dominik303
16.07.07, 04:55
Witam
Może ktoś z forumowiczów będzie znał odpowiedź na pytanie które zadam, ale najpierw wyjaśnienie sytuacji. Wczoraj pod doworcem spotkałem młodego (ok.25 lat) chłopaka, który chciał mi sprzedać telefon komórkowy. Po niektórych osobnikach widać, że są szemrani, po nim nie było. Twierdził, że został okradziony, nie ma pieniędzy na bilet i zmuszony jest sprzedać telefon komórkowy. Zacząłem z nim rozmawiać, zaproponował, że mogę sprawdzić aparat. Wyjął karte sim, dałem mu swoją.. ale aparat nie uruchomił się. Pojawił sie jakiś tekst po angielsku, dot. braku jakiegoś kodu (telefon miał znaczek orange, a ja miałem kartę simplusa). Nie widziałem jeszcze takiego komunikatu więc szybko się wycofałem z ewentualnej transakcji. Może trochę zbyt późno, ale wpadłem, że taka okazja choć czasem się zdarza, jest za bardzo podejrzana. Teraz mnie to męczy, że byłem aż tak głupi. Bywa. Jednak spokoju nie daje mi jeszcze jedna myśl - jeśli tenże telefon był np. kradziony, to czy mogę miec nieprzyjemności z faktu, że znalazła się w nim moja karta sim ?