gdaczacy_z_kurami
01.07.07, 13:43
Skoro na forum tyle o pedałowaniu, to i ja dorzucę swoje 0,03 zł.
Przeczytałem manifest programowy Warszawkiej Masy Krytycznej, Zielonego
Mazowsza, itp...Wszędzie się mówi o prawach rowerzystów, o budowaniu
specjalnych dróg dla nich, o ułatwieniach dla nich, o promowaniu roweru...
Ogólnie wszyscy niby chcą zrobić dobrze rowerzystom...Jakiś czas temu byłem
nawet na kilku masach krytycznych. Wszystko fajnie, słowem - sielanka. W
międzyczasie wybudowano ileś tam ścieżek rowerowych (bo drogami tego bubla
nazwać nie można), stworzono ileś tam projektów następnych pseudo-dróg
rowerowych...
I...zacząłem powoli myśleć o tym wszystkim. Wcisnęli mi 500 m paskudnej,
niedorobionej drogi rowerowej bez wjazdów, zjazdów, przejazdów przez boczne
uliczki, z krzywej kostki i z krawężnikami na mojej stałej trasie do pracy,
która dotychczas prowadziła równiutkim asfaltem. Jadąc po jezdni oczywiście
narażam się na mandat, albo dyskusje z różnymi panami, którzy mają "misję" i
chcą mi coś "wytłumaczyć". W międzyczasie ZM i WMK planuje jeszcze bardziej
mnie uszczęśliwić i wcisnąć mi kolejną niedoróbkę drogowo-rowerową, na mojej
stałej, codziennej trasie. Na dzień dzisiejszy 5% drogi do pracy pokonuję
"nielegalnie", za rok będzie to już pewnie 25%...
Zrozumiałem, że na dzień dzisiejszy, cała ta zabawa w śmieszki i promocja
roweru coraz bardziej życie mi komplikuje. Wyruszam zwykle z okolic
skrzyżowania Wolskiej i Tracy Toruńskiej. Chcąc jechać do Parku
Szczęśliwickiego, muszę przebijać się zadupiami, typu Krzyżanowskiego,
Kolejowa, jadąc na Pole Mokotowskie, muszę jechać Towarową i Żwirki-Wigury,
zamiast najprostrzą drogą. Dzisiaj mam zamiar odwiedzić Media Markt na
Górczewskiej. Zamiast jechać najkrótszą trasą, muszę nakładać 30 % drogi, i
kręcić się jak po labiryncie ulicami Redutową, Olbrachta, Legendy, itp...
W zasadzie w Warszawie kończy się kolarstwo szosowe, nastają czasy właściwe
dla miernot rowerowych, typowych
kaskowco-bąberowco-niskosiodełkowco-chodnikowców, którzy krzyczą najgłośniej,
normalną jazdę po ulicy uważając za samobójstwo, co nie przeszkadza im
wskakiwać na przejście dla pieszych z prędkością zbliżoną do 30 km/h.
W sumie daliśmy się przekrzyczeć przez większość, która nie miała i nie ma
racji. Ten kraj może już zapomnieć o wydaniu na świat mistrzów typu Zenon
Jaskóła, Czesław Lang, czy Ryszard Szurkowski. Będziemy za to potęgą światową
w dziedzinie przeskakiwania krawężników na przejściach dla pieszych :(
Póki się PoRD nie zmieni, każdy wybudowany km "ścieżki rowerowej" będzie
strzałem do własnej bramki. A na zmianę się nie zanosi.
To tyle, kiedyś jeździłem w Masie Krytycznej, przepraszam, to już się więcej
nie powtórzy. Innym polecam to samo.