plyn_z_wisla
18.06.07, 14:08
Typowa scena: 2-3 pasy ruchu w każdą stronę, gęsto od samochodów i autobusów, ale jakoś się jedzie.
I pośród tego 1 rowerzysta który zasuwa środkiem pasa 30 km/h. Wszyscy zwalniają, wciskają się na sąsiedni pas, ogólne zamieszanie. W końcu wyprzedzamy zawalidrogę. Kawałek dalej - światła, czerwone, stop.
Zawalidroga tym razem jakoś nie ma ochoty jechać środkiem pasa jak uprzednio ale przytula się do krawężnika i wyprzedza prawą stroną zatrzymane samochody.
Zielone, ruszamy, wszystko zaczyna się od nowa. Rowerzysta na środku pasa, wyprzedzanie, przepychanki, zwalnianie.
I po co to? Żeby 1 gościu sobie 'zaoszczędził' czas, inni muszą czas tracić i ryzykować stłuczki.