu Mazowszu że działa wbrew prawu.
                      Zarzucam że działa aspołecznie organizując protest w formie uciążliwej dla zwykłyuch ludzi.
                      Przy okazji, powiedz, kiedy ostatnio górnicy czy lekarze blokowali wylotówki z Warszawy?
                      >ale na ścieżkach czuję się nie tyle niekomfortowo, co niebezpiecznie.
                      Nikt cie nie zmusza do jazdy rowerem. Wolny wybór. Musisz tylko przestrzegać obowiązujących przepisów.
          • robertrobert1 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 08.06.07, 22:34
            Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

            > Niech jeżdżą wtedy kiedy nie przeszkadzają innym. Ulice są do przemieszczania
            s
            > ię do konkretnego celu a nie do blokowania.

            Otoz to. To wlasnie tyczy sie wszystkich kierowcow, ktorzy codziennie rano
            blokuja mi droge do pracy. No i jeszcze te godziny popoludniowe...zamiast
            jechac na rowerku po pustej jezdni musze przeciskac sie pomiedzy samochodami a
            one stoja, i stoja, i stoja...

            > Naprawdę jestem ciekaw ilu spośród organizatorów i poysłodawców tej imprezy
            ma
            > rodzinę i dzioeci i zarabia na utrzymanie tej rodziny - a nie studiuje,
            dorabia
            > sobie gdzieś na zleconko i mieszka z rodzicami i ma gdzieś problemy tych, co
            u
            > trzymują się sami i płacą sami podatki.

            Widzisz ja mam rodzine i ja ją utzymuje. Dzieki temu, ze samochodzik zostawiam
            w domu a do pracy jade na rowerze moge miesiecznie przyniesc do domu dodatkowo
            500 pln a za to moglem kupic wiele buleczek, paroweczek i jabluszek... Czy
            ktorys z kierowcow mysli w ten sposob o rodzinie? Watpie.
            • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.07, 00:43
              > Otoz to. To wlasnie tyczy sie wszystkich kierowcow, ktorzy codziennie
              > rano blokuja mi droge do pracy.
              Sugerujesz że oni nie jadą do pracy, tylko zmówili się aby tobie zablokować drogę? Uuuuuuu, kiepsko z tobą, kolego...
              > Widzisz ja mam rodzine i ja ją utzymuje.
              To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
              • robertrobert1 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 09.06.07, 17:31
                Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

                > > Otoz to. To wlasnie tyczy sie wszystkich kierowcow, ktorzy codziennie
                > > rano blokuja mi droge do pracy.
                > Sugerujesz że oni nie jadą do pracy, tylko zmówili się aby tobie zablokować
                dro
                > gę? Uuuuuuu, kiepsko z tobą, kolego...

                Nie wiem, czy jada do pracy czy tez jada na przejazdzka...Gdyby jechali do
                pracy to by sie spieszyli a stanie w korkach wyraznie temu nie sprzyja,
                nieprawdaz?

                > > Widzisz ja mam rodzine i ja ją utzymuje.
                > To nie jest odpowiedź na moje pytanie.

                Zabolalo? Czyli trafilem w sedno sprawy.
                • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.07, 23:35
                  robertrobert1 napisał:
                  > Nie wiem, czy jada do pracy czy tez jada na przejazdzka...
                  No cóż, wiele osób z pewnością uwielbia przejażdżki w porannym szczycie...
                  > Gdyby jechali do
                  > pracy to by sie spieszyli a stanie w korkach wyraznie temu nie sprzyja,
                  > nieprawdaz?
                  Mierzenie innych swoją miarą jest wybaczalne u nieletnich.
                  U starszych jest przejawem głupoty i klapek na oczach.
                  To że ty dojeżdżasz gdzieś szybciej rowerem absolutnie nie dowodzi że inni też dojechaliby szybciej rowerem. To dowodzi tylko i wyłącznie tego że ty dojeżdżasz szybciej rowerem.
                  > > > Widzisz ja mam rodzine i ja ją utzymuje.
                  > > To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
                  > Zabolalo? Czyli trafilem w sedno sprawy.
                  Nadal nie widzę związku z moim pytaniem (ilu spośród organizatorów MK utrzymuje się samodzielnie a ilu mieszka z rodzicami).
                  • robertrobert1 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 11.06.07, 23:49
                    Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

                    > robertrobert1 napisał:
                    > > Nie wiem, czy jada do pracy czy tez jada na przejazdzka...
                    > No cóż, wiele osób z pewnością uwielbia przejażdżki w porannym szczycie...

                    Zapewne tak ale ja ich kompletnie nie rozumiem podobnie jak oni nie rozumieja
                    mnie.

                    > > Gdyby jechali do
                    > > pracy to by sie spieszyli a stanie w korkach wyraznie temu nie sprzyja,
                    > > nieprawdaz?

                    > To że ty dojeżdżasz gdzieś szybciej rowerem absolutnie nie dowodzi że inni
                    też
                    > dojechaliby szybciej rowerem. To dowodzi tylko i wyłącznie tego że ty
                    dojeżdżas
                    > z szybciej rowerem.

                    Ale jesli ja dojezdzam szybciej to i inni rowniez dojezdzaliby szybciej...ale
                    nie tak szybko jak ja. Ale i tak do zadnego taka gadka nie trafie bo przeciez
                    do biura ...w garniturze...na rowerze...??? Nie, to nie wypada!!!
                    • Gość: płyń z Wisłą! Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 23:57
                      > Ale jesli ja dojezdzam szybciej to i inni rowniez dojezdzaliby szybciej
                      Buhahaha!!!
                      A nie przyszło ci do głowy że każdy ma inną drogę do pokonania i to czy rower mu się opłaci czasowo czy nie, zależy od tej drogi, odległości, liczby spraw do załatwienia po drodze???
      • robertrobert1 Re: Mentalność rodem z Przyjaznego Miasta 07.06.07, 08:17
        Gość portalu: płyń z Wisłą! napisał(a):

        > Dlaczego w Berlinie MK może być w weekend a u nas 'musi' być w piątek?
        > Ile wykrętów i kretyńskich tłumaczeń jkuż słyszałem. A można? Ależ można!
        > Trzeba tylko chcieć.

        To namow wszystkich codziennych kierowcow aby w weekend urzadzili swoja
        rowerowa mase krytyczna. Ciekawe ilu ich zbierzesz? 5?
    • Gość: ritzy zabanowany Re: 250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 19:12
      Niemcy sa narodem zdyscyplinowanym. Dostali polecenie organizacyjne to je
      wykonali. Wielu podobno zostalo zmuszonych do kupna na ten dzien rowerow.

      Zas u nas jest wolnosc i dlatego jedynie kilkudziesieciu rozkapryszonych
      maminsynkow na dwoch kolkach uczestniczy w demonsracjach. Uwaga - to nie
      literowka. DEMONSRACJE.
      • shp80 Re: 250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie 06.06.07, 00:46
        Gość portalu: ritzy zabanowany napisał(a):

        > Niemcy sa narodem zdyscyplinowanym. Dostali polecenie organizacyjne to je
        > wykonali. Wielu podobno zostalo zmuszonych do kupna na ten dzien rowerow.

        I te sztucznie przyklejone uśmiechy na twarzach... Zapewne ktoś ich wcześniej spryskał gazem rozweselającym..
        • robertrobert1 Re: 250 tys. rowerzystów na "MK" w Berlinie 09.06.07, 17:33
          shp80 napisał:

          > Gość portalu: ritzy zabanowany napisał(a):
          >
          > > Niemcy sa narodem zdyscyplinowanym. Dostali polecenie organizacyjne to je
          >
          > > wykonali. Wielu podobno zostalo zmuszonych do kupna na ten dzien rowerow.
          >
          > I te sztucznie przyklejone uśmiechy na twarzach... Zapewne ktoś ich wcześniej
          s
          > pryskał gazem rozweselającym..

          Zapewne warszawscy kierowcy takze zostali ZMUSZENI do kupna samochodow
          tylko...zabraklo gazu rozweselajacego, nieprawdaz?
        • Gość: Unter den Linden do kartofla shp80 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 07:08
          shp80 napisał:
          > I te sztucznie przyklejone uśmiechy na twarzach... Zapewne ktoś ich wcześniej
          s
          > pryskał gazem rozweselającym..

          Co Ty pitolisz człowieku, któremu i 1000 km dziennie na rowerze nie pomogłoby w
          odreagowaniu zaściankowości, frustracji, kompleksów. Niemcy nie mają sztucznych
          uśmiechów.To zwykła życzliwość ! To tylko ty sfrustrowany kartofelku polaczku
          tych uśmiechów nie możesz jedynie zrozumieć.
          • shp80 Re: do kartofla shp80 11.06.07, 01:17
            Gość portalu: Unter den Linden napisał(a):

            > Co Ty pitolisz człowieku, któremu i 1000 km dziennie na rowerze nie pomogłoby w
            >
            > odreagowaniu zaściankowości, frustracji, kompleksów. Niemcy nie mają sztucznych
            >
            > uśmiechów.To zwykła życzliwość ! To tylko ty sfrustrowany kartofelku polaczku
            > tych uśmiechów nie możesz jedynie zrozumieć.

            Szanowy kolego. Czy pojecie ironii jest Tobie znane?
Pełna wersja